Logo Artemidy
Czaple Gniazda
– A całkiem zwyczajnymi, moja droga. Takimi zielonymi, o takich jakby postrzępionych listkach. Nawet kwitną na zielono, uwierzysz w to? Miały do wyboru tyle różnych barw, a wzięły zwykłą zieleń. – pokręcił pyskiem w niedowierzaniu, jakby rzeczywiście głęboko go poruszyła niezrozumiała decyzja omawianych chwaścików, a nie jakby jedynie testował granice cierpliwości koteczki. Bo technicznie udzielał jej informacji, o które pytała, prawda? – Wszystko mówisz... – powtórzył w zamyśleniu, chociaż ostatecznie nie podzielił się wnioskami tych rozkmin ze swoją rozmówczynią, a jedynie zgrabnie przeskoczył do kolejnego tematu.
– Ano, to fakt. Brzmi strasznie. Z tego co Jodła opowiadała to macie w klanie wojowniczkę, której umierają terminatorzy. I że to kwestia klątwy. I widzisz, badałem to nieco na własną łapę i okazało się, że w klanie Gromu też były takie przypadki śmierci, które łatwo jest powiązać z jakąś klątwą. Ale raczej co najwyżej podobną, a nie tą samą. Niemożliwe by umierali przez waszą wojowniczkę. – wyjaśnił w miarę zwięźle. Widział niepokój odbijający się w oczach terminatorki, ale dzisiaj nie przyszedł tu nikogo specjalnie straszyć. Więc sprzedał jej jedynie parę faktów, skoro dopytywała, bez ubarwiania ich własnymi przemyśleniami. Bez nadawania im odpowiedniego, mroczniejszego zarysu.
Wierzbowa Gałązka nie żyje.
– ... och. – to zdecydowanie nie była informacja, którą spodziewał się usłyszeć. Powtórzył ją sobie jeszcze kilka razy w głowie, ale wcale nie przybrała dzięki temu realniejszej formy. Kacza Łapa nie miała raczej powodów by kłamać na ten temat, więc fakty musiały być takie, że sympatyczna szylkretka nie żyła. I Orion czuł się z tym... dziwnie. Był prawie pewien, że nie był to smutek, prędzej dyskomfort, a także swego rodzaju niepokój. Bo te wieści przypominały o kruchości życia kotów, nawet tych które lubił wznosić ponad zwykłych śmiertelników.
– A Jaśniejący Płomień? Wszystko u niego w porządku? – spytał szybciej niż mógł się zastanowić czy to w ogóle się godzi. I dopiero gdy te słowa opuściły smukły pysk, rozsądek miał okazję dość do głosu. Bo przecież bury (ze swoim zabawnym podejściem do życia) był ostatnim kotem, który mógł zginąć przedwcześnie w wyniku nieszczęśliwego wypadku. To było statystycznie nieprawdopodobne.
Na dodatek, jakoś w tym zaaferowaniu uciekła mu z głowy reszta poruszanych kwestii.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- zielone postszępione listki z zielonymi kwiatami? Bszmi dziwacznie, ale na pewno je znajdę, a to się zjada czy co się z tym łobi? W futełko wcięła? - No też była zwiedzona że jakieś kwiatki wybrały taki zwyczajny kolor jak zielony. Przecież jest tyle piękny kolorów, a zielona to jest nawet trawa. No, ale skoro to dzięki nim Orion wyglądał tak pięknie to musiało być w nich coś wyjątkowego.
- No! Jak chcesz to mogę ci kiedyś pszynieść jakiegoś ładnego kwiatka - powiedziała nie wątpiąc że jeszcze kiedyś się spotkają. W końcu jak już prawie się psiapsiółkują to na pewno Orion kiedyś przyjdzie ją odwiedzić. A poza tym zna tyle kotków z Wichru to pewnie często tu bywa. W końcu Wicher słynie z kwiatków, Orion lubi kwiatki, w okolicy ich terenów też muszą być kwiatki, więc dlatego często tu bywa.
- Och, to dobsze, a mosze wiesz jak ma na imię ta wojowniczką? - odpowiedziała, już zdecydowanie mniej przestraszona. Jeżeli Orion mówi że klątwa nie jest prawdziwa to na pewno tak jest. W końcu jest taki mądry, lubi kwiatki, dba o siebie i takie tam. Klątwy, śmątwy.
Kaczuszka postanowiła na chwile zamknąć swój dziobek i dać Orionowi chwilę by mógł uporać się z tym co właśnie usłyszał. W końcu dla niej samej śmierć była czymś strasznym i niezrozumiałym. Było czymś strasznie odległym, chociaż już raz spotkała ją śmierć bliskiego kota, o czym nie potrafiła zapomnieć.
- Tak, zdłowiutki jak łybka. Znasz go? Ładny jest co nie? - zapytała wpatrując się w niebieskie ślepia badając czy na to pytanie w oczach kocura pojawi się prawdziwa miłość.
Sweeter than candy on a stick
Huckleberry, chimry or lime
Her kiss is sweeter than an apple pie
Lollipop lollipop
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– Aha, wciera. Ale jak po prostu wetrzesz sobie liście w futerko to poza zamierzonym efektem będziesz musiała się także użerać z zielonymi przebarwieniami na nim. – potwierdził i zaraz wspomniał o kolejnej trudności towarzyszącej pielęgnacji sierści. Oczywiście nie proponując od razu metody rozwiązania problemu, mimo że ewidentnie ją znał. Wszak nikt w całym lesie nie widział jak point biega przemalowany na zielono. A przecież nie znikał z życia towarzyskiego na kilka dni co księżyc, by poczekać aż przebarwienia zejdą. Chociaż o tym Kacza Łapa mogła nie wiedzieć skoro widzieli się po raz pierwszy.
– Jasne, ładne kwiatki zawsze w cenie. – zgodził się, bo z takiej oferty tylko frajer by nie skorzystał. Niestety przy pytaniu o imię mógł tylko pokręcić przecząco łbem. W tamtym momencie był zbyt zafascynowany samym tematem by naciskać Jodłę o podzielenie się imieniem, które i tak by mu nic nie dało. Skąd mógł wiedzieć, że temat wróci po takim czasie i akurat personalia wojowniczki będą istotne dla rozmowy? Chociaż nie jakoś szalenie, najwyraźniej kwestia klątw nie była tak warta drążenia jak ta dotycząca pielęgnacji sierści. I w sumie... jak dla niego spoko, sensowne priorytety.
Na wieść, że z Jaśniejącym wszystko w porządku, odetchnął z ulgą. Oczywiście, że wszystko było z nim w porządku, to był ten wredny typ, który przeżywał wszystkich bez trudu.
– Pff, ładny to mało powiedziane. – prychnął bez większego namysłu, bez starannego dobierania słów, jak to miał w zwyczaju. I gdy do niego dotarło jak naturalnie te słowa przeszły mu przez gardło, aż się spłoszył. No to się robiło niebezpieczne. Zerknął na niebieską koteczkę i szybko odrzucił myśl o wycofaniu z ostatniego stwierdzenia (jak wtedy podejrzanie i obciążająco by brzmiało). Postawił na kontynuowanie, tym razem z klarownym spojrzeniem, skupionym na rozmówczyni, a nie nieobecnym, ogladającym nieokreślony punkt w przestrzeni. Schylił się, by jakoś zrównać się z nią poziomem i ściszył ton. – Jaśniejący Płomień nie jest po prostu ładny. Jednak z nim jest taki problem, że nie istnieją ani słowa, ani zjawiska do których by można go przyrównać. Takie, które potrafiłyby właściwie oddać jego piękno. Próbowałem i poległem, niezwykle frustrujące. – wyprostował się po tych słowach. Kolorowe obrazy, malowane przez popołudniowe słońce przebijające przez witraże w kapliczce, wypadały mdło przy burym wojowniku. O wschodach czy zachodach słońca szkoda było nawet wspominać.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Kułczaczki, a co złobić z tymi zielonymi plamami? Zlizać? - dopytywała. Strasznie niedomyślny ten Orion nawet jeżeli taki mądry. No bo nie wiedziała innego powodu dla którego nie mówił jej od razu wszystkiego co wie tylko musiała ciągnąć go za język. Ale no niestety nie można mieć wszystkiego, a Orion i tak miał już dużo. Piękny wygląd, sposoby by lepiej dbać o futerko niż większość kotków i był taki mądry. No chodzący ideał po prostu.
- No, a jakie lubisz? Bo no wszystkie są cudowne, ale tesz takie łoszne, a kaszdy lubi co innego nie. Ja lubię mleczyki, ale kaczeńce i lawenda też są piękne. Moja mamusia ma na imię Lawenda, Lawendowa Gwiazda. Ma imię od takiego ślicznego kwiatka i sama tesz jest śliczna -powiedziała chwaląc swoją mamusie. Po kimś musiała w końcu odziedziczyć urodę. To ona ją nauczyła wszystkiego o pielęgnacji futerka, chociaż jej już miejscami śiwiało. Hmm ciekawe czemu. Może od stresu, ale nie sprawiało to że była mniej piękna.
Postanowiła już zupełnie olać temat przeklętej wojowniczki, bo więcej informacji pewnie już i tak nie wyciągnie i właśnie zaczął się niwy ciekawszy temat. Coś błysnęło w oczach Kaczuszki gdy usłyszała jak Orion chwali Jaśniejącego Płomienia. Oj ona już wiedziała bardzo dobrze o co tu chodzi. To uczucie przychodziło zupełnie niespodziewanie, niczym grom z jasnego nieba i nie dało się go cofnąć. Miłość. Chętnie zeswata dwa piękne kocury ze sobą. Kim ona w końcu jest żeby stawać na drodze miłości jeżeli może popchać ją do przodu. Będą taką słodką parą i to w dodatku taką zakazaną.
- Jest wplost zniewawający, zniewijąc, znie wa la ją cy? Tak! Tak? Taki sze na jego widok masz motyle w bszuchu? Tak bałdzo jest piękny? - powiedziała podekscytowana, już się ciesząc że będzie mogła pomóc się jakiejś parze zejść.
Sweeter than candy on a stick
Huckleberry, chimry or lime
Her kiss is sweeter than an apple pie
Lollipop lollipop
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– Możesz. – zgodził się, chociaż zlizywanie zielonych plam było prawdopodobnie złą opcją. Cóż, może przed pożegnaniem się będzie pamiętał by wyjawić Kaczej Łapie właściwe postępowanie. Może.
Rozmowa o ulubionych kwiatuszkach była całkiem niewinna i sympatyczna, więc Orion tak nieironicznie chciał się zastanowić i udzielić szczerej odpowiedzi, gdy coś do niego dotarło. Lawendowa Gwiazda?
– Lawendowa Gwiazda jest twoją mamą? Przywódczyni Klanu Wichru? – zastrzygł uchem z zaciekawieniem, chcąc jakiegoś potwierdzenia, że sie nie przesłyszał. I że dobrze połączył wątki. Nie mógł jednak sobie zupełnie odpuścić poprzedniego tematu, więc dodał jeszcze. – A co do kwiatków to ostatnio dzikie róże. Wyglądają i pachną zupełnie inaczej od tych, które można spotkać w ogrodach na osiedlu. I firletki, są pocieszne z tymi swoimi postrzępionymi płatkami. Przylaszczki były też bardzo ładne, jakiś czas temu. Ale jest ich tyle, że ciężko wybrać.
Orion nie miał jakiś specjalnych preferencji na dłuższą metę. Jasne, zależnie od pory i kwitnących aktualnie zielsk, łapała go krótka fascynacja konkretnymi gatunkami, ale jak widać było po jego pstrokatym legowisku – takie fazy prędko się kończyły i były zastępowane przez nowe.
Uniósł pytająco jedną z brwi, widząc niezwykle żywą i entuzjastyczną reakcję koteczki. Och, a to co? To z pewnością było coś niespodziewanego; orientalowi pogodzenie się z rzeczywistością zajęło dwa uderzenia serca. Nie więcej. Czekała na twierdzącą odpowiedź, prawda?
– Dokładnie. – przytaknął z kiwnięciem łba. I nie byłby sobą, gdyby poprzestał na tak suchej odpowiedzi, gdy miał okazję bezkarnie pozachwycać się burasem, jednocześnie wmawiając sobie, że to tylko dla publiki. – Chociaż nie powiedziałbym, że to motyle, a ćmy. I jak to ćmy mają w zwyczaju, rwą się w stronę ognia, który tańczy w szacie Jaśniejącego, ilekroć spadają na niego miękkie promienie wieczornego słońca. – po tych słowach padł dramatycznie w trawy, by przewrócić się na grzbiet, spojrzeć w stronę nieba i westchnąć ciężko. – A gdy jestem z dala od niego, te ćmy zmieniają się w kruki i szarpią mnie od środka. Tęsknota mnie rozrywa, a ja jestem zupełnie bezsilny, bo dla mnie granica Wichru jest barierą nieprzekraczalną, a na niego czekają za nią obowiązki.
Taki tragiczny żywot.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Może? To w takim razie tak właśnie zrobi. Najwyraźniej wystarczyło wylizać te zielone plamy, by się ich pozbyć. Aż dziwnie proste, no cóż najwyraźniej tak było. W ogóle nie przeszło jej przez myśl że Orion chciałby ją oszukać albo zrobić jej psikusa. Bo czemu by miał? Przecież do tej pory był tak super miły. Zdradził jej swoje sposoby by dbać o futro i w ogóle. Wcale nie jest taki zły jak niektórzy mówią o samotnikach!
- No! Moja mamusia jest supeł! To kotka sukcesu! Jest najlepsza i taka kochana! To ona mnie nauczyła jak dbać o futło, no ale często jest zajęta bo ma stłasznie duszo obowiązków. No wiesz jest pszywódczynią i w ogóle - pochwaliła się swoją cudowną mamusią. Nie było lepszej w całym lesie. Nawet jak miała tyle tych nudnych obowiązków, to zawsze znajdywała czas dla niej i jej rodzeństwa. - O, a jak wyglądają te łóże w ogłódkach na osiedlu? Bałdzo się łósznią od tych co są w lesie? I jak jest na osiedlu? Sełio jest tam tak niebiezpieczne? I co to ogródek? -
O mój Gwiezdny Klanie. Jakie te porównania Oriona były romantyczne. I niech ktoś jeszcze powie że oni nie są czymś więcej niż tylko przyjaciółmi. Przecież to takie oczywiste że Orion coś czuje do Jaśniejącego Płomienia. Nieszczęśni kochankowie których oddziela granica i obowiązki. Musiała ich jakoś połączyć! Może uda jej się namówić Oriona by dołączył do Klanu Wichru? Bo mama na pewno się zgodzi! Przecież dobrze wie jaka to tragedia, kiedy nie można mieć ukochanego przy sobie.
- A te jego oczy. W dwóch łósznych kolołach, ale oba głębokie jak jezioła. Jedno niebieskie niczym pszejszyste niebo, a długie zielone jak liście najpiękniejszych kwiatów - wykorzystywała w całości swoje umiejętności poetyckie i opisywała Płomyka jak najlepiej tylko mogła. W końcu nawet nie przesadzała, kocur był przepiękny.
Sweeter than candy on a stick
Huckleberry, chimry or lime
Her kiss is sweeter than an apple pie
Lollipop lollipop
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Och, to zdecydowanie była ciekawa informacja. Musiał tylko się jeszcze zastanowić w jaki sposób mógłby z niej skorzystać w swojej sytuacji. Bo że taka możliwość istniała, nie miał najmniejszych wątpliwości.
– Mówisz? Opowiedz o niej coś więcej w takim razie. Czemu jest taka super? – póki co postawił na najprostsze rozwiązanie. Kacza Łapa była dość rozgadana, więc istniały spore szanse, że to zadziała, a on zyska czas na zastanowienie się. Może nawet jakiś pomysł wpadnie mu do głowy dzięki temu.
– Ogródek to taka zadbana zieleń zwykle. Wiesz, w której lu... dwunodzy hodują ładne roślinki. I no nie powiedziałbym, że jest tam bezpiecznie, ale nie jest też aż tak strasznie jak w klanach gadają. – zaczął od końca, bo tam miał mniej do powiedzenia. – A co do róż. Bardzo się różnią od tych w lesie, przede wszystkim ilością płatków. Każdy kwiatek ma ich tyle, że aż nie widać ich środka. Poza tym kolory, słuchaj, powiedz kolor, a jestem pewien, że gdzieś na świecie istnieje róża w takim kolorze. Białe? Różowe? Fioletowe? Żółte? Mówisz i masz. – nie był pewien niebieskich, takie widywał jedynie w witrynach kwiaciarni. – Widziałem też takie dwukolorowe, pomarańczowo-żółte chociażby. Poza tym zapach. To aż dziwnie ze sobą porównywać, bo to zupełnie inna liga! I też intensywność tego zapachu zależy od koloru, z tego co pamiętam. Nie pachniały wszystkie tak samo. – i na tym mógłby zakończyć, jednak wpadła mu do głowy jeszcze jedna myśl. – Nie wiem jak u ciebie z wycieczkami poza granice, więc ewentualnie mógłbym się poświęcić i przynieść ci kiedyś kilka takich, byś się przekonała na własne oczy co do różnic. – zaoferował z sympatycznym uśmiechem. Oczywiście, że ta oferta nie była bezinteresowna, Orionowi daleko było do altruisty, który dla nowo poznanego kota wyruszy w daleką podróż, by przynieść trzy kwiatki do obejrzenia. Ale skoro była córką przywódczyni to dobrze by było pokazać się jej z lepszej strony. Szczególnie jeśli przy okazji mógł się przejść po jakiś podarek dla Jaśniejącego. Oczywiście praktyczny, jak na dwudziestą rocznicę ślubu, bo ktoś nie doceniał innych prezentów.
– Jak bezkresne Wichrowe łąki i wiszące nad nimi niebo. – pociągnął temat oczu burego wojownika. Jakie one były? Zwykle nieprzychylne, sceptyczne, a im dłużej na patrzyły na orientala tym bardziej przysłaniały je ciemne brwi... – Och i jak łatwo się w nich zatracić. Blaskiem swoim przyćmiewają gwiazdy na czarnym niebie. Przysięgam, że od kiedy je zobaczyłem już żadna konstelacja, żaden krajobraz nie wzbudzają takich emocji, wszystko inne wydaje się mdłe.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kacza Łapa nie myślała że Orion będzie chciał ją wykorzystać by dostać się do Klanu Wichru. Nie wiedziała nawet że Orion będzie chciał dołączyć do Klanu Wichru albo że mógłby być z tym problem. Zawsze myślała że nie ma problemu z przyjęciem kogoś nowego do klanu. Nawet jeżeli to w pełni wyrośnięty samotnik. Nie przeczy to kodeksowi wojownika, znaczy tak jej się przynajmniej wydawało, bo go nie znała. Co w tym złego?
- No bo jest pszywódczynią, najwaszniejszym kotem w całym klanie! Jest taka miła i pogodna, tłoszczy się o cały klan, to po płostu taka dobła kotka. Chętnie pomaga, łaz ułatowała mojego błaciszka, bo język mu pszywał do lodu - powiedziała i zachichotała na to wspomnienie. W tedy bała się że Króliczek się przeziębi, ale teraz brzmiało to całkiem zabawne. - No, ale ma stłasznie duszo na głowie, bo no jest pszywódczynią -
Ogródek brzmiał super, chciałaby kiedyś taki zobaczyć, ale to tak daleko i no jest jeszcze za mała by samemu tak daleko chodzić, ale może Iskierka by ją wzięła? Albo najlepiej sama mamusia!
- Napławdę byś mógł? No bo mi nie wolno tak daleko chodzić, bo jestem jeszcze tełminatołką i mama by się o mnie małtwiła - powiedziała, jak będzie wojowniczką albo matką, to na pewno pójdzie na osiedle by pooglądać ogródki, ale na razie musiała się zadowolić tymi kwiatkami co przyniesie jej Orion. Skoro już się zaoferować, to nie mogła od tak pozwolić by taka okazja przeszła jej koło nosa. Nie widziała w tej propozycji nic podejrzanego, żadnego drugiego dna. W końcu Orion jest po prostu taki miły.
- Jego futełko wygląda na bałdzo puchate, jak najdelikatniejsze ptasie piesze - kotynuowała chociaż powoli kończyły jej się pomysły. Kurczaczki Orion był w tym taki dobry, będzie musiała go poprosić by ją nauczył taki wspaniałych porównań, a może to po prostu przez miłość?
Sweeter than candy on a stick
Huckleberry, chimry or lime
Her kiss is sweeter than an apple pie
Lollipop lollipop
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ze słów Kaczej Łapy nie szło wywnioskować zbyt wiele konkretów. Każda matka przecież by rzuciła się za swoimi dziećmi w ogień, więc pomoc bratu Kaczki wcale nie musiała świadczyć o chęci niesienia pomocy każdemu kotu. Chociaż istniała jakaś nadzieja, że rzeczywiście była miła i pogodna. I gdy tak mielił w głowie uzyskane informacje dotarło do niego, że przecież mógł zwyczajnie zapytać. I to nawet bez jakiś większych podchodów.
– No to rzeczywiście brzmi jak całkiem spoko kot. – przytaknął grzecznie. – A dla obcych też jest taka czy tylko dla klanu?
Uśmiechnął się nieznacznie na reakcję koteczki odnośnie jego propozycji. I fajnie. Znaczy było fajnie dopóki wyrażała jakiekolwiek zainteresowanie taką możliwością, poprzeczka nie była wybitnie wysoko, bo połowicznie myślami zdążył już uciec do zastanawiania się jakie z osiągnięć cywilizacji mógłby przynieść burasowi.
– No to jest kawał drogi stąd, przynajmniej na dwa dni wycieczka, więc nic dziwnego, że by się martwiła. Ale jasne, mógłbym, czemu nie. – wzruszył barkami. Nie wiedział co prawda czy o tej porze uda się złowić jakieś w ogrodach, ale kwiaciarnie obfitowały w roślinki niezależnie od pogody, więc może udałoby mu się zwinąć coś z wystawy na zewnątrz.
Myślał, że jak już przejdą do tematu oczu to zakończy się ten spontaniczny wieczorek literacki, a tu nie. Niebieska koteczka zahaczyła jeszcze o sierść co było o tyle niekorzystne, że oriental odwoływał się do niej już na samym początku tej rozmowy. I o ile mógł wciąż wymyślić nowe porównania, tak odnosił wrażenie, że powoli zataczają kółka.
Więc trzeba było opuścić wydeptywany okrąg jak najprędzej.
– No nie wiem. Widziałaś kiedyś wodospad? Do niego bym przyrównał jego szatę. Kaskady rdzawej sierści opadające ku ziemi. A jednocześnie zdają się nic nie ważyć, gdy są targane wiatrem. – dźwignął się do siadu i przygładził językiem rozwichrzone kłaczki. Koniec tego roztkliwiania nad każdym szczegółem. – Ale cóż, większość życia poświęca obowiązkom, które wiążą go z tą nieosiągalną dla mnie stroną granicy. – westchnął ciężko. Tragicznie.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
W oczach Kaczuszki Lawendowa Gwiazda była nie tylko wspaniałą mamusią, ale też przywódcznią i osobą. Nikt nie mógł jej przekonać że było inaczej. Gdyby ktoś zarzucił że jej mama jest zła, to byłaby oburzona. Bo jak w ogóle ktoś śmie obrażać taką kochaną kotkę. Jak można się wypowiadać na temat kogoś kogo się w ogóle nie zna, bo Kaczuszka nie widziała innej opcji. Kan tak wiele dla niej znaczył, tak samo jak ona i rodzeństwo. Nawet jeżeli Króliczek był jej synem, to była pewna że gdyby to był ktokolwiek inny na pewno postąpiłaby tak samo. Dla Kaczuszki Lawenda była bohaterką, radziła sobie zupełnie sama z ich piątki i nie zaniedbywała ani ich ani swoich obowiązków, których jako przywódczyni przecież miała tak dużo.
- Na pewno... znaczy nigdy nie widziałam szeby łozmawiała z kimś obcym, ale na pewno byście się polubili - stwierdziła z wręcz nieomylnym przekonaniem. Mama nie była jednym z tych kotów, które uważają że samotnicy są ble. Jej tatuś był samotnikiem, a nigdy nie powiedziała nic złego o nim.
- Yay, dzięki, dzięki, dzięki! Uwielbiam cię! Jesteś wspaniały! - powiedziała zachwycona. Naprawdę nie mogła uwierzyć że dostanie jakieś egzotyczne róże z osiedla. Będzie musiała je pokazać Przepiórce, na pewno też jej się spodobają. Chociaż jeszcze nie widziała jak wyglądają, ale na pewno są prześliczne, musiała je mieć.
Jakie to było tragiczne że dwa kocury które tak się kochają nie mogą być razem, ale za razem takie romantyczne. Po dwóch stronach, jednej granicy, dwójka kochanków, która tylko chce być razem. Kaczuszka chętnie im pomoże i widziała perfekcyjną okazje.
- Wiesz mosze gdybyś był w Klanie Wichru, to obowiązki nie byłby taką pszeszkodą. Moglibyście je łobić łazem - rzuciła niby od niechcenia, ale było widać ten błysk w jej oku, że dobrze wie co mówi.
Sweeter than candy on a stick
Huckleberry, chimry or lime
Her kiss is sweeter than an apple pie
Lollipop lollipop
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Skinął tylko łbem na optymistyczne zapewnienia Kaczuszki. Wydawały się całkiem szczere, jednak jej opinia na temat Lawendowej Gwiazdy była całkowicie subiektywna i ciężko było odetchnąć z ulgą dzięki nim. Rzeczywistość wciąż mogła okazać się rozczarowująca.
– Wiadomo, że jestem, powiedz coś czego nie wiem. – rzucił z asymetrycznym uśmiechem, z lekka rozbawiony tak żywą reakcją na jego ofertę. Znaczy się, to była całkiem miła odmiana, gdy ktoś rzeczywiście doceniał jego starania. Z reguły brak wdzięczności nijak go nie zniechęcał, bo w większości aktów altruizmu miał swój własny cel, jednak reakcja niebieskiej pozwalała na moment uwierzyć, że po prostu planował zrobić coś dobrego. Bez bonusowych intencji.
Przyduże uszy powędrowały do przodu, gdy koteczka zasugerowała subtelnie to co od dawna chodziło Orionowi po głowie.
Bingo.
– Wiesz, to na pewno by nie zaszkodziło. Wspólne patrole brzmią całkiem romantycznie. – uśmiechnął się z błyskiem jasnych kłów. Ale teraz, gdy znaleźli się tak blisko celu, w poincie obudziła się zachłanność. Chciał wiedzieć wszystko, jak najszybciej. Więc zaraz naprowadził rozmowę na konkretniejsze tory. – Ale myślisz, że to możliwe? Żeby Lawendowa Gwiazda przyjęła mnie do Klanu Wichru? Co bym musiał zrobić? Co bym musiał jej powiedzieć?
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ucieszyła się że kocur tak optymistycznie zareagował na jej pomysł. Tak! Orion na pewno nie pożałuje swojej decyzji gdy będzie tonął wtulony w bure futro w zimne wieczory. Miała nadzieje że im się uda, byliby taką słodką parą. Wicher potrzebował więcej miłości i piękna bo tego nigdy nie za dużo.
- No, będzie wam o wiele płościej się spotykaj, jak będziecie w jednym obozie - dalej go zachęcała wierząc że ten pomysł wyszedł w pełni od niej. Przecież gdyby Orion wcześniej na to wpadł to on i Jaśniejący Płomień już od dawna byliby razem. Nic nie stało by na przeszkodzie. Żadne granice, kodeksy czy klany. - No jasne sze to moszliwe! Pszeciesz jest jusz pałe kotków, któłe są w Klanie Wichłu, któłe nie są no... któłe były kiedyś samotnikami o. Co musiałbyś powiedzieć by cię mama wpuściła? hmmm... eeee… Powiedz jej sze chcesz szyć w głupie o! Sze się pszydasz i w ogóle. Powiedz co umiesz i no pokasz się z dobłej stłony -
Sweeter than candy on a stick
Huckleberry, chimry or lime
Her kiss is sweeter than an apple pie
Lollipop lollipop
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie zamierzał wyprowadzać Kaczej Łapy z błędu. Ogólnie nie przepadał za sytuacjami, gdzie inni przypisywali sobie zasługi za jego błyskotliwe pomysły, jednak w tej sytuacji to było nawet korzystne, musiał to przyznać. Istniała przecież możliwość, że Lawendowa Gwiazda przychylniej spojrzy na prośbę, gdy dowie się, że wymyśliła to jej córka, a nie przypadkowy samotnik. Może jakoś załagodzi jej osąd.
– Są takie koty? – zastrzygł z zainteresowanien uszami. – Kto taki? – łapy by sobie odgryźć nie dał, ale wydawało mu się, że pierwsze słyszał o samotnikach, którzy dołączyli do klanu. Byli członkowie, którzy wrócili po dłuższej nieobecności? Jak najbardziej. Ale to co innego, wciąż mieli tak pożądane korzenie klanowe. Same rady odnośnie tego co powiedzieć uznał za zbyt proste i oczywiste, więc jedynie skinął łbem. Miał tylko jedną szansę, musiał wymyślić coś bardziej przekonującego. Albo dramatycznego. Miał już przygotowany plan awaryjny – jeśli Lawendowa Gwiazda odmówi to wyciągnie kartę ostatniego życzenia umierającego kota. Nawet jeśli wtedy odmówi to przynajmniej oriental będzie mieć jakąś satysfakcję z odgrywania dramatu, zawsze coś.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- No tak, nikt ci nie mówił? - powiedziała zdziwiona że Orion o tym nie wie. Czyżby Jaśniejący Płomień nie wspominał że jego własny siostrzeniec jest nie pochodził z klanu? Chociaż no mógł o tym nie wspomnieć, bo raczej nie jest coś o czym często się mówi. No bo po co? To przecież nie było takie ważne. Ona sama nie była „czystej krwi”, a jakoś nikomu to nie przeszkadzało, ani nie zachwycało. Chociaż oba koty które znała i nie urodziły się w klanie, były w nim od kiedy były malutkie. Jednak musiała być też jakaś opcja dołączenia jako dorosły nie? - No taki Oszełek na pszykład. W sensie no Ołla Łapa -
Sweeter than candy on a stick
Huckleberry, chimry or lime
Her kiss is sweeter than an apple pie
Lollipop lollipop
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– Jakoś nikt nie uznał tego za ważną informację. – wzruszył barkami od niechcenia. Nie był tym nawet zdziwiony, temat dołączania do klanów jakoś nigdy nie pojawiał się w rozmowach z innymi. Może dlatego, że oriental nigdy nie wyrażał zainteresowania tym, a może dlatego, że w tym dołączaniu tkwił jakiś haczyk i sprawa wcale prosta nie była. Ewentualnie było to połączenie obu kwestii.
Ale cokolwiek by to nie było – w Klanie Wichru były koty, które się w nim nie urodziły. To najważniejsze. A jednym z nich był Orzełek. Orla Łapa. W porządku, tyle Orionowi wystarczyło w tym momencie. Znaczy się – wciąż miał wiele pytań, ale przypuszczał, że lepiej wyjdzie na zaszyciu się w swoim legowisku i przemyśleniu na nowo całej sytuacji niż na dalszym nękaniu niebieskiej terminatorki.
– Orla Łapa, jasne, zapamiętam. Chociaż nie kojarzę akurat, rzadko na granicach się musi zjawiać. – machnął ogonem i podniósł się na cztery łapy. – Będę się zbierał. Dzięki za rozmowę. Pamiętam o różach z osiedla, więc do zobaczenia.
Chwycił zerwane wcześniej kwiatki i ruszył w stronę Grzmiącej Ścieżki, machając jeszcze długą kitą na pożegnanie.
No to czekało go nieco planowania.

z.t
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości