Logo Artemidy
Borsucza Nora
#46
Ciężko było mówić o trudności funkcjonowania w takich warunkach, kiedy było to jedyne, co doświadczył Wiewiórczy Ogon. Może gdyby urodził się w czasach, kiedy Szepczący Pył naprawdę, a nie tylko w opowieściach, odczułby różnicę. Tak jednak nie było, więc miał jedynie nadzieję, że klan te zmianę odczuwa.
Kocur zdziwił się nieco, gdy usłyszał iż stojąca przed nim istota jest już matką i to nie świeżo upieczoną, a taką doświadczoną, starszą. W końcu o Lśniącej Sadzawce słychać już od poprzedniej Pory Zielonych Liści, kiedy to została terminatorem medyka.
- Niesamowite. Jak to jest, że po was w ogóle nie widać, że kiedykolwiek wydałyście na świat potomstwo? - po Krogulec też nie było widać, że urodziła dwa dość liczne mioty. On na jej miejscu wyglądałby jak flaczek, jakby ktoś go wcześniej zjadł i wypluł. Niezwykle fascynowało go to, jak kocice przez to wszystko przechodzą, jak bardzo nie widać później, iż w przeszłości wyglądały jak chodzące beczki. Niesamowite. - Myślałem że mam do czynienia z niedawno mianowaną wojowniczką, a tymczasem okazać się może, iż jesteś ode mnie starsza. Twoja córka została terminatorem Medyka, kiedy moje maleństwa miały ledwie cztery księżyce. Niesamowite - Kocięta Zawilcowej Skórki na pewno przeżyły więcej niż jeden pełny obieg pór, co trochę zniszczyło rudzielcowi obraz wojowniczki. Myślał iż ma ona właśnie coś koło dwudziestu czterech księżyców, a tu zonk. Może nie powinien patrzeć na wzrost? W końcu sam był dość wysoki, toteż kocica mogła mu się wydawać młodsza przez to, że była niższa... albo po prostu młodo wyglądała. To tez opcja.
LVL 7 295 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#47
W pierwszej kolejności dostrzegła zaskoczenie, jakie pojawiło się na pysku kocura z Klanu Cienia. Jej lewa brew drgnęła nieznacznie ku górze, bo nie do końca rozumiała co też wywołało taką reakcję Wiewiórczego Ogona. Dopiero gdy się odezwał stało się jasne co było aż tak dużym szokiem... i brew wojowniczki uniosła się jeszcze bardziej.
- Moje kocięta od dawna są dorrosłymi kotami, Wiewiórrczy Ogonie - odparła patrząc na niego z pewnym... pobłażaniem? Sam przecież zauważył, że Lśniąca Sadzawka już od pełnego obiegu pór zajmowała się klanową lecznicą. - To wystarrczająco dużo czasu, by powrrócić do forrmy - zwłaszcza gdy urodziło się zaledwie cztery dość drobne kocięta, następnie z tymi kociętami trzeba było pokonać drogę od Słonej Wody aż na te ziemie oraz pomóc w budowie nowego obozu... a potem poszło lawinowo, nie było już chęci do tego, by wracać do kociarni i w niej gnić. Nie była matką polką... ale Wiewiórczy Ogon nie musiał tego wiedzieć.
- Schlebiasz mi - zamruczała przymrużając z rozbawieniem swoje chmurne oczy. - Lśniąca Sadzawka nie była od nich wiele starrsza, miała około dziewięciu księżyców gdy została wybrrana na terrminatora medyka - powiedziała po kilku chwilach namysłu, jakich potrzebowała na podliczenie czasu jaki upłynął pomiędzy jej pierwszą ceremonią a tym, jak Szałwiowy Dym ją wybrał na swoją następczynię. Trzy, może cztery księżyce.
Uniosła raz jeszcze prawą przednią łapę i przesunęła po niej językiem czując, że jednak nie wytrzyma dłużej i musi upewnić się, że na pewno jej futerko jest w wyjściowym stanie. Przeczesała pobieżnie skroń łapą oraz wygładziła wąsy po prawej stronie nim znów usiadła wyprostowana, czekając na to co Wiewiórczy Ogon miał jej powiedzieć na tę rewelację.
♡
her eyes and words are so icy
oh but she burns
like rum on the firex ̖́-
hot and fast and angry
as she can be
LVL 5 360 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
12
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#48
- No nie wiem. Moja partnerka wydała na świat dwa dość spore mioty, a tak jak i w twoim przypadku, nigdy nie powiedziałbym, że miała chociaż jeden. Ale ona zawsze była dość masywna, może to przez to. Nie wiem - cóż, nieważne ile czasu minęło, Krogulec cały czas wyglądała tak samo i podobnie zapewne było z Zawilcową Skórką. W przypadku córki Traszki mogło być też tak, iż miłość nieco przysłoniła rudzielcowi jej pewne niedoskonałości poporodowe, ale cóż, tego się raczej nigdy nie dowiemy.
- Była bardzo młoda. Z tego co pamiętam, w pewnym momencie zniknął także wasz Medyk, podczas gdy twoja córka nadal była terminatorką. Jak z tego wybrnęła? O ile to nie tajemnica, oczywiście - od zawsze go to ciekawiło. Niejednokrotnie na treningu padały pytania: "a dlaczego ona ma wojownicze imię, skoro jest terminatorką?", "to u kogo ona się uczy?". Teraz odpowiedź nie była aż tak ważna, bo i pytania się nie powiadają, ale czemu by nie spytać, tak z czystej ciekawości.
LVL 7 295 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#49
- Być może ma więc dobrre geny - odparła pozwalając sobie na delikatnie drgnięcie kącików warg. Nic innego nie przychodziło jej do głowy i, naprawdę, rozmawianie o ciąży partnerki kocura z którym rozmawiała nie było do końca tym o czym w tej chwili marzyła. Nie znali się na tyle dobrze by rozmawiać na takie tematy i sama świadomość, że Wiewiórczy Ogon z taką łatwością o tym mówił sprawiała, że żółć podchodziła jej aż po same gardło.
- Początkowo pobierrała nauki u Malinowych Chaszczy, jednak Błysk zabrronił jej nauczania mojej córrki - powiedziała strzepnąwszy swoim małym, szarym uchem. - Ostatecznie to Łososiowa Łuska przekazał jej całą swoją wiedzę, a Świetlikowa Gwiazda nie miał obiekcji wobec takiej pomocy ze strrony swojego medyka. Och, Świetlikowa Gwiazda był mi zrresztą winien pewną przysługę - dodała uśmiechając się delikatnie. Czy Świetlikowa Gwiazda wiedział, czyją córką jest Lśniąca Sadzawka? Z całą pewnością. Czy okoliczności w jakich się poznali wpłynęły na decyzję odnośnie zielonego światła dla nauk u Łososiowej Łuski? Była przekonana że tak.
♡
her eyes and words are so icy
oh but she burns
like rum on the firex ̖́-
hot and fast and angry
as she can be
LVL 5 360 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
12
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#50
- Możliwe - odparł, nie ciągnąc tematu dłużej. Co prawda ciąża i kocięta to były jak najbardziej naturalne rzeczy i kocur nie miał problemu z tym, by o tym rozmawiać, ale zauważył że rozmówczyni niespecjalnie jest tymi tematami zainteresowana. Zatem najwyższa pora, aby to przerwać i porozmawiać o czymś innym.
- Rozumiem. Przeszła naprawdę długą i ciężką drogę - mruknął. Cóż, pewnie wielu by się wykruszyło, gdyby musiało przejść przez to wszystko. Ćmi Lot na przykład była w o wiele lepszej sytuacji, a mimo to zniknęła bez słowa, niemalże od razu po tym, jak skończyła trening. Pozostało mieć jedynie nadzieję, że Klan Wichru przez długi czas nie będzie musiał ponownie walczyć o każdy skrawek medycznej wiedzy.
- Znasz może Miękki Obłok? - zapytał, zmieniając temat. Skoro już miał okazję, dlaczego by się nie podpytać o ojca dzieci Trzcinowej Sadzawki. Z tego co mu wiadomo, niespecjalnie interesował się dziećmi, czy też z nimi widywał.
LVL 7 295 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#51
Puchacz jak zwykle patrolował granice klanów w samotności. Nie lubił zbytnio siedzieć w obozie, gdzie dużo kotów doprowadzało go nadal do szaleństwa, oprócz nielicznych jednostek, które trawił, czy nawet, o Gwiezdny Klanie, lubił. Niestety, większość kotów w chwili obecnej doprowadzała go do szaleństwa, szczególnie przez ostatnie wydarzenia.
Właśnie przechodził przy granicy z Wichrem, zupełnie zamyślony i gdyby nie to, że do jego nozdrzy doszedł zapach goniących za królikami, to na pewno na spokojnie przeszedłby tą granicę bez kiwnięcia palcem. Otrząsnął się po chwili i rozejrzał, kontrolując czy żadnego Wichrzaka tu nie ma, po czym cofnął się dla pewności, chociaż tak właściwie nigdy tej granicy nie przekroczył. Co prawda, było blisko, ale tego nie zrobił. Znał jednak niektóre typy kotów, które za takie "prawie, prawie" mogły już odgryźć uszy. Dlatego, dla pewności, że nikt nie weźmie jego zachowania za podejrzane, po prostu podszedł do jakiegoś krzaka po jego stronie granicy i otarł się o niego parę razy, zostawiając na nim zapach Cienia. W sumie, skoro już tu był, mógł trochę poodnawiać zapachy, kto wie, czy te wszystkie patrole na pewno spełniają dobrze swoje obowiązki, czy tylko przechodzą tędy i nie robią nic z oznaczeniami, hę?

/Wronie Serce~
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#52
Chyba nigdy nie był na granicy z klanem Cienia. To znaczy na pewno był, na treningu, nie tylko swoim, bo z Chmurną Łapą też. Nie pojawił się tam ani razu w odwiedziny, tak aby kogoś poznać i porozmawiać z nim. Zawsze kręcił się obok Klanu Rzeki, z wiadomych powodów. A teraz wszystko się zmieniło, więc za pewne częściej będzie odwiedzał zachodnich sąsiadów. Uh... Zachodnich. Nawet zwykłe słowo tak bardzo przypomina mu imię jego byłej.
Szedł wzdłuż granicy. Zapewne byłby teraz gdzieś dalej, już przy Czterech Dębach, gdyby nie to, że zrobił sobie długo postój w drodze do granicy. Nie był zmęczony, po prostu tam przystanął. Dotarł w końcu do granicy, jednak nie zatrzymał się. Szedł wzdłuż niej, patrząc to na swoje tereny, to na tereny klanu Cienia. Do czasu nikogo nie widział. W pewnym momencie coś migło mu przed oczami. Był niemalże pewny, że to jakiś kot. Przystanął wtedy i rozejrzał się. Ah tak, niedaleko od niego ktoś sobie przechodził. Kocur nie wołał jednak nieznajomego. Chciał zobaczyć jak zareaguje i czy do niego przyjdzie.
[Obrazek: KafOHuR.png]
LVL 3 190 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#53
Puchacz chwilę tak chodził po granicy, udając że coś robi, znaczy, początkowo faktycznie miał zamiar poodnawiać trochę zapachy graniczne, ale potem uznał, że w sumie to mu się nie chce, więc stanął koło krzaczka, gotowy w każdym momencie zacząć się o niego ocierać, gdyby komuś akurat zachciało się przechodzić. A to komuś z cienia, może z wichru, kto wie.
Po chwili ujrzał takiego delikwenta, więc przybliżył się do rośliny i wygiął w łuk, ocierając o gałęzie i liście, nie spuszczając jednak spojrzenia z nieznajomego, który to przystanął i mu się przyglądał. Buras więc cofnął się delikatnie, jakby próbując schować za krzakiem, by nie było widać, że również badawczo przygląda się temu drugiemu kotowi, by po chwili wyjść stamtąd, stanąć dosłownie na granicy i przekręcić nieco głowę spoglądając na dymnego.
- Patrzysz jakbyś cienistego nie widział - rzucił po chwili żartobliwie, jednak jak najpoważniejszym tonem tylko mógł. - Ale w takim razie cieszę się, że mogę być pierwszy, czuję się zaszczycony! - dodał po chwili, tym razem już weselszym, dowcipnym tonem, a na dowód, że to na pewno żart, a przynajmniej tak myślał, bo kto wie, może kocur już spotkał jakiegoś cienistego (a może faktycznie był pierwszym?) po chwili się zaśmiał. Mimo wszystko jednak, wypiął się dumnie, kładąc przednią łapę na piersi. - W takim razie, jako pierwszy cienisty w życiu, muszę się przedstawić! Jestem Wirujące Pióro - tu teatralny ukłon - a ty jak się zwiesz, mój niestetyniepierwszyWichrzaku? - rzucił na koniec znów wyszczerzając się dowcipnie.
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#54
Tak jak Wrona myślał, nieznajomy kot po chwili podszedł do granicy. Chwilę przed tym odnowił ślady zapachowe. Wojownik tymczasem spokojnie na niego czekał, obserwując cała ta sytuację. Samotny patrol? A może wycieczka terminatora? Chociaż w sumie to bardziej wyglądał mu na wojownika. Zaraz zapewne się dowie...
Pierwsza wypowiedź kocura wydawała się Wroniemu lekko złośliwa, jednak było to tylko złudzenie. Żartobliwy ton zdradzał wszystko. Z resztą niemalże od razu bury zaczął mówić dalej, co jeszcze bardziej przekonało wichrzaka, że tylko żartował.
-Hmm... Tak właściwie to poznałem już Grzybową Polanę, ale to było przy granicy z terenami Niczyimi, a klanem Wichru. Natomiast nigdy nie byłem na granicy z Cieniem z powodu chęci poznania kogoś nowego.- wyjaśnił po chwili, przyglądając się cienstemu. Był ciekawy czy tamten zna Grzybową Polanę, czy taka w ogóle jest w klanie. Co prawda pachniała Cieniem, ale mogła być świeżo po wygnana czy coś. Była taka załamana i smutna...
-Wronie Serce- przedstawił się po chwili, gdy tylko usłyszał jego imię. Jest wojownikiem, tak jak dymek myślał. Udało mu się zgadnąć, kolejny już raz. Może i nie była to trudna zagadka, ale z drugiej strony bury mógł być po prostu wyrośniętym terminatorem. -A więc kogo jeszcze z mojego klanu poznałeś?- spytał. Oczywsice nie chciał, aby Wirek zaczął mu tu wymieniać wszystkie koty, bo pewnie przewinęło się ich dużo. Jeden czy dwa mu w zupełności wystarcza. Bo ciekawy czy ich kojarzy i czy byli to jacyś dopiero co mianowani terminatorzy. Lepiej pilnować takich rzeczy. Co z tego, że jest tylko wojownikiem?
[Obrazek: KafOHuR.png]
LVL 3 190 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#55
Słysząc że już poznał kogoś z cienia teatralnie skulił uszy ze smutku i klepnął o ziemię tyłkiem, wpatrując się w nią smutno, po czym podniósł łapę na wysokość mniej więcej serca i westchnął ciężko.
- To taaaakaaa szkooooda - rzucił najsmutniejszym tonem, na jaki potrafił się z biegu zdobyć. - A chciałem być pierwszy - dodał i kopnął jakiś leżący samotnie kamień najsmutniejszym ruchem, na jaki mógł się zdobyć.
Po chwili jednak znów wstał i się ożywił, jakby sytuacja sprzed chwili nie miała kompletnie miejsca. I właściwie, dla niego nie miała, w końcu, oczywiście sobie żartował. Nie obchodziło go wszak którym cienistym w kolejce do poznania będzie. Nie był aż tak zadufany w sobie. Owszem, trochę był, i tego zaprzeczyć się nie da, ale nie aż tak.
Po chwili kocur się przedstawił. Cóż, od samego początku przeczuwał, że ma przed sobą wojownika, ponieważ był dość rosły i w ogóle, i nie wyglądał jak jakiś słabowity terminator, jednak po tym jak dymny się przedstawił, Wirek mógł się w całości upewnić, że to na pewno wojownik. Kiwnął więc tylko głową.
- Zdarzyło mi się spotkać... Um... Jakąś Łapę... Tylko jak on się nazywał - zamyślił się chwilę, próbując sobie przypomnieć to imię. Spotkał tego kota jak jeszcze był terminatorem, więc kompletnie nie mógł sobie w pierwszej chwili przypomnieć jak się ów kot nazywał. - Ten, no! Kwitnąca Łapa, o! No i Ślimaczą - rzucił po chwili również drugim imieniem. Drugie pamiętał lepiej, ponieważ to spotkanie miało miejsce dopiero jakiś czas temu, a nie parę księżyców temu.
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#56
Wrona wcale nie rozumiał zawodu wojownika. Sam nie był tak bardzo smutny, gdy dowiedział się, że nie jest pierwszym poznanym wichrzakiem przez tamtego. W sumie to było mu wszystko jedno, czy jest pierwszy, czy ostatni. Może to po prostu różnica charakterów. Jak na razie Wirek wydawał się mu lekko dziecinny, pozytywnym kotem. Być może to tylko wrażenie i przykrywka, a tak naprawdę jest całkiem inny.
-Co to za różnica czy będziesz pierwszy czy któryś z kolei?- zapytał, nie za bardzo rozumiejąc. Jego głos był łagodny, lekko zaciekawiony, nie było w nim ani krzty złośliwości. Z resztą Wronie nie chodziło o to, żeby być złośliwym. Przeważnie był miły, nawet gdy miał zły humor to udawał miłego. Ogólnie to bardzo trudno go zdenerwować.
Oczekiwał aż wojownik powie mu które koty z klanu Wichru już poznał. Lekko sie obawiał, szczególnie gdy usłyszał, że byli to jacyś terminatorzy. Miał nadzieję, że nie świeżo mianowani... Po usłyszeniu ich imion pewnie to stwierdzi. Chociaż... Mogli spotkać się już dawno, gdy owy terminator był dopiero po ceremonii. Teraz natomiast mógłby być już wojownikiem.
-Ah... Ślimacza Łapa, znam ją, to córka Malinowej Gwiazdy- powiedział. Sam nie był pewny w jakim wieku jest teraz terminatorka, ale wiedział, że trenuje ja Sokoli Cień, więc nie zamierzał tego nigdzie zgłosić. Po prostu uważał zastępcę za dobrego, odpowiedzialnego kota. Poza tym... Zgłoszenie takiej sprawy byłoby absurdalne i na pewno zaszkodziłby sobie, a nie tamtym terminatorom. -A Kwitnąca Łapa... Hm... Nie znam go bliżej. Wiem tylko tyle, że jest niewiele starszy ode mnie- dodał po chwili. Żyje już dwadzieścia sześć księżyców, a mimo to dalej nie poznał wszystkich kotów że swojego klanu. Oczywiście zna je wszystkie z widzenia, czy krótkich, naprawdę krótkich rozmów, ale nie że wszystkimi poznał się bliżej. A właśnie o to mu chodziło.
-A Grzybowa Polana? Co z nią? Gdy ja ostatnio poznałem była taka smutna i załamana. Coś musiało się wtedy stać.- powiedział. Zależało mu, by dowiedzieć się czy Grzyb choć trochę się rozpromieniła. Czy w ogóle została jeszcze w klanie? Czy poszła szukać kotki, na której tak bardzo jej zależało? Zbyt wiele nie wiedział, bo niestety klan Wichru jest w przeciwną stronę od osiedla.
[Obrazek: KafOHuR.png]
LVL 3 190 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#57
Och, oczywiście że to było bardzo, bardzo ważne! Znaczy. Nie, nie było kompletnie ważne. Aczkolwiek, jak Puchacz się czegoś doczepił, to na amen. Jak rzep do psiego ogona, albo jak kleszcz. O.
Słysząc jego pytanie rozszerzył gwałtownie oczy, jakby zaszokowany, że takie pytanie mogło wyjść z pyska wichrzaka, po czym odchylił się nieco do tyłu na tylnych nogach i podniósł delikatnie przednią łapę, udając najbardziej zaszokowanego jak tylko mógł w danym momencie. Wronie Serce mógł nawet usłyszeć, jak ten gwałtownie nabiera powietrza.
- Jaka to różnica?! - wyrzucił z siebie nieco piskliwie, po czym powtórzył głośniej: - JAKA TO RÓŻNICA?! Otóż powiem ci, że bardzo, bardzo duża! Od tego zależy przyszłe życie wojownika, tudzież terminatora, który spotkał tego pierwszego pierwszego kota! - wyrzucił z siebie na jednym wdechu, dalej udając zrażonego tym, że dymny nie wie jaka to różnica. No, oprócz tego, że żadna, ale jak już zaczął to grać, to musiał to skończyć. Nie ważne, czy zwykłym wygaśnięciem tematu, czy obruszeniem się wojownika, czy jego przyznaniem mu racji. Nawet na taki temat. Ale, to by przynajmniej świadczyło, że ma poczucie humoru, za co niewątpliwie dostałby ogromnego plusa od cienistego wojownika.
Uniósł delikatnie brew, gdy kocur skomentował koty, które mu wymienił jako te, które spotkał. Cóż, szczerze go nie obchodziło co to za koty. Raz je spotkał i jaka była gwarancja, że spotka je jeszcze raz? Oprócz tego że na granicy z zerową? Szczerze, często chodził po granicach, mając nadzieję, że wyłapie jakiegoś nieznośnego samotnika, albo młodego terminatora, którzy nie szanują granic tak, jak wojownicy, gotowi obedrzeć ze skóry, czy odgryźć ogon. Jednakże rzadko spotykał jakieś inne koty, a co dopiero więcej niż raz. Więc gdy tylko się rozstawały, automatycznie przestawały go takie jednostki obchodzić.
- Grzybowa Polana? - rzucił, trzepnąwszy uchem. Och, tak, jego ciotka, kojarzył, kojarzył, poznał w dzieciństwie. Nie wiedział jednak jak jej się teraz powodzi, więc zwyczajnie wzruszył ramionami. - Nie mam pojęcia co u niej. Ale nie martw się, dalej jest w klanie i dalej żyje.
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#58
Reakcja Worka na pytanie Wrony była w sumie do przewidzenia. I taką właśnie kocur brał pod uwagę. Miał w głowie kilka wersji jak to mogło się zakończyć, w tym właśnie ta. Dlaczego był przygotowany na te piski i krzyki. Nie przejął się zbytnio. Po prostu stał po swojej stronie granicy i patrzył na niego złotymi oczami, czekając aż tamten skończy dramatyzować.
-Aaa w jaki sposób?- spytał. Nie za bardzo rozumiał jak miałoby na niego zadziałać spotkanie jakiegoś obcego kota, gdy był terminatorem. Na przykład Pustułcza Łapa z Rzeki. Nic się w jego życiu przez nią nie zmieniło. Po prostu spotkali się i rozmawiali, a potem każdy się rozszedł do swojego domu. Koniec.
Odetchnął z ulgą, gdy usłyszał, że z Grzyb jest wszystko w porządku. Jest w klanie i żyje. Czyli ważna kotka albo wyruszyła bez niej albo jest jeszcze w klanie. W najlepszym przypadku zrezygnowała z wyprawy, bo Grzybowa przemówiła jej do rozsądku. Wrona miał nadzieję że ta trzecia opcja. Każdy byłby bezpieczny.
-To dobrze. Martwiłem się, że coś mogłoby się jej stać. - powiedział po chwili, patrząc na tereny za burym. Gdzieś tam była Grzyb, ale czy bezpieczna?
[Obrazek: KafOHuR.png]
LVL 3 190 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#59
Przez chwilę się zaciął, po prostu stojąc na nieco rozszerzonych łapach i patrząc na dymnego z rosnącym przerażeniem. Sam w sumie nie wiedział dlaczego, miał nadzieję, że na tym ta dyskusja się zakończy i albo dymny parsknie śmiechem razem z nim, albo zwyczajnie zniechęci się do kontynuowania tego tematu. Osobiście, pręgowany bardziej preferowałby, gdyby ten zrobił to pierwsze, albowiem pręgus już miał poważne wątpliwości na temat poczucia humoru innych i martwiło go to. Albowiem nie rozumiał, jak można nie mieć poczucia humoru i nie rozumieć żartów. Ale widocznie, albo miał przed sobą idiotę, który nie rozumiał, że ten się śmieje, albo... Albo w sumie nie wiadomo. Chociaż, im dłużej przyglądał się dymnemu, tym ten bardziej sprawiał wrażenie nie rozumiejącego co się przed nim dzieje.
- Nie dyskutuj! - krzyknął więc, podnosząc nieco łeb. - I nie kwestionuj moich słów! Jeszcze się przekonasz, że to ma wpływ na twoje życieeee! - dodał tajemniczo, nieco przedłużając ostatnią literę. Kompletnie nie przemyślał sobie tego, co powie, gdy kocur się spyta "dlaczego". No i nieco spanikował, więc palnął... To. Miał nadzieję jednak, że tym zakończą tą rozmowę, albo kocur poprowadzi ją tak, żeby Wirek się już więcej nie zacinał, o.
O perypetiach Grzybowej nie miał kompletnie pojęcia. Jedyne co o niej wiedział to to, że faktycznie dalej żyje, jest czarną wojowniczką i siostrą jego brata. Tyle, dziękuję za uwagę. Dlatego średnio się przejął tym, co powiedział dymny. Każdy ma jakieś problemy, no nie? Widocznie ona wtedy się na jakiś natknęła, a teraz może już było lepiej. Kto wie. Inni klanowicze interesowali burego wojownika tyle, ile latająca mu koło ucha mucha. Dopóki była blisko - interesował się nią, albowiem go denerwowała, jednak jak już odleciała, to miał ją gdzieś. Przynajmniej nie denerwowała już jego, tylko kogoś innego. Strzepnął więc uchem, gniotąc temat zanim zdążył się rozrosnąć. Rozejrzał się za to, jakby szukając jakiegoś innego tematu do rozmowy, ponieważ stać tu i kwitnąć nie zamierzał. Wolał działać, robić coś, a jeśli miał możliwość pogadania z kotem z innego klanu, to to zrobić.
- A jak tam u was w klanie? Po staremu? - napomknął po chwili, strzygąc uszami. Oczywiście, chodziło mu o wielką trójcę. Ciekawił się, czy coś się u wichrowych zmieniło, czy może wszystko było po staremu. Chętnie dowiedziałby się o jakiś zmianach wcześniej, niż cała reszta klanu.
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#60
Wrona cały czas patrzył na Wirka i na to co tamten robi. No... Jak na razie nie robił nic, tylko patrzył na niego z rosnącym przerażeniem na twarzy. Czyżby nie wiedział co ma odpowiedzieć? Ah, no trudno, czasem po prostu trzeba przyznać, że nie ma się racji. Albo może i ma racje, ale nie wie jakie argumenty do tego ma Wronie przedstawić? W sumie to dymka mało to obchodziło, byleby usłyszał odpowiedź. No i rzeczywiście kocur zaczął po chwili coś mówić, ale... Na pewno nie były to słowa, które wojownik chciał usłyszeć. Nie spodziewał się w ogóle, że ktoś potrafi w taki sposób powiedzieć do innego kota, który jest mniej więcej w tym samym wieku. Po prostu to nie jest kulturalne i nie należy tak mówić do losowo napotkanej osoby na ulicy. No bo jakby nie patrząc to ich spotkanie takie było. Czy wszyscy cieniści są tacy niewychowani, czy tylko ten? Wrona miał wątpliwości, bo przecież Grzyba taka nie była. A może to właśnie ona jest wyjątkiem, a nie on? Na pewno się kiedyś dowie, gdy spotka innych cienistych. Ale czy po tym spotkaniu na pewno będzie chciał? Raczej tak. W końcu wrzucanie wszystkich do jednego worka nie jest w porządku.
-Przepraszam bardzo, ale chyba jest to nie w porządku. Chciałem wiedzieć dlaczego sądzisz, że ma to jakikolwiek wpływ na życie, a Ty wyskakujesz mi z oskarżeniami, tylko dlatego, że nie potrafisz znaleźć odpowiednich słów lub nawet nie wiesz co powiedzieć, bo dobrze wiesz że to nieistotne. Mogłeś od razu powiedzieć, że żartujesz, a nie brnąć w to dalej i pakować się w coraz większe kłopoty, o ile można nazwać to kłopotami.- Powiedział, aczkolwiek jego głos wcale nie był złośliwy, ani głośny. Mówił spokojnie, powoli, cały czas patrząc na burego. A tamten nic nie mógł poradzić, że Wrona tak się na niego gapi. Bo co może zrobić? Jedynie odwrócić wzrok. Albo.. Zwrócić mu uwagę o ile da radę. Zobaczymy jak będzie, być może w ogóle nie zwróci na to uwagi.
Został zapytany jak tam w klanie Wichru, czy wszystko jest po staremu. Nie wiedział co to dokładnie oznacza, czy chodzi mu o władzę, czy dowiedział się skądś jakichś informacji, których wiedzieć nie powinien. Dymek stwierdził, że chodzi mu o wszystko, tak ogólnie, a więc taką odpowiedź postanowił mu dać.
-Tak, wszystko w porządku. Co miałoby się zmienić? Przywódca żyje, zastępca te, medyczka również, a nie chce cie zanudzać ceremoniami i opowiadaniem kto został wojownikiem, a kto terminatorem, bo pewnie i tak nie chciałbyś tego słuchać.- stwierdził, dalej patrząc na kocura. Czy taka odpowiedź mu odpowiada?
[Obrazek: KafOHuR.png]
LVL 3 190 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości