Dość duży choć szczupły, lekko zbudowany kocur o gładkiej sierści. Oczy zadziwiające, niezwykłe, o głęboko orzechowej barwie. Lekko postrzępione prawe ucho i cienka długa blizna ciągnąca się po prawym boku od kręgosłupa, poprzez żebra aż do brzucha. Wyraźne oznaki siwizny widoczne na pyszczku i świadczące o zaawansowanym wieku kota przed śmiercią. Futro miedziano rude poprzecznie prążkowane czarnym pigmentem. Wierzch głowy, grzbiet oraz pyszczek wyraźnie ciemniejsze- czarna pręga wzdłuż kręgosłupa oraz końcówka ogona. Spód ciała nieco jaśniejszy.
To typ który nigdy nie mówi niczego wprost. Jest tajemniczy, małomówny, stoicko spokojny i cierpliwy. Nie ma sposobu rozszyfrowania go, a tym bardziej wyciągnięcia z niego jakiejkolwiek informacji.
Szumiący Las stanowi większą część terytoriów Klanu Cienia, porastając je praktycznie w całości. Rozciąga się od zachodniej granicy w kierunku Czarnego Ogona i terenów Klanu Wichru, na których znajduje się jego najwęższy, ale dość gęsty fragment.
Część wschodnia jest w porównaniu do zachodniej zalesiona znacznie rzadziej, ale za to bardziej równomiernie. Dominują również drzewa iglaste - świerki i sosny, chociaż wciąć można natknąć się na sporadyczny dąb. O ile nie jest tak różnorodna pod względem roślinności, to nadrabia ukształtowaniem terenu - oprócz typowo leśnych obszarów znajdziemy tu również strome pagórki i podmokłe torfowiska w pobliżu Księżycowego Jeziora.
Ciemno-bury klasycznie pręgowany, krótkowłosy, wysoki kocur z nadwagą. Ślepia ma zielone. Jego prawe ucho jest oderwane w połowie, natomiast lewe lekko rozerwane. Ma też małą bliznę ciągnąca się znad brwi aż po oko. [KP]
[KP]
Pszeniczny Kłos, Kolczasta Łapa, Słoneczna Łapa
Patrol myśliwski z zastępcą, hm? Tygrysiopręgi jakoś nigdy nie pomyślał, że kiedyś nadejdzie taka chwila. A tu proszę – nowe tereny przyniosły mu niespodziankę. Czy miłą? Ciężko powiedzieć. Oprócz czystko służbowych relacji i nie mieli ze sobą kontaktu. Oh, był jeszcze mały incydent na ceremonii, podczas której Tygrys, wtedy jeszcze terminator, źle ocenił prawą łapę Gwiazdy. Pozbawiony oka kocur nie wzbudzał w nim zaufania od początku. Gdy okazało się, że prowadzi swobodne pogaduszki z jego siostrą, a kilka chwil później dostał pod swoja opiekę Wilczka – opinia o nim wcale się nie ociepliła. Dopiero z czasem pierwsze złe wrażenie się zatarło, głównie dzięki Sowiej, poprzedniej mentorce brata, która okazała się być tak okropna, że przyćmiła swoim zachowaniem wszystkie wady Cienistego zastępcy. No i nie słyszał żadnych skarg na temat Szepczącego Pyłu, co ostatecznie dało wynik neutralny. Do tej pory szalka nie miała żadnej sposobności, aby przechylić się w jedną, czy też drugą stronę. Może wspólne polowanie coś zmieni w tej kwestii?
Minęło już trochę czasu od kiedy zadomowili się na nowych terenach. Wciąż było... dziwnie, ale powoli Tygrysiopręgi przekonywał się do tych obcych miejsc, które teraz miały stanowić ich dom. Znajdywał zarówno plusu jak i minusy. Chociażby to, że w końcu nie żyli w pobliżu bagien, które były słabo obfite w zwierzynę. Z drugiej strony te wszystkie nazwy, których trzeba było się uczyć od nowa, uhh... Starał się specjalnie o tym nie myśleć. Na razie było dobrze i na tym postanowił się skupić. - Dzień dobry, Szepczący Pyle – przywitał się z zastępcą, gdy tylko do niego dołączył przy wejściu do obozu. Już wcześniej ustalili, że udadzą się na polowanie do wschodniej części Szumiącego Lasu, więc i w tamtym kierunku skierowali swoje kroki. Wojownik już zdążył pobieżnie zapoznać się z okolicą, jednak niezbyt dokładnie – zależało mu na poznaniu wszystkich miejsc w jak najkrótszym czasie. Teraz miał okazję na spokojnie skupić się na szczegółach, występowaniu poszczególnej zwierzyny i różnym pomocnym aspektom pomocnym przy polowaniu. Bądź też zaobserwować możliwe utrudnienia.
- Klan Wichru, co? Dziwnie tak... mieć inny klan za granicą niż dotychczas – rzucił w kierunku burego kocura, korzystając z tego, że jeszcze nie dotarli. Tygryska ta kwestia odrobinę... trapiła. Przyzwyczaił się już do sąsiedztwa Rzeki. Ba! Nawet miał krótka pogawędzę z ich Gwiazdą, a Wicher... Wydawał się być istną enigmą. Spotkał raz terminatorkę z tego klanu i... tyle. Na tym kończyła się jego wiedza o kotach, które teraz będą „za płotem”. I chociaż o Klanie Rzeki wiedział niewiele więcej, to jednak był to jeden ze stałych czynników. Przenieśli się razem z nimi i zielonooki z góry założył, że stary układ pozostanie. Nie lubił zmian, a już w szczególności takich na które nie był przygotowany. Zastrzygł uchem. Kto wie, może akurat zapolują wystarczająco blisko granicy, aby zauważyć kogoś z ich nowych sąsiadów.
Oto spory kocur o futrze w barwach rdzy i beżu, poprzecinanym ciemnymi, nieregularnymi pręgami, mieniącym się dumnie w promieniach słońca. Kolor na jego ciele zachowuje się niczym gradient - grzbiet ma niemalże brunatny, a podbrzusze już jasno beżowe. Jego proporcjonalna, dobrze umięśniona sylwetka jest zwarta i mocna. Jest to duża zasługa (lecz nie wyłącznie) gęstej sierści o długości nieco większej, od przeciętnej. Kocur nie przykłada szczególnej wagi do tego, jak się porusza - kroki stawia swobodnie i trochę niedbale, a czasem lekko chwiejnie, wymachując przy tym fantazyjnie ogonem. Szczególną cechą wyglądu Szepta jest tylko jedno (lewe) czujne, świdrujące ślepię, mieniące się niczym bursztyn na dnie wartkiego strumyka. Oczy ozdobione są jasnymi obwódkami, a z uszu gęsto sterczą białe, puszyste włoski. Ciekawym zjawiskiem są też Szeptowe wąsy - długie, powykręcane, miejscami lekko wygięte.
Szept, pomimo braku jednego ślepia, nie uważa siebie za kalekę lub gorszego od innych. Teraz, gdy już został wojownikiem, jest całkowicie przekonany, że można tak żyć bez większych problemów i pogodzić się z losem.
Jego charakter, podobnie jak imię, uległ jednak zmianie. Co prawda nie stracił na pewności siebie i dalej uparcie dąży do realizacji postawionych sobie celów. Wciąż jest sumienny i zaparty w działaniach. To, co uległo zmianie to mentalność. Szept z każdym dniem staje się coraz bardziej melancholijnym, opanowanym kotem. Jego wiecznie wzburzony, zagmatwany umysł zaczął wszystko układać i porządkować, tym samym dając Jednookiemu większy spokój ducha i mniejsze rozkojarzenie. Jego mowa również zaczyna być coraz bardziej płynna i zrozumiała.
Szepczący Pył wciąż stara się dużo uśmiechać i spędzać czas w towarzystwie, jednak przez ograniczony kontakt z rodziną i stratę ojca, zaczął zamykać się w sobie. O okazywanie uczuć i sympatii nadal u niego ciężko i nie wygląda na to, by miało się to poprawić. Jeśli ktoś mu wlazł za skórę lub wyrządził krzywdę jego bliskim, bardzo ciężko będzie zostać wykreślonym z czarnej listy i to właśnie dla takich kotów pozostawia swoją pogardę, niechęć i ostry pazur. Kocur jest też świadom swojej siły i nie waha się stanąć do walki o Klan. Nadal jest też dość ekscentryczny w sposobie bycia i poruszania się, wciąż kocha naturę, kontempluje i zachwyca się nią.
Jeżynowy Cierń (KR), Chłodny Oddech (KW)
Szepczący Pył zaś od początku postrzegał Tygrysiopręgiego raczej w neutralnym świetle. Nie miał okazji do wyrobienia sobie o nim żadnej konkretnej opinii i widywał go raczej sporadycznie na klanowych spotkaniach albo w obozie, nigdy z nim jednak nie podjął rozmowy. Należało to wreszcie zmienić, poznać lepiej swoich klanowiczów, zwłaszcza jeśli byli już wojownikami. Był zastępcą, musiał dbać o patrole i znać koty, które mogą wypełniać wszystkie klanowe obowiązki. Zwłaszcza teraz, gdy trafili na nowe tereny i musieli się dobrze z nimi zapoznać, by lepiej dbać o bezpieczeństwo klanu i wiedzieć, gdzie najlepiej polować. Postanowił wiec, że zaproponuje któremuś z mniej znanych mu wojowników wspólny patrol połączony z polowaniem; padło na syna Wężowej Gwiazdy, którego znał chyba najsłabiej. - Dzień dobry, Tygrysiopręgi. Jak się dziś miewasz?- przywitał wojownika, który stawił się obok niego i skinął do niego głową. Bez dłuższej chwili zwłoki podniósł się z ziemi i ruszyli w stronę Szumiącego Lasu. Tak, nie było już Śpiewającego Zagajnika, który utrwalił się w pamięci Szepczącego, co pewnie nie raz spowoduje słowną pomyłkę przez najbliższe parę księżyców. W końcu na poprzednich terenach spędził bardzo długą część swojego życia, niemal siedemdziesiąt księżyców. Był pewien, że to na tamtych terenach odejdzie, jednak losy potoczyły się inaczej i oto żył teraz w zupełnie nowym miejscu, które musiał poznać i zaakceptować. Nie znaczyło to jednak, że decyzja o przeniesieniu się Klanów wywołała w nim strach i niechęć. Owszem, miał wiele obaw, ale podchodził do całej sprawy dość optymistycznie od samego początku. Nowy dom pozbawiony był jakichkolwiek wspomnień, był czystą kartą, niespodzianką. Bury zastępca kochał swój poprzedni dom, miał jednak z tamtym miejscem wiele, ale to naprawdę wiele złych skojarzeń, wciąż dręczyły go wspomnienia. Tutaj miał szansę odetchnąć, poczuć się w pewnym sensie jak nowo narodzony, przynajmniej mentalnie. - To prawda, dziwne uczucie. - odpowiedział swoim głębokim, łagodnym głosem, uśmiechając się lekko pod nosem i skinął głową. Wciąż spojrzenie jego jedynego ślepia wodziło po okolicy, jakby mimowolnie. Miał przed sobą zupełnie nowe miejsca, które na razie znał jedynie szczątkowo, nie zdążył się z nimi dobrze zapoznać. Na starych terenach znał miejsce każdego drzewa, każdego kamienia. Mógł się tam poruszać wręcz na ślepo, znając każdy skrawek ziemi aż do granicy. Teraz było inaczej, teraz czuł się nadal jak w obcym miejscu i był nadzwyczaj czujny i skupiony na otoczeniu. Nie znaczyło to jednak, że ignorował swojego towarzysza, bo na nim jego uwaga również się zatrzymywała. - Zwłaszcza, gdy tak wiele księżyców spędziło się w zupełnie innym miejscu i nagle nadchodzi tyle zmian... Młodym łatwiej się przestawić. Mi pewnie przez długi czas wszystko będzie się jeszcze mieszać. - dodał, odwracając łeb w stronę młodszego od siebie o dobrą połowę kocura i posyłając mu ciepłe spojrzenie połączone z uśmiechem. Nie dało się ukryć, że czuł się już trochę... staro. Przy pomyślnych wiatrach czekało go jeszcze wiele księżyców życia, owszem, ale trudy życia, nagromadzone doświadczenie, troski i ogólna przepaść wiekowa w Klanie sprawiała, że czuł się dużo bardziej wiekowy, niż był w rzeczywistości. Był już mocno zaprawiony w boju o życie, nauczył się przystosowywać i brnąć do przodu mimo wszystko, co jednak wyryło na nim wiele bruzd. - Mam nadzieję, że nowe tereny okażą się być obfite w zwierzynę. Gwiezdni chyba nie zrobili by nam psikusa, chociaż kto wie. - podjął po chwili, żartobliwie jak mniemał, pochłaniając wzrokiem nowe widoki, zarazem obce i budzące obawy, jak i piękne i intrygujące.
Ciemno-bury klasycznie pręgowany, krótkowłosy, wysoki kocur z nadwagą. Ślepia ma zielone. Jego prawe ucho jest oderwane w połowie, natomiast lewe lekko rozerwane. Ma też małą bliznę ciągnąca się znad brwi aż po oko. [KP]
[KP]
Pszeniczny Kłos, Kolczasta Łapa, Słoneczna Łapa
- Dobrze – odparł krótko na zadane pytanie. Czy faktycznie było tak dobrze? Ciężko powiedzieć. Bywało lepiej, bywało gorzej. Pod względem fizycznym nie dolegało mu nic. Zdążył już wypocząć po przeprawie, nie miał żadnych ran wymagających leczenia, również nie przechodził choroby w ostatnim czasie. Nawet przyzwyczaił się do spania w innym miejscu, choć pierwsze dwie, trzy noce były istną katorgą. Zasadniczo – nie skłamał. Prawda jednak również to nie była. Wolał jednak zachować większość swoich obaw dla siebie. Po pierwsze Szepczący Pył nie był kimś bliższym, po drugie nie było potrzeby siać... paniki? Chyba nikomu przenosiny nie były na łapę i każdy mierzył się ze swoimi lękami w swoim zakresie. Były one czasowe – wystarczy tu trochę pomieszkać i wszystko będzie w porządku. Gdyby nagle każdy zacząłby się uzewnętrzniać atmosfera w klanie stałaby się jeszcze cięższa i bardziej ponura. Wojownik postanowił wyjść naprzeciw swoim problemom i nie rozdmuchiwać ich bez wyraźnej potrzeby. Więc, tak – Tygrys czuje się dobrze.
Raz po raz odwracał się w kierunku rozmówcy, choć bardziej starał się rozglądać dookoła – był czujny i skupiony. Wysłuchał uważnie słów zastępcy, na wpół z zaciekawieniem, na wpół z... zdziwieniem. Mówił trochę jakby już od dłuższego czasu przebywał w starszyźnie i narzekał na bóle w stawach. Syn Wężowej Gwiazdy czasem zapominał ile już ma księżyców na karku i nieszczególnie przywiązywał do nich wagi. Pięć, dziesięć, pięćdziesiąt? Co za różnica. Jak tylko było się w pełni sił, to wiek nie powinien grać większej roli. Oczywiście Tygrysiopręgi nie podchodził do tej kwestii jak Szepczący Pył – nie pomyślał o tym, że faktycznie istniała bardzo duża czasowa luka pomiędzy nim, a większością wojowników, co również wpłynęło na czucie się staro przez prawą łapę Wężowej Gwiazdy. Ciężko było mu się odnieść do teorii, ze jakoby „on młody” jest w stanie szybciej spamiętać wszystkie miejsca. Prawda, przywiązał się do tamtych terenów, jednak nie spędził na nich tyle czasu co jednooki. No i bardzo się starał zapamiętać te wszystkie nowości. Były ważne, w szczególności, że jeszcze nie znali okolicy na tyle dobrze, aby czuć się tu pewnie. - Ostatnio na naukach jeden kociak zapytał o relacje między klanami. I tak się zastanawiam... zawsze było tak spokojnie? - wtedy, podczas rozmowy z Ciernikiem, niespecjalnie przejął się tym zagadnieniem. Jednak teraz... Czy faktycznie zawsze było wszystko tak ładnie i kolorowo, jak przez całe jego życie? A może miały miejsce jakieś konflikty? Teraz, gdy ich sąsiedzi się zmienili Tygrysiopręgi już nie był taki pewien co do tego, że wystarczy mu wiedza wyłącznie na temat własnego klanu. Chciał ochronić swoją rodzinę, sprawić, że będą mieszkać w naprawdę bezpiecznym miejscu. Musiał się przyłożyć odrobinę bardziej. Dlatego też odłożył na bok rozmowę o „pogodzie”, przechodząc do nieco poważniejszego tematu. Cenił zarówno Szepta, jak i Węża za doświadczenie jakie posiadali, chciał więc odrobinę skorzystać na wiedzy starszego kota.
Oto spory kocur o futrze w barwach rdzy i beżu, poprzecinanym ciemnymi, nieregularnymi pręgami, mieniącym się dumnie w promieniach słońca. Kolor na jego ciele zachowuje się niczym gradient - grzbiet ma niemalże brunatny, a podbrzusze już jasno beżowe. Jego proporcjonalna, dobrze umięśniona sylwetka jest zwarta i mocna. Jest to duża zasługa (lecz nie wyłącznie) gęstej sierści o długości nieco większej, od przeciętnej. Kocur nie przykłada szczególnej wagi do tego, jak się porusza - kroki stawia swobodnie i trochę niedbale, a czasem lekko chwiejnie, wymachując przy tym fantazyjnie ogonem. Szczególną cechą wyglądu Szepta jest tylko jedno (lewe) czujne, świdrujące ślepię, mieniące się niczym bursztyn na dnie wartkiego strumyka. Oczy ozdobione są jasnymi obwódkami, a z uszu gęsto sterczą białe, puszyste włoski. Ciekawym zjawiskiem są też Szeptowe wąsy - długie, powykręcane, miejscami lekko wygięte.
Szept, pomimo braku jednego ślepia, nie uważa siebie za kalekę lub gorszego od innych. Teraz, gdy już został wojownikiem, jest całkowicie przekonany, że można tak żyć bez większych problemów i pogodzić się z losem.
Jego charakter, podobnie jak imię, uległ jednak zmianie. Co prawda nie stracił na pewności siebie i dalej uparcie dąży do realizacji postawionych sobie celów. Wciąż jest sumienny i zaparty w działaniach. To, co uległo zmianie to mentalność. Szept z każdym dniem staje się coraz bardziej melancholijnym, opanowanym kotem. Jego wiecznie wzburzony, zagmatwany umysł zaczął wszystko układać i porządkować, tym samym dając Jednookiemu większy spokój ducha i mniejsze rozkojarzenie. Jego mowa również zaczyna być coraz bardziej płynna i zrozumiała.
Szepczący Pył wciąż stara się dużo uśmiechać i spędzać czas w towarzystwie, jednak przez ograniczony kontakt z rodziną i stratę ojca, zaczął zamykać się w sobie. O okazywanie uczuć i sympatii nadal u niego ciężko i nie wygląda na to, by miało się to poprawić. Jeśli ktoś mu wlazł za skórę lub wyrządził krzywdę jego bliskim, bardzo ciężko będzie zostać wykreślonym z czarnej listy i to właśnie dla takich kotów pozostawia swoją pogardę, niechęć i ostry pazur. Kocur jest też świadom swojej siły i nie waha się stanąć do walki o Klan. Nadal jest też dość ekscentryczny w sposobie bycia i poruszania się, wciąż kocha naturę, kontempluje i zachwyca się nią.
Jeżynowy Cierń (KR), Chłodny Oddech (KW)
Jednooki skinął głową na odpowiedź syna Wężowej Gwiazdy, który stwierdził, że miewa się dobrze. Szepczący nie był wścibskim typem, żeby dopytywać czy poczuć się urażonym za tak zdawkową i przeciętną odpowiedź. Nigdy nie drążył tematu i nie naciskał, jeśli nie widział takiej potrzeby, a widział ją bardzo rzadko. Uśmiechnął się więc tylko nikle i ruszył wraz z kocurem w drogę.
Na pytanie burego wojownika, Szepczący Pył poruszył w zastanowieniu wąsami i pokręcił głową. Oh nie. Jeszcze zdaje się nie tak dawno temu, Klan Cienia miał konflikt z Klanem Rzeki, który zakończył się oddaniem części Śpiewającego Zagajnika rzecznym sąsiadom. Buras nie wspominał tego dobrze ze względu na okoliczności wszczęcia właściwego sporu. Czarę goryczy - która już od jakiegoś czasu zaczęła się napełniać ze względu na zbyt beztroskie zachowanie członków Klanu Cienia - przelało przekroczenie przez terminatora granicy z Klanem Rzeki i niefortunne napotkanie tam akurat samej Gwiazdy. Na nieszczęście był to właśnie terminator Jednookiego, Miętowa Łapa. Wstyd i zażenowanie, jakie w tamtej chwili przyniosło Szepczącemu to wydarzenie, na szczęście zdążyły już przez te wszystkie księżyce opaść, niemniej wspomnienie o tym nadal było nieprzyjemne. W tej chwili jednak chodziło o przekazanie wiedzy, więc przejawy osobistego dyskomfortu były tutaj nie na miejscu. - Możesz tego nie pamiętać, bo byłeś wtedy chyba jeszcze kocięciem, ale swego czasu mieliśmy konflikt z Klanem Rzeki. - zaczął, spoglądając na kocura uważnie. Wydawało mu się, że Tygrysiopręgi będzie coś o tym wiedział, ale najwyraźniej był jeszcze wtedy za mały, by to zapamiętać i nikt mu o tym później nie opowiadał. Należało więc to niezwłocznie zmienić. - Wywołało go bezmyślne przekroczenie granicy przez terminatora. Na domiar złego natrafił wtedy na Świetlikową Gwiazdę, któremu bardzo się to nie spodobało. I wcale mu się nie dziwię, bo należy przestrzegać Kodeksu, a nasi terminatorzy już od jakiegoś czasu zachowywali się nieodpowiednio i nie potrafili uszanować granic mimo wyraźnych ostrzeżeń, by tego nie robili. Wtedy Świetlikowa Gwiazda rzucił propozycję ponownego wyznaczenia granicy biegnącej przez Śpiewający Zagajnik, skoro nasi terminatorzy nie potrafią się dostosować do tych wówczas wytyczonych. Wężowa Gwiazda wpierw mu odmówił i miało dojść do krwawego sporu. Niedługo przed tym jednak decyzja została zmieniona... nasz Klan okazał się być znacznie mniej liczny niż Klan Rzeki, nie mieliśmy tylu wojowników, by podjąć walkę, by w ogóle myśleć o ewentualnym zwycięstwie bez poniesienia ogromnych strat. Skończyło się więc tak, że odstąpiliśmy Klanowi Rzeki Środkową część Śpiewającego Zagajnika, by zakończyć spór. Całe szczęście nie musieliśmy stawać do walki, bo zwyczajnie nie skończyło by się to dla nas dobrze. Myślę też, że Gwiezdny Klan nie poparłby takiego rozlewu krwi. - zakończył swoją opowieść i odetchnął głęboko, by nabrać powietrza. Nie mówił co prawda bardzo szybko, zwykle prowadził swoje monologi w odpowiednim tempie, by wszystko dało się zrozumieć, ale dużo potrafił powiedzieć na jednym tchu. Nie dało się też ukryć, że jak już zaczynał coś opowiadać, to potrafił to robić bardzo długo, starał się jednak ubarwiać swoją przemowę i podchodził do niej emocjonalnie, żeby nie znudzić swojego słuchacza monotonnym, usypiającym głosem. Miał nadzieję, że i tak było w tym przypadku i wojownik nie przestał go słuchać gdzieś w połowie. - Wcześniej Klany z pewnością miały jakieś inne waśnie, ale niestety nie przypominam sobie teraz nic dokładnie. Ostatnimi czasy jednak faktycznie jest bardzo spokojnie. - dodał jeszcze, bo przekonany był, że od czasu powstania Klanów nie raz zdarzały się jakieś sprzeczki i poważniejsze konflikty.
Ciemno-bury klasycznie pręgowany, krótkowłosy, wysoki kocur z nadwagą. Ślepia ma zielone. Jego prawe ucho jest oderwane w połowie, natomiast lewe lekko rozerwane. Ma też małą bliznę ciągnąca się znad brwi aż po oko. [KP]
[KP]
Pszeniczny Kłos, Kolczasta Łapa, Słoneczna Łapa
Szepczący Pył nie mógł o tym wiedzieć, ale swojego czasu syn przywódcy był bardzo... przeciwny idei klanu i absolutnie wszystkim, co się z tym wiązało. Był wtedy zupełnym przeciwieństwem Lwiego Płomienia – wtedy Lwicy, która chłonęła informacje niczym gąbka, zapamiętując każdy szczegół. Część starej postawy Tygrysiopręgiego pozostało po dziś, jednak wojownik starał się zmienić swoje podejście. Zdążył już zauważyć zalety życia w grupie, stosowania się do Kodeksu i tych wszystkich bzdetach, które przez niektórych były traktowane niczym świętość. Ugh, część z tego wszystkie była pomocna, aby zachować ład i porządek. Uniknąć nieporozumień i w ogóle, ale... Nie, bajki o Gwiezdnym Klanie zupełnie nie kupował. Także, no. Wracając – wcześniejsza ignorancja sprawiła, że nie wiedział nic o akcji z Śpiewającym Zagajnikiem, chociaż teoretycznie mógł coś wiedzieć na ten temat. Cóż, bywa. Ważne, że odrobił prace domową. Trochę po czasie, ale zawsze!
Już pierwsze słowa zastępcy sugerowały, że będzie to odrobinę dłużą opowieść. Intuicyjnie zwolnił kroku, nadając tempo ich spacerowi na takie, które sprzyjało wysłuchaniu uważnie wypowiedzi. Fakt, niespecjalnie interesowały go niektóre szczegóły. Natomiast odczuł bardzo, ale to BARDZO niepokojące deja vu względem terminatora przekraczającego granicę i obecnego w pobliżu Świetlika. Oblizał nerwowo pysk, przypominając sobie sytuacje z Króliczą Łapą. Uh... Wiedział, że sytuacja była wtedy słaba, ale nie miał pojęcia jak... najeżonego konsekwencjami mogła się okazać. Pozostawał to wyraźny zły posmak i poczucie zawiedzenia klanu jako wojownik. Nie zataił owej informacji celowo, ale po takim czasie głupio było wyciągać stare brudy. Wiedział jedynie jedno – powinien odbyć sobie krótką pogawędkę z białą terminatorką. I mieć na nią oko, gdyby jeszcze raz coś równie głupiego i nieodpowiedzialnego przyszło do jej małego móżdżka. Zbytnio skupił się na problemach, jakie mogły wyniknąć z jego niedbalstwa. Co skutkowała utratą skupienia nad tym, co miał pod łapami. Na dawnym terenach to nie miało znaczenia – intuicja, wyczucie, mięśnie same reagowały na wszystkie przeszkody. Tu było wszystko obce. Potknął się o wystający korzeń i zachwiał lekko. Tyle dobrze, że nie zaliczył gleby. W pierwszej chwili miał ochotę roznieść nieszczęsny fragment drzewa, ale szybko ochłonął. Chrząknął głośno, zduszając w zarodku cisnące się na pysk przekleństwo. Ok, już mu ulżyło. Korzeń nie był niczemu winien. Polizał futro na barku, chcąc ulizać te kilka włosków, które mimowolnie stanęły dęba, gdy bicie serca przyspieszyło zbyt gwałtownie. Jak widać sprawa terminatorów naruszających granice nie była mu obca, choć nie w takim stopniu jak starszemu kocurowi. Przeżył to na własnej skórze, ale nie musiał liczyć się z konsekwencjami, a także nie miał z Króliczą relacji mistrz-uczeń, co jedynie musiało potęgować nieprzyjemne uczucia związane ze sprawą sprzed wielu księżyców. - Chyba jednak, aż TAK szybko się nie przyzwyczaję – rzucił luźno w kierunku zastępcy. Możliwe, że nawet było wyczuć w tym nutę żartu, czy pocieszenia typu - „hej, popatrz, ty przynajmniej nie wylądowałeś o mało na ziemi. I kto tu się szybciej przyzwyczaja, hm?”. W dwóch susach dogonił Szepczącego, który chcąc nie chcąc musiał go zostawić kilka kroków w tyle zanim zorientował się co do sytuacji. - Kiepska sprawa, mam nadzieję, że nic podobnego nie będzie miało już miejsca. Po całych tych trudach z przenosinami, aby uniknąć rysi i innych paskudztw byłoby głupio, gdyby teraz zaczął się jakiś spór między klanami – przyznał, gdy tylko zrównał krok z kocurem. Taki obrót spraw byłby iście niefortunny. I nie można było do niego dopuścić. Poczekał jeszcze chwilę, czy może zastępca ma jeszcze jakieś refleksje na ten temat i zechce się nimi podzielić – aby za chwilę dać mu znać, że już dotarli na miejsce. Mogli już odłożyć pogaduszki na boczny tor i przystąpić do polowania, na które się wybrali.
Oto spory kocur o futrze w barwach rdzy i beżu, poprzecinanym ciemnymi, nieregularnymi pręgami, mieniącym się dumnie w promieniach słońca. Kolor na jego ciele zachowuje się niczym gradient - grzbiet ma niemalże brunatny, a podbrzusze już jasno beżowe. Jego proporcjonalna, dobrze umięśniona sylwetka jest zwarta i mocna. Jest to duża zasługa (lecz nie wyłącznie) gęstej sierści o długości nieco większej, od przeciętnej. Kocur nie przykłada szczególnej wagi do tego, jak się porusza - kroki stawia swobodnie i trochę niedbale, a czasem lekko chwiejnie, wymachując przy tym fantazyjnie ogonem. Szczególną cechą wyglądu Szepta jest tylko jedno (lewe) czujne, świdrujące ślepię, mieniące się niczym bursztyn na dnie wartkiego strumyka. Oczy ozdobione są jasnymi obwódkami, a z uszu gęsto sterczą białe, puszyste włoski. Ciekawym zjawiskiem są też Szeptowe wąsy - długie, powykręcane, miejscami lekko wygięte.
Szept, pomimo braku jednego ślepia, nie uważa siebie za kalekę lub gorszego od innych. Teraz, gdy już został wojownikiem, jest całkowicie przekonany, że można tak żyć bez większych problemów i pogodzić się z losem.
Jego charakter, podobnie jak imię, uległ jednak zmianie. Co prawda nie stracił na pewności siebie i dalej uparcie dąży do realizacji postawionych sobie celów. Wciąż jest sumienny i zaparty w działaniach. To, co uległo zmianie to mentalność. Szept z każdym dniem staje się coraz bardziej melancholijnym, opanowanym kotem. Jego wiecznie wzburzony, zagmatwany umysł zaczął wszystko układać i porządkować, tym samym dając Jednookiemu większy spokój ducha i mniejsze rozkojarzenie. Jego mowa również zaczyna być coraz bardziej płynna i zrozumiała.
Szepczący Pył wciąż stara się dużo uśmiechać i spędzać czas w towarzystwie, jednak przez ograniczony kontakt z rodziną i stratę ojca, zaczął zamykać się w sobie. O okazywanie uczuć i sympatii nadal u niego ciężko i nie wygląda na to, by miało się to poprawić. Jeśli ktoś mu wlazł za skórę lub wyrządził krzywdę jego bliskim, bardzo ciężko będzie zostać wykreślonym z czarnej listy i to właśnie dla takich kotów pozostawia swoją pogardę, niechęć i ostry pazur. Kocur jest też świadom swojej siły i nie waha się stanąć do walki o Klan. Nadal jest też dość ekscentryczny w sposobie bycia i poruszania się, wciąż kocha naturę, kontempluje i zachwyca się nią.
Jeżynowy Cierń (KR), Chłodny Oddech (KW)
Szepczący Pył był na tyle zaangażowany w swoją opowieść, że w pierwszej chwili nie zorientował się, że jego towarzysz został nieco w tyle. Obrócił właśnie łeb by utrzymać kontakt wzrokowy z rozmówcą, którego jednak w pierwszej chwili nie ujrzał tam, gdzie ujrzeć zamierzał. Szybko odwrócił łeb w stronę nieszczęśnika, który najwyraźniej tak się wczuł w jego opowieść, że zapomniał patrzeć pod łapy. W pierwszej chwili na pysku Jednookiego zaczęło malować się zmartwienie i już miał pytać wojownika, czy nic sobie nie zrobił, gdy ten skomentował swój upadek. Buras na jego słowa zaśmiał się gromko, rad, że kocur nic poważnego sobie nie zrobił i umiał zażartować z własnej nieuwagi, nieco podnosząc przy tym czującego się staro i nieudolnie zastępcę. Szepczący cenił dystans do siebie, zwłaszcza tak humorystyczny. - To prawda. A na naszych barkach leży odpowiedzialność za młodszych oraz wpajanie im, jak bardzo ważne jest przestrzeganie Kodeksu. - podsumował, skinąwszy mądrze głową i posyłając przyjacielski uśmiech Tygrysiopręgiemu, który swoją drogą zrobił na Szepczącym dobre wrażenie. Wydawał się być ułożonym i rozumnym kotem. - I oto Szumiący Las. - stwierdził buras z lekkim westchnieniem, gdy znaleźli się u celu swojej małej wędrówki. Nie było to stwierdzenie informujące, bowiem sądził, że towarzyszący mu wojownik doskonale zdaje sobie sprawę z tego, gdzie się znaleźli. Było to bardziej... utrwalenie sobie, że to miejsce się tak nazywa, że żadnego Śpiewającego Zagajnika nie ma i już nie będzie. Teraz rozpościerał się przed nimi Szumiący Las. Szumiący... - Tutaj już chyba możemy zapolować. Proponuję się rozdzielić, ale nie oddalajmy się od siebie za bardzo. - zadeklarował, patrząc na Tygrysiopręgiego. Nie chciał, by kocur odebrał to tak, jakby zastępca wątpił w jego umiejętności czy bał się, że kocur znów zrobi sobie jakąś krzywdę, tym razem poważną. Był już po prostu bardzo przewrażliwiony i nie chciał mieć na sumieniu ani jednego kota więcej, tym bardziej dziecka Wężowej Gwiazdy, toteż wolał się upewnić, że kocur nie zamierza oddalić się na tyle, by nie być w stanie ewentualnie wezwać pomocy. - Powodzenia, Tygrysiopręgi. - rzucił jeszcze, po czym uśmiechnął się do wojownika i ruszył w swoją stronę. Gdy już nieco się oddalił, uspokoił oddech i przyjął pozycję typowo łowiecką, po czym zaczął skradać się między zaroślami wyostrzając wszystkie swoje zmysły. Ogon jak i brzuch trzymał tuż nad ziemią, a jego uszy stały się bardziej ruchliwe. Teraz najważniejsze było skupienie się na otoczeniu i zauważenie jakiejś ofiary.
Ciemno-bury klasycznie pręgowany, krótkowłosy, wysoki kocur z nadwagą. Ślepia ma zielone. Jego prawe ucho jest oderwane w połowie, natomiast lewe lekko rozerwane. Ma też małą bliznę ciągnąca się znad brwi aż po oko. [KP]
[KP]
Pszeniczny Kłos, Kolczasta Łapa, Słoneczna Łapa
Szepczący Pył zawsze wydawał się być dość odległym kotem, nie tylko ze względu na swoją rangę. Zawsze spokojny i opanowany, raczej żyjący w cieniu. Nie wychylał się podczas ceremonii, chyba że faktycznie sytuacja była tragiczna. Tygrysiopręgi pierwszy raz dostrzegł w nim kogoś innego. Zwykłego kota, który też miał swoje życie, swoje problemy i zmartwienia. A to wszystko za sprawą tego jednego śmiechu, jakim skomentował słowa syna przywódcy. Zastępca dzięki temu stał się w głowie burego o wiele bardziej namacalny i... żywy, niż do taj pory. To dobrze. Odpowiedział lekkim uśmiechem, wyraźnie rad na taką reakcję kocura.
Kolejne słowa trochę go zmartwiły. Nie radził sobie z poczuciem obowiązku. Trochę go to przytłaczało, ale jak mógłby się czuć inaczej skoro pierwszy terminator zjawił się zaledwie na jeden dzień, a później przepadł jak kamień w wodę? Czy da sobie radę z następnymi? Czy w ogóle jest na to gotowy? I wystarczająco odpowiedzialny? Wątpił, ale chciał zrobić wszystko co w jego mocy, aby przekazać młodszym wszystko co powinni wiedzieć. Chciał uniknąć kolejnych tragedii, gdy ledwo wytrenowani wojownicy zbyt śmiało wyruszali na samotne polowania. Bądź niewyszkoleni terminatorzy... Co do Kodeksu, cóż... To była zupełnie inna kwestia. Tygryskowi chyba jedynie cudem udało się uniknąć nakrycia na tym, ze nie wszystkie punkty pamięta z treningu. Jedynie to co uznał za najważniejsze – jak chociażby nieprzekraczanie granic. Ostatnio nawet dojrzał do myśli, że najwyżej pora nadrobić zaległości, jednak zawsze było coś ważniejszego do zrobienia, albo zwyczajnie wypadało mu to z głowy.
No nic – dotarli. Szumiący Las nie wywoływał żadnych wspomnień u Tygrysiopręgiego. Postać jasnego Poranka była dla niego dość rozmyta, a co dopiero jego uczennica Szumiące Skrzydło, którą może widział raz na jednej z ceremonii. Przepadła zbyt wcześnie, by mogła zapaść buremu w pamięci. Nie mówiąc już o imieniu i pokrewieństwie z zastępcą. A zaś co do samej nazwy – według wojownika była o wiele ładniejsza niż Śpiewający Zagajnik. Nie tak poetycka, ale oceniał rzeczy pod względem prostoty i łatwości w zapamiętywaniu, a to miejsce zyskiwało niemal najwięcej punktów w skali. Równie dobrze mógłby być to po prostu „las”. Niektórzy jednak mieli potrzebę w nazywaniu różnych miejscówek w zupełnie inny sposób. Jak choćby legowiska. Po co? Cóż, kocur tego nie negował, a zatem nie zastanawiał się nad sensem nazwania przykładowo lecznicy Korzenna Norą. Skoro inni mieli takie potrzeby pozostało mu się dostosować.
Mruknął: „nawzajem” w kierunku towarzysza i oddalił się kawałek. Zniżył się tak, aby brzuch i ogon znajdywały się blisko ziemi – wystarczająco wysoko, żeby uniknąć szurania, oczywiście. Ustawił się pod wiatr, ruszając przed siebie. Wyrównał oddech, rozglądając się za czymś co mógłby dorzucić na niemal pusty stos zwierzyny. Uważał na to co ma pod łapami. Nie chciał w końcu spłoszyć żadnej zwierzyny... albo dać się zauważyć drapieżnikowi. Nasłuchiwał i węszył. No... to co przyniosą nowe tereny?
Kotka ma krótką sierść w kolorze intensywnie rudym, pokrytą nieco ciemniejszymi pręgami (pręgowanie tygrysie). Charakterystycznego wyglądu dodaje jej biały pyszczek oraz ciemniejszy kolor końcówek uszu. Jest nieco większa i mocniej zbudowana niż przeciętne kotki w jej wieku. Oczy ma koloru bursztynowego. Od innych kotów łatwo można ją rozpoznać patrząc na jej puchaty ogon, który nienaturalnie przekrzywia się w lewo. Od urodzenia przeszkadzał on kotce w swobodnym poruszaniu się - został jednak naprawiony przez medyka i od tego czasu funkcjonuje prawidłowo, jednak wygląda nieco inaczej niż ogony innych kotów. W dodatku zdarza się jej być nieco niezdarną, ponieważ jej rozwój przebiegał inaczej niż u przeciętnego kociaka.
Z nieco wycofanej, nieśmiałej kotki przeistoczyła się w jedną z najodważniejszych kocic w Klanie Rzeki - o ile nie w całym lesie. Nie jest może zbyt wygadana czy charyzmatyczna, ale zdecydowanie nie boi się wyrażać swojej opinii, a jej wypowiedzi są zawsze przemyślane. Przez zdecydowaną większość swojego życia na pierwszym miejscu stawiała sprawy Klanu Rzeki i jest gotowa do poświęceń, co niejednokrotnie udowodniła ratując życia współklanowiczom. Po przejściu do Starszyzny jednak przestała być na bieżąco ze sprawami Klanu, skupiając się bardziej na swojej rodzinie.
Gradowy Podmuch (KW), Bagienna Trzcina (KC), Dymne Niebo (KC), Kamienny Potok (KG), Niski Krok (GK), Lady (P/Z), Kacza Łapa (KR)
Zastępca Klanu Cienia pilnował zasad polowania. Jego zmysły były w tej chwili wyostrzone, a umysł skupiony na zadaniu - niestety, mimo to nie udało się nic wyczuć. Tak bywa, pewnie po prostu chwilowo nie było żadnej zwierzyny w pobliżu.
Natomiast Tygrysiopręgi już po krótkiej chwili poszukiwania zauważył coś ciekawego. Gdy do jego nozdrzy dotarł pewien zapach, kocur rozejrzał się za jego źródłem i dostrzegł małą górkę usypanej ziemi... z której coś właśnie się wygramoliło. Coś było czarne i wychodziło na powierzchnię dość koślawo, tak jakby nie było przyzwyczajone do życia na poziomie ziemi.
Panie dzieju, ja to już nie jednych takich przeżyłam.
Panie dzieju, nie jedno widziałam, gdy się tak tu kręciłam.
Nosiłam wdechy takich, wdechy takich, wdechy takich cnych
Nosiłam gnojów jak but głupich, tych do cna, tych do cna złych.
Ciemno-bury klasycznie pręgowany, krótkowłosy, wysoki kocur z nadwagą. Ślepia ma zielone. Jego prawe ucho jest oderwane w połowie, natomiast lewe lekko rozerwane. Ma też małą bliznę ciągnąca się znad brwi aż po oko. [KP]
[KP]
Pszeniczny Kłos, Kolczasta Łapa, Słoneczna Łapa
//kolejność obojętna? o: jak coś to usunę
Kret, hm? Wojownik co prawda jeszcze nigdy nie miał okazji zapolować na czarnofutre podziemne stworzenie, ale zdarzyło mu się już widywać je na stosie. Raz czy dwa natknął się również na stare kopczyki. Ten jednak wydawał się być całkiem świeży, a po chwili wyłonił się nawet sam właściciel. I jakby tu... Brak doświadczenia okazał się tu dość kłopotliwy. Nie był pewien na co powinien zwrócić większa uwagę. Ostatecznie po szybkich przemyśleniach doszedł do wniosku, że zastosuje podejście podobne jak w przypadku myszy. Kopiący korytarze kret musiał być dość czuły na drganie ziemi. Nie tylko przy samym kopaniu, ale podczas poszukiwania pożywienia. Prawdopodobnie miał też dobry węch – dlatego Tygrysiopręgi postanowił podejść pod wiatr. Wciąż na ugiętych łapach, przeniósł ciężar ciała na tył, aby jego krok był lekki. Oddychał lekko i uważał na wszystko co mogłaby wydać zdradziecki szelest, zbliżając się w kierunku kopca. Gdy był już wystarczająco blisko skoczył w kierunku kreta zębami próbując chwycić za kark i od razu pozbawić zwierzątka życia. Bądź chociażby chwycić i odciągnąć od kopca, aby zapobiec możliwej ucieczce wgłąb korytarza.
Oto spory kocur o futrze w barwach rdzy i beżu, poprzecinanym ciemnymi, nieregularnymi pręgami, mieniącym się dumnie w promieniach słońca. Kolor na jego ciele zachowuje się niczym gradient - grzbiet ma niemalże brunatny, a podbrzusze już jasno beżowe. Jego proporcjonalna, dobrze umięśniona sylwetka jest zwarta i mocna. Jest to duża zasługa (lecz nie wyłącznie) gęstej sierści o długości nieco większej, od przeciętnej. Kocur nie przykłada szczególnej wagi do tego, jak się porusza - kroki stawia swobodnie i trochę niedbale, a czasem lekko chwiejnie, wymachując przy tym fantazyjnie ogonem. Szczególną cechą wyglądu Szepta jest tylko jedno (lewe) czujne, świdrujące ślepię, mieniące się niczym bursztyn na dnie wartkiego strumyka. Oczy ozdobione są jasnymi obwódkami, a z uszu gęsto sterczą białe, puszyste włoski. Ciekawym zjawiskiem są też Szeptowe wąsy - długie, powykręcane, miejscami lekko wygięte.
Szept, pomimo braku jednego ślepia, nie uważa siebie za kalekę lub gorszego od innych. Teraz, gdy już został wojownikiem, jest całkowicie przekonany, że można tak żyć bez większych problemów i pogodzić się z losem.
Jego charakter, podobnie jak imię, uległ jednak zmianie. Co prawda nie stracił na pewności siebie i dalej uparcie dąży do realizacji postawionych sobie celów. Wciąż jest sumienny i zaparty w działaniach. To, co uległo zmianie to mentalność. Szept z każdym dniem staje się coraz bardziej melancholijnym, opanowanym kotem. Jego wiecznie wzburzony, zagmatwany umysł zaczął wszystko układać i porządkować, tym samym dając Jednookiemu większy spokój ducha i mniejsze rozkojarzenie. Jego mowa również zaczyna być coraz bardziej płynna i zrozumiała.
Szepczący Pył wciąż stara się dużo uśmiechać i spędzać czas w towarzystwie, jednak przez ograniczony kontakt z rodziną i stratę ojca, zaczął zamykać się w sobie. O okazywanie uczuć i sympatii nadal u niego ciężko i nie wygląda na to, by miało się to poprawić. Jeśli ktoś mu wlazł za skórę lub wyrządził krzywdę jego bliskim, bardzo ciężko będzie zostać wykreślonym z czarnej listy i to właśnie dla takich kotów pozostawia swoją pogardę, niechęć i ostry pazur. Kocur jest też świadom swojej siły i nie waha się stanąć do walki o Klan. Nadal jest też dość ekscentryczny w sposobie bycia i poruszania się, wciąż kocha naturę, kontempluje i zachwyca się nią.
Jeżynowy Cierń (KR), Chłodny Oddech (KW)
Szepczący Pył nie miał na tyle szczęścia, by się na coś chociaż natknąć. Przemierzał Szumiący Las na ugiętych łapach, chłonąc całym sobą wszelkie zapachy, dźwięki i widoki, jednak nic szczególnego nie zwróciło jego uwagi. Najwyraźniej musiał jeszcze trochę się oddalić, bo swoją rozmową i obecnością kocury mogły przecież przepłoszyć trochę piszczków. Nie zrażony swoim słabym startem, skradał się dalej, wciąż oddychając płytko i pilnując swojego puszystego ogona. Miał nadzieję, że młodemu wojownikowi idzie lepiej i już czai się na jakąś ofiarę. Należało zapewnić Klanowi nieco pożywienia, więc im więcej uda im się dzisiaj złapać, tym lepiej!
Kotka ma krótką sierść w kolorze intensywnie rudym, pokrytą nieco ciemniejszymi pręgami (pręgowanie tygrysie). Charakterystycznego wyglądu dodaje jej biały pyszczek oraz ciemniejszy kolor końcówek uszu. Jest nieco większa i mocniej zbudowana niż przeciętne kotki w jej wieku. Oczy ma koloru bursztynowego. Od innych kotów łatwo można ją rozpoznać patrząc na jej puchaty ogon, który nienaturalnie przekrzywia się w lewo. Od urodzenia przeszkadzał on kotce w swobodnym poruszaniu się - został jednak naprawiony przez medyka i od tego czasu funkcjonuje prawidłowo, jednak wygląda nieco inaczej niż ogony innych kotów. W dodatku zdarza się jej być nieco niezdarną, ponieważ jej rozwój przebiegał inaczej niż u przeciętnego kociaka.
Z nieco wycofanej, nieśmiałej kotki przeistoczyła się w jedną z najodważniejszych kocic w Klanie Rzeki - o ile nie w całym lesie. Nie jest może zbyt wygadana czy charyzmatyczna, ale zdecydowanie nie boi się wyrażać swojej opinii, a jej wypowiedzi są zawsze przemyślane. Przez zdecydowaną większość swojego życia na pierwszym miejscu stawiała sprawy Klanu Rzeki i jest gotowa do poświęceń, co niejednokrotnie udowodniła ratując życia współklanowiczom. Po przejściu do Starszyzny jednak przestała być na bieżąco ze sprawami Klanu, skupiając się bardziej na swojej rodzinie.
Gradowy Podmuch (KW), Bagienna Trzcina (KC), Dymne Niebo (KC), Kamienny Potok (KG), Niski Krok (GK), Lady (P/Z), Kacza Łapa (KR)
Kret jakimś sposobem usłyszał zbliżające się niebezpieczeństwo i w ostatniej chwili czmychnął w bok, unikając szybkiej śmierci. Potem ruszył w stronę kopca, z którego wygramolił się na powierzchnię - jednak ponieważ poruszał się dość niezgrabnie i raczej wolno, kocur wciąż miał szanse go złapać.
Szepczący Pył za pierwszym razem nie znalazł nic, za to teraz znalazł całkiem spore zjawisko. W leśnych zaroślach ukrywał się bowiem ogromny ptak, którego łeb pokrywały czerwone policzki, a szyja mieniła się na zielono. Jednak najbardziej charakterystyczną cechą była wielkośc jego ciała i pokaźnego ogona. Bażant ukrywał się w trawie - chyba właśnie odpoczywał, niezbyt uważny na to, co się działo tak blisko niego...
Panie dzieju, ja to już nie jednych takich przeżyłam.
Panie dzieju, nie jedno widziałam, gdy się tak tu kręciłam.
Nosiłam wdechy takich, wdechy takich, wdechy takich cnych
Nosiłam gnojów jak but głupich, tych do cna, tych do cna złych.
Ciemno-bury klasycznie pręgowany, krótkowłosy, wysoki kocur z nadwagą. Ślepia ma zielone. Jego prawe ucho jest oderwane w połowie, natomiast lewe lekko rozerwane. Ma też małą bliznę ciągnąca się znad brwi aż po oko. [KP]
[KP]
Pszeniczny Kłos, Kolczasta Łapa, Słoneczna Łapa
Tygrysiopręgi ani myślał, aby odpuścić. Kret wciąż pozostawał na powierzchni, co stanowiło szanse dla wojownika. Mało kiedy trafiał na łup już przy pierwszej próbie. Zazwyczaj musiał spędzić trochę czasu na poszukiwaniach, co go chwilami dość przygnębiało. Dlatego też nie chciał przerywać dobrej passy. Nie udało mu się przy poprzednim podejściu, ale to nic. Nauczył się być wytrwały. Skoczył w kierunku piszczki z wysuniętymi pazurami– tym razem planował najpierw pochwycić ofiarę, poprzez przygwożdżenie jej do ziemi. Starał się wycelować tak, aby wylądować przednimi łapami wprost na czarnym zwierzu. Następnie dobić, gdy już kret będzie unieruchomiony.
Oto spory kocur o futrze w barwach rdzy i beżu, poprzecinanym ciemnymi, nieregularnymi pręgami, mieniącym się dumnie w promieniach słońca. Kolor na jego ciele zachowuje się niczym gradient - grzbiet ma niemalże brunatny, a podbrzusze już jasno beżowe. Jego proporcjonalna, dobrze umięśniona sylwetka jest zwarta i mocna. Jest to duża zasługa (lecz nie wyłącznie) gęstej sierści o długości nieco większej, od przeciętnej. Kocur nie przykłada szczególnej wagi do tego, jak się porusza - kroki stawia swobodnie i trochę niedbale, a czasem lekko chwiejnie, wymachując przy tym fantazyjnie ogonem. Szczególną cechą wyglądu Szepta jest tylko jedno (lewe) czujne, świdrujące ślepię, mieniące się niczym bursztyn na dnie wartkiego strumyka. Oczy ozdobione są jasnymi obwódkami, a z uszu gęsto sterczą białe, puszyste włoski. Ciekawym zjawiskiem są też Szeptowe wąsy - długie, powykręcane, miejscami lekko wygięte.
Szept, pomimo braku jednego ślepia, nie uważa siebie za kalekę lub gorszego od innych. Teraz, gdy już został wojownikiem, jest całkowicie przekonany, że można tak żyć bez większych problemów i pogodzić się z losem.
Jego charakter, podobnie jak imię, uległ jednak zmianie. Co prawda nie stracił na pewności siebie i dalej uparcie dąży do realizacji postawionych sobie celów. Wciąż jest sumienny i zaparty w działaniach. To, co uległo zmianie to mentalność. Szept z każdym dniem staje się coraz bardziej melancholijnym, opanowanym kotem. Jego wiecznie wzburzony, zagmatwany umysł zaczął wszystko układać i porządkować, tym samym dając Jednookiemu większy spokój ducha i mniejsze rozkojarzenie. Jego mowa również zaczyna być coraz bardziej płynna i zrozumiała.
Szepczący Pył wciąż stara się dużo uśmiechać i spędzać czas w towarzystwie, jednak przez ograniczony kontakt z rodziną i stratę ojca, zaczął zamykać się w sobie. O okazywanie uczuć i sympatii nadal u niego ciężko i nie wygląda na to, by miało się to poprawić. Jeśli ktoś mu wlazł za skórę lub wyrządził krzywdę jego bliskim, bardzo ciężko będzie zostać wykreślonym z czarnej listy i to właśnie dla takich kotów pozostawia swoją pogardę, niechęć i ostry pazur. Kocur jest też świadom swojej siły i nie waha się stanąć do walki o Klan. Nadal jest też dość ekscentryczny w sposobie bycia i poruszania się, wciąż kocha naturę, kontempluje i zachwyca się nią.
Jeżynowy Cierń (KR), Chłodny Oddech (KW)
Cierpliwość jak widać popłaca. Jednooki przeszedł się kawałek i natknął się na swój pierwszy cel. Okazał się nim być dość duży ptak, którego bury zastępca jeszcze chyba nigdy wcześniej nie widział. Był bardzo kolorowy i pokaźnych rozmiarów, przy czym Szept bardziej skupił się na tym drugim atucie. Taki kąsek bez wątpienia napełniłby kilka żołądków... należało go jednak najpierw złapać. Buras skupił się więc na tym, by to uczynić, a więc uspokoił oddech i starał się pozostać w ukryciu. Powoli i ostrożnie zaczął zbliżać się do ptaszyska, pilnując przy tym, by ten go ewentualnie nie wyczuł. Gdy znalazł się wystarczająco blisko, by wykonać skok, uczynił to, odbijając się z mocą od ziemi swoimi tylnymi łapami. Pazury rzecz jasna miał wysunięte, by móc w nie pochwycić i uśmiercić ofiarę, lub chociaż poturbować ją na tyle by nie była w stanie mu zwiać, na przykład złamać skrzydło czy jakkolwiek inaczej uniemożliwić ucieczkę. Ptak sprawiał wrażenie dość nieporadnego, ale kto wie jak zwinny był w rzeczywistości.
Kotka ma krótką sierść w kolorze intensywnie rudym, pokrytą nieco ciemniejszymi pręgami (pręgowanie tygrysie). Charakterystycznego wyglądu dodaje jej biały pyszczek oraz ciemniejszy kolor końcówek uszu. Jest nieco większa i mocniej zbudowana niż przeciętne kotki w jej wieku. Oczy ma koloru bursztynowego. Od innych kotów łatwo można ją rozpoznać patrząc na jej puchaty ogon, który nienaturalnie przekrzywia się w lewo. Od urodzenia przeszkadzał on kotce w swobodnym poruszaniu się - został jednak naprawiony przez medyka i od tego czasu funkcjonuje prawidłowo, jednak wygląda nieco inaczej niż ogony innych kotów. W dodatku zdarza się jej być nieco niezdarną, ponieważ jej rozwój przebiegał inaczej niż u przeciętnego kociaka.
Z nieco wycofanej, nieśmiałej kotki przeistoczyła się w jedną z najodważniejszych kocic w Klanie Rzeki - o ile nie w całym lesie. Nie jest może zbyt wygadana czy charyzmatyczna, ale zdecydowanie nie boi się wyrażać swojej opinii, a jej wypowiedzi są zawsze przemyślane. Przez zdecydowaną większość swojego życia na pierwszym miejscu stawiała sprawy Klanu Rzeki i jest gotowa do poświęceń, co niejednokrotnie udowodniła ratując życia współklanowiczom. Po przejściu do Starszyzny jednak przestała być na bieżąco ze sprawami Klanu, skupiając się bardziej na swojej rodzinie.
Gradowy Podmuch (KW), Bagienna Trzcina (KC), Dymne Niebo (KC), Kamienny Potok (KG), Niski Krok (GK), Lady (P/Z), Kacza Łapa (KR)
Niestety, tym razem zwierzątko okazało się sprytniejsze. Tygrysiopręgi łapami trafił jedynie w ziemię na kretowisku. Chwilę potem jeszcze obserwował, czekając na jakiś ruch w pobliżu kopca - niestety, nic takiego nie wystąpiło. Kret najprawdopodobniej ukrył się z powrotem w swoich podziemnych tunelach.
Szepczący Pył zaczaił się na spore ptaszysko. Gdy na nie wyskoczył... cóż, nie było łatwo. Wprawdzie przewrócił bażanta i przyszpilił go do ziemi łapami, ale zaatakowane zwierzę próbowało się bronić. Zastępca chwilę siłował się z ptakiem zanim ostatecznie go dobił. Dopiero gdy bażant skonał, kocur zorientował się, że na jego piersi znajduje się niewielka ranka. Ptak prawdopodobnie zrobił ją dziobem podczas szamotaniny.
- 5 HP, +20 EXP
Panie dzieju, ja to już nie jednych takich przeżyłam.
Panie dzieju, nie jedno widziałam, gdy się tak tu kręciłam.
Nosiłam wdechy takich, wdechy takich, wdechy takich cnych
Nosiłam gnojów jak but głupich, tych do cna, tych do cna złych.