Logo Artemidy
Kępy Traw
Chyba nigdy nie czuł, żeby było wokół niego pusto. Nawet jeśli chciał zostać sam, nawet jeśli starał się uniknąć wszystkich, nie dało się zapomnieć o tym, że jego rodzina stanowiła całkiem dużą część Rzeki. A niektórzy z nich dawali radę swoją obecnością nadrabiać pewnie i za pięć kotów.
- Siódemkę z mojego miotu i jeszcze kilkoro starszych, ich też było osiem, ale dużo już gdzieś zniknęło. - Chyba nikt w całym klanie nie miał tylu kociąt co Skrzące Słowo i Księżycowe Jezioro. Czy mogło być ich w przyszłości jeszcze więcej? Nigdy się nad tym zbytnio nie zastanawiał, ale teraz, gdy ta myśl już się pojawiła, nie brzmiała całkiem nieprawdopodobnie - I jeszcze dużo innej rodziny. - Starsi kuzyni, młodsi kuzyni, czy właściwie w całej Rzece był ktokolwiek, kto nie był z nimi spokrewniony chociaż w bardzo odległy sposób? Prawdopodobnie lepiej było się nad tym nie zastanawiać, bo i tak było to zbyt skomplikowane, żeby jego umysł kiedykolwiek pojął to w całości.
Czy to już nie było zbyt wiele informacji? Chociaż może żadna z nich nie była zbyt konkretna, raczej nic nie liczyło jako sekrety Rzeki, uznał, że może teraz przyszedł znów czas na to, by to ona mówiła więcej.
- To jaka jest twoja siostra?

when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,
satanic and chained up, and until the end, that's how it'll be
LVL 7 160 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Ojej. To naprawdę sporo - miauknęła z podziwem, a w jej głosie nie było przerażenia, tylko raczej odrobina smutku i zazdrości. Też by tak chciała! Mieć tyle kotów wokół siebie... Zawsze miałaby do kogo otworzyć pysk, z kim porozmawiać i z kim spędzać czas, a w obecnych czasach zdarzało się, że albo doczepiła się do Źdźbła, albo siedziała sama.
Ogon Śpiew drgnął i opadł prawie do samej ziemi, gdy koteczka skończyła wyobrażać sobie jakby wyglądało życie w tak wielkiej rodzinie, a uświadomiła sobie, że jej własna jest bardzo niewielka. Szkoda.
- Bardzo odpowiedzialna i utalentowana. Szybko się uczy, jest we wszystkim najlepsza. Nigdy nie miga się od obowiązków i wykonuje nawet te najgorsze, jak sprzątanie cudzych legowisk. Tylko czasami mam wrażenie, że traktuje kodeks zbyt poważnie... - Śpiew urwała, robiąc niepewną minę, gdy przez oczami stanął jej obraz Źdźbła snującej domysły, że atak puchacza podczas polowania był karą od Gwiezdnych z jakiegoś powodu związanego z kodeksem.
[Obrazek: Spiew.png]
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
9
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Życie w tak dużej rodzinie miało swoje plusy i minusy, ale Skała nie wyobrażał sobie, że ostatecznie mogłoby być inaczej. Nie opuściłby nigdy klanu z własnej woli, a gdyby był do tego zmuszony raczej nie spodziewałby się, że jego życie potrwałoby jeszcze szczególnie długo. Więc będzie na nich skazany aż do końca, a prawdopodobnie nawet na jeszcze większe ilości, jeśli jego rodzeństwo (a może i on) zdecydują się na posiadanie własnych kociąt.
Czy istniało traktowanie Kodeksu zbyt poważnie? Dla kogoś wychowywanego od urodzenia przez Skrzące Słowo jasne było, że zasady panujące w klanach były czymś bardzo istotnym. Nawet jeśli nie mówił o nim tyle, co niektórzy, to starał się go zawsze przestrzegać. Czy udawało mu się to? Zwykle tak, może poza pewnymi, bardzo małymi wyjątkami, o których właściwie nie myślał zbyt wiele. Może powinien zacząć, może jednak powinien starać się jeszcze bardziej, żeby zostać naprawdę najlepszym wojownikiem, jakim tylko mógł być.
- Zbyt poważnie? – upewnił się, nie wiedząc dokładnie, co Śpiewająca Łapa ma w tym momencie na myśli.

when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,
satanic and chained up, and until the end, that's how it'll be
LVL 7 160 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Mhm - odpowiedziała wpierw krótko, zwracając spojrzenie w kierunku własnych terenów. Wydawało jej się, że dostrzega jakiś ruch pomiędzy trawami, ale pewnie to był tylko zając. Nie zamierzała teraz polować, gdyż nie codziennie spotykała koty z Rzeki, dlatego zastrzygła jedynie uszami i po chwili znów skierowała spojrzenie zielonych ślepi na Skalistą Łapę.
- Jakiś czas temu miała wypadek na polowaniu. Zaatakował ją puchacz. Moja siostra przejmowała się, że to jej wina, ponieważ nie podziękowała od razu za zwierzynę, gdy moment wcześniej złapała jakiegoś golębia czy co to tam. I że ten puchacz był pewnie ostrzeżeniem od Gwiezdnych - wyjaśniła w końcu. Jej ogon drgnął wyrażając w ten sposób irytację szylkretki. - Ale ja uważam, że to był po prostu przypadek. I że za takie rzeczy Gwiezdni nie karają.
[Obrazek: Spiew.png]
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
9
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czyli najwyraźniej drapieżne ptaki były problemem obecnym w ostatnim czasie nie tylko w Rzece. Spojrzał gdzieś w bok, jakby przyglądał się czemuś, co było kawałek dalej, starając się ukryć, że usłyszenie tej historii mogło wywołać u niego jakiekolwiek emocje. I to z kilku powodów.
Gwiezdny Klan nie działał w ten sposób. Może czasem działał, ale na pewno nie zawsze, to nie oni doprowadzili do tego, co stało się z Szafirkowym Pyłkiem. Nie było go za co karać, był dobrym mistrzem i wojownikiem, doprowadził do tego tylko przypadek i pech. Tak samo prawdopodobnie było z jej siostrą, przynajmniej tak uznał od razu Skała. Bo chyba można było go uznać za kogoś, kto znał się na takich rzeczach? Na pewno wiedział więcej od przeciętnego kota, któremu istnienie takich wydarzeń nawet nie przechodziło przez myśl.
- Gdyby Gwiezdni chcieli ją zabić, to już by nie żyła. I nikt nawet nie wiedziałby, w jaki sposób do tego doszło. - odpowiedział z pewnością, wracając wzrokiem w stronę śpiewającej Łapy.

when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,
satanic and chained up, and until the end, that's how it'll be
LVL 7 160 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Śpiewająca nie dostrzegła ewentualnej reakcji Skały na jej słowa, pozostała nieświadoma jego własnych przejść i wypadków. Za to jego słowa wyraźnie zrobiły na niej wrażenie, tyle że nie w pozytywnym sensie. Koteczka aż przystanęła i spojrzała na kocura z wyraźnym zdziwieniem oraz skonfundowaniem.
- Jak to, co masz na myśli? Przecież Gwiezdni nie mordują żywych. Mogą zsyłać znaki i ostrzeżenia, ale... To wszystko, prawda? - spytała niby retorycznie, a jednak z wahaniem. W głosie Skalistej Łapy słyszała jedynie pewność. Jego słowa były faktem, nie przypuszczeniem. O czym on mówił?
[Obrazek: Spiew.png]
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
9
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nawet jeśli Gwiezdni naprawdę zwykle mogli ograniczać się do jedynie znaków, byli w stanie zrobić znacznie więcej. O czym prawdopodobnie lepiej było wiedzieć, żeby nie doprowadzić nigdy do sytuacji, w której można było samemu sprowadzić na siebie taki los. Ile mógł jej powiedzieć? Na pewno niezbyt wiele, ale chyba nie było nic złego w powiedzeniu czegoś ogólnego.
- Był w moim klanie jeden kot, który mówił kłamstwa o Gwiezdnym Klanie. Potem umarł i nikt nie był w stanie stwierdzić z jakiej przyczyny. - Więcej wyjaśnień podawać nie zamierzał, ale z tych nie dało się chyba stwierdzić, o jaką dokładnie sytuację mogło chodzić. I tak w Rzece co chwilę były jakieś pogrzeby, przy niektórych z nich również nie znał przyczyn śmierci albo wydawały się być mało prawdopodobne. Równie dobrze coś takiego mogło dziać się też w Wichrze, czy gdziekolwiek indziej. A on wciąż nie wiedział, jak temu zapobiec. Chociaż w ostatnich księżycach sytuacja wydawała się uspokoić, może Łabędzie Gwiazda miał naprawdę rację i zwiększona umieralność była spowodowana Porą Nagich Drzew... Jednak mimo to nie czuł, że mógłby całkowicie o tym zapomnieć.

when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,
satanic and chained up, and until the end, that's how it'll be
LVL 7 160 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wbrew wszelkim oczekiwaniom słowa Rzecznego kocura zdawały się uspokoić Śpiew, która na powrót rozluźniła się i rozchmurzyła, jak gdyby jednak nic się nie stało. Oczekiwała piorunów z nieba, gwieździstych kocich widm i innych tego typu majaków, a nie zwykłej śmierci, tylko bez podanej przyczyny. Zdarzało się. Jak dla niej równie dobrze ten kot mógł ukryć swe dolegliwości, umrzeć ze starości czy z powodu jakiś obić, o których nikt nie wiedział.
- Co powiedzieli o tym medycy? Jeśli sami nie ogłosili, że zrobili to Gwiezdni, to nie ma się czym martwić. Kto jak kto, ale medycy wiedzieliby pierwsi, gdyby to była sprawka przodków. - Śpiew odwróciła na moment wzrok w kierunku własnych terenów, ale wkrótce powróciła do Skalistego, ciekawa jego odpowiedzi. Kocur wydawał się wierzyć w to co mówił, ale gdyby taka była prawda, to co drugi kot byłby juz martwy. Każdemu przecież zdarzało się powiedzieć coś głupiego.
[Obrazek: Spiew.png]
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
9
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Nasz medyk chyba w to nie wierzył, a niedługo po tym sam również zmarł. To też było... dziwne. - Tutaj słyszał już jakiekolwiek wytłumaczenie, że miało być to spowodowane jakimiś zakażonymi użądleniami, czy czymś podobnym. Jednak to też nie miało sensu. Jak z powodu czegoś takiego miałby umrzeć kot, który przecież leczył większość Rzeki od wielu księżyców? Powinien doskonale wiedzieć, jak pomóc też sobie.
Za dużo już mówił, zdecydowanie za dużo. Chciał, żeby inne koty też mogły wiedzieć rzeczy, które być może mogą uratować kogoś w ich klanie... Ale nie powinien też mówić o wszystkim, będzie musiał pamiętać o tym, gdy następnym razem spotka kogoś nowego na granicy. Teraz pozostawało mu jedynie mieć nadzieję, że Śpiewająca Łapa postanowi wykorzystać nową wiedzę w dobrym celu. Dla niego samego z kolei najlepszym wyjściem było prawdopodobnie oddalić się, nim zdąży zdradzić jakiś naprawdę istotny Rzeczny sekret.
- Muszę już iść. - powiedział tylko, jak gdyby przypomniał sobie nagle o czymś bardzo istotnym i skręcił wgłąb własnych terenów. Co miałby jeszcze powiedzieć? Do widzenia? Nie miał jakiejkolwiek pewności, że kiedykolwiek jeszcze będą się widzieć. Żegnaj? To z kolei brzmiało zbyt poważnie, szczególnie po tym całym opowiadaniu o śmierciach, jeszcze zaczęłaby myśleć, że i ją to teraz na pewno spotka. Dlatego ostatecznie nie zdecydował się na żadną wersję i po prostu się oddalił, co być może było najgorszą z opcji.


// zt

when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,
satanic and chained up, and until the end, that's how it'll be
LVL 7 160 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Śpiew miała wiele pytań cisnacych jej się do pyszczka, zwłaszcza po tym, jak usłyszała ze medyk w Rzece też zmarł, lecz nim zdążyła ubrać swe myśli w słowa Skalista Łapa pożegnał się z nią... Chociaż nie, trudno to było nazwać pożegnaniem. Po prostu poinformował ją, że sobie idzie.
Śpiew otworzyła odrobinę szerzej oczy, zaskoczona tak niekulturalnym zachowaniem, a jej ogon przeciął ze świstem powietrze, gdy w niedowierzaniu wpatrywała się w odchodzącego od tak terminatora.
- To... Pa? - rzuciła pytająco, ale trudno rzec, czy Skalista to jeszcze usłyszał. Śpiew odprowadziła go spojrzeniem, po czym odwróciła się od rzecznej granicy i ruszyła w stronę własnego domu, wciąż mając zmieszaną minę.

zt
[Obrazek: Spiew.png]
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
9
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wreszcie zdecydowała się na zawarcie międzyklanowej znajomości, ale oczywiście, odpowiedzialnie, zachowując wszelkie środki ostrożności. W końcu wolała wrócić bez ucha niż wcale, chociaż to już i tak doprowadziłoby do (niepotrzebnego, wyglądałaby kozacko!) omdlenia Iskry. Ładnie poprosiła więc Klekoczącego Bociana o towarzystwo.
Chociaż miło się gadało, to zgodnie z umową rozeszli się w pobliżu rzecznej granicy. Wojownik zajął się polowaniem, zaś Wyderka przysiadła w bezpiecznej odległości. Jak można się domyślić, szybko jednak się znudziła. Nic więc dziwnego, że wreszcie zaczęła węszyć wśród traw w poszukiwaniu czegoś, co umiliłoby jej oczekiwanie.

[Szpon!]

 
 
 
 
 
⋆・゚𓂃✧・゚*
well she got her mommy's car

seems she forgot all about the library
like she told her old woman now
 
 
 
 
 
 
 
and with the radio blasting
goes cruising just as fast as she can now
and she'll have fun fun fun
*𓂃❇・゚‧₊✧
LVL 4 80 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
15
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Aha, totalnie nie pomyślałby nawet, że wybierze się na granicę z Wichrem tak po prostu. Czemu? Bo dosłownie nie miał tu interesów. Ani znajomych, ani wrogów... miał jedną rekomendację ze strony Skały, o jakiejś tam kotce, czy coś... ale nie pamiętał nawet za dobrze o co chodziło. Czyli innymi słowy, szedł tu na ślepo. Ale z dobrym humorem, bo nie wierzył że trafi na kompletnego gbura czy jakiegoś zafukanego typka, co tylko by szukał powodów do bójki.
Spacerek skończył się w okolicy granicy, gdzie w końcu... ho, zobaczył jakiegoś kota! I w oddali innego, więc patrol, najpewniej... ale, ale, skoro ktoś jest przy granicy, wypadało zagadać.
- SIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEMAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAANKOOOOOOOOO!!! JAK TAM ZA GRANICĄ!!!!!!!!!! - ryknął jej... praktycznie w mordę, bo ile ich dzieliło, sztuczna kreska zapachowa? No, ale miał pewność, że go słyszy przez tą barierę smrodku! - Szpon jestem, jak tam leci życie co??? U mnie nudy totalne to uznałem, że sobie wpadnę i może kogoś poznam, no i proszę, jak masz - poznaję kogoś, jak ci mówią? Na patrol się nabiłem, czy ta przypadkiem sobie tutaj spacerujesz, też żeby sobie kogoś poznać, he??
✧₊⁺ I get by on the dreams I conceive ⁺₊✧
I defy my bad luck with the will to believe

[Obrazek: IMG_1554_kopia.png?ex=65932078&is=6580ab...d2eabff49&]

I just know that I’m destined to be something more
·············· I was born with an ace up my sleeve ··············
LVL 6 275 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Całe szczęście, że nie musiała długo czekać, bo wśród traw (jak na złość!) nic się nie kryło. Słysząc zbliżającego się kota, z zaciekawieniem wynurzyła głowę, by zaraz położyć po sobie uszy, gdy ten... ryknął jej przywitaniem w mordę. Trochę zaskakujące, ale miała chociaż pewność, że nie trafiła na żadnego gbura! Wesoło wyszczerzyła kły i postawiła ogon na sztorc, zanim odpłaciła się pięknym za nadobne:
– NO HEJ, HEJ!!! A CIEPŁO, PRZYJEMNIE, A JAK TAM ZA GRANICĄ?! – Jej wibrysy drżały na wyraz rozbawienia i przejmującej ją ekscytacji. Nowy kot, nowy znajomy! Nie był szczególnie inny od Wichrzaków, miał cztery łapy, parę oczu, nos i wibrysy... ale nie szukała przecież abominacji, tylko jakiegoś ciekawego pyszczka do poznania! Przestąpiła z łapy na łapę i już rozchylała wargi, by Szponowi odpowiedzieć, gdy ten kontynuował i mówił, i mówił... Super! Ostatnie, na co będzie mogła narzekać, to na niezręczną ciszę!
– WYDERKA! – zakrzyknęła, aż nie przypomniało jej się o Bocianie. Szybko rozejrzała się za wojownikiem, nim wróciła spojrzeniem do białego kocura. – Dobra, bo trochę nie pomyślałam, ale nie drzyjmy się aż tak! Bo nie, to nie patrol, wyszłam sobie z Bocianem i on poszedł polować, a ja sobie tak spaceruję, żeby kogoś poznać, tak!

 
 
 
 
 
⋆・゚𓂃✧・゚*
well she got her mommy's car

seems she forgot all about the library
like she told her old woman now
 
 
 
 
 
 
 
and with the radio blasting
goes cruising just as fast as she can now
and she'll have fun fun fun
*𓂃❇・゚‧₊✧
LVL 4 80 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
15
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- RYBĄ ŚMIERDZI I UPAŁ!! ALE NIE MA ŹLE!!! - odkrzyknął do niej, szczerze uradowany, że W KOŃCU!! Ktoś podziela jego energię. Jasna sprawa, że mu brakowało takich kotów. Ba, poza Szczerbatkiem to chyba w ogóle nie było kotów tak energicznych jak on. A SZKODA. Szkoda, bo przydawało się czasem z kimś głupio pogadać, a wiadomo, różnorodność jest tylko na plus.
- A no to masz swój szczęśliwy dzień, oto ja!! Ktoś do poznania, hehe. No, a tak serio-serio, to kozacko że chcesz się widzieć. Choleeeera, ostatnio to nie ma nigdzie takich kotów do darcia się!! Jedyny to była ta, eee... KRZYK! Od was też. Wy to lubicie krzyczeć? Aż mógłbym pomyśleć, że od was jestem, bo mi to się pysk nie zamyka. Jak tam leci, co?? Coś ciekawego znalazłaś już na tym spacerze poza mną, a i-- DZIEŃ DOBRY BOCIAN!!! PANIE BOCIAN? PANI BOCIAN??? NO, DZIEŃ DOOOOOBRY!!! Mi to nie możesz nikogo przywitać, bo ja jestem sam. Czaisz??? Nikt nie miał czasu wyjść! Ale to nie szkodzi, ja lubię czasem tak o wyjść z zamiarem tylko kogoś poznać, nawet milej tak, bo mogę się skupić na tobie!! - i cisza, moment ciszy, w końcu. A zamiast gadania - szeroki, wesoły uśmiech.
LVL 6 275 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zaskoczona roztworzyła oczy.
– Chyba PACHNIE! No nie mów, że ty też nie lubisz ryb?! – spytała, szczerze niedowierzając. Chyba że rzeczniacy zaakceptowali rzeczywistość, w której większości nie pasuje rybi zapach, stąd przejęli słownictwo innych klanów? Warto było to od razu wyjaśnić, zwłaszcza że Szpon miał do czynienia z prawdziwą entuzjastką płotek i innych płetwiastych. – Bo ja bardzo! No i mi słonko tak nie przeszkadza, ale ja jednak mam krótsze futro.
Oho! Czyli kocur miał przyjemność poznać jej przyjaciółkę! A potem zaczął witać się z Bocianem, ukrytym gdzieś pośród traw i z pewnością niezadowolonym z powodu tego hałasu i krzyku, na które Wyderka już przestała zwracać uwagę, no jakoś tak wyszło. Miała za to dużo wątków do poruszenia i wcale nie byłaby zdziwiona, gdyby o jakimś zapomniała... Szczęśliwie przypomniało jej się za to, że z Krzyk łączy ją coś więcej niż przyjaźń.
– Tak się składa, że Krzyk to moja przyjaciółka!!! I mistrzyni też! Ale niestety nie wszyscy lubią krzyczeć, bo są i tacy, co mają kija w zadku i nawet się nie uśmiechają! Czaisz?! Zero uśmiechu! – Potrząsnęła głową. Nadal niedowierzała! – Bocian to... no... Klekoczący Bocian! Partner Żbikopręgiej, z którą się kumpluję, fajna sprawa, bo zawsze mogę na niego liczyć! Już raz ze mną wyszedł, bo chciałam pozbierać kwiatki dla mojego młodszego brata! Ale no, przykre, że nikt z tobą nie wyszedł! Dobrze chociaż, że na mnie wpadłeś, to nie jest to czas stracony, bo ja to lubię sobie pokrzyczeć i porobić coś fajnego!

 
 
 
 
 
⋆・゚𓂃✧・゚*
well she got her mommy's car

seems she forgot all about the library
like she told her old woman now
 
 
 
 
 
 
 
and with the radio blasting
goes cruising just as fast as she can now
and she'll have fun fun fun
*𓂃❇・゚‧₊✧
LVL 4 80 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
15
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości