Księżyce: 39 Mistrz: Uśpione Echo Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowa Łapa Ojciec: Bonawentura Rodzic: Wielka Słona Woda Trwałe urazy: Blizny po ataku borsuka i nieprawidłowo zrośnieta kość piszczelowa w prawej tylnej łapie. Łapa jest skrócona i lekko podkurczona, ma ograniczoną ruchomość. Mocniejsze stanięcie na niej powoduje promieniujący ból. Często zanika mu czucie poniżej złamanego miejsca. (-2zr, - 2sz)
Księżyce: 39 Mistrz: Uśpione Echo Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowa Łapa Ojciec: Bonawentura Rodzic: Wielka Słona Woda Trwałe urazy: Blizny po ataku borsuka i nieprawidłowo zrośnieta kość piszczelowa w prawej tylnej łapie. Łapa jest skrócona i lekko podkurczona, ma ograniczoną ruchomość. Mocniejsze stanięcie na niej powoduje promieniujący ból. Często zanika mu czucie poniżej złamanego miejsca. (-2zr, - 2sz)
drobny, średniego wzrostu, chudy, długie futro, niebieski point, pręgowany tygrysio, niebieskie oczy, białe znaczenia ( spód ciała, końcówka ogona, broda, szyja ("grzywa"), końcówka lewego ucha, fragment prawego ucha, plama wokół prawego oka, plamki pod oczami, po jednym palcu każdej łapy, dłuższe kępki futra na łokciach i kolanach)
nieśmiały, ma problemy w nawiązywaniu relacji, posłuszny, uległy, wrażliwy na głośne dźwięki, spokojny, wycofany
Dzień był całkiem pogodny, wręcz idealny na patrol. Nawet gdyby taki nie był, Śmiała Łapa udałby się sprawdzić granice. Ale skoro było ładnie, to mógł z tego skorzystać. Szedł spokojnie wzdłuż granicy z Klanem Cienia, zastanawiało go, czy znów ktoś go zaczepi. Na szczęście nic na to nie wskazywało.
Kiedy zaczął zbliżać się do Czarnego Ogona, zaczął mieć dziwne przeczucie. Postawił uszy do góry, zaczął stawiać ostrożniej kroki i wymorzył swoją czujność. Nagle, po drugiej stronie rzeki, zauważył kota. Jego wygląd wzbudził w nim mieszane uczucia. Liczne blizny dodawały grozy samotnikowi, być może planował coś niecnego. Jednak, gdy się zbliżył, zauważył przyjazny wyraz mordki. Wyczuł również, że jest to kotka. Uśmiech mógł być tylko zmyłką, a on nie mógł dać się nabrać.
Stanął na przeciw niej, postawę miał pewną, lecz nie zaczepną. — H-hej, czujesz ten charakterystyczny zapach? To są granice Klanu Wichru. P-proszę, nie przekraczaj ich. — Co prawda dzieliła ich woda, ale kto wie, może jakiś Rzeczniak nauczył ją pływać lub planowała tędy przejść, gdy rzeka zamarznie.
Księżyce: 87 Mistrz: Ćmi Pyłek, Niedźwiedzi Ryk Płeć: kotka Matka: Astrowy Płatek [*] [Macaroni] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [*] Trwałe urazy: blizna na prawej części twarzy, niesprawne prawe oko (-2zm), częściowy brak lewego ucha, blizny na: prawej łopatce, prawym stawie skokowym, lewym udzie oraz plecach; brak sporej części ogona (łysy kikut, -2zr), łysy kawałek zadu.
Księżyce: 87 Mistrz: Ćmi Pyłek, Niedźwiedzi Ryk Płeć: kotka Matka: Astrowy Płatek [*] [Macaroni] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [*] Trwałe urazy: blizna na prawej części twarzy, niesprawne prawe oko (-2zm), częściowy brak lewego ucha, blizny na: prawej łopatce, prawym stawie skokowym, lewym udzie oraz plecach; brak sporej części ogona (łysy kikut, -2zr), łysy kawałek zadu.
czekoladowy srebrny szylkret (pręgowany klasycznie) z niewielką ilością bieli. Krótkowłosa, złotooka, z wywiniętymi uszami.
Zdawałoby się, że przeżyte wydarzenia wyssą z niej całą pozytywną energię oraz radość z życia… Ale na szczęście nie! Pomimo napotkanych trudności Ślimaczek wciąż jest tym dużym, pięknym słonecznikiem, którym była za młodu. Po świecie chodzi z szerokim na twarzy uśmiechem, a jej głowa zawsze jest pełna kreatywnych pomysłów i wesołych myśli. Koteczka, pomimo groźnego wyglądu, zaraża otoczenie szczęściem i zdaje się, że w tym małym ciałku nie ma ani krzty negatywnych emocji. Buźka nigdy jej się nie zamyka, bo nawet, gdy nie ma o czym gadać to gada, by po prostu gadać! Wszystko tak jak dawniej… No ale z małymi różnicami. Zmieniło się chociażby to, że pod wpływem ciężkich warunków przyzwyczaiła się do samotności, której kiedyś nie potrafiła znieść. Nie można co prawda powiedzieć, że znajduje w niej totalne ukojenie, ale w pewnym sensie ją nawet polubiła. Osiedle nauczyło ją również ostrożności i całkowicie zabiło naiwność, która kiełkowała w niej niemalże od dziecka. Dawne przekonanie o cząsteczce dobra znajdującej się w każdej żywej duszy wyparowało, robiąc miejsce myśli, że po świecie chodzą również potwory, których umysły są pełne demonów. Nie ma już idei świata idealnego, pozbawionego wszelkiego zła. Zaufanie, którym wcześniej obdarzała każdą napotkaną istotę, ograniczyło się tylko do najbliższych jej kotów. To znaczy do rodziny, która, pomimo długiej rozłąki, wciąż zdaje się być ważnym fundamentem jej życia. Ale czy krewni w ogóle jeszcze o niej pamiętają?
Poza negatywnymi zmianami są, rzecz jasna, również te pozytywne, jak chociażby to, że znacznie wzrosła jej pewność siebie, a nieprzyjemne komentarze rzucane przez inne koty przestały robić na niej jakiekolwiek wrażenie. Nauczyła się dbać o własny zadek, sama, bez konieczności sięgania po pomoc. Podsumowując to wszystko, zdaje się, że w końcu dorosła.
Kornikowy Żer [KG], Tygrys [GK]
Dopisywało jej szczęście, bo już po chwili los postanowił rzucić jej w łapy towarzysza do rozmowy... Prawdopodobnie! Nie mogła przecież znać intencji kocura, mogła co najwyżej je podejrzewać. I cóż, prawdę mówiąc, w pierwszej chwili szylkretka pomyślała, że nic z tego. Napotkany kot co prawda zbliżył się, jednak nie po to, by rozpocząć wesołą pogawędkę, a po to, by powiadomić ją o sytuacji, w której się znalazła. Ah! Ależ ona doskonale wiedziała co i jak! I spokojnie, wcale nie miała zamiaru sprawiać problemów! Uśmiechnęła się szerzej, mając nadzieję, że dzięki temu nieznajomy nie będzie miał wątpliwości, że żadnego zagrożenia tutaj nie ma.
- Kochany, wszystko w porządku! Nie zamierzam włazić wam na tereny ani nic z tych rzeczy! Tak właściwie to przyszłam sobie tutaj na ploteczki. - I najwidoczniej pechowy jegomość nie pozbędzie się jej stąd tak szybko, gdyż zaraz po tych słowach Ślimaczek ciężko padła, rozsiadając się wygodnie na ziemi. No, zupełnie jak u siebie! - No! To opowiadaj! Co tam w tym waszym Wichrze gra? Roziskrzona Gwiazda dalej dycha? - Być może to luźne, nieco lekceważące i totalnie niepoważne podejście było dość... Teatralne, ale cóż! Ślimaczek zapewne doskonale zdawała sobie z tego sprawę. Kto wie, może nawet robiła to po części... Celowo? Zawsze to jakaś szansa na ciekawszy przebieg spotkania, a reakcję rozmówcy na ogół ciężko przewidzieć.
Księżyce: 39 Mistrz: Uśpione Echo Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowa Łapa Ojciec: Bonawentura Rodzic: Wielka Słona Woda Trwałe urazy: Blizny po ataku borsuka i nieprawidłowo zrośnieta kość piszczelowa w prawej tylnej łapie. Łapa jest skrócona i lekko podkurczona, ma ograniczoną ruchomość. Mocniejsze stanięcie na niej powoduje promieniujący ból. Często zanika mu czucie poniżej złamanego miejsca. (-2zr, - 2sz)
Księżyce: 39 Mistrz: Uśpione Echo Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowa Łapa Ojciec: Bonawentura Rodzic: Wielka Słona Woda Trwałe urazy: Blizny po ataku borsuka i nieprawidłowo zrośnieta kość piszczelowa w prawej tylnej łapie. Łapa jest skrócona i lekko podkurczona, ma ograniczoną ruchomość. Mocniejsze stanięcie na niej powoduje promieniujący ból. Często zanika mu czucie poniżej złamanego miejsca. (-2zr, - 2sz)
drobny, średniego wzrostu, chudy, długie futro, niebieski point, pręgowany tygrysio, niebieskie oczy, białe znaczenia ( spód ciała, końcówka ogona, broda, szyja ("grzywa"), końcówka lewego ucha, fragment prawego ucha, plama wokół prawego oka, plamki pod oczami, po jednym palcu każdej łapy, dłuższe kępki futra na łokciach i kolanach)
nieśmiały, ma problemy w nawiązywaniu relacji, posłuszny, uległy, wrażliwy na głośne dźwięki, spokojny, wycofany
Jej słowa trochę wybiły go z rytmu, to była jego pierwsza konfrontacja z samotniczką i już przebiegała dość dziwnie. Spodziewał się, że będzie stawiać opór, wymyślać jakieś dziwne wymówki, ale że powie do niego Kochany i spyta z taką zniewagą o Gwiazdę. Nie wiedział czy czuje się niezręcznie, jest poirytowany, wszystko na raz, czy może coś jeszcze innego.
Ploteczki też wydawały się dość dziwnym pomysłem. Być może były tylko pretekstem do zdobycia wiedzy, którą wykorzysta do przedarcia się na tereny klanu. Mimo tej całej paplaniny nie przedstawiła się, co było równie podejrzane. Przy okazji też nie kulturalne, ale on też czasem o tym zapomniał, więc nie miał prawa się o to czepiać.
A skoro zdobyte od niego informacje mogły zostać wykorzystane przeciw nim, musiał rozegrać to mądrze. Przestawić klan jako silny i prężnie rozwijający się. Usiadł naprzeciwko kotki, ciągle zachowując czujność. — Roziskrzona Gwiazda ma się bardzo dobrze — jego głos był pewny, chodziło o bezpieczeństwo Klanu, nie mógł dać po sobie poznać niczego. — Jej Zastępca również. Niedawno mianowaliśmy nowych wojowników — w tym jego brata, ale wolał o tym nie myśleć. O kociętach wolał nie wspominać, ich życiu było najprościej zagrozić. — Mamy również nowego Terminatora Medyka — nie był pewien czy powinien tym się chwalić, ale chyba nie było w tym nic złego. — A co słychać po-po drugiej stronie?
Księżyce: 87 Mistrz: Ćmi Pyłek, Niedźwiedzi Ryk Płeć: kotka Matka: Astrowy Płatek [*] [Macaroni] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [*] Trwałe urazy: blizna na prawej części twarzy, niesprawne prawe oko (-2zm), częściowy brak lewego ucha, blizny na: prawej łopatce, prawym stawie skokowym, lewym udzie oraz plecach; brak sporej części ogona (łysy kikut, -2zr), łysy kawałek zadu.
Księżyce: 87 Mistrz: Ćmi Pyłek, Niedźwiedzi Ryk Płeć: kotka Matka: Astrowy Płatek [*] [Macaroni] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [*] Trwałe urazy: blizna na prawej części twarzy, niesprawne prawe oko (-2zm), częściowy brak lewego ucha, blizny na: prawej łopatce, prawym stawie skokowym, lewym udzie oraz plecach; brak sporej części ogona (łysy kikut, -2zr), łysy kawałek zadu.
czekoladowy srebrny szylkret (pręgowany klasycznie) z niewielką ilością bieli. Krótkowłosa, złotooka, z wywiniętymi uszami.
Zdawałoby się, że przeżyte wydarzenia wyssą z niej całą pozytywną energię oraz radość z życia… Ale na szczęście nie! Pomimo napotkanych trudności Ślimaczek wciąż jest tym dużym, pięknym słonecznikiem, którym była za młodu. Po świecie chodzi z szerokim na twarzy uśmiechem, a jej głowa zawsze jest pełna kreatywnych pomysłów i wesołych myśli. Koteczka, pomimo groźnego wyglądu, zaraża otoczenie szczęściem i zdaje się, że w tym małym ciałku nie ma ani krzty negatywnych emocji. Buźka nigdy jej się nie zamyka, bo nawet, gdy nie ma o czym gadać to gada, by po prostu gadać! Wszystko tak jak dawniej… No ale z małymi różnicami. Zmieniło się chociażby to, że pod wpływem ciężkich warunków przyzwyczaiła się do samotności, której kiedyś nie potrafiła znieść. Nie można co prawda powiedzieć, że znajduje w niej totalne ukojenie, ale w pewnym sensie ją nawet polubiła. Osiedle nauczyło ją również ostrożności i całkowicie zabiło naiwność, która kiełkowała w niej niemalże od dziecka. Dawne przekonanie o cząsteczce dobra znajdującej się w każdej żywej duszy wyparowało, robiąc miejsce myśli, że po świecie chodzą również potwory, których umysły są pełne demonów. Nie ma już idei świata idealnego, pozbawionego wszelkiego zła. Zaufanie, którym wcześniej obdarzała każdą napotkaną istotę, ograniczyło się tylko do najbliższych jej kotów. To znaczy do rodziny, która, pomimo długiej rozłąki, wciąż zdaje się być ważnym fundamentem jej życia. Ale czy krewni w ogóle jeszcze o niej pamiętają?
Poza negatywnymi zmianami są, rzecz jasna, również te pozytywne, jak chociażby to, że znacznie wzrosła jej pewność siebie, a nieprzyjemne komentarze rzucane przez inne koty przestały robić na niej jakiekolwiek wrażenie. Nauczyła się dbać o własny zadek, sama, bez konieczności sięgania po pomoc. Podsumowując to wszystko, zdaje się, że w końcu dorosła.
Kornikowy Żer [KG], Tygrys [GK]
Ah! Gdyby tylko nieznajomy wypomniał jej, że zapomniała się przedstawić, co według niego wygląda podejrzanie, zapewne stukrotnie by go przeprosiła i to jeszcze z ogromną pokorą i żalem! W jej zamiarach nie było bowiem żadnych krzywych akcji. Nie podzielenie się imieniem wynikało wyłącznie z roztrzepania. Pewnie pamiętałaby o tym tylko, jeśli kocur sam zrobiłby to pierwszy, gdy ją zaczepił.
- Bardzo się cieszę w takim razie! Wygląda na to, że u was wszystko w porządku, a nawet bardzo w porządku. Klan się rozwija, trzeba przyznać. Ale chyba nie idziecie za przykładem Cienia? Wiesz, słyszałam, że tam mają aż pięciu medyków. Albo może nawet i sześciu? Cholera wie! Przy takiej ilości to równie dobrze cały klan mógłby być jednym, wielkim szpitalem! - A sobie zadrwi z ex-pobratymców, bo czemu by nie. W końcu przyszła tutaj na ploteczki! Zapewne siedzącego przed nią kota widzi ostatni raz, a więc nie musi ważyć słów. Ale to też nie tak, że w ogóle nie jest ostrożna. Zależy jej tylko na tym, by wypaść chociaż w pewnym stopniu dobrze. Przyjaźnie, kulturalnie, tego typu. - Po drugiej stronie? Że u mnie? No, po staremu! Włóczę się i włóczę, ale dotrzeć nigdzie nie mogę. Ostatnio w sumie mam strasznego pecha na polowaniach, bo ciągle napotykam martwą, nienaruszoną zwierzynę. Dziwne, co nie? - Pomyślała, że warto zapytać, bo kocur może coś wiedzieć. Klany na pewno natknęły się na coś podobnego. Kto wie, może komuś udało się rozwiązać zagadkę zdychającej masowo zwierzyny?
Księżyce: 39 Mistrz: Uśpione Echo Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowa Łapa Ojciec: Bonawentura Rodzic: Wielka Słona Woda Trwałe urazy: Blizny po ataku borsuka i nieprawidłowo zrośnieta kość piszczelowa w prawej tylnej łapie. Łapa jest skrócona i lekko podkurczona, ma ograniczoną ruchomość. Mocniejsze stanięcie na niej powoduje promieniujący ból. Często zanika mu czucie poniżej złamanego miejsca. (-2zr, - 2sz)
Księżyce: 39 Mistrz: Uśpione Echo Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowa Łapa Ojciec: Bonawentura Rodzic: Wielka Słona Woda Trwałe urazy: Blizny po ataku borsuka i nieprawidłowo zrośnieta kość piszczelowa w prawej tylnej łapie. Łapa jest skrócona i lekko podkurczona, ma ograniczoną ruchomość. Mocniejsze stanięcie na niej powoduje promieniujący ból. Często zanika mu czucie poniżej złamanego miejsca. (-2zr, - 2sz)
drobny, średniego wzrostu, chudy, długie futro, niebieski point, pręgowany tygrysio, niebieskie oczy, białe znaczenia ( spód ciała, końcówka ogona, broda, szyja ("grzywa"), końcówka lewego ucha, fragment prawego ucha, plama wokół prawego oka, plamki pod oczami, po jednym palcu każdej łapy, dłuższe kępki futra na łokciach i kolanach)
nieśmiały, ma problemy w nawiązywaniu relacji, posłuszny, uległy, wrażliwy na głośne dźwięki, spokojny, wycofany
— Je-jeśli chodzi o cień to za-zaszło u nich tro-trochę zmian. — Jego zadaniem była ochrona klanu wichru, nie cienia. Więc mógł powiedzieć kotce co nieco. — Chy-chyba mają już ich dwóch. I-i oczywiście nie-nie idziemy w ich ślady. Je-jedyne co mieliśmy wspólnego t-to Psa. A-ale o-oni już go nie-nie mają. — Psia Gwiazda odszedł, lecz oni ciągle mieli Psią Łapę. Nie miał nic do terminatora, jednak przez zbieżność imion od razu o nim pomyślał. Dużo więcej o klanie cienia nie wiedział, tak długo jak szanowali ich granice, nie było powodów do niepokoju.
— Z-zmierzasz w-w jakimś konkretnym kie-kierunku? — Spytał zaintrygowany. On miał swój dom, swoje miejsce na ziemi. Może nie zawsze sobie radził, nie dogadywał się z każdym, dale nie zdobył uwagi Traszki, ale miał gdzie żyć. Jak to było chodzić z miejsca na miejsce? Czy podczas Pory Nowych Drzew nie było jej za zimno? Jak sobie radziła samodzielnie z leczeniem? Nie spodziewał się, że tak zainteresuje go życie jakiejś samotniczki. Przecież nie planował opuszczać Klanu, a jeśli mówiła prawdę i im nie zagrażała to nie było sensu aż tak interesować się jej życiem. Ale jednak coś w niej wzbudzało jego ciekawość.
— Le-lepiej jej nie ru-ruszaj — ostrzegł ją. — Mo-możesz się za-zatruć. — Jego jak na razie to ominęło, ale spotkał koty, które zjadły nieświeże piszczki. Najczęściej odwiedzały lecznicę z bólem brzucha i wymiotami.
Księżyce: 87 Mistrz: Ćmi Pyłek, Niedźwiedzi Ryk Płeć: kotka Matka: Astrowy Płatek [*] [Macaroni] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [*] Trwałe urazy: blizna na prawej części twarzy, niesprawne prawe oko (-2zm), częściowy brak lewego ucha, blizny na: prawej łopatce, prawym stawie skokowym, lewym udzie oraz plecach; brak sporej części ogona (łysy kikut, -2zr), łysy kawałek zadu.
Księżyce: 87 Mistrz: Ćmi Pyłek, Niedźwiedzi Ryk Płeć: kotka Matka: Astrowy Płatek [*] [Macaroni] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [*] Trwałe urazy: blizna na prawej części twarzy, niesprawne prawe oko (-2zm), częściowy brak lewego ucha, blizny na: prawej łopatce, prawym stawie skokowym, lewym udzie oraz plecach; brak sporej części ogona (łysy kikut, -2zr), łysy kawałek zadu.
czekoladowy srebrny szylkret (pręgowany klasycznie) z niewielką ilością bieli. Krótkowłosa, złotooka, z wywiniętymi uszami.
Zdawałoby się, że przeżyte wydarzenia wyssą z niej całą pozytywną energię oraz radość z życia… Ale na szczęście nie! Pomimo napotkanych trudności Ślimaczek wciąż jest tym dużym, pięknym słonecznikiem, którym była za młodu. Po świecie chodzi z szerokim na twarzy uśmiechem, a jej głowa zawsze jest pełna kreatywnych pomysłów i wesołych myśli. Koteczka, pomimo groźnego wyglądu, zaraża otoczenie szczęściem i zdaje się, że w tym małym ciałku nie ma ani krzty negatywnych emocji. Buźka nigdy jej się nie zamyka, bo nawet, gdy nie ma o czym gadać to gada, by po prostu gadać! Wszystko tak jak dawniej… No ale z małymi różnicami. Zmieniło się chociażby to, że pod wpływem ciężkich warunków przyzwyczaiła się do samotności, której kiedyś nie potrafiła znieść. Nie można co prawda powiedzieć, że znajduje w niej totalne ukojenie, ale w pewnym sensie ją nawet polubiła. Osiedle nauczyło ją również ostrożności i całkowicie zabiło naiwność, która kiełkowała w niej niemalże od dziecka. Dawne przekonanie o cząsteczce dobra znajdującej się w każdej żywej duszy wyparowało, robiąc miejsce myśli, że po świecie chodzą również potwory, których umysły są pełne demonów. Nie ma już idei świata idealnego, pozbawionego wszelkiego zła. Zaufanie, którym wcześniej obdarzała każdą napotkaną istotę, ograniczyło się tylko do najbliższych jej kotów. To znaczy do rodziny, która, pomimo długiej rozłąki, wciąż zdaje się być ważnym fundamentem jej życia. Ale czy krewni w ogóle jeszcze o niej pamiętają?
Poza negatywnymi zmianami są, rzecz jasna, również te pozytywne, jak chociażby to, że znacznie wzrosła jej pewność siebie, a nieprzyjemne komentarze rzucane przez inne koty przestały robić na niej jakiekolwiek wrażenie. Nauczyła się dbać o własny zadek, sama, bez konieczności sięgania po pomoc. Podsumowując to wszystko, zdaje się, że w końcu dorosła.
Kornikowy Żer [KG], Tygrys [GK]
Oho! Nastawiła uszu (a tak właściwie tylko prawe, bo to jedno jej pozostało), gdy rozwinięty został temat Klanu Cienia. Fakt, to miejsce nie było już jej domem, jednak wciąż z ciekawością przysłuchiwała się informacjom związanym z nim... A szczególnie teraz, gdy wewnątrz nie działo się nic dobrego. Choć te sprawy już do dawna jej nie dotyczą, wciąż w sercu pojawia się taki drobny ucisk, gdy słyszy o tym wszystkim. W końcu w Cieniu wciąż żyją członkowie jej rodziny... A przynajmniej Kózka. Świadomość, że siostra musi mierzyć się z tyloma trudnościami, jest w pewnym sensie przytłaczająca.
- Jak to nie mają? Obalony? Czy jednak mu się zmarło? - Najbardziej zaskakująca była wiadomość o... Pozbyciu się (bo chyba to będzie najlepsze słowo) Psiej Gwiazdy. Jeszcze nie tak dawno temu Ślimaczek miała okazję rozmawiać z jedną z medyczek, a więc o stanie despotycznego władcy wiedziała już wcześniej... Ale ewidentnie nie spodziewała się, że koniec tej długiej tyranii nadejdzie AŻ tak szybko. Ta informacja obudziła w niej głód wiedzy, KONIECZNIE musiała dowiedzieć się jak najwięcej. Czyżby droga powrotu do Klanu Cienia stawała teraz przed szylkretką otworem? Najpierw trzeba się upewnić.
Z jej gardła wydobyło się przeciągłe "hmmm", gdy została zapytana o kierunek swoich dalszych wojaży. Cóż, ciężko było udzielić odpowiedzi, gdyż sama nie wiedziała gdzie łapy ją poprowadzą. Codziennie inne plany!
- Tak właściwie to nie. Stosunkowo niedawno zawinęłam się z osiedla. Teraz włóczę się po lesie, najbardziej lubię jezioro po drugiej stronie Grzmiącej Ścieżki. Serio, powinieneś kiedyś sam sprawdzić. Wieczorami klimat jest mega. - I mówiła tu o całokształcie. Słońce odbijające się w tafli wody, świetliki oświetlające ciemniejący obraz i owady, które rozbrzmiewają przyjemną dla ucha melodią. Aż chce się żyć! Nie to, co na osiedlu. Warkot śmierdzących samochodów i... Generalnie, hałas! Nieważne gdzie by się poszło, o ciszę tam ciężko. Nawet nocą.
Skinęła energicznie głową na wieści dotyczące incydentów z martwą zwierzyną. No, liczyła na więcej szczegółów, ale z dwojga złego nawet takie szczątkowe informacje były dobre. Zawsze coś!
- Uf, no to dobrze myślałam, zostawiając te truchła na swoim miejscu. Kusiło żeby zabrać, ale głupia nie jestem, osiedle mnie tego nauczyło. Wiesz, że niektórzy dwunożni specjalnie zatruwają zwierzynę, żeby pozbyć się niechcianych gości? - Mówiła, rzecz jasna, głównie o kotach. Doskonale wiedziała jednak, że inne gatunki zwierząt również padają ofiarną trutek. Chociażby szczury albo nawet i psy. Wystarczy niedopilnowanie, a potem tragedia.
Księżyce: 39 Mistrz: Uśpione Echo Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowa Łapa Ojciec: Bonawentura Rodzic: Wielka Słona Woda Trwałe urazy: Blizny po ataku borsuka i nieprawidłowo zrośnieta kość piszczelowa w prawej tylnej łapie. Łapa jest skrócona i lekko podkurczona, ma ograniczoną ruchomość. Mocniejsze stanięcie na niej powoduje promieniujący ból. Często zanika mu czucie poniżej złamanego miejsca. (-2zr, - 2sz)
Księżyce: 39 Mistrz: Uśpione Echo Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowa Łapa Ojciec: Bonawentura Rodzic: Wielka Słona Woda Trwałe urazy: Blizny po ataku borsuka i nieprawidłowo zrośnieta kość piszczelowa w prawej tylnej łapie. Łapa jest skrócona i lekko podkurczona, ma ograniczoną ruchomość. Mocniejsze stanięcie na niej powoduje promieniujący ból. Często zanika mu czucie poniżej złamanego miejsca. (-2zr, - 2sz)
drobny, średniego wzrostu, chudy, długie futro, niebieski point, pręgowany tygrysio, niebieskie oczy, białe znaczenia ( spód ciała, końcówka ogona, broda, szyja ("grzywa"), końcówka lewego ucha, fragment prawego ucha, plama wokół prawego oka, plamki pod oczami, po jednym palcu każdej łapy, dłuższe kępki futra na łokciach i kolanach)
nieśmiały, ma problemy w nawiązywaniu relacji, posłuszny, uległy, wrażliwy na głośne dźwięki, spokojny, wycofany
Kotkę wyraźnie zainteresował temat Klanu Cienia, z dwojga złego wolał jej opowiadać o innym klanie niż dawać dodatkowe informacje o swoim domie.
— Z-zmarł. — Dużo więcej nie wiedział, ani od Wichrzaków, ani od kotki, którą spotkał jakiś czas temu na patrolu. — Spo-spopielana Po-polana została Przywódczynią ich k-klanu, Ko-kozia Skarpa jest Za-zastępczynią. — Wolał nie wspominać o śmierci Medyków, to było zbyt niebezpieczne. Mimo wszystko nie mógł w pełni ufać słowom Samotniczki. W jakimś stopniu zawsze mogła wykorzystać to na swoją korzyść.
Topiołki były stosunkowo blisko jego klanu, wolał jednak nie oddalać się poza granice. Tutaj był bezpieczny i o to bezpieczeństwo musiał dbać. Nie miał czasu na podróżowanie poza Klan i przechodzenie przez Grzmiącą Ścieżkę, czyli ryzykowanie życiem, bez powodu.
— Rozumiem. Mam na-nadzieję, że znajdziesz schronienie na Po-porę Nagich D-drzew. — Bo przy takim braku stałego miejsca pewnie nie było to najłatwiejsze zadanie. — Mo-może kiedyś przy o-okazji je odwiedzę. — Wątpił, albo głupio było mu zignorować opowieść kotki o jeziorze. Wydawało się ono ważnym dla niej miejscem.
Pokręcił głową — N-ni, t-to straszne. — Ile kotów przez brak wiedzy o tym straciło życie? — Mo-może to jakiś trop? — Chyba będzie musiał o tym porozmawiać z Donośnym Krzykiem. — Na-na szczęście nikt od nas nie u-umarł. Tylko ból brzucha i wy-wymioty. — Dużo więcej kotka się raczej od niego nie dowie. Nie był Medykiem, chyba nikt nie sugerował nawet przez co to wszystko się dzieje.
Księżyce: 87 Mistrz: Ćmi Pyłek, Niedźwiedzi Ryk Płeć: kotka Matka: Astrowy Płatek [*] [Macaroni] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [*] Trwałe urazy: blizna na prawej części twarzy, niesprawne prawe oko (-2zm), częściowy brak lewego ucha, blizny na: prawej łopatce, prawym stawie skokowym, lewym udzie oraz plecach; brak sporej części ogona (łysy kikut, -2zr), łysy kawałek zadu.
Księżyce: 87 Mistrz: Ćmi Pyłek, Niedźwiedzi Ryk Płeć: kotka Matka: Astrowy Płatek [*] [Macaroni] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [*] Trwałe urazy: blizna na prawej części twarzy, niesprawne prawe oko (-2zm), częściowy brak lewego ucha, blizny na: prawej łopatce, prawym stawie skokowym, lewym udzie oraz plecach; brak sporej części ogona (łysy kikut, -2zr), łysy kawałek zadu.
czekoladowy srebrny szylkret (pręgowany klasycznie) z niewielką ilością bieli. Krótkowłosa, złotooka, z wywiniętymi uszami.
Zdawałoby się, że przeżyte wydarzenia wyssą z niej całą pozytywną energię oraz radość z życia… Ale na szczęście nie! Pomimo napotkanych trudności Ślimaczek wciąż jest tym dużym, pięknym słonecznikiem, którym była za młodu. Po świecie chodzi z szerokim na twarzy uśmiechem, a jej głowa zawsze jest pełna kreatywnych pomysłów i wesołych myśli. Koteczka, pomimo groźnego wyglądu, zaraża otoczenie szczęściem i zdaje się, że w tym małym ciałku nie ma ani krzty negatywnych emocji. Buźka nigdy jej się nie zamyka, bo nawet, gdy nie ma o czym gadać to gada, by po prostu gadać! Wszystko tak jak dawniej… No ale z małymi różnicami. Zmieniło się chociażby to, że pod wpływem ciężkich warunków przyzwyczaiła się do samotności, której kiedyś nie potrafiła znieść. Nie można co prawda powiedzieć, że znajduje w niej totalne ukojenie, ale w pewnym sensie ją nawet polubiła. Osiedle nauczyło ją również ostrożności i całkowicie zabiło naiwność, która kiełkowała w niej niemalże od dziecka. Dawne przekonanie o cząsteczce dobra znajdującej się w każdej żywej duszy wyparowało, robiąc miejsce myśli, że po świecie chodzą również potwory, których umysły są pełne demonów. Nie ma już idei świata idealnego, pozbawionego wszelkiego zła. Zaufanie, którym wcześniej obdarzała każdą napotkaną istotę, ograniczyło się tylko do najbliższych jej kotów. To znaczy do rodziny, która, pomimo długiej rozłąki, wciąż zdaje się być ważnym fundamentem jej życia. Ale czy krewni w ogóle jeszcze o niej pamiętają?
Poza negatywnymi zmianami są, rzecz jasna, również te pozytywne, jak chociażby to, że znacznie wzrosła jej pewność siebie, a nieprzyjemne komentarze rzucane przez inne koty przestały robić na niej jakiekolwiek wrażenie. Nauczyła się dbać o własny zadek, sama, bez konieczności sięgania po pomoc. Podsumowując to wszystko, zdaje się, że w końcu dorosła.
Kornikowy Żer [KG], Tygrys [GK]
...O. No proszę. Przekręciła lekko głowę, triumfując w myślach. Informacja, którą właśnie zdobyła, była kluczowa. Napawała się nią, starając się przyjąć zastrzyk dopaminy i motywacji dość rozsądnie. Bo oczywiście, drzwi powrotne do klanu otworzyły się przed nią szeroko, ale nie mogła tak po prostu przez nie wbiec, bez żadnego planu i dokładnego przemyślenia całej tej decyzji. Do tej pory bowiem nie analizowała tego jakkolwiek głębiej. Ciągle wydawało jej się, że to i tak przecież za wcześnie. Że czas dopiero przyjdzie... No i proszę, przyszedł. Nie spodziewała się tylko, że będzie to takie nagłe.
- Kozia Skarpa?! Ha! No, ja się wcale nie dziwię, że została wybrana do tej roli. To super wojowniczka, mówię ci. Powinieneś ją kiedyś poznać, wiele mądrości można się od niej nauczyć! - Musiała się ugryźć w język, bo mało brakowało, a wyznałaby tajemnicę o swoim pochodzeniu, poprzez przyznanie się do wspólnych więzów krwi z cienistą zastępczynią. Ah! Ta wieść wstrząsnęła nią jeszcze bardziej niż poprzednia. Oczywiście, że musiała pochwalić siostrzyczkę. Była z niej bardzo dumna, choć już od dawna nie mają ze sobą kontaktu. Cóż, być może niedługo się to zmieni.
Uśmiechnęła się, o dziwo dość promiennie, na jego następne słowa.
- Bez obaw! Wychodzę z założenia, że zawsze sobie jakoś poradzę. Najważniejsze to wierzyć w siebie. Reszta przyjdzie sama, jeśli się w to bardzo mocno wierzy. - No! To nie do końca mogło wyglądać tak kolorowo, jak to opisała... Nadzieja matką głupich. Może nie do końca w tym momencie wierzyła we własne słowa, ale wolała rzucić coś takiego, niż gadać negatywne smęty. Nastroje mogłyby się pogorszyć, a przecież nie tego by chciała!
A na wzmiankę o dwunożnych energicznie pokiwała głową.
- Ano, możliwe! Niektórzy dwunożni lubią się zapuszczać do lasu. Ale, z drugiej strony, po co mieliby zatruwać zwierzynę tutaj? Nic o tym na osiedlu nie słyszałam, ale podpytam jeszcze... I jeśli czegoś się dowiem to przekaże patrolom. - Szczerze zapewniła. Pytanie tylko kiedy się na tym osiedlu ponownie pojawi. Z tym to różnie bywa. Bo to nie jest taka wycieczka na jeden dzień. Do drogi na ogół trzeba się przygotować. Trasa jest długa i męcząca... A cel prawdopodobnie jej niewarty. Ale to już zależy od kota. Nie każdy lubi te orientalne klimaty.
Księżyce: 39 Mistrz: Uśpione Echo Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowa Łapa Ojciec: Bonawentura Rodzic: Wielka Słona Woda Trwałe urazy: Blizny po ataku borsuka i nieprawidłowo zrośnieta kość piszczelowa w prawej tylnej łapie. Łapa jest skrócona i lekko podkurczona, ma ograniczoną ruchomość. Mocniejsze stanięcie na niej powoduje promieniujący ból. Często zanika mu czucie poniżej złamanego miejsca. (-2zr, - 2sz)
Księżyce: 39 Mistrz: Uśpione Echo Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowa Łapa Ojciec: Bonawentura Rodzic: Wielka Słona Woda Trwałe urazy: Blizny po ataku borsuka i nieprawidłowo zrośnieta kość piszczelowa w prawej tylnej łapie. Łapa jest skrócona i lekko podkurczona, ma ograniczoną ruchomość. Mocniejsze stanięcie na niej powoduje promieniujący ból. Często zanika mu czucie poniżej złamanego miejsca. (-2zr, - 2sz)
drobny, średniego wzrostu, chudy, długie futro, niebieski point, pręgowany tygrysio, niebieskie oczy, białe znaczenia ( spód ciała, końcówka ogona, broda, szyja ("grzywa"), końcówka lewego ucha, fragment prawego ucha, plama wokół prawego oka, plamki pod oczami, po jednym palcu każdej łapy, dłuższe kępki futra na łokciach i kolanach)
nieśmiały, ma problemy w nawiązywaniu relacji, posłuszny, uległy, wrażliwy na głośne dźwięki, spokojny, wycofany
Jakby wiedział o czym myśli kotka, to prawdopodobnie by się ucieszył. On byłby zrozpaczony, gdyby ktoś taki jak Psia Gwiazda rządził jego klanem. Chociaż prawdopodobnie nie opuścił by Wichru, najwyżej umarłby próbując obalić go samodzielnie.
Jednak jakby z jakiegoś innego powodu nie mógł wrócić do domu to cieszyłby się z powrotu do niego. W końcu to tam należał, tam miał wszystko czego potrzebował i co kochał. Chodź nie był pewien czy oni potrzebowali jego. Jednak właśnie po to wszystko robił, by zostać najlepszym wojownikiem w klanie, by być potrzebnym.
Skinął głową, nie czuł potrzeby bratania się z innymi klanami, u siebie mieli już wielu wspaniałych wojowników. Jednak ton jakim mówiła, wskazywał, że kotka była radosna mówiąc o tym. Nie chciał jej tego psuć.
— Ro-rozumiem. — Wzrok skierował na łapy, a następne słowa wypowiedział tak, że kotka mogła go usłyszeć tylko jeśli bardzo wytężyłaby słuch. — Ja-jak coś t-to w Klanie Wichru za-zawsze przydadzą się no-nowi wojownicy. — Pomijając brak przedstawienia się, kotka wydawała się porządna, takich kotów nigdy nie było dość w klanie. Idea czystości krwi nigdy do niego nie przemawiała, w końcu każdy kot zasługuje na dobry dom, a takim był ich klan. Mimo to, czuł się dość głupio proponując coś takiego. Tym bardziej kotce, którą przed chwilą chciał przegonić.
— S-skoro mają coś do-do kotów na osiedlu, to do tych le-leśnych też mo-mogą. — Chyba nigdy nie zrozumie dwunożnych, nie chciał rozumieć. Porywali innych, zaśmiecali las i ogólnie zaburzali porządek ich życia. Nie zdziwiłoby go, gdyby, któryś z nich próbował zatruć wszystkich w lesie. — D-dziękuję, mo-możesz kiedyś za-zapytać inny pa-patrol, może on bę-będzie więcej wie-wiedzieć. — Jakby był wojownikiem, to mógłby zaproponować powołanie się na jego imię. Jednak był tylko małym, słabym terminatorem. Imię Śmiała Łapa nic nie znaczyło w klanie.
Nagła zmiana podejścia kocurka mogła wydawać się dość niespodziewana. W końcu początkowo nieufny i "bojowo" nastawiony, nagle zaczął proponować jej dołączenie do klanu. Prawdopodobnie to miły charakter kotki oraz wizja jej zamarzającej na śmierć lub umierającej z głodu przez księżyc, doprowadziła go takich propozycji. Był też zwyczajnie młody, niedoświadczony i nieśmiały, a gdy spotkał kogoś kto był w stanie bez problemu go przegadać, łatwo się rozkojarzył i skupił na czymś innym niż obrona granic.
Księżyce: 87 Mistrz: Ćmi Pyłek, Niedźwiedzi Ryk Płeć: kotka Matka: Astrowy Płatek [*] [Macaroni] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [*] Trwałe urazy: blizna na prawej części twarzy, niesprawne prawe oko (-2zm), częściowy brak lewego ucha, blizny na: prawej łopatce, prawym stawie skokowym, lewym udzie oraz plecach; brak sporej części ogona (łysy kikut, -2zr), łysy kawałek zadu.
Księżyce: 87 Mistrz: Ćmi Pyłek, Niedźwiedzi Ryk Płeć: kotka Matka: Astrowy Płatek [*] [Macaroni] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [*] Trwałe urazy: blizna na prawej części twarzy, niesprawne prawe oko (-2zm), częściowy brak lewego ucha, blizny na: prawej łopatce, prawym stawie skokowym, lewym udzie oraz plecach; brak sporej części ogona (łysy kikut, -2zr), łysy kawałek zadu.
czekoladowy srebrny szylkret (pręgowany klasycznie) z niewielką ilością bieli. Krótkowłosa, złotooka, z wywiniętymi uszami.
Zdawałoby się, że przeżyte wydarzenia wyssą z niej całą pozytywną energię oraz radość z życia… Ale na szczęście nie! Pomimo napotkanych trudności Ślimaczek wciąż jest tym dużym, pięknym słonecznikiem, którym była za młodu. Po świecie chodzi z szerokim na twarzy uśmiechem, a jej głowa zawsze jest pełna kreatywnych pomysłów i wesołych myśli. Koteczka, pomimo groźnego wyglądu, zaraża otoczenie szczęściem i zdaje się, że w tym małym ciałku nie ma ani krzty negatywnych emocji. Buźka nigdy jej się nie zamyka, bo nawet, gdy nie ma o czym gadać to gada, by po prostu gadać! Wszystko tak jak dawniej… No ale z małymi różnicami. Zmieniło się chociażby to, że pod wpływem ciężkich warunków przyzwyczaiła się do samotności, której kiedyś nie potrafiła znieść. Nie można co prawda powiedzieć, że znajduje w niej totalne ukojenie, ale w pewnym sensie ją nawet polubiła. Osiedle nauczyło ją również ostrożności i całkowicie zabiło naiwność, która kiełkowała w niej niemalże od dziecka. Dawne przekonanie o cząsteczce dobra znajdującej się w każdej żywej duszy wyparowało, robiąc miejsce myśli, że po świecie chodzą również potwory, których umysły są pełne demonów. Nie ma już idei świata idealnego, pozbawionego wszelkiego zła. Zaufanie, którym wcześniej obdarzała każdą napotkaną istotę, ograniczyło się tylko do najbliższych jej kotów. To znaczy do rodziny, która, pomimo długiej rozłąki, wciąż zdaje się być ważnym fundamentem jej życia. Ale czy krewni w ogóle jeszcze o niej pamiętają?
Poza negatywnymi zmianami są, rzecz jasna, również te pozytywne, jak chociażby to, że znacznie wzrosła jej pewność siebie, a nieprzyjemne komentarze rzucane przez inne koty przestały robić na niej jakiekolwiek wrażenie. Nauczyła się dbać o własny zadek, sama, bez konieczności sięgania po pomoc. Podsumowując to wszystko, zdaje się, że w końcu dorosła.
Kornikowy Żer [KG], Tygrys [GK]
Spojrzał nagle na łapy, a potem z jego gardła wydobył się jakiś cichy mamrot. Zdecydowanie zbyt cichy, by nieuważna Ślimaczek mogła zrozumieć wypowiadane przez niego słowa. Ale spokojnie! Albo właśnie... Niespokojnie! Zależy dla kogo. W każdym razie, nie zamierzała tego tak zostawić. Wyciągnęła szyję nieco przed siebie, zmrużyła powieki, a na jej twarzy pojawił się nieco teatralny, skupiony wyraz. Próbowała wytężyć słuch, ale z marnym skutkiem.
- Co tam gadasz? Nie usłyszałam. Mam tylko jedno ucho, to wiesz, musisz trochę głośniej do starej baby! - Stara co prawda nie była, ale momentami właśnie tak się czuła. Szczególnie wtedy, gdy wspominała sobie minione dzieje albo, gdy rozmawiała z młodszymi o ponad połowę pokoleniami... Tak jak teraz, zdaje się. W jej oczach Wichrzak wciąż był ledwie odrośniętym od ziemi podrostkiem. Nawet, jeśli różnica wzrostu między nimi była ledwie zauważalna. W kolejce po wzrost Śmiałek stał raczej gdzieś z tyłu... Ale Ślimaczek o takowej chyba nie wiedziała w ogóle. No i to jest rezultat.
Przeciągłe "hmmmm" wydobyło się z jej gardła, gdy kocur podzielił się z nią swoją teorią. Ciężko było jej w nią uwierzyć... Ale jednocześnie nie skreślała jej całkowicie. Prawdą jest, że dwunożni są naprawdę dziwni. Choćby znała ich zachowania na wylot (a zna bardzo dobrze), nie mogłaby przewidzieć co im w głowie siedzi. Do tej pory zdarzało się jej zobaczyć rzeczy, o których nigdy wcześniej nawet by nie pomyślała.
- Może. Ale chyba raczej wolałabym myśleć, że mają las i was gdzieś. To znaczy, że nie maczają w tym swoich brudnych paluchów. Bo jeśli zwierzyna naprawdę jest podtruwana to nie liczyłabym, że medyk cokolwiek zdziała w przypadku takiego zatrucia. Na ogół zwierzęta, które zjedzą ten środek, zabierane są do weterynarza. To jest taki... Dwunożny medyk dla zwierząt. - Na szczęście sama nie miała okazji, by u takiego być. Zawsze udawało jej się wychodzić cało z napotykanych kłopotów.
Księżyce: 39 Mistrz: Uśpione Echo Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowa Łapa Ojciec: Bonawentura Rodzic: Wielka Słona Woda Trwałe urazy: Blizny po ataku borsuka i nieprawidłowo zrośnieta kość piszczelowa w prawej tylnej łapie. Łapa jest skrócona i lekko podkurczona, ma ograniczoną ruchomość. Mocniejsze stanięcie na niej powoduje promieniujący ból. Często zanika mu czucie poniżej złamanego miejsca. (-2zr, - 2sz)
Księżyce: 39 Mistrz: Uśpione Echo Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowa Łapa Ojciec: Bonawentura Rodzic: Wielka Słona Woda Trwałe urazy: Blizny po ataku borsuka i nieprawidłowo zrośnieta kość piszczelowa w prawej tylnej łapie. Łapa jest skrócona i lekko podkurczona, ma ograniczoną ruchomość. Mocniejsze stanięcie na niej powoduje promieniujący ból. Często zanika mu czucie poniżej złamanego miejsca. (-2zr, - 2sz)
drobny, średniego wzrostu, chudy, długie futro, niebieski point, pręgowany tygrysio, niebieskie oczy, białe znaczenia ( spód ciała, końcówka ogona, broda, szyja ("grzywa"), końcówka lewego ucha, fragment prawego ucha, plama wokół prawego oka, plamki pod oczami, po jednym palcu każdej łapy, dłuższe kępki futra na łokciach i kolanach)
nieśmiały, ma problemy w nawiązywaniu relacji, posłuszny, uległy, wrażliwy na głośne dźwięki, spokojny, wycofany
— A-ah m-mówię — pokręcił głową — t-to głupie a-ale — wziął głęboki wdech — w K-klanie Wichru za-zawsze przydadzą się do-dodatkowe łapy — powiedział głośnym, jak na siebie tonem, na jednym tchu. Przecież przed chwilą chciał ją pogonić, o co w ogóle mu chodziło. Jaki był z niego materiał na najlepszego wojownika, skoro chciał zaprosić do klanu dopiero co spotkaną kotkę. Był naprawdę tak słaby? Następnym razem zobaczy Lisa ze złamaną łapą i powie mu Chodź do nas, mamy kocięta, proszę najedz się? Był taki słaby i żałosny. Powinien zapaść się pod ziemię.
— Mam-mam nadzieję, że masz rację. — Jeśli coś poszłoby nie tak, to szukanie nowych terenów byłoby z pewnością problematyczne. Z resztą ty były ich ziemie, ich dom. Dwunożni nie mieli prawa go im zabierać. — Jak-jak na razie wszy-wszyscy żyją, więc może bę-będzie dobrze.
Księżyce: 87 Mistrz: Ćmi Pyłek, Niedźwiedzi Ryk Płeć: kotka Matka: Astrowy Płatek [*] [Macaroni] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [*] Trwałe urazy: blizna na prawej części twarzy, niesprawne prawe oko (-2zm), częściowy brak lewego ucha, blizny na: prawej łopatce, prawym stawie skokowym, lewym udzie oraz plecach; brak sporej części ogona (łysy kikut, -2zr), łysy kawałek zadu.
Księżyce: 87 Mistrz: Ćmi Pyłek, Niedźwiedzi Ryk Płeć: kotka Matka: Astrowy Płatek [*] [Macaroni] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [*] Trwałe urazy: blizna na prawej części twarzy, niesprawne prawe oko (-2zm), częściowy brak lewego ucha, blizny na: prawej łopatce, prawym stawie skokowym, lewym udzie oraz plecach; brak sporej części ogona (łysy kikut, -2zr), łysy kawałek zadu.
czekoladowy srebrny szylkret (pręgowany klasycznie) z niewielką ilością bieli. Krótkowłosa, złotooka, z wywiniętymi uszami.
Zdawałoby się, że przeżyte wydarzenia wyssą z niej całą pozytywną energię oraz radość z życia… Ale na szczęście nie! Pomimo napotkanych trudności Ślimaczek wciąż jest tym dużym, pięknym słonecznikiem, którym była za młodu. Po świecie chodzi z szerokim na twarzy uśmiechem, a jej głowa zawsze jest pełna kreatywnych pomysłów i wesołych myśli. Koteczka, pomimo groźnego wyglądu, zaraża otoczenie szczęściem i zdaje się, że w tym małym ciałku nie ma ani krzty negatywnych emocji. Buźka nigdy jej się nie zamyka, bo nawet, gdy nie ma o czym gadać to gada, by po prostu gadać! Wszystko tak jak dawniej… No ale z małymi różnicami. Zmieniło się chociażby to, że pod wpływem ciężkich warunków przyzwyczaiła się do samotności, której kiedyś nie potrafiła znieść. Nie można co prawda powiedzieć, że znajduje w niej totalne ukojenie, ale w pewnym sensie ją nawet polubiła. Osiedle nauczyło ją również ostrożności i całkowicie zabiło naiwność, która kiełkowała w niej niemalże od dziecka. Dawne przekonanie o cząsteczce dobra znajdującej się w każdej żywej duszy wyparowało, robiąc miejsce myśli, że po świecie chodzą również potwory, których umysły są pełne demonów. Nie ma już idei świata idealnego, pozbawionego wszelkiego zła. Zaufanie, którym wcześniej obdarzała każdą napotkaną istotę, ograniczyło się tylko do najbliższych jej kotów. To znaczy do rodziny, która, pomimo długiej rozłąki, wciąż zdaje się być ważnym fundamentem jej życia. Ale czy krewni w ogóle jeszcze o niej pamiętają?
Poza negatywnymi zmianami są, rzecz jasna, również te pozytywne, jak chociażby to, że znacznie wzrosła jej pewność siebie, a nieprzyjemne komentarze rzucane przez inne koty przestały robić na niej jakiekolwiek wrażenie. Nauczyła się dbać o własny zadek, sama, bez konieczności sięgania po pomoc. Podsumowując to wszystko, zdaje się, że w końcu dorosła.
Kornikowy Żer [KG], Tygrys [GK]
Nastawiła uszu, nieco niecierpliwiąc się, gdy kocur przedłużał swoją wypowiedź. Wolałaby, by od razu przeszedł do sedna. Z drugiej strony, mogła go zrozumieć. Z jego słów wynikało, że nieco się... Skrępował tym, co powiedział chwilę temu, a ona nie usłyszała. Może lepiej byłoby, gdyby w ogóle nie prosiła o powtórkę, ale... Ugh. O tym też nie miała pojęcia! No trudno. Z drugiej strony, przynajmniej dowie się o co chodziło. Gdyby się rozeszli tak o, bez wyjawienia tego jednego, malutkiego szczególiku, na pewno męczyłoby ją to przez dłuższą chwilę. A w ten sposób... No, nie będzie.
- Aaaa! - Pokiwała głową powoli, patrząc na niego z pewnym zaskoczeniem. No! Zaproszenia do Klanu Wichru to się totalnie nie spodziewała! Na ogół członkowie klanów starają się ją ze swoich granic przegonić. Jeszcze nikt nie zaproponował jej dołączenia, uznała to za życzliwe. Po części może też za całkiem absurdalne... Ale słodkie, w pewnym sensie. - To miłe, ale raczej muszę odmówić. Wiesz, mam swoje plany, niezwiązane raczej z Klanem Wichru. Ale kto wie, może kiedyś? Może jeśli mi nie wyjdzie to spróbuję tutaj? - Ostatnie słowa były już raczej myślami wypowiedzianymi na głos. Ale nie przejmowała się, bo nic do ukrycia nie ma.
Kolejne słowa kocura sprawiły, że energicznie skinęła głową. Nie miała nic więcej do dodania, ale sądziła, że ma rację. Chętnie się więc zgodziła. A potem? Potem już chyba nie miała o czym gadać. W końcu spędziła na tej granicy trochę dłużej niż zamierzała, dowiedziała się rzeczy, które wiedzieć chciała... I wygląda na to, że pora się zawijać. Nie chciała zabierać kocurowi więcej czasu. Skoro żyje w klanie, zapewne ma gównianych obowiązków, które musi jeszcze dziś wykonać. To akurat minus przynależności do życia w grupie.
- Fajnie było, ale chyba czas się rozejść. Dokończ patrol, bo cię zaraz zaczną szukać! Szczęście masz, bo na mnie akurat nikt nie czeka. Ale to też w porządku. Trzymaj się! - Pożegnała się na swój dziwny sposób, a następnie wstała i zabrała manatki z wichrowej granicy. Na pewno ją jeszcze kiedyś odwiedzi, prawdopodobnie w podobnych okolicznościach... Ale kto wie.
Księżyce: 39 Mistrz: Uśpione Echo Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowa Łapa Ojciec: Bonawentura Rodzic: Wielka Słona Woda Trwałe urazy: Blizny po ataku borsuka i nieprawidłowo zrośnieta kość piszczelowa w prawej tylnej łapie. Łapa jest skrócona i lekko podkurczona, ma ograniczoną ruchomość. Mocniejsze stanięcie na niej powoduje promieniujący ból. Często zanika mu czucie poniżej złamanego miejsca. (-2zr, - 2sz)
Księżyce: 39 Mistrz: Uśpione Echo Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowa Łapa Ojciec: Bonawentura Rodzic: Wielka Słona Woda Trwałe urazy: Blizny po ataku borsuka i nieprawidłowo zrośnieta kość piszczelowa w prawej tylnej łapie. Łapa jest skrócona i lekko podkurczona, ma ograniczoną ruchomość. Mocniejsze stanięcie na niej powoduje promieniujący ból. Często zanika mu czucie poniżej złamanego miejsca. (-2zr, - 2sz)
drobny, średniego wzrostu, chudy, długie futro, niebieski point, pręgowany tygrysio, niebieskie oczy, białe znaczenia ( spód ciała, końcówka ogona, broda, szyja ("grzywa"), końcówka lewego ucha, fragment prawego ucha, plama wokół prawego oka, plamki pod oczami, po jednym palcu każdej łapy, dłuższe kępki futra na łokciach i kolanach)
nieśmiały, ma problemy w nawiązywaniu relacji, posłuszny, uległy, wrażliwy na głośne dźwięki, spokojny, wycofany
— R-rozumiem — Czy samotniczka, nie mówiła przed chwilą, że nie zmierza w żadne konkretne miejsce? Brzmiało to dość dziwnie, chociaż może szukała kogoś, a nie czegoś? Miał nadzieję, że to było to i nie dał się jej oszukać. — P-powodzenia w spełnieniu pla-planów.
— M-miło było c-cię poznać. D-do zobaczenia. — Nie był pewien, czy może mówić tak do samotnika, ale raczej nikt inny tego nie usłyszy. — M-mam nadzieję, że też będziesz mieć do kogo wracać — bo on przecież miał, prawda?
Poczekał chwilę aż kotka zniknie mu z oczu i wrócił do patrolu.
//zt
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Wyszłam na spacer, by przewietrzyć futerko, brakowało mi samotnych wyjść poza obóz; kiedyś byłam tak często na przechadzkach, że nawet nie wiedziałam czemu było ciemno, teraz wracałam o zmierzchu, posiadałam obowiązki i nie tylko te dla klanu, ale również dla rodziny; czas bycia beztroskim się skończył, a młodzieńcze księżyce przeminęły, niesamowite… i przerażające.
Zaginięcie dwójki dzieci, bliskie spotkanie ze śmiercią, dowiedzenie się o śmierci Salamandry, dowiedzenie się o ciąży Wilczek, nienawiść Róży do mnie… jak życie potrafiło być zmienne? Och… jak o Szakal się nie martwiłam, tak Rdest ewidentnie przeżył jakąś walkę, miałam nadzieję, że przeżył… chociaż tyle; nie obchodziło mnie, czy trafił do dwunogów, nie obchodziło mnie co kodeks o tym mówił, miałam po prostu nadzieję, że jest żywy i zdrowy, nie honor się dla mnie liczył w takich sytuacjach.
Szłam przez cichy drobny lasek, jedynie wiatr świszczał, może jakiś dzięcioł gdzieś w oddali stukał w korę, niedaleko była granica z Czarnym Ogonem, ale nie chciałam się tam kierować; brakowało mi lasu… lasów, które posiadały tereny Gromu, skrycie się tam było o wiele prostsze, niż na łąkach i otwartych terenach, tylko przez tę zmianę żałowałam; wzięłam głęboki wdech i po prostu zaczęłam się wsłuchiwać w las, starając wyczuć ziemię pod łapami, drżenie… może również nie byłam blisko rzeki, ale słyszałam lekki szum, na terenach Gromu była bardziej narwana, ale… na terenach Gromu czegoś zawsze mi brakowało… może to dojrzałości? A może naprawdę tutaj było moje miejsce?
Traszka
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
Traszkowy Grzbiet jest w trakcie polowania i jedyne rude futro jakie spodziewa się zobaczyć w najbliższym czasie należy do wiewiórki bądź lisa (preferuje wiewiórkę). Widok Truflowego Noska jest dla niej zaskoczeniem i na moment zatrzymuje ją w miejscu. Nie jest w jej stylu zmieniać aktualne plany, ale analizuje sytuację. Złapała już kilka piszczek, a Trufla jest w ostatnim czasie inna. Bardziej... nie taka. Wojowniczka potrafi sobie wyobrazić przynajmniej część problemów trapiących rudą głowę, ale nie jest pewna czy ma pełny obraz. Pewnie nie. A nawet mając pełny obraz, nie ma pojęcia jak poruszyć ten temat.
Ale rozmowa to nie jest jedyna możliwość. Trufla jest spontaniczna. Musi lubić niespodzianki. Analiza sytuacji trwa dalej, Traszka rozważa za i przeciw, aż wreszcie podejmuje decyzję.
Czuje się dziwnie, gdy skrada się w stronę drugiej wojowniczki. Jak durne kocię, a nie jak Traszka. Nie pamięta takich zachowań ze swojej strony nawet w kocięcym okresie, tak po prawdzie. Zaczyna wątpić w słuszność tej decyzji, ale stara się nadal wierzyć, że wpłynie pozytywnie na nastrój zamyślonej kotki (z drugiej strony – jakie to głupie). Pełna wątpliwości podchodzi na tyle blisko, na ile pozwala jej leśne poszycie, a następnie w paru susach stara się dopaść Truflowy Nosek i powalić ją uderzeniem w bok.