Logo Artemidy
Kępy Traw
Nudziło jej się! W obozie nie mogła znaleźć dla siebie zajęcia, a zatem postanowiła wysmyknąć się spod oka Wędrujących Świateł i na własną łapę doskonalić wiedze z zakresu terenoznawstwa. W ten sposób zapamięta więcej, bo nikt jej nie smęcił nad głową, tylko mogła w spokoju skupić się na tym gdzie idzie, na co patrzy i pilnowała swojego własnego tyłka, bez obstawy. Była na terenach Klanu wichru - co miało jej się stać? Królik miał ją zagryźć? Ha! Ruszyła zatem w kierunku jednego z klanów. Tego, który śmierdział rybami. Niestety jej Mistrz miał rację, przebywanie blisko rzecznej granicy nie było najprzyjemniejszą rzeczą, a Klacz nawet nie miałaby powodu prosić o naukę łowienia ryb czy pływania, bo nie posiadali stawu czy rzeki na terenach klanu, jednak może pozna jakieś inne oddane koty. Oczywiście oddane Klanowi Rzeki, a nie Wichrowi. To logiczne. Niestety urodzili się oni po złej stronie lasu, ale hej, to nie ich wina. Można im to było wybaczyć, jak najbardziej!
Będąc blisko granicy, najpierw zawęszyła, próbując załapać jakiś zapach, który mógłby dać jej informacje o ewentualnych przeciwnikach. tak się nie stało. Wyszła zatem zza wysokiej kępy trawy i szła spokojnie przy granicy zapachowej. - Halo! - I krzyczała, chcąc się na kogoś natknąć.


//Popielata Łapa
LVL 7 300 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
21
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Lubił spacery wzdłuż granicy z Klanem Wichru. A dlaczego? A dlatego, że Dziwna Kotka należała do Klanu Gromu i nie było szans, że wyskoczy zza kolejnej kępy traw z serią pytań. Mimo innych, być może poważniejszych, zagrożeń czyhających na takiego Popiołka, kocur czuł się tu całkiem bezpiecznie. Całkiem komfortowo. Reszta patrolu szła kawałek przed nim, ale nie czuł potrzeby deptania im po ogonach, przecież w razie faktycznego niebezpieczeństwa starczy ich zawołać. A teraz? Teraz był całkiem sympatyczny dzień i...
... i Popiołek poleciał nagle w przód. Nie obił sobie mordki, bo w porę złapał umykającą równowagę i odchylił się w tył. Albo raczej próbował, bo prawa łapa zniknęła w błocie i próby wyszarpania jej sprawiały jedynie, że reszta kończyn zanurzała się bardziej. Znaczy niby reszta nie utknęła, bo najbardziej grząski grunt znajdował się dopiero przed Popielatym, ale hm, nie miał jak się zaprzeć? Nie wiedział, to zbyt wiele na jego rybi móżdżek. Usiadł aż, żeby mniej rzucać się w oczy i już rozważał zawołanie za oddalającymi się wojownikami, ale... o Gwiezdni, jeszcze do matki dotrą wieści co za przeszkoda pokonała jej syna na dzisiejszym patrolu.
To już chyba wolał tu zostać na zawsze.

//Bagno uwu

In the { full moon's } light
— I listen. to the stream —
and in between the silence . . .
. . . . . . . . . ˏˋ°•*⁀➷ hear you calling me
[Obrazek: iZiRr60.gif]
But I don't know where I am. . . . . . .
. . . . .and I don't trust who I've been
╭────── · ☾ · ──────╮
And if I come home . . .
how will I ever leave?

╰────── · ☾ · ──────╯
LVL 3 110 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wydeptaną między drzewami ścieżkę porzucił na samym początku – umyślnie skręcił pomiędzy wysokie kępy traw, zielone i rozkołysane wiatrem, najbliższe, co w doświadczeniu kogoś, kto nigdy nie opuścił krainy, mogło przypominać morze. Nie lubił spędzać czasu w obozie, wśród innych kotów – wiedział, jak go nazywano, kiedy odwracał się plecami i że rozmowy miały w zwyczaju nagle cichnąć za każdym razem, kiedy podchodził bliżej. Nikt mu nie wierzył. Potwory – tymczasem – stawały się głodne, widział, jak ostrzyły sobie zęby, zakradały się na krawędź lasu i przyglądały mu się z ciemności, czerwone ślepia na tle zacienionej kniei. Potrzebował odetchnąć, zebrać myśli, zdecydować się na plan działania – jak dotąd nigdy nie pozwolił jeszcze, żeby o jego życiu zadecydowało to, co myśleli o nim inni.
Zatrzymał się, dostrzegając przed sobą wydeptany ślad ścieżki, zdając sobie sprawę, że musiał przypadkiem zatoczyć koło, wrócić z powrotem do miejsca, od którego próbował się oddalić – wyrwany z zamyślenia, stał przez chwilę w miejscu, poruszając nerwowo końcówką ogona. W końcu zdecydował się przejść jeszcze kawałek wzdłuż granicy, zaledwie po kilku krokach zatrzymał się jednak po raz kolejny, marszcząc czoło, kiedy jego oczom ukazał się cętkowany kocur, zgarbiony nad kałużą grząskiego błota. Przyglądał się przez chwilę, korzystając z faktu, że terminator był odwrócony do niego tyłem. Spodziewał się, że zacznie krzyczeć, może się szarpać, spróbuje uwolnić prawą kończynę, ale on tylko siedział w miejscu – spokojny czy zrezygnowany?
– Zawsze myślałem, że największym problemem Rzecznych jest głowa, ale widzę, że łapy robią poważną konkurencję. – nie przywitał się – nie miał w zwyczaju zwracać na siebie uwagi uprzejmą manierą. Nie wydawało mu się to ani konieczne, ani szczególnie efektowne – zdawało się, że o wiele skuteczniejsza była, przeciwnie, zwykła niegrzeczność.
LVL 2 90 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Popiołek był odrobinę zatopiony w błocie i całkowicie w swoim nieszczęściu. Patrol oddalał się bez niego, z każdym kolejnym uderzeniem serca spadały szanse na udane wezwanie pomocy, a Popiołek nie miał alternatywnego planu. Na ten moment chyba faktycznie najbliżej było mu do pozostania tu po wsze czasy, aż zostanie z niego jedynie smętny szkielecik. Może kolejne pokolenia Rzecznych terminatorów, podczas obchodzenia granic, będą się uczyć o Smętnym Szkieleciku, charakterystycznym punkcie granicznym przy Klanie Wichru. Może to jedyne osiągnięcie w zasięgu łap tego syna Śnieżnego Płatka. Wątpił by była z niego dumna, chyba raczej by się do niego nie przyznawała. I może słusznie, chyba byłaby to zrozumiała decyzja, zresztą-
Obcy głos wyrwał srebrnego z zamyślenia. Wyprostował się na tyle, na ile pozwalała mu ta nieszczęsna łapa i rozejrzał się na boki. Kątem oka dostrzegł sylwetkę, więc spróbował jeszcze bardziej obrócić głowę by nieznajomy nie był jedynie rozmazaną plamą. Udało mu się w ten sposób osiągnąć ból w wygiętej szyi, to przede wszystkim. I określić, że miał do czynienia z kotem, ale po prawdzie, tyle mógł wywnioskować już z faktu, że się odezwał zrozumiale, zamiast rzucić do gardła.
Chociaż może to zbyt wiele powiedziane z tym zrozumiale. Popiołek nie rozumiał z tego nic. Zmarszczył brwi, próbując znaleźć odpowiedź na tę arcytrudną zagadkę, ale za nimi znajdowała się jedynie pustka.
– To... chyba tylko moim? – chciał stwierdzić, nie szukać potwierdzenia. Nie wyszło. – Ostatnio tu było stabilniej. Zamyśliłem się i no... – spróbował poruszyć łapą dla pełnych wyjaśnień.

In the { full moon's } light
— I listen. to the stream —
and in between the silence . . .
. . . . . . . . . ˏˋ°•*⁀➷ hear you calling me
[Obrazek: iZiRr60.gif]
But I don't know where I am. . . . . . .
. . . . .and I don't trust who I've been
╭────── · ☾ · ──────╮
And if I come home . . .
how will I ever leave?

╰────── · ☾ · ──────╯
LVL 3 110 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przez dłuższą chwilę przyglądał się obcemu kocurowi z niegniewną jeszcze niechęcią, więcej nawet – z lekceważącym sceptycyzmem. Sprawiał wrażenie, jakby brał z niego miarę powątpiewającym, niezainteresowanym spojrzeniem, dochodząc do wniosku, że miał przed sobą kogoś o słabej woli i niewystarczającym instynkcie przetrwania. Terminator wyglądał, jakby miał przynajmniej dwadzieścia księżyców, a on zastanawiał się, jak udało mu się przeżyć tak długo.
– Długo tu siedzisz? Dlaczego nie wołałeś o pomoc? – odparł, choć w jego głosie nie było słychać troski, jedynie konsternację – rozejrzał się dookoła, jakby podświadomie spodziewał się, że Rzeczniak był jedynie przynętą, że wokół wokół zebrała się już grupa obcych kotów, które oczekiwały w ukryciu, aby go upokorzyć. Nie zauważył jednak nikogo w pobliżu, a jedynym odgłosem, który docierał do jego uszu, był niecierpliwy świst wiatru przedzierającego się pomiędzy suchymi kępami traw. – Nie boisz się? – podszedł przez kępy wiechliny, wystarczająco blisko, aby nie musieć podnosić głosu. – Potworów. Podobno atakują koty, które oddaliły się od obozu. Wyrywają uszy, odgryzają głowy i tak dalej, nie boisz się?
LVL 2 90 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
***

Zastępca wyznaczał patrole, to był jeden z wielu jego obowiązków, ale Nocny Szkwał lubił na takowe chodzić sam. Szczególnie w ostatnim czasie, gdy jego życie nieco się skomplikowało. Częściej brał samotne patrole, bo pozwalało mu się to trochę wyluzować i oczyścić umysł. Tylko on, las, zapach granic i nic więcej. Ewentualne jakiś patrol z innego klanu, jeśli tak się akurat zdarzy.
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Tak się właśnie złożyło, że również i Krzyk zdecydowała wybrać się tego dnia na samotny patrol. Chociaż ona po prostu chciała pozbyć się uciążliwych rzepów ze swojego ogona. Żbikopręga w dalszym ciągu przypominała jej o tym, że powinna odpocząć, a Czarny Koń rzucała niezbyt przyjemnymi komentarzami, za które miała ochotę wyrwać jej wąsy. Może znajdzie po drodze jakąś nadpsutą piszczkę i podrzuci ją jej do legowiska. Jej szczeniackie rozmyślania, godne terminatora przerwał świeży rzeczny zapach. Wystarczyło jedno poruszenie głową, żeby dostrzec nieznajomego za granicą.
- O! Witam sąsiada! Sąsiada też wykopali z obozu? -Zażartowała, zbliżając się do kocura. Rzecz jasna utrzymywała odpowiedni dystans od jego terenów, nie zamierzała rozpętywać niepotrzebnych sprzeczek.
LVL 11 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
100
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie spodziewał się kogoś spotkać, a raczej nie spodziewał się spotkać kogoś, kto to jak on udał się na samotny patrol. A jednak. Choć ich powody były nieco różne, ostatecznie wszystko doprowadziło ich do tego, że ich drogi się skrzyżowały. Nic nie dzieje się bez powodu, czy coś.
Spojrzał na kotkę z neutralnym jak na siebie wyrazem pyska, by po chwili delikatnie się nawet uśmiechnąć.
- Dzień dobry. Nie, nie powiedziałbym że wykopali, raczej... hm, wykopałem się sam. - odparł. Poza Łabędziem nie bardzo kto miał go z klanu wyrzucić, na samotne patrole przydzielał się sam, ale różnie to mogło być. Klany i koty są różne.
- Nazywam się Nocny Szkwał, a ty? - przedstawił się, pozwalając sobie na chwilową pogawędkę. Nic się przecież nie stanie przez ten czas, prawda?
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
***

Dotarła do niego informacja od patrolu i w sumie dobrze się składało. Roziskrzona Gwiazda musiała z kimś o czymś porozmawiać, a Nocny Szkwał musiał o czymś porozmawiać z nią. O klanie Cienia, tak konkretnie. Obiecał to Spopielonej Polanie i jakby nie patrzeć, całe to zamieszanie było spowodowane przez jego rozmowę z Czosnkowym Kwiatem.
Dotarł więc na granicę z klanem Wichru i poprosił nadchodzący patrol o przyprowadzenie swojej Przywódczyni. Ciekaw był, o co jej chodziło, choć niestety, nie był to jedyny cel jego wizyty.
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Gdy patrol poinformował o Nocnym Szkwale na granicy, z pierwszym uderzeniem serca, burego owładnął niepokój. Pierwsza myśl dlaczego to akurat Rzeczny zastępca chciał się z nim widzieć... najłagodniej mówiąc nasuwała na myśl zmiany w trójce klanowej. Dopiero po chwili zreflektował się, że nie było powodu do przekazywania mu tej informacji osobiście, jeśli cokolwiek stałoby się z Łabędziem, dowiedziałby się z trzeciej łapy, chyba że akurat niezwykłym trafem, sam by znajdował się akurat w odpowiednim miejscu, o odpowiednim czasie. O ile było cokolwiek odpowiedniego w takiej sytuacji.
Ale tak. Nie mogło o to chodzić. Większość tłumaczeń Polnego Wiatru mu umknęła, ale starczyło, że zapamiętał miejsce – Kępy Traw. Tam też wyruszył. Na wysokości Starego Kasztana podziękował rudemu wojownikowi za eskortę i obiecał, że dalej poradzi sobie sam. Na granicy faktycznie czekał Rzeczny zastępca.
Dlaczego on, a nie Łabędź? Stare kości chyba nie doskwierały mu tak mocno by odpuścić sobie możliwość spotkania?
– Nocny Szkwale. – skinął łbem, zatrzymując się. – W czym mogę pomóc?
[Obrazek: vKPdv6t.png]
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Skinął łbem z szacunkiem, gdy Roziskrzona Gwiazda stanęła przed nim.
- O to samo chciałem zapytać. Patrol poinformował mnie o tym, że chcesz z kimś porozmawiać. Wybacz proszę, że Łabędzia Gwiazda nie stawił się osobiście, wiem że jesteście bliskimi przyjaciółmi. Wszystkim nam zależy na tym, żeby został z nami jak najdłużej i się nie przemęczał, dlatego delegacje na granice są moim obowiązkiem. - powiedział, przepraszając że nieobecność swojego Przywódcy. Domyślał się, że nie na to liczyła wichrowa Gwiazda, ale niestety, Łabędź był już staruszkiem i nie po drodze było mu na granicę. - Chciałbym porozmawiać z tobą o klanie cienia i ostatnich wydarzeniach, które miały tam miejsce, ale zostawmy to na potem. O czym chciałaś pomówić? - zapytał z lekkim uśmiechem. Chciał skorzystać z okazji i sam wspomnieć o rozmowie ze Spopieloną Gwiazdą, ale w pierwszej kolejności chciałby się dowiedzieć cóż przekazać chciała Gwiazda. O cóż mogło chodzić?
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Odetchnął z ulgą i machnął lekko ogonem na znak, że nic nie szkodzi, gdy Nocny Szkwał przeprosił za to, że to on tu przyszedł. Ale nie wcinał mu się w słowo z jakimikolwiek komentarzami, ugryzł się w język i czekał uprzejmie na swoją kolej. Chociaż ostatnie pytanie go wzięło z zaskoczenia – zapomniał na moment, że tylko w Wichrze koty wiedziały. Ale nie chciał by ta informacja dotarła do Łabędzia w taki sposób, więc odnotował, żeby używać żeńskich form. Teraz tylko się nie zapomnieć, ugh.
– Nie no, oczywiście. Ciebie też dobrze widzieć, nie przejmuj się, przekaż tylko Łabędziow- Łabędziej Gwieździe moje pozdrowienia i że chętnie się spotkam w mniej oficjalnych warunkach jak będzie na siłach. – uśmiechnął się ciepło do Nocnego Szkwału. Nawet jeśli nie rozumiał do końca, Rzeczny przywódca był niewiele starszy od niego. Czy w tym wieku każdy księżyc stanowił aż taką różnicę jak między jedno a dwuksiężycowym kocięciem? Czy to Łabędź zdecydował się zostawić wycieczki na granice swojemu zastępcy, czy to srebrny kocur wymusił oszczędzanie się na Łabędziu? Gwiezdni, Iskra czuł, że Krzyk by się bała coś takiego w ogóle zaproponować. I to o ile by w ogóle pomyślała. Powoli kończył mu się czas na ignorowanie tego tematu.
Ale nie mógł teraz o tym myśleć.
Temat Cienia... dalej mu było nieswojo z tym jak to się potoczyło wszystko. Ale też udawanie, że nie dzielili Czarnego Ogona z żadnymi sąsiadami donikąd nie prowadziło, więc zostawało tylko zacisnąć zęby i się nie użalać nad sobą i całym światem.
– Zakładam, że chodzi o Baranią Łapę? – prosił patrole o przekazanie informacji wraz z imieniem, a sam... nie pamiętał by cokolwiek innego chciał omówić z innymi przywódcami. Szczególnie odnośnie Cienia, to nie mógł być przypadek, że akurat z okazji tego spotkania Nocny Szkwał chciał wspomnieć o nich. Więc nie czekał na potwierdzenie, kontynuował. – Barania Łapa zjawił się na naszych terenach ranny, kaszlący. Mówił, że medycy w Cieniu odmawiali mu leczenia i dlatego szukał pomocy u nas. Ogólnie... hm, nie mówił mało i na pewno nie wszystko o czym opowiadał było kłamstwem, ale ciężko było uwierzyć w niektóre jego słowa. Co tu dużo mówić... nie wzbudzał zaufania. Nasze medyczki nie były przeciwne zabraniu go do obozu, ale kategorycznie odmawiały przyjęcia go do lecznicy, miałby być gdzieś poza, pod stałym nadzorem wojownika. Uznałam, że dla obu stron będzie lepiej jak poszuka pomocy dalej. Znaczy, żebyśmy się nie zrozumieli źle. Został u nas opatrzony, dostał zioła na kaszel, zaoferowałam, że wojownicy pomogą mu dotrzeć do Rzeki, Gromu, osiedla... nie został pozostawiony sam sobie. Tylko przyjmowanie go do obozu mijało się z celem u nas. – trzepnął uchem. Co miał powiedzieć? Że chciał porozmawiać głównie na wypadek, gdyby Barania Łapa zdecydował się oczernić Wicher w oczach pozostałych przywódców? Że był ciekaw co powie innym Klanom, jeśli do nich dotrze? Iskra westchnął ciężko. – Mówił o planowanej wojnie z... innymi Klanami. I że w Cieniu jest jeszcze gorzej niż za panowania Psiej Gwiazdy. I nie wiem... może to okrutne, ale... nie potrafię w to uwierzyć. Ale też nie potrafię spać spokojnie, gdy jest cień szansy, że mówił prawdę. Stąd właśnie chciałam wiedzieć, gdyby zjawił się przy waszych czy Gromowych granicach. Ostrzec na wypadek, gdyby kłamał, ale też... no właśnie.
To chyba wszystko, chociaż we własnej chaotyczności nie potrafił ocenić co zdołał przekazać.
[Obrazek: vKPdv6t.png]
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Jasne, oczywiście, tak. Z przyjemnością je przekażę. - uśmiechnął się lekko. Trochę żałował że to on się tu zjawił, widać było że relacja z Roziskrzoną Gwiazdą należała do tych bliższych i sama kocica wolałaby, żeby stał tutaj nie Łabędź. Nie chodziło o rangę, a po prostu typ relacji. Oprócz załatwiania poważnych spraw, zapewne rozmawialiby jeszcze o prywatnych pierdołach. No ale niestety. Był Noc i trzeba sobie było jakoś z tym poradzić.
Zmarszczył brwi, próbując przeanalizować to, co właśnie usłyszał. Przypomniał sobie o tym co nie tak dawno temu przekazał mu patrol, ponieważ ze względów czasoprzestrzennych łatwiej będzie, jeśli ta sesja będzie tuż przed śmiercią Łabędzia i dodał dwa do dwóch.
- Dobrze, że o tym mówisz. Jesteś w stanie powiedzieć mi jak ten kot wyglądał? Klan Cienia wspominał nam o wygnańcu, Martwej Duszy, jednak zaznaczyli, że może przedstawiać się innym imieniem. Był poplecznikiem Psiej Gwiazdy, więc oboje możemy się jedynie domyślić jaki to typ kota. - zaczął na początku, chcąc wykluczyć czy mowa tutaj o jednym i tym samym kocie, czy może jednak takich jednostek jest więcej. - Rozmawiałem ostatnio ze Spopieloną Gwiazdą. Sama z siebie opowiedziała mi o tym, co działo się w klanie Cienia za panowania jej ojca. Jest niezwykle młoda i na jej barki spadł ogromny ciężar zjednania sobie klanu, ale nie wierzę, że jest tyranem. Wydawała się rozsądna i było jej szczerze wstyd za to, co się działo. Widać po niej, że zależy jej na dobru klanu. Myślę, że... ten ktoś próbuje namieszać. Nie zdaje sobie chyba jednak sprawy z tego, że trzy pozostałe klany łączą mocne więzi i trzeba nieco więcej niż plotki, by nas skłócić. - przyznał. Gdyby pogłoski o złym traktowaniu dotarły do Rzeki, Łabędź z pewnością by w nie nie uwierzył. Znali się z Roziskrzoną Gwiazdą, wiedział jaką była Przywódczynią i choć Noc sam widział ją na oczy pierwszy raz to wiedział, że nie mogła być kotem złym. Jaki jednak cel w tym miał ten cełu Barania Łapa? Czy też Martwa Dusza. Kimkolwiek był, należało się go wystrzegać.
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wierzbownicowa Łapa miała niedługo rozpocząć trening, ale faktem było, że na ten moment... żadna z nas nie potrafiła leczyć ran. Najczęstszych urazów, które pojawiały się w Lecznicy. I choć była to kwestia czasu nim Ciernisty Gąszcz nauczy tego kremową kotkę, ranni... mogli go zwyczajnie nie mieć. Nie było wiadomo jak i w jakim tempie Cienista Medyczka planowała użyć Wierzbownicową Łapę, i co jakby w trakcie nieobecności Wierzbownicy coś się stało?
Plus, trochę samolubnie, czułam potrzebę spotkać się z Ważką. Ważkowymi Szuwarami. Może dowiedzieć się więcej w kwestii Poety, o co chodziło. Nie byłabym pewna czy miałabym odwagę to zrobić sama; czy patrol pofatygowałby się dla jednego kota zawracać głowę Medykowi.

Ostatecznie wyszłyśmy zanim zaszło słońce. Większość kotów w nocy spała i patrole nie były tak częste. Musiałam szczególnie uważać przy przekraczaniu Wilgotnych Skałek, ale udało mi się nie wpaść do wody, choć w pewnym momencie łapa się nieco pode mną oślizgnęła z jednego z kamieni. Co jakiś czas przecierałam oczy nadgarstkiem, by pozbyć się napływającej do nich wilgoci. Byłam zdeterminowana.
Pozostało mieć nadzieję, że zaczepiony przez nas Wichrowy patrol faktycznie zamierzał przekazać naszą prośbę o spotkanie Ważce. W razie czego określiłam ile będziemy czekać, jeśli nie dostaniemy żadnej informacji lub nikt się nie zjawi w umówione miejsce. Zerknęłam niepewnie na moją towarzyszkę, czując jak szybko bije moje serce. Przełknęłam ślinę. Przynajmniej–jeśli wszystko pójdzie dobrze–do czasu nadejścia Medyczki już powinno się ściemnić.

//wierzbownica, ważka
x
x
x
✩₊˚.⋆☾⋆⁺₊✧xxxxxxxxxxxxxxxxxxx

I want to spin something out of nothing
lead to gold, spring from winter
story from moted sky

I wanna help mother up an orchard
from a seed up through sapling

the way they encourage one another
to push high, touch the sunlight

against their tender leaves

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx✩₊˚.⋆☾⋆⁺₊✧
[Obrazek: 7cce6ccd931f35d5d00a8bd8f9504024.webp] x
x
LVL 3 30 / 200
MedLVL 2 2 / 300
7
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Informacja o dwóch kotkach proszących o nią przy granicy z Klanem Rzeki jest niepokojąca, zwłaszcza gdy słyszy, że jedna z nich przedstawiła się jako terminatorka medyka. Nie, żeby Ważkowe Szuwary nie wierzyła, że Poeta prędzej czy później wybierze terminatora - biorąc pod uwagę, jak wściekł się na nią na zgromadzeniu, bynajmniej by się tym nie zdziwiła - pozostaje więc jakiś cień szansy, że w sytuacji nie ma nic dziwnego, choć obecność drugiego kota jest dosyć... kwestionowalna, jeśli chodzi jedynie o zapoznanie się wśród medyków. Nie jest w stanie jednak nie brać pod uwagę możliwości, że Poetę zaatakowało coś podczas zbierania ziół. Nażarł się cisu, by wzbudzić w niej wyrzuty sumienia? Nie przechodzi jej ani przez uderzenie serca przez myśl, że mogło wydarzyć się to, czego tak się obawiał; Nocna Gwiazda, jego kochanek, miałby się go pozbyć?
  Gdy zjawia się przy granicy, słońce jest już niemal niewidoczne; mierząc jednak uważnym spojrzeniem oczekujące na nią kotki zatrzymuje się na białej, pokrytej bliznami sylwetce i domyśla się przyczyny pory.
  – Dobry wieczór, Słona Łapo, Wierzbownicowa Łapo – wita się względnie swobodnie, zgrabnie przysiadając tuż przy granicy, choć uczucia ma co najmniej mieszane. Nie wie, na ile długo będą rozmawiać, ale może zadbać o własną wygodę. – Prosiłyście o mnie.
  Pomimo własnej ciekawości, o nic nie pyta, dwójce kotek posyłając jedynie znaczące spojrzenie. To one w sam wieczór posyłały po nią na drugi koniec terenów - i to po ich stronie leżało wyjaśnienie sytuacji, nie Wichrowej medyczki ciągnięcie za język.
LVL 5 85 / 400
MedLVL 7 340 / 1100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
19
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości