Logo Artemidy
Puste Drzewo
No cóż, nie zawsze było łatwo i kolorowo, prawda? Powstrzymała chęć syknięcia, kiedy wiatr niespodziewanie zmienił kierunek i gołąb zerwał się do ucieczki. Miała zamiar spróbować nie dopuścić do tego, aby mógł umknąć szczególnie daleko. Przyspieszyła i ruszyła do niego biegiem, chcąc zbliżyć się na bezpieczną odległość do wykonania skoku. Jeśli to by się udało, wyskoczyłaby w jego stronę z wysuniętymi pazurami, aby sprowadzić go na ziemię, przytrzymać i na koniec dobić. Oby chociaż to poszło dobrze.
<table><td><br>if every night I go to sleep knowing<br>that . I . gave . everything . that . I<br><br>.............「 HAD TO GIVE 」<br><br>≡ then it's all I could've asked for ≡<br>I've . been . standing . u p . beside <br>e v e r y t h i n g I've ever said, but<br><br>OH, IT'S SATURDAY NIGHT, YEAH
</td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
LVL 6 170 / 500
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
15
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Niestety, nie było. Gołąb po wyczuciu kocicy zareagował natychmiast i nie zamierzał odpuszczać. Płomykówkowa Gwiazda ruszyła w pogoń zbyt późno. Ptak zdołał szybko wzbić się w powietrze i czym prędzej odleciał. Cienista przywódczyni została więc tym razem z niczym. No pech, zdarza się, na wiatr nie mogła mieć wpływu.

Płomykówkowa Gwiazda: lvl: 4 | S: 16 | Zr: 11 | Sz: 7 | Zm: 5 | HP: 75 | W: 48-3=45/55 | p: 0/3

----------------------Take it to your t o p and now watch me get in
----------------Feel the sun is up and now let the v i b e in
---------------------------------Don't you feel the rain drops are near
You're
the o n l y tool to break the music----------------------
And your time is so useless---------------» FEEL ME GET IN «
And your days are not of m u s e breaks------------------------
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 29 / 100
9
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ech, no nic. Zdarzało się i tak, nawet tym najlepszym. Widocznie musiała już sobie odpuścić tego ptaka i po prostu ruszyć na dalsze poszukiwania. Nie mogła marnować czasu na sterczenie w miejscu i patrzenie, jak ten sobie odlatuje. Nie odprowadzała go nawet wzrokiem, a od razu przeszła do rzeczy. Poświęciła chwilę, aby wyczuć, z której strony wieje wiatr, a potem ruszyła na dalsze poszukiwania tak, aby wiał jej on w pysk. Wytężała wszystkie zmysły, próbując znaleźć jakiś świeży trop i licząc na to, że teraz pójdzie lepiej. Jednak po jakimś czasie chodzenia w kółko, kiedy wciąż nie potrafiła znaleźć nic ciekawego, zdecydowała się wrócić do obozu z tym, co już znalazła, póki nie oddaliła się za bardzo i była pewna, gdzie co jest. Może wyjdzie jeszcze później tego dnia i wtedy pójdzie lepiej?

/zt, thamk za mgowanie :
<table><td><br>if every night I go to sleep knowing<br>that . I . gave . everything . that . I<br><br>.............「 HAD TO GIVE 」<br><br>≡ then it's all I could've asked for ≡<br>I've . been . standing . u p . beside <br>e v e r y t h i n g I've ever said, but<br><br>OH, IT'S SATURDAY NIGHT, YEAH
</td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
LVL 6 170 / 500
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
15
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ile to już czasu... Ile to jej zajęło? Na paluszkach zliczyć nie potrafiła! Ale próbowała, raz czy dwa może. Jednak odłóżmy na boczek, odłóżmy rzeczy nie ważne i skupmy się na tym co powinno znajdować się na pierwszym planie. Otóż, niejaka Ciągutka - kiedyś Ciepła Łapa - sporo się namęczyła by wrócić do lasu, sporo też kotków musiała wypytać po drodze, lecz gdy nadszedł moment, że zauważyła te czworonożne, duże istoty, aż pisnęła z wrażenia! To konie! Tak je nazywają i to o nich słyszała, będąc jeszcze w klanie. Widok tych stworzeń znaczył, iż jest bliżej niż dalej! Wystarczy tylko przemknąć przed ich teren... najlepiej blisko ogrodzenia, a potem tylko odpowiednio trafić i złapać jakiś cienisty patrol!
Tak w skrócie wyglądał najważniejszy element powrotu Ciepłej Łapy... No poza tym momentem jak jakiś przemiły kocurek pomógł jej pozbyć się obroży z szyi. Córka byłego zastępcy cienia, gdy tylko wyczuła tak dobrze znaną jej woń, aż spojrzała na swoje futerko, musi się przecież prezentować nienagannie jak powróci! Biało-rude kłaczki były poplątane, a gdzieniegdzie widać było drobne patyczki i jakieś śmieci... wyglądała więc perfekcyjnie! Tyle ozdób, które aż zmuszają do uśmiechu. Podkicała jeszcze bliżej, rozglądając się ochoczo... no już kotki, pokażcie noski i się nie kryjcie! Córka Wiewióra i Krogulec właśnie próbuje wrócić! Zatrzymała się na moment, robiąc kilka rundek, tam i z powrotem, by potem znów przekicać kilka długości na przód i znów się zatrzymując. No gdzie się te kotki podziały? Na pewno uda jej się złapać jakiś patrol, a jak już to się stanie, to poprosi o Płomykówkową Gwiazdę! Ależ plan, wręcz idealny i bez jakichkolwiek zarzutów.
I oczywiście jak w końcu zaczęli się do niej zbliżać, ta podskoczyła i ucieszona poinformowała o to kim jest i ładnie poprosiła o zawołanie przywódczyni... dodała w trakcie opowiadania oczywiście elementy, które były zbędne... Ale właśnie takie bzdurki kształtują jej jakże prostą w obsłudze osobę. Teraz tylko czekać aż zawołają Płomykówkę...
[Obrazek: d363wre-d1cf43cc-ca2c-4239-8404-737122d6...d5Qejp3OdY]
Śmiej się – niech reszta świata
zastanawia się dlaczego ♥
LVL 2 60 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Płomykówka zawołana, proszę bardzo. Przebywała akurat w swojej dziupli, kiedy to nagle podszedł do niej Skoczny Krok z wiadomością, że znaleźli przy granicy Ciepłą Łapę podczas patrolu. Już kolejny kot na granicy, cóż za niespodzianka. Podziękowała szybko wojownikowi i nie chcąc kazać na siebie czekać, od razu ruszyła do wskazanego przez niego miejsca. Odprowadziła tylko wojownika wzrokiem do kociarni, gdzie szedł zapewne po to, aby odwiedzić Deszczową Chmurę, a potem natychmiast wyszła z obozu. O Ciepłej Łapie i samym jej zniknięciu nie wiedziała za wiele, ale córka Wiewiórczego Ogona wydawała jej się równie wesoła i energiczna co Ptaszek przed swoim zaginięciem. No i była terminatorką Topniejącego Lodu, który pewnie ucieszy się z okazji do skończenia jeszcze jakiegoś treningu. Wątpiła, żeby jej zaginięcie miało coś do czynienia z tym, że faktycznie chciała opuścić klan Cienia. Prawdopodobnie została porwana, zgubiła drogę lub coś w tym stylu... Ale o tym trzeba się będzie przekonać. Na szczęście Ciepła Łapa czekała grzecznie w miejscu, które jej Skoczny Krok wskazał, a więc odnalazła ją łatwo i szybko. Skinęła jej głową na powitanie, kiedy ją zauważyła, a gdy podeszła bliżej, nie omieszkała się też powitać ją na głos.
– Dzień dobry, Ciepła Łapo – zaczęła, krótko lustrując terminatorkę wzrokiem. – Wróciłaś. Co się z tobą działo? – spytała.
<table><td><br>if every night I go to sleep knowing<br>that . I . gave . everything . that . I<br><br>.............「 HAD TO GIVE 」<br><br>≡ then it's all I could've asked for ≡<br>I've . been . standing . u p . beside <br>e v e r y t h i n g I've ever said, but<br><br>OH, IT'S SATURDAY NIGHT, YEAH
</td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
LVL 6 170 / 500
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
15
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czekała, czekała i... no w końcu musiała wstać, bo ją łapki świeżbiły by coś robić. Zaczęła więc chodzić sobie w kółko, by potem i zacząć podskakiwać, a ostatecznie nawet się przeturlała, chichocząc przy tym. W tym momencie nawet takie obrociki nie sprawiły, że energia z niej uszła. W końcu wróciła do klanu! Szczęście i energia w niej aż buzowały, a siedzenie w miejscu tylko to kumulowało i uniemożliwiało skupienie się na... no na czekaniu, bo na czym innym? Otrzepała się jednak prędziutko, odchrząkając i powtarzając sobie w głowie, że lada moment zjawi się Płomykówkowa Gwiazda i nie wypada by widziała córkę Wiewióra w takiej sytuacji... no przynajmniej nie teraz. Gdy już na nowo zadomowi się w obozie, zapewne taki widok będzie na porządku dziennym. Oczka jej zaświeciły, gdy tylko dostrzegła sylwetkę Płomykówki, na ten widok aż podskoczyła raz, może dwa.
- Ju hu! Płomykókowa Gwiazdoo! - zawołała, by przywódczyni NA PEWNO do niej trafiła i żeby przypadkiem jej nie przeoczyła! Stała już potem grzecznie, wyczekując kiedy starsza kotka zjawi się przy niej, by ta mogłaby podzielić się swoją jakże zacną opowieścią.
- A no aż sama uwierzyć nie mogę, Płomykówkowa Gwiazdo! - zaświergotała, kręcąc lekko głową - znalazłam kociaka na naszych terenach, dziwne prawda? No ale jak go znalazłam, to od razu sobie przypomniałam kodeks, który każe takim maluchom pomagać, dlatego chciałam odprowadzić go do mamusi - choć pierwszym pomysłem Ciepłej Łapy było zaprowadzenie go do obozu, by tam już taka Płomykówka zadecydowała co z nim... a jednak mały się upierał, że mama go szuka, no cóż - no i z nim poszłam i wiesz co się stało? Te łyse stworki na dwóch łapach się zjawiły! - rzecz jasna w całą swoją wypowiedź kotka wkładała ogrom emocji i całą swoją energię, dlatego co jakiś czas aż zdarzało się się podskoczyć, czy nawet zrobić jakieś ruchy pyszczkiem to w lewo, to w prawo - niedawno udało mi się im uciec, ale złapali Karmelka i nie mogłam go zabrać ze sobą! A próbowałam! - a nawet kilka razy wracała, by sprawdzić czy teraz się uda uwolnić młodego kocurka, a jednak ci podstępni bardziej pilnowali okien. Na koniec Ciągutka zmuszona była wziąć głęboki wdech, bo aż się zapowietrzyła - A nawet jak mi zdejmowali taką... nazwali to obrożą! To zobacz - zadarła pyszczek w górę - aż mi sierść wyrwało! - nie było to jednak widoczne, ale jednak Ciągutka dobrze wiedziała skąd jej sierść oderwano - Ale już tu jestem! - zawołała radośnie i ze swoim szerokim uśmiechem, którego od kilku księżyców nie było w klanie w ogóle widać! - Myślisz, że mamusia się ucieszy? Na pewno! A reszta! Ojej! Muszę się przywitać ze wszystkimi! -
[Obrazek: d363wre-d1cf43cc-ca2c-4239-8404-737122d6...d5Qejp3OdY]
Śmiej się – niech reszta świata
zastanawia się dlaczego ♥
LVL 2 60 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Na szczęście po entuzjastycznym zawołaniu Ciepła Łapa się już nie odzywała, bo... nie żeby to było takie istotne, że musiała siedzieć cicho, ale Płomykówkowa Gwiazda zwyczajnie nie wiedziałaby zupełnie, jak powinna zareagować. Podeszła spokojnie do kocicy, a ta nie traciła czasu i szybko zaczęła wszystko wyjaśniać. Pokiwała lekko głową, kiedy ta wspomniała o działaniu zgodnie z Kodeksem, żeby jej wysiłki w byciu Przykładnym Obywatelem zostały docenione. Rudo-biała opowiadała dość chaotycznie, ale mimo wszystko Płomykówka zrozumiała, o co mniej więcej jej chodziło. Kolejne porwanie. Czy jakoś ją to zaskakiwało? Nie, ani trochę. Ale dla czystej formalności i żeby statystyki się zgadzały zamierzała jeszcze zadać Ciepłej drobne pytanka, nim przejdą do obozu.
– Tak, z pewnością twoja rodzina i przyjaciele ucieszą się z twojego powrotu – powiedziała. Nie chciała mówić, że cały klan, bo dla części kotów pewnie nie robiło to większej różnicy, tym bardziej że młodsze mioty nigdy nie miały okazji jej poznać i nie wiedziały, kim była... ale z pewnością znajdzie się sporo takich, dla których będzie to radosna nowina, a nie mogła przecież zaburzać jej entuzjazmu. – Karmelek to... tamten kociak? A przez te istoty masz na myśli dwunogów – uzupełniła sobie jej wypowiedź. – Jak udało ci się uciec i wrócić? – spytała, po części z obowiązku, a po części ze zwykłej ciekawości. Chciała wiedzieć jak najwięcej na temat dwunogów i samych porwań, bo była to wiedza, która mogła przydać się w przyszłości. Nie tylko jej.
<table><td><br>if every night I go to sleep knowing<br>that . I . gave . everything . that . I<br><br>.............「 HAD TO GIVE 」<br><br>≡ then it's all I could've asked for ≡<br>I've . been . standing . u p . beside <br>e v e r y t h i n g I've ever said, but<br><br>OH, IT'S SATURDAY NIGHT, YEAH
</td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
LVL 6 170 / 500
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
15
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- No! Też tak myślę - och, na pewno ich zaciekawi opowieść Ciągutki! Swoją drogą kotkę bardzo zastanawiało co to jest ta cała... "ciągutka" i czemu tak ją nazwano? Może to coś groźnego i wielkiego? Och, byłoby super! Ciągutka... jaki stwór kryje się za tym słowem? Może coś groźniejszego od takich rysi czy dzików? Jak już Płomykówka wspomniała o przyjaciołach... Przecież KAŻDY w klanie jest przyjacielem córki Wiewióra, co podkreślała tak często jak tylko mogła. Cóż, nie potrafiła traktować nikogo inaczej.
- A no! Taki malutki, bezbronny! Opowiadałam mu o klanie i w ogóle! Bardzo się ucieszył, że go tu przyprowadzę, a potem go złapali! Skubańce jedne - a jakby zawróciła, zapewne o wiele bardziej pilnowaliby jej i Karmelka, a wtedy możliwość ucieczki zniknęłaby całkowicie, a ona już nigdy nie zobaczyłaby rodzinki, klanu, przyjaciół! - Tak, dwunożni! Ale na osiedlu nazywali ich ludźmi, dziwnie, prawda? - jakoś brzmi mniej groźnie... chociaż w ich języku może wręcz przeciwnie? Może to słowo powoduje przerażenie u tego, kto je usłyszy, a kotka się po prostu nie zna? Och, a może jest tak odważna, że ją takie słówka nie ruszają? Ha! To też możliwość.
- Tam u nich w legowisku były takie niewidoczne siły! Takie, że biegniesz na wolność, a jednak się uderzasz o coś kompletnie niewidocznego! Słyszałam, że to... okna - kolejna przedziwna nazwa, która może wywoływać ciarki! - ...i raz było to tak otwarte przedziwnie, że wiatr wiał przez to normalnie! I wtedy z Karmelkiem zdecydowaliśmy się na ucieczkę, to zeskoczyłam na ziemię, czekałam potem na niego, mówiłam, że go złapię, że nie ma się czego bać, a kiedy już wychylił nosek... To go złapali! Cwaniaczki! - aż prychnęła na samo wspomnienie, krzywiąc się na moment. Przywołała jednak prędko swój uśmiech, biorąc się za kontynuowanie i zasypywanie biednej Płomykówki kolejną falą słów - musiałam pytać inne kotki o drogę... a taki jeden nawet mi pomógł zdjąć obrożę! Niektórzy nie wiedzieli co to klanu, a niektórzy pokazywali mi kierunek, a nawet taka jedna mnie podprowadziła kawałeczek... a potem zobaczyłam te... konie! Wtedy to już prawie biegłam - i cały wywód zakończyła swoim chichotem, by na koniec w końcu pozwolić sobie przysiąść, łapiąc kilka głębszych wdechów. No, to wszystko w skrócie! Już zdecydowała się pominąć, jak to zachwycała się miskami na wodę, czy tymi czarnymi rzekami, po których się chodzi.
[Obrazek: d363wre-d1cf43cc-ca2c-4239-8404-737122d6...d5Qejp3OdY]
Śmiej się – niech reszta świata
zastanawia się dlaczego ♥
LVL 2 60 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Płomykówkowa Gwiazda sama chciałaby wiedzieć, czym są te wszystkie Ciągutki, Karmelki, okna i... i skąd się w ogóle wzięła nazwa "ludzie", tak swoją drogą, bo wydawała jej się dziwna i bezsensowna. Skąd się niby wzięła? Koty z klanów nazywali ich dwunogami, bo mieli dwie nogi, co było proste i logiczne, a oni najwyraźniej postanowili komplikować sobie życie. Pokiwała głową na uwagę, że to zdecydowanie dziwna nazwa, tak jak zresztą bardzo wiele innych, które wymyślali dwunożni. Przynajmniej orientowała się w tym, czym była ta cała obroża. Szkoda, że nie wiedziała, czemu w ogóle była kotom zakładana. Bez sensu. Pasek czegoś dziwnego na szyi – to nie mogło być ani wygodne, ani ładne. Z dobroci serduszka postanowiła się powstrzymać od uwagi, że jako przywódca mogłaby wcale Karmelka nie przyjąć, bo skoro został z dwunogami, to nie musiała się nim przejmować, a nie chciała, żeby Ciepłej Łapie było przykro... a poza tym nie wiedziała nic na pewno, dopóki sama by go nie poznała. Kiedy kotka skończyła, Płomykówka pokiwała jej głową. Porwania nie były niczym nowym, a więc właściwie nie miała żadnych przeszkód, żeby pozwolić kotce wrócić. W dodatku tak zupełnie przy okazji dostarczyła jej naprawdę ciekawych informacji o dwunogach i tym wszystkim, co ich dotyczyło, włącznie ze słownictwem. A teraz nie było sensu dłużej zatrzymywać jej w miejscu.
– W porządku. W takim razie musisz być zmęczona od całej tej drogi. Wracajmy do obozu, przywitasz się ze wszystkimi – powiedziała, tym samym dając Ciepłej Łapie znak, że klan Cienia wita ją z powrotem. Teraz wystarczyło tylko wrócić do obozu.

/zt? c:
<table><td><br>if every night I go to sleep knowing<br>that . I . gave . everything . that . I<br><br>.............「 HAD TO GIVE 」<br><br>≡ then it's all I could've asked for ≡<br>I've . been . standing . u p . beside <br>e v e r y t h i n g I've ever said, but<br><br>OH, IT'S SATURDAY NIGHT, YEAH
</td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
LVL 6 170 / 500
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
15
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
przywitać, musi się ze wszystkimi przywitać! Och... pewnie Karmelek byłby w niebo wzięty w tym momencie! Tak się ekscytował gdy Ciepła Łapa opowiadała mu o klanie cienia i o wszystkim co wiedziała! Nawet zaczęła mu tłumaczyć jak przebiega trening i podzieliła się z nim kilkoma zasadami kodeksu. Dlatego długo przeżywała, że kociak nie uczestniczy z nią w powrocie do tego wszystkiego, a został na osiedlu... sam. Pewnie bardzo się boi... Nie mogła jednak myśleć o tym, gdy musiała się skupić na drodze, którą miała jeszcze do pokonania.
Teraz, gdy już Płomykówka powitała ją na nowo w rodzimym klanie, Ciepła Łapa - która już odzyskała swoje imię - zapowietrzyła się przez napływający entuzjazm. Rodzinko! Już lada moment Ciepła się z wami przywita i opowie wszyściutko co się wydarzyło przez te kilka księżyców jej nieobecności.
- Zmęczenie nie jest teraz ważne! - zagadnęła, podnosząc się prędziutko, by swoim skocznym krokiem podążać tuż obok przywódczyni - Ciekawe ile się zmieniło! Pewno dużo! Och! A jeszcze trening muszę skończyć! - właśnie trening! Ciekawe czy Płomykówka zmieni jej mistrza... a może wciąż będzie mogła zadręczać Topniejący Lód swoją nieokiełznaną osobą?!

[size=75]//zt
[Obrazek: d363wre-d1cf43cc-ca2c-4239-8404-737122d6...d5Qejp3OdY]
Śmiej się – niech reszta świata
zastanawia się dlaczego ♥
LVL 2 60 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
_______________________________

Bunt Pietruszki, teraz Pietruszkowej Łapy spowodowany niezadowoleniem co do przydzielonego mistrza nieco skomplikował plany spaceru tej dwójki. Popielny Żar straciła ochotę na spokojny spacer u boku Dębowego Cienia za sprawą nerwów jakie ogarnęły ją przez zachowanie córki. Zresztą było widać, że Popielicy skończyła się już cierpliwość a delikatne głaskanie po główce córki dobiegło końca. Więc jasnym było, że chwila po ceremonii nie była najlepszym momentem na rozmowę z Dębem, który już widocznie wrócił do dawnego stanu - a przynajmniej tyle wywnioskowała po jego zachowaniu na ceremonii, gdzie podszedł do niej ze swoim wesołym uśmiechem i przywitał się liźnięciem w ucho.Tak, jakby rzeczywiście ich wcześniejsza, szczera rozmowa dała odpowiednie owoce. Ucieszyło to niebieską i...Naprawdę chciała, aby zostało tak już na zawsze. Nieco zaskoczyło ją, że aż tak ucieszył ją fakt, że niebieski pręgus ponownie odzyskał humor - na pewno było to coś z czego oboje powinni być zadowoleni. Istniały jednak jeszcze sprawy których nie udało im się do końca wyjaśnić, a...dokładniej to Popiel miała jedną taką sprawę i Dąb również. Na poprzednim spacerze kocicy nie udało się wspomnieć o fakcie odkrycia tożsamości ojca kociąt oraz tego, że planowała z wujem wyprawę aby złapać czarno-białego zbiega, a syn Króliczego Pląsu również zbierał się do wyjawienia jej jakiejś sprawy. Może teraz poczuł się na siłach na to? Po tym jak przeprowadziła trening Marchewce i upewniła się, że i Dęb wrócił z tego z Fasolką, zaproponowała mu spokojny spacer z możliwym patrolem. Kiedy wojownik się zgodził, Popielny Żar z uśmiechem ruszyła u jego boku prosto na tereny. Tak też padło, że łapy dwójki wojowników zaprowadziły ich przed Puste Drzewo, przy którym nie raz kocica zatrzymywała się aby chwile odpocząć czy też naostrzyć pazury na pozbawionych kory miejscach powalonego pniaka. Uśmiechnęła się nieznacznie widząc już z oddali drzewo i zaczepnie trąciła kocura w bark, puszczając się biegiem w kierunku docelowego obiektu. Kiedy już dobiegła, odbiła się łapami od ziemi i wskoczyła na nieco wyższy punkt obserwacyjny, siadając bez większego problemu. Owinęła ogon wokół łap i pochyliła się do przodu, uśmiechając do niebieskiego wojownika. Dzień był dzisiaj wyjątkowo ładny. Słońce przyjemnie grzało grzbiet, wiatr smagał subtelnie futro... Nic tylko spokojnie przysiąść i rozkoszować się tym dniem, co też kocica po części planowała robić.

//Dąb!
[Obrazek: G8fdk5X.gif]
LVL 5 240 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pietruszka zdecydowanie pokrzyżowała im plany na romantyczny wieczór, ale nic się nie stało. Wiadomo, że przy kociętach wszystko może się zdarzyć, nawet jak wydają się wyrośnięte i dorosłe. A to tylko taka zmyłka, jak pokazała najbardziej podobna do swojej mamy kotka, która chciała tupnąć nóżką i się obrazić, ale na szczęście sytuacja została opanowana. Oczywiście, że zgodził się na wspólny spacer, na który byli umówieni już dawno, ale no... Wiadomo, jaka była sytuacja. Oczywiście nic nie wiedział o planach kocicy, a do rozmowy ze swojej strony przygotowywał się dość długo, próbując różnie przedstawić swoją deklarację, ćwicząc samotnie przed jednym z pni lub kamieni, jednak żadna z takich suchych rozmów nie przebiegła za bardzo pomyślnie. Uznał, że pójdzie na żywioł tak, jak to robił praktycznie zawsze. Dąb nie zachowywał się jednak w pełni swobodnie, jego krok był nieco bardziej spięty i nieregularny, niż zazwyczaj, szedł spokojnie i niezbyt sprężystym krokiem, chociaż ogon sztywno unosił się w powietrzu. Spuszczał od czasu do czasu wzrok z horyzontu na okolice, nerwowo rozglądając się i poruszając białymi wąsami, zaciskając i rozluźniając szczękę. Dlaczego mocniej nie trenował tego wszystkiego? Jakby miał stały tekst, na pewno byłoby mu łatwiej! Nim się obejrzeli, doszli do Pustego Drzewa, a niebieski kocur tak pogrążył się w swoich myślach, że aż wpadł na drzewo z wielką gracją. Jak jego głowa zetknęła się z twardą powierzchnią, odskoczył do tyłu, napinając mięśnie z zaskoczenia i rozejrzał się zdezorientowany, dopiero po chwili orientując się, co się właśnie stało. Spojrzał na Popielny Żar, która siedziała na gałęzi, chichocząc nerwowo i podchodząc do gałęzi, na której siedziała wojowniczka, odchrząkując i próbując zatuszować swoją porażkę. Uśmiechnął się do niej, gdy się do niego wychylała z gałęzi, wyciągając w jej kierunku głowę, a dopiero po chwili decydując się do niej dołączyć poprzez niezbyt piękny i celny skok na gałąź, który był zupełnie pozbawiony kociej gracji.
- Ładny dzień dzisiaj, co? - zagadał dopiero po chwili ciszy, jaka zapanowała między nimi. Czuł, jak ciepłe promienie słońca grzeją jego ciało, a jeszcze lekko chłodny wiatr targał szaro-białą sierść. Skierował spojrzenie na zgrabny pyszczek córki Trzcinowej Sadzawki, starając się nawiązać kontakt wzrokowy.
LVL 3 160 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kotka nie mogła się powstrzymać od rozbawionego, szczerego chichotu kiedy Dąb przywalił nosem o pień jakiegoś drzewa. Właśnie w tym momencie zdała sobie sprawę, że niebieski tak naprawdę dalej był rozkojarzony, ba! Może nawet bardziej niż wydawało jej się na pierwszy rzut oka. Jego krok był dziwnie nieregularny a wzrok utkwiony gdzieś w bliżej nieokreślonej przestrzeni. Również nerwowy chichota jaki wyrwał się z pyszczka kocurka nie wiedziała jak dokładnie zinterpretować; czy zawstydził się tym, że wpadł w drzewo? Czy...może jednak nie do końca wszystko jeszcze między nimi się wymyło? Końcówka jej ogona drgnęła nieznacznie kiedy to syn Króliczego Pląsu również wskoczył na Puste Drzewo. Bez gracji z...lekkim stresem? Uszy wojowniczki nieznacznie się poruszyły, kiedy to na moment zerknęła ku kocurowi z błyskiem zmartwienia w pomarańczowych ślepiach. Czy to temat, który chciał z nią omówić tak wyżerał go teraz od środka? Jeżeli tak, to nie był sam. Popielny Żar również odczuwała nieprzyjemne skutki tajenia tego tematu w swoim wnętrzu. Na samą myśl o Lisie, który okazał się być Iskrą, Wichrowym zbiegiem i gwałcicielem miała ochotę mocniej wbić pazury w korę drzewa na którym teraz siedziała. To było już kawal czasu temu i już pozbyła się wstydu i bólu związanego z własną porażką, jednak...Frustracja spowodowana byciem oszukaną i omamioną została i kocica nie mogła jej z siebie ot tak po prostu wyrzucić. Dlatego kiedy zapadła między nimi chwilowa cisza, jej myśli stały się irytująco głośno i była bardzo wdzięczna Dębowemu Cieniu kiedy ten zapragnął powstałą ciszę przerwać.
- Masz rację, naprawdę ładny. - przytaknęła z uśmiechem, przymykając na moment pomarańczowe oczy, ciesząc się przyjemnym wiatrem muskającym jej futerko na piersi i grzbiecie. Kiedy ponownie otworzyła oczy, przekrzywiła kształtny łebek tak, że złapała kontakt wzrokowy ze swoim rozmówcą, co...Chyba było celem Dęba. Uśmiechnęła się ciepło i wyprostowała cicho odchrząkując, jakby chcąc wrócić myślami na odpowiedni tor. Ostatnio ich rozmowa została zaczęta przez wewnętrzne rozterki Popielnego Żaru przez co nie zdołali przegadać i tych dręczących wnętrze kocura. I chociaż zarzekał się, że nie był wtedy gotowy na podjęcie dręczącego go tematu, Popielica po części zrzucała na siebie winę za to. W końcu sama dorzuciła mu na barki dość ciężki temat. - Ciesze się, że udało nam się wybrać na ten spacer, wiesz?
[Obrazek: G8fdk5X.gif]
LVL 5 240 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Ja tak samo! Teraz chyba będziemy trochę wolniejsi, co? Bo w końcu... Wiesz. Nie zajmujemy się już kosiętami, one dorosły, mają swoich mistrzów... I nie wymagają tyle opieki, co wcześniej - odpowiedział z delikatnym uśmiechem, wbijając pazury obu łap naprzemiennie, jakby ugniatał brzuch matki, by mogła mu skapnąć do pyszczka chociaż ociupinka mleka. Cieszył się, że ich potomstwo wyrosło na takie silne i zdrowe koty, praktycznie żaden nie miał problemów zdrowotnych. Tylko Dąb był najbardziej chorowity z tej rodziny. I że dla wszystkich starczyło pokarmu i nawet nie trzeba było aż tak dużo wzmacniających ziół!
- A wiesz... Bardzo się sieszę, że mogę być tu z tobą... Bo wiesz, chsiałbym si coś powiedzieć - zaczął, a po pierwszych słowach pojawiła się w jego głosie niepewność, którą tak usilnie starał się ukryć, jednak ta jak na złość wypłynęła z głębi duszy i nie pozwoliła mu się poczuć jak odważny i prawdziwy facet. Nie tak to miało wyglądać! On miał być spokojny, podczas zachodu słońca spojrzeć w piękne, pomarańczowe oczy, które przypominają kolorem właśnie taki zachód, po czym cicho powiedzieć jej, co mu leżało cały czas na dnie serca. Nie chciał się w takiej chwili jąkać i jeszcze może się wycofać i znowu przełożyć to na inny termin. Chciał to zrobić teraz!
- B-Bo... Bo wiesz. Nasze kosięta chyba nas zbliżyły, co nie? I... I kocham je tak, j-jakby były moje własne, każde z nich... Pomidorka, Pietruszkę, Fasolkę i Marchewkę... Cała czwórka jest taka różna, ale daliśmy sobie jakoś radę oboje - zaczął powoli, nieco rozwijając się na temat kociąt. Tak! Kocięta to idealny temat, za który może się złapać. Czuł, jak mocno bijące serce, które praktycznie szumiało mu w uszach, się trochę uspokaja, a pysk rozciągnął delikatny, prawdziwy i pozbawiony nerwowego skurczu mięśni twarzowych uśmiech, jednak chwilę później odchrząknął. Wszystko to powróciło, gdy chciał wrócić do tematu, który pragnął dokończyć. Nie, on musiał go dokończyć. Jak nie teraz to... Kiedy im się zdarzy ponownie taka wielka okazja? Wziął w płuca głębszy, drżący wdech, wypuszczając powietrze przez usta, psychicznie przygotowując się do podjęcia kolejnych kroków.
- I... I chyba... Chyba dojrzałem trochę. Do... Tego, co do siebie czuję i wiesz... Ja... - dodał po przerwie do poprzedniej wypowiedzi, coraz bardziej jąkając się z pożerającego go słowo po słowie stresu, próbując opanować zarówno drżenie łap, jak i nieświadome uciekanie wzrokiem w bok. Teraz musiał być mężczyzną. Pokazać niebieskiej, że nie jest tylko wesołkiem, który przyjął jej kocięta, jak swoje. Pokazać, że nie jest tylko mocno przyszywanym bratem, tymczasowym partnerem do nauki... Pokazać, że nie jest tylko przyjacielem. Zacisnął zęby, podnosząc wzrok dwubarwnych ślepi na te należące do niebieskiej, wziął głęboki wdech. Czuł, jak z ciepłym powietrzem napływa w niego odwaga, dlatego też wyprostował się i odwrócił bardziej przodem do córki Trzcinowej Sadzawki, opuszczając barki i unosząc lekko głowę, przez co jeszcze mocniej została zarysowana jego zaciśnięta szczęka.
- Ja chsiałbym z tobą spędzić żysie - powiedział w końcu, pozwalając, by przemawiał za niego chwilowy napływ pewności siebie, jednak po wypowiedzeniu słów, nie był już taki pewny. Czy to na pewno dobry moment? Mógł jeszcze poczekać! Może Popiel się jeszcze nie pozbierała po ostatnich wydarzeniach związanych z poczęciem kociąt... A może też nie czuje do niego tego samego? Nie dał się jednak jeszcze ponieść strachowi przed odrzuceniem, praktycznie wstrzymując oddech w oczekiwaniu na odpowiedź niebieskiej kocicy. Od dawna widział w niej kogoś więcej. Od dawna chciał jej to powiedzieć, jednak potem okazało się, że kotka zaszła w ciążę, miała nieprzyjemne przygody z różnymi kocurami. Doszedł do wniosku, że mógł poczekać. Mógł dać jej jeszcze więcej czasu. Ale słowa zostały wypowiedziane.
LVL 3 160 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kocica cicho zachichotała, poruszając końcówka ogona w lekkim rozbawieniu, którego wynikiem był wcześniejszy śmiech. Z uśmiechem pokiwała łebkiem w ramach potwierdzenia słów Dęba co do większej wolności i swobody jaką bez dwóch zdań uzyskali za sprawa mianowania kociąt. W końcu - Popiel nie musiała siedzieć tyle w Leniwych Trawach i pilnować czy Pietruszka z Pomidorkiem nie planują czegoś głupiego jak chociażby - wycieczka poza obóz. Raz spuściła ich z oczu, a Pomidor pawie się połamał a Pietruszka zawędrowała aż do Wstężykowego Gaju z którego Popiel ją i tak zgarnęła po chwilowej zabawie jakimś biednym ślimakiem. To samo mógł powiedzieć Dąb. Podziwiała to z jaką cierpliwością i oddaniem podchodził do kociąt i dalej w zaparte szedł, że chce traktować je jak swoje co...Naprawdę imponowało Popielicy. I chociaż gryzły ją sumienie, że z jednej strony nie powinna wykorzystywać niebieskiego w ten sposób ani okłamywać własnych kociąt co do ich ojca; jednak żyło im się lekko i spokojnie, nie chciała tego burzyć. Widziała jak jej kocieta wesoło podbiegają do Dębowego Cienia, jak z uśmiechem na pyszczkach wołają na niego "tato" i automatycznie jej język stawał się ciężki na ołów nie pozwalając jej na zepsucie tego wesołego przekonania o pełnej, bezproblemowej rodzinie bez ciemnej przeszłości ich ojca. Jak tylko czas na to pozwoli i nastąpi odpowiednia okazja - powie im tak jak prosiła o to Lśniąca Sadzawka. Teraz jednak...oh, teraz nie mogła.
- Masz racje. Nie mogę się przyzwyczaić, że już niedługo mogą zostać wojownikami, tak szybko wyrosły! - westchnęła. W jej oczach to dalej były e same, bezbronne kruszynki które musiała trzymać blisko przy sobie aby nic im się nie stało. Śmiało więc można stwierdzić, że odczuwała syndrom pustego gniazda, chociaż po zachowaniu Pietruszki jeszcze długo będzie mogła bezproblemowo ingerować w życie swoich kociąt, chociaż chciała, aby rozwinęli skrzydła i dorośli jak chcą - jednak jej córka zdawała się niegotowa na dorosłość przejawiając infantylność zupełnie jak niegdyś jej matka - tylko w...o wiele poważniejszy sposób. Kiedy kocur ponownie się odezwał i znów zaczął nerwowo jąkać, Popielica się nieznacznie zaniepokoiła, spoglądając na niego z troską. Jej brwi lekko uniosły się, po czym ciepły uśmiech znów zagościł na jej niebiesko-kremowej mordce. Kocięta... Ich kocięta. Czy faktycznie ich zbliżyły? Przez większość czasu Dąb był jednak nieobecny i...Wielokrotnie uciekał od konfrontacji z córką Trzcinowej Sadzawki, jednak coś ich ze sobą zespoiło. Od dawna już Popiel miała mętlik w głowie odnośnie ich relacji i wiele pytań jakie o niej miała brzmiało "czym to jest?". Można powiedzieć, że przeszli przez chyba każdą możliwość. Traktowali się jak rodzeństwo, przyjaciele, partnerzy, mistrz i terminator...A jednak dalej kocica nie była niczego pewna.
- Dobrze wiesz, ze bez ciebie bym sobie nie poradziła. - wymruczała pod nosem i odwróciła się cała w kierunku syna Króliczego Pląsu, owijając ciaśniej ogon wokół łap. - Ciesze się, że...daliśmy rade. Oboje. - miauknęła chwile przed jego następnymi słowami i...Zastygła. Zastygła zaskoczona, a jej brwi ponownie uniosły się w zdziwieniu, jednak nie odrywała zainteresowanego spojrzenia od dziwnookiego. Dziwne, ciepłe uczucie pojawiło się w jej brzuchu i nie wiedziała co o tym myśleć. Czy powinna? Czy mogła? Jej gardło nieprzyjemnie zaczęło się zaciskać nie do końca wiedziała czy przez pozytywne czy negatywne odczucia i lęk. Czy to właśnie było to, co chciał jej powiedzieć? Nieprzyjemne dreszcze przeszły wzdłuż jej kręgosłupa. Nerwy towarzyszące zbierającego się do poważnego wyznania kocurowi udzieliły się także i niebieskiej wojowniczce, która starała się jakoś uspokoić własne wnętrze, które zaczęło...panikować. To przeklęte uczucie tylko się pogłębiło jak padły znaczące słowa - Ja chsiałbym z tobą spędzić żysie. Popielny Żar zaniemówiła, nieco uchylając mordkę. Spojrzenie jej pomarańczowych oczy przeniosło się z mordki wojownika na korę drzewa na którym oboje siedzieli kiedy wojowniczka zbierała myśli. Była zmieszana! Podniosła jednak spojrzenie, znów krzyżując spojrzenia z Dębowym Cieniem.
- Ja...Zaskoczyłeś mnie...- wyszeptała pod nosem, poruszając wibrysami. Co czuła? Co powinna czuć? Nie wiedziała! Przełknęła ciężej ślinę i poczuła pustkę w głowie tak, jakby jej WSZYSTKIE myśli gwałtownie wyparowały.
[Obrazek: G8fdk5X.gif]
LVL 5 240 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości