Księżyce: 57 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Czarny Koń [NPC] Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Trwałe urazy: blizny na lewym barku po szponach jastrzębia, rozcięty czubek prawego ucha
średniej wielkości kotka; szylkret czarno-rudy z białym pasmem od pyszczka aż po brzuch; bielutkie skarpetki na łapkach sięgające do nadgarstków; gdzieniegdzie beżowe futerko znajdujące się na prawym uchu, czole oraz nikłymi beżowymi, tygrysimi paskami na grzbiecie; ciemny grzbiet i ogon; długie i mięciutkie futerko; zielone oczy
Cicha? Może kiedyś. Teraz jest jedną z energiczniejszych z miotu. Pewnie to przebywanie z Donośnym Krzykiem tak ją zmieniło. Kocha swoją rodzinę, klan. Ogólnie bardzo jest głupiutka, ale troskliwa, czasem się wkurza, lecz momentami powagi jej nie brakuje.
Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
Pięknie. Piszczka złapana, więc można wracać do obozu. Jeszcze tylko musi zebrać resztę piszczek... No co tu dużo mówić, Sosnowy Szmer wzięła gawrona i ruszyła w drogę powrotną. Ale dziś będzie wyżerka!
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Nie byłam pewna jaka pogoda mnie czeka, jako że wyszłam z obozu zanim jeszcze promienie słońca dotknęły nieba; dotarłam na miejsce polowania również przed tym momentem. Gwiazdy delikatnie przebijały się przez ciemne niebo, ale większość była spowita mrokiem, wyspałam się; poszłam spać wcześniej, chciałam w ciszy i spokoju pobyć samotnie na terenach, przy okazji mieć pewność, że nic niechcianego na nie nie dotarło.
mg
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
wysoka | ruda tygrysio-pręgowana | heterochromia, prawe oko bursztynowe, lewe żółtozielone | białe znaczenia na lewym uchu i końcówce ogona | łysy kawałek ogona
zamknięta w sobie | nieszczęśliwa | skupiona na sobie
Mrówczy Szlak [KW], Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW]
Cisza. Ciemność. Jedynym towarzyszem kotki tej nocy był delikatny wiatr, muskający świeże źdźbła traw, dopiero co odrośnięte od ziemi, o tej porze wcale bliskie swojej ostatecznej wysokości. Zanosiło się na przyjemny spacer w obecności gwiazd, patrzących na wichrową zastępczynię z góry, daleko, daleko na niebie. Przez chwilę szła kompletnie sama. Żadnych piszczek ale, i żadnych drapieżników ani śladów ich obecności. Wiatr przywiewał jedynie zapach rzeki od strony Czarnego Ogona.
Ruda kotka przeszła przynajmniej kilkadziesiąt susów bez żadnych zakłóceń, zbliżając się w tym czasie do jednego z niewielu rosnących tu drzew. Samotna topola odcinała się wyraźnie ciemną sylwetką od nieba. Jeszcze nie jaśniało, jeszcze potrzebowało trochę czasu, ale już niebawem powinno zmienić kolor na różowawy. Tymczasem drzewo wyglądało zupełnie jak każde inne na terenach. Trufla mogła by je minąć obojętnie i iść dalej, ale do rudego uszka dobiegło ciche stukanie. Trudne do pomylenia z czymkolwiek innym, gdzieś na pniu, a może na gałęzi, stukał dzięcioł.
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Przyjemny wiatr muskał moje policzki, a ja cicho nuciłam jego melodię, chłonąc każdy podmuch z wdzięcznością i szczęściem, gotowa zapamiętać go na dłużej; gwiazdy widoczne jeszcze na niebie, wiszące wysoko, witające mnie tak samo jak ja je; brakowało mi takich wycieczek, Grom był dla mnie bardziej beztroski, ale nie mogłam tylko wypełniać obowiązków, musiałam zachować swoje światło, a do tego potrzebowałam również takich sytuacji.
Otrzepałam się kiedy następny powiew wiatru popchnął mnie w tył, a parę listków które utknęły w mojej sierści odleciało dalej; szłam jednak dalej przed siebie, aż nie usłyszałam – dzięcioła. Drzewo na mojej drodze od razu zdradziło gdzie dokładnie znajdę jegomościa, a kiedy podeszłam na pewną odległość od razu zobaczyłam ruszającą się główkę ptaszka. Spokojnie ustawiłam się w pozycji łowieckiej, by następnie powoli i ze spokojem podejść do drzewa, stając co jakiś czas; wspięcie się jednak było odrobinę cięższą sztuką, dlatego też podeszłam od strony gdzie dwukolorowych piórek nie widziałam i powoli bez pośpiechu wspięłam się na odpowiednią wysokość, by następnie powoli przejść na odpowiednią stronę, zaatakować skrzydło i przyciągnąć go do siebie, a następnie zatopić kły.
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
wysoka | ruda tygrysio-pręgowana | heterochromia, prawe oko bursztynowe, lewe żółtozielone | białe znaczenia na lewym uchu i końcówce ogona | łysy kawałek ogona
zamknięta w sobie | nieszczęśliwa | skupiona na sobie
Mrówczy Szlak [KW], Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW]
Ptak był zaaferowany stukaniem, że nie zwracał uwagi ani na późną (wczesną?) porę, ani tym bardziej na swoje otoczenie. Nic więc dziwnego, że nie zauważył kotki skradającej się w okolicy. Stukał sobie w najlepsze, całym tym hałasem jedynie pomagając Trufli wejść niewykrytej najpierw na pień drzewa, a potem przejść na drugą stronę. Wszystko to powoli, jakby miała cały czas na świecie. Piszczka zorientowała się o zagrożeniu kiedy było już za późno na odlot, a zęby kotki trzymały ją mocno za skrzydło. Ktoś w obozie wichru będzie miał świeżą zwierzynę na śniadanie.
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Kiedy tylko złapałam go za skrzydło, szybko pomogłam sobie łapą i po chwili już wgryzłam się w odpowiednie miejsce, gdzie ptak nie cierpiałby bez powodu za długo, jedyna rzecz jaką można zrobić dla natury to zabić ją szybko, tak samo jak ona najczęściej zabija nas szybko; dopiero życia od Gwiezdnych kwestionują w to jak powinna wyglądać śmierć, odwróciłam wzrok od dzięcioła, a mi automatycznie zrobiło się niedobrze.
Schodząc z nim w pysk, czułam jak krew kapała mi po futrze; zakopałam go szybko, dziękując naturze za swoje poświęcenie i ruszyłam dalej, ponownie starając się skupić na przyjemnym wietrze.
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
wysoka | ruda tygrysio-pręgowana | heterochromia, prawe oko bursztynowe, lewe żółtozielone | białe znaczenia na lewym uchu i końcówce ogona | łysy kawałek ogona
zamknięta w sobie | nieszczęśliwa | skupiona na sobie
Mrówczy Szlak [KW], Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW]
Natura nie odpowiedziała w żaden sposób, nie licząc łagodnego wiatru, głaszczącego kotkę po policzkach i po grzbiecie. Zostawiwszy topolę za sobą, wędrowała w towarzystwie gwiazd. Gdyby uniosła łeb, zauważyłaby, że niektóre z nich nawet zdawały się mrugać, raz po raz znikając za drobnymi, ciemnymi chmurami, żeby po chwili pokazać się znowu. Wokół panowała cisza.
Wojowniczka wędrowała przez miękką ziemię, świeże trawy po obu jej stronach, przed nią i za nią wyglądające mniej więcej tak samo. W tej monotonii krajobrazu łatwo było przegapić drobne poszlaki świadczące o obecności zwierzyny, tak jak Trufla przemierzających nocny krajobraz. Kilka źdźbeł trawy po jej prawej stronie drgnęło nienaturalnie, z pewnością nieporuszone wiatrem. Gdyby zatrzymała się na moment i wytężyła wzrok, spostrzegłaby niewielką mysz buszującą w młodej roślinności. Dobra przekąska dla wichrowego kociaka, a i przydatny łup dla medyczek...
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Cisza, wiatr i ja, och, gdyby tylko nie myśli, ale czy nie było coś pięknego w strachu? Czy nie to napędzało nas do życia? Nie uczyło na błędach? Czy kiedykolwiek jednak wcześniej czułam strach? Czy to co teraz czułam nim było? A może to był tylko ból związany z dziwnym ingerowaniem w naturę? Który również będę musiała przyjąć.
Strzepnęłam uchem; dziwny dźwięk, szelest nie będący tym od wiatru, och? Nie było to jednak nic groźnego, ledwo, ot odstające od podłoża małe ciałko, tak sądziłam, bowiem bardziej się nie zatrzymywałam. Szłam dalej.
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
wysoka | ruda tygrysio-pręgowana | heterochromia, prawe oko bursztynowe, lewe żółtozielone | białe znaczenia na lewym uchu i końcówce ogona | łysy kawałek ogona
zamknięta w sobie | nieszczęśliwa | skupiona na sobie
Mrówczy Szlak [KW], Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW]
Drobna piszczka uniosła główkę kiedy kotka minęła ją z obojętnością. Futerko jej się zjeżyło na karku i natychmiast porzuciła wszystkie swoje mysie sprawy żeby uciekać w bezpieczne miejsce. Może już nie musiała, drapieżnik przecież ją minął. Dzisiaj miała szczęście, ale następnym razem będzie musiała uważać bardziej. Drugi raz nie uda jej się tak łatwo uniknąć śmierci.
Krok za krokiem, a w zasięgu wzroku tylko wojowniczka, trawa i budzące się po chłodnej porze tereny. Wiatr zmienił odrobinę kierunek, przynosząc ze sobą zapachy z okolic Grzmiącej Ścieżki, ale żaden z nich nie zależał do zwierzyny.
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Jedna drobna piszczka w trawie i ponownie zostałam sama, ponownie moje kroki były jedynym słyszalnym dźwiękiem poprzez wiejący wiatr; tym razem jednak przywiano mi zapach Grzmiącej Ścieżki, a nie Czarnego Ogona czy coś to oznaczało? Czy było przypomnieniem o moim poprzednim dylemacie z życiami? A może po prostu wiatr wiał niezależnie od moich myśli? Może nie był ze mną, a jedynie obok? Nie przeszkadzało mi to, nawet jeśli dla mnie zawsze był istotny.
– Jak myślisz wietrze, przyniesiesz mi zapach czegoś innego, niż wspomnień? – zapytałam pomiędzy mocniejszymi podmuchami, idąc dalej.
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
wysoka | ruda tygrysio-pręgowana | heterochromia, prawe oko bursztynowe, lewe żółtozielone | białe znaczenia na lewym uchu i końcówce ogona | łysy kawałek ogona
zamknięta w sobie | nieszczęśliwa | skupiona na sobie
Mrówczy Szlak [KW], Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW]
Wiatr nie odpowiedział. Z każdym krokiem kotki tylko lekko muskał jej sierść, trącał wąsy, przynosił zapachy. Nic, co można by opisać jako zapach zwierzyny. Na wietrze niosły się woń mokrej ziemi, świeżych roślin. Czasem i Dwunożnych, wątły, stary zapach, najpewniej roznoszony przez ich śmieci niesione przez ten sam wiatr. Wysoko na niebie gwiazdy ciągle migotały lekko, przyglądając się kotce, ale niechętne do podarowania jej następnej okazji do polowania.
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Tym razem odpowiedź przyszła bardzo cicho i wątle, ledwo wyczuwalnie, a mimo to na tyle dosadnie, że nie pozostawało mi nic innego jak westchnąć ze smutkiem i na chwilę przysiąść obserwując gwiazdy, och… Szopie. Gdzie teraz byłeś?
Czasami zadawałam sobie to pytanie, czasami patrzyłam w dal z nadzieją, że ludzie go jednak oddadzą albo może sam by wrócił? Wydawało się, że mogłam chociaż spróbować mieć dobre relacje z dwójką rodzeństwa, niestety… tak się nie wydarzyło, Szop został porwany, a moja rodzina ponownie skurczyła się o jednego kota. Czy nie powinnam jednak przeć dalej na przód? Próbować? Otrzepałam się delikatnie, chcąc zrzucić z siebie ciężkei myśli i ruszyłam dalej.
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
wysoka | ruda tygrysio-pręgowana | heterochromia, prawe oko bursztynowe, lewe żółtozielone | białe znaczenia na lewym uchu i końcówce ogona | łysy kawałek ogona
zamknięta w sobie | nieszczęśliwa | skupiona na sobie
Mrówczy Szlak [KW], Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW]
Kotka ruszyła dalej, a wiatr przycichł. Zniknął zapach śmieci dwunożnych, ustało zaczepne łaskotanie jej wąsów i pociąganie sierści na grzbiecie. Jakby wiatrowi zrobiło się głupio, że przypadkowo przeniósł jej myśli na taką drogę, a wcale nie chciał. Zapadła niemal kompletna cisza, przerywana tylko dźwiękami kocich kroków depczących młode źdźbła trawy. Przez moment wędrowała jedynie w towarzystwie swoich myśli, oraz gwiazd migocących na czarnym niebie, obserwujących z góry samotny spacer wojowniczki.
Po lewej stronie kotki młode trawy zaszeleściły, jakby przygniecione jakimś ciężarem. W nikłym świetle nie dało się powiedzieć za wiele o sylwetce która je przygniatała, poza tym, że była wielkości mniej-więcej młodego kota, przemieszczała się drobnymi susami i czasem przystawała. W powietrzu unosił się świeży zapach zająca. Ledwie słyszalne odgłosy przeżuwania sugerowały, że piszczka korzystała z końcówki nocy żeby się najeść.
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Nastała cisza, powietrze stanęło w miejscu, chociaż nie czułam duchoty; wiatr wydawał się przepraszać mnie za wszystkie nieprzyjemne wspomnienia, uśmiechnęłam się do siebie. Czy naprawdę było jak myślałam? Nie miałam szans wiedzieć, ale jeśli życie wymagało odrobinę magii to zamierzałam jej dodawać tyle, by nigdy nie przestać jej odczuwać.
Szelest; moje kroki stanęły, skuliłam się lekko i... nasłuchiwałam. Coś było obok, chociaż nie miałam pojęcia co takiego, przez chwilę namierzałam miejsce, a potem następny szelest i zapach zająca. Porządny posiłek. Ustawiłam się w pozycji łowieckiej, wyciszyłam oddech i ruszyłam najpierw wolnym krokiem, aż byłam pewna że mogę trochę przyspieszyć, jeśli ten odskoczył kawałek - nie wydawał się w końcu stać w miejscu - w kiedy byłabym w odpowiedniej odległości chciałam wgryźć się w jego kark.
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
wysoka | ruda tygrysio-pręgowana | heterochromia, prawe oko bursztynowe, lewe żółtozielone | białe znaczenia na lewym uchu i końcówce ogona | łysy kawałek ogona
zamknięta w sobie | nieszczęśliwa | skupiona na sobie
Mrówczy Szlak [KW], Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW]
Świeża trawa w tym miejscu musiała być naprawdę smaczna, bo piszczka była kompletnie pochłonięta konsumpcją i nie rozglądała się na boki. Niewykluczone, że ten konkretny zając po prostu nie spodziewał się tutaj obecności żadnego kota, bo zapamiętał sobie rozkład patroli i był przekonany, że jest bezpieczny. Kroki Trufli pozostały nieusłyszane, a kotka niezauważona, kiedy skradała się bliżej i bliżej zwierzyny. Nawet dwa kicnięcia w dal nie zdołały jej powstrzymać, bo jedynie delikatnie zmieniła kierunek i przemykała dalej, aż znalazła się wystarczająco blisko. Skok był dobrze wymierzony, a zęby bez problemu zatopiły się w karku zająca, kończąc jego życie. Co prawda ostatkiem sił próbował się wyrwać, ale jedynie kopnął kotkę mocniej w lewy bark, zanim przestał się ruszać na dobre. Jeżeli Trufla miała jeszcze jakieś wątpliwości co do bycia prawdziwym Wichrzakiem, najlepszy dowód właśnie trzymała w mordce.