Logo Artemidy
Syczący Dół
#16
Wojownik wyczuł od samotniczki woń... kociąt. I nie tylko. Delikatny zapach dorosłego kocura również był wyczuwalny, na szczęście nie w pobliżu.
- Radziłbym uważać na słowa, szkoda by było, gdyby twoje kocięta zostały osierocone, nie sądzisz? - Zapytał z ironią. Nie chciał uciekać się do przemocy, ale wszystko wskazywało na to, ze będzie musiał.
- Pozwól, że zapytam - jak duże są twoje dzieci? - Zapewne niewiele, skoro nadal spożywały pokarm matki, ale warto było zapytać. Jeżeli matka by umarła, a w okolicy nie byłoby nikogo, kto mógłby się nimi zająć, Wiewiór musiałby się nimi zaopiekować. Jeśli oczywiście by je znalazł.
Ostatniego zdania wypowiedziane przez samotniczkę jednak nie mógł darować. Matka, czy nie, nie chciała opuścić ich ziem po dobroci. Syn Świerkowej Igły spiął zatem mięśnie i rzucił się, celując w szyję samotniczki. Zamierzał się w nią wgryźć, najmocniej jak się uda. Najlepiej, gdyby udało mu się ją poddusić. Może zniechęciłoby ją to do dalszej walki.
LVL 7 295 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#17
Prawda była taka, że kocica nie miała zamiaru atakować, póki to cienisty się na nią nie rzuci.
- Ledwie księżyc, kłaku - warknęła mu jeszcze w odpowiedzi. Niestety, ale kocur, którego zapach nosiła mógł być bliżej, niż się wydawało. Na szczęście rudzielca nie wiedział, co się właśnie działo. Samotniczka nie miała zamiaru pozostać dłużna, jeśli chodziło o atak.

Atak Wiewióra: 3+2=5 (słaby) > (19+14)-(10+10)=13 > 13*0,5=6
Atak samotniczki: 5+2=7 (udany) > (14+13)-(8+7)=12

Niestety kocurowi nie do końca wyszło. Zdołał złapać kocicę w okolicach szyi, jednak wyrwał jej tam jedynie kilka kłaków. Ona natomiast, w ramach odwdzięczenia się, wyskoczyła z pazurami w jego stronę i złapała go nimi na tyle mocno, ile mogła w danej chwili - widocznie nie zamierzała go puścić. Już szykowała się do kolejnego ataku - chyba zadzieranie z matką nie było tak dobrym pomysłem, jak myślał Wiewiór.

Wiewiór - Lvl: 3 | S: 14 | Zr: 8 | Sz: 7 | Zm: 4 | HP: 75-12=63/75 | W: 41-2=39/45
• Rana 1. Stopnia: Głębsze ślady pazurów na karku, krwawienie; -1HP na turę
Samotniczka - S: 13 | Zr: 10 | Sz: 10 | HP: 70-6=64/70 | W: 52-3=49/60
• Rana 0. Stopnia: Wyrwane kłaki z boku szyi
we, we fall for thatxxxxxxx
wake up, we fall againxxxx
xxxxxxxwe, we fall for that
xxxxxxxxxxcan't wait to fall again

i'm weakxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxand what's xwxrxoxnxgx with that?
LVL 5 245 / 400
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#18
Ledwie księżyc. Cóż, lepiej, żeby miały jeszcze jednego rodzica, bo rudzielcowi ciężko byłoby się opiekować takimi maluchami. No i nie wiadomo, czy przywódca w ogóle by się na to zgodził.
Co zaś do kocicy, to możliwe, że sama by nie zaatakowała, ale również nie opuściłby tych terenów. Wiewiór zatem nie miał innego wyjścia. Spróbował zatem wykorzystać element zaskoczenia i zaatakować samotniczkę, ale nie poszło po jego myśli i jedynie wyrwał jej kilka kłaków. Sam za to oberwał dość solidnie i po pazurach walecznej matki zapewne zostanie mu ślad. Miał cichą nadzieję na to, że może z walki wyjdzie z jakąś blizną i zaimponuje tym Krogulec, kto wie. Musiał jednak skupić się na czymś innym, a konkretnie to na swoim ataku. Postanowił tym razem zaatakować pysk, a konkretnie oczy. Zamierzał przejechać pazurami po pysku intruza, raniąc oczy najbardziej, jak tylko możliwe. Rzucił jednak krótkie spojrzenie na klatkę piersiową, aby zmylić przeciwnika. Uważał również, na atak samotniczki, do którego najwidoczniej się zbierała. Nie mógł pozwolić na to, aby znowu mu tak przywaliła.
LVL 7 295 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#19
Atak Wiewióra: 6+2=8 (udany) > (16+14)-(10+10)=10
Atak samotniczki: 10+2=12 (krytyczny) > (18+13)-(8+7)=16 > 16*1,5=24

Tym razem kocurowi udało się zrobić samotniczce większą krzywdę, jednak zdecydowanie nie trafił tam, gdzie chciał, ponieważ samotniczka była już w trakcie atakowania jego karku, z którego po kilku uderzeniach serca oderwała płat skóry swoimi zębami - w tym czasie rudzielec jedynie przejechał jej pazurami po jej karku.

Wiewiór - Lvl: 3 | S: 14 | Zr: 8 | Sz: 7 | Zm: 4 | HP: 63-24-1=38/75 | W: 39-3=36/45
• Rana 1. Stopnia: Głębsze ślady pazurów na karku, krwawienie; -1HP na turę
• Rana 2. Stopnia: Wyrwany płat skóry w okolicy karku, krwawienie; -3HP w pierwszej turze, później -2HP do końca walki
Samotniczka - S: 13 | Zr: 10 | Sz: 10 | HP: 64-10=54/70 | W: 49-5=44/60
• Rana 0. Stopnia: Wyrwane kłaki z boku szyi
• Rana 1. Stopnia: Ślady pazurów na karku w okolicy uszu, krwawienie; -1HP na turę
we, we fall for thatxxxxxxx
wake up, we fall againxxxx
xxxxxxxwe, we fall for that
xxxxxxxxxxcan't wait to fall again

i'm weakxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxand what's xwxrxoxnxgx with that?
LVL 5 245 / 400
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#20
//”kontynuacja” >tego< polowania

Nic, nic... i dalej nic. Szumiący Las nie przyniósł wojownikowi żadnej zwierzyny, chociaż Szepczący Pył nie wydawał się mieć z tym kłopotów. Zawiedziony swoim pechem, czy może brakiem umiejętności, Tygrysiopręgi poinformował zastępcę, że pójdzie spróbować szczęścia w innej części terenów. I szukał... szukał, szukał... Wciąż bezskutecznie. Nawet nie zauważył kiedy znalazł się zupełnie po drugiej stronie cienistych ziem.
Nawet nie zdążył się sam sobie zdziwić, jak długa drogę zdołał pokonać wciąż nie znajdując po drodze niczego, co mógłby wrzucić na stos zwierzyny. Jego myśli w moment nabrały zupełnie innych torów, gdy do jego nosa dotarł zapach krwi, kogoś z klanu Cienia i... chyba samotnika? Nie podobało mu się to i czym prędzej pobiegł sprawdzić co się dzieje. Na miejscu dojrzał Wiewiórczego Ogona, który był w trakcie walki z szylkretową kocicą. Nie zastanawiał się długo i od razu przystąpił do działania – skoczył w jej kierunku próbując chwycić napastniczkę kłami za kark, mocno szarpnąć i tym samym powalić ją na ziemię. Nie był bezwzględnym mordercą, ale nie pozwoli by ktokolwiek atakował członków Klanu Cienia, nawet jeśli zostałby zmuszony zabić. Nie było go tu wystarczająco wcześniej, aby mół znać jakże tragiczną historię matki zaledwie księżycowych kociąt.
[Obrazek: bYR17bk.png]
LVL 4 260 / 300
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#21
Wiewiórowi poszło trochę lepiej, niż poprzednio, ale nadal nie tak, jakby tego chciał. I znowu sam dostał niezłe bęcki. Po tym wyrwanym płacie skory na pewno pozostanie ślad, oj tak. Nie był jednak to czas na to, aby cieszyć się nową blizną, bo życie rudzielca było w niebezpieczeństwie. Nie mógł sobie pozwolić na ucieczkę, kiedy na ich terenach grasują samotnicy. Nieważne, czy matka, czy nie. Nie chciała opuścić tych ziem po dobroci, więc zrobi to po złości. Niespodziewanie jednak pojawiło się wsparcie w postaci Tygrysiopręgiego. Syn Świerkowej Igły nie miał przyjemności poznać kocura wcześniej, ale nie było to teraz istotne. Widział, że ten próbuje pociągnąć szylkretkę za kark i powalić na ziemię. Jeśli mu się to uda, żółtooki rzuci się wówczas na samotniczkę, celując w jej brzuch, bądź bok. W zależności od tego, jak upadnie, z zamiarem rozorania tej części ciała pazurami. Jeśli jednak synowi przywódcy się nie powiedzie, Wiewiór po prostu spróbuje przejechać pazurami po szyi kocicy. Coś za coś.
LVL 7 295 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#22
Atak Wiewióra: 2+2=4 (nieudany), przerzut > 6+2=8 (udany) > (12+14)-(10+10)=6
Atak samotniczki: 9+2=11 (krytyczny) > (16+13)-(8+7)=14 > 14*1,5=21

Niestety w momencie, kiedy Wiewiór atakował samotniczkę, Tygrysek dopiero biegł w ich kierunku, a tym samym mógł jedynie sięgnąć łapą w stronę szyi samotniczki i pozostawić na jej boku kilka powierzchownych zadrapań. Kocica natomiast miała dużo więcej szczęścia, ponieważ gdy puściła wreszcie kark kocura, sięgnęła łapą w stronę jego oka i przejechała pazurami po jego pysku - jakimś cudem jednak całkowicie minęła oczy kocura.

Przybycie Tygrysiopręgiego

Atak Tygrysa: 5+3=8 (udany) > (18+15)-(8+8)=17

I pojawił się wybawca naszego rudzielca! Wpadł z pazurami na bok kocicy, pozostawiając na nim głębokie ślady swoich ostrych pazurów. Przy okazji przewrócił ją - i przeciwnika, którego nadal trzymała drugą łapą - na bok, zmuszając ich wszystkich do tarzania się w ziemi. Atak burego był dla niej o wiele bardziej bolesny od dość nieudolnych prób rudzielca, więc wydała z siebie żałosne - i bardzo głośne - miauknięcie bólu, które mogło doprowadzić do bólu uszu, a i zostało usłyszane przez kogoś, kto mógł się okazać ratunkiem kocicy - jej partnera.

Wiewiór - Lvl: 3 | S: 7 (14) | Zr: 4 (8) | Sz: 3 (7) | HP: 38-21-1-3=13/75 | W: 36-3=33/45 (przerzuty 1/2)
• Rana 1. Stopnia: Głębsze ślady pazurów na karku, krwawienie; -1HP na turę
• Rana 2. Stopnia: Wyrwany płat skóry w okolicy karku, krwawienie; -2HP do końca walki
• Rana 2. Stopnia: Poważna rana cięta przechodząca z nad lewego oka przez przez nos pod lewe oko, krwawienie; -3HP w pierwszej turze, później -2HP do końca walki
• Spadek statystyk o 1/2 z racji spadku HP o 1/4 - od następnej tury

Tygrys - Lvl: 4 | S: 15 | Zr: 11 | Sz: 7 | HP: 75 | W: 52-4=48/55

Samotniczka - S: 13 | Zr: 8 (10) | Sz: 8 (10) | HP: 54-6-17-1=30/70 | W: 44-5=39/60
• Rana 0. Stopnia: Wyrwane kłaki z boku szyi
• Rana 1. Stopnia: Ślady pazurów na karku w okolicy uszu, krwawienie; -1HP na turę
• Rana 0. Stopnia: Lekkie zadrapania z boku szyi
• -2 do celności od następnej tury z racji spadku W
• -2 do Zr i Sz z racji walki 1:2
• Rana 2. Stopnia: Głębokie ślady pazurów na prawym boku, krwawienie; -3HP w pierwszej turze, później -2HP do końca walki
• Spadek statystyk o 1/4 z racji spadku HP o połowę od następnej tury
we, we fall for thatxxxxxxx
wake up, we fall againxxxx
xxxxxxxwe, we fall for that
xxxxxxxxxxcan't wait to fall again

i'm weakxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxand what's xwxrxoxnxgx with that?
LVL 5 245 / 400
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#23
Nie do końca tak to planował. Owszem kocica miała zostać powalona na ziemię, dzięki czemu stanowiłaby łatwiejszy cel – jednak miała zaliczyć glebę sama, bez niczyjego towarzystwa. Impet z jakim Tygrysiopręgi wpadł w sam środek walki jednak sprawił, że sytuacja trochę wyszła poza jego kontrolę i na ziemi znalazł się również on sam jak i Wiewiórczy Ogon. Nie było czasu na przeprosiny – kocica wciąż stanowiła zagrożenie i nie wyglądała jakby miała zamiar odpuścić. Chyba, że jeszcze nie zdążyła zmienić planów, widząc odsiecz dla jej rudego przeciwnika. Bury kocur nie miał zamiaru dać jej okazji do ponownego ataku, jednak z aktualnej pozycji niewiele mógł zrobić – planował więc wstać szybko. Szybciej niż samotniczka, a wtedy wycelować lewą łapą z wysuniętymi pazurami w bok jej szyi. Wyglądała na dość osłabioną, nie wiedział jak długo mógł jeszcze kontynuować walkę nim padnie ostateczny cios. Cokolwiek tu robiła, jeśli tylko była taka szansa – Tygrysiopręgi wolał, aby kocica się poddała i poszła w swoją stronę. To nie był bezduszny drapieżnik, którego można było zabić bez mrugnięcia powieką. To... drugi kot. Mający swoje życie, możliwe rodzinę, kociaki, partnera. Wojownik nawet nie zdawał sobie sprawy jak blisko prawdy był. Na razie chciał jedynie uratować Wiewióra, bo jego rany wyglądały bardzo poważnie. Jeśli ceną za jego życie będzie śmierć szylkretki – będzie to bolesny, ale konieczny wybór.
[Obrazek: bYR17bk.png]
LVL 4 260 / 300
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#24
Atak Tygrysiopręgiego zdziwił rudzielca, co sprawiło, że przewrócił się razem z samotniczką. Powstał jednak najszybciej jak tylko umiał. Domyślał się, że syn przywódcy nie zamierzał zaatakować w taki sposób, że Wiewiór również oberwał. Ryzyko zawodowe, czy coś.
Latorośl Świerkowej Igły również wolał, żeby kocica się poddała. Opieka nad osieroconymi kociakami nie była rzeczą, o której marzył. Wszystko jednak wskazywało na to, że chyba będzie to nieuniknione. Chociaż partner samotniczki jeszcze się nie pojawił, ona sama słabła z każdą chwilą.
- Możesz się poddać, jeśli chcesz. - Powiedział, czekając z atakiem. Jeśli jednak odpowiedź była przecząca, ponownie spróbował przejechać pazurami po jej pysku. Skoro nie chciała wykorzystać danej jej szansy to przykro mi, ale musi się pogodzić z konsekencjami.

// sry za gniot XD
LVL 7 295 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#25
Atak Tygrysa: 2+3=5 (słaby) >(15+14)-(5+5)=19 > 19*0,5=9
Atak Wiewióra: 9+2=11 (krytyczny) > (10+7)-(5+5)=7 > 7*1,5=11

Teraz już dwójka kocurów atakowała samotniczkę, która słabła z każdą chwilą. Zresztą nie tylko ona - rudzielec był bliski utraty przytomności, ale udało mu się zaatakować ostatni raz z całą pozostałą mu siłą. Przejechał pazurami po pysku kocicy, pozostawiając na nim kolejne zadrapania. Tygrysiopręgiemu poszło nieco gorzej, prawdopodobnie przez to, że po wstaniu nie do końca odzyskał równowagę - przejechał pazurami po boku szyi samotniczki, niemal się przy tym przewracając.

Rzut na reakcję: próba ucieczki

Kocica ewidentnie postanowiła wziąć sobie do serca radę rudzielca i desperacko zaczęła przebierać łapami, starając się jak najszybciej odsunąć od wojowników, krzycząc przy tym niezrozumiałe nawet dla niej prośby.

Przybycie samotnika

Atak samotnika: 6+2=8 (udany) > (16+15)-(11+7)=13

- Puśćcie ją! - rozległ się wrzask, po czym na Tygrysiopręgiego wpadł czarny, masywny kocur, zwalając tym wojownika z łap. Przy ataku starał się jak najbardziej zasłonić swoim ciałem kocicę, która usiłowała podnieść się z ziemi w międzyczasie sycząc na samotnika, żeby nie był głupi i stamtąd uciekał.

Wiewiór - Lvl: 3 | S: 7 (14) | Zr: 4 (8) | Sz: 3 (7) | HP: 13-3-2-1=7/75 | W: 33-3=30/45 (przerzuty 1/2)
• Rana 1. Stopnia: Głębsze ślady pazurów na karku, krwawienie; -1HP na turę
• Rana 2. Stopnia: Wyrwany płat skóry w okolicy karku, krwawienie; -2HP do końca walki
• Rana 2. Stopnia: Poważna rana cięta przechodząca z nad lewego oka przez przez nos pod lewe oko, krwawienie; -3HP w pierwszej turze, później -2HP do końca walki
• Spadek statystyk o 1/2 z racji spadku HP o 1/4

Tygrys - Lvl: 4 | S: 15 | Zr: 11 | Sz: 7 | HP: 75-13=62/75 | W: 48-3=45/55
• Rana 1. Stopnia: Mocne obicie barku

Samotniczka - S: 10 (13) | Zr: 5 (10) | Sz: 5 (10) | HP: 30-9-11-1-2=7/70 | W: 39/60
• Rana 0. Stopnia: Wyrwane kłaki z boku szyi
• Rana 1. Stopnia: Ślady pazurów na karku w okolicy uszu, krwawienie; -1HP na turę
• Rana 0. Stopnia: Lekkie zadrapania z boku szyi
• -2 do celności od następnej tury z racji spadku W
• -2 do Zr i Sz z racji walki 1:2
• Rana 2. Stopnia: Głębokie ślady pazurów na prawym boku, krwawienie; -2HP do końca walki
• Spadek statystyk o 1/4 z racji spadku HP o połowę
•Rana 1. Stopnia: Gęste zadrapania na boku szyi, krwawienie; -1HP na turę
• Rana 1. Stopnia: Płytkie, długie zadrapania na pysku, krwawienie; -1HP na turę
•Spadek statystyk o 1/2 z racji spadku HP poniżej 1/4

Samotnik - S: 15 | Zr: 9 | Sz: 9 |HP: 80 | W: 50-3=47/50

//Uznaję, że Wiewiór zaatakował - poddanie się mogło mieć miejsce dopiero po tym.
we, we fall for thatxxxxxxx
wake up, we fall againxxxx
xxxxxxxwe, we fall for that
xxxxxxxxxxcan't wait to fall again

i'm weakxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxand what's xwxrxoxnxgx with that?
LVL 5 245 / 400
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#26
Zapach krwi i odgłosy walki niosły się po lesie, a pech - chociaż dla Cienistych wojowników to chyba jak najbardziej szczęście - Lampart nie do końca oswoił się jeszcze z nowym obozem. Dlatego mnóstwo czasu spędzał na zewnątrz - na spacerach, ma patrolach, na zbieraniu ziół i uzupełnianiu składzika. Chociaż tak mógł się przydać. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że wkrótce przez ciszę i odgłosy lasu przedarły się... krzyki? Lampart poczuł jak serce podchodzi mu do gardła, ale mimo wszystko odwrócił się w stronę hałasu i zaczął biec, a walka stawała się coraz głośniejsza, tak jak szum krwi w jego uszach. Początkowo nie zauważył słaniającego się już na nogach Wiewiórczego Ogona, wzrok skupiony wyłącznie na znajomym, burym futrze brata.
- Tygrys! - zawołał, dopiero po sprawdzeniu stanu brata - bardziej odruch niż świadome działanie - obmiatając spojrzeniem pozostałe osoby dramatu. Samotniczka, osłaniający ją kocur, Tygrysek... i Wiewiórczy Ogon, który krwawił wyraźnie, czerwona posoka ściekająca po rudym futrze. Otworzył szerzej ciemne oczy, a z jego pyska wyleciało jedynie ciche "och.", które utonęło w syku wydawanym przez samotnika. Nigdy nie tamował jeszcze ran. W ogóle nie pełnił roli... no, aktywnej, wszelkie przylepiane plasterków pozostawiając Cierń. Ale jej tutaj nie było, był powoli wykrwawiający się wojownik. A on nie miał pajęczyny.
- Leż. - polecił krótko, znikając tak szybko jak się pojawił. To było ryzykowne, ale liczył, że brat powstrzyma samotnika, jeśli ten chciałby zaatakować. Tygrys był silny, na pewno da radę. Po kilku uderzeniach serca wrócił, trzymając... kępkę czystego mchu. Nie było czasu żeby szukać pajęczyny, tak jak nie było czasu by odkazić ranę, musiał improwizować i zaatamować krwawienie. O tyle dobrze, że jego rany - przynajmniej dwie - były blisko siebie, bo na karku. - Nie szarp się. - poprosił łagodnie, poprzez ściśnięte gardło. Przycisnął mech do jednej i drugiej rany na karku, uciskając lekko najpierw mordką, a potem łapami, ignorując ciężki odór krwi. Wziął głęboki, drżący oddech, czekając aż krwawienie ustanie - albo i nie, a wtedy trzeba będzie wojownika natychmiast przenieść do obozu. Do pajęczyny. A do tego będzie mu potrzebny jego brat.
- Ranę na pysku będę musiał obejrzeć w obozie. - wymamrotał to rudego wojownika. Błagam, tylko nie wierzgaj. Najlepiej się w ogóle nie ruszaj. Nie utrudniaj tego bardziej, niż konieczne, bo już lekko trzęsły mu się łapy. Ciemne spojrzenie zwrócił w stronę samotnika. - Weź mech. Przyciśnij do największej rany. I trzymaj.
Mógł się jeżyć dalej, albo mógł pomóc swojej towarzyszce. I ich zostawić w spokoju, miejmy nadzieję. Lamparta nie interesowało kto zaczął ani kto miał prawo do tego kawałka ziemi. Zadaniem Medyka jest ratować życie. On co prawda nie był Medykiem... ale mógł spróbować.
[Obrazek: henge_2_by_bionicbandit-dbrcthn.gif]
I've got n o roots---------------------------------
-----~ but my home was never on the ground
I've got no r o o t s-----------------------
-----~ but my home was n e v e r on the ground

⦑ I'VE GOT NO R O O T S ⦒

LVL 3 75 / 200
MedLVL 2 23 / 300
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#27
Samotniczka była równie wykończona co Wiewiór, z tym, że z nim był jeszcze jeden kocur, który był w pełni sił. Kocica miała szansę, żeby uciec i zechciała ją wykorzystać, ale dopiero po wyprowadzeniu przez wojowników ciosów. Lepiej późno niż wcale, cnie. Wtem jednak pojawił się jej partner, równie niespodziewanie co Tygrys pare uderzeń serca temu. Nie wyglądał na przyjaźnie nastawionego, ale cóż się dziwić, rudzielec pewnie też by tak zareagował gdyby ktoś doprowadził Krogulec do takiego stanu. Niewiele później do całego tego zamieszania dołączył kolejny cienisty, tym razem nie wyglądał na takiego, co chciałby walczyć. I w sumie nie chciał. Polecił synowi Świerkowej Igły aby się położył, co z resztą wykonał, ale odszedł, a właściwie odczołgał się, kawałek dalej, co by się nie narażać zdenerwowanemu samotnikowi. Liczył na to, że buras go powstrzyma w razie czego.
- Nie mam zamiaru. - Odburknął, kiedy Lampart już wrócił z czymś. Poczuł jakieś dziwne uciskanie, ale nie ruszał się. Musiał zaufać nieznajomemu. Jedynie ciężko oddychał, był bardzo słaby, ale musiał być gotowy na wypadek, gdyby ojciec nie zamierzał pomagać swojej ukochanej, bo w sumie dlaczego powinien słuchać rad kogoś, kto pomaga osobie, która kotkę do takiego stanu doprowadziła? W głębi serca, Wiewiór miał nadzieję, że czarny kocur nie zamierza walczyć i po prostu odejdzie, zabierając te szylkretową pokrakę ze sobą, w przeciwnym razie zginą oboje, innego wyjścia nie ma. Tylko kociąt szkoda.
LVL 7 295 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#28
Ledwo utrzymał równowagę po zadaniu ciosu i prychnął cicho pod nosem niezadowolony. Chyba był zmęczony nieudanym polowaniem bardziej niż sądził, przez co nie do końca panował nad swoim ciałem. Źle... W szczególności, że musiał się teraz wykazać. Wiewiórczy Ogon utracił już zbyt dużo krwi, aby móc dalej walczyć. I Tygrys pozostał sam ze samotniczką. Również mocno poranioną. Zawahał się więc chwilę dłużej, nad zadaniem kolejnego ciosu – liczył, że ta w końcu pójdzie po rozum do głowy i ucieknie. Tak też się stało, a wojownik z ulgą obserwował, że kocia jednak postanawia dać dyla – i wcale nie miał zamiaru jej w tym przeszkadzać...
Szkoda tylko, że nadbiegające wsparcie w postaci drugiego samotnika nie zauważyło jego intencji i Tygrys oberwał nim zdążył dojść do wniosku, że chyba dwoi mu się w oczach. Znów upadł na ziemię, co zaczynało go już irytować. Dzisiejszy dzień był b e z n a d z i e j n y. Najpierw brak zwierzyny, później jakieś mysie wypierdki zdecydowały im wleźć na tereny, a do tego wszystkiego doszło jeszcze tarzanie się po ziemi i ogólne słabe poczucie równowagi. Syknął ostrzegawczo w kierunku przybysza, gotów stanąć do walki i z nim, jeśli nie będzie miał zamiaru odpuścić. Podniósł się chwiejnie, starając odciążyć łapę po stronie obolałego od szarszy napastnika barku. Nie krwawił, to dobrze. Chociaż musiał przyznać, że trochę bolało.
Zrobiło się tak duże zamieszanie, że Tygrysiopręgi ledwo zarejestrował pojawienie się brata. Cały czas mierzył podejrzliwym spojrzeniem dwójkę intruzów, próbując rozgryźć co planują. Nawet nie wiedział w jak tragicznym stanie był młody wojownik. I że jego pojawienie się tutaj zapobiegło jego niechybnej śmierci. Jego i Lamparta, bo kto wie, czy rudy zdołałby otrzymać medyczną pomoc zanim zupełnie by się wykrwawił...
A ten co? ODBURKUJE?! Chyba sobie żarty stroił. Pręgowane futro uniosło się mimowolnie, słysząc ton w jakim Wiewiór zwraca się do czarnego. Zabawne, jeszcze parę uderzeń serca chciał wyrazić swoje zadowolenie, względem kocura. Cieszył się, że rudzielec dał znać samotniczce o szansie poddania się, zamiast ją bezdusznie dobić. Dobrze wiedzieć, że Klan Cienia ma wspaniałych wojowników. Być może takie słowa były mało warte dla niego, bo nie wypowiedziane przez mordkę jego ukochanej, ale wciąż się robi miło, jak ktoś ma o tobie dobre zdanie, prawda? Niestety wszystko zaprzepaścił nieprzyjemną odzywką w kierunku JEGO BRATA, a pozytywna opinia na jego temat lekko wyblakła. Dla Tygrysiopręgiego nic nie liczyło się bardziej niż jego rodzeństwo – każdy, kto wykonał jakiś nieodpowiedni gest w ich kierunku z miejsca lądował na czarnej liście. Rdzawego ratowało tylko to, że poddał się zabiegowi zatamowanie krwawienia bez większych sprzeciwów.
- Lampart wie co robi, uczył się razem z Ciernistym Kwiatem – zapewnił młodszego wojownika, zupełnym przypadkiem używając poprawnego imienia dziwnookiej. Mógł o tym nie wiedzieć, ale jego brat był równie dobrze przeszkolony co medyczka, brakowało mu jedynie praktyki. Sam mógłby pełnić tą funkcje, gdyby tylko wykazał chęci do otrzymania rangi, jednak dla czarno-czarnego ładna etykietka nie miała znaczenia.
- Ty! - zwrócił się do samotnika. - Zrób, co powiedział. A później wynocha! – Nie prosił. Nie proponował. Rozkazywał, grzmiąc groźnie w kierunku kocura i jego partnerki. Obecność Lamparciego Cienia dodawała buremu plus sto do pewności siebie. Do tej pory tylko dwa razy był równie stanowczy jak teraz. Pierwszy – gdy wymusił na Lefce wydanie sprawcy ran na pyszczku, drugi natomiast całkiem niedawno, gdy zapewniał Kurzyk o tym, że jej udział w walce z psem nie był bez znaczenia. Potrafił być śmiertelnie poważny, gdy w grę wchodziło życie i bezpieczeństwo jego bliskich. Gdy chciał bywał całkiem przekonujący i stanowczy, choć na co dzień raczej się nie wychylał. Wolał podążać za tłumem – tak było prościej. Teraz jednak groźba wydawała się być odpowiednią metoda na pozbycie się niechcianych gości. Jeszcze przyjdzie im do głowy zaatakować czarnego, a wtedy zostaną z nich jedynie strzępy. Nie chcieli tego. On też nie.
[Obrazek: bYR17bk.png]
LVL 4 260 / 300
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#29
Samotnik nie miał zamiar testować cierpliwości cienistych, zwłaszcza że na miejscu zjawił się kolejny. Pomógł podnieść się z ziemi swojej partnerce i oboje zniknęli stamtąd tak szybko jak tylko potrafili w ich obecnym stanie. Zjawienie się Lamparciego Cienia mogło się okazać wielką pomocą, której rudzielec nawet nie był świadom, ponieważ jego krwawienie zostało zatamowane dość szybko dzięki pomocy ciemnopręgowanego. Samotników nie było, zostały po nich tylko martwe zaskrońce, upolowane przez samotniczkę. Tak na dobrą sprawę zostało im tylko jedno, co mogli zrobić - wrócić do obozu, do medykamentów i doświadczonego medyka, który mógł w razie czego pomóc, gdyby coś poszło nie tak.

Wiewiór - Lvl: 3 | S: 7 (14) | Zr: 4 (8) | Sz: 3 (7) | HP: 7/75 | W: 30/45 (przerzuty 1/2)
• Rana 1. Stopnia: Głębsze ślady pazurów na karku, krwawienie; -1HP na turę
• Rana 2. Stopnia: Wyrwany płat skóry w okolicy karku, krwawienie; -2HP do końca walki
• Rana 2. Stopnia: Poważna rana cięta przechodząca z nad lewego oka przez przez nos pod lewe oko, krwawienie; później -2HP do końca walki
• Spadek statystyk o 1/2 z racji spadku HP o 1/4

Tygrys - Lvl: 4 | S: 15 | Zr: 11 | Sz: 7 | HP: 62/75 | W: 45/55
• Rana 1. Stopnia: Mocne obicie barku

Wiewiór +40exp
Tygrys +10exp
there's so much more here, a life worth living
and with time you drown the FEELING out
it's so n o s t a l g i c
maybe all the love was worth the pain?
[Obrazek: wAuc6Vj.png]

<style>.tloCieńsz{height:110px; width:170px;background:url('https://imgur.com/wAuc6Vj.png');border-style: solid; border-width: 0.2px; border-left-width: 0.2px; border-right-width: 0.2px; border-color: transparent; border-radius: 0px 0px 0px 0px} .Cieńsz1{height:54px; width: 240px; margin-top:45px; font-size:10px; text-align:center; line-height:11px; background-color: rgb(105, 95, 86, 0.35);border-style: solid; border-width: 0.0px; border-left-width: 0.0px; border-right-width: 0.0px; border-color: #000000; border-radius: 0px 0px 0px 0px} .Cieńsz2 {font-family: 'Shippori Mincho B1'; font-size: 14px; line-height:14px}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Shippori+Mincho+B1&display=swap" rel="stylesheet">}<style>.Cieńsza3 {font-family: 'Cormorant Unicase'; font-size: 15px; line-height:14px;text-shadow: 0.45px 0.45px white;}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Cormorant+Unicase:wght@300&display=swap" rel="stylesheet">}<style> .Cieńśny3 {text-shadow: 0.45px 0.45px black;}</style> <style> .Cieńśny {font-family: 'Homemade Apple'; font-size: 11px; line-height:14px; text-shadow: 0.45px 0.45px black;}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Homemade+Apple&display=swap" rel="stylesheet">}
LVL 5 235 / 400
MedLVL 8 591 / 1300
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#30
Poszedł. Bardzo dobrze, niech zmyka, gdzie pieprz rośnie i już nie wraca.
- Dziękuję. - Wiewiór zdecydował się podziękować Lampartowi za jego obecność i pomoc. Gdyby nie on, walka zapewne nadal by trwała, a rudzielec by nie przeżył. Nie powinien był wcześniej mówić do niego takim nieprzyjemnym tonem, ale miał prawo być zły. Nie poszło mu w tej walce, był sobą zawiedziony. Był wściekły. Jak ktoś taki mógł nazywać się wojownikiem? Prawie zginął od jakiejś głupiej samotniczki, w dodatku takiej, co niedawno urodziła kocięta.
Syn Świerkowej Igły próbował wstać, lecz okazało się to nie lada wyzwaniem, ze względu na osłabienie wynikające z utraty krwi. Nie chciał jednak, aby ktokolwiek z tutaj zebranych mu pomagał. Już wystarczająco skorzystał z ich pomocy.
- Tobie też dziękuję. Gdybyś się nie zjawił, to nie wiem jakby się to skończyło. - Miauknął do burasa, po czym ruszył po swoje wcześniejsze zdobycze. Szedł powoli, próbując się nie przemęczać. Korzystał z tego, że czarny kocur zatamował jego krwawienie. Kiedy już wszystko wziął, udał się prosto do obozu, do Ciernistego Kwiatu. Po tej walce na pewno zostanie mu niejedna blizna. Zawsze to jakiś plus.

/zt
LVL 7 295 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości