Kocur o orientalnej budowie z płowym futrem i białymi łatami, które pokrywają połowę jego ciała. Ma on skośne oczy w kolorze żółtym.
Nijaki.
Mknąca Łapa [KRz]; Wilgotny Nos [nkt], Jadowita Łapa [GK]
Poczuł się lżej i nieco lepiej, gdy podzielił się tą wiadomością z Popielnym Żarem. Niemniej jednak nie spodziewał się z jej strony takiego zainteresowania tym drugim kotem. Jego siostra wyglądała wręcz tak, jakby coś sugerowała, jednak Drzewna Łapa w mig odgonił od siebie te myśli. Na ten moment nie interesowały go aż tak bliskie relacje z innymi, a w szczególności z jakimiś kotkami. Dopiero co poznał się z Deszczową Łapą, więc mówienie tu o jakiejś głębszej więzi jest bez sensu. Dlatego nim odpowiedział, popatrzył się na swoją siostrę lekko zmieszanym wzrokiem.
– Deszczowa Łapa, kotka – pozbył się wątpliwości Popielnego Żaru. – Ta z krzywym pyskiem, brązowa, drobna – opisał ją pokrótce. Nie zdziwiłby się, gdyby ta po prostu nie skojarzyła jego nowej znajomej z wyglądu. Bądź co bądź bura terminatorka wydawała się chować w cieniu i nie pokazywać się wielu kotom. – A jeśli chodzi o inne klany... Spotkałem się kiedyś z Sasanką z Klanu Gromu – dodał, ot, taką ciekawostkę. – Co z tobą? Ostatnio często widywałem cię z tym... Jak mu tam? Ciepłym? – tak szybko jak zaczął temat o sobie, tak prędko go skończył, próbując skupić się tym razem na życiu Popieliczki. Warto było nadrobić te zaległości, a ona na pewno miała o wiele więcej do powiedzenia od niego.
Księżyce: 151 Mistrz: Grzybowa Polana [*] Płeć: kotka Matka: Trzcinowa Sadzawka [*] Ojciec: Miekki Obłok Partner: wspomnienia Trwałe urazy: rozległa blizna na prawym udzie, blizna na kufie, zasłonięte ślady ugryzienia na karku
Wysoka;krótkowłosa;zgrabna.
Kocica ma długie łapy, łabędzią szyje, kształtny łepek i biczowaty ogon. Szatą przypomina dzikiego zająca, a dokładnie jest szaro-niebieska z ciemniejszym nalotem na czole, karku, grzbiecie który stopniowo przechodzi w jaśniejsze tony i zlewa się w ciepły krem na pyszczku, policzkach oraz podbrzuszu i wewnętrznej części łap jak i stopach. Córka Trzcinowej Sadzawki nie ma widocznego pręgowania! (pręgowanie ticked) Jej oczy są żywo pomarańczowe, nosek w kolorze dojrzałej czereśni, a uszy nieco większe niż u przeciętnego kota z różowawym wnętrzem. Porusza się z gracją i pewnością siebie, a na jej pyszczku niezmiennie jawi się spokojny i łagodny uśmiechem.
Opanowana;doświadczona;pewna siebie;silna;
Obecna Popielny Żar w dalszym ciągu jest łagodną i miłą kocicą, jednak o wiele bardziej doświadczoną i ostrożną. Początkowa panika i strach, teraz przerodziły się w siłę, która ułatwiła niebieskiej przebrnięcie przez trudne dla siebie okresy. Dzięki niemu wykształciła większą pewność siebie i inny pogląd na świat. Wyzbyła się tej dziecinnej naiwności, którą kierowała się tyle księżyców. Spokojna i opanowana, jednak wciąż gotowa do skoku prosto do gardła temu, który śmie zagrozić jej najbliższym. Mimo tego, że okres odchowywania kociąt ma daleko za sobą, wciąż poczuwa się do tego, aby figurować jako ktoś kto będzie wsparciem jak i tym wytyczającym jawne granice. Trudno wyprowadzić ją z równowagi przy zwykłej rozmowie, oraz odznacza się sporą wyrozumiałością i poczuciem humoru. Potrafi dosadnie postawić na swoim kiedy wymaga tego sprawa i nie zamierza się przed nikim płaszczyć. Czasy potulnej i przesadnie milutkiej kotki już dawno minęły, jednak pewne lęki wciąż w niej siedzą, nie jest bez wad. Mimo starań, może być czasem nieco zbyt pobłażliwa.
Mimo, że wiedziała iż z kontaktami swojego brata jest dość różnie i ledwo ci dopuścił kogoś do siebie nieco bliżej, to i tak miała nadzieje, że kiedyś znajdzie kotkę bądź kocura którego pokocha a ten pokocha i go. Przesadnie zareagowała na opowiedzenie o nieznajomym kocie, którego też poznał Okruch, jednak wiadomym było, że jedynie w żartach. Zaśmiała się pod nosem, widząc jak jej chudy braciak robi zaskoczone miny z nutką zawstydzenia. xx- Z naszego klanu? Hm...chyba powinnam ją poznać po tym opisie - rzuciła zamyślona, chcąc sobie odtworzyć w głowie najbliższe temu opisowi, znane jej koty. Krzywy pyszczek? Brązowa? Drobna? To niezbyt wiele, jednak cóż, nie będzie brata przecież ciągnąć za język. Przynajmniej nie w tym temacie. Najbardziej zainteresowało ja też to, że owa Deszczowa Łapa, była kotką. Po cichu się zaśmiała pod nosem, jednak nie dopytywała więcej, nie chcąc go spłoszyć, bądź zezłościć. - Ja też spotkałam koty z Klanu Gromu. Jedną wojowniczkę i terminatora. Nazywał się Barwna Łapa a wojowniczka Nocna Wichura. Naprawdę bardzo przyjazne i sympatyczne koty. O Sasance nie słyszałam, ale skoro ją spotkałeś i jesteś żywy, mogę stwierdzić, że nie było tak źle - zażartowała, owijając ogon lżej wokół łap, cały czas spoglądając na siedzącego biało-czekoladowego kocurka, najbardziej podobnego z budowy do Trzcinowej Sadzawki. Poruszyła uszami, słysząc pytanie o Gorącą Łapę i ciepły uśmiech wpłynął na jej kształtny pyszczek. xx- Chodzi ci o Dęba? Owszem, często z nim rozmawiam to fakt, bardzo go lubię w końcu...wychowaliśmy się z nim - wymruczała, wspominając bardzo dobrze wspomniane wydarzenie. Nie mogła przecież o tym zapomnieć, a zdawało się że jako jedyna przywiązuje do tego taką a nie inną wagę. Zarówno Płomyk jak i Buk, nie uznają się za rodzeństwo. Tylko Popiel i Dąb utrzymują i mają bliskie, wręcz rodzinne relacje a może i nawet trochę więcej jednak! Nic na poważnie. Oboje to powiedzieli, a Popiel uświadomiła sobie po wariacjach sercowych, że kocha Dęba jak brata. xx- A u mnie w sensie że..co? Znam też koty z innych klanów niż Grom. Znak eee....Niebo z Wichru, chociaż teraz jest samotnikiem... - zaczęła bardzo powoli, niepewnie dobierając słowa, po czym coś ją olśniło i odchrząknęła, zamykając poprzedni temat i zaczęła - Poznałam naszego ojca Drzewna Łapo!
Księżyce: 119 Mistrz: Pluskający Potok [*] Płeć: kotka Matka: Krogulczy Szpon [*] Ojciec: Wiewiórczy Ogon [*] Partner: Polna Gwiazda Trwałe urazy: mała blizna na pysku, długa blizna wzdłuż lewego boku i odgryziony kawałek lewego ucha
Wygląd się zbytnio nie zmienił od czasów kocięcych. Jedynie jej oczy już w pełni wybarwiły się na kolor zielony. Mimo, że urosła to nadal nie zaliczała się do wysokich kotów. Uważa swój wzrost jako wadę dlatego więc próbuje odwrócić uwagę kotów czymś innym jak na przykład swoim pięknym i lśniącym futrem które zawsze jest ułożone i czyste. Szylkretka przybrała kobiece kształty i stała się na pewno atrakcyjniejsza. Wręcz jej wygląd był przeciwieństwem jej zadziornego charakteru. (więcej w KP)
Ostra po utracie swojego ojca nieco się zmieniła. Na początku nie było to widoczne ale po kilku księżycach można zauważyć, że stała się lekko buntownicza. Nadal była wesoła jednak potrafiła zadzierać nosa. Jest młodą aktoreczką która kiedy chce zagra każdego. Była mądrzejsza i nie zachowywała się jak mały kociak. Stała się w końcu dojrzałą kotką która chciała pokazać się w jak najlepszym świetle. (więcej w KP)
Młoda wojowniczka nie byłaby wojowniczką jakby nie polowała. Dlatego więc wyruszyła na poszukiwanie. Złapała już kilka drobnych ptaków ale chciała złapać dzisiaj coś wyjątkowego. Wielkiego królika. Takiego jak złapała na treningu. Dlatego więc uznała, że Trawiaste Grzbiety będą do tego odpowiednie. Gdy wędrowała tak z Pluskiem gdzie niegdzie widziała norki tych stworzeń więc może uda się Ostremu Kwiatu zapolować na takowego. Miejsce to było dość odkryte i suche więc Ostra nie musiała się bać, że wróci cała mokra do obozu. Dzisiaj pogoda była... W porządku mimo iż nie było widać słońca. Podeszła do pewnego drzewa i zaczęła od tego miejsca swoją przygodę. Przyjęła odpowiednią postawę i zaczęła tropić. Przez dłuższy okres czasu nic nie mogła znaleźć ale w końcu znalazła szarego zająca który jadł sobie spokojnie koniczyne. Ostra uśmiechnęła się złowrogo i gdy tylko sprawdziła wszystko, wyskoczyła do przodu i rzuciła się na ofiarę. Złapała zająca za kark ale zdobycz nie chciała się tak łatwo poddać. Zaczęła kopać w różne strony i lekko odbijać się od ziemi. Szylkretka warknęła coś niewyraźnego pod nosem i zacisnęła bardziej kły i przygniotła ofiarę mocno do podłoża. Nagle szylkretka oberwała mocno w policzek od zwierzyny. - Zaraz ci wyrwe te nogi! - warknęła niezrozumiale i wkrótce po tym zając stracił życie. Wypuściła swoją zdobycz i syknęła ze złości. Przyłożyła łapę do policzka i masowała bolące miejsce. Kolejny siniak do kolekcji...
/Topniej :)
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Szczupły, wysoki, niebieski, tygrysio-pręgowany kocur o długim futrze, z białymi znaczeniami i zawsze wypielęgnowaną sierścią. Posiada złote, chłodne oczy, obserwujące wszystko dookoła.
Zazwyczaj jest chłodny, zdystansowany, niezdradzający po sobie zbyt wiele. Jego odpowiedzi są w głównej mierze krótkie i rzeczowe, nie jest to kot do luźnych pogawędek, już nie wspominając o tym, że najczęściej nie podejdzie do ciebie popchnięty własną ciekawością. Ma bardzo ograniczone tematy rozmów, nie jest kreatywny pod żadnym względem. Porażki przyjmuje bardzo źle, nie poddaje się i nigdy nie przyznaje się do błędów. Często kłamie.
Krwawnikowy Liść, Lamparci Krok, Wróbelek
Wojownik odpoczywał w gęstej, wysokiej trawie, myśląc o wszystkich ostatnich wydarzeniach. Miał teraz trójkę terminatorów, w tym kotkę, przez którą odnosił wrażenie, że ma do czynienia z większą ilością kotów, niżeli jedną, z pozoru niewinną terminatorką. Musiał teraz dysponować swoim czasem ostrożniej, żeby w międzyczasie, w przerwach od treningu, móc dodatkowo wypełniać obowiązki, a co najważniejsze, mieć trochę przerwy i czasu dla siebie. To, że był wojownikiem, nie oznaczało, że zgadzał się na harowanie jak wół dla niewdzięcznego klanu. Co się tyczy harowania... rozglądając się tak co jakiś czas, będąc czujnym na niebezpieczeństwa, dojrzał polującą w okolicy świeżą wojowniczkę, którą znał. Podniósł się gwałtowniej, lecz mimo to nadal obserwując jej poczynania, i niemal nie wybuchnął ze śmiechu, gdy zobaczył jej trudne zmagania z jakimś słabym królikiem. To była wojowniczka? Parsknął pod nosem, falując ogonem, by po chwili położyć go wzdłuż tułowia. Przejechał szorstkim językiem po przednich łapach, wylizując z nich ziemię, którą się ubrudził podczas wypoczynku, po czym wstał, żeby podejść do szylkretki, która żałośnie masowała sobie policzek. Ojej, króliczek ją kopnął. Co za nieszczęście.
— Może powinnaś wrócić do swojej poprzedniej rangi? Powtórka z lekcji polowania by ci nie zaszkodziła — rzucił pogardliwie, gdy już znalazł się blisko starszej kotki. Po tym łapą przysunął martwe zwierzę do siebie, a sam usiadł na ściółce. — Dzięki. Przynajmniej nie muszę już dzisiaj polować. — Posłał kotce poważne spojrzenie, chowając sobie uszatego obok łap.
Księżyce: 119 Mistrz: Pluskający Potok [*] Płeć: kotka Matka: Krogulczy Szpon [*] Ojciec: Wiewiórczy Ogon [*] Partner: Polna Gwiazda Trwałe urazy: mała blizna na pysku, długa blizna wzdłuż lewego boku i odgryziony kawałek lewego ucha
Wygląd się zbytnio nie zmienił od czasów kocięcych. Jedynie jej oczy już w pełni wybarwiły się na kolor zielony. Mimo, że urosła to nadal nie zaliczała się do wysokich kotów. Uważa swój wzrost jako wadę dlatego więc próbuje odwrócić uwagę kotów czymś innym jak na przykład swoim pięknym i lśniącym futrem które zawsze jest ułożone i czyste. Szylkretka przybrała kobiece kształty i stała się na pewno atrakcyjniejsza. Wręcz jej wygląd był przeciwieństwem jej zadziornego charakteru. (więcej w KP)
Ostra po utracie swojego ojca nieco się zmieniła. Na początku nie było to widoczne ale po kilku księżycach można zauważyć, że stała się lekko buntownicza. Nadal była wesoła jednak potrafiła zadzierać nosa. Jest młodą aktoreczką która kiedy chce zagra każdego. Była mądrzejsza i nie zachowywała się jak mały kociak. Stała się w końcu dojrzałą kotką która chciała pokazać się w jak najlepszym świetle. (więcej w KP)
Ostra myślała, że może dzisiaj spokojnie zapolować bez zbędnego tłumu. Gdy tak polowała mogła się skupić. A niestety już wcześniej wyczuła jakiegoś kota w pobliżu. I to nie dawało jej spokoju. Dlatego też jak los chciał dostała specjalnie w pysk by było zabawnie i żeby coś się działo dla oglądającego to widowisko. Nie spodziewała się jednak, że to będzie Lód. Na początku myślała, że fajnie. W końcu był okey ten kocur. Jednak gdy tylko się odezwał, nastawienie drastycznie się zmieniło. Spojrzała na niego krzywo. Nie rozumiała go kompletnie. Raz był spoko gościem w teraz zachowywał się jak mysi bobek który myśli, że może robić co chce. Jeżeli myśli, że jest lepszy to się mocno myli. Gdy tylko zabrał jej królika od razu warknęła. - No chyba za dużo sobie pozwalasz koteczku. Ten królik należy do mnie. - szybkim ruchem go odebrała. I nadal na swoim pysku miała wymalowany grymas. Niech spada na drzewo. - Chyba ciebie mrówki pogryzły bo ostatnio byłeś normalny. - prychnęła i dała królika bardziej do tyłu.
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Szczupły, wysoki, niebieski, tygrysio-pręgowany kocur o długim futrze, z białymi znaczeniami i zawsze wypielęgnowaną sierścią. Posiada złote, chłodne oczy, obserwujące wszystko dookoła.
Zazwyczaj jest chłodny, zdystansowany, niezdradzający po sobie zbyt wiele. Jego odpowiedzi są w głównej mierze krótkie i rzeczowe, nie jest to kot do luźnych pogawędek, już nie wspominając o tym, że najczęściej nie podejdzie do ciebie popchnięty własną ciekawością. Ma bardzo ograniczone tematy rozmów, nie jest kreatywny pod żadnym względem. Porażki przyjmuje bardzo źle, nie poddaje się i nigdy nie przyznaje się do błędów. Często kłamie.
Krwawnikowy Liść, Lamparci Krok, Wróbelek
Ale kto nie lubił tłumu, a w tym przypadku widzów? Inna sprawa, jeśli nie umiało się polować, tak jak w sytuacji Ostrego Kwiatu, ale to inna kwestia. Topniejący chciał jedynie pomóc, sugerując kotce powrócenie do poprzedniej rangi i treningu, ale ta jak zwykle musiała się naburmuszyć, niewdzięczna. Specjalną uwagę kocura przykuło jednak określenie, jakim się do niego zwróciła, i niewątpliwie, gdyby nie byli teraz na środku cienistych terenów, dostałaby soczystego plaskacza w pysk, bynajmniej nie będącego wynikiem sparingu dwójki znanych sobie kotów. Wobec tego wojownik jedynie machnął zirytowany ogonem, ale to nie był koniec objawów złości. Jego źrenice zwężyły się, brwi opuściły ku dołowi, a usta zacisnęły. Nikomu nie pozwalał mówić o sobie w pieszczotliwy sposób, a już na pewno nie jakiejś kotce, która była dla niego kompletnie obojętna. Zrobiła tylko jedną rzecz, ale w oczach niebieskiego wojownika, zbyt wiele. Kiedy kotka odsunęła królika w swoją stronę, lekko się pochylił, niezadowolony jej ruchem.
— A teraz jaki jestem? Nienormalny? — zapytał w pierwszej kolejności, niezadowolony jej spostrzeżeniami. Jak ona w ogóle śmiała mówić o nim w ten sposób? — Zostaw — dodał jeszcze, patrzeniem na królika sugerując, że o niego mu chodzi. To on go upolował, a przynajmniej takiej wersji się trzymał.
Księżyce: 119 Mistrz: Pluskający Potok [*] Płeć: kotka Matka: Krogulczy Szpon [*] Ojciec: Wiewiórczy Ogon [*] Partner: Polna Gwiazda Trwałe urazy: mała blizna na pysku, długa blizna wzdłuż lewego boku i odgryziony kawałek lewego ucha
Wygląd się zbytnio nie zmienił od czasów kocięcych. Jedynie jej oczy już w pełni wybarwiły się na kolor zielony. Mimo, że urosła to nadal nie zaliczała się do wysokich kotów. Uważa swój wzrost jako wadę dlatego więc próbuje odwrócić uwagę kotów czymś innym jak na przykład swoim pięknym i lśniącym futrem które zawsze jest ułożone i czyste. Szylkretka przybrała kobiece kształty i stała się na pewno atrakcyjniejsza. Wręcz jej wygląd był przeciwieństwem jej zadziornego charakteru. (więcej w KP)
Ostra po utracie swojego ojca nieco się zmieniła. Na początku nie było to widoczne ale po kilku księżycach można zauważyć, że stała się lekko buntownicza. Nadal była wesoła jednak potrafiła zadzierać nosa. Jest młodą aktoreczką która kiedy chce zagra każdego. Była mądrzejsza i nie zachowywała się jak mały kociak. Stała się w końcu dojrzałą kotką która chciała pokazać się w jak najlepszym świetle. (więcej w KP)
Dostała by w pysk gdyby nie byli na terenach klanu Cienia? A to ciekawe! Ciekawe gdzie zaciąga swoje ofiary żeby im przyłożyć w pysk. Pewnie reputacja mu na to nie pozwala. O jaka szkoda... Chociaż... W sumie nie szkoda. Machnęła złowrogo ogonem a jej źrenice się zmniejszyły. Nie pozwoli siebie tak oczerniać i wyśmiewać. Co za egoista! - Wiesz jak ostatnio się widzieliśmy to tak. Byłeś NORMALNY. Bo można było z tobą porozmawiać a teraz wyskakujesz mi z krzaków i zachowujesz się jak palant. - prychnęła w stronę niebieskiego kocura. Najwidoczniej był palantem już kiedyś tylko to ukrywał. Słysząc jeszcze kolejne słowa wojownika posłała mu zadziorne spojrzenie i na złość zabrała królika do swojego pyszczka i spokojnie zaczęła iść w stronę obozu. Sajo nara frajerze. Ten królik będzie jej i tylko wyłącznie jej. Mimo wszystko była ciekawa jak kocur zareaguje. Może trochę trzeba zdenerwować tego egoiste by przejrzał na oczy, że nie jest nic wart?
/z.t
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Szczupły, wysoki, niebieski, tygrysio-pręgowany kocur o długim futrze, z białymi znaczeniami i zawsze wypielęgnowaną sierścią. Posiada złote, chłodne oczy, obserwujące wszystko dookoła.
Zazwyczaj jest chłodny, zdystansowany, niezdradzający po sobie zbyt wiele. Jego odpowiedzi są w głównej mierze krótkie i rzeczowe, nie jest to kot do luźnych pogawędek, już nie wspominając o tym, że najczęściej nie podejdzie do ciebie popchnięty własną ciekawością. Ma bardzo ograniczone tematy rozmów, nie jest kreatywny pod żadnym względem. Porażki przyjmuje bardzo źle, nie poddaje się i nigdy nie przyznaje się do błędów. Często kłamie.
Krwawnikowy Liść, Lamparci Krok, Wróbelek
Nie miał jeszcze nigdy okazji nikomu przywalić poza granicami klanu, ale to się dobrze dla kocicy składało, bo jako wyjątkowa gwiazdeczka mogła być pierwsza, jeśli tylko miałaby ochotę na dosyć bolesne spotkanie z łapą niebieskiego wojownika. Teraz jednak nie było o tym mowy – tak, jak kotka zdążyła się domyślić, musiał pielęgnować swoją reputację i nie przysparzać sobie jakichś większych konsekwencji, choćby dla własnego luksusu i przyjemności, które oferował mu klan. Z tego też względu nie reagował na jej głupie odzywki, nawet jeśli obelgi cisnęły mu się na język, bo chciał w tej sytuacji starszą kotkę wrobić w bycie złym charakterem. Wspaniałości tego planu dodawał fakt, że miał dobry kontakt z zastępczynią, więc mógł jej opowiedzieć jej o każdym pojedynczym słowie wypuszczonym z ust wojowniczki, która powinna być dojrzała i kulturalna, jak na kota tej rangi przystało? Cóż, określenia typu palant raczej nie wchodziły w zakres trafnych słów. Gorzej dla niej.
Chciał już się rzucić po tego królika, kiedy kotka nie wzięła go w zęby i nie zaczęła... iść w stronę obozu? Ciekawe. Z jednej strony chciał walczyć o tę zwierzynę, ale z drugiej postanowił to zignorować, bo i tak była żałosna, więc niech poszczyci się chociaż upolowaniem uszatego, który w międzyczasie zdążył kopnąć ją w policzek, jakoby odwalał robotę za Topniejącego. Kocur za to potrząsnął głową w znudzeniu, po czym ruszył w przeciwną stronę, sam chcąc coś upolować, bo mimo wszystko, jeszcze tego nie zrobił. A raczej zrobił, ale Ostra nieładnie ukradła mu zdobycz.
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
ogromna, masywna czekoladowa szylkretowa z bielą; złote oczy; dużo blizn | KP
communal girlfriend; enigmatyczna, surowa, okrutna wobec słabszych jednostka z tendencjami socjopatycznymi, zapędami sadystycznymi, kompleksem boga i zamiłowaniem do ładnych kotek
z poprzedniego polowania dopiero wyszłam bo wolałam to zacząć kompletnie OD NOWA NA ŚWIEŻO XDDD, spadku statystyk nie będzie bo nic mi nie odjęto z tamtego, ale jak coś wysyłam link: http://www.artemida.webd.pl/warriorcats/...354#394354
Polowanie było rzeczą rutynową, podstawową w życiu każdego kota. Dla gladiatorki bywało to upierdliwe, biorąc pod uwagę jak upośledzonym węchem pokarały ją geny, ale nie można mieć wszystkiego. Gdy już wyruszała na kompletnie samotne łowy, z reguły wczesnym świtem lub pod wieczór - tak, jak teraz, była to jedna z jej ulubionych czynności. Zimno zbliżającej się Pory Nagich Drzew jej nie przeszkadzało ze względu na grube, gęste futro, a pod osłoną ciemności czuła się po prostu...lepiej. Jak ona.
Wyruszyła z obozu gdy słońce niemal zrównało się z linią horyzontu i niczym zjawa, cicho, powoli i bez pośpiechu udała się na zachodnią część Trawiastych Grzbietów. Na tak otwartej przestrzeni szybciej dostrzeże zarówno potencjalne zagrożenie, jak i potencjalną zwierzynę. Westchnęła cicho; przez ostry mróz oddech był widoczny, szczególnie gdy było tak ciemno. Nie było późno, jednak coraz szybciej robiło się coraz ciemniej, dni trwały krócej...
Kocica przycupnęła na masywnych, włochatych łapach, przedzierając się w kompletnym milczeniu i z płytkim oddechem przez zarośla Trawiastych Grzbietów, rozglądając się i nasłuchując - oraz węsząc - za zwierzyną.
───────────────────
na co dzień jestemxx,,dość s p o k o j n a lekarzxxx,,xmixx,,xxpomaga gdy wpadam czasem w depresyjne stany elektrowstrząsyx,lubx,hipnoza złoty lek na wszystko - pr•zac i znówxxsnuć mogęxxeuforyczne plany o wyzdrowieniu szybkim marzę jak wyjdę jeszcze wam pokażę
nie znasz dnia ani godziny ZNAMxxJE xxTYLKOxxJA
───────────────────
Cóż, Pora Nagich Drzew zbliżała się wielkimi krokami i zwierzyny było coraz mniej, o czym Bobrzyca miała nieprzyjemność się przekonać. Błądziła po cienistych terenach, ale nie była w stanie niczego znaleźć. Jak to mówią - początki bywają trudne.
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
ogromna, masywna czekoladowa szylkretowa z bielą; złote oczy; dużo blizn | KP
communal girlfriend; enigmatyczna, surowa, okrutna wobec słabszych jednostka z tendencjami socjopatycznymi, zapędami sadystycznymi, kompleksem boga i zamiłowaniem do ładnych kotek
W pełni przywykła do początkowych niepowodzeń na polowaniach...i niepowodzeń ogólnie. Ale przy okazji wyrabiała sobie cierpliwość. Teraz, gdy zbliżała się nieubłaganie najchłodniejsza i najmniej obfita w cokolwiek pora, nie było co się nastawiać na wielce udane łowy i Bobrzyca wcale z takim zamysłem tu nie przyszła. Oczywiście, chciała zapolować, złapać COŚ, ale przede wszystkim wyrwać się z obozu.
Kroczyła dalej równomiernym, cichym krokiem przez gęste, oszronione trawy, próbując natrafić na jakiś trop. Kici kici taś taś...
───────────────────
na co dzień jestemxx,,dość s p o k o j n a lekarzxxx,,xmixx,,xxpomaga gdy wpadam czasem w depresyjne stany elektrowstrząsyx,lubx,hipnoza złoty lek na wszystko - pr•zac i znówxxsnuć mogęxxeuforyczne plany o wyzdrowieniu szybkim marzę jak wyjdę jeszcze wam pokażę
nie znasz dnia ani godziny ZNAMxxJE xxTYLKOxxJA
───────────────────
Choć zawołanie "kici kici, taś taś" raczej nie było skierowane do ptaków, to... cóż, właśnie jednego przywołało. Bobrzyca szła sobie spokojnie, tropiąc zwierzynę, gdy usłyszała krakanie wrony, by zaraz potem poczuć jak coś mokrego uderza w jej grzbiet. Ptaszysko najwidoczniej musiało się załatwić tu i teraz, a kocica akurat była w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie i jej się oberwało. Najgorsze jednak w tym wszystkim było to, że nie miała okazji by się zemścić i wronę ukatrupić, bo ta od razu odleciała, jakby świadoma tego, że może się to dla niej źle skończyć. Bywa i tak.
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
ogromna, masywna czekoladowa szylkretowa z bielą; złote oczy; dużo blizn | KP
communal girlfriend; enigmatyczna, surowa, okrutna wobec słabszych jednostka z tendencjami socjopatycznymi, zapędami sadystycznymi, kompleksem boga i zamiłowaniem do ładnych kotek
Taś taś. Taś taś, nie cip cip.
Najpierw krakanie ptaszyska, co było samo w sobie znakiem bardzo dobrym...szkoda, że wroni okrzyk poniósł ze sobą średnio przyjemną niespodziankę. Bobrzy Kieł uniosła łeb ku górze, w kierunku dobiegającego, prześmiewczego krakania wrony, a zaraz potem - plask. Mięśnie kocicy spięły się momentalnie i przez dwa uderzenia serca stała w miejscu, zanim w przypływie irytacji chciała rzucić się ku sprawcy tego wandalizmu i pomścić swoje futro, ptak jednak odleciał równie szybko, jak się tu pojawił i spuścił na nią bombę. Warknęła zdenerwowana, szczerząc ku odlatującej wronie kły. Odwróciła głowę tak, aby móc spojrzeć na to, jaką szkodę ten pierzasty szkodnik wyrządził - i ani jej się śniło to wylizywać. Opadła na ziemię, przeturlała się w trawie kilka razy, usilnie próbując pozbyć się ptasiej bomby ze swojego futra, zanim kompletnie zaschnie i dopiero potem wylizać stamtąd resztki. Noc zapowiada się świetnie, nie ma co.
Ruszyła dalej, wyraźnie pobudzona, dopiero, gdy wyczyściła mokrą plamę na swojej sierści (i honorze). Brzuch nisko, płytki oddech, łapy ugięte. Jedynie skóra na grzbiecie nosa, zmarszczona w grymasie dalej pokazywała, jak ta sytuacja wytrąciła Bobrzycę z równowagi. Miała, skubana wrona, szczęście.
───────────────────
na co dzień jestemxx,,dość s p o k o j n a lekarzxxx,,xmixx,,xxpomaga gdy wpadam czasem w depresyjne stany elektrowstrząsyx,lubx,hipnoza złoty lek na wszystko - pr•zac i znówxxsnuć mogęxxeuforyczne plany o wyzdrowieniu szybkim marzę jak wyjdę jeszcze wam pokażę
nie znasz dnia ani godziny ZNAMxxJE xxTYLKOxxJA
───────────────────
Bobrzy Kieł sprytnie zakryła... plamę znajdującą się na jej grzbiecie i ruszyła na poszukiwanie zwierzyny jak gdyby nigdy nic, jednakże nie była w stanie niczego zlokalizować. Ani po zapachu, ani po dźwięku, ani tym bardziej po widoku. Cóż.
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
ogromna, masywna czekoladowa szylkretowa z bielą; złote oczy; dużo blizn | KP
communal girlfriend; enigmatyczna, surowa, okrutna wobec słabszych jednostka z tendencjami socjopatycznymi, zapędami sadystycznymi, kompleksem boga i zamiłowaniem do ładnych kotek
Ptaszysko zirytowało ją na samym początku polowania, o ile tą szopkę można było polowaniem nazwać. Teraz jeszcze los postanowił dalej przetrzymywać ją w napięciu, nie rzucając jej pod łapy absolutnie ani złamanego wąsa. Cisza, spokój, ani żywej duszy w zasięgu wzroku, słuchu, węchu - nic. Gladiatorka zatrzymała się na chwilę, rozglądając po Trawiastych Grzbietach, czujnym wzrokiem próbując wyłapać ruch wśród traw. Postanowiła odbić nieco w prawo, kierując się bardziej na Szumiący Las. Może jednak między większą ilością drzew coś znajdzie, hm?
───────────────────
na co dzień jestemxx,,dość s p o k o j n a lekarzxxx,,xmixx,,xxpomaga gdy wpadam czasem w depresyjne stany elektrowstrząsyx,lubx,hipnoza złoty lek na wszystko - pr•zac i znówxxsnuć mogęxxeuforyczne plany o wyzdrowieniu szybkim marzę jak wyjdę jeszcze wam pokażę
nie znasz dnia ani godziny ZNAMxxJE xxTYLKOxxJA
───────────────────