Logo Artemidy
Szumiący Las - zachód
Wykrycie:
Nocny Chłód: 6
Młody dorosły pieszczoch: 16
Pieszczoch wykrywa pierwszy

Najprawdopodobniej Nocny Chłód nie spodziewał się tego, co stanie się jako następne. Rudzik pozostał gdzieś z tyłu jego głowy, według kocura już i tak spisany na straty, nawet jeśli sam go nie zabije. Szedł więc blisko granicy, doszukując się czegoś innego. A jednak coś, albo raczej ktoś, dostrzegł jego. Biała kocica o srebrnym nalocie na pyszczku, grzbiecie i ogonie zmierzała w jego stronę. Na szyi miała obrożę w liliowym kolorze, a jej oczy były idealnie błękitne. Kocur nie zauważył jej od razu, nie poczuł też z zapachu z uwagi na kierunek wiatru. Kotka przekroczyła granice, wchodząc w głąb terenów na około długość drzewa. Jej krok był elegancki, stawiany z dużą uwagą. Skierowała się w stronę dymnego kocura, nie mając pojęcia, że weszła na jego teren. - Dzień dobry! Oh, przepraszam! Chyba się zgubiłam. - Mruknęła z daleka, po czym uniosła ogon i zamieniła elegancki i delikatny krok, w lekko frywolny, kołyszący się, układając nóżka za nóżką, jakby była modelką na wybiegu. - Czy mógłbyś mnie wspomóc? - Spytała, przymrużając lekko oczy i pytając swoim słodkim głosem.

Nocny Chłód: lvl: 2 | S: 9 | Zr: 7 | Sz: 7 | Zm: 4 | HP: 65 | W: 39/45

Mimoza: S: 8 | Zr: 9 | Sz: 8 | Zm: 7 | HP: 45 | W: 50
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Faktem było, że ostatnim czego się spodziewał, było... dostrzeżenie pieszczocha. I to nie przy granicy, a poza nią, na ich terenach. Nie drgnął, gdy ta do niego podchodziła, futro nie stanęło mu dęba i nie było po nim widać jakichkolwiek oznak agresji. Raz spotkał pieszczocha, i był z tego spotkania bardzo zadowolony - tamten podzielił się z nim wieloma interesującymi informacjami i ich wymiana zdań była dla niego korzystna. Tutaj jednak... nie zapowiadało się, by tak to miało wyglądać. Kotka wyglądała na pustą lalę, zignorowała granice zapachowe i zgrywała głupa. Nocny Chłód wlepiał w nią swoje lodowate ślepia, lekko przekrzywiając łeb pod kątem, jakby chciał zerknąć w jej duszę, dotknąć jej - ...Wspomóc. Hm. Zdaję się, że los nie obdarował Cię najlepszym węchem, o ile w ogóle go masz. - jego głos opuścił jego pysk spokojny, choć napięty. Po wyrazie pyska nie dało się jednak wyczytać nic, był pusty, bez radości, bez złości - ...Znajdujesz się na terenie Klanu Cienia. Moim obowiązkiem jest przegonienie Cię. Pazurami. - lekko odchylił łeb do góry i postąpił do przodu, zbliżając się do niej bliżej, niż mogłaby sobie tego życzyć, jakby chciał jej pokazać, żeby lepiej nie testowała jego cierpliwości - ...Obejdzie się jednak bez tego, jeśli odejdziesz poza granicę i odpowiesz na kilka moich pytań.
‧₊˚ৎ౨﹒🦇 𝓥𝖆𝖒𝖕𝖎𝖗𝖊‎ 𝖆𝖙 𝖓𝖎𝖌𝖍𝖙 🦇﹒౨ৎ˚₊‧
⁺‧₊˚🩸ཐི⋆♱ 𝕊𝕖𝕖𝕜 𝕪𝕠𝕦𝕣 𝕓𝕝𝕠𝕠𝕕 𝕒𝕝𝕝 𝕥𝕙𝕖 𝕥𝕚𝕞𝕖 ♱⋆ཋྀ🩸˚₊‧⁺

⋆˖⁺‧₊☽◯☾₊‧⁺˖⋆
ℬℯℯ𝓃 𝓈ℴ 𝓁ℴ𝓃ℊ 𝓈𝒾𝓃𝒸ℯ ℐ 𝒹𝒾ℯ𝒹
╭──────────────────────.★..─╮
✧.*🍷'⁠⁠-⁠ ꃳ꒤꓄ ꊰ#ꉔꀘ꒐ ꋊꏂꏂ꒯ ꓄ꁝꋬ꓄ ꄲꋊꏂ ꂵꄲꋪꏂ ꓄꒐ꂵꏂ -'🍷⁠*⁠.⁠✧
╰─..★.──────────────────────
LVL 2 130 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kotka miała nadzieję, że natrafiła jednak na inny typ kota. Ten wydawał się być strasznie nadęty i niemiły, ale nie odpuszczała. Może to jedynie maska, którą musiała zdjąć. Z tymi myślami podeszła jeszcze jeden krok bliżej niego, a potem kolejny. - Och, mam węch! Oczywiście! Czuję twój zapach~ - Mruknęła radośnie. - Mrrrpphhh~ - Wypuściła z siebie, prawie bez otwierania pyszczka, a jedynie odgłosem. Spojrzała za siebie, gdy mówił o terenie cienia i granicach. - Nie wiem o czym mówisz, nie jestem stąd. - Spojrzała znów smutnawo na niego. - Przecież mógłbyś mnie po prostu odprowadzić, mmm, tam gdzie uznasz za stosowne? Ale hej... po co w sumie~? Nikt się nie dowie. Możemy sobie trochę porozmawiać. Albo pójść gdzieś indziej, gdzie byś chciał. - Rzuciła mu oczko. Byli w podobnym wieku, a ona była samotna już od dobrych 6 księżyców i błądziła po świecie, szukając domu, z którego ją wyrzucono. - I mogłabym wtedy odpowiedzieć na twoje pytania. - Również postąpiła bliżej, niż ten mógłby sobie tego życzyć, stając z nim nos w nos.

Nocny Chłód: lvl: 2 | S: 9 | Zr: 7 | Sz: 7 | Zm: 4 | HP: 65 | W: 39/45

Mimoza: S: 8 | Zr: 9 | Sz: 8 | Zm: 7 | HP: 45 | W: 50
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wzrok Nocnego Chłodu zwęził się jeszcze bardziej, jego oczy były teraz niczym szparki. Obrzydzało go to, jak się do niego przymilała. To nie była zwykła radość, to było coś głębszego, coś intymnego. Żadna kotka nie podchodziła go w ten sposób, i prawdę mówiąc... brzydziło go to. Brzydziło, ponieważ kotce zdawało się, że ma jakąkolwiek kontrolę nad tą sytuacją. Brzydziło... bo przypominała mu Spienioną Łapę. Te radosne, pogodne słówka, te czułe gesty, ta maska, którą nosiła, ta bezkarność, którą czuła. Nie miał zamiaru jej na to pozwolić, nie mógł jej na to pozwolić. Z resztą, naprawdę był gotowa tak łasić się do obcego, nieznajomego jej kocura? Była aż tak zdesperowana, czy aż tak głupia? Najpewniej jedno i drugie. Gdy stanęła z nim nos w nos ten cicho... parsknął, a kąciki jego ust nawet się podniosły. Spojrzał w jej oczy tak, jak miałby przystać na jej propozycję. Nic nie zdradzało tego, że zaraz jego łapa świśnie przez powietrze, pazury celujące prosto w jej miękką skórę na gardle, nieco nad obrożę, którą nosiła. Uszy momentalnie przykleiły mu się do czaszki, łeb chynął w dół by chronić w gardło, a łapy ugięły, by stać twardo na ziemi. Była spoza Klanu, nic go nie powstrzymywało. Stali nos w nos, powiedzieć, że była na wyciągnięcie łapy to było za mało. Musiał trafić.
‧₊˚ৎ౨﹒🦇 𝓥𝖆𝖒𝖕𝖎𝖗𝖊‎ 𝖆𝖙 𝖓𝖎𝖌𝖍𝖙 🦇﹒౨ৎ˚₊‧
⁺‧₊˚🩸ཐི⋆♱ 𝕊𝕖𝕖𝕜 𝕪𝕠𝕦𝕣 𝕓𝕝𝕠𝕠𝕕 𝕒𝕝𝕝 𝕥𝕙𝕖 𝕥𝕚𝕞𝕖 ♱⋆ཋྀ🩸˚₊‧⁺

⋆˖⁺‧₊☽◯☾₊‧⁺˖⋆
ℬℯℯ𝓃 𝓈ℴ 𝓁ℴ𝓃ℊ 𝓈𝒾𝓃𝒸ℯ ℐ 𝒹𝒾ℯ𝒹
╭──────────────────────.★..─╮
✧.*🍷'⁠⁠-⁠ ꃳ꒤꓄ ꊰ#ꉔꀘ꒐ ꋊꏂꏂ꒯ ꓄ꁝꋬ꓄ ꄲꋊꏂ ꂵꄲꋪꏂ ꓄꒐ꂵꏂ -'🍷⁠*⁠.⁠✧
╰─..★.──────────────────────
LVL 2 130 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Atak Nocnego Chłodu: słaby -> 4
Mimoza nie spodziewała się ataku; brak reakcji z powodu zbyt bliskiej odległości

Czekała aż ten w końcu pokaże jej drogę i może zgodzi się na umilenie jej dzisiejszego dnia. Była pewna, że jest już blisko, sądząc po jego wzroku. Bardzo się zatem zdziwiła, gdy nagle poczuła delikatny, ale jednak, ruch jego pazurów po jej gardle. Nie zdążyła nawet na to zareagować, bo nie spodziewała się takiego posunięcia ze strony kocura. Odskoczyła do tyłu i spojrzała na niego przestraszonymi oczami. - C-co ty robisz! Przecież nic ci nie zrobiłam! - Przyglądała się teraz każdemu najmniejszemu podrygowi jego mięśni, by być gotowa na każdą ewentualnosć. Chwilowo sparaliżował ją strach, dlatego jeszcze wpatrywała się w niego. Może jednak to była tylko taka zabawa? Może chciał ją nastraszyć i to tyle?

Nocny Chłód: lvl: 2 | S: 9 | Zr: 7 | Sz: 7 | Zm: 4 | HP: 65 | W: 39-3=36/45

Mimoza: S: 8 | Zr: 9 | Sz: 8 | Zm: 7 | HP: 45-4=41/45 | W: 50
> rana 0 st. - powierzchowne zadrapanie na gardle
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jego pazury nie przedarły się przez jej skórę zbyt głęboko, choć gdy ta odskoczyła, dalej czuł pod nimi jej jakże zadbane, miękkie futro. Nocny Chłód poczuł, jak serce zabija mu mocniej, w czymś na wzór mrocznej satysfakcji. Widok jej rozszerzonych ze strachu oczu, jej zwężonych źrenic, teraz bacznie obserwujących każdy jego ruch. To, jak subtelnie zmienił się jej zapach, jak dało się poczuć, posmakować oblewający ją strach. To było aż za łatwe, kotka absolutnie się tego nie spodziewała, i to mu się podobało. Bo o ile brzydziły go koty tak ślepe, kłamliwe, noszące maski, to nie satysfakcjonowało go bardziej nic, niż widok, jak to wszystko się rozsypuje, rozpada, jak tracą kontrolę i wszystko wyrywa im się z łap. Na jego pysku pozostał ten sam wyraz pyska, ten dziwny, nie pasujący tutaj uśmiech, to spojrzenie - oczy wąskie jak szparki, a jednak baczne, niemal kpiące, jakby patrzył na zwierzynę, a nie na kota - ...Hm. Zdawało mi się, że byłaś chętna się trochę pobawić. - nieco się wyprostował, jego ogon lekko ruszający się w powietrzu. Zamilkł na kilka ciężkich uderzeń serca, atmosfera między nimi zagęszczająca się. Milczał, aby ta nie miała pewności, jaki będzie kolejny ruch. By zasiać w niej jeszcze większe ziarno niepewności. Po tej długiej, napiętej chwili nieco się obrócił, obierając kierunek wokół niej i postępując naprzód. Ta najpewniej się za nim odwracała, nie chcąc z niego spuścić wzroku, ale nie szkodzi, bo miał szansę zdezorientować ją tylko bardziej - ...Teraz jest lepiej. Twój strach jest prawdziwy. W przeciwieństwie do tego... co właśnie zaprezentowałaś. - zamruczał głosem niskim, mrocznym - Jesteś naiwna i łatwowierna. To niemal... urocze. - chyba każda kotka, którą dane mu było spotkać taka była. Przesadna, w głębi pusta, bez grama rozsądku. Każda terminatorka Klanu Wichru... czy Klanu Gromu. Nie wykazywała sobą nic więcej, nie była warta nic. Chodziła po świecie i szukała... przyjemności. Ale życie takie nie było. Nie było pełne przyjemności, gardził takim hedonistycznym usposobieniem. Jego łapa, ta, którą w nią wycelował, dalej mrowiła, jakby jego ciało chciało poczuć ferwor walki raz jeszcze, te ekscytację. Czy chciał ją zabić? Hm, chciał ją skrzywdzić. Chciał zobaczyć, jak upada, jak rozpacza, jak łka i jak całe jej spojrzenie na świat pęka, łamie się na kawałki, kryształki - ...Chciałem tylko, żebyś wiedziała... że nie jesteś tutaj w pozycji... żeby stawiać warunki. - i od razu, gdy skończył mówić, nie dając jej szansy nawet przetworzyć w głowie jego słowa, nagle przerwał obchodzenie kółek wokół niej i rzucił się na nią, przyjmując pozycję do walki, chcąc zatopić zęby w jej gardle, nieco od boku. Pierwszy raz trafiła mu się szansa, by mógł kogoś zdeptać bez konsekwencji. I nie miał zamiaru jej stracić. Nie miał zamiaru jej odpuścić.
‧₊˚ৎ౨﹒🦇 𝓥𝖆𝖒𝖕𝖎𝖗𝖊‎ 𝖆𝖙 𝖓𝖎𝖌𝖍𝖙 🦇﹒౨ৎ˚₊‧
⁺‧₊˚🩸ཐི⋆♱ 𝕊𝕖𝕖𝕜 𝕪𝕠𝕦𝕣 𝕓𝕝𝕠𝕠𝕕 𝕒𝕝𝕝 𝕥𝕙𝕖 𝕥𝕚𝕞𝕖 ♱⋆ཋྀ🩸˚₊‧⁺

⋆˖⁺‧₊☽◯☾₊‧⁺˖⋆
ℬℯℯ𝓃 𝓈ℴ 𝓁ℴ𝓃ℊ 𝓈𝒾𝓃𝒸ℯ ℐ 𝒹𝒾ℯ𝒹
╭──────────────────────.★..─╮
✧.*🍷'⁠⁠-⁠ ꃳ꒤꓄ ꊰ#ꉔꀘ꒐ ꋊꏂꏂ꒯ ꓄ꁝꋬ꓄ ꄲꋊꏂ ꂵꄲꋪꏂ ꓄꒐ꂵꏂ -'🍷⁠*⁠.⁠✧
╰─..★.──────────────────────
LVL 2 130 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Atak Nocnego Chłodu: udany
Unik Mimozy: krytyczny
Końcowy atak Nocnego Chłodu: nieudany

Biała kotka nie była aż takim myślicielem jak kocur. Zdecydowanie nie zaintrygowało ją to co mówił i w sumie to, oczywiście całkowicie dziwnym trafem, nie bardzo była zainteresowana wspólną rozmową na temat tego, czy Mimoza faktycznie się bała, czy może nie, czy to było prawdziwe, czy też raczej niekoniecznie, czy jest naiwna, a może raczej po prostu lekkoduszna. Przyglądała mu się, stawiając małe kroki w tył, będąc gotową w każdej chwili na odskok. Obserwowała dalej jego mięśnie i każdy ruch, a gdy do jej uszu dotarł cichy dźwięk odbicia od ziemi, a oczy zobaczyły nagły ruch, ciało kotki samo poczuło, że czas się ratować. Nocny Chłód wybił się szybkim ruchem z miejsca, w którym był i zmierzał w kierunku jej gardła. Kotka wykonała skok w bok i wyczuła moment idealnie, bo uniknęła bez problemu kłów kocura. Gdyby poszło jej gorzej, to Noc z pewnością nie kłapnąłby zębiskami powietrza, a jej ciało. Wojownik Klanu Cienia stanął równo na nogach po skoku, a kotka w tym czasie zaczęła szybko oddychać i rzuciła mu jeszcze krótkie spojrzenie, by następnie odwrócić się tyłem i zacząć od niego uciekać, licząc na to, że ten jej nie dogoni i będzie mogła w spokoju odespać emocje po tym okropnym, paskudnym spotkaniu z tym... tym potworem!

Nocny Chłód: lvl: 2 | S: 9 | Zr: 7 | Sz: 7 | Zm: 4 | HP: 65 | W: 36-3=33/45

Mimoza: S: 8 | Zr: 9 | Sz: 8 | Zm: 7 | HP: 41/45 | W: 50-3=47/50
> rana 0 st. - powierzchowne zadrapanie na gardle
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Gdy ta odskoczyła, a jego zębiska kłapnęły jedynie powietrze, ten nie mógł powstrzymać uśmiechu na swoim pysku. Wbił w nią wzrok, oczy poszerzone z ekscytacji, ogon żywo tnący powietrze. Wyglądał, jakby pierwszy raz w życiu zaznał takiej... zabawy. Nie zaznał jeszcze takiej przyjemności. Takiej, gdy jego ofiara realnie się go bała, bała się o swoje... życie. To już nie była tylko wojna ideałów, Nocny Chłód poczuł kontrolę, której jeszcze nigdy nie zaznał, nie do takiego stopnia. Miał to uczucie w swoich szponach i nie chciał, oj nie chciał go wypuścić. Chciał smakować jej przerażenie, chciał spojrzeć jej prosto w ślepia, dostrzec, jak bardzo drży na samo jedno, krótkie spojrzenie w jego pysk. Chciał, by zapamiętała tę chwilę do końca życia, by nosiła po nim ślad na swoim ciele, by na zawsze jego lodowaty wzrok nawiedzał ją w najstraszniejszych, najmroczniejszych koszmarach. Zobaczywszy jak ta od niego ucieka, niezwłocznie rzucił się do pogoni, przebierając łapami tak prędko i silnie, jak chyba jeszcze nigdy dotąd. Nie chciał, żeby mu uciekła, choć chciał, żeby próbowała. Czuł, jak od pogoni jego puls przyśpiesza jeszcze bardziej, jak krew prędko przepływa przez jego żyły. I oczywiście... ten widok jej zaraz przed nim, biegnącej przed siebie, jej serce również łomocące szybko w jej piersi, lecz nie z ekscytacji, a z przerażenia. Mógłby się nim napawać w nieskończoność. Pędził ile sił w łapach, jednocześnie pilnując, by głupio nic go nie spowolniło, by o nic się nie potknął, zbaczał na otoczenie. Jeśli udałoby mu się ją dogonić to wyskoczyłby na nią, chcąc móc wbić pazury w jej ciało i powalić ją/przewrócić na ziemię swoim własnym ciężarem.
‧₊˚ৎ౨﹒🦇 𝓥𝖆𝖒𝖕𝖎𝖗𝖊‎ 𝖆𝖙 𝖓𝖎𝖌𝖍𝖙 🦇﹒౨ৎ˚₊‧
⁺‧₊˚🩸ཐི⋆♱ 𝕊𝕖𝕖𝕜 𝕪𝕠𝕦𝕣 𝕓𝕝𝕠𝕠𝕕 𝕒𝕝𝕝 𝕥𝕙𝕖 𝕥𝕚𝕞𝕖 ♱⋆ཋྀ🩸˚₊‧⁺

⋆˖⁺‧₊☽◯☾₊‧⁺˖⋆
ℬℯℯ𝓃 𝓈ℴ 𝓁ℴ𝓃ℊ 𝓈𝒾𝓃𝒸ℯ ℐ 𝒹𝒾ℯ𝒹
╭──────────────────────.★..─╮
✧.*🍷'⁠⁠-⁠ ꃳ꒤꓄ ꊰ#ꉔꀘ꒐ ꋊꏂꏂ꒯ ꓄ꁝꋬ꓄ ꄲꋊꏂ ꂵꄲꋪꏂ ꓄꒐ꂵꏂ -'🍷⁠*⁠.⁠✧
╰─..★.──────────────────────
LVL 2 130 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ucieczka Mimozy -> 12
Pościg Nocnego Chłodu -> 11
12 > 11, Mimozie udaje się uciec

Oboje wystartowali, mknąc przez las, ale Nocy brakowało dosłownie kawałka do tego, by ją dogonić. W pewnej chwili Mimoza z taką łatwością wyprzedziła cienistego, że zaczęła oddalać się jak struś pędziwiatr. Najwyraźniej nie pominęła żadnego dnia nóg i teraz właśnie bezpiecznie oddalała się od napastnika. Weźmie sobie do serca, żeby już nigdy nie przychodzić do tego miejsca. Nigdy.
Nocny Chłód natomiast mógł poczuć jak cała ta sytuacja go zmęczyła. Ale hej, mógł pochwalić się swoim pierwszym, przegonionym wrogiem z terenów, czyż nie?

+5 exp za przegonienie pieszczocha

Nocny Chłód: lvl: 2 | S: 9 | Zr: 7 | Sz: 7 | Zm: 4 | HP: 65 | W: 33-5=27/45
> od następnej tury celność obniżona o 1 pkt z powodu spadku wytrzymałości do 2/3

Mimoza: S: 8 | Zr: 9 | Sz: 8 | Zm: 7 | HP: 41/45 | W: 47-5=42/50
> rana 0 st. - powierzchowne zadrapanie na gardle
>> poza zasięgiem
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nocny Chłód poczuł ukłucie frustracji, gdy kotka tak prędko wymknęła mu się z łap. Niekoniecznie frustracja ta wywiązywała się z samej jej ucieczki, a z faktu, iż nie był w stanie jej dogonić. Czy naprawdę okazał się być aż tak słaby, by nie dogonić pieszczocha? Nie, z pewnością by ją dogonił, gdyby był w pełni sił. Kotka była wypoczęta i rozpuszczona, najpewniej nie miała pojęcia o trudach życia w dziczy. Miała zwyczajnie szczęście, podobnie z tym, jak uniknęła jego ataków. Śmierć ją jeszcze dopadnie... pewnego dnia. Wypuścił powietrze, zatrzymując się i wpatrując w stronę, w którą ta uciekła. Żałował, że nie dostał szansy przyszpilić jej do ziemi, zostawić na niej głębszego śladu swych pazurów. Ale miał przynajmniej pewność, że na zawsze go zapamięta... to uczucie, ten strach. Liczył, że nigdy nie zmyje jego zapachu z futra, że będzie widziała jego pysk w koszmarach. No cóż, tym bardziej musiał trenować, by stawać się tylko silniejszym. Powoli czuł wyczerpanie, ale dzień jeszcze nie był stracony. Ruszył w stronę Młodych Sosen, wypatrując... kolejnej ofiary.
‧₊˚ৎ౨﹒🦇 𝓥𝖆𝖒𝖕𝖎𝖗𝖊‎ 𝖆𝖙 𝖓𝖎𝖌𝖍𝖙 🦇﹒౨ৎ˚₊‧
⁺‧₊˚🩸ཐི⋆♱ 𝕊𝕖𝕖𝕜 𝕪𝕠𝕦𝕣 𝕓𝕝𝕠𝕠𝕕 𝕒𝕝𝕝 𝕥𝕙𝕖 𝕥𝕚𝕞𝕖 ♱⋆ཋྀ🩸˚₊‧⁺

⋆˖⁺‧₊☽◯☾₊‧⁺˖⋆
ℬℯℯ𝓃 𝓈ℴ 𝓁ℴ𝓃ℊ 𝓈𝒾𝓃𝒸ℯ ℐ 𝒹𝒾ℯ𝒹
╭──────────────────────.★..─╮
✧.*🍷'⁠⁠-⁠ ꃳ꒤꓄ ꊰ#ꉔꀘ꒐ ꋊꏂꏂ꒯ ꓄ꁝꋬ꓄ ꄲꋊꏂ ꂵꄲꋪꏂ ꓄꒐ꂵꏂ -'🍷⁠*⁠.⁠✧
╰─..★.──────────────────────
LVL 2 130 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wykrycie:
Nocny Chłód: 11
Borsuk: 14
14 > 11, borsuk wykrywa pierwszy

Atak borsuka: krytyczny! -> 35HP!

Nocny Chłód szybko znalazł kolejną ofiarę. Był nią on sam. Nie zdążył jeszcze dobrze zmienić kierunku, w którym chciał teraz podążać, gdy usłyszał za sobą warkot. Okropny, chrapliwy i charczący znak, nawet nie ostrzegawczy, a dosłownie informujący o zagrożeniu. Jego ciało nie zdołało odwrócić się na czas, nie dostrzegł drapieżnika w porę i finalnie dorosły, ciężki borsuk rzucił się na niego z pazurami, idealnie wycelowując w szyję Nocnego Chłodu. Ostre zakończenia pazurów wbiły się w szyję na jednym końcu prawej strony, a wyszły z niej na drugim końcu, pozostawiając ukośne, głębokie rany cięte, które zaczęły obficie krwawić. Wojownik Klanu Cienia poczuł jakby mu się grunt spod ziemi osuwał. Zmęczony, a teraz również mocno trafiony bolesnym atakiem, nie był w pozycji do kontrolowania sytuacji. Powędrował kilkoma krokami do tyłu i mógł teraz zobaczyć w całości napastnika. Borsuk po ataku stanął na swoich silnych, tylnych łapach, próbując dodatkowo wystraszyć kocura i gotowy był do kolejnego ataku, lada moment.

Nocny Chłód: lvl: 2 | S: 9 | Zr: 7 | Sz: 7 | Zm: 4 | HP: 65-35=30/65 | W: 27/45
> celność obniżona o 1 pkt z powodu spadku wytrzymałości do 2/3
> od następnej tury statystyki obniżone o 1/4 z powodu spadku HP o połowę
> rana 3. stopnia - głębokie, rozległe rany po pazurach na prawym boku szyi (krwawi w pierwszej kolejce 8HP, w kolejnych 5HP aż do końca walki)
Zdobyty exp: +5exp za przegonienie pieszczocha


Borsuk: S: 25 | Zr: 12 | Sz: 7 | Zm: 8 | HP: 90 | W: 60-5=55/60
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Od całkiem dłuższego czasu nie mieli większych problemów z borsukami na ich terenach. Koza zaczynała powoli mieć nadzieję, że w związku ze zmianą pory w lesie, być może borsuki z jakiegoś powodu postanowiły zmienić okolice. Ale jak wiadomo, nadzieja matką głupich. Nigdy nie może być tak dobrze.
Znajdowała się właśnie niedaleko, również na polowaniu. Gdy więc dotarł do niej tak nieszczęście znajomy smród borsuka, od razu ruszyła za jego tropem. Nie zamierzała marnować ani sekundy, w końcu wystarczyła zaledwie chwila, aby borsuk znalazł sobie ofiarę w niepodejrzewającym zagrożenia kocie.
Przybyła na miejsce spóźniona, krew już zdążyła się polać, a borsuk ewidentnie dopiero zaczął swoje własne łowy. Niewiele myśląc przywódczyni rzuciła się w kierunku drapieżnika, aby wpierw cisnąć w jego oczy garścią piachu, a pazurami poharatać mu pysk.
If I lay here
If I just lay here
Would you lie with me and just forget the world?
Forget what we're told
Before we get too old
Show me a garden that's bursting into life

Let's waste time
Chasing cars
Around our heads
LVL 10 515 / 500
MedLVL 0 0 / 100
29
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
105
Punkty Życia
HP
85
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nigdy nie przewidziałby tego, co miało się stać kilka uderzeń serca potem. Być może dalej był zbyt rozemocjonowany pogonią, być może jego zmysły się wyciszyły a górowanie przejęły myśli. Jedyne, co do niego dotarło, to że w ułamek sekundy znalazł się przez nim cień - cień, ponieważ nie zdążył nawet zarejestrować, co to było, gdy nagle poczuł ostry, kłujący ból, szpony przedzierające skórę na boku jego szyi. Jego gardło opuścił jedni chrapliwy, słaby oddech. W głowie mu zahuczało, a ciało na moment straciło czucie, jakby ból był tak ostry, że zmysły na moment się wyłączyły. Zatoczył się do tyłu, jego widok mglący się i rozmywający. Wtedy to dostrzegł. Borsuk, obrzydliwy i potworny, stojący tuż przed nim na dwóch łapach. Jego pierwszą myślą było... to koniec. Spróbował zabawić się ze śmiercią, odebrać życie komuś, kogo czas jeszcze nie przyszedł. Karma. Śmierć przyszła po niego, aby go ukarać. Przez ułamek sekundy chciał się nawet temu poddać, zaakceptować swój los, w końcu wierzył w sprawiedliwość śmierci, nigdy nie uważał, że był ponad nią. Uchylił szeroko pysk, czując jak opuszczają go siły i jak ciało coraz dokładniej i dokładniej rejestruje ból, krople śliny skapujące z jego pyska, oczy szerokie, choć nie roniące łez. W kolejnej sekundzie jednak... dostrzegł znajomą sylwetkę. Wdzierającą się przed niego, rzucającą się z pazurami na drapieżnika. Kozia Gwiazda. Jego ciało drgnęło, nawet nie dlatego, że chciał zareagować, a dlatego, że coś go w tym widoku poruszyło. Ona miała kontrolę. Ona była również... znakiem. Dostał szansę. Szansę na ocalenie się. Nie, inaczej. To było przypomnienie o jego własnej śmiertelności. Śmiertelności, którą musiał jak najbardziej od siebie odsunąć. Musiał stać się silniejszy. A to? Był znak. Znak, że szpony śmierci go nie sięgną. Że stoi ona po jego stronie, i że zawsze dostanie szansę, by wyjść zwycięsko, nawet nie w pełni zdrowia. By wyjść żywym. Widok Koziej Gwiazdy rzucającej się na borsuka... tyle ran na jej ciele, tyle blizn, tyle śladów. A dziś - jeden na nim. Chciał dążyć do tego, by być takim, jak ona. Był świadom różnicy w ich sile, w tej sytuacji on nie miał żadnej kontroli. Prawda bolesna, acz determinująca. Mimo bólu, jego łapy same z siebie zaczęły ostro uderzać od ziemie, gdy w kolejnej sekundzie odwrócił się i popędził ile sił w łapach z powrotem do obozu. Mimo zawrotów głowy, mimo przeszywającego bólu, mimo problemów w łapaniu oddechu i mimo krwi skapującej za nim. Dziś przeżyje. I kolejnego dnia, i następnego. Miał zamiar żyć i rosnąć w siłę, by nigdy więcej nie doprowadzić do takiej sytuacji. A jego dzisiejsza rana... będzie mu tylko o tym przypominać.

// Zt
‧₊˚ৎ౨﹒🦇 𝓥𝖆𝖒𝖕𝖎𝖗𝖊‎ 𝖆𝖙 𝖓𝖎𝖌𝖍𝖙 🦇﹒౨ৎ˚₊‧
⁺‧₊˚🩸ཐི⋆♱ 𝕊𝕖𝕖𝕜 𝕪𝕠𝕦𝕣 𝕓𝕝𝕠𝕠𝕕 𝕒𝕝𝕝 𝕥𝕙𝕖 𝕥𝕚𝕞𝕖 ♱⋆ཋྀ🩸˚₊‧⁺

⋆˖⁺‧₊☽◯☾₊‧⁺˖⋆
ℬℯℯ𝓃 𝓈ℴ 𝓁ℴ𝓃ℊ 𝓈𝒾𝓃𝒸ℯ ℐ 𝒹𝒾ℯ𝒹
╭──────────────────────.★..─╮
✧.*🍷'⁠⁠-⁠ ꃳ꒤꓄ ꊰ#ꉔꀘ꒐ ꋊꏂꏂ꒯ ꓄ꁝꋬ꓄ ꄲꋊꏂ ꂵꄲꋪꏂ ꓄꒐ꂵꏂ -'🍷⁠*⁠.⁠✧
╰─..★.──────────────────────
LVL 2 130 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ucieczka Nocnego Chłodu: automatycznie udana

Atak Koziej Gwiazdy: krytyczny! -> 30HP
Atak borsuka: udany! -> 20HP

Oślepienie borsuka przez Kozią Gwiazdę: 8 -> udane, zmniejszona celność od tej tury


Z odsieczą Nocnemu Chłodowi przybyła przywódczyni klanu. Ta nie traciła ani chwili, nawet na okrzyki "uciekaj!" lub "czy wszystko dobrze?". Od razu przeszła do inicjatywy, by jak najszybciej pozbyć się drapieżnika z terenów i ocalić wojownika jej klanu. Skoczyła ku jego pyskowi z, przy okazji, niesionym nań piachem. Małe drobinki wleciały do oczu borsuka, a drapieżnik wydał dźwięk niezadowolenia. Jednak piach to jedno, z pewnością utrudni zadanie borsukowi, ale teraz liczyło się coś innego - pazury kocicy. Te wylądowały najpierw na jego prawej części pyska, ale skórę przecięły skórę od polika do skroni po drugiej stronie, uszkadzając tym ruchem obie gałki oczne, które zaczęły zmieniać kolor na czerwony, a okolice oczu zaczęły krwawić, zalewając pysk borsuka. Nie czekał długo na swój odwet i mając Kozią Gwiazdę tak blisko, zamachnął się swoimi pazurami trafiając ją w jej pierś, choć gdyby widział wszystko poprawnie, jest szansa, że rany byłyby jeszcze głębsze, niż te, które zadał. Mimo to dodał do jej jednej, podłużnej blizny, kolejne potencjalne, ale ułożone w drugą stronę i w większej liczbie pociągnięć obok siebie. Wraz z blizną, która już tam była, rany stworzyły cztery kreski, przecięte jedną starą blizną. Borsuk szamotał się chwilę na boki z powodu uszkodzonych oczu i piasku w nich obu. Poza dyskomfortem, odczuwał niesamowity ból. Kozią Gwiazdę natomiast mocno piekła pierś i spływała z niej krew.
W tym samym czasie raniony wcześniej wojownik korzystał z okazji na to, by ratować swoje życie. Uciekł z zasięgu zagrażającego mu zwierza i skierował swój bieg do obozu. Zniknął po chwili z zasięgu wzroku obu pozostałych na polu walki istot.


Kozia Gwiazda: lvl: 10 | S: 21 (29) | Zr: 14 (19) | Sz: 10 (14) | Zm: 9 (13) | HP: 105-20=85/105 | W: 85-5-2=78/85
> statystyki obniżone o 1/4 z powodu choroby 1 stopnia
> rana 2. stopnia - rozległe rany cięte na piersi (krwawi w pierwszej kolejce 3HP, w kolejnych po 2HP aż do końca walki)


Borsuk: S: 25 | Zr: 12 | Sz: 7 | Zm: 8 | HP: 90-30=60/90 | W: 55-4=51/60
> rana 2. stopnia - uszkodzenie obu gałek ocznych (krwawi w pierwszej kolejce 5HP, w kolejnych po 3HP aż do końca walki)
>> od następnej tury celność obniżona o 2 pkt. z powodu uszkodzenia gałek ocznych
> od tej kolejki włącznie obniżenie celności o 2 pkt. na dwie tury z powodu oślepienia (1/2)


Nocny Chłód: lvl: 2 | S: 6 (9) | Zr: 5 (7) | Sz: 5 (7) | Zm: 3 (4) | HP: 30-8=22/65 | W: 27/45
> celność obniżona o 1 pkt z powodu spadku wytrzymałości do 2/3
> statystyki obniżone o 1/4 z powodu spadku HP o połowę
> rana 3. stopnia - głębokie, rozległe rany po pazurach na prawym boku szyi (krwawi 5HP od następnej kolejki, aż do końca walki)
Zdobyty exp: +5exp za przegonienie pieszczocha
>> ucieczka udana
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ścisnęła ostro szczęki, robiąc wszystko co w jej mocy by nie zawyć z bólu. Póki borsuk był oślepiony nie chciała dać mu jakiegokolwiek sposobu na to, aby lepiej móc określić jej położenie. Nie wspominając o tym, że pokazanie słabości mogło drapieżnika tylko podburzyć.
Kątem oka zauważyła, że Nocny Chłód rzucił się do ucieczki. Pozwoliła sobie westchnąć z ulgą, a następnie rzuciła się na borsuka ponownie, tym razem pazurami celując w jego niższy bok, z odrobiną szczęścia trafiając go w brzuch, jeśli uda jej się wystarczająco nisko skoczyć.
If I lay here
If I just lay here
Would you lie with me and just forget the world?
Forget what we're told
Before we get too old
Show me a garden that's bursting into life

Let's waste time
Chasing cars
Around our heads
LVL 10 515 / 500
MedLVL 0 0 / 100
29
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
105
Punkty Życia
HP
85
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości