Logo Artemidy
Czaple Gniazda
No i niestety drugi raz w dniu dzisiejszym szczęki Traszuni łapią jedynie powietrze. Szkliwo na kiełkach cierpi i w ogóle, ale najbardziej to sama pointka cierpi, bo to irytujące jak jej tak nic nie wychodzi!! A ten się jeszcze cieszy jak głupi do kamienia, to już w ogóle sprawia, że krew się gotuje u Wichrzaczki, typ psuje klimat poważnej walki. Chyba faktycznie traktuje to jako zabawę. Upokarzające.
Gdy nie udaje się zacisnąć ząbków na kończynie, Traszka szybko się podnosi i zamiast odskoczyć, wymierza cios w różowy nosek. Bo jest blisko, bo się odznacza na jasnej plamce i bo boli. Więc może jak mu oczy zajdą łzami to ogarnie, że ona jest szalenie poważna!!

Rolling 1d10+2: 4 +2 = 6

🗲 head’s a M E S S 🗲
she’s responsible
change her M I N D
it’s impossible

[Obrazek: d94p4tb-3cf1de0c-c23d-4b80-b6be-a1a39636...Tt6wL3bLNg]xx[Obrazek: dcoq3p9-4c8e362d-5758-4926-b8c6-3305a684...9XMWn4E00s]xx[Obrazek: d94p4tb-3cf1de0c-c23d-4b80-b6be-a1a39636...Tt6wL3bLNg]

C L O S E .your mouth
you’ll catch a fly
⋆ ˚。 watch the G I R L ⋆ ˚。
get what she likes

· · ─────── ·· ─────── · ·

⌜˙ you should see their face when they finally realize ˙⌝
⌞. . . . . . . . . . . . she’s a little bit psycho . . . . . . . . . . . .⌟

· · ───── ·· ───── · ·
LVL 6 375 / 500
MedLVL 0 0 / 100
24
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ha, nie ma łapania go za łapkę, co to, to nie! Ale chyba ucieszony z tego swojego unikowego sukcesu nie zauważył lecącego kontrataku, bo po chwili poczuł niezbyt przyjemne pacnięcie w nos i aż kichnął z wrażenia. No tu jej kłaczki układa, a ona z takim czymś?? Słaba ta zabawa, nie ma co. Ziemniaczek uznał, że koniec tego pacania się po mordkach, a że jego instynkt samozachowawczy częściej raczej uciekał jak najdalej od skali, niż plasował się w pozytywnych widełkach, to kocurek postanowił znów spróbować swojego szczęścia — stara śpiewka, łapki ugięte i hyc, próbował znów ją obalić.

Rolling 1d10+2: 9 +2 = 11
LVL 2 55 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Traszunia już raz przywaliła dzisiaj o ziemię, drugi raz utożsamiać się z żuczkami przewróconymi na pancerzyk się nie zamierza. Więc gdy tylko zauważa jak Ziemniaczek ugina łapki w ten sposób, który potrafi zwiastować jedynie wielki skok w stronę przeciwnika, nie traci czasu. Przybiera podobną pozycję, ale jej celem jest odskoczenie poza zasięg jego łapek. A przynajmniej pokrzyżowanie jego planów.

Rolling 1d10+2: 3 +2 = 5

🗲 head’s a M E S S 🗲
she’s responsible
change her M I N D
it’s impossible

[Obrazek: d94p4tb-3cf1de0c-c23d-4b80-b6be-a1a39636...Tt6wL3bLNg]xx[Obrazek: dcoq3p9-4c8e362d-5758-4926-b8c6-3305a684...9XMWn4E00s]xx[Obrazek: d94p4tb-3cf1de0c-c23d-4b80-b6be-a1a39636...Tt6wL3bLNg]

C L O S E .your mouth
you’ll catch a fly
⋆ ˚。 watch the G I R L ⋆ ˚。
get what she likes

· · ─────── ·· ─────── · ·

⌜˙ you should see their face when they finally realize ˙⌝
⌞. . . . . . . . . . . . she’s a little bit psycho . . . . . . . . . . . .⌟

· · ───── ·· ───── · ·
LVL 6 375 / 500
MedLVL 0 0 / 100
24
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ziemniaczek okazał się być szybszy, to pewnie zaleta tych jego długich patyków, co to niektórzy łapkami nazywają. Ale jak już tak ją obalił, to nie do końca wiedział, gdzie dalej tę ich całą zabawę poprowadzić, zdecydował się więc na atak ostateczny, którym zawsze lubił zaskakiwać Mruk — chciał otrzeć się swoim polikiem o polik koteczki, bo czemu nie, zabawa przecież to zabawa, wszystkie chwyty dozwolone?

Rolling 1d10+2: 2 +2 = 4
LVL 2 55 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Niby trochę uskakuje, ale nie przynosi to oczekiwanych rezultatów. Może trzeba było się uczyć sztuki miękkiego upadania na takie ewentualności, bo oto drugi raz w dniu dzisiejszym Traszka uderza barkiem o twardy grunt – będzie siniak jak nic. I tym razem nawet nie ma jak powtórzyć swojego manewru z wściekłym kopniakiem, bo od razu przygniata ją puchaty ciężar, mocno ograniczając jej pole manewru. Koteczka próbuje się wić i kręcić, by wydostać się jakoś z uścisku, ale wychodzi jej to równie dobrze co ostatnia próba uskoczenia. Gdy Ziemniak przybliża pysk w jej stronę, Wichrzaczka nie do końca łapie jego intencje (a w zasadzie wcale), ale nie musi ich rozumieć by wiedzieć, że lepiej profilaktycznie wykręcić szyję i uniknąć... czegokolwiek. I gdy tak się wygina, nachodzi ją genialna myśl, więc nie tracąc ani chwili na bezsensowne namysły, pochyla gwałtownie łeb do przodu, chcąc przywalić twardym czołem w różowy nosek.

Rolling 1d10+2: 6 +2 = 8

🗲 head’s a M E S S 🗲
she’s responsible
change her M I N D
it’s impossible

[Obrazek: d94p4tb-3cf1de0c-c23d-4b80-b6be-a1a39636...Tt6wL3bLNg]xx[Obrazek: dcoq3p9-4c8e362d-5758-4926-b8c6-3305a684...9XMWn4E00s]xx[Obrazek: d94p4tb-3cf1de0c-c23d-4b80-b6be-a1a39636...Tt6wL3bLNg]

C L O S E .your mouth
you’ll catch a fly
⋆ ˚。 watch the G I R L ⋆ ˚。
get what she likes

· · ─────── ·· ─────── · ·

⌜˙ you should see their face when they finally realize ˙⌝
⌞. . . . . . . . . . . . she’s a little bit psycho . . . . . . . . . . . .⌟

· · ───── ·· ───── · ·
LVL 6 375 / 500
MedLVL 0 0 / 100
24
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czy to pacnięcie w nosek go zdezorientowało, że tak beznadziejnie nie trafił? Czy może po prostu nie w jego gwiazdach zapisane było dzisiaj wykonywanie takich manewrów? Nie miał zamiaru się zrażać, nawet chciał zaproponować, że fajna zabawa, ale może koniec, zanim sobie krzywdę zrobią, nie chciał przecież nowej koleżanki uszkodzić! Albo, żeby ona uszkodziła jego, bo już widział, że była do tego zdolna. Widząc więc jej zamiary przywalenia mu z główki, chciał przed tym losem okrutnym uciec, po prostu odskakując od kotki.

Rolling 1d10+2: 10 +2 = 12
LVL 2 55 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jej sprytny plan nie wychodzi zgodnie z założeniem, ale... w sumie udaje jej się osiągnąć swój cel? Nic jej nie dociska do ziemi, więc korzysta z okazji do zerwania się na cztery łapy. Nie podejmuje się kolejnego ataku, już wcale nie widzi sensu w dalszych przepychankach, szczególnie, że wciąż ma z tyłu głowy, że typ uważa to za zabawę!! No aż nią trzęsie z wściekłości. Spluwa jedynie mieszaniną śliny i ziemi (kiedy nażarła się gruzu?? Podczas tych upadków??) pod łapy Ziemniaczka i puszy się.
– Wypad stąd. Idź na tę swoją przygodę, won z granicy. – prycha na niego i obraca się gwałtownie by odmaszerować szybkim krokiem do Słonecznego Brzegu i reszty towarzystwa. Nie sprawdza nawet czy przybłęda nie narusza Wichrowych terenów. O dziwo ma teraz większe zmartwienia na głowie niż pilnowanie zasad.

z.t <3

🗲 head’s a M E S S 🗲
she’s responsible
change her M I N D
it’s impossible

[Obrazek: d94p4tb-3cf1de0c-c23d-4b80-b6be-a1a39636...Tt6wL3bLNg]xx[Obrazek: dcoq3p9-4c8e362d-5758-4926-b8c6-3305a684...9XMWn4E00s]xx[Obrazek: d94p4tb-3cf1de0c-c23d-4b80-b6be-a1a39636...Tt6wL3bLNg]

C L O S E .your mouth
you’ll catch a fly
⋆ ˚。 watch the G I R L ⋆ ˚。
get what she likes

· · ─────── ·· ─────── · ·

⌜˙ you should see their face when they finally realize ˙⌝
⌞. . . . . . . . . . . . she’s a little bit psycho . . . . . . . . . . . .⌟

· · ───── ·· ───── · ·
LVL 6 375 / 500
MedLVL 0 0 / 100
24
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No, ale żeby tak od razu pluć? To jakiś klanowy zwyczaj po udanej zabawie, czy o co chodzi? Nie miał nawet szans o to zapytać, bo nieznajoma tylko fuknęła na niego i zaraz zaczęła uciekać, nawet się w końcu nie przedstawiła, jak tak można!!
- Dobra! Będę w pobliżu, jeśli kiedyś będziesz chciała się przyłączyć! - Zawołał za nią głośno, mając nadzieję, że go usłyszy i będzie miał szansę wybrać się z nową ziomeczką na jakąś przygodę. No bo skoro tak miło się bawili, to chyba była ziomeczką, nie? Przez chwilę jeszcze tylko się pogapił, czy może nie zawraca, żeby jednak już teraz skorzystać z oferty wspólnej wędrówki, a gdy było jasne, że tak się nie stanie, to ruszył badać to dziwne drzewo, bo może świat faktycznie był pokręcony, jak się na nim stało. Nie żeby normalnie nie był.

zt. <3
LVL 2 55 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czuł się... Dziwnie. Czy był szczęśliwy? Oczywiście. Czuł, że może zaraz się rozpłakać z radości, że w końcu powraca na swoje rodzinne ziemie, że odnalazł drogę do domu, do całej swojej rodziny. Ale zaraz obok radości jego serce wypełniał strach. Co, jeśli ich zawiódł? Bez słowa zniknął i równie nagle pojawia się z powrotem, oczekując, że przyjmą go z powrotem. Nie miał na to pierwsze wpływu, ale co z tego? To jego wina, gdyby nie był takim idiotą i nie ruszał się samotnie z obozu nigdy by do tego nie doszło. Co, jeśli jego siostry i mama go za to znienawidziły...? Nie, nie zrobiłyby tego, prawda? Przecież zrozumieją... O ile w ogóle jeszcze tam są. Nie, muszą być! Przecież one takie nie są, aby znikać tak jak on! One są od niego mądrzejsze, nie dałyby się złapać w taką pułapkę. One... Przecież nie były głupie... Jak się w ogóle czują? Czy wszystko u nich dobrze? Czy są zdrowe? Pewnie już zostały wojowniczkami. Ciekawe, jak zostały nazwane... Może mają już swoje rodziny? A mama? Mama... Czy... Ona wciąż żyje...? Królik nie pamiętał, ile jej pozostało żyć, gdy zniknął. Na pewno jeszcze żyła, prawda? Nie było go przecież przez aż tak długi czas... Prawda?
Nastroszył delikatnie ogon, gdy do jego nosa dotarł zapach Wichru. Zapach domu. Wrócił. Poczuł, jak jego łapy robią się miękkie. Nie przekroczył jednak granic. Czuł się... Jakby był wyrzutkiem. W teorii wciąż należał do Klanu Wichru, prawda...? Usiadł bez słowa zaraz przed granicą, wzdychając głęboko. Lepiej poczeka. Na pewno prędzej czy później będzie przechodzić tędy patrol... Ktokolwiek. Królik czuł, że nie ma prawa od tak wchodzić na tereny Wichru. Może i się na nich urodził... Ale a tym momencie nie był nikim więcej niż samotnikiem, włóczęgą, który mógłby zostać zaatakowany gdy tylko bez zgody przekroczyłby granice. On... Poczeka. Na kogoś. Na jakiś znak. Na cokolwiek.

//Kaczuszka! <33



[Obrazek: d9x64il-1428b14d-2576-4b1e-90d4-812699fc...Fvlaps2Ju0]
See bunnies sleeping 'til it's nearly noon

Shall we wake them with a merry tune?
They're so still
[Obrazek: 2HC8eRN.png]
Hop, little bunnies
Hop, hop, hop

[Obrazek: lXV1WsP.png]
LVL 4 30 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kacze Piórko była na patrolu graniczmy z dwoma innymi wojownikami. Starała się uśmiechać, dużo gadać, jak to miała w zwyczaju. Przecież nie odzywanie się byłoby niegrzeczne i nudne. Chociaż nie do końca czuła się na bycie miłą, uprzejmą i uśmiechniętą. Widziała jak jej rodzina się rozsypuje, a wraz z tym jej świat legnie w gruzach. Ciocia Splątany Wąs nie żyje, mama traciła tak szybko kolejne życia, jej rodzeństwo gdzieś poginęło i nie chciało wracać. No tak przynajmniej było do tej pory, bo zobaczyła w oddali znajomą burą sylwetkę. W pierwszej chwili miała jeszcze jakieś wątpliwości w końcu jest dużo burych kotów. Zajęcze Ucho, Bączkowa Łapa eeee, no teraz sobie nie przypomni. W każdym razie nikt nie ma tak wyjątkowych uszek jak jej brat bliźniak. Aż podskoczyła z radości, chciała, biec w stronę Króliczka i zarzucić go pytaniami. Tylko noo najpierw wysłała resztę patrolu, z powrotem do obozu, by powiadomili o wszystkim Lawendową Gwiazdę i w końcu mogła się rzucić biegiem do braciszka. Nie chciała dać nigdzie odejść, znowu zniknąć i się zgubić. Aż z tego wszystkiego dostała zadyszki, ale w tej chwili był to jej najmniejszy problem.
- Hej, Kłóliczku! Kłólicza Łapo, w końcu włóciłeś! Tak bardzo mi ciebie błakowało. Mama tak się ucieszy gdy cię zobaczy. Pączuś tesz. Stłasznie schudłeś. Nie miałeś co jeść po drodze? To takie straszne! Gdzie byłeś? Chociasz to nie waszne, liczy się sze tełaz tu jesteś - słowa same z niej wylatywały, pomiędzy braniem kolejnych oddechów. W jej oczach pojawiły się łezki, chociaż teraz nie była pewna czy to na widok Króliczka, któremu teraz poprawiała futerko na głowie czy od tego biegania.
Sweeter than candy on a stick
Huckleberry, chimry or lime
Her kiss is sweeter than an apple pie
Lollipop lollipop
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie musiał długo czekać, już po paru chwilach na horyzoncie pojawił się patrol. Króliczkowi serce zabiło mocniej na ten widok. Nie tylko dlatego, że w końcu się dowie, czy go w ogóle przyjmą, nie. Najbardziej dla niego liczyło się w tym momencie to, kto w składzie patrolu w ogóle był. To puchate, niebieskie futerko i równie wywinięte uszka co jego rozpozna wszędzie!
Nabrał dramatycznie powietrze i wstał, jednak po chwili znowu musiał usiąść, gdy stres wziął nad nim górę.
Poczuł, jak panikuje, kiedy się zatrzymali i Kaczuszka zaczęła coś mówić do kotów. Przez moment bał się, że postanowią go zignorować i zawrócą. Czyżby jednak siostra miała mu za złe, że zniknął? Aż otworzył pysk, gdy pozostałe koty z patrolu zawróciły... Ale Kaczuszka została! Kaczuszka biegła w jego stronę, a Króliczek tylko stał jak wryty, nie mogąc się ruszyć. Idioto, biegnij do niej, a nie!
Gdy w końcu do niego dotarła i zaczynała wylizywać mu futerko i zalewać falą pytań... Omalże się nie przewrócił. Czuł, jak jego łapy się zrobiły niczym z waty, a oddech spłycił. Nie potrafił w słowach ująć, jak szczęśliwy był na widok siostry, jednak... Niczego nie umiał ująć w słowa. Otworzył pysk, ale nie wydobył się z niego żaden dźwięk. Po prostu tam stał jak słup soli, wpatrując się w kotkę, jakby nie mógł uwierzyć na własne oczy.
- Ka... - Dopiero po dłuższej chwili ciszy w końcu coś z siebie wycisnął. - Kaczuszko... - Miauknął cicho, niczym kociak i w tej samej chwili poczuł, jak w jego oczach zbierają się łzy. Całe jego ciało się trzęsło, a buras schował pysk w futrze pomiędzy szyją a pyskiem siostry. - Ja... - Nie wiedział, co w ogóle powiedzieć. Chciał jej wszystko wyjaśnić, chciał się zapytać, co z siostrami, co z mamą, co ze wszystkimi, jak się czuje... Emocje jednak wzięły górę i jedyne co mógł zrobić, to popiskiwać z płaczem, wciąż przyciśnięty do Kaczuszki. - Kaczuszko... Ja... Ja przepraszam... - Wymiauczał praktycznie szeptem.



[Obrazek: d9x64il-1428b14d-2576-4b1e-90d4-812699fc...Fvlaps2Ju0]
See bunnies sleeping 'til it's nearly noon

Shall we wake them with a merry tune?
They're so still
[Obrazek: 2HC8eRN.png]
Hop, little bunnies
Hop, hop, hop

[Obrazek: lXV1WsP.png]
LVL 4 30 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Córka Czyżykowego Głosu wstała ze swojego legowiska i jak tylko wyszła na zewnątrz poczuła falę gorąca. No, tak, kolejny upalny dzień przed nimi. Ona już nie ma na to siły. Za szybko się męczy i to słońce wcale nie działa na nią dobrze. Niebieska kotka poczłapała do Stosu Zwierzyny i wybrała dla siebie skromną myszkę. Skoro nie polowała to nie miała zamiaru się objadać, zwłaszcza, że jest sporo kociąt do wykarmienia. Dla niej ważne jest, aby się posilić i przetrwać dzień. Gdy spokojnie konsumowała piszczka podeszli do niej wojownicy z meldunkiem, że na Granicy czeka na nią Kaczuszka wraz Króliczkiem. Wstała i jak wystrzelona z procy ruszyła do wyjścia z Obozu porzucając swój posiłek. Biegła jak poparzona, aby jak najszybciej dotrzeć do Czaplich Gniazd. Stawy, kości, mięśnie, nic ją w tym momencie nie bolało. Jedynie co, to płuca mogłaby wypluć, ale dawała radę. Wreszcie na horyzoncie ujrzała ukochane futerka, a po parunastu krokach wyraźnie zawinięte charakterystycznie uszka. Po zaledwie kilku uderzeniach serca wtuliła się w swojego synka, który przez swoje futerko wyglądał na potężnego kocura. Ona przy nim była kruchą kotką. Lawenda chciała do Króliczka przemówić, ale nie mogła. Płuca wentylowały się z zawrotną prędkością.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Starała się słuchać tego co Króliczek ma jej do powiedzenia, ale biedaczek nie dał rady nawet nic powiedzieć. Skończyło się tylko na kilku ja i przepraszam, no i mnóstwu łezek. Nie chciała patrzeć jak jej braciszek płacze, ale lepiej jest to z siebie wyrzucić niż dusić. Razem sobie popłaczą, a jak mama przyjdzie to jej wszystko opowie. O! Będzie już w tedy wypłakany.
- Nie pszepłaszaj. No jusz, wypłacz się, to będzie ci lepiej - powiedziała, przychodząc teraz z językiem na jego głowę i pozostali tak dopóki nie przyszła mama.
No i moi Gwiezdni jak ona przyszła! Normalnie jak jakaś lwica! A może bardziej gepardzica? No w każdym razie nie ważne. Kaczuszka była pełna podziwu, dawno nie widziała żeby mama biegała albo zanadto się wysilała. W sumie to ostatnio głównie w obozie siedziała, więc to że w końcu wyszła było jakimś cudem. Ale w sumie jaka matka wysłała by swojego zastępce, na spotkanie z własnym kocięciem. Żadna, a już na pewno nie jej mama. Szybko jednak podziw zamienił się w strach, gdy usłyszała potworne dyszenie. Normalnie aż odskoczyła. Mama nie mogła stracić kolejnego życia, nie w takiej chwili. Dopiero co odzyskała Króliczka, nie chciała teraz jej tracić.
- Mamo! Nie! Płosze uspokój się! Spokojnie! Wdech i wydech! Wdech... i wydech - instruowała ją, samemu prezentując, powolne głębokie oddychanie. Nie pozwoli jej tak tutaj na zawał zejść!
Sweeter than candy on a stick
Huckleberry, chimry or lime
Her kiss is sweeter than an apple pie
Lollipop lollipop
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ta cała chwila była dla Króliczka jak jeden wielki sen. Ledwo cokolwiek słyszał, o mało co nie zarejestrował słów siostry, a przez łzy miał całą zamgloną wizję.
A jednak była jedna rzecz, a raczej osoba, przez którą nagle jakby odzyskał wzrok. Podniósł delikatnie łeb i odwrócił go w stronę nadbiegającej, starszej kocicy, od razu z paniką wstrzymując oddech. Częściowo przez sam jej widok, ale też przez fakt, jak ciężko pracowały jej płuca.
- Mamo! - Miauknął już bardziej ożywiony, gdy ta w końcu do nich dotarła. Przycisnął się do mamy, łbem ocierając się o jej policzek. - Oddychaj, ma- - Pociągnął nosem, przełykając łzy. - Oddychaj, mamo, oddychaj... - Cicho zamruczał, a z jego gardła wydobył się żałosny, ale przy tym szczęśliwy śmiech. Przejechał czule językiem między uszami Lawendy.
To było dla niego takie nierealne... Zapłakał mocniej, ocierając łeb to o mamę, to o Kaczuszkę. Nie mógł w słowa ubrać, jak bardzo mu ich brakowało. Nie było odpowiednich na to słów, nie mógł ich znaleźć. Poczuł falę ciepła w środku, gdy był tak przyklejony do obydwu kotek. - Ja... - Jęknął cicho. - ...Przepraszam was... Nie chciałem... Tak zniknąć- Ja... To był... - Zaczął się jąkać, nie wiedząc nawet od czego zacząć. - Dwunogi... Jakieś dziwne miejsca... Na- nawet nie miałem jak zareagować...
Potrząsnął delikatnie łbem, ponownie pociągając nosem i przełykając gorzką ślinę. Nie chciał o tym mówić. - Jak... Jak tam u was? - Rzucił po chwili żałośnie, śmiejąc się nieśmiało.



[Obrazek: d9x64il-1428b14d-2576-4b1e-90d4-812699fc...Fvlaps2Ju0]
See bunnies sleeping 'til it's nearly noon

Shall we wake them with a merry tune?
They're so still
[Obrazek: 2HC8eRN.png]
Hop, little bunnies
Hop, hop, hop

[Obrazek: lXV1WsP.png]
LVL 4 30 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ale narobiła zamieszania. Nic dziwnego, nie jest młodą kotką, żeby pozwalać sobie na taki wysiłek, ale mimo wszystko dała radę. Chyba sami Gwiezdni dodali jej sił. Lawenda przez dłuższą chwilę próbowała uspokoić oddech. Dostosowała się do rad Kaczuszki i Króliczka. Zamknęła oczy i skupiła się na wentylacji. Poczuła język syna na swojej głowie i zrobiło jej się ciepło na sercu. O tej chwili marzyła odkąd Króliczek zaginął. Jeszcze jak Brzózka i Jezioro wrócą to już w ogóle będzie bajka! Gdy syn ponownie przemówił otworzyła ślepia, a łzy zaczęły jej spływać po policzkach.
- Mój synku! Nie masz za co przepraszać! To te potwory nam Cię odebrały, ale już jesteś z nami, z rodziną- powiedziała rozklejając się całkowicie. Były to łzy szczęścia. Odzyskała swojego jedynego syna. Oczywiście, nie żeby córeczki były gorsze. Każda z nich jest wyjątkowa i kochana tak samo mocno przez Lawendę.
- Jak widać! Mama ledwo zipie, ale na drugą stronę nie może przejść- powiedziała pół żartem pół serio. Niestety, większość swojego czasu spędza w Obozie i coraz rzadziej przyłącza się do obowiązków Wojowników. Na polowaniu od dawna nie była, nie wspominając o patrolu. Nie nadaje się już prawie do niczego, a jednak wciąż żyje i opiekuje się Klanem. Absurd.
- Nie dawno byłam chora, ale już doszłam do siebie. Krwawnikowy Liść dobrze się mną zaopiekował- odpowiedziała poważnie. Gdy udała się do lecznicy to już myślała, że z niej nie wyjdzie, ale myliła się. Trzeba przyznać, że jej spojrzenie na świat się drastycznie zmieniło. Kiedyś bardzo optymistyczne, dziś nie koniecznie. Teraz wszystko krąży wokół śmierci. Niby jej wyczekuje, a w rzeczywistości się jej boi.
- Kaczuszka też na pewno ma Ci dużo do powiedzenia!- powiedziała i mrugnęła okiem do córki. Pewnie ta pochwali się napotkaną miłością. Swoją drogą ciekawe jak jej relację z Pierwiosnkiem się posunęły. Chętnie by się dowiedziała, ale nie koniecznie teraz.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości