Mistrz: Pszczeli Jad > Płonący Las > Mknąca Zawierucha Płeć: nonbinary (zapach kocura) Matka: Modliszkowy Zagainik Ojciec: Świergot Partner: problemy i deszcz
Nie dba o siebie. Jego futro to była katastrofa. No w miarę. Nadal jest długie i na ogół nie takie złe, gdyby nie to, że nie jest tak jakoś puchate. Jego włosie opada na dół bez kompletnego szału. Tak smutne jak jego wnętrze. Oczy nadal niby tak kolorowe jak wcześniej, bo żółte i błękitne, ale bez blasku. Małym dzieciom nadal będą zapierać dech w piersiach, bo O MATKO DWA KOLORY, ale na ogół smutne takie te ślepia. Bez siły. Gdy ktoś ma okazję widzieć ich białka to z łatwością zauważy lekką czerwień. Jak duży był tak i jest. Kwadratowy i chudy. Czy to to się komuś spodoba? No nie za bardzo. Jego barki i ogólnie wszystko jest takie kościste i ostre. Uwaga nie pokłóć się. Ale w miarę maskuje to futerko na szczęście. Łapy ma spore i bardzo takie miziu miziu. Przy opuszkach ma gęste kłębki futerka, które czasem potrafią irytować, ale lubi to. Jego ogon jak miotłą był tak jest. Długi i strasznie puchaty. Kocięta mogą się w nim chować do woli, tylko właściciel dostanie zawału. (kp)
Czy problemy się skończyły? Absolutnie nie. Więc co zatem jest inaczej hmm? Pan Promyk nadal jest smutny, nadal nie umie odnaleźć się w społeczeństwie i tyle. Emocjonalne wybuchy się skończyły co prawda i biały terminator jest trochę uspokoił, ale hm. Może trochę bardziej uchyla swoją maskę. Nie potrafił wytrzymać hamując wszystko, więc wypuszcza poszczególne cechy, w konkretnym momencie. Nie potrafi jednak tak jak sobie obiecał otworzyć się do końca. Jedno się nie zmieniło. Jest duchem tak jak zawsze. Smutnym i zmęczonym. Częściej przebywa teraz z kociętami i próbuje się do nich przyzwyczaić. Nie jest aż tak źle, ale nie najlepiej. Martwi się o wszystko. O przyjaciela z Klanu Rzeki, o siostrę, o matkę, o wszystkich mu bliskich w jakimś sensie... Lubi deszcz. Uspokaja go. Wtedy czuje się lepiej. Jakby świat też płakał, też się stresował, też przeżywał...
Jasna Kropla (KC) Żurawinowy Nos (KG) Mysia Łapa (KW) Rybka (KRZ) | Bogatka (S)
Ptasia Łapa wyruszyła na poszukiwania. Szczęście jej sprzyjało po tym pechowym wręcz ostatnio polowaniu. Na swej drodze zauważyła roślinę, która zdecydowanie nadawała się do składzika w Korzennej Jamie. Duże niebieskie kwiaty zwisały z szorstko owłosionej łodygi tego medykamentu. Wokół rośliny wyczuć można było charakterystyczny dla niej zapach niczym z ogrodu dwunoga, który wydzielają mocno wodniste zielone warzywa.
Bardzo szczupła, wręcz wychudzona kotka. Jej niegdyś pulchną mordkę zdobią ładne, bladozielone oczy, podobne do tych Świergota. Nad nimi znajduje się pręga, ułożona w kształt litery "M". Kotka zdecydowanie ma wrodzony wdzięk - zapewne dzięki Modliszkowemu Zagajnikowi - z którą mogłaby konkurować o tytuł miss.
Jej sierść jest krótka, jednak puchata. Jest ona niebiesko-szynszylowa z przebłyskami złota - głównie pod oczami, na brzuchu i łapach.
Zmieniła się... I to bardzo. Nie tylko z wyglądu - chociaż z niego nie zmieniła się tak drastycznie - ale również z charakteru. Nie jest już tą samą, radosną koteczką, co wcześniej. Przez regularne znęcanie się przez niedoszłego „partnera” stała się kocicą, która jest bardzo zaniepokojona. Ptaszek zaczęła czuć obrzydzenie do samej siebie. Czuje obrzydzenie samą swoją istotą. Czasem zdarzają jej się niekontrolowane wybuchy gniewu, które na osiedlu kończyły się zazwyczaj rozszarpaniem przez nią starej kanapki albo wywaleniem śmietnika. Potem potrafi przejść w niekontrolowany płacz. Czuje się jak nic niewart śmieć. Przestała w siebie wierzyć... Zrodziła się w niej też obsesja na punkcie kocurów, gdyż boi się ich tak bardzo, że jest w stanie niezbyt kontrolowanie go uderzyć, jeśli się zbliży...
Po ostatnim polowaniu kotka nie chciała póki co nikogo prosić, aby poszedł z nią. Sucha Łapa leżała teraz przez jej głupotę w Korzennej Jamie, a ona nic nie mogła z tym zrobić. Dlatego więc na poszukiwanie potrzebnych jej materiałów, bądź też jakiś ziółek, ruszyła sama.
No proszę!
Dosyć szybko w jej oczy rzuciła się charakterystyczna roślinka, którą chyba widziała w składziku. Jej zapach był również charakterystyczny, ale nie mogła go uznać za zły. Nawet jej się w sumie podobał. W każdym razie niebieski kwiat zwisał z owłosionej łodygi, a ona niezbyt wiedziała, która część tej roślinki jest potrzebna.
Dlatego więc podeszła do roślinki, a następnie delikatnie chwyciła zębami koniec łodygi, znajdujący się przy samej ziemi. Nie chciała wyrwać jej z korzeniami, ponieważ wtedy pewnie nie urosłaby kolejna. I chociaż nie wiedziała do czego służy, to uważała, że raczej będzie potrzebna.
Dziwny jest tenświat Gdzie jeszcze wciąż Mieści się wielezła
Mistrz: Pszczeli Jad > Płonący Las > Mknąca Zawierucha Płeć: nonbinary (zapach kocura) Matka: Modliszkowy Zagainik Ojciec: Świergot Partner: problemy i deszcz
Nie dba o siebie. Jego futro to była katastrofa. No w miarę. Nadal jest długie i na ogół nie takie złe, gdyby nie to, że nie jest tak jakoś puchate. Jego włosie opada na dół bez kompletnego szału. Tak smutne jak jego wnętrze. Oczy nadal niby tak kolorowe jak wcześniej, bo żółte i błękitne, ale bez blasku. Małym dzieciom nadal będą zapierać dech w piersiach, bo O MATKO DWA KOLORY, ale na ogół smutne takie te ślepia. Bez siły. Gdy ktoś ma okazję widzieć ich białka to z łatwością zauważy lekką czerwień. Jak duży był tak i jest. Kwadratowy i chudy. Czy to to się komuś spodoba? No nie za bardzo. Jego barki i ogólnie wszystko jest takie kościste i ostre. Uwaga nie pokłóć się. Ale w miarę maskuje to futerko na szczęście. Łapy ma spore i bardzo takie miziu miziu. Przy opuszkach ma gęste kłębki futerka, które czasem potrafią irytować, ale lubi to. Jego ogon jak miotłą był tak jest. Długi i strasznie puchaty. Kocięta mogą się w nim chować do woli, tylko właściciel dostanie zawału. (kp)
Czy problemy się skończyły? Absolutnie nie. Więc co zatem jest inaczej hmm? Pan Promyk nadal jest smutny, nadal nie umie odnaleźć się w społeczeństwie i tyle. Emocjonalne wybuchy się skończyły co prawda i biały terminator jest trochę uspokoił, ale hm. Może trochę bardziej uchyla swoją maskę. Nie potrafił wytrzymać hamując wszystko, więc wypuszcza poszczególne cechy, w konkretnym momencie. Nie potrafi jednak tak jak sobie obiecał otworzyć się do końca. Jedno się nie zmieniło. Jest duchem tak jak zawsze. Smutnym i zmęczonym. Częściej przebywa teraz z kociętami i próbuje się do nich przyzwyczaić. Nie jest aż tak źle, ale nie najlepiej. Martwi się o wszystko. O przyjaciela z Klanu Rzeki, o siostrę, o matkę, o wszystkich mu bliskich w jakimś sensie... Lubi deszcz. Uspokaja go. Wtedy czuje się lepiej. Jakby świat też płakał, też się stresował, też przeżywał...
Jasna Kropla (KC) Żurawinowy Nos (KG) Mysia Łapa (KW) Rybka (KRZ) | Bogatka (S)
Ptasia Łapa podeszła do tematu ostrożnie. Chwyciła swoimi kłami delikatnie od nasady i pociągnęła. Zerwała całą roślinę bez korzeni bo nie wiedziała na dobrą sprawę co okaże się przydatne. Dzięki temu udało jej się zdobyć aż jeden liść medykamentu zdatny do użycia! Od czegoś trzeba zaczynać, a zawsze lepszy ten pojedynczy listek niż jakby wszystkie były ususzone i kompletnie bezużyteczne.
Bardzo szczupła, wręcz wychudzona kotka. Jej niegdyś pulchną mordkę zdobią ładne, bladozielone oczy, podobne do tych Świergota. Nad nimi znajduje się pręga, ułożona w kształt litery "M". Kotka zdecydowanie ma wrodzony wdzięk - zapewne dzięki Modliszkowemu Zagajnikowi - z którą mogłaby konkurować o tytuł miss.
Jej sierść jest krótka, jednak puchata. Jest ona niebiesko-szynszylowa z przebłyskami złota - głównie pod oczami, na brzuchu i łapach.
Zmieniła się... I to bardzo. Nie tylko z wyglądu - chociaż z niego nie zmieniła się tak drastycznie - ale również z charakteru. Nie jest już tą samą, radosną koteczką, co wcześniej. Przez regularne znęcanie się przez niedoszłego „partnera” stała się kocicą, która jest bardzo zaniepokojona. Ptaszek zaczęła czuć obrzydzenie do samej siebie. Czuje obrzydzenie samą swoją istotą. Czasem zdarzają jej się niekontrolowane wybuchy gniewu, które na osiedlu kończyły się zazwyczaj rozszarpaniem przez nią starej kanapki albo wywaleniem śmietnika. Potem potrafi przejść w niekontrolowany płacz. Czuje się jak nic niewart śmieć. Przestała w siebie wierzyć... Zrodziła się w niej też obsesja na punkcie kocurów, gdyż boi się ich tak bardzo, że jest w stanie niezbyt kontrolowanie go uderzyć, jeśli się zbliży...
Zerwanie rośliny nie było na szczęście niczym trudnym.
Na szczęście nie naruszyła korzenia, a przynajmniej taką miała nadzieję. Kiedy klan znowu zyska medyka, pewnie on będzie chodził w poszukiwaniu medykamentów. Nie chciała więc uszkodzić możliwego miejsca, w którym znajdowało się to zioło. Co prawda nie wiedziała, która część jest przydatna, ale i tak zawsze coś! Na pewno dało się jakoś ją wykorzystać. Sama nie miała pojęcia o medykamentach, więc dobrym rozwiązaniem było też zabranie całej roślinki. Gdy będą mieli nowego medyka, ten pewnie zajmie się odpowiednio rośliną.
Kotka, gdy tylko zebrała zioło, ruszyła dalej przed siebie, trzymając je w pysku. Pewnie mogłaby coś jeszcze tutaj znaleźć, tak więc... szukała. Nie wiedziała, czy nieznaną roślinkę mogła zakopać czy postawić na śniegu i czy się przez to nie uszkodzi. Zabrała ją więc po prostu ze sobą.
Dziwny jest tenświat Gdzie jeszcze wciąż Mieści się wielezła
Mistrz: Pszczeli Jad > Płonący Las > Mknąca Zawierucha Płeć: nonbinary (zapach kocura) Matka: Modliszkowy Zagainik Ojciec: Świergot Partner: problemy i deszcz
Nie dba o siebie. Jego futro to była katastrofa. No w miarę. Nadal jest długie i na ogół nie takie złe, gdyby nie to, że nie jest tak jakoś puchate. Jego włosie opada na dół bez kompletnego szału. Tak smutne jak jego wnętrze. Oczy nadal niby tak kolorowe jak wcześniej, bo żółte i błękitne, ale bez blasku. Małym dzieciom nadal będą zapierać dech w piersiach, bo O MATKO DWA KOLORY, ale na ogół smutne takie te ślepia. Bez siły. Gdy ktoś ma okazję widzieć ich białka to z łatwością zauważy lekką czerwień. Jak duży był tak i jest. Kwadratowy i chudy. Czy to to się komuś spodoba? No nie za bardzo. Jego barki i ogólnie wszystko jest takie kościste i ostre. Uwaga nie pokłóć się. Ale w miarę maskuje to futerko na szczęście. Łapy ma spore i bardzo takie miziu miziu. Przy opuszkach ma gęste kłębki futerka, które czasem potrafią irytować, ale lubi to. Jego ogon jak miotłą był tak jest. Długi i strasznie puchaty. Kocięta mogą się w nim chować do woli, tylko właściciel dostanie zawału. (kp)
Czy problemy się skończyły? Absolutnie nie. Więc co zatem jest inaczej hmm? Pan Promyk nadal jest smutny, nadal nie umie odnaleźć się w społeczeństwie i tyle. Emocjonalne wybuchy się skończyły co prawda i biały terminator jest trochę uspokoił, ale hm. Może trochę bardziej uchyla swoją maskę. Nie potrafił wytrzymać hamując wszystko, więc wypuszcza poszczególne cechy, w konkretnym momencie. Nie potrafi jednak tak jak sobie obiecał otworzyć się do końca. Jedno się nie zmieniło. Jest duchem tak jak zawsze. Smutnym i zmęczonym. Częściej przebywa teraz z kociętami i próbuje się do nich przyzwyczaić. Nie jest aż tak źle, ale nie najlepiej. Martwi się o wszystko. O przyjaciela z Klanu Rzeki, o siostrę, o matkę, o wszystkich mu bliskich w jakimś sensie... Lubi deszcz. Uspokaja go. Wtedy czuje się lepiej. Jakby świat też płakał, też się stresował, też przeżywał...
Jasna Kropla (KC) Żurawinowy Nos (KG) Mysia Łapa (KW) Rybka (KRZ) | Bogatka (S)
Terminatorka postanowiła ruszyć dalej po udanym początku. Zimne skały pokryte śniegeim mroziły jej łapy gdy szła przez Kamienny Stróż. Z jej pyska dalej zwisał medykament, lecz w okolicy nie mogła doszukać się kolejnego. Musiałaby się rozejrzeć trochę dłużej. Póki co otaczały ją po prostu same kamienie.
Bardzo szczupła, wręcz wychudzona kotka. Jej niegdyś pulchną mordkę zdobią ładne, bladozielone oczy, podobne do tych Świergota. Nad nimi znajduje się pręga, ułożona w kształt litery "M". Kotka zdecydowanie ma wrodzony wdzięk - zapewne dzięki Modliszkowemu Zagajnikowi - z którą mogłaby konkurować o tytuł miss.
Jej sierść jest krótka, jednak puchata. Jest ona niebiesko-szynszylowa z przebłyskami złota - głównie pod oczami, na brzuchu i łapach.
Zmieniła się... I to bardzo. Nie tylko z wyglądu - chociaż z niego nie zmieniła się tak drastycznie - ale również z charakteru. Nie jest już tą samą, radosną koteczką, co wcześniej. Przez regularne znęcanie się przez niedoszłego „partnera” stała się kocicą, która jest bardzo zaniepokojona. Ptaszek zaczęła czuć obrzydzenie do samej siebie. Czuje obrzydzenie samą swoją istotą. Czasem zdarzają jej się niekontrolowane wybuchy gniewu, które na osiedlu kończyły się zazwyczaj rozszarpaniem przez nią starej kanapki albo wywaleniem śmietnika. Potem potrafi przejść w niekontrolowany płacz. Czuje się jak nic niewart śmieć. Przestała w siebie wierzyć... Zrodziła się w niej też obsesja na punkcie kocurów, gdyż boi się ich tak bardzo, że jest w stanie niezbyt kontrolowanie go uderzyć, jeśli się zbliży...
Czuła chłód, rozchodzący się po jej łapkach, kiedy szła dzielnie przez Kamiennego Stróża. Z jej pyska nadal zwisała roślina, którą trzymała. Starała się nie wbijać w nią za bardzo kiełków, aby przypadkiem nie uszkodzić łodygi. Nie wiedziała, czy to przypadkiem ona nie jest potrzebna, więc uszkodzenie jej mogło być równoznaczne z tym, że medykament by się po prostu nie przydał. Nie trzymała jej jednak również zbyt delikatnie, aby przypadkiem jej nie upuścić.
Szynszylowa koteczka niestety tym razem nic nie znalazła. Nie był to jednak powód do zmartwień! Po prostu ruszyła dalej przed siebie, rozglądając się dookoła w poszukiwaniu jakiś ziółek, bądź rzeczy, które mogły jej się przydać do uszczelniania Ciemnej Wnęki i Liściastego Gąszczu.
Dziwny jest tenświat Gdzie jeszcze wciąż Mieści się wielezła
Mistrz: Pszczeli Jad > Płonący Las > Mknąca Zawierucha Płeć: nonbinary (zapach kocura) Matka: Modliszkowy Zagainik Ojciec: Świergot Partner: problemy i deszcz
Nie dba o siebie. Jego futro to była katastrofa. No w miarę. Nadal jest długie i na ogół nie takie złe, gdyby nie to, że nie jest tak jakoś puchate. Jego włosie opada na dół bez kompletnego szału. Tak smutne jak jego wnętrze. Oczy nadal niby tak kolorowe jak wcześniej, bo żółte i błękitne, ale bez blasku. Małym dzieciom nadal będą zapierać dech w piersiach, bo O MATKO DWA KOLORY, ale na ogół smutne takie te ślepia. Bez siły. Gdy ktoś ma okazję widzieć ich białka to z łatwością zauważy lekką czerwień. Jak duży był tak i jest. Kwadratowy i chudy. Czy to to się komuś spodoba? No nie za bardzo. Jego barki i ogólnie wszystko jest takie kościste i ostre. Uwaga nie pokłóć się. Ale w miarę maskuje to futerko na szczęście. Łapy ma spore i bardzo takie miziu miziu. Przy opuszkach ma gęste kłębki futerka, które czasem potrafią irytować, ale lubi to. Jego ogon jak miotłą był tak jest. Długi i strasznie puchaty. Kocięta mogą się w nim chować do woli, tylko właściciel dostanie zawału. (kp)
Czy problemy się skończyły? Absolutnie nie. Więc co zatem jest inaczej hmm? Pan Promyk nadal jest smutny, nadal nie umie odnaleźć się w społeczeństwie i tyle. Emocjonalne wybuchy się skończyły co prawda i biały terminator jest trochę uspokoił, ale hm. Może trochę bardziej uchyla swoją maskę. Nie potrafił wytrzymać hamując wszystko, więc wypuszcza poszczególne cechy, w konkretnym momencie. Nie potrafi jednak tak jak sobie obiecał otworzyć się do końca. Jedno się nie zmieniło. Jest duchem tak jak zawsze. Smutnym i zmęczonym. Częściej przebywa teraz z kociętami i próbuje się do nich przyzwyczaić. Nie jest aż tak źle, ale nie najlepiej. Martwi się o wszystko. O przyjaciela z Klanu Rzeki, o siostrę, o matkę, o wszystkich mu bliskich w jakimś sensie... Lubi deszcz. Uspokaja go. Wtedy czuje się lepiej. Jakby świat też płakał, też się stresował, też przeżywał...
Jasna Kropla (KC) Żurawinowy Nos (KG) Mysia Łapa (KW) Rybka (KRZ) | Bogatka (S)
Nie ma to jak mroźny tajemniczy klimat. Poszukując ziół można było się odprężyć prawda? Przestać rozmyślać na przygnębiające tematy i w ogóle. Tak więc gdy Ptasia Łapa rozglądała się za czymś miłym, roślinami, ewentualnie zwierzyną. No i była zwierzyna. Spora nornica wyszła na skaliste tereny... by zaraz wylądować w szponach burego drapieżnego ptaka. Niczym błyskawica jastrząb zaatakował z nieba swą zdobycz. Nie był jednak świadomy obecności terminatorki oddalonej spory kawałek. To była szansa na wycofanie się z pola bitwy, póki ptak grzebie swe szpony w ciele piszczka.
Bardzo szczupła, wręcz wychudzona kotka. Jej niegdyś pulchną mordkę zdobią ładne, bladozielone oczy, podobne do tych Świergota. Nad nimi znajduje się pręga, ułożona w kształt litery "M". Kotka zdecydowanie ma wrodzony wdzięk - zapewne dzięki Modliszkowemu Zagajnikowi - z którą mogłaby konkurować o tytuł miss.
Jej sierść jest krótka, jednak puchata. Jest ona niebiesko-szynszylowa z przebłyskami złota - głównie pod oczami, na brzuchu i łapach.
Zmieniła się... I to bardzo. Nie tylko z wyglądu - chociaż z niego nie zmieniła się tak drastycznie - ale również z charakteru. Nie jest już tą samą, radosną koteczką, co wcześniej. Przez regularne znęcanie się przez niedoszłego „partnera” stała się kocicą, która jest bardzo zaniepokojona. Ptaszek zaczęła czuć obrzydzenie do samej siebie. Czuje obrzydzenie samą swoją istotą. Czasem zdarzają jej się niekontrolowane wybuchy gniewu, które na osiedlu kończyły się zazwyczaj rozszarpaniem przez nią starej kanapki albo wywaleniem śmietnika. Potem potrafi przejść w niekontrolowany płacz. Czuje się jak nic niewart śmieć. Przestała w siebie wierzyć... Zrodziła się w niej też obsesja na punkcie kocurów, gdyż boi się ich tak bardzo, że jest w stanie niezbyt kontrolowanie go uderzyć, jeśli się zbliży...
Kotka szła przed siebie, rozglądając się za czymś, co mogłaby ponownie zebrać bądź zapolować...
No i proszę, nornica! I już jej nie było. Ptaszek nawet nie zdążyła przybrać pozycji łowieckiej, ponieważ na gołej skale pojawił jastrząb, który dosyć sprawnie nornicę zabił. Córka Modliszkowego Zagajnika tylko wpatrywała się w stworzenie.
Ptak był naprawdę duży... Potężny. Dobrze, że jeszcze jej nie zauważył. Przecież ostatnio Suchą Łapę prawie zabił kruk! Z nim Ptaszek nie potrafiła sobie poradzić, więc tym bardziej z tym. Tak więc kotka przeniosła ciężar ciała na tylne łapy, ugięła łapy tak, aby nie szurać brzuchem po ziemi i wycofała się powoli. Nie było sensu wdawać się w walkę, kiedy jastrząb sam jej nie zaatakował.
Kiedy była już więc w bezpiecznej odległości, skręciła w drugą stronę, aby nie spotkać drapieżnika. W jej mordce nadal znajdowała się nieznana roślinka, a ona zaczęła rozglądać się za innymi. Może uda jej się jakieś znaleźć.
Dziwny jest tenświat Gdzie jeszcze wciąż Mieści się wielezła
Mistrz: Pszczeli Jad > Płonący Las > Mknąca Zawierucha Płeć: nonbinary (zapach kocura) Matka: Modliszkowy Zagainik Ojciec: Świergot Partner: problemy i deszcz
Nie dba o siebie. Jego futro to była katastrofa. No w miarę. Nadal jest długie i na ogół nie takie złe, gdyby nie to, że nie jest tak jakoś puchate. Jego włosie opada na dół bez kompletnego szału. Tak smutne jak jego wnętrze. Oczy nadal niby tak kolorowe jak wcześniej, bo żółte i błękitne, ale bez blasku. Małym dzieciom nadal będą zapierać dech w piersiach, bo O MATKO DWA KOLORY, ale na ogół smutne takie te ślepia. Bez siły. Gdy ktoś ma okazję widzieć ich białka to z łatwością zauważy lekką czerwień. Jak duży był tak i jest. Kwadratowy i chudy. Czy to to się komuś spodoba? No nie za bardzo. Jego barki i ogólnie wszystko jest takie kościste i ostre. Uwaga nie pokłóć się. Ale w miarę maskuje to futerko na szczęście. Łapy ma spore i bardzo takie miziu miziu. Przy opuszkach ma gęste kłębki futerka, które czasem potrafią irytować, ale lubi to. Jego ogon jak miotłą był tak jest. Długi i strasznie puchaty. Kocięta mogą się w nim chować do woli, tylko właściciel dostanie zawału. (kp)
Czy problemy się skończyły? Absolutnie nie. Więc co zatem jest inaczej hmm? Pan Promyk nadal jest smutny, nadal nie umie odnaleźć się w społeczeństwie i tyle. Emocjonalne wybuchy się skończyły co prawda i biały terminator jest trochę uspokoił, ale hm. Może trochę bardziej uchyla swoją maskę. Nie potrafił wytrzymać hamując wszystko, więc wypuszcza poszczególne cechy, w konkretnym momencie. Nie potrafi jednak tak jak sobie obiecał otworzyć się do końca. Jedno się nie zmieniło. Jest duchem tak jak zawsze. Smutnym i zmęczonym. Częściej przebywa teraz z kociętami i próbuje się do nich przyzwyczaić. Nie jest aż tak źle, ale nie najlepiej. Martwi się o wszystko. O przyjaciela z Klanu Rzeki, o siostrę, o matkę, o wszystkich mu bliskich w jakimś sensie... Lubi deszcz. Uspokaja go. Wtedy czuje się lepiej. Jakby świat też płakał, też się stresował, też przeżywał...
Jasna Kropla (KC) Żurawinowy Nos (KG) Mysia Łapa (KW) Rybka (KRZ) | Bogatka (S)
Ptasia Łapa słusznie od razu zaczęła się wycofywać. W ten sposób udało jej się uniknąć zagrożenia bezproblemowo. Jastrząb nie zauważył jej nadal zajęty łupem, a kotka mogła już wrócić do swoich poszukiwań. Jednakże Kamienny Stróż z chwili na chwilę stawał się coraz bardziej w niepokojącym stanie. Bowiem dopiero co udało jej się odejść od jednego drapieżnika... gdy napotkała drugiego. Dokładnie tego samego rodzaju, gatunku. Samica jastrzębia złapała właśnie jaszczurkę i chciała wzbić się do lotu. Szczęście jednakże dalej trzymało się złotej córki Modliszkowego Zagajnika, bo to ona pierwsza zauważyła zwierze i jeśli szybko zareaguje może uda jej się odejść bez szwanku na zdrowiu.
Bardzo szczupła, wręcz wychudzona kotka. Jej niegdyś pulchną mordkę zdobią ładne, bladozielone oczy, podobne do tych Świergota. Nad nimi znajduje się pręga, ułożona w kształt litery "M". Kotka zdecydowanie ma wrodzony wdzięk - zapewne dzięki Modliszkowemu Zagajnikowi - z którą mogłaby konkurować o tytuł miss.
Jej sierść jest krótka, jednak puchata. Jest ona niebiesko-szynszylowa z przebłyskami złota - głównie pod oczami, na brzuchu i łapach.
Zmieniła się... I to bardzo. Nie tylko z wyglądu - chociaż z niego nie zmieniła się tak drastycznie - ale również z charakteru. Nie jest już tą samą, radosną koteczką, co wcześniej. Przez regularne znęcanie się przez niedoszłego „partnera” stała się kocicą, która jest bardzo zaniepokojona. Ptaszek zaczęła czuć obrzydzenie do samej siebie. Czuje obrzydzenie samą swoją istotą. Czasem zdarzają jej się niekontrolowane wybuchy gniewu, które na osiedlu kończyły się zazwyczaj rozszarpaniem przez nią starej kanapki albo wywaleniem śmietnika. Potem potrafi przejść w niekontrolowany płacz. Czuje się jak nic niewart śmieć. Przestała w siebie wierzyć... Zrodziła się w niej też obsesja na punkcie kocurów, gdyż boi się ich tak bardzo, że jest w stanie niezbyt kontrolowanie go uderzyć, jeśli się zbliży...
Ptasia Łapa położyła po sobie uszy, kiedy ponownie natrafiła na jastrzębia. Przed chwilą wycofała się, aby nie zobaczył jej jeden, a teraz drugi wylądował ponownie na potencjalnej zwierzynie. Czuła się trochę osaczona przez te drapieżne ptaki.
Na szczęście żaden z nich nie zobaczył jej pierwszy, więc ponownie mogła się wycofać. Kotka, nadal z roślinką w pysku, ponownie przybrała pozycję łowiecką, uginając łapy w taki sposób, aby nie szurać brzuchem po ziemi. Ciężar ciała przeniosła na tyle łapy, a następnie zaczęła się powoli cofać. Kiedy jej się udało, wróciła do swojej poprzedniej pozycji.
Skręciła ponownie w bok, aby nie natrafić na żadnego z dwóch jastrzębi i zaczęła rozglądać się dookoła za ziołami, bądź przydatnymi materiałami do zatkania otworów w legowiskach. Zawsze też mogła znaleźć jakąś zwierzynę!
Dziwny jest tenświat Gdzie jeszcze wciąż Mieści się wielezła
Mistrz: Pszczeli Jad > Płonący Las > Mknąca Zawierucha Płeć: nonbinary (zapach kocura) Matka: Modliszkowy Zagainik Ojciec: Świergot Partner: problemy i deszcz
Nie dba o siebie. Jego futro to była katastrofa. No w miarę. Nadal jest długie i na ogół nie takie złe, gdyby nie to, że nie jest tak jakoś puchate. Jego włosie opada na dół bez kompletnego szału. Tak smutne jak jego wnętrze. Oczy nadal niby tak kolorowe jak wcześniej, bo żółte i błękitne, ale bez blasku. Małym dzieciom nadal będą zapierać dech w piersiach, bo O MATKO DWA KOLORY, ale na ogół smutne takie te ślepia. Bez siły. Gdy ktoś ma okazję widzieć ich białka to z łatwością zauważy lekką czerwień. Jak duży był tak i jest. Kwadratowy i chudy. Czy to to się komuś spodoba? No nie za bardzo. Jego barki i ogólnie wszystko jest takie kościste i ostre. Uwaga nie pokłóć się. Ale w miarę maskuje to futerko na szczęście. Łapy ma spore i bardzo takie miziu miziu. Przy opuszkach ma gęste kłębki futerka, które czasem potrafią irytować, ale lubi to. Jego ogon jak miotłą był tak jest. Długi i strasznie puchaty. Kocięta mogą się w nim chować do woli, tylko właściciel dostanie zawału. (kp)
Czy problemy się skończyły? Absolutnie nie. Więc co zatem jest inaczej hmm? Pan Promyk nadal jest smutny, nadal nie umie odnaleźć się w społeczeństwie i tyle. Emocjonalne wybuchy się skończyły co prawda i biały terminator jest trochę uspokoił, ale hm. Może trochę bardziej uchyla swoją maskę. Nie potrafił wytrzymać hamując wszystko, więc wypuszcza poszczególne cechy, w konkretnym momencie. Nie potrafi jednak tak jak sobie obiecał otworzyć się do końca. Jedno się nie zmieniło. Jest duchem tak jak zawsze. Smutnym i zmęczonym. Częściej przebywa teraz z kociętami i próbuje się do nich przyzwyczaić. Nie jest aż tak źle, ale nie najlepiej. Martwi się o wszystko. O przyjaciela z Klanu Rzeki, o siostrę, o matkę, o wszystkich mu bliskich w jakimś sensie... Lubi deszcz. Uspokaja go. Wtedy czuje się lepiej. Jakby świat też płakał, też się stresował, też przeżywał...
Jasna Kropla (KC) Żurawinowy Nos (KG) Mysia Łapa (KW) Rybka (KRZ) | Bogatka (S)
Terminatorka odeszła niezauważona przez ptaszysko. Miała na prawdę wielkie szczęście w nieszczęściu, że drapieżne ptaki jej nie zaatakowały. Gdy była już bezpieczna wyruszyła więc dalej. Poszukując jakiś przydatnych rzeczy natknęła się na coś, czego przydatność mogła być co najmniej wątpliwa w przypadku bycia kotem. Na jednej ze skał leżał mieniący się w słońcu srebrny przedmiot. Był podłużny niczym patyk, ale idealnie prosty. Miał na sobie jakieś zawijane wzorki. Najbardziej przerażającym faktem o tym przedmiocie było jego zakończenie, łudząco przypominające cztery długie i szpiczaste kły. Teraz pozostaje zadać sobie pytanie po co nawet dwunodzy mieliby mieć takie fikuśne i przerażające twory?
Bardzo szczupła, wręcz wychudzona kotka. Jej niegdyś pulchną mordkę zdobią ładne, bladozielone oczy, podobne do tych Świergota. Nad nimi znajduje się pręga, ułożona w kształt litery "M". Kotka zdecydowanie ma wrodzony wdzięk - zapewne dzięki Modliszkowemu Zagajnikowi - z którą mogłaby konkurować o tytuł miss.
Jej sierść jest krótka, jednak puchata. Jest ona niebiesko-szynszylowa z przebłyskami złota - głównie pod oczami, na brzuchu i łapach.
Zmieniła się... I to bardzo. Nie tylko z wyglądu - chociaż z niego nie zmieniła się tak drastycznie - ale również z charakteru. Nie jest już tą samą, radosną koteczką, co wcześniej. Przez regularne znęcanie się przez niedoszłego „partnera” stała się kocicą, która jest bardzo zaniepokojona. Ptaszek zaczęła czuć obrzydzenie do samej siebie. Czuje obrzydzenie samą swoją istotą. Czasem zdarzają jej się niekontrolowane wybuchy gniewu, które na osiedlu kończyły się zazwyczaj rozszarpaniem przez nią starej kanapki albo wywaleniem śmietnika. Potem potrafi przejść w niekontrolowany płacz. Czuje się jak nic niewart śmieć. Przestała w siebie wierzyć... Zrodziła się w niej też obsesja na punkcie kocurów, gdyż boi się ich tak bardzo, że jest w stanie niezbyt kontrolowanie go uderzyć, jeśli się zbliży...
Ptaszek na szczęście po raz kolejny uniknęła niebezpieczeństwa ze strony drapieżnego ptaka. Naprawdę było ich tutaj sporo i miała nadzieję, że na kolejnego już jej się trafić nie uda. Mogła nie mieć już tyle szczęścia i ptak mógł złapać ją, a nie mysz czy jaszczurkę.
Kiedy jednak przechodziła obok jednego z kamieni, zauważyła mieniący się przedmiot. Jakby patyk, ale zakończony ostrymi kłami. A przynamniej właśnie takie się wydawały. Ptasia Łapa położyła po sobie uszy, a następnie ostrożnie podeszła do znaleziska. Miała wrażenie, że widziała to... chyba na osiedlu. Nie znała jednak nazwy przedmiotu. Delikatnie trąciła go łapą, aby sprawdzić, czy nie stanowi zagrożenia. Lepiej, aby został na skale, bo gdyby był na ziemi, jakiś kot mógłby na niego nadepnąć! Dlatego więc postanowiła zostawić srebrny przedmiot tam, gdzie był i ruszyć na dalsze poszukiwanie materiałów bądź ziółek.
Dziwny jest tenświat Gdzie jeszcze wciąż Mieści się wielezła
Mistrz: Pszczeli Jad > Płonący Las > Mknąca Zawierucha Płeć: nonbinary (zapach kocura) Matka: Modliszkowy Zagainik Ojciec: Świergot Partner: problemy i deszcz
Nie dba o siebie. Jego futro to była katastrofa. No w miarę. Nadal jest długie i na ogół nie takie złe, gdyby nie to, że nie jest tak jakoś puchate. Jego włosie opada na dół bez kompletnego szału. Tak smutne jak jego wnętrze. Oczy nadal niby tak kolorowe jak wcześniej, bo żółte i błękitne, ale bez blasku. Małym dzieciom nadal będą zapierać dech w piersiach, bo O MATKO DWA KOLORY, ale na ogół smutne takie te ślepia. Bez siły. Gdy ktoś ma okazję widzieć ich białka to z łatwością zauważy lekką czerwień. Jak duży był tak i jest. Kwadratowy i chudy. Czy to to się komuś spodoba? No nie za bardzo. Jego barki i ogólnie wszystko jest takie kościste i ostre. Uwaga nie pokłóć się. Ale w miarę maskuje to futerko na szczęście. Łapy ma spore i bardzo takie miziu miziu. Przy opuszkach ma gęste kłębki futerka, które czasem potrafią irytować, ale lubi to. Jego ogon jak miotłą był tak jest. Długi i strasznie puchaty. Kocięta mogą się w nim chować do woli, tylko właściciel dostanie zawału. (kp)
Czy problemy się skończyły? Absolutnie nie. Więc co zatem jest inaczej hmm? Pan Promyk nadal jest smutny, nadal nie umie odnaleźć się w społeczeństwie i tyle. Emocjonalne wybuchy się skończyły co prawda i biały terminator jest trochę uspokoił, ale hm. Może trochę bardziej uchyla swoją maskę. Nie potrafił wytrzymać hamując wszystko, więc wypuszcza poszczególne cechy, w konkretnym momencie. Nie potrafi jednak tak jak sobie obiecał otworzyć się do końca. Jedno się nie zmieniło. Jest duchem tak jak zawsze. Smutnym i zmęczonym. Częściej przebywa teraz z kociętami i próbuje się do nich przyzwyczaić. Nie jest aż tak źle, ale nie najlepiej. Martwi się o wszystko. O przyjaciela z Klanu Rzeki, o siostrę, o matkę, o wszystkich mu bliskich w jakimś sensie... Lubi deszcz. Uspokaja go. Wtedy czuje się lepiej. Jakby świat też płakał, też się stresował, też przeżywał...
Jasna Kropla (KC) Żurawinowy Nos (KG) Mysia Łapa (KW) Rybka (KRZ) | Bogatka (S)
Ptasia Łapa pozostawała niebezpieczny w jej mniemaniu przedmiot dwunogów. W końcu kto by się nie zlękł takich przeraźliwych kłów? Dzisiaj jednak los postanowił nie prezentować jej na ten moment większej ilości potrzebnych ziół. Zamiast tego napotkała kolejny dziwny twór. Wśród śniegu na jednej ze skał znajdował się barwny krztałt, zakończony ostro na górze. Nie był jednak w dotyku tak twardy i zimny. Jeśli kocica zdecydowałaby się go dotknąć, okazałoby się, że jest on bardzo mokry, przemoczony wręcz przez śnieg.
Bardzo szczupła, wręcz wychudzona kotka. Jej niegdyś pulchną mordkę zdobią ładne, bladozielone oczy, podobne do tych Świergota. Nad nimi znajduje się pręga, ułożona w kształt litery "M". Kotka zdecydowanie ma wrodzony wdzięk - zapewne dzięki Modliszkowemu Zagajnikowi - z którą mogłaby konkurować o tytuł miss.
Jej sierść jest krótka, jednak puchata. Jest ona niebiesko-szynszylowa z przebłyskami złota - głównie pod oczami, na brzuchu i łapach.
Zmieniła się... I to bardzo. Nie tylko z wyglądu - chociaż z niego nie zmieniła się tak drastycznie - ale również z charakteru. Nie jest już tą samą, radosną koteczką, co wcześniej. Przez regularne znęcanie się przez niedoszłego „partnera” stała się kocicą, która jest bardzo zaniepokojona. Ptaszek zaczęła czuć obrzydzenie do samej siebie. Czuje obrzydzenie samą swoją istotą. Czasem zdarzają jej się niekontrolowane wybuchy gniewu, które na osiedlu kończyły się zazwyczaj rozszarpaniem przez nią starej kanapki albo wywaleniem śmietnika. Potem potrafi przejść w niekontrolowany płacz. Czuje się jak nic niewart śmieć. Przestała w siebie wierzyć... Zrodziła się w niej też obsesja na punkcie kocurów, gdyż boi się ich tak bardzo, że jest w stanie niezbyt kontrolowanie go uderzyć, jeśli się zbliży...
Dzisiaj nie miała szczęścia do ziółek. Udało jej się znaleźć tylko ten z niebieskim kwiatkiem, jednakże aktualnie spotkała już dwa jastrzębie, dziwne, srebrne coś z ostrymi kłami oraz... no teraz przedmiot, który zakończony był jakby szponem. Był kolorowy, ale nie wyglądał na szczególnie niebezpieczny. No, poza swoim zakończeniem.
Ptasia Łapa podeszła do przedmiotu, a następnie delikatnie dotknęła go łapą. O dziwo był zimny i jakby taki... przemoknięty. Kotka ponownie trąciła rzecz łapą. Raczej nie sprawiał on zagrożenia dla kogokolwiek, więc mogła ze spokojem ducha iść dalej.
Zostawiła kolorowe coś i ruszyła przed siebie, aby poszukiwać dalej jakiś medykamentów. Nie wiedziała ile z roślinki, którą zebrała, będzie przydatne, więc chciała znaleźć coś jeszcze.
Dziwny jest tenświat Gdzie jeszcze wciąż Mieści się wielezła
Mistrz: Pszczeli Jad > Płonący Las > Mknąca Zawierucha Płeć: nonbinary (zapach kocura) Matka: Modliszkowy Zagainik Ojciec: Świergot Partner: problemy i deszcz
Nie dba o siebie. Jego futro to była katastrofa. No w miarę. Nadal jest długie i na ogół nie takie złe, gdyby nie to, że nie jest tak jakoś puchate. Jego włosie opada na dół bez kompletnego szału. Tak smutne jak jego wnętrze. Oczy nadal niby tak kolorowe jak wcześniej, bo żółte i błękitne, ale bez blasku. Małym dzieciom nadal będą zapierać dech w piersiach, bo O MATKO DWA KOLORY, ale na ogół smutne takie te ślepia. Bez siły. Gdy ktoś ma okazję widzieć ich białka to z łatwością zauważy lekką czerwień. Jak duży był tak i jest. Kwadratowy i chudy. Czy to to się komuś spodoba? No nie za bardzo. Jego barki i ogólnie wszystko jest takie kościste i ostre. Uwaga nie pokłóć się. Ale w miarę maskuje to futerko na szczęście. Łapy ma spore i bardzo takie miziu miziu. Przy opuszkach ma gęste kłębki futerka, które czasem potrafią irytować, ale lubi to. Jego ogon jak miotłą był tak jest. Długi i strasznie puchaty. Kocięta mogą się w nim chować do woli, tylko właściciel dostanie zawału. (kp)
Czy problemy się skończyły? Absolutnie nie. Więc co zatem jest inaczej hmm? Pan Promyk nadal jest smutny, nadal nie umie odnaleźć się w społeczeństwie i tyle. Emocjonalne wybuchy się skończyły co prawda i biały terminator jest trochę uspokoił, ale hm. Może trochę bardziej uchyla swoją maskę. Nie potrafił wytrzymać hamując wszystko, więc wypuszcza poszczególne cechy, w konkretnym momencie. Nie potrafi jednak tak jak sobie obiecał otworzyć się do końca. Jedno się nie zmieniło. Jest duchem tak jak zawsze. Smutnym i zmęczonym. Częściej przebywa teraz z kociętami i próbuje się do nich przyzwyczaić. Nie jest aż tak źle, ale nie najlepiej. Martwi się o wszystko. O przyjaciela z Klanu Rzeki, o siostrę, o matkę, o wszystkich mu bliskich w jakimś sensie... Lubi deszcz. Uspokaja go. Wtedy czuje się lepiej. Jakby świat też płakał, też się stresował, też przeżywał...
Jasna Kropla (KC) Żurawinowy Nos (KG) Mysia Łapa (KW) Rybka (KRZ) | Bogatka (S)
Złota kotka po dotknięciu rozmiękłego śmiecia dwunożnych zostawiła go i ruszyła dalej na poszukiwania czegoś pożytecznego. Tym razem jednak jej ścieżka była pusta, bo szła i szła i nic nie było. Ani ziół, ani przedmiotów dwunogów, ani jastrzębi na szczęście. Musi się trochę bardziej rozejrzeć.