Logo Artemidy
Kępy Traw
Odrzuciło wzrok niebieskiego kocura po chwili, nie umiejąc go utrzymać. Tego niechcenia, tego obowiązku, jaki się z nim wiązał, gdyby go zaakceptował.
-Mose i tak... - Szturchnęło ogonem we własne tylne łapy i ziemię. Nie powiedziało jednak już nic, gryząc się w głowie na ten temat. Czy rzeczywiście musiał być tak surowy względem samego siebie? A czy wojownik nie powinien być zdyscyplinowany?
Uniosło szybko uszka, zamykając pyszczek. Chciało go otworzyć, lecz zmieszanie finalnie wygrało. -Arh-mm, mmmi- moo... - Ugryzło się w język, pusząc futro i biorąc głęboki wdech.
-....Można, tak? - Wydukało z siebie szybko. "Ojciec" był przywódcą, więc, w oczach Ciemnej Łapy oczywiście mógł wszystko, lecz....Jak było w praktyce?


Ich napuszone futerko nie opuściło ich.
-Jeśt zajęta. Chyba.. Raczej. - Wzruszyło barkami. Nie chciało przeszkadzać matce, nie chciało być nigdy problemem. Rozmowa wydawała się pointowi dalszą wizją, lecz wymówki zawsze się znajdowały, szczególnie u pręgowanej persony przed Łabędzią Gwiazdą.
-Nie chce jej zafracać głofy. -
⌏The gods were never on our side⌎
So I think itʹs time we watch them fall

⋆★★★⋆

And soon youʹll see what I did
⌍Soon theyʹll be no gods ever!⌌
LVL 3 140 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— Nie sądzę, by ktokolwiek miał coś przeciwko — powiedział ciepło. Kto mógłby? Lawendowa Gwiazda zaprezentowała mu się jako jeden z najbardziej wyrozumiałych kotów w lesie, Roziskrzona Noc by zrozumiała, a kto inny wtrącałby się w to, jak spędzają ze sobą czas? Zadziwiające, ile wątpliwości nosiło w sobie serduszko Ciemności. Łabędź nie umiał dopatrzeć się źródła, ale gdyby udało im się widywać częściej, rozmawiać więcej... Może coś zmieniłoby się na lepsze. — To nie jest zabronione, jeśli tym się martwisz. Pytanie tylko, czy chcesz?
Gdyby miał oceniać po mowie ciała pointa — absolutnie nie. Prawdę mówiąc, kocurek wyglądał, jakby ostatnie czego chciał, to być tutaj, konwersować z nim, tkwić w tym położeniu. I może tylko temu strachowi, który w nim mieszkał, Rzeczniak zawdzięczał towarzystwo syna. Bolesna myśl, ale chyba nie powinien jej wykluczać. Oby niewiele miała wspólnego z prawdą.
— Tak uważasz? — spytał z lekką dezorientacją. I zaraz przypomniały mu się wszystkie razy, kiedy pluł sobie w brodę, że nie znalazł czasu. Dla swojej rodziny, dla Klanowiczów; że zawsze niedomagał w którymś aspekcie. Czyżby nie był tak odosobnionym przypadkiem, jak mu się zdawało? — A jak myślisz, gdybyś jej powiedział, ucieszyłaby się, że to właśnie do niej zwróciłeś się z tak osobistą sprawą?
Pytanie z tezą? Może troszeczkę, bądź co bądź przewidywał tylko jedną odpowiedź.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Źródło lęków Ciemnej Łapy wychodziło z tego, za czym tak bardzo pragnęło dążyć - kodeksem. Za byciem dobrym, a przynajmniej przeciętnym dzieckiem.
Dobry wojownik, jakim jest starsze rodzeństwo i wujek takowymi byli, nie? Tylko ono - Ciemność, jakoś nie mogło się w tym wszystkim złapać, stworzyć własnych, indywidualnych myśli. Nie kwestionowało, a i tak było dalej od celu niż bliżej.
Nauczy się na pamięć i co dalej? Zda test? Zostanie wojownikiem?
No, do tej chwili jakoś to nie wychodziło, a gdy lazurowy point stał przed ojcem o tej samej sierści, gula zbierała się ponownie w ich gardziołku.
Obraz ojca jak obrazek - przypomnienie o wszystkim, co ich różniło.

Wymruczało z siebie niepewnie.
-....Chcie. - Nie było nic innego, co mogłoby zrobić.
To nie było zabronione, a jeśli nie zaprzyjaźni się z ojcem, to...No cóż, na polu walki ich lojalność nie będzie kwestionowana, nie?
Nawet, jeśli Rzeczny przywódca dzielił ten sam odcień futra, a Ciemna Łapa chęci do wody.

Uszka Ciemnej Łapy spadły, jak ku podłodze, a sam terminator tylko wydukał.
-C-chyba? Nie chce - nie chce jej przeszkadzać, ale, chybia będe musiał? -
⌏The gods were never on our side⌎
So I think itʹs time we watch them fall

⋆★★★⋆

And soon youʹll see what I did
⌍Soon theyʹll be no gods ever!⌌
LVL 3 140 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Uśmiech sam z siebie, bez cienia udziału świadomości, uniósł kąciki warg Łabędzia. Czuł się, jak gdyby delikatny motyl usiadł mu na nosie, i teraz bał się poczynić najmniejszy ruch, aby tylko go nie spłoszyć. Powiedzieć, że chciał spędzić więcej czasu z synem, to nic nie powiedzieć. Stwierdzenie, że wzajemność w tej kwestii go cieszyła, byłoby mocnym niedopowiedzeniem.
— Czym chciałbyś się zająć? Albo... albo nie odpowiadaj od razu. Zastanów się na spokojnie, powiedz mi jak będziesz gotowy — naprędce ugasił własne zapędy, zanim pozwolił im rozłożyć skrzydła. Ciemność wyglądał na dostatecznie zmaltretowanego ich spotkaniem i raczej wypadało kierować się w stronę rozłąki, dać mu odetchnąć, a nie na niego naciskać. Osobiście również przeżył emocjonalną jazdę przez góry i wądoły, co dopiero musiał czuć młody? — Możemy umówić się na jutro, za kilka wschodów słońca, czy wcale; daj tylko słowo patrolowi, a się zjawię. W dowolnym czasie.
Po jego kolejnych słowach delikatnie skinął łbem — nie, żeby cokolwiek na młodym wymuszać, a na pokrzepienie nieśmiało kiełkującego postanowienia.
— Jesteś jej kocięciem. Prędzej Srebrna Skórka spadnie mi na głowę, niż ty będziesz dla niej ciężarem — zapewnił.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zastrzygło uszami na uśmiech nieznajomego ojca.
Tak samo szybko nastawiło słyszajki na ich posterunek, przy czym przełknęło ślinę, nie chcąc wyjść na straszną mysz, bojącą się własnego cienia.
Ojciec wydawał się być taki podekscytowany, a Ciemność poczuła jak przez ich kark przechodzi mrowienie.
Czy w tym momencie nie wykorzystywało starszego kocura? Czy nie dawało mu kolejnych powodów do wstydu?
Przełknęła ślinę kulka beżu i granatowych pręg.
-J-ja muse prze...przemyśleć. A-ale chce....Coś. Coś robić. -
Bardziej jak pytanie do siebie samego.
Co chciało robić na takim udawanym treningu? Czy nie wyjdzie na kompletnego durnia o dwóch lewych łapach?
Rodziło się tyle pytań, a odpowiedzi były tu - stały przez pointem o krystalicznym wzroku w formie jednego z czterech przywódców.
Głupio zamrugało oczyma.
-N-naprawdę? Zjafisz się...? - Niedowierza własnym uszom.
Młodziak o białej jak śnieg kryzie napuszyło ją i ugryzło się w język.
Tylko tyle przez ten czas wystarczyło zrobić? Powiedzieć patrolowi? Czy rzeczny przywódca nie bał się opinii własnych wojowników? Nikt nie uzna tego za podejrzane?
-Ja.....Psemyśle. Rozmofę z nią. - Odparło, ciszej.
⌏The gods were never on our side⌎
So I think itʹs time we watch them fall

⋆★★★⋆

And soon youʹll see what I did
⌍Soon theyʹll be no gods ever!⌌
LVL 3 140 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— W porządku, oczywiście — odparł natychmiast. — Nigdzie nam się nie spieszy, prawda? Przeznacz na zastanowienie tyle czasu, ile będzie ci potrzebne.
Ciemność mógł zastanawiać się nad czym chciał, ile chciał; Łabędź w tamtym momencie gotów był przystać na każde warunki. Dla niego wielkie było już samo to, że syn w ogóle rozważał jego propozycję.
Znów twierdząco pokiwał głową.
— Zjawię się. Obiecuję — zapowiedział solennie. Choćby wiązało się to z przybiegnięciem z drugiego krańca terytorium albo mieli go ściągać z samej Srebrnej Skórki; zjawi się. Tyle mógł zrobić, na osty i ciernie, skoro na co dzień brakowało go obok nich i przedstawiał się swoim dzieciom jako nic więcej ponad wieczne rozczarowanie. Albo już może nawet nie rozczarowanie, bo nie miały co do niego żadnych złudzeń ani oczekiwań? Sam nie wiedział co gorsze.
— Jasne. Zrobisz, jak będziesz uważać za stosowne, ale... nie musisz z tym wszystkim być sam, pamiętaj o tym, dobrze? — Uśmiechnął się krótko. — A jak już o Roziskrzonej Nocy mowa... Nie będzie zmartwiona twoją nieobecnością? Trochę już tutaj siedzimy, na pewno w czymś ci przeszkodziłem?
W polowaniu... poniekąd, bo z tego co widział, ciężko wywnioskować, kto na kogo ostrzył pazury. Prawdą jednak było, że nieco się zasiedzieli i jakkolwiek dla Łabędzia to spotkanie mogłoby trwać do nocy, rozsądniej będzie nie przeciągać struny. Szczególnie Ciemności nie chciał narażać na problemy, gdyby swoim gadulstwem odciągnął go od obowiązków.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kiwnęło tylko łbem na znak, że zrozumiało. Na znak, że jeszcze myślami tu było, przy tym nieznajomym podającym się za ich ojca. Poczuło, jak klatka piersiowa ich uwiera, a żebra ściskają im serce.
Wydało z siebie pomruk, przez ściśnięte gardło.
-D-daj mi z księżyć. Lub d-dwa. Zafołam. T-tu. F tym samym miejscu. - wydukało z siebie, choć w oczkach niebieskich kocięcia Roziskrzonej Gwiazdy były iskierki zaufania.
Los się odmieni. Będą mogli razem trenować!

Nie oczekiwało po ojcu wiele, bo i tak nie widziało w tym sensu. Go nie było, mama była.
Tylko to, że będą mogli spędzić czas, dawało Ciemnej Łapie otuchę w tej sytuacji.
Trochę mniej jadu w małym sercu, jakie miało do przywódcy klanu rzeki.

Na uśmiech kocura o tym samym futrze, Ciemność kiwnęła łebkiem na zrozumienie. Nie wiedziała, co mówić. Nie mogła mówić. Czuła się, jakby jej łapy miały nie donieść jej do domu, a jakby miała popłynąć z bryzą wiatru.


Na wspomnienie o mamie, Ciemna Łapa otworzyła szerzej oczy.
-J-ja...Nie fiem. Znacy się, na trening zdąże... -
Przekręciło oczyma do ziemi, niepewne nawet, czy ktokolwiek w obozie zauważył ich nieobecność.
Nie było sensu rozdrapywać tej rany.
-Ja już pójde, mas racje. -
Skinęło łebkiem.

Ruszyło spokojnym krokiem w tą stronę, od której przybyło, w głąb Wichrowych terenów. Nie było pewne, lecz krystalicznym wzrokiem spojrzało się na kocura ostatni raz, znikając zwinnym susem w trawie.

/zt
⌏The gods were never on our side⌎
So I think itʹs time we watch them fall

⋆★★★⋆

And soon youʹll see what I did
⌍Soon theyʹll be no gods ever!⌌
LVL 3 140 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— Umowa stoi — wymruczał ciepło. Głos Ciemności, to dukanie, jakby się obawiał, że Łabędź go zje za jedno niewłaściwe słowo, sugerowały, że nie zobaczą się ani za dwa księżyce, ani za pięć. A jednak jego błękitne oczy nie odbijały tego wrażenia. Och, i czego on powinien słuchać, czym się kierować? Zadecydował podążać za słowami syna; inaczej ryzykował obłędem od tego nadmiernego analizowania. Co ważniejsze, powinien zaufać mu, że nie zrobi nic wbrew sobie.
Ale chyba nie do końca potrafił. Nie przestawał czuć się ze sobą podle, nieważne jak nienarzucająco starał się zachowywać.
I, jak na ironię, czuł się jednakowo źle z przedłużaniem tego wyraźnie niekomfortowego dla młodzika spotkania oraz z próbą uwolnienia go. Jak gdyby czegokolwiek miał nie zrobić, w jaki sposób się nie zachować, Ciemność będzie równie nieszczęśliwy.
— To... Do zobaczenia — powiedział odrobinę niepewnie, kiedy kocurek przyznał mu rację po czymś, co przypominało chwilową panikę na myśl o powrocie do Obozu. Może jednak nie należało pchać go w stronę domu? Nie wiedział. Nic nie wiedział.
Powinien porozmawiać z Roziskrzoną Nocą.
Podniósł się z ziemi i niemrawo otrzepał. Rzucił jeszcze kilka słów na pożegnanie, życzył powodzenia... samemu nie będąc pewnym, co konkretnie miał na myśli, popatrzył za znikającą sylwetką i powoli ruszył w swoją stronę.
Ten dzień chyba rozbił ich obu.

z.t.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Dyskrecja lubiła jeść gruz.
Okej, drogi czytelniku, zatrzymaj się na chwilę. Daj mi wytłumaczyć.
Jako ponadprzeciętna jednostka, nieustannie szukała nowych, nietypowych doświadczeń, nie tylko w formie przeżyć, a następnie wspomnień, lecz także tych sensorycznych, przyjemnie stymulujących jej zmysły. Jedną z form, jakie przyjmowały owe doświadczenia, było chrzęszczenie. Polegało ono na wypełnianiu pyska piaskiem i przeżuwaniu, chłonąc interesujące dźwięki i sensacje płynące z uczucia miniaturowych drobinek ocierających się o dziąsła. Następnie, po udanej sesji chrzęszczenia, piasek był wypluwany, a usta przemywane wodą, by pozbyć się resztek gruntu, niepożądanych po skończeniu sesji chrzęszczenia.
Na terenach klanu Rzeki istniało miejsce, które wręcz idealnie nadawało się do tej aktywności - była nią Piaszczysta Mielizna. Można było znaleźć na niej wszystkie niezbędne elementy i to sąsiadujące ze sobą, lecz Dyskrecja nie przepadała za wykonywaniem swojego rytuału na klanowej Plaży, z pewnego prostego powodu - była tam zbyt widoczna.
Z przykrością, córka Skrzącego Słowa zdawała sobie sprawę, że takie nowatorskie sposoby spędzania wolnego czasu nie były przychylnie rozpatrywane przez koci plebs. Jakiekolwiek próby przedstawienia niekonwencjonalnego pomysłu innym kotom kończyły się zimnymi tudzież oburzonymi minami i słowami pełnymi niezrozumienia. Żyła w naprawdę kiepskich czasach, w któarych brakowało istot zdolnych do docenienia prawdziwie genialnych pomysłów.
Dlatego więc, by uchować swoją wciąż delikatną reputację, musiała chować się w pobliskich krzakach w nadziei, że żadne patrole nie będą w tym czasie w pobliżu.
W podobnej, jeśli nie identycznej sytuacji znalazła się tego dnia, gdy słońce górowało już na nieboskłonie. Namoczyła spory kawałek mchu w Grzmiącej Rzece (w celu późniejszego przepłukania pyska) i skierowała swoje kroki na południe, w stronę niewielkiej polany pokrytej niecodziennie wysokimi roślinami, wprost stworzonymi do ukrywania tożsamości kotów, szukających dogodnego miejsca na chwilę przyjemności.
Gdy całe jej ciało zostało zakryte gęsto rosnącą trawą, usiadła, kładąc mech na prawo od swoich łap i gwałtownym ruchem wbiła kły w grunt. Jej pysk wypełnił się chrzęszczącą ziemią, a następnie zaczęła żuć, gryźć, chrzęścić, a chrzęszczeniu nie miało mieć końca i na wieki wieków chrzęszcz.

//Fala
[Obrazek: DJcjVpa.png]
LVL 4 85 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Falująca Łapa przechodził akurat niedaleko, głównie rozglądając się za jakimiś roślinkami i tak dalej, jak to medycy mieli w zwyczaju, kiedy do jego uszu dotarło chrzęszczenie z jakiejś większej kępki trawy, więc ogromny terminator zatrzymał się i uniósł lekko brew w czasie rozglądania się po najbliższej okolicy. Co to był za chrzęszczący dźwięk? Nagle jakaś piszczka zasmakowała w żwirze czy coś? Dochodziło to zza rzecznej granicy… czyżby coś nowego pojawiło się na terenach Klanu Rzeki? Może powinien poczekać na jakiś patrol i ostrzec ich przed nowym stworem? Bo biało-rudy to nawet nigdy by się nie spodziewał, że to może być jakiś kot chowający się w trawie i wcinający grunt, więc nawet o tym nie pomyślał.
LVL 4 150 / 300
MedLVL 5 195 / 700
11
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
***


Choć tego dnia była już na polowaniu, wciąż nudziła się w obozie - dopiero teraz doceniała to, jak bardzo trening urozmaicał jej codzienność i zatęskniła za tym, ilu nowych rzeczy dowiadywała się z dnia na dzień... Nie planowała jednak cały czas pozostawać w miejscu, a wręcz przeciwnie; nawet, jeśli nie miała treningów, zajmowała sobie jak najwięcej czasu w ciągu dnia, to chodząc na treningi, wykonując obowiązki terminatora w obozie, lub, tak jak teraz, wyruszając na patrol ze starszymi i bardziej doświadczonymi wojownikami Klanu Rzeki.

Modliszka doczepiła się jak rzep do patrolu Warczącego Gardła i Białego Jelenia, spokojnym krokiem podążając za wojownikami i rozglądając się wokół. Powoli zapoznawała się z zapachami konkretnych granic z resztą Klanów, a patrole zaczynały być częścią jej codzienności... bycie terminatorem było zdecydowanie łatwiejsze, niż z początku sobie wyobrażała.
Wojownicy odeszli kawałek od córki Rozbitej Tafli, która przypatrywała się otoczeniu przy granicy z Klanem Wichru, ostrożna, by nie przekroczyć owej granicy i przypadkiem dostać w mordkę... i stała tak przez chwilę, nie spodziewając się spotkać kogokolwiek, raczej w ciszy chłonąc widoki - coś, co miała zwyczaj i lubiła robić.


// toperz <3
you'll be the saddest part of me
a part of
me that will never be mine
it's obvious
tonight is gonna be the loneliest
you're still the oxygen i breathe
i see your face when i close my eyes
it's torturous
tonight is gonna be the loneliest
LVL 3 25 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Za to Nietoperze Niebo poczuła potrzebowała rozprostować stare kości. W samotności. Kochała swoich bliskich i lubiła spędzać z nimi czas. Jednak była typem kota, który lepiej czuł się bez towarzystwa. Zawędrowała nad granice z Klanem Rzeki. Nie zamierzała jej przekraczać, ale dźwięki szemrzącej rzeki były uspokajające. Potrafiła wyciszyć te niechciane myśli. Nie dziwiła się Roziskrzonej Nocy, znaczy Gwieździe że to akurat tam znalazła relacje. Nigdy się chyba nie przyzwyczai do tego że Iskra została przywódcą. Znaczy nie dziwiła się. Jakby ktokolwiek miał zostać przywódcą z ich pokolenia, to musiała to być Deszczyk albo Iskra. Po prostu była już stara i ciężko było jej się przyzwyczaić do tych wszystkich zmian. Jej siostra została zastępcą. Nie mogła zaprzeczyć była dumna z Donośnego Krzyku, ale z całego tego miotu, chyba jedynie bardziej by się zdziwiła gdyby to Borsuk został wybrany. Po prostu się tego zwyczajnie nie spodziewała, ale kibicowała. Z boku i nie za długo, bo była blisko końca swojej wędrówki. Miała o tym nie myśleć.
Wyciszyła umyśl, przymknęła oczy chcąc się lepiej skupić na dźwiękach płynącej wody. Jednak usłyszała zbliżające, się stworzenie do granicy od strony Klanu Rzeki. Szybko otworzyła oczy. Ze swoim szczęściem spodziewała się zobaczyć tam borsuka albo co gorsza lisa. Jednak jej [i]oby[i] niedoszły przeciwnik okazał się młodziutką rzeczną terminatorką. Zatrzymała się i posłała jej asymetryczny uśmiech. Co prawda nie liczyła na towarzystwo, ale krótka wymiana zdań na granicy, jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Znaczy mogła się co najwyżej upokorzyć... ale trzeba było myśleć pozytywnie. Może będzie miło, nie żeby cokolwiek miłego ją w życiu spotkało. Wróć Trawiasta Polana, Deszczyk, Traszka, Jodła, Iskra... dobra było parę osób. Nie chciała się jednak odezwać pierwsza. Była starsza i należało jej się trochę szacunku. Czy czegoś.
I'm alright, I'm okay
I'm alright I'm okay

I'm not a monster, I'm just human
And I've made a few mistakes

I'm alright, I'm okay,
I'm alright, I'm okay

I'm not gruesome, just human
And I've made a few

It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay

You're not a demon, there's a reason
You behaved in that way

It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay

I belive, yes I belive that
you will see a better day
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Modliszka spłoszyła się nieco, słysząc poruszenie się traw, a jej mięśnie się spięły, gdyż sama spodziewała się krwiożerczego przeciwnika... mimo, że była tutaj z dwójką wojowników, choć zajętych, wciąż nie chciała nikogo narażać na niebezpieczeństwo z powodu swojego dłuższego postoju przy granicy z Klanem Wichru... Już spodziewała się stanąć pyskiem w pysk z lisem, albo co gorsza, psem, krew zastygła w jej żyłach...

Oh.

Przed heterochromicznymi oczyma nie zjawił się żaden drapieżnik, a wojowniczka Klanu Wichru. I to najwyraźniej doświadczona przez życie i zdecydowanie starsza od trójkolorowej terminatorki. Nie odzywała się, jednak uśmiechnęła się do szylkretki, więc... raczej nie miała złych zamiarów, prawda?
Modliszkowa Łapa nieśmiało odwzajemniła uśmiech, czując, jak z nerwów z lekka zasycha jej w gardle.

- Dzień dobry! - przywitała się grzecznie i skinęła głową, chcąc okazać szacunek starszej i bardziej doświadczonej kocicy. - Nigdy jeszcze nie rozmawiałam z kotem z innego klanu... Jestem Modliszkowa Łapa. - powiedziała szczerze i przedstawiła się. To było nawet... ekscytujące. Większość czasu spędzała z Rzeczniakami, oczywiście, z nimi też rozmawiała... jednak szansa na rozmowę z Wichrzakiem sprawiła, że nawet ewentualny stres rozmową z nieznajomą zaczynał powoli opadać.
you'll be the saddest part of me
a part of
me that will never be mine
it's obvious
tonight is gonna be the loneliest
you're still the oxygen i breathe
i see your face when i close my eyes
it's torturous
tonight is gonna be the loneliest
LVL 3 25 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nietoperze Niebo była za stara by mieć jakiekolwiek złe zamiary. Poza wyglądaniem jak uosobienie śmierci i odstraszanie natrętnych kociąt. Modliszkowa Łapa, nie była już jednak kociakiem, tym bardziej więc nie była przestraszona. Plusik dla niej i kolejny za dobre wychowanie.
- Dobry, Nietoperze Niebo, mmmiło wiec być twoim pierwszym - odpowiedziała, bo co innego miała odpowiedzieć. Nie była zbyt dobra w rozpoczynaniu konwersacji. Modliszkowa Łapa jednak nie dała jej innego wyboru. Nie powiedziała też nic ciekawego. Ostatni kot z Klanu Rzeki, którego widziała był Jęczmienne Ziarno, który zaskakująco często kręcił się przy wichrowej granicy, jak na matkę, znaczy opiekuna. Szczerze chyba nawet wolała nazwę opiekun, bo była bardziej neutralna płciowo, niż matka, ale starego kota, nowych sztuczek nie nauczysz. Ciężko było jej się przyzwyczaić. Nie chciała jednak za bardzo wnikać, o co chodziło z Jęczmiennym Ziarnem, bo zgadywała że było to coś mało interesującego, jak przyjaźń międzyklanowa. Znaczy dobrze dla niego, ale co ją to interesuje. - Zgaduje że w pppobliżu jest reszta patrolu. Nininie zgubiłaś się? Nie żżże to sugeruje, aaale niektórym się zzzdarza -
I'm alright, I'm okay
I'm alright I'm okay

I'm not a monster, I'm just human
And I've made a few mistakes

I'm alright, I'm okay,
I'm alright, I'm okay

I'm not gruesome, just human
And I've made a few

It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay

You're not a demon, there's a reason
You behaved in that way

It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay

I belive, yes I belive that
you will see a better day
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nietoperze Niebo. Szylkretka skinęła głową i zapamiętała imię, choć wątpiła, by ich drogi jeszcze kiedyś się spotkały... chociaż kto wie? Los miał zabawny sposób kierowania życiem kotów spośród Czterech Klanów. Poza tym, samo imię było ładne, a Modliszka wyobraziła sobie niebo pełne nietoperzy, zakrywających nawet słońce... Było to po prostu ciekawe imię, pobudzające jej wyobraźnię.

- Miło mi poznać. - dodała po tym, gdy Wichrowa wojowniczka przedstawiła się, by wybrzmieć jak najbardziej grzecznie. Nie robiła tego z powodu chęci 'przylizania' się Nietoperz, lub podobnie; Rozbita Tafla wbijała jej w dzieciństwie wszelkie zasady dobrego, poprawnego zachowania do trójkolorowego łba, dlatego teraz jej córka miała zwyczaj chodzić nastrojona idealnie, jak w szwajcarskim zegarku.

Sama terminatorka nie była najlepsza ani w rozpoczynanie rozmów, ani ich kontynuowanie, jednak od dłuższego czasu starała się to zmienić - była ciekawa otaczającego ją świata, minęło już parę księżycy od jej ceremonii na terminatora, wciąż aczkolwiek nie znała dużo kotów... Chciała to zmienić.

- Oh, nie, nie! Jeszcze się nie zgubiłam... Jestem z dwójką wojowników, zapewne gdzieś się zagadali... - zażartowała z lekka na początku, a gdyby nie posiadała futra, zarumieniłaby się lekko na policzkach z lekkiej niezręczności. Naprawdę musi popracować nad swoimi umiejętnościami socjalizacji. Odwróciła się na uderzenie serca, by upewnić się, że dalej wie, w którą stronę za chwilę dołączyć do patrolu. - Czy... koty z innych Klanów często rozmawiają ze sobą na granicach w ten sposób? - Modliszkowa Łapa zapytała łagodnym głosem. Po części wydawało jej się, że koty z innych mogą podchodzić do siebie bardziej negatywnie... choć pewnie zależało to też od osobowości tych, którzy stawali pyskiem w pysk. Miała dzisiaj szczęście, że Nietoperze Niebo była z tych o bardziej łagodnym usposobieniu...
you'll be the saddest part of me
a part of
me that will never be mine
it's obvious
tonight is gonna be the loneliest
you're still the oxygen i breathe
i see your face when i close my eyes
it's torturous
tonight is gonna be the loneliest
LVL 3 25 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości