Logo Artemidy
Szumiący Las - wschód
Posłała Szczypiącej Łapie zadowolony uśmiech i z przyjemnością zaprowadziła go do krzewu, który znalazł się na jej drodze. Po chwili uważnego obserwowania poczynań brata, bura terminatorka podeszła do rośliny z drugiej strony, by podjąć próbę samodzielnego zebrania jagód. Starała się to robić jak najostrożniej, na wzór terminatora medyka, z tyłu głowy mając jednak to, że w zasadzie nie miała pojęcia, co dokładnie robi, i przez to może jej się nie udać.
– Co to jest, tak właściwie? – zapytała, wyglądając zza gałęzi, żeby spojrzeć na brata. Nie musiała wiedzieć, co robi ta roślina, chociaż taką wiedzę też chętnie by przygarnęła; na razie jednak zależało jej jedynie na nazwie. Przyjrzała się też uważnie popękanej korze, ciemnoszarym jagodom i igłom krzewu, żeby zapamiętać je jak najlepiej. Może kiedyś na którymś ze swoich spacerów się natknie na taki sam, to będzie mogła też nazbierać tych jagód i w ten sposób pomóc bratu.

To niesamowite, ale na krzewie jagód było… niewiele. Nawet gdy już kocur coś znalazł, to były one uszkodzone, jakby podziobały je ptaki, albo podgniłe – czyli z jakichkolwiek zbiorów nici.

Szczypiąca Łapa: S: 8 | Zr: 7 | Sz: 5 | Zm: 8 | HP: 65 | W: 41/45
» wykorzystane przerzuty: 0/1
» wykorzystane przerzuty na kwiatki: 2/2


Śpiące myszki były nie lada gratką dla wojownika, ten jednak poradził sobie doskonale. Skoczył ku nim i jedną zabił samym impetem uderzenia łapy, drugą zaś… tylko lekko poturbował. Zwierzątko pisnęło głośno i zaczęło uciekać gdzie pieprz rośnie, byle tylko nie podzielić losu swojego towarzysza.

Olchowy Szept: S: 18 | Zr: 15 | Sz: 10 | Zm: 8 | HP: 90 | W: 52-3=49/60
» wykorzystane przerzuty: 0/5

+5 exp
LVL 4 60 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Szybki skok i perfekcyjne uderzenie w jedną z myszy poskutkowało śmiercią na miejscu. Szeroki uśmiech chciał wyjść na jego pysku, ale Olcha potrzebował teraz skupienia. Ta chwila nieuwagi sprawiła, że druga z myszy podjęła się próby ucieczki, mimo bycia poturbowaną. Smoliście czarny pręgus zły na siebie, że nie udało mu się wystarczająco szybko ściągnąć wodzy, ruszył w pogoń za gryzoniem, wyciągając przed siebie swoje długie łapy. Pędził, ile mógł za myszą, meandrując pomiędzy korzeniami, kamieniami i dołkami oraz krzewami, jeśli było to konieczne, by pochwycić stworzenie, które myślało, że może czmychnąć przed jednym z najlepszych, nie, przed najlepszym wojownikiem Klanu Cienia. Wojownikiem, który dawno powinien być tu przywódcą, ale najwyraźniej Przodkowie mieli dla niego inne plany. Gdyby udało mu się dogonić ofiarę, złapałby ją w łapy lub zęby i szybko zabił.
LVL 6 440 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
15
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czy udało się cokolwiek zebrać? Oczywiście, że nie, a jakże by inaczej. Wszystko było zgniłe, ususzone, podziobane przez ptaki, uszkodzone, czyli jednym słowem nienadające się do czegokolwiek. Terminator medyka ponownie zirytował się jeszcze bardziej. Zmarszczył pysk i wziął te do łapy kilka zepsutych jagód, które zebrał, po czym cisnął z całej sił gdzieś w krzaki. Zaczynał powoli mieć dosyć tego, ale wiedział, że musi szukać dalej.
- Jałowiec - odpowiedział. Przypomniało mu się, jak Lód także pytał o coś medycznego. Jemu Mróz nie powiedział, bo.. nie. Próbował z nim dyskutować i ostatecznie żadnych informacji nie otrzymał. Zaś Zimno.. zawsze może się rozglądać za takim krzewem.
- Do niczego się nie nadaje ta roślina. Cóż, zdarza się. Może to kwestia tego, że jest Pora Nagich Drzew. Ruszam dalej - powiedział w jej stronę i zacisnął zęby, po czym ruszył i ponownie zaczął się rozglądać za tymi ziołami.

I burej terminatorce nie udało się czegokolwiek zebrać. Podobnie jak w przypadku Szczypiącej Łapy, parę jagód, które zerwała, były ususzone lub zgniłe i z pewnością nie było z nich żadnego pożytku.

Kąsająca Łapa: lvl: 2 | S: 5 | Zr: 9 | Sz: 7 | Zm: 5 | HP: 65 | W: 45 | p: 0/1 | med p: 0/1
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" />
i don't have any answers the more i know, the m o r e
i grow i wanna tear DOWN boundaries i wanna greet
my enemies i wanna see what i haven't seen
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
LVL 4 220 / 300
MedLVL 7 141 / 1100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Cóż za paskudne rozczarowanie. Parsknęła cicho, patrząc na ususzone i podgniłe owoce z niezadowoleniem. Naprawdę widziała w tym szansę na zebranie czegoś, ale jednak Pora Nagich Drzew, nawet jeśli dość ciepła i łagodna, a przynajmniej tak twierdziły starsze koty, nie była łaskawa dla medykamentów, których potrzebował składzik ich klanu. Lekko pocieszył ją fakt, że bratu też nic nie udało się znaleźć nadających się do czegokolwiek jagód, ale mając na uwadze dobro klanu… nie było w tym nic pocieszającego.
– Też nic nie mam – przyznała, krzywiąc się lekko. Postanowiła wyruszyć w dalsze poszukiwania, nie oddalając się za mocno od Mroza – szła teraz w tym samym kierunku, co on, ale w odległości zaledwie kilkunastu kroków. W ten sposób o wiele łatwiej będzie wspólnie coś zebrać, o ile w ogóle któreś z nich coś znajdzie.

Jałowiec okazał się być nic nie wart, a na dalszej drodze wcale nie było lepiej. Szczypiąca Łapa znowu nie mógł znaleźć nic, a już na pewno nie kolejnego krzewu, który kryłby te cenne dla medyków ciemnoszare jagody.

Szczypiąca Łapa: S: 8 | Zr: 7 | Sz: 5 | Zm: 8 | HP: 65 | W: 41/45
» wykorzystane przerzuty: 0/1
» wykorzystane przerzuty na kwiatki: 2/2


Choć Olchowy Szept wyciągał łapy, jak mógł, to jednak mysz wystartowała szybciej… i miała też więcej sprytu, po prostu ukrywając się w jakiejś podziemnej norze, jaką znalazła na swej drodze. Bury wojownik nie był w stanie jej wypatrzeć, a jej zapach zmieszał się z innymi woniami w lesie, uniemożliwiając kocurowi znalezienie drugiego gryzonia. Ciało pierwszego zostawił on na wierzchu i… właśnie stamtąd do kocura dobiegło teraz głębokie krakanie. Oho, czyżby ktoś się zainteresował smakowitym kąskiem?

Olchowy Szept: S: 18 | Zr: 15 | Sz: 10 | Zm: 8 | HP: 90 | W: 49-4=45/60
» wykorzystane przerzuty: 0/5
LVL 4 60 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Bury wojownik wyciągał łapy przed siebie i robił to z dużą prędkością, ale gryzoń okazał się być cwańszy od Olchowego Szeptu i po krótkiej gonitwie odsadził kocura, a potem cyk - zniknął mu z oczu, chowając się zapewne w jakiejś ziemnej norce, do której królewicz dostępu nie miał. Przez chwilę liczył na to, że uda mu się ją znowu wyczuć, ale zbyt wiele zapachów dotarło do jego narządu węchu i nie mógł już nic więcej zrobić. Olcha syknął niezadowolony i trzasnął łapą o ziemię ze złości. Wtedy właśnie usłyszał krakanie gdzieś za sobą, dochodzące z okolicy, gdzie zostawił drugą mysz. Na osty i ciernie, przeklęte ptactwo. Pośpiesznie się obrócił i nabierając rozbiegu, popędził do pozostawionej zdobyczy, chcąc swoją masą przegnać ptaka, bądź ptaki, jeśli jeszcze się tam znajdowały, kiedy dotarł do punktu docelowego.
LVL 6 440 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
15
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Oczywiście znowu niczego nie udało się znaleźć. Mróz naprawdę powoli tracił cierpliwość - czemu to on ma teraz szukać te zioła, czemu Ciernisty Kwiat nie powie i nie pokaże mu, jak to dobrze robić? Może on robi po prostu coś nie tak i przez to nie znajduje niczego, a jak znajduje, to zbiera tyle, co nic. Mróz jeszcze chwilę szukał medykamentów i rozglądał się za nimi, po czym w końcu stracił cierpliwość i zaczął powoli wracać do miejsc, gdzie zostawił liście i jagody jałowca. Miał po prostu dosyć - zebrał ile zebrał. Po drodze powiadomił Zimno, że już wraca i zapytał, czy czegoś nie znalazła. Wziął jagody jałowca, liście wierzby i kawałek kory, po czym wrócił z tym do obozu i zamierzał od razu uzupełnić składzik. Może następnym razem pójdzie lepiej.

[zt]

"O ile w ogóle któreś z nich coś znajdzie". W przypadku Kąsającej Łapy okazało się, że również nie znalazła żadnego medykamentu w postaci rośliny. Jeśli jednak rozglądała się uważnie, to dostrzegłaby, że na ziemi coś szybko mignęło i pomknęło dalej. Z tej odległości terminatorka nie byłaby w stanie rozpoznać, co to takiego było, ale wciąż mogła podejść bliżej.. i sprawdzić.

Kąsająca Łapa: lvl: 2 | S: 5 | Zr: 9 | Sz: 7 | Zm: 5 | HP: 65 | W: 45 | p: 0/1 | med p: 0/1
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" />
i don't have any answers the more i know, the m o r e
i grow i wanna tear DOWN boundaries i wanna greet
my enemies i wanna see what i haven't seen
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
LVL 4 220 / 300
MedLVL 7 141 / 1100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nic nie mogła znaleźć… i było to mocno absurdalne. Co prawda gdzieś w kąciku oka coś jej mignęło, jednak Kąsająca Łapa nie była już zainteresowana – straciła entuzjazm i wolę dalszych poszukiwać w obliczu tak oczywistej porażki, jaką poniosła… na szczęście w nieszczęściu nie tylko ona, jak się okazało. Mróz ją poinformował, że już wraca, a bura kocica tylko potrząsnęła lekko łbem na znak, że nie, nic nie znalazła, żeby zaraz odpowiedzieć, że w zasadzie to chce z nim wrócić. Nie czekała na ojca, wiedząc, że ten w pewnym momencie na pewno się zorientuje, że poszli już do obozu, a mogłaby mu przeszkodzić w polowaniu. Niech chociaż jemu coś się powiedzie.

zt

Krakanie robiło się głośniejsze, gdy kocur biegł w stronę, z której przyszedł, ale… nie zdążył nic zrobić. Wrona porwała upolowaną przez wojownika mysz i odleciała hen daleko, nie oglądając się na Olchowego Szepta. Cóż, czasami tak bywa.

Olchowy Szept: S: 18 | Zr: 15 | Sz: 10 | Zm: 8 | HP: 90 | W: 45-3=42/60
» wykorzystane przerzuty: 0/5
LVL 4 60 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Biegł ile sił miał w łapach, ale dotarł na miejsce pare uderzeń serca za późno. Może nawet paręnaście, ponieważ na własne oczy widział, jak wrona podrywa się do lotu z upolowaną przezeń zdobyczą. Karygodny błąd! Był wściekły na siebie za coś takiego. Zdecydowanie nie poszło to po jego myśli, przez co trzepnął ogonem z gniewem na boki, tnąc powietrze ze świstem. Chwilę później uderzył łapą z wysuniętymi pazurami w ziemię. Zdecydował, że koniec polowania na ten moment. Będzie musiał odpocząć przez jakiś czas, by następnym razem nie dopuścić do tego, by popełnił tak wielki błąd. Wrócił po upolowaną zwierzynę, po czym poszedł zorientować się, jak idzie jego kociakom, jednak nie udało mu się ich odnaleźć - wyczuł jedynie trop syna i córki, za którym poszedł. Dołączył do nich w połowie drogi do obozu, nie odzywając się kompletnie ze złości. Po odniesieniu zdobyczy zaszył się zły na siebie na swojej gałęzi.

zt
LVL 6 440 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
15
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie udawałem się zbyt często na nadprogramowe wyprawy łowieckie czy patrole, ale zwietrzywszy znajomy zapach Krogulczego Szponu w okolicach Wichrowej granicy zmieniłem zdanie. Rzadko miałem okazję pogadać z mamą, a przecież więzi należało pielęgnować, inaczej zaczynały zanikać! Raz na jakiś czas wypadało przypomnieć szylkretce o tym jakiego wspaniałego syna posiadała. Raźnym krokiem ruszyłem jej tropem, aż wreszcie kocica znalazła się w moim polu widzenia. Nadgoniłem ją niespiesznym truchtem, zwalniając dopiero u jej boku.
- Cześć, mamo. Samotny patrol? - zagadnąłem, obdarowując ją promiennym uśmiechem™.
Nieco mnie bawiła myśl, że oboje moich rodziców zostali na pewnym etapie swojego życia zastępcami. Przy okazji cieszyłem się, że zdążyłem się do tego czasu z nimi pogodzić. Fakt, że mama wskoczyła na wyższe stanowisko pomógł mi pozbyć się resztek goryczy po degradacji i śmierci Wiewiórczego Ogona.

//mame. UwU
<center><table><tr><td>[Obrazek: O5u4QFO.png]</td><td> </td><td>
boli łeb i dzień mi umyka
tuż przed mym nosem trzaskają drzwi
mój bóg z ł y nie mówi o n i c nie pyta

- ̗̀ ★ SAM NIE WIERZY W NIC ★ ̖́-


coś się wierci w mej duszy....................
....................coś kotłuje się w g ł o w i e
jakby chciało się przebić na drugą połowę
w głowę walą jak w bęben słowa z ekranu

「xTRZEBA DUSZĘ OCZYŚCIĆx」
「xTYLKO POMAŁUx」


trzeba ciągle wiosłować wieczorem i r a n o........
........trzeba zraszać nadzieją to co jeszcze zostało
xxx
</td></tr></table></center>
LVL 4 100 / 300
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Krogulec zdecydowała się na samotny patrol ze względu na to, że większość kotów była już przydzielona do innych. Wichrowa granica była raczej spokojnym miejscem, rzadko kiedy się tu coś działo, dlatego też zastępczyni uznała, że sobie doskonale poradzi samodzielnie. W końcu jest jedną ze starszych i najbardziej doświadczonych wojowniczek w klanie, prawda? Dużo różnych niebezpieczeństw próbowało ją zabić, ale nikomu się nie udało. Usłyszała czyiś trucht, a odwracając łeb w kierunku źródła dźwięku, ujrzała znajome bure futro, na którego widok uśmiechnęła się kątem pyska zadziornie. No i to jest doborowe towarzystwo.
- Cześć Plusk. Już teraz nie – odpowiedziała na jego pytanie, a jej uśmiech nieco się poszerzył, po czym odwróciła na moment wzrok, chcąc prześledzić, co się dzieje po drugiej stronie granicy. Jednak nic nie nadchodziło, a świeżo oznaczone ślady zapachowe wskazywały na to, że nieprędko ktoś by miał do nich dołączyć, dlatego też skierowała łeb w stronę syna.
- A ty co? Spacerek? - zadała pytania, przekrzywiając przy tym zaciekawiona łeb w bok. Dodatkowe polowania i patrole zdecydowanie nie pasowały do obrazu wojownika, jednak nie oznaczało to, że nie wykonuje swoich obowiązków. Wręcz przeciwnie, bardzo dobrze sobie radził i Krogulec się zastanawiała, czy w przyszłości by nie dostał jakiegoś młodziaka pod opiekę.
- Ostra za tobą bardzo tęskniła, gdy cię nie było.
[Obrazek: d86kpls-359c10b8-1779-4663-b5ec-7066fd2dd134.png][Obrazek: d86kp7h-7066584f-fa2b-4e29-acfe-58d17d385b0e.png]

I look inside myself and see my heart is black.

I see my red door and must have it painted black.

Maybe then I'll fade away and not have to face the facts.

It's not easy facing up when your whole world is black.
LVL 7 30 / 500
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Parsknąłem cicho na odpowiedź ze strony szylkretowej kocicy, przy tym przewracając żartobliwie oczami. No co ty nie powiesz, mamo. Pozwoliłem mojemu ogonowi ciągnąć się za mną w pozycji częściowo uniesionej, z końcówką okazjonalnie kołyszącą się w losowych kierunkach. Robiło się coraz cieplej, choć niektóre dni były strasznie mokre i wietrze. Właściwie to duża ich część. Ten jednak był całkiem przyjemny, na co nie narzekałem.
- Oczywiście - odparłem dziarsko, unosząc ogon wyżej, niczym chorągiewkę.
Nie wstydziłem się tego, że nie wykonywałem żadnych nadprogramowych obowiązków i miałem tym samym czas na luźne spacerki po Cienistych terenach. Robiłem to czego ode mnie wymagano i robiłem to dobrze. Choć musiałem przyznać, że chętnie pobawiłbym się w trenowanie chociaż jednego terminatora. Ach, może uda mi się zdążyć na kolejną ceremonię i Płomykówkowa Gwiazda ulituje się nad biednym mną?
Strzepnąłem jednym z zakończonych pędzelkiem uszu. Wiedziałem, że Ostra za mną tęskniła, ba, mi też jej całkiem brakowało. Była energiczna i wesoła, więc bardzo łatwo i przyjemnie się z nią spędzało czas. Kiwnąłem lekko głową, pozwalając przy tym, by lekki uśmiech wpełzł na moją mordkę. Spojrzałem w górę, jakbym podziwiał rozpostarte nad nami korony drzew.
- Wiem. Prawie mnie udusiła, gdy zobaczyła mnie w obozie - zaśmiałem się, wracając wzrokiem na otoczenie przed sobą, jednak kątem oka obserwowałem Krogulec. - Ja również za nią tęskniłem. Ach, ale nie martw się! Za tobą trochę też. Ale tylko trochę. - Uśmiech na moim pysku przeszedł w bardziej zawadiacki wyraz.
<center><table><tr><td>[Obrazek: O5u4QFO.png]</td><td> </td><td>
boli łeb i dzień mi umyka
tuż przed mym nosem trzaskają drzwi
mój bóg z ł y nie mówi o n i c nie pyta

- ̗̀ ★ SAM NIE WIERZY W NIC ★ ̖́-


coś się wierci w mej duszy....................
....................coś kotłuje się w g ł o w i e
jakby chciało się przebić na drugą połowę
w głowę walą jak w bęben słowa z ekranu

「xTRZEBA DUSZĘ OCZYŚCIĆx」
「xTYLKO POMAŁUx」


trzeba ciągle wiosłować wieczorem i r a n o........
........trzeba zraszać nadzieją to co jeszcze zostało
xxx
</td></tr></table></center>
LVL 4 100 / 300
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Polować trzeba. To aktualnie najważniejszy dla mnie obowiązek. Klan musi jeść, a ja nie mam co robić i muszę coś złapać zanim coś zjem. Trening miał być później, więc co mi szkodzi. Jak mnie coś zaatakuje... to zaatakuje. Miejmy jednak ten jeden raz bardziej pozytywne myśli.
Ruszyłem więc pod wiatr i zacząłem poszukiwania. Stawiałem cicho łapy krok po kroku i uważałem by na nic nie nadepnąć. Szukałem wzrokiem jakiś oznak zwierzyny, węszyłem i nasłuchiwałem.
//mg
[Obrazek: Xtg3xZL.gif]
Late into the night I hear i.t storming
And into the rain is
what I pray and I'm hoping
Now I feel the pressure of the city
Oh, h.o.w it eats me whole

[Obrazek: cAp4ivo.gif]

6e6cf0 ⟶ ➛
LVL 3 35 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
I wyruszył! Oby mu wiatry (czy cokolwiek innego) sprzyjały. Kocurek szukał i węszył, aż nie poczuł zapachu...raczej nietypowego dla zwierzyny. W odległości kilkunastu mysich długości od niego powoli wił się jakby wąż, ale z dziwną, małą głową. Troszkę jak jaszczurka bez nóg. Tak dokładniej to padalec - nie wyglądał jakby był w pośpiechu, więc Promyczek miał pierwszą zdobycz jak na tacy...no chyba, że źle do niej podejdzie.

Promyk: lvl: 3 | S: 12 | Zr: 6 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 60 | W: 60
[Obrazek: 20051648_VWRqemYa7hggJ7L.png]
LVL 3 180 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No i w końcu do mojego nosa dotarła woń. Nietypowa co prawda, ale była. Moim oczom ukazała się śmieszna sylwetka padalca. Sprawdziłem czy jestem pod wiatr, po czym ugiałąłem cicho łapy, tak żeby nie dotykać brzuchem podłoża. Łeb i ogon ułożyłem na lini kręgosłupa. Ciężar przeniosłem na tylnie łapy i zacząłem się skradać do zdobyczy. Uważałem pod łapy i stawiałem cicho kroki. Gdy byłem wystarczająco blisko wybiłem się w stronę padalca wyciągając pazury, chcąc go złapać a następnie wbić w niego moje kły i zabić.
[Obrazek: Xtg3xZL.gif]
Late into the night I hear i.t storming
And into the rain is
what I pray and I'm hoping
Now I feel the pressure of the city
Oh, h.o.w it eats me whole

[Obrazek: cAp4ivo.gif]

6e6cf0 ⟶ ➛
LVL 3 35 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wyskoczył i chciał zabić padalca, ale w ostatniej chwili wiatr nagle zmienił swój kierunek. Nie dość, że padalec wyczuł zapach Promiennej Łapy, to jeszcze nieco spłoszył się, zdziwiony tym nagłym powiewem. Szybko zaczął wić się po ziemi i zniknął wśród leśnej ściółki i nie było już po nim śladu. Niestety, Promyczku, musisz szukać dalej.

Promyk: lvl: 3 | S: 12 | Zr: 6 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 60 | W: 60-2=58/60
[Obrazek: 20051648_VWRqemYa7hggJ7L.png]
LVL 3 180 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości