Logo Artemidy
Trawiaste Grzbiety - zachód
Westchnęła cicho na odpowiedź rudego odnośnie poszukiwań. To niemożliwe, żeby kot rozpływał się w powietrzu, chociaż... Tyle przecież było kotów, które z klanu odeszły, a nie zdołano ich odnaleźć. Nie miała więcej pomysłu, co powiedzieć, dlatego z lekkim uczuciem ulgi podłapała zmianę tematu. I to na dużo przyjemniejszy.
- Igła jest wspaniałą, młodą kotką. Jest nieco wycofana i małomówna, ale za to inteligentna i troszczy się o swoją rodzinę. Kiedy chorowałam, przyszła do mnie i dotrzymała mi przez chwilę towarzystwa. Chciałabym, żeby trafiła na kogoś dobrego i takiego, który będzie mógł być dla niej autorytetem - zaczęła opowiadać o czekoladowej córce, a na jej pysku pojawił się delikatny, ciepły uśmiech, kiedy przymrużonymi ślepiami zaczęła patrzeć przed siebie. Nieco zbyt późno zorientowała się, jak teraz wygląda, szybko odchrząkując i ponownie przybierając na pysk neutralny wyraz, mając cichą nadzieję, że cienisty zastępca tego nie zauważył.
- Oczywiście ma też swoje wady. Mam pewne obawy, że nie będzie chciała słuchać kogoś, kogo uważa za gorszego, dlatego niedoświadczony lub niezbyt lubiany mistrz byłby dość złym wyborem. Często zadziera nosa i uważa się za lepszą, ale myślę, że chętnie by na treningi przychodziła - odpowiedziała, tym razem skupiając się na wadach córki, które z trudnością wygrzebała z ogólnej prezencji swojej córki. Końcówka ogona zdegradowanej wojowniczki lekko drgnęła w nerwach, a sama spojrzała kątem oka na syna Świerkowej Igły, zachowując cały czas neutralny wyraz pyska i badawczo się mu przyglądając. Zauważył czy nie?
[Obrazek: d86kpls-359c10b8-1779-4663-b5ec-7066fd2dd134.png][Obrazek: d86kp7h-7066584f-fa2b-4e29-acfe-58d17d385b0e.png]

I look inside myself and see my heart is black.

I see my red door and must have it painted black.

Maybe then I'll fade away and not have to face the facts.

It's not easy facing up when your whole world is black.
LVL 7 30 / 500
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
To prawda. To nie była pierwsza taka sytuacja, kiedy kot tak po prostu zniknął. Jednak jakoś tak bardziej zwraca się uwagę na takie sytuacje, kiedy dotyczą nas bezpośrednio. Może właśnie dlatego zarówno Wiewiórowi jak i Krogulec tak ciężko było zrozumieć istotę tego zaginięcia? To możliwe. Na szczęście zmienili ten temat i zaczęli rozmawiać o czymś o wiele przyjemniejszym.
Słuchał uważnie opisu czekoladowo-białej córki. Nie umknęło również jego uwadze, że na pysku czekoladowo-rudej zawitał lekki, ciepły uśmiech, który niestety zniknął tak szybko, jak się pojawił. Jakby kocica zorientowała się, że "opuściła gardę" i próbowała szybko naprawić swój błąd. Rudzielec zareagował na to lekkim uśmiechem, a jego wibrysy zadrgały przez rozbawienie. Nic się nie zmieniła.
- Może do czasu jej mianowania ponownie zostaniesz wojowniczką. Wydaje mi się, że byłabyś dla niej dobrą mistrzynią - odpowiedział szczerze. Skoro Krogulec była świadoma zarówno wad, jak i zalet córki, a cała prezentacja brzmiała tak, jakby były dość blisko, to chyba trudno byłoby o lepszego mistrza. Jeśli jednak Olchowy Szept i Wężowa Gwiazda nie uznają do ceremonii drugiego miotu zdegradowanej wojowniczki, że jest już gotowa, by powrócić do swojej rangi, to trzeba będzie wymyślić coś innego. To jednak nie był problem cienistego zastępcy, na szczęście. - Rozmawiałem też z Kolcem i Żądło. Oboje chcieli trenować pod moim okiem, jednak nie wiem, czy to dobry pomysł i czy Wężowa Gwiazda się na to zgodzi. Kolec przypomina mi trochę Tchórza, chociaż jest od niego odważniejszy, to nadal jest wrażliwy. Żądło natomiast jest roztrzepana, będzie potrzebowała kogoś, kto nad nią zapanuje i ją okiełzna - podzielił się przy okazji swoją opinią na temat dwóch rudych dzieci, z którymi miał okazję porozmawiać parę razy. - Chyba ci tego wcześniej nie mówiłem, ale masz dobry gust, jeśli chodzi o imiona - dodał, a gdy dostrzegł jej spojrzenie, odruchowo odwrócił wzrok. Nic nie widział, nic nie wie.
LVL 7 295 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Okazało się, że prawdopodobnie niczego nie zauważył... To dobrze. Wypuściła nieco gwałtowniej powietrze z płuc przez nos, kierując wzrok ponownie przed siebie. Na myśl o treningu zacisnęła zęby, wstrzymując się z odpowiedzią, żeby nie puścić z gęby wiązanki soczystych bluzgów. Trening wywoływał w niej jedynie frustrację i nie za bardzo chciała o tym rozmawiać, żeby nie powiedzieć słowa za dużo.
- Też bym chciała być jej mistrzynią. Tylko nie wiem, czy to realne - odpowiedziała dopiero po dłuższej chwili, pozbawiając się na chwilę obecną jakichkolwiek złych emocji, których wybuch byłby bardzo niepożądany w obecnej sytuacji szylkretowej kocicy. Przetrzymała przez nieco dłuższy czas od normalnego powietrze w płucach, by po chwili je wypuścić i posłuchać odpowiedzi Wiewióra na jej słowa. A potem przeszli do zdecydowanie łatwiejszych i lżejszych tematów, dlatego mięśnie zdegradowanej wojowniczki nieco się rozluźniły, przez co mogło pokazać się spięcie, jakie wywołało spotkanie zastępcy.
- Kolec ma dobre serce. Dopilnuj, żeby dostał mistrza, który będzie równie wrażliwy i będzie chciał mu pomóc. Za to Żądło rzeczywiście potrzebuje nieco twardszego poprowadzenia, ale nie chciałabym, żeby ją ktoś złamał i życie obrzydził - odpowiedziała na jego słowa, również dzieląc się swoimi spostrzeżeniami i tym, czym by się kierowała przy wyborze mistrzów, gdyby to ona miała taką moc. Chciała dla swoich dzieci jak najlepiej, nie musiały też trafić do wojowników, którzy byli doświadczeni. Ten miot nie wymagał doświadczenia, a... Wrażliwości. Czyli tego, co większości kotom brakowało.
- Kieł jest też pełna życia, ale dużo łatwiejsza do opanowania niż Żądło. Jest też ambitna i mogłaby trafić do kogoś, kto dopiero zaczyna i nie wie za bardzo, jak się połapać w nowej roli, ale nie do kogoś, kto ma twardy charakter. Ostra jest za to pełna energii, ale potrzebuje ukierunkowania, żeby poszła w dobrą stronę - opowiedziała również o dwóch pozostałych córkach, z którymi prawdopodobnie Wiewiór nie rozmawiał zbyt długo. W końcu był zajęty milionem treningów i dodatkowo douczaniem innych terminatorów, którzy trafili na gorszy sort mistrzów w Cieniu.
- Huh...? Dzięki - powiedziała, na początku lekko zdziwiona, a zaraz potem szybko odpowiadając i odchrząkując po zakończeniu wypowiedzi. Dużo osób mówiło jej, że ma dobry gust co do imion, ale od Wiewiórczego Ogona brzmiały... Tak dziwnie. Nie była w stanie określić, dlaczego ani jak dziwnie, dlatego zamknęła na dłuższą chwilę ślepia i odrzuciła myśl dwoma ruchami jakby czemuś zaprzeczała.
[Obrazek: d86kpls-359c10b8-1779-4663-b5ec-7066fd2dd134.png][Obrazek: d86kp7h-7066584f-fa2b-4e29-acfe-58d17d385b0e.png]

I look inside myself and see my heart is black.

I see my red door and must have it painted black.

Maybe then I'll fade away and not have to face the facts.

It's not easy facing up when your whole world is black.
LVL 7 30 / 500
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Nie ode mnie to zależy, ale bądź dobrej myśli. Wydaje mi się, że odbyłaś już swoją karę wystarczająco długo - odparł, jednak nie zamierzał tego dłużej ciągnąć, widząc jakie emocje to wszystko wzbudza w jego byłej partnerce. Pozostało mieć jedynie nadzieję, że Wężowa Gwiazda pozwoli, by Krogulec wyszkoliła któreś ze swoich kociąt, skoro z rangą terminatora siedzi już od jakiegoś czasu i zapewne zrozumiała swój błąd. Dostrzegł też, jak jej mięśnie nagle się rozluźniły. Dopiero wtedy zauważył, jak bardzo spięta była, gdy tu przyszedł. Jak widać jej również to wszystko nie przychodzi z łatwością. - Kolec potrzebuje również czułości, zrozumienia. Rozmawiając z nim, zauważyłem że bardzo się tulił, jakby potrzebował czułości, miłości. Oczywiście, postaram się znaleźć mistrza, który będzie do niego pasował, ale powiedz szczerze. Czy poświęcasz mu tyle samo czasu, co reszcie? Natomiast Żądło myślę, że by się odnalazła na treningu z Szopem, jeśli zdołałby do tego czasu ukończyć trening - odpowiedział. Jego ton nie był agresywny, był neutralny. Nie chciał atakować Krogulec tym pytaniem o Kolca, po prostu miał wrażenie, że synkowi brakowało miłości, jakby matka nie dawała mu jej wystarczająco dużo. Oczywiście, mógł się mylić, jednak wolał się upewnić.
Wysłuchał opisu pozostałych dwóch córek. Nie rozmawiał z nimi wiele, jednak miało to sens i pasowało to do obrazu, jaki miał przed oczami, myśląc o nich. - Przekażę to wszystko Wężowej Gwieździe i spróbuję zaproponować przy okazji jakichś mistrzów dla nich. Dziękuję, że mi to wszystko powiedziałaś - mruknął. To z pewnością pomoże uniknąć takiej sytuacji, jak miała miejsce w przypadku Bobrzej Łapy, czy Wydry, które kompletnie nie trafiły ze swoimi mistrzami, przez co ich treningi ciągnęły się nie wiadomo jak długo i kotki musiały uczyć się na własną łapę.
- Um... nie ma sprawy - rzekł równie zdziwiony. Nie spodziewał się żadnej reakcji ze strony byłej partnerki, a jak widać pozytywnie się zaskoczył. Ciekawe.
LVL 7 295 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przytaknęła jedynie głową na próbę zakończenia tematu przez Wiewiórczego Ogona, nie zamierzając go ciągnąć. Nie dość, że ja drażnił to zaczęło się budzić również rozdrażnienie na zastępcę. Żeby być dobrej myśli trzeba mieć jeszcze perspektywy na poprawienie sytuacji, a obecnie nie miała ich żadnych.
- Kolec musi być twardy. Żeby nikt nie mógł go skrzywdzić - mruknęła w odpowiedzi dopiero po chwili, zaciskając po ostatnim słowie zęby. Nie chciała, aby jej syn wyrósł na miękką kluchę i pozwolił sobą pomiatać na prawo i lewo. Nie zamierzała też pozwolić, żeby ktoś go skrzywdził, a wiedziała, że jego siostry dadzą sobie radę. Starczyło je tylko zahartować, a charakter miały odpowiedni, by z tego coś ukształtować. Z rudym potomkiem było inaczej. On znacznie odstawał od swojego rodzeństwa, wydawał się delikatny i łatwowierny, a to nie są pożądane cechy u kocurów.
- A ile Szopowi zostało do ukończenia treningu? - zapytała, chcąc zmienić temat na bardziej przyjemny. Pomimo, że nie lubiła się z burym synem i przez to za bardzo nie mogła doglądać jego postępów w treningu to jednak był jej dzieckiem. Liczyła cicho, że wkrótce uda mu się ukończyć szkolenie i zostanie wojownikiem. Na słowa podziękowania przytaknęła głową. Przynajmniej tak mogła zadbać o przyszłość swoich potomków, bo inaczej za bardzo nie mogła. Miała jedynie cichą nadzieję, że tą, która przypadnie do szkolenia Olchowemu Szeptowi będzie Igła, ktora jest wystarczająco wytrzymała, żeby znieść przytyki o swojej matce. Cicho liczyła, że żadne z jej dzieci nie dostanie się w brudne łapska jej mistrza, ale prawdopodobnie nadzieje to były płonne. A następnie zapadła niezręczna cisza po dziwnym komplemencie ze strony syna Świerkowej Igły, której nie miała pomysłu na przełamanie. Zacisnęła na moment zęby, by po chwili się rozluźnić i przenieść wzrok przed siebie, chcąc udawać, że nic takiego się nie stało.
[Obrazek: d86kpls-359c10b8-1779-4663-b5ec-7066fd2dd134.png][Obrazek: d86kp7h-7066584f-fa2b-4e29-acfe-58d17d385b0e.png]

I look inside myself and see my heart is black.

I see my red door and must have it painted black.

Maybe then I'll fade away and not have to face the facts.

It's not easy facing up when your whole world is black.
LVL 7 30 / 500
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kto wie. Może Wężowa Gwiazda jednak zauważy, że Krogulczy Szpon przemyślała swoje zachowanie i już długo znosi swoją karę, także przydałoby się już ją znieść i przywrócić do rangi wojownika. Nie zamierzał jednak w żaden sposób w to interweniować, ponieważ nie leżało to w jego kompetencjach oraz nie mógł pozwolić, by uczucia, jakimi po tym wszystkim nadal darzył córkę Traszkowego Grzbietu jakkolwiek wpłynęły na jego zachowanie i decyzje, jako zastępca. Musiał być bezstronny, a w tym wypadku decyzja należała zarówno do przywódcy, jak i do Olchowego Szeptu, który Krogulczą Łapą się opiekował. Niestety.
- Masz rację. Przyda mu się ktoś, kto ma głowę na karku i nauczy go jak być twardym, ale nie zniechęci go przy tym do treningu i nie skrzywdzi. Jednak relacja z matką to trochę inna rzecz i wydaje mi się, że on potrzebuje od ciebie trochę więcej uwagi. Takie sprawiał wrażenie, aczkolwiek mogę się mylić - odpowiedział na dość wymijającą odpowiedź byłej partnerki. Domyślał się, że kocica nie rani syna celowo, że nie chce wyrządzić mu krzywdy i robi to wszystko dla jego dobra, ale Kolec sprawiał wrażenie takiej... przylepy. Wydawał się prosić wręcz o uwagę podczas spotkania z ojcem, jakby brakowało mu tego od drugiego z rodziców. Oczywiście, to czekoladowo-ruda była matką, jednak zastępca również był jakoś zainteresowany w wychowywanie kociąt, zatem uznał, że taki komentarz, zwłaszcza kiedy nie brzmiał w żaden sposób ofensywnie, był na miejscu.
- Nie wiem dokładnie czego mu brakuje, ale z tego co wiem to niewiele. Rangi i być może coś jeszcze - odpowiedział. Nie wiedział dokładnie, jak się przedstawia stan wiedzy burego syna, jednak wiedział, że zakończenie jego treningu było jedynie kwestią czasu i być może na następnej ceremonii zostanie mianowany. O ile dobrze pójdzie, to może będzie dzielił tę chwilę z matką.
Szli w niezręcznej ciszy przez parę dobrych uderzeń serca. Żadne z nich nie wiedziało, bądź też nie chciało w jakikolwiek sposób zaczynać nowego tematu. Trwało to kilka chwil, kiedy rudzielec zdecydował się to przerwać. - Chciałbym... jeszcze raz cię przeprosić - zaczął, wypuszczając powietrze ze świstem. Czuł, jak serce mocniej mu bije, jakby lada moment miało wyskoczyć z klatki piersiowej. Obawiał się reakcji kocicy, że ta znowu się zdenerwuje, że znowu się pokłócą, że znowu padnie tyle niepotrzebnych niemiłych słów. - Za wszystko. Nie chcę się więcej kłócić.
LVL 7 295 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Słuchała zastępcy, gdy ten zaczął mówić o potrzebach syna, zamyślając się nad tym, co naprawdę z niego chce zrobić. Chciałaby, żeby nikt go nie mógł zranić, żeby był odporny na wszystkie przeciwności losu i, swoim zdaniem, chciała osiągnąć cel dobrą drogą. A jednak okazało się, że krzywdziła coraz bardziej Kolca, który, bądź co bądź, był jej synem. Jedną z nielicznych osób, która chciała mieć dobre relacje z matką i starała się o to ze wszystkich swoich sił, a ona go odrzucała.
- Może i masz rację… – mruknęła cicho, jakby niechętnie, jednak wyraz zamyślenia szybko zniknął, gdy trzepnęła głową w bok i zamknęła ślepia, by po tym geście zmienić się na neutralny. Dość myślenia o tym, co było. Miała jednak nadzieję, że nie było za późno na poprawę relacji z rudym synem. Przeszła gładko w kolejny temat, tym razem o innym synu: Szopie, który był już blisko ukończenia treningu.
- To rzeczywiście mało. Może uda mu się ukończyć trening przed ceremonią. Chciałabym, by miał szansę uczyć swoje młodsze rodzeństwo, ale z tego, co widziałam, to Wężowa Gwiazda dość niechętnie daje nowym wojownikom terminatora – odpowiedziała, patrząc kątem oka na Wiewióra, przez chwilę nawet łapiąc z nim śmiały kontakt wzrokowy. Praktycznie nigdy nie unikała rozmawiania w taki sposób, chyba że ktoś ją za bardzo stresował, jak na przykład w niektórych niezręcznych sytuacjach z czasów partnerstwa syna Świerkowej Igły ze zdegradowaną wojowniczką. Potem odwróciła od niego wzrok i szła cały czas przed siebie przez pokryte sporą warstwą śniegu Trawiaste Grzbiety, śledząc uważnie najbliższe otoczenie. Słysząc, że rudy ponownie zaczyna rozmowę, skierowała głowę w jego stronę i uniosła brwi.
- A ty znowu przepraszasz – powiedziała po chwili ciszy z lekkim, zadziornym uśmiechem. Młodszy kocur miał tendencje do nagminnego przepraszania i chociaż widać było, że Krogulec złość przeszła, pomimo że długo trzymała to i tak to robił. Prychnęła za to cicho na następne zdania, a białe wąsy drgnęły lekko w rozbawieniu.
- No już dobra, przyjmuje przeprosiny. Też nie zachowałam się wobec ciebie w porządku – mruknęła nieco ciszej i spokojniej w geście, że to żart nie był. Tym razem. Jednak już po chwili ponownie na pysku szylkretki zagościł zadziorny uśmiech, kiedy zadarła nieco wyżej głowę.
- Ale jak znowu będę cię o coś podejrzewać to tak łatwo nie będzie – rzuciła pół żartem, pół serio, chcąc bardziej zobaczyć reakcję rudzielca na jej słowa.
[Obrazek: d86kpls-359c10b8-1779-4663-b5ec-7066fd2dd134.png][Obrazek: d86kp7h-7066584f-fa2b-4e29-acfe-58d17d385b0e.png]

I look inside myself and see my heart is black.

I see my red door and must have it painted black.

Maybe then I'll fade away and not have to face the facts.

It's not easy facing up when your whole world is black.
LVL 7 30 / 500
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Wiesz... to nadal tylko kociak. Widzi, ile czasu spędzasz z jego siostrami i nie rozumie, dlaczego jego traktujesz inaczej. Przemyśl to - dodał na koniec, nie chcąc ciągnąć i tego tematu. Jeszcze by się pokłócili, a rozmawiało im się tak przyjemnie i spokojnie. Szkoda byłoby to zepsuć.
- Myślę, że to zależy od kota. Ja dostałem pierwszego terminatora na tej samej ceremonii, na której zostałem wojownikiem, więc jeżeli Wężowa Gwiazda uzna, że Szop także jest na to gotowy, to mu kogoś przydzieli. Mam nadzieję, że tak się stanie. Dużo się nauczył na własną łapę, naprawdę mu zależy na zostaniu wojownikiem, a gdyby dostał pod swoje skrzydła kogoś z rodziny, łatwiej byłoby mu się przyzwyczaić do nowych obowiązków, wiesz, nie musiałby się stresować, że coś źle zrobi - odpowiedział, nie unikając nawet chwilowego kontaktu wzrokowego z byłą partnerką. Tym razem nie miał powodu, by to robić. Przestało być między nimi niezręcznie, zatem patrzenie sobie wzajemnie w oczy była naturalną rzeczą, przynajmniej na chwilę.
Odetchnął z ulgą na słowa czekoladowo-rudej. Bał się, że go wyśmieje, że zareaguje w nieco inny sposób, a tutaj proszę. Pozytywnie się zaskoczył. Również zadziornie się uśmiechnął i tyrpnął kocicę w bark. - Powinnaś już zauważyć, że bardzo lubię to robić - zażartował. Na nikim nie zależało mu tak bardzo jak na niej. Nikogo nigdy nie przeprosiłby tyle razy, co jej. Choć było różnie między nimi, zdarzały się wzloty i upadki, to nadal ją kochał i nie potrafił przestać. Po prostu była tą jedyną i nic tego zmieni. Nawet jeśli zdawał sobie sprawę z tego, że nie powinni się z powrotem wiązać, że to może nie być najlepszy pomysł, chciał tego. Liczył, że w końcu uda im się utworzyć szczęśliwą rodzinę. Liczył na to, że znowu się zejdą. Niekoniecznie teraz, ale w przyszłości. Niedalekiej, lub dalekiej. Kiedykolwiek.
Zdziwił się, kiedy córka Traszkowego Grzbietu przyznała się do błędu. To było takie... nie w jej stylu. Aczkolwiek rudzielec ucieszył się i uśmiechnął do niej zadziornie. - Mogłabyś powtórzyć? Nie dosłyszałem - mruknął, a jego wibrysy drgnęły w rozbawieniu. - Następnym razem nie uda ci się wyprowadzić mnie z równowagi tak łatwo - noo, może. Kto wie. Niczego nie mógł zagwarantować. - To co? Znowu się przyjaźnimy?
LVL 7 295 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Też racja. Szop w ogóle się stresuje? - zadała pytanie, bo sama jakoś w to za bardzo nie mogła uwierzyć. Bury kocur wydawał się bardziej z typu kotów, które miały wszystko pod ogonem, byleby im było wygodniej. Nie spodziewała się po nim niczego więcej tak naprawdę, ale trzeba bylo mu przyznać, że skoro dużo nauczył się na własną łapę to jest pracowity i ambitny, co się zupełnie nie zgadzało z obrazem, jaki wykreowała sobie wobec niego Krogulec. Może jednak i w jego ocenie się myliła? W końcu, w życiu popełniła masę błędów przez swój taki a nie inny, nieco wybuchowy charakter, który nie znosił sprzeciwu. Gorzej, że syn był jednostką, która lubiła się buntować przeciw narzuconym z góry zasadom, co się jego matce nie podobało.
- I to już dawno - odpowiedziała, również nie powstrzymując się od tyrpniecia rudego w bark, trochę mocniej niż to zrobił on, ale nie na tyle, żeby krzywdę zrobić. Ponad to, co ona mogła zrobić takiej górze mięśni? Szczególnie, że nieco zaniedbała treningi i opierała się praktycznie w całości na ganianiu za dzieciakami, spacerami i ewentualnymi polowaniami czy patrolami, na które od czasu do czasu się zabierała. Cóż tu więcej rzec, w szczytowej formie na pewno nie była.
- Hohoho, jeszcze czego. Jak się ma brudne uszy to się nie słyszy - stwierdziła, unosząc w końcu ogon do góry i rozluźniając się całkowicie w towarzystwie zastępcy. Kto by pomyślał, że wrócą do takiego etapu.
- Hm... No nie wiem, nie wiem - mruknęła w odpowiedzi przez chwilę zachowując całkowita powagę, ale w pewnym momencie nie mogła powstrzymać cisnącego się na pysk zadziornego uśmiechu. Chciała zobaczyć jego minę na słowa, które wyłącznie wypowiedziała. Chciała znać jego reakcje, jego chwilowe zawiedzenie i niepewność. Sprawiało to córce Traszkowego Grzbietu pewnego rodzaju przyjemność, której nie potrafiła sobie odmówić.
[Obrazek: d86kpls-359c10b8-1779-4663-b5ec-7066fd2dd134.png][Obrazek: d86kp7h-7066584f-fa2b-4e29-acfe-58d17d385b0e.png]

I look inside myself and see my heart is black.

I see my red door and must have it painted black.

Maybe then I'll fade away and not have to face the facts.

It's not easy facing up when your whole world is black.
LVL 7 30 / 500
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Raczej nie. Ale wiesz, inaczej jest w teorii, jak się o czymś mówi, a inaczej jest w praktyce, jak przychodzi co do czego. Myślę, że jakakolwiek odpowiedzialność za drugiego kota jest w jakiś sposób stresująca - odpowiedział. Owszem, Szop nie wydawał się być tym typem, który by się czegoś obawiał, ale... różnie to bywało. Szkolenie terminatorów mimo wszystko było jakąś odpowiedzialnością i w gruncie rzeczy było dość stresujące, ale być może Pluskająca Łapa nie będzie się tego obawiał, wręcz przeciwnie - może potraktuje to jako dobrą zabawę i podejdzie do tego na luzie. Czas pokaże.
- Zresztą, nie tylko to - odparł, posyłając kocicy zadziorny uśmiech, pozostawiając jej do przemyślenia, o co dokładnie mogło mu chodzić, bo robić z nią lubił bardzo wiele rzeczy. Spacerki, polowania i inne takie. Długo by wymieniać.
- To nie kwestia brudnych uszu. Po prostu właśnie słyszałem, że przyznałaś się do błędu i wydaje mi się, że mogłem coś źle usłyszeć - rzucił, rozbawionym tonem. Przyznawanie się do błędów było takie... nie w stylu Krogulec i rudzielec nie mógł się powstrzymać od skomentowania tego. Pokazywało to jednak, że córka Traszki w jakiś sposób jednak zrozumiała swoje zachowanie i kara dobrze jej zrobiła. Szkoda, że dopiero teraz, ale lepiej późno niż wcale, czyż nie?
- Ćśśśś - uciszył ją, na chwilę, udając jakby coś nasłuchiwał. - Zobacz! - krzyknął po chwili, kierując wzrok w kierunku pobliskich drzew. W rzeczywistości nic tam nie było, po prostu chciał uśpić czujność szylkretki, by podłożyć jej łapę, a gdy ta się przewróciła (o ile dała się na to nabrać), przygniótł ją do ziemi swoim ciałem. - A może wcale nie chcesz wracać do przyjaźni? - mruknął, rozbawionym tonem, aby dać jej do zrozumienia, że to nie skończy się kolejną ciążą. To tylko żarty i wygłupy, SERIO. - No bo kto by nie chciał takiego przystojnego zastępcy, hmmm?
LVL 7 295 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czy odpowiedzialność za drugiego kota była stresująca? Jak dla kogo. Krogulec czuła się, jakby była stworzona do funkcji bycia mistrzem, który wyszkoli następne pokolenia i świetnie się przy tym bawiła. Podniosła brwi na odpowiedź, że nie tylko lubi robić. O proszę, a to ciekawe.
- Czyli konkretnie co? - zapytała z zadziornym uśmiechem na pysku, lekko mrużąc przy tym morskie ślepia. Nie wiedziała do końca, jak mogłaby zinterpretować jego słowa i nie chciałaby, żeby nic z jej myśli nie była dla niego... Krzywdząca.
- A widzisz. Może jednak umiem przyznawać się do błędów? -zadala pytanie, nadal będąc w wyśmienitym humorze, lekko przechylając końcówkę ogona na jedną ze stron, będąc niemal całkowicie rozluźniona podczas tego Niny swobodnego spaceru.
Skierowała badawczy wzrok w kierunku, w którym niby było coś ciekawego nie zaprzestając jednak marszu, co było dla niej zgubne. Wnet poczuła, jak ktoś ją sprytnie podcina, przez co straciła równowagę i legła jak długa na ziemi, ale nie dane było się podnieść zdegradowanej wojowniczce. Nim się zorientowała co się dzieje, została przygnieciona przez kocura. W pierwszym odruchu przygotowała tylne łapy do kopnięcia i prawdopodobnie by się nawet nie powstrzymała, gdyby nie przypomnienie, że rudy jest jednak zastępcą. Pomimo wściekłości, jaka w niej narośla, zdecydowała się jedynie cofnąć uszy oraz zacisnąć zęby, poddając się działaniom syna Świerkowej Igły.
- Kto by nie chciał być z przystojnym zastępca przecież - mruknęła, siląc się na neutralny ton, po czym ponownie powrócić do zaciskania szczęk, aby to, co kotłowało się w jej wnętrzu nie ujrzała światła dziennego. Nie mogła na to pozwolić. Nie była kimś, kto mógłby zaprotestować, szczególnie że praktycznie Wiewiór byl jej jedyna deska ratunku, która mogłaby ją uratować od wiecznego gnidnia na randze terminatora. Nie cierpiała tej bezsilności, która wściekłe kołatała się we wnętrzu córki Traszkowego Grzbietu, jednak nie ukazała niczego nawet drgnięciem końcówki ogona, ale również zgięła kark, pochylając głowę do swojej klatki piersiowej i nie patrzyła na rudego kocura. Mięśnie zaś były spięte, chociaż nie zdawały się zapowiadać nagłego, ogłuszającego ciosu czy czegos podobnego.
[Obrazek: d86kpls-359c10b8-1779-4663-b5ec-7066fd2dd134.png][Obrazek: d86kp7h-7066584f-fa2b-4e29-acfe-58d17d385b0e.png]

I look inside myself and see my heart is black.

I see my red door and must have it painted black.

Maybe then I'll fade away and not have to face the facts.

It's not easy facing up when your whole world is black.
LVL 7 30 / 500
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- No wiesz... spacerować, polować, rozmawiać, różne takie małe rzeczy. Z tobą lubię robić wszystko - mruknął, na końcu pokazując kocicy język, a jego wibrysy drgnęły w rozbawieniu. Chyba nigdy nie przeprowadził z Krogulec tak luźnej i przyjemnej rozmowy, a przeprowadzili ich naprawdę wiele. Jednak nie przeszkadzało mu to. Najważniejsze, że teraz było dobrze i zapewne będzie tylko lepiej. Oby.
- Najwidoczniej tak. Uwierzę w to, co wydaje mi się że słyszałem, bo chyba nie mam innego wyjścia - rzekł, po czym wzruszył teatralnie ramionami. NO CUSZ. Skoro czekoladowo-ruda nie kwapiła się do tego, aby powtórzyć swoje słowa, rudzielec musi się sugerowac tym, co usłyszał. Zdarza się.
Krogulec wpadła jak śliwka w kompot, nabierając się na trik z odwróceniem uwagi i wylądowała na ziemi, przygnieciona przez syna Świerkowej Igły. Ten z początku nie zauważył jej niezadowolenia, zatem jej słowa wziął za kontynuację swojego żartu i brnął dalej. - Prawda? Też się nad tym zastanawiam. Co prawda nie jestem już pierwszej młodości, ale chyba dobrze się trzymam? Bo ty, zważywszy na to, że powiłaś aż dwunastkę kociąt, wyglądasz bardzo dobrze i szczerze mówiąc, nigdy bym nie powiedział, że masz na swoim koncie nawet jedno. - Żartował dalej, dopiero po czasie zauważając, że cała ta sytuacja nie podoba się Krogulec ani trochę. Nie chciał jednak się przed nią kajać, a utrzymać konwersację w tym luźnym tonie, dlatego też wstał z niej, jakby nigdy nic. - No tak, zapomniałem, że ktoś tu nie lubi być więziony. Zwracam ptaszynie wolność. Leć - Uśmiechnął się też do niej przepraszająco, mając nadzieje, że zaraz znowu na niego niego nakrzyczy i wszystko pojdzie jak krew w piach. Bo było już naprawdę dobrze!
LVL 7 295 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Ach tak? - zapyrala, unosząc jakby brew do góry, zaczepnie sie do niego uśmiechając. Oczywiście, że spacerki i polowania, w końcu kto nie chciałby z nią porozmawiać jak już lepiej poznać zdegradowana wojowniczkę?
- No cóż, będziesz musiał - odpowiedziała, a jej uśmiech przeszedł w szerszym przez krotkaza chwilę, a sama rzuciła mu rozbawione spojrzenie. Przynajmniej przez krótka chwilę mogła poczuć się swobodnie i beztrosko, zupełnie tak, jak parę księżyców temu, gdzie była jeszcze wojownikiem. No, chociaż tyle. Potem sytuacja przybrała nieprzyjemnego dla czekoladowo-rudej kocicy obrótu.
Nic dziwnego, że Wiewior nie zauważył, w końcu Krogulec słynęła z tego, że swoje niezadowolenie wyrażała głośno i gwałtownie, a znikało ono równie szybko. Tym razem musiała jednak się powstrzymać od wszelkich tego typu zagrywek, jeśli chciała mieć jakiekolwiek szanse zostania wojownikiem po raz kolejny. Pomimo, że następne słowa kocura by komplementem, córka Traszkowego Grzbietu w ogóle tak ich nie odebrała. Były jedynie kolejnymi słowami, co dobilaly ją coraz mocniej do podłoża, a sama nie mogła nawet niczego powiedzieć, dlatego też zdecydowała się zachować milczenie zamiast cokolwiek odpowiadać. Miała jedynie nadzieję, że Wiewiór nie potraktuje tego jako oznakę braku szacunku czy coś w tym rodzaju. Dla kocicy lepiej było nic nie mówić, miała wtedy pewność, że niczego nie powie niewłaściwego. A wiadomo, jeden nieostrożny ruch i już można skończyć pod lodem, nie mogąc się spod niego wydostać aby zaczerpnąć tchu. Nagle ciężar zniknął, dlatego też poczuła ulgę, że zastępca się odsunął. Nie czuła się komfortowo pod jego ciałem, szczególnie jak ogólny dyskomfort do dotykania mieszał się ze świadomością, że nie może odepchnąć ani nawet wyrazić słownego sprzeciwu, bo mogłoby to byc źle odbierane. Podniosła również się na łapy, uparcie kierując wzrok przed siebie, który starał się grać obojętny na wszystko, tak samo jak wyraz pyska. I pomimo, że aktorką zawsze była kiepska i niezbyt jej to wychodziło wcześniej, tak nowa sytuacja wymusiła na szylkretowej kocicy pozyskanie nowych umiejętności, w tym maskowania swoich prawdziwych uczuć.
- Dzięki - powiedziała jedynie dość sztywno, po czym ponownie ruszyła przed siebie, aby kontynuować spacer. Nie wskazywała nic więcej na to, że obecność rudego mogłaby być niepożądana czy też innych gestów, które mogłyby go zniechęcić. No... Prócz samych starań zachowania neutralnego poziomu konwersacji.
[Obrazek: d86kpls-359c10b8-1779-4663-b5ec-7066fd2dd134.png][Obrazek: d86kp7h-7066584f-fa2b-4e29-acfe-58d17d385b0e.png]

I look inside myself and see my heart is black.

I see my red door and must have it painted black.

Maybe then I'll fade away and not have to face the facts.

It's not easy facing up when your whole world is black.
LVL 7 30 / 500
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Już nic nie odpowiedział na słowa Krogulec, jedynie utrzymał swój zadziorny uśmiech. Mogła sobie myśleć, co chce, on swoje powiedział, no. Tak samo nie zamierzał już nijak komentować sprawy jej przyznawania się do błędów. Dobrze, że nabyła te umiejetność, z pewnością zaoszczędzi jej to wielu kłotni w przyszłości.
Wiewiór nie zdawał sobie sprawy z tego, jak Krogulec odbiera całą te sytuację. Nie wiedział, że boi się cokolwiek powiedzieć, cokolwiek zrobić, i beztrosko sobie żartował. Gdyby tylko zdawał sobie z tego sprawę, zapewne wybiłby jej to z głowy, zapewniając że nie zrobi nic przeciwko niej, ale... cóż, nie siedział w jej głowie. Widział jedynie jej nagłą zmianę zachowania. Zamiast wygłupiać się z nim, stała się taka jakby... spięta, jakby straciła humor.
- To były żarty, hej. Jeśli robię coś, co ci się nie podoba, to przecież możesz powiedzieć. Nie zjem cię za to, Krogulec - mruknął, próbując jakoś przywrócić poprzedni ton konwersacji, jednak z średnim skutkiem. Był na siebie zły, że znowu zmarnował szansę, że znowu ją zdenerwował i nie wiedział, kiedy przestać. Że znowu posunął się za daleko. Uznał więc, że chyba lepiej będzie, jeśli zostawi terminatorkę samą, bo jego obecność nie przynosi nic dobrego. - Eh, naprawdę nie chciałem, przepraszam. Pójdę już - westchnął smętnie, kierując swoje kroki w kierunku obozu. Gdyby umiał pisac, to napisałby poradnik: „jak wszystko zepsuć w ciągu 5 uderzeń serca”, doprawdy.

Zt? Chyba ze jakos go zatrzyma
LVL 7 295 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Skierowała na niego kątem oka wzrok, gdy mówił, że to jedynie żarty. Kto jak kto, ale Wiewiór powinien wiedzieć, jaki Krogulec ma stosunek do przygniatania jej do ziemi, a także dotyku, którego nie jest prowokatorką. Nie pisała się na to, nie chciała tak szybko skracać dystansu, chcąc żeby wszystko rozwijało się swoim tempem. Ale widocznie syn Świerkowej Igły miał własny plan, którym się nie podzielił z celem swoich zabaw aż do momentu realizacji pierwszych jego założeń. Nie odpowiedziała jednak nic na jego zapewnienia, że nic się nie stanie, jak mu powie. Nie spodziewała się jednak zbyt ciepłego przyjęcia przez zastępce faktu, że ktoś by mu odmówił. Może w przyszłości, na pewno nie teraz.
- Spoko - mruknęła w odpowiedzi, odprowadzając go wzrokiem i samej kontynuując spacer przez Trawiaste Grzbiety tak, jak to początkowo planowała, próbując dojść do siebie po dziwnej sytuacji. Jako, że nie dała rady w spokoju dokończyć planowanej czynności to poszła na polowanie, aby móc zająć myśli czymś innym. A przynajmniej dopóki córce Traszkowego Grzbietu nie przejdzie.

zt
[Obrazek: d86kpls-359c10b8-1779-4663-b5ec-7066fd2dd134.png][Obrazek: d86kp7h-7066584f-fa2b-4e29-acfe-58d17d385b0e.png]

I look inside myself and see my heart is black.

I see my red door and must have it painted black.

Maybe then I'll fade away and not have to face the facts.

It's not easy facing up when your whole world is black.
LVL 7 30 / 500
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 3 gości