Logo Artemidy
Czaple Gniazda
Wichrzaczka poruszała się bezbłędnie. Padalec nie miał nawet szans się ruszyć, a po chwili kolczasta Łapa z łatwością złapała go w swoje łapy, kończąc jego żywot.

+5 EXP

Kolczasta Łapa: lvl: 4 | S: 16 | Zr: 12 | Sz: 5 | Zm: 5 | HP: 75 | W: 50-3=47/55
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
1
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXXPolowanie zakończyło się sukcesem, ale przecież na jednej tyciej jaszczurce nie mogła przestać, prawda? To była co najwyżej przekąska, albo posiłek dla jednego kocięcia. Nie był to satysfakcjonujący wynik dla Kolec, dlatego kocica postanowiła spróbować wytropić coś większego. Coś, czego złapanie będzie się wiązało z odrobiną adrenaliny i satysfakcji. Królik. Czarno-biała zakopała padalca i ruszyła dalej pod wiatr, starając się wychwycić w powietrzu woń uszaka. Była na terenach Wichru, więc powinno ich być tu pod dostatkiem.
LVL 5 405 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
I wytropiła. Trochę dalej od niej skubał sobie trawkę zając. Może to nie królik, ale też uszaty! Wydawał się na tyle zajęty, że nie zauważył wichrzaczki. Mogła więc go capnąć w każdej chwili.

Kolczasta Łapa: lvl: 4 | S: 16 | Zr: 12 | Sz: 5 | Zm: 5 | HP: 75 | W: 50/55
2/4 wykorzystane przerzuty na szukanie zwierzyny
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
1
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Był synem Psa.
Jako synowi Psa, los przeznaczył mu większe rzeczy. Musiał mu przeznaczyć większe rzeczy. Wojownik Klanu Cienia dokładnie wiedział, co planuje i nawet gadanie Niepylaka nie mogło tego zmienić. Wszystko już było postanowione. Każdy fragment układanki dopięty. Wiedział, czym ryzykuje. Wiedział, że jest aktualnie sam, a jeśli Niepylak go nie zdradzi, będzie to cud.
Och, wielka Psia Gwiazdo, co on wymyślił?
Nie był idiotą. Był doświadczonym wojownikiem, genialnym strategiem po ojcu. Był też sam: nie miał pomocy Klanu ani gangu. Poniekąd liczył na cud. Poniekąd liczył na głupotę. Poniekąd stawiał na swój mózg.
Glina, od rozejścia się gangowiczów, biegł. Wybrał okrężną drogę, by być jak najdalej od terenów Cienia i by nikt nie zauważył, gdzie idzie. Był w opłakanym staniem, a dodatkowo maltretował się w głowie wizją umierającego ojca. Pod granice z Klanem Wichru przybył więc zziajany i rozchorowany. Dalej niszczył go ten potworny katar i zatrucie od Rwącej Zawiei.
Teraz albo nigdy.
Nie chciał iść do Wichru. Rzeka była lepsza. Była silniejsza. Potężniejsza. Liczna. Glina pamiętał jednak z treningu, że była daleko - a teraz, gdy jego stan był wręcz agonalny, nie miałby szans dojść do jej granic. Już teraz padał z łap, a na myśl, że musiałby okrążać jeszcze tereny jednego Klanu, robiło mu się niedobrze.
O Wichrze pamiętał dwie rzeczy: miał całkiem sporo kotów, graniczył z Cieniem, a przede wszystkim, zdawał się mieć łatowierną przywódczynię. Ostrożnie zszedł do Czarnego Ogona i zadzierając wysoko głowę, przekroczył rzekę graniczną. Stanął niepewnie na terenach wrogiego Klanu i sapnął.
Przekroczył granicę. Wyglądał źle. Dramatycznie. Szedł ostrożnie, ale powoli, uważnie rozglądając się po terenach. Starał się być przestraszony, zgubiony i obolały. Przez choroby wyglądał jak żywy trup, więc było nieźle.
- Pomocy! - wrzasnął wreszcie.
//ktokolwiek!
POKORNIEJ, PSI SYNU. PRZED GODNIEJSZYM STOISZ.
LVL 3 130 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zaopatrzenie składziku malało, w szczególności, jeśli chodziło o tak często potrzebną pajęczynę; mimo nie do końca wygojonej łapy terminatorka postanowiła więc wybrać się na zioła. Mogła w końcu iść powoli, a na wypadek kłopotów za kłaki wyciągnęła z obozu Śmierdzącego Śledzia. Miała świadomość, że wojownik nie był największym służbistą, co jej osobiście odpowiadało; miała potencjalnie pomoc, która jednocześnie nie wchodziła jej zbyt bardzo na głowę, ponieważ Śmierdzący Śledź dość radośnie przystał na możliwość drzemki gdzieś na terenach pod pretekstem eskorty terminatorki (i, teoretycznie, polowania, choć oboje doskonale wiedzieli, czym zamiast tego się skończy).
Na obcego kocura na terenach natknęła się więc sama, natychmiast jeżąc się na grzbiecie. Podeszła do niego bliżej pewnym krokiem, oceniając jednocześnie swoje szanse; był słabszy od niej, z całą pewnością. Czuła od niego smród choroby, widziała świeżą ranę - jej niedoleczona łapa była przy tym niczym. Nie miała więc powodów do przesadnej ostrożności, a w razie czego, jeśli wrzaśnie wystarczająco głośno, może obudzi leżącego gdzieś Śledzia.
- Stój - warknęła głosem nieznoszącym sprzeciwu. Widziała, w jak koszmarnym stanie znajdował się kocur; domyślała się, że na Wichrowych terenach chciał otrzymać pomoc i bynajmniej nie było tak, że kotka odgórnie zamierzała skazywać go na śmierć. Przerażony i niemalże trupi wygląd nie robił na niej jednak wrażenia wystarczającego, by po prostu pozwolić obcemu kotu - pachnącemu Cieniem kotu! - panoszyć się po ich terenach. - Dopóki znajdujesz się na terenach Klanu Wichru, nie interesuje mnie, po co przychodzisz. Trzy uderzenia serca i chcę cię widzieć na granicy, w przeciwnym razie będę zmuszona zaprowadzić cię tam siłą. Tam możemy rozmawiać.
Nie zamierzała ustąpić; nie ruszy się o krok i nie obejrzy nawet ran młodego kocura, jeśli ten w tym momencie nie wycofa się na granicę.
LVL 5 85 / 400
MedLVL 7 340 / 1100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
19
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Uwolniona z lecznicy, powoli pozbywając się z siebie zapachu ziół, który jak natrętny łopian trzymający się sierści, wbił się w Szakalą szatę i nie puszczał, póki nie przestała przechodzić w okolicy Ziołowego Wzgórza, wyszła na spacer. Zresztą, miała dziwne wrażenie, że Niezapomniana Łapa za nią nie przepadała. Drugiej, zupełnie nowej terminatorki medyka nie znała, nawet ledwo co kojarzyła poza tym, że czasami mignęło jej w zasięgu wzroku jej futro, choć nigdy nie przywiązywała do niej większej uwagi.
Jak raz postanowiła wyjść za dnia, zobaczyć, czy ostre słońce dalej sprawiało ból i paliło po całym ciele, czy będzie musiała się ukrywać po cieniach i zlewać z tłem. Po dłuższym już spacerze musiała przyznać, że zaczynało być znośnie. Może nawet zacznie wychodzić częściej? Szczególnie, że im bliżej granicy była, tym bardziej czuła zapach, który często wyłapywała w lecznicy, nawet jeśli była jedyną obecną pacjentką.

Kocur był obcy, chory i przekroczył granicę, a to Szakal wystarczało. Zwykle biła za mniej.
Ruszyła sprintem w stronę przybysza od razu chcąc rzucić się z pazurami na jego bok.

Miało być jeszcze "Bando szakali zdechniecie tu jak szakale".
Ale by było dwa razy "szakale".
No co? "Jak szakalowie"?




LVL 2 45 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
13
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wiedział, że mógł umrzeć. Przechodząc przez Czarny Ogon był niemal pewien, że jeśli przeżyje ten księżyc, nie przeżyje następnego. Nie obchodziło go to. Należało działać szybko, póki nie było przywódcy. Błyskawicznie. Wszystko musiało się stać tu i teraz, najlepiej jeszcze tego samego dnia. Och, Psia Gwiazdo, oby los miał go w opiece.
Natrafił na młodziaków, terminatorów, jak sądził.
Na słowa kotki Glina posłusznie zatrzymał się. Wziął głęboki oddech, próbując stabilnie stanąć na łapach. Charknął, ale z jego gardła nie wydobyło się nic wartościowego.
- Cień... Atakuje... - Wyszeptał osłabiony, licząc, że ktoś tu poskłada o co mu chodzi.
Później wbiegła druga kotka. Bez gadania rzuciła się na niego. Glina na marne spróbował odskoczyć w bok, wiedząc, że atak nie będzie w jego stanie ani korzystny, ani możliwy.


//zatrucie 1st.
charczenie, ropna wydzielina z oczu, gorączka oraz odkrztuszana zielonkawa flegma 2st.
POKORNIEJ, PSI SYNU. PRZED GODNIEJSZYM STOISZ.
LVL 3 130 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Atak Szakal>udany
Unik Duszy>udany
Atak na Duszę ostatecznie>nieudany

Szakal nie była tak wybaczająca jak Ważka jeśli chodziło o intruzów na terenach Wichru, nie omieszkała bez większych pytań i ceregieli rzucić się w stronę osłabionego kocura z pazurami. Martwa Dusza pomimo choroby dał jednak radę uniknąć i odskoczyć w bok przed morderczymi pazurami wichrzaczki. Porażka dla młodej Terminatorki. Czarna jak smoła łapa z impetem uderzyła co najwyżej o muchę co przelatywała obok, czy kawałki kurzu pozostawione po futrze nieznajomego.

[Szakal] lvl: 2 | S: 6 | Zr: 13 | Sz: 4 | Zm: 3 | HP: 65 | W: 45 - 2 = 43 (45)

[Dusza] lvl: 3 | S: 5 (11) | Zr: 5 (11) | Sz: 2 (4) | Zm: 3 (6) | HP: 75 | W: 45 - 2 = 43 (45)
Statystyki obniżone o ½ z uwagi na chorobę 2 stopnia.
[Obrazek: 2LAzKX3.png]
IF I WAS DYING ON MY KNEES
You would be the one to rescue me
And if you were drowned at sea
I'd give you my lungs so you could breathe

LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– Cień kogo atakuje? – wycedziła przez zęby, nie dane jej było jednak połączyć żadnych kropek ani usłyszeć odpowiedzi, gdyż po chwili przed oczami mignął jej czarny kształt. Szakala Łapa. Nie musiała znać jej bliżej, by rozpoznać jedną z ostatnich bywalczyń Ziołowego Wzgórza; widziała, że ta rzuca się z pazurami w stronę nieznajomego, i sama nawet nie drgnęła, by ją powstrzymać. Nie było to zresztą konieczne, gdyż kocur okazał się mieć na tyle siły, by skutecznie uniknąć Szakalich łap.
– Zostaw go, Szakala Łapo – odezwała się, choć jej głos pozbawiony był aż takiej stanowczości, jaką obdarzyła nieznajomego. Nie zamierzała, bynajmniej, powstrzymywać terminatorki siłą, atakowanie nieznajomego jednak wyglądało na bezcelowe - a poza tym, jakby nie patrzeć, niezbyt moralne, choćby i leżał na środku ich terenów. Ledwie trzymał się na nogach i nawet nie próbował stawiać jakiegokolwiek oporu. Miała więc nadzieję, że terminatorka na chwilę odpuści...choćby dlatego, że Ważkowa Łapa chciała dowiedzieć się, o co chodzi, nim ten wykituje. O ile wyduka z siebie więcej niż dwa słowa. – Pozwól mu najpierw...powiedzieć, co ma do powiedzenia.
Zdawała sobie sprawę, że jako medyczka powinna zapewne skupić się na tym, że słaniał się na nogach...a jednak. Być może nie miała aż tak dobrze wykształconego współczucia, by od razu szukać Śledzia i posyłać po Niezapomnianą Łapę.
LVL 5 85 / 400
MedLVL 7 340 / 1100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
19
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zacharkała krótko, atakując powietrze i dociskając do ziemi złapany w locie pęczek sierści. Syknęła na przeciwnika, machając zamaszyście ogonem, marszcząc nos. Wszystko mogłoby wskazywać na to, że Szakal była zła, choć w rzeczywistości nie miała żadnych większych emocji ani wobec nieudanego ataku, ani wobec obcego kota. Czuła jednak, że warto było dać po sobie poznać chociaż zarys zdenerwowania.
- Niech mówi - wzruszyła barkiem, odwracając się na moment do Ważki. - Gadaj, wszo.
Następnie rzuciła się ponownie w jego stronę, tym razem chcąc chwycić zębami za jego kark. To mu nie przeszkodzi w mówieniu.

Miało być jeszcze "Bando szakali zdechniecie tu jak szakale".
Ale by było dwa razy "szakale".
No co? "Jak szakalowie"?




LVL 2 45 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
13
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Glina wyczuł, że to jego czas na lśnienie.
Kocurowi cudem udało się uniknąć ataku - poniekąd zraziło go to, widząc, jak nierozważnych ma terminatorów. Z drugiej jednak strony, cieszyło go to, że ma przed sobą terminatorów. Ich łatwiej było okłamać. Byli głupsi. A jeśli zaprowadzą go do obozu, zawsze będzie to kolejny powód do zwycięstwa. Glina ostrożnie przetoczył się na cztery łapy, jednak nie podniósł się, wyraźnie pokazując, że nie ma sił dalej walczyć i stać. Że nie jest zagrożeniem - przynajmniej nie fizycznym.
- Was - wyszeptał cicho. - Ja... Uciekłem. Psia Gwiazda nie żyje... Medyczka nas otruła. - Sapał i dyszał. Dyszał i sapał. Widząc, że czarna terminatorka ma marzenie chwycić go, pozwolił jej. Tak będzie wiarygodniej. Świadomie zezwolił na to, by go zaatakowała, a on nie stawił oporu. Był zbyt słaby, czy coś. Jęknął tylko, widząc, że cios się zbliża. - Odmówiono mi leczenia. Zaraz mogę umrzeć. Zaatakowano mnie - wskazał na swoją na bliznę szyi. Już nie krwawiła, ale była świeża. Miała ślad głęboko zatopionych kocich kłów. Była czerwona. Specjalnie zaraz po wyjściu z granic zerwał opatrunki medyczek i dodatkowo starał się ją ocierać o przeszkody w drodze. Była zagojona i powoli zasklepiona, zaledwie ten proces się rozpoczął. - Muszę... Spotkać się z... Roziskrzoną Gwiazdą. Proszę.
POKORNIEJ, PSI SYNU. PRZED GODNIEJSZYM STOISZ.
LVL 3 130 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Szkal>atak na Duszę>udany>8>8HP
Dusza>nic nie robi>no cusz

Były cienisty Wojownik nie zamierzał robić uniku, ani atakować. I był to chyba jego błąd, ponieważ Szakala Łapa również nie zamierzała odpuszczać jakiemuś byle intruzowi, który wkraczał bezkarnie na tereny Wichru. Wgryzła się w jego kark, ale najwyraźniej nie na tyle mocno, by zrobić jakieś głębsze rany, natomiast wystarczająco żeby posmakować jego krwi na koniuszku języka.

[Szakal] lvl: 2 | S: 6 | Zr: 13 | Sz: 4 | Zm: 3 | HP: 65 | W: 43 - 3 = 40 (45)

[Dusza] lvl: 3 | S: 5 (11) | Zr: 5 (11) | Sz: 2 (4) | Zm: 3 (6) | HP: 75 - 8 = 67 (75) | W: 43 (45)
>1st lekkie ugryzienie na karku; po 1 HP do końca walki
Statystyki obniżone o ½ z uwagi na chorobę 2 stopnia.
[Obrazek: 2LAzKX3.png]
IF I WAS DYING ON MY KNEES
You would be the one to rescue me
And if you were drowned at sea
I'd give you my lungs so you could breathe

LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Słuchała sapania kocura, samej wypuszczając na niego ciężkie, ciepłe powietrze z nosa. Wzrokiem obserwowała jego łapy, zaciskając zęby na karku ilekroć coś nie spodobało jej się w jego ruchach, ale mimo wszelkich pozorów dokładnie słuchała tego, co mamrotał. Nie obiło jej się do tej pory o uszy o żadnym ataku ze strony Klanu Cienia. Nikt też nic nie wiedział o śmierci Psiej Gwiazdy. Coś jej tu śmierdziało.
Wypluła liliowy kark, oblizując kły, chcąc następnie nadepnąć łapą na szyję kocura i docisnąć do ziemi.
- Nie mogło to poczekać na granicach, hm? - zawarczała. - Możesz wszystko powiedzieć nam, a my już przekażemy Roziskrzonej Gwieździe.

Miało być jeszcze "Bando szakali zdechniecie tu jak szakale".
Ale by było dwa razy "szakale".
No co? "Jak szakalowie"?




LVL 2 45 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
13
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Bez gracji upadł na ziemię. Było to poniekąd poniżające, być na łasce terminatorki, którą bez trudu mógłby rozwalić samym westchnięciem, ale nie miał zamiaru zmieniać swojej pozycji. Ojciec go nauczył być zdrajcą i jeśli miał pełnić taką rolę, wolał pełnić ją jak najlepiej. Był z resztą wyczerpany długą podróżą i bolesnymi ranami, a więc wszystko sklejało się w jedną całość.
- To... Ważne... - Wyspał. Końcem ogona skierował w kierunku własnej szyi, pokazując, że sprawa była raczej pilna i czekanie na patrol na brzegu rzeki brzmiało jak przepis na samobójstwo.
Słysząc następne słowa kotki, powoli pokiwał głową. - Muszę... Odpocząć - wymamrotał. Dał po sobie znać, że lada moment powie im dokładnie wszystko, ale musiał chwilkę odpocząć.
Potrzebował zebrać myśli i ocenić sytuację.
POKORNIEJ, PSI SYNU. PRZED GODNIEJSZYM STOISZ.
LVL 3 130 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nijaka mimika pyska Ważkowej Łapy drgnęła, a kotka uniosła nieznacznie brew do góry. Słowa kocura były tak absurdalne, że przyszłej medyczce ciężko było w nie uwierzyć; jeśli jednak choć część z nich była prawdziwa, wypadało ściągnąć przywódczynię jak najszybciej. Ba; jeśli wszystko to było kłamstwem, Roziskrzona Gwiazda tym bardziej powinna się tu pojawić.
– Ogarnij się, Szakala Łapo – tym razem warknęła w jej kierunku. Myślała coś o tym, że nie zamierzała powstrzymywać Szakalej Łapy? Cóż, w obliczu usłyszanych informacji zmieniła nieco priorytety. Jeśli - bo nie brała jego słów za pewnik - było to prawdą, niezależnie od morali nie można było pozwolić kocurowi umrzeć, nim nie powie wszystkiego, co wie. A przede wszystkim nie było czasu i sensu, by tak, jak sugerowała czarna kotka, miały przekazywać wszystko Roziskrzonej Gwieździe same. Nie włączyła się jeszcze do jednostronnej walki, widząc, że tym razem terminatorka poprzestaje na przyciśnięciu kocura do ziemi.
– Jestem terminatorką medyka, zatem siłą rzeczy jestem zobowiązana ci pomóc. Dolega ci coś więcej poza zatruciem, prawda? Powiedz mi dokładnie, jakie masz objawy – nie była w stanie nie poczuć smrodu choroby docierającego od kota, brakowało jej jednak wiedzy, by zdiagnozować ją na miejscu; Niezapomniana Łapa musiała więc otrzymać zestaw objawów, by wybrać odpowiednie zioła. – Z całą pewnością jednak nie postawisz swojej łapy w naszym obozie. Szakala Łapo – zwróciła się oschle do młodszej terminatorki. Jeśli odmówi, Ważka mogła przysiąc, że urwie jej później uszy, technicznie bowiem była od córki Traszki wyżej w hierarchii. A w najlepszym razie przekaże głupotę Szakal przywódczyni. – Pilnuj go, bo wyraźnie się do tego kwapisz, ale ani mi się waż zrobić mu więcej krzywdy. Ty natomiast...– spojrzała na kota, orientując się, że nie zna nawet jego imienia. – Nie ruszasz się z miejsca. Spotkasz się z Roziskrzoną Gwiazdą tutaj i nigdzie indziej, poślę po nią.
Widziała, że kocur zbierał się do powiedzenia czegoś; w tej sytuacji także i ona jednak nie chciała tracić niepotrzebnie czasu.
LVL 5 85 / 400
MedLVL 7 340 / 1100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
19
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości