Nie należy do wielkich piękności - dosłownie, bowiem nie tylko nie jest specjalnie ładna, ale też zdecydowanie niewysoka. Ciało ma kompaktowe - korpus krótki, łapy mocne i niedługie, a rysy jej pyszczka z wiekiem wyostrzyły się - chociaż garbaty nos pozostał - przede wszystkim za sprawą wąskiego i podłużnego kształtu oczu. Krótkie i gładkie futerko, pokrywające ciało Śliskiego Brzegu, byłoby monotonnie białe, gdyby nie kilka drobnych, czarnych znaczeń - ciemny od nasady, aż po końcówkę ogon, dwie symetryczne plamy pod uszkami. I czarny nos, u szczytu również ozdobiony łatką. Monochromatyczność tych barw łamie ciemnobursztynowy kolor ślepi. Wojowniczka głos ma niski, często zabarwiony chrypą, a krok szybki i pewny.
Istota na wskroś pragmatyczna. W dużym stopniu pozbawiona wyobraźni, twardo stąpa po ziemi i skupia się na rzeczywistości, a nie marzeniach i mrzonkach. Do przesady czujna i nerwowa, bardzo uważnie obserwuje otaczający ją świat. Ma poczucie, że niesie na swoich barkach odpowiedzialność za wszystkich swoich bliskich, a zaniżone poczucie własnej wartości każe jej nieustannie szukać aprobaty u innych, a od siebie wymagać więcej. Słaby z niej rozmówca, za to wierny przyjaciel.
Kormoran (S), Ko'nik (KR), Ulewna Myśl (GK) & more, more more
Starała się skupić wyłącznie na ataku. Nie widzieć jak czerwona posoka spływa po głowie brata, barwiąc jego futro na ciemny szkarłat. Nie myśleć, czemu nie ma w zasięgu wzroku Sopelka i w jakim siostra jest stanie. Musiała mieć w głowie tylko determinację. Zawarczała rozpaczliwie i wbiła w przeciwnika cały arsenał, który posiadała. Skoro już znalazła się na grzbiecie, przednimi łapami mocno wszpiliła się w jego skórę, a tylnymi, z całej swojej siły, zaczęła kopać to co miała w zasięgu rażenia. Dołożyła do tego zęby, mocno zaciskając szczęki, i gryzła, i drapała, w świadomości, że musi utoczyć lisowi jak najwięcej krwi, by szybko zakończyć walkę. I tylko modliła się do Gwiezdnego Klanu, chyba pierwszy raz w życiu, by już nikt z walczących nie znalazł się w zasięgu lisich zębów.
「 it'sso quiethereandifeel so cold ...this housenolongerfeelslikeHOME 」
Mistrz: Niknąca Pokraka || Wunsz Płeć: Kocur Matka: Bagno Ojciec: who dis Partner: sb is watchin me
Księżyce mijały, a Poranny Szron wciąż pozostawał na mniej więcej równym poziomie bycia paskudną i odtrącającą zjawą. W kwestii umięśnienia trzeba zaznaczyć, iż Lodowa Trzcina wiele stracił ze swojego młodzieńczego wychudzenia; jako wojownik nabył lepszego wyrzeźbienia ciała i pewnego, acz nadal dosyć miękkiego kroku. Od wysokiej, w większości białej jak śnieg postaci zieje chłodem, wyniosłą dumą, a czasem nawet zimnym gniewem; zdarza się, iż ów obrazek się załamuje, następuje to jednak wyjątkowo rzadko. Cały grzbiet, od końcówki puszystego z lekka ogona aż po czoło pokrywa srebrzysta sierść. Na pysku o ostrych rysach przybiera ona postać dwóch plam, nasuwających się nieco na lodowe ślepia, będące właściwie najważniejszym elementem sylwetki. Natomiast na prawym (od strony patrzącego) policzku tkwi zasklepiona blizna w postaci pięciu szram - jedyna fizyczna pamiątka po ojcu. Raz po raz kocur, powtarzając tylko tik ciała, tyka nieświadomie językiem pasmo najbliżej kącika warg.
Nim kocur zdołał uniknąć ciosu, zagłuszyło go w jednej chwili jak cios w ciemię kilka czynników. Krótka eksplozja bólu w akompaniamencie jego własnego syku. Gorąca posoka włażąca pod powiekę. Głuchy huk z boku, pomieszanie nieba i ziemi i ciężkie spotkanie z gruntem. Ból rozpromienił się po całym jego ciele, a pulsujące nad czołem, parzące tego źródło w pierwszych chwilach, łącznie z tymi po upadku, zagłuszyły mu wszystkie zmysły. Wywarczał jakąś bluzgę, usiłując podnieść się na cztery łapy. Po tej czynności wszystko zaczęło wracać do normy... tylko to krwawienie wciąż go rozpraszało. Mimo to spróbował rozeznać się w sytuacji: zwierzę leżało przewrócone, a to dzięki przybyłej na ratunek jego siostrze. Ów widok był dla Szrona tak niespodziewany, że na chwilę jego serce zabiło jeszcze szybciej od wpompowywanego doń ciepła. Wreszcie oprzytomniał na tyle, na ile tylko to było możliwe i wrócił na pole walki. Rzucił się lisowi do gardła raz jeszcze, gotów zarazem w razie ataku uskoczyć w bok. W głowie mu wciąż huczało, ale przynajmniej już nie tak przeraźliwie głośno jak kilka sekund temu.
i lived in fear too, but i had to put on a brave mask
and keep proving to myself and to the gang, =again and again=
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Atak lisa: Krytyczny! [150%] » (13+20) – (9+13) = 11 x 1½ = 17
Śliski Brzeg, mocno uczepiona grzbietu czarnego lisa chciała rozorać go pazurami, zębami, jednak lis mimo faktu, że został brutalnie wywrócony zdołał się wojowniczce odwinąć i capnął jej łapę, tą, którą miał bliżej pyska, zaciskając na niej mocno szczęki i szarpiąc łbem.
Atak Zrona: Krytyczny! [150%] » (14+9) – (6+8) = 9 x ½ = 14 Atak Motyla: Udany [100%] » (16+8) - (6+8) = 10 Atak Śliskiej: Krytyczny! [150%] » (18+8) – (6+8) = 12 x ½ = 18
I możliwe, że z tą zaciętością byłby w stanie wyrwać jej kilka palców, gdyby Poranny Szron i Motyli Lot spóźnili się o kilka uderzeń serca z kolejnym atakiem. Szron, ciągle nieco oszołomiony po utracie ucha skoczył ku czarnemu gardłu lisa, zaciskając na nim szczęki; niespecjalnie jednak mocno, ale na tyle, aby drapieżnik puścił kończynę jego siostry. Atak Motyla również nie wyszedł tak dobrze, jak mógł, bo jego pazury całkiem minęły złociste oczy czarnego lisa. Zostawił jedynie krwawiące ślady w okolicach jednego ze ślepi. Śliska, mimo sytuacji w jakiej się znalazła wyrządziła psowatemu największą krzywdę, bo w ferworze walki rozorała mu grzbiet zarówno łapami, jak i zębami, uszkadzając miejscami tkankę mięśniową. Lis szarpał się jeszcze chwilę, skamląc i piszcząc, jednak po chwili padł z wywalonym jęzorem i krwistą pianą wylewającą się z pyska.
Lis | S: 13 (17) | Zr: 6 (12) | Sz: 8 (14) | HP: 23 - 14 - 10 - 18 - 2 - 1 - 1 - 1 = ŚMIERĆ/80 | W: 5 - 5 = 45/65
» Rana 0. stopnia: wyrwane kłaki z szyi
» Rana 2. stopnia: głębsze ślady po zębach na ogonie, wyrwana sierść (-3Hp w pierwszej turze, w kolejnych po -2Hp do końca walki)
» Rana 1. stopnia: ugryzienie na karku (po -1Hp do końca walki)
» Rana 0. stopnia: wyrwana kępka sierści z karku
» Rana 1. stopnia: ugryzienie w okolicach pachwiny (po -1Hp do końca walki)
» Rana 1. stopnia: zadrapania na grzbiecie (po -1Hp do końca walki)
» Rana 1. stopnia: ugryzienie na gardle
» Rana 1. stopnia: zadrapania w okolicach prawego oka
» Rana 2. stopnia: głębsze zadrapania; ślady po zębach na grzbiecie; możliwe uszkodzenie tkanki mięśniowej
» Zr i Sz obniżone z racji walki 1: 3
» Statystyki obniżone o ¼ Motyl | lvl: 3 | S: 8 | Zr: 10 | Sz: 9 | HP: 58 - 1= 57/70 | W: 35 - 4 = 32/50 | Prz: 0/2
» Rana 1. stopnia: ugryzienie na zadzie (-1Hp do końca walki) » Rzut na infekcję » Brak infekcji Zron | lvl: 3 | S: 9 | Zr: 8 | Sz: 10 | HP: 26 - 3 = 23/50 | W: 59 - 3 = 56/70 | Prz: 1/2
» Rana 2. stopnia: urwana połowa prawego ucha (w pierwszej turze -3Hp, w kolejnych po -2Hp do końca walki) » Rzut na infekcję » Infekcja Ślisk | lvl: 4 | S: 8 | Zr: 9 | Sz: 13 | HP: 55 - 17 = 38/55 | W: 72 - 5 = 67/75 | Prz: 0/3
» Rana 2. stopnia: rozległe ugryzienia na lewej przedniej łapie » Rzut na infekcję » Infekcja Sopelek | lvl: 1 | S: 3 (5) | Zr: 5 (7) | Sz: 3 (4) | HP: 16/60 | W: 32/40
» Rana 2. stopnia: wyrwany płat skóry z karku (-3Hp w pierwszej turze, w kolejnych po -2Hp do końca walki) » Rzut na infekcję » Infekcja
» Rana 1. stopnia: ugryzienie na prawej przedniej łapie (po -1Hp do końca walki) » Rzut na infekcję » Brak infekcji
» Statystyki obniżone o ¼
» Z dala od pola walki
Mistrz: Żmijowy Ogon Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo [NPC] Ojciec: Chrzanowy Korzeń [NPC] Partner: Najjaśniejsza z gwiazd [Żmijowy Ogon]
Motyl, chociaż nie jest największy i nie może poszczycić się masywną sylwetką, ma inne atuty: długie łapy, pozwalające mu szybko biegać. Jego sierść jest krótka, tak jak matki, Kukułczej Łapy, i ma barwę srebrnoniebieską. Kocur posiada również pręgi i białe znaczenia obejmujące łapy i brzuch. W żółtych ślepiach często widać radosne iskierki, kiedy siedzi zamyślony i zapomina o całym świecie.
Marzyciel, wiecznie chodzący z głową w chmurach. Potrafi przez długi czas siedzieć w ciszy i obserwować lecące ptaki, poranną rosę czy płynącą wodę. Obserwowanie świata przez długi czas mu wystarczało - po co komu treningi, po co obowiązki, nie lepiej leżeć i odpoczywać? W końcu jednak opamiętał się z chęcią nadrobienia zaległości - gotów ruszyć do nauki ze zdwojoną siłą i zostać wojownikiem, jakiego świat jeszcze nie widział!
Chociaż tym razem atak nie wyszedł do końca tak, jak Motyl chciał, to jednak poczynił mimo wszystko jakieś szkody. Udało mu się przejechać pazurami po pysku lisa, zostawiając krwawiące ślady. No i to musiało zaboleć. Dzięki wspólnej pracy zespołowej udało im się dobić drapieżnika, sprawiając, że cieniste tereny stały się odrobinkę bezpieczniejsze. Ale tylko odrobinkę. Wojownik, upewniwszy się, że przeciwnik naprawdę umarł, przeniósł spojrzenie na swoich towarzyszy w boju. Teraz gdy nie musiał obawiać się o życie swoje i czyjeś, rozpoznał, kto przybył im z pomocą. Śliski Brzeg. Srebrny pamiętał, że trenowała ona jego syna, Pszczołę... i w sumie poza tym nie znali się za dobrze.
– Dobra robota – powiedział do nich, zaraz jednak zaczynając się rozglądać za trzecim kotem. I w końcu, niestety lub stety, dostrzegł zgubę. Soplowa Łapa, ranna, siedziała na drzewie, i zdecydowanie nie było jej u medyka. Kocur zmarszczył pysk, z niezadowoleniem uderzając ogonem o pięty. – Zdajesz sobie sprawę, jakie to było ryzykowne? Złaź na ziemię. Idziemy do medyka. Wszyscy – oznajmił zdecydowanie, na tyle głośno, aby szara Lodotrzcina go usłyszała. Nie wiedział, co nią kierowało, kiedy zignorowała ich polecenia i została, przynajmniej nie zbliżając się do pola walki. W końcu ryzykowała swoim zdrowiem, a nawet życiem... mogła się wykrwawić, coś mogło pójść nie tak. Motyl podziękował w myślach Gwiezdnym, chwaląc przy tym swoją zmarłą partnerkę. Następnie, widząc, że trzymał się najlepiej z całego towarzystwa, powiedział:
– Idźcie do Ciernistego Kwiatu, zajmę się resztą. Nic mi nie jest – zapewnił, nawet nie obracając się, aby spojrzeć na pogryziony zadek. To mu się trafiło. – Zakopię tego lisa i do was dołączę – dodał jeszcze, zabierając się do kopania dołka. Oczywiście Lodotrzciny mogły go nie posłuchać, ale Ślizg miała pogryzioną łapę, Szron stracił połowę ucha, a Sopelek o mało co nie pożegnała się z życiem, więc... lepiej, aby to on zajął się brudną robotą. Kiedy więc drapieżnik spoczywał już pod ziemią (wielka szkoda, że nie było czasu, aby odgryźć mu ogon), Motyl ruszył w stronę obozu, po drodze zabierając też znaleziony wcześniej mak. Jeśli reszta poszła przodem, dogonił ich, ewentualnie pomagając tym, którzy najbardziej tego potrzebowali. Na przykład takiej Soplowej Łapie.
Mistrz: Niknąca Pokraka || Wunsz Płeć: Kocur Matka: Bagno Ojciec: who dis Partner: sb is watchin me
Księżyce mijały, a Poranny Szron wciąż pozostawał na mniej więcej równym poziomie bycia paskudną i odtrącającą zjawą. W kwestii umięśnienia trzeba zaznaczyć, iż Lodowa Trzcina wiele stracił ze swojego młodzieńczego wychudzenia; jako wojownik nabył lepszego wyrzeźbienia ciała i pewnego, acz nadal dosyć miękkiego kroku. Od wysokiej, w większości białej jak śnieg postaci zieje chłodem, wyniosłą dumą, a czasem nawet zimnym gniewem; zdarza się, iż ów obrazek się załamuje, następuje to jednak wyjątkowo rzadko. Cały grzbiet, od końcówki puszystego z lekka ogona aż po czoło pokrywa srebrzysta sierść. Na pysku o ostrych rysach przybiera ona postać dwóch plam, nasuwających się nieco na lodowe ślepia, będące właściwie najważniejszym elementem sylwetki. Natomiast na prawym (od strony patrzącego) policzku tkwi zasklepiona blizna w postaci pięciu szram - jedyna fizyczna pamiątka po ojcu. Raz po raz kocur, powtarzając tylko tik ciała, tyka nieświadomie językiem pasmo najbliżej kącika warg.
Puls. Krew, wszędzie krew. Na czarnym futrze, jego własnych skroniach, ciałach jego rodzeństwa. Pisk zwierzęcia. I ten nieustanny, huczący szum dobywający się z pozostałości jego ucha, promieniujący przez niego całego.
Kiedy skamlenie przy jego szczękach zamieniło się w harczenie i ostatecznie zapadła cisza, zwolnił uścisk, starając się wyprostować z godnością. Spojrzał kolejno po towarzyszach, zlustrował ślady ugryzienia na łapie Śliskiej, aż ostatecznie obrócił się na drzewo, gdzie najwidoczniej Sopelek postanowiła zostać przez cały ten czas. Zgromił ją wzrokiem, a takiego rodzaju gniewu aż do tej pory nie posyłał nigdy nikomu. Nim jednak zdołał powiedzieć cokolwiek, Motyl postanowił przejąć rolę mózgu operacji. Z jakiegoś powodu nie spodobał mu się rozkazujący ton, jaki kocur zastosował wobec jegk siostry. On też planował coś podobnego powiedzieć, fakt, ale... ale jemu jako jej bratu było wolno ok. Zdawszy sobie sprawę z tych uczuć odwrócił na chwilę wzrok, skrępowany i zirytowany na siebie jednocześnie. Kto to widział, takimi bzdurami się przejmować. Emocjonalność widać nie opuszczała go nawet na krok...
- Chodźcie - rzucił do rodzeństwa, wysuwając się kilka kroków do przodu. Skinął głową wojownikowi z dziwnie niezadowolonym spojrzeniem, a następnie zaczął oddalać się w kierunku obozu. Trzeba było spróbować teraz połatać to wszystko u medyka.
[z/t]
i lived in fear too, but i had to put on a brave mask
and keep proving to myself and to the gang, =again and again=
Wydoroślała. Nie jest już małym, niezgrabnym kociątkiem, pokrytym niebieskim puszkiem. Jej ciało stało się chude i smukłe, łapki długie, a krótkie, szarobłękitne futerko nabrało połysku i gładkości; w połączeniu ze zwinnością i gracją ruchów Sopelka chwilami przypomina ona węża. Pyszczek również wysmuklał i zwężył się, zaś tkwiące w nim duże, migdałowe oczy mają zieloną barwę, ciemniejącą przy źrenicy. Nosek zachował swój ciemnoszary kolor.
Trudny okres dzieciństwa, mimo że chwilowo ją przytłoczył, w końcu pozwolił jej zmężnieć i stać się silniejszą. Jej reakcje na zachowanie ojca, Pokruszonego Lodu, były zrozumiałe - była jeszcze kocięciem i nic dziwnego, że dała się zastraszyć, co w końcu doprowadziło ją do opuszczenia Klanu, jednak żyjąc z dala od domu dorosła i zrozumiała, że nie może wiecznie być popychadłem. Nadal jest jej ciężko walczyć z dawnym strachem, jednak jest zdeterminowana by się nie poddawać, mimo że ciągle potrzebuje przypominać sobie o byciu odważną. Na całe szczęście nie zatraciła swojej iskry zachwytu i wszystko co widzi nadal przepełnia ją oczarowaniem. Cieszą ją najmniejsze rzeczy i w każdej sytuacji wypatruje czegoś, w czym mogłaby się zakochać. Optymistka i niepoprawna romantyczka. Łatwo nawiązuje przyjaźnie, chociaż z początku jest dość nieśmiała i nie przepada za towarzystwem zupełnie obcych jej kotów. Mimo że lubi spokój i rutynę, to nigdy nie odmawia żadnej przygodzie, traktując je jako coś, co mogłoby jej pomóc w walce ze strachem. Ma niesamowicie bujną wyobraźnię, z której bardzo często korzysta i która niestety często działa na jej niekorzyść, podsuwając jej najgorsze scenariusze... bądź nie pozwalając jej zejść z powrotem na ziemię z obłoków.
Mruczące Gardło (samotnik)
Szum w głowie Sopelka coraz bardziej przybierał na sile, ale kotka mocno wczepiła się pazurami w gałąź i otrząsnęła się, wpatrując się z przerażeniem szeroko otwartymi oczami w walkę, która toczyła się w dole. Prawda, już widziała niejedną potyczkę między kotami z Osiedla, ale to było coś kompletnie odmiennego; nie dość, że sama ledwie uszła z życiem, o czym przypominał jej coraz bardziej potęgujący się ból promieniujący z karku, to jeszcze z drapieżnikiem walczył nie kto inny, a jej brat, którego towarzystwem jeszcze nawet nie zdążyła się nacieszyć.
Oraz Ślizgawka, która nagle pojawiła się znikąd i wystrzeliła jak błyskawica prosto w bok czarnego lisa. Wszystko działo się tak szybko, że ledwie za tym nadążała - dostrzegła, że psowaty capnął Motyla w zadek, ale wojownik nie wydawał się przejmować tym za bardzo, więc miała nadzieję że to nic poważnego. Trójka wojowników i drapieżnik wymieniali ciosy w ułamkach sekundy, obrywał zarówno on, jak i Cieniści - w pewnej chwili ucho Szrona poszło w strzępy, a zaraz później łapa Śliskiej utkwiła w ogromnych kłach, i Sopelek bezwiednie krzyknęła z przerażenia, o mało nie spadając z konara, na którym siedziała. No właśnie, siedziała i tylko biernie się przyglądała, podczas gdy tuż pod jej łapami jej rodzeństwo i bardzo miły wojownik walczyli o swoje życia. Już nawet miała zamiar zignorować swoją ranę i wrócić do walki, ale w tej samej chwili lis padł na ziemię i został szybko wykończony.
Kotka szybko zgramoliła się na ziemię i szybkimi, nieco koślawymi susami dopadła do Szrona i z uspokajającym mruczeniem kilkukrotnie przeciągnęła językiem po boku jego głowy, na tyle szybko, żeby brat nie zdążył się odsunąć - pamiętała, że nienawidził czułości, ale w tej chwili jej to nie obchodziło. Chciała mu pokazać, że cały czas była blisko. Na jego lodowe, wściekłe spojrzenie nie skuliła się zaś, a odpowiedziała mu podobnie lodowym, upartym i stanowczym, a następnie odwróciła się do Ślizgawki i również do niej przytuliła się na moment, dziękując i wspierając bez żadnych słów.
- Tak, i przepraszam, Motyli Locie - odparła srebrzystemu wojownikowi, patrząc mu w oczy z głową uniesioną na tyle, na ile pozwalała jej paląca rana. - Ale nie mogłam odejść. Przepraszam że nie okazałam się bardziej przydatna w walce - tutaj już opuściła ze skruchą łepek i podążyła za Szronem z powrotem w kierunku obozu, powłócząc łapami i z ogonem wlekącym się po ziemi. Co za klapa. Jej pierwsze polowanie na nowych terenach, które zapowiadało się tak miło i przyjemnie, przerodziło się w kompletną katastrofę. Ciemny Las zesłał tego lisa. Mysi móżdżek.
Nie należy do wielkich piękności - dosłownie, bowiem nie tylko nie jest specjalnie ładna, ale też zdecydowanie niewysoka. Ciało ma kompaktowe - korpus krótki, łapy mocne i niedługie, a rysy jej pyszczka z wiekiem wyostrzyły się - chociaż garbaty nos pozostał - przede wszystkim za sprawą wąskiego i podłużnego kształtu oczu. Krótkie i gładkie futerko, pokrywające ciało Śliskiego Brzegu, byłoby monotonnie białe, gdyby nie kilka drobnych, czarnych znaczeń - ciemny od nasady, aż po końcówkę ogon, dwie symetryczne plamy pod uszkami. I czarny nos, u szczytu również ozdobiony łatką. Monochromatyczność tych barw łamie ciemnobursztynowy kolor ślepi. Wojowniczka głos ma niski, często zabarwiony chrypą, a krok szybki i pewny.
Istota na wskroś pragmatyczna. W dużym stopniu pozbawiona wyobraźni, twardo stąpa po ziemi i skupia się na rzeczywistości, a nie marzeniach i mrzonkach. Do przesady czujna i nerwowa, bardzo uważnie obserwuje otaczający ją świat. Ma poczucie, że niesie na swoich barkach odpowiedzialność za wszystkich swoich bliskich, a zaniżone poczucie własnej wartości każe jej nieustannie szukać aprobaty u innych, a od siebie wymagać więcej. Słaby z niej rozmówca, za to wierny przyjaciel.
Kormoran (S), Ko'nik (KR), Ulewna Myśl (GK) & more, more more
Zazwyczaj unikała kłopotów, i prawdę mówiąc pierwszy raz uczestniczyła w prawdziwej walce. I po raz pierwszy doświadczyła czym jest potężny fizyczny ból, gdy szczęki przeciwnika zaciskają się na ciele i utaczają krwi. Śliskiej zabrakło tchu, gdy kły lisa wbiły się głęboko w jej łapę i przez uderzenie serca była pewna, że odgryzie ją i połknie. Jednak w tym strachu i bólu było coś motywującego do dalszego, zaciekłego ataku. Wojowniczka miała jeszcze trzy łapy uzbrojone w szpony i to nimi dobrała się do skóry - a nawet głębiej - lisa i odpłaciła mu się tym samym pięknym za nadobne. I zanim się obejrzała, przeciwnik zaczął toczyć krwawą pianę z pyska i zaraz potem wyzionął ducha.
Śliska nie czekała aż psowaty zakończy swój żywot, i jeszcze zanim przestał dychać, odsunęła się od niego gwałtownie, nerwowym spojrzeniem tocząc wkoło i sprawdzając stan reszty ekipy. Dzięki Gwiezdnym, Szron wyglądał koszmarnie oblany szkarłatną juchą, jednak prócz tego jego stan wydawał się być stabilny. Jednak ściśnięte w węzeł wnętrzności rozluźniły się dopiero, gdy dojrzała Sopelka, ewidentnie ranną, ale żywą. Westchnęła z ulgą i korzystając z okazji, wymieniła z nią szybki, ale mocny uścisk, uważając jednak na ranę na jej karku. Potem wymieniła porozumiewawcze spojrzenie z bratem i skinęła głową Motylemu. Puściła trochę pomimo uszu te wszystkie dyspozycje młodszego wojownika. W końcu nikt z tutaj obecnych nie potrzebował dodatkowej zachęty, by udać się do medyka. Co zresztą zaraz uczynili. Lodowa Trzcinka ruszyła w stronę obozu za siostrą i bratem, oferując niebieskiej swój własny bark do podparcia, zaciskając równocześnie zęby i starając się nie obciążać za szczególnie rannej łapy.
zt
「 it'sso quiethereandifeel so cold ...this housenolongerfeelslikeHOME 」
Ciemno-bury klasycznie pręgowany, krótkowłosy, wysoki kocur z nadwagą. Ślepia ma zielone. Jego prawe ucho jest oderwane w połowie, natomiast lewe lekko rozerwane. Ma też małą bliznę ciągnąca się znad brwi aż po oko. [KP]
[KP]
Pszeniczny Kłos, Kolczasta Łapa, Słoneczna Łapa
Tygrysiopręgi preferował polować w miejscach, gdzie było więcej drzew i krzewów niż w okolicy Trawiastych Grzbietów. Gęsta roślinność dawała mu odpowiedni kamuflaż i stanowiła możliwą drogę ucieczki przed drapieżnikiem. Nigdy nie musiał z nich korzystać, nie był też pewien czy faktycznie dały radę wspiąć się szybciej, niż zdążyłby go dopaść lis, czy inny borsuk. Jednak wciąż miło było mieć świadomość choćby cienia szansy na udaną ucieczkę. Dzisiaj natomiast wojownik świadomie zdecydował się na bardziej otwartą przestrzeń – mając nadzieję, że dzięki temu łatwiej będzie mu znaleźć zwierzynę.
Kocur przemierzał ostrożnie porośnięte zielenią pagórki, tak aby lekki wiatr wiał mu prosto w pyszczek. Trzymał się nisko przy ziemi, aby kępy traw robiły mu za osłonę, jednocześnie uważając, aby nie szurać ani brzuchem, ani ogonem. I w ogóle nie nadepnąć na nic, co mogłoby go zdradzić. Bury oddychał równomiernie, a małe uszka na jego łbie poruszały się pracowicie, próbując wyłapać dźwięki należące do – miejmy nadzieję – jego przyszłej ofiary.
po jej drobnym wypadku, jej wygląd przeszedł wiele zmian. Przycięte do połowy prawe ucho, zerwane niemal całe lewe, do tego blizna przechodząca od brody aż nad prawe oko - a to tylko sam pysk. Na szyi widnieją ślady po pazurach, choć te w dużym stopniu zostały zasłonięte przez futro. Długie ślady po kocich pazurach są również przez całą długość grzbietu, do tego na prawej przedniej i lewej tylnej są ślady po ugryzieniach. Jej futro wciąż pozostaje czysto białe i długie, a ślepia mają ten sam kolor - lewe zielone i prawe niebieskie. Wciąż jest smukła i wysoka, lecz do dawnej piękności jej daleko. Na szyi ma ciemnoczerwoną obrożę z kontaktem do jej człowieka.
podobnie jak wygląd, jej charakter przeszedł zmiany. podczas dochodzenia do siebie po walce z samotnikiem miała wiele czasu na przemyślenia, co miało na nią zaskakująco dobry wpływ, być może przez towarzystwo, jakie miała. w efekcie nie tylko jej ciało, jak i jej umysł przeszły przez proces leczenia, dzięki czemu jest w pewnym sensie weselsza. nadal jest mocno wyciszonym kotem, jednak znacznie łatwiej jest się jej uśmiechać. wciąż jest bezpośrednia w swoich słowach, często nie przejmując się tym, jak może to wpłynąć na jej rozmówców, ale zaskakująco nabrała nieco charakteru, więc zdarzy jej się dogryzać innym tu i ówdzie, oczywiście oczekując tego samego w swoją stronę. są to jednak niegroźne uszczypnięcia, nie obrazy. zdecydowanie chętniej też rozmawia, a jej ciekawość została na nowo rozpalona i nie boi się pytać, jeśli coś ją zainteresuje. nadal zostało w niej jednak wiele mniejszych lub większych problemów, z którymi ciężko jej sobie poradzić, jak strach przed opuszczeniem przez bliskich czy problemy ze snem.
Jako że ktoś postanowił wybrać mistrza gry, któremu ciągle wypada na kostkach coś dziwnego, to Tygrysiopręgi mógł dostrzec, jak trawy się poruszają, a zaraz potem z jednego miejsca do drugiego przemyka między nimi szarobrunatna ptaszyna, widocznie próbująca się ukryć przed potencjalnymi drapieżnikami. Niestety ta kuropatwa nie miała w tym zbyt wielkiego doświadczenia, toteż kocur nie powinien mieć z nią większych problemów.
there's so much more here, a life worth living and with time you drown the FEELING out it's so n o s t a l g i c maybe all the love was worth the pain?
Ciemno-bury klasycznie pręgowany, krótkowłosy, wysoki kocur z nadwagą. Ślepia ma zielone. Jego prawe ucho jest oderwane w połowie, natomiast lewe lekko rozerwane. Ma też małą bliznę ciągnąca się znad brwi aż po oko. [KP]
[KP]
Pszeniczny Kłos, Kolczasta Łapa, Słoneczna Łapa
Ptaki nigdy nie były jego domeną, ale nie miał zamiaru pogardzić jakąkolwiek zwierzyną jaką uda mu się dzisiaj wytropić. Ba! Właściwie był całkiem zaskoczony, że tak szybko coś przydybał. Zazwyczaj musiał spędzić trochę czasu na samym poszukiwaniu, ciągle natrafiając na nic. Najwyraźniej wybór terenów innych, niż tych które preferował okazała się być trafioną decyzją i już chwile później wojownik miał okazję dopaść kuropatwę. Oby i podejście do ofiary było równie udane jak i jej odnalezienie. Kocur skupił się na tym, aby ptak go nie zauważył – starając się ukrywać za większymi kępkami trawy lub drzewem, jeśli jakieś akurat było nieopodal. Pilnował również kierunku wiatru i wciąż na ugiętych łapach starał się zmniejszyć dzieląca go od ofiary odległość. Nieruchomiał ilekroć znajdywał się w zasięgu wzroku kuropatwy, czekając na moment kiedy się odwróci. Uważał również, aby nie zdradzić o swojej obecności żadnym szelestem, a kiedy zbliżył się wystarczająco – skoczył z wysuniętymi pazurami. Próbował przygwoździć ptaszynkę do ziemi, a zębami złapać za skrzydło, aby ewentualna ucieczka była utrudniona. Gdyby jednak zwierzyna mu się nie wyrwała – wgryzłby się w szyję, szybko pozbawiając kuropatwy życia.
po jej drobnym wypadku, jej wygląd przeszedł wiele zmian. Przycięte do połowy prawe ucho, zerwane niemal całe lewe, do tego blizna przechodząca od brody aż nad prawe oko - a to tylko sam pysk. Na szyi widnieją ślady po pazurach, choć te w dużym stopniu zostały zasłonięte przez futro. Długie ślady po kocich pazurach są również przez całą długość grzbietu, do tego na prawej przedniej i lewej tylnej są ślady po ugryzieniach. Jej futro wciąż pozostaje czysto białe i długie, a ślepia mają ten sam kolor - lewe zielone i prawe niebieskie. Wciąż jest smukła i wysoka, lecz do dawnej piękności jej daleko. Na szyi ma ciemnoczerwoną obrożę z kontaktem do jej człowieka.
podobnie jak wygląd, jej charakter przeszedł zmiany. podczas dochodzenia do siebie po walce z samotnikiem miała wiele czasu na przemyślenia, co miało na nią zaskakująco dobry wpływ, być może przez towarzystwo, jakie miała. w efekcie nie tylko jej ciało, jak i jej umysł przeszły przez proces leczenia, dzięki czemu jest w pewnym sensie weselsza. nadal jest mocno wyciszonym kotem, jednak znacznie łatwiej jest się jej uśmiechać. wciąż jest bezpośrednia w swoich słowach, często nie przejmując się tym, jak może to wpłynąć na jej rozmówców, ale zaskakująco nabrała nieco charakteru, więc zdarzy jej się dogryzać innym tu i ówdzie, oczywiście oczekując tego samego w swoją stronę. są to jednak niegroźne uszczypnięcia, nie obrazy. zdecydowanie chętniej też rozmawia, a jej ciekawość została na nowo rozpalona i nie boi się pytać, jeśli coś ją zainteresuje. nadal zostało w niej jednak wiele mniejszych lub większych problemów, z którymi ciężko jej sobie poradzić, jak strach przed opuszczeniem przez bliskich czy problemy ze snem.
I udało się! Niedoświadczone ptaszysko nie miało nawet szansy na ucieczkę - wojownik był dla niego zbyt szybki. Po kilku uderzeniach serca kuropatwa zwisała już ze szczęk kocura. +15exp
there's so much more here, a life worth living and with time you drown the FEELING out it's so n o s t a l g i c maybe all the love was worth the pain?
Ciemno-bury klasycznie pręgowany, krótkowłosy, wysoki kocur z nadwagą. Ślepia ma zielone. Jego prawe ucho jest oderwane w połowie, natomiast lewe lekko rozerwane. Ma też małą bliznę ciągnąca się znad brwi aż po oko. [KP]
[KP]
Pszeniczny Kłos, Kolczasta Łapa, Słoneczna Łapa
Głęboko zatopił zęby w pierzastym karku kuropatwy, niemal pewien, że jego atak nie będzie wystarczająco celny. Spodziewał się ucieczki i pościgu, jak to zwykle miewał z ptakami, a tu proszę! Żadnych oporów. Pierwsza wytropiona zdobycz okazała się być łatwym łupem i już chwile później padła martwa, aby ktoś z Klanu Cienia mógł się nią posilić. Zakopał swoją zdobycz, żeby nie zwabić nieproszonych gości.
Jeden dodatkowy posiłek to jednak niewystarczająco dla tak licznego klanu, więc Tygrysiopręgi wciąż kontynuował swoje polowanie. Pamiętając o odpowiednim ustawieniu się względem wiatru, wojownik obniżył się na łapach, aby znów trawa robiła mu za osłonę. Powoli poruszał się do przodu, starając się nie hałasować - czy to zbyt ciężkim krokiem, czy może oddechem, albo niechcący poruszając element otoczenia. Ogon również trzymał nisko, żeby nie wystawał sponad trawy. Czujnie rozglądał się za czymś, co jeszcze mógłby złapać.
po jej drobnym wypadku, jej wygląd przeszedł wiele zmian. Przycięte do połowy prawe ucho, zerwane niemal całe lewe, do tego blizna przechodząca od brody aż nad prawe oko - a to tylko sam pysk. Na szyi widnieją ślady po pazurach, choć te w dużym stopniu zostały zasłonięte przez futro. Długie ślady po kocich pazurach są również przez całą długość grzbietu, do tego na prawej przedniej i lewej tylnej są ślady po ugryzieniach. Jej futro wciąż pozostaje czysto białe i długie, a ślepia mają ten sam kolor - lewe zielone i prawe niebieskie. Wciąż jest smukła i wysoka, lecz do dawnej piękności jej daleko. Na szyi ma ciemnoczerwoną obrożę z kontaktem do jej człowieka.
podobnie jak wygląd, jej charakter przeszedł zmiany. podczas dochodzenia do siebie po walce z samotnikiem miała wiele czasu na przemyślenia, co miało na nią zaskakująco dobry wpływ, być może przez towarzystwo, jakie miała. w efekcie nie tylko jej ciało, jak i jej umysł przeszły przez proces leczenia, dzięki czemu jest w pewnym sensie weselsza. nadal jest mocno wyciszonym kotem, jednak znacznie łatwiej jest się jej uśmiechać. wciąż jest bezpośrednia w swoich słowach, często nie przejmując się tym, jak może to wpłynąć na jej rozmówców, ale zaskakująco nabrała nieco charakteru, więc zdarzy jej się dogryzać innym tu i ówdzie, oczywiście oczekując tego samego w swoją stronę. są to jednak niegroźne uszczypnięcia, nie obrazy. zdecydowanie chętniej też rozmawia, a jej ciekawość została na nowo rozpalona i nie boi się pytać, jeśli coś ją zainteresuje. nadal zostało w niej jednak wiele mniejszych lub większych problemów, z którymi ciężko jej sobie poradzić, jak strach przed opuszczeniem przez bliskich czy problemy ze snem.
Teraz niestety dookoła wojownika zapanowała głucha cisza. W najbliższej okolicy nie było nic słychać ani czuć - prawdopodobnie dlatego, że wiatr nagle zmienił kierunek i zaniósł zapachy w kierunku przeciwnym do Tygrysa.
there's so much more here, a life worth living and with time you drown the FEELING out it's so n o s t a l g i c maybe all the love was worth the pain?
Ciemno-bury klasycznie pręgowany, krótkowłosy, wysoki kocur z nadwagą. Ślepia ma zielone. Jego prawe ucho jest oderwane w połowie, natomiast lewe lekko rozerwane. Ma też małą bliznę ciągnąca się znad brwi aż po oko. [KP]
[KP]
Pszeniczny Kłos, Kolczasta Łapa, Słoneczna Łapa
Oczywiście nie pokładał dużych nadziei w tym, że zaraz z kolejnym pagórkiem wytropi kolejną zdobycz, choć taka szansa wciąż istniała. Z pewnością coś jeszcze znajdzie, wystarczy wciąż szukać. Albo coś znajdzie jego, sugerując się po nagłej zmianie kierunku wiatru. Tego by nie chciał – niezależnie czy miałby się na niego czaić drapieżnik, czy może jedynie niechcący spłoszyłby zwierzynę. Szybko poprawił swoją pozycję, aby powietrze dmuchało na wprost jego pyska – przynosząc informację o tym co znajdywało się w okolicy. Trzymał ciało nisko przy ziemi, nie szurając ani brzuchem, ani ogonem. Bezszelestnie skradał się przed siebie, wypatrując spomiędzy traw czegoś jeszcze do upolowania.
po jej drobnym wypadku, jej wygląd przeszedł wiele zmian. Przycięte do połowy prawe ucho, zerwane niemal całe lewe, do tego blizna przechodząca od brody aż nad prawe oko - a to tylko sam pysk. Na szyi widnieją ślady po pazurach, choć te w dużym stopniu zostały zasłonięte przez futro. Długie ślady po kocich pazurach są również przez całą długość grzbietu, do tego na prawej przedniej i lewej tylnej są ślady po ugryzieniach. Jej futro wciąż pozostaje czysto białe i długie, a ślepia mają ten sam kolor - lewe zielone i prawe niebieskie. Wciąż jest smukła i wysoka, lecz do dawnej piękności jej daleko. Na szyi ma ciemnoczerwoną obrożę z kontaktem do jej człowieka.
podobnie jak wygląd, jej charakter przeszedł zmiany. podczas dochodzenia do siebie po walce z samotnikiem miała wiele czasu na przemyślenia, co miało na nią zaskakująco dobry wpływ, być może przez towarzystwo, jakie miała. w efekcie nie tylko jej ciało, jak i jej umysł przeszły przez proces leczenia, dzięki czemu jest w pewnym sensie weselsza. nadal jest mocno wyciszonym kotem, jednak znacznie łatwiej jest się jej uśmiechać. wciąż jest bezpośrednia w swoich słowach, często nie przejmując się tym, jak może to wpłynąć na jej rozmówców, ale zaskakująco nabrała nieco charakteru, więc zdarzy jej się dogryzać innym tu i ówdzie, oczywiście oczekując tego samego w swoją stronę. są to jednak niegroźne uszczypnięcia, nie obrazy. zdecydowanie chętniej też rozmawia, a jej ciekawość została na nowo rozpalona i nie boi się pytać, jeśli coś ją zainteresuje. nadal zostało w niej jednak wiele mniejszych lub większych problemów, z którymi ciężko jej sobie poradzić, jak strach przed opuszczeniem przez bliskich czy problemy ze snem.
Tym razem Tygrysiopręgi coś znalazł i ponownie był to ptak. Kocur mógł kilka lisich długości dalej dostrzec rdzawobrązowe pióra z ciemnymi prążkami. Póki co bażant nie był świadomy obecności wojownika, jednak mogło się to w każdej chwili zmienić.
there's so much more here, a life worth living and with time you drown the FEELING out it's so n o s t a l g i c maybe all the love was worth the pain?