odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Zanim przystępuje do ataku, ubiega go puchacz, przejeżdżając pazurem po burym czole. Jaśniejący Płomień instynktownie mruży oczy, ale umiejscowienie bólu zaraz daje mu do zrozumienia, że tym razem mu się upiekło i przynajmniej jak na razie nie będzie toczył bitwy na wpół ślepy. Doskonale. Jakże wyrozumiale ze strony ptaka, wypadałoby okazać jakoś swoją wdzięczność; dokonuje tego nie inaczej, niż przez wbicie pazurów w pokaźne skrzydło.
Jak wszyscy dookoła zauważają, dzieje się dużo, kły i przeróżne kończyny obu gatunków są w ruchu praktycznie cały czas. Osobiście chętnie na momencik usunąłby się ze środka zamieszania, by na uboczu choć raz przejechać łapą po głowie. Wizja oślepienia nawet nie przez uraz oka, a spływającą coraz niżej krew z nowego nabytku na czole przedstawia się żenująco żałośnie, ale w obecnej walce o utrzymanie drapieżnika przy ziemi nie ma szans na krótką pauzę. Pozostaje trzymać łeb wysoko i działać. No więc działa - próbuje wgryźć się w już raz upolowane skrzydło, nie siląc się na żadną kurtuazyjną delikatność.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Księżyce: 103 Mistrz: kamienie na brzegu Płeć: kotkaaaaaa Matka: Agrestowy Krzew Ojciec: nie posiada
Natura nie obdarowała tej kotki ani aksamitnym futerkiem Agrestki ani długim, białym jak śnieg okryciem Przymrozka. Dostała za to krótkie, pozlepiane buro-białe futro. Wiecznie skołtunione i brudne, trudno się domyślić gdzie kończy się ciemniejsza część a gdzie zaczyna jaśniejsza. Przy trochę bliższej obserwacji, pod warstwą kurzu i błota, można dostrzec, że grzbiet i część ogona są zdecydowanie ciemniejsze, pręgowane klasycznie, podczas gdy cały front kotki, łącznie z brzuchem, aż do szczęki jest domyślnie 'biały'. Tylnie łapy natomiast do połowy uda również są pokryte brunatną plamą, żeby później przejść w nieco jaśniejszy kolory i tak pokryte wieczną warstwą brudu. Pyszczek ma, dość smukły, z ciemnym nosem i brązowymi oczami, zwieńczony przez cienkie, szerokie uszy. Jej kocie ciało wciąż do końca nie zorientowało się w proporcjach jakie powinien mieć kot, przez co wygląda jak wyrośnięte kocię na łapach bardziej przypominających szczudła. Jest również zaskakująco koścista, skóra wydaje się być w kilku miejscach niesamowicie napięta, jakby ledwo trzymała tą kupę kości razem. Podsumowując, kocica jest dziwnie niekształtna, niedelikatnie mówiąc brzydka, i jak na razie z tego nie wyrosła. Jedyne co się zmieniło to wzrost kotki, pnie się się w górę jak młode drzewko, ale już wiadomo, że nie będzie ani największa ani najwyższa z rodzeństwa.
Mianowanie na Terminatora nie zmieniło wiele w jej podejściu do rzeczywistości. Wciąż jest zafascynowana światem zewnętrznym, szczególnie teraz gdy przestał być ograniczony do czterech ścian obozu. Odpowiedzialności i obowiązki nie interesują ją za bardzo, coś tam niby pomoże, przyniesie, ale odwala minimum (i to nie zawsze) by tylko móc robić to na co ma ochotę. Wciąż nie przejawia nawet ułamków szacunku do autorytetów w jej życiu, a jeśli coś ją zainteresuje, będzie zadawać niewygodne i drążyć temat do bólu. Niestety szybciej powie niż pomyśli i całe szczęście, że umie szybko myśleć, bo co chwila pakuje się w kłopoty i jest gotowa wić się tak długo jak będzie to konieczne, byleby nie przyznać się do winy. Jeśli uważa, że ktoś popełnia błąd to powie o tym głośno. Ma zaskakująco dużą wiarę w siebie, swoje umiejętności i determinację by pokonać każdą, możliwą przeszkodę. Nastoletni wiek cechuje burza emocji, ale u Skowyt to prawdziwy tajfun. Kotka wszystko odczuwa intensywnie, nie ważne, smutek, złość czy radość - wypełnia ją, pochłania i zdaje się kierować nią bardziej niż logika. Obok silnego kompasu moralnego, ma też silną pamięć i jeśli ktoś, według niej, traktuje ją lub innych z góry nie przepuści tego, ani nie zapomni. Wciąż jest młoda i wciąż uwielbia psocić, wygłupiać się i wymyślać psikusy, które może uciąć innym. Pomimo szczerej miłości i troski jakimi darzy swoją mamę i rodzeństwo, nie czuje się komfortowo z wizją trwania w Klanie do końca swoich dni. Ma w sobie silny zew przygody i włóczęgi, za którym chce podążać. ale wciąż jest tylko dzieciakiem, który pod koniec dnia czuje się bardzo mały w bardzo dużym świecie.
Ostatnio coś dużo zamieszania było z tymi ptakami na ziemiach Klanu Cienia. Skowyt wychodziła na spacer, zwykły, normalny spacer, ale jak tylko wyłapała zapach krwi w powietrzu, ruszyła za nim, zbyt ciekawska by się zatrzymać. A potem doszły odgłosy walki. Przyspieszyła, krok za krokiem, przestała iść, zaczęła biec, wypadła z lasu wprost na Trawiaste Grzbiety gdzie rozgrywała się scena dość brutalna, ale i specyficzna. Brązowe oczy kotki rozszerzyły się ze zdumienia, gdy zobaczyła wielgaśnego ptaszora, otoczonego przez trzy... nie, cztery koty. Musiała zamrugać dwa razy, bo gdyby nie zapach krwi to widok Płomień i Iskry przekonałby ją, że zwyczajnie ma omamy i dwoi się w jej oczach. Widziała też Niedźwiadka i... jej serce zatrzymało się na pół sekundy, gdy zdała sobie sprawę z kim jeszcze walczy to powalone monstrum. Trzask. Skowyt nie czekała ani chwili dłużej. Rozpędziła się, kładąc uszy po sobie by wybić się i rzucić na plecy puchacza. Zamiar był prosty, rozorać głupiemu ptaszorowi jak największy płat skóry, wgryźć się, skręcić kark, dosłownie COKOLWIEK byleby tylko nie dopuścić do krzywdy siostry.
Księżyce: 108 Mistrz: Kamienne Serce Płeć: kotka Matka: Drobny Płatek Ojciec: Krzywy Skok Trwałe urazy: delikatna blizna ciągnąca się od czoła do nosa kotki; małe blizny ukryte pod futrem na łapie i boku; brak połowy lewego ucha oraz brak połowy prawego ucha;
Księżyce: 108 Mistrz: Kamienne Serce Płeć: kotka Matka: Drobny Płatek Ojciec: Krzywy Skok Trwałe urazy: delikatna blizna ciągnąca się od czoła do nosa kotki; małe blizny ukryte pod futrem na łapie i boku; brak połowy lewego ucha oraz brak połowy prawego ucha;
Potężnej budowy długowłosa czarna szylkretka pozbawiona całkowicie bieli. W miejscach gdzie widoczny jest rudy kolor można dostrzec pręgowanie ticked. Największe rude plamy znajdują się na prawej stronie pyska, oraz na grzebiecie. Ślepia kotki przybrały kolor żółty. Krok Lisicy mimo wszystko nie należy do ociężałych. Porusza się dość zgrabnie, pochylając często przy tym łeb.
Ciekawa świata kotka, nie bojąca się zadawania pytań. Uwielbia rozmawiać i nie ma problemu z dostosowaniem się do rozmówcy, mimo tego jednak często jedno mówi, a drugie robi i myśli. Nie wie co to posłuszeństwo. Dlatego też nie zamierza wierzyć, w takie bujdy jak Gwiezdni..
Bez wątpienia można ją określić mianem inteligentnej, o czym niewątpliwie można się już przekonać w pierwszych chwilach rozmowy z nią.
Powiedzenie, że kotom szło dobrze byłoby… z pewnością koloryzowane, ale puchaczowi nie szło lepiej, tyle dobrego. Niedźwiedź skoczył na grzbiet ptaszyska, nie dawał może jakiś ogromnych obrażeń, bo jedynie delikatnie zadrapał jego skórę, ale z pewnością pozwolił zejść na ziemię. Terminator jednak nie dał rady utrzymać się zbyt długo i dość szybko ześlizgnął się na ziemię.
W tym samym czasie Trzaskająca Łapa podchodziła do skrzydlatego z nieco innej strony i zostawiła tam po sobie niezbyt dużą pamiątkę, zadrapanie w okolicach zadu.
Bliźniaki w tym czasie cały czas atakowali skrzydła, Roziskrzona Noc jednak skończyła z piórami w pysku, Płomyk zaś z jednym. Jednak Kocura jeszcze czekała jedna niezbyt przyjemna niespodzianka, bowiem dostał skrzydłem po łbie. Ptaszysko odwdzięczyło się siniakiem na czole, który zdawał się jeszcze bardziej drażnić przed chwilą nabyte rozcięcie a’la Harry Potter.
Skowyt
>atak>krytyk>1
Przybyła również Skowyt! Kolejna pomoc! Ona również skoczyła do grzbietu chwilę po tym jak rudo- biały się z niego ześlizgnął, zostawiła na nim jednak tylko bliźniacze zadrapanie trochę dalej, po czym również została zrzucona.
Trzask lvl: 3 | S: 12 | Zr: 10 | Sz: 7 | Zm: 4 | HP: 45-1-3=41/70 | W: 47-3=44/50 |
>1st. rozcięcie na uchu; -1 hp do końca walki
>2st. głębokie ślady po pazurach na zadzie; -2 hp do końca walki
Mocarny Puchacz na ziemi S: 20 | Zr: 10 (15/17) | Sz: 2 (7/11) | Zm: 10 | HP: 52-1-2-3-3-1-2-2=38/75 | W: 57-3=54/65 |
>0st. obicie na skrzydle
>0st. wyrwane pióro ze skrzydła
>0st zadrapanie na grzbiecie
>0st zadrapanie na zadku
>0st kolejne piórka ze skrzydła wygryzione
>0st wyrwane pióra ze skrzydła
>0st delikatne zadrapanie na grzbiecie
>1st. ugryzienie na skrzydle ; - 1 hp do końca walki
>1st. rozcięcie na skrzydle; - 1 hp do końca walki
Księżyce: 53 Mistrz: kamienisty brzeg [*] Płeć: kocur Matka: ostry kwiat [*] Ojciec: polny chwast (gwiazda) [*] Trwałe urazy: spora blizna po wyrwanym płacie skóry na karku; ślady po lisich zębach na prawej tylnej łapie; odgryziona połowa lewego ucha; długa blizna na szyi; drobna blizna na lewym łuku brwiowym; postępująca zaćma w lewym oku
Księżyce: 53 Mistrz: kamienisty brzeg [*] Płeć: kocur Matka: ostry kwiat [*] Ojciec: polny chwast (gwiazda) [*] Trwałe urazy: spora blizna po wyrwanym płacie skóry na karku; ślady po lisich zębach na prawej tylnej łapie; odgryziona połowa lewego ucha; długa blizna na szyi; drobna blizna na lewym łuku brwiowym; postępująca zaćma w lewym oku
Dość przeciętnych rozmiarów osobnik, niezbyt wysoki, będący gdzieś w okolicach standardowej kociej wielkości. Dzięki regularnym patrolom i polowaniom wyrobił sobie mięśnie i jego sylwetka przestała być tak nijaka, wyraźnie przybierając na masywności. Sierść jest mlecznobiała, upstrzona jaskrawymi, rudymi plamami, na których rysują się tygrysie pręgi. Najwięcej owych plam znajduje się na jego lewym boku, w postaci czterech nieregularnych owali, na prawym boku natomiast rudy wkrada się tylko w okolicy łopatki i na zadzie, zalewając w całości puszysty ogon, na głowie pojawia się na karku, uszach, łukach brwiowych i skroniach. Kolor jego oczu oscyluje gdzieś pomiędzy żółcią i zielenią, w zależności od światła, poza tym odziedziczył po ojcu wystającą między palcami sierść i dość małe, okrągło zakończone uszy.
Nikt tak naprawdę nie wie, co chodzi mu po głowie, z pewnością jednak można stwierdzić, że jest… inny. Często pojawiający się uśmiech zniknął z pyska wojownika i pojawia się okazyjnie, dość słabo w dodatku. Wciąż pozostał jednak wierny obowiązkom i nie zaniedbuje ich, ba, można by rzec, że narzuca na siebie coraz więcej, bo stara się udowodnić, że radzi sobie ze wszystkim, co go spotyka i nie daje się złamać następną życiową tragedią, bo prawdziwi mężczyźni przecież nie płaczą, a już na pewno nie załamują się i nie narzekają na swoje życie. Być może jest to zwykłe okłamywanie samego siebie, ale Niedźwiedź, przekonany o swoim wiecznym pechu, nie potrafi działać inaczej, w końcu jego bratu, Psu, udało się zajść w życiu wysoko, jego starszej siostrze również, dlaczego więc on jest inny? Dlaczego jemu nie dane jest dostąpić podobnych zaszczytów? Być może po prostu na nie nie zasługuje i nigdy nie zasłuży, ale dobrze jest wierzyć, że może być inaczej, nawet, jeśli każdy kolejny dzień daje mu z liścia w pysk. Mnóstwo podobnych myśli przebiega mu przez głowę i nie daje odpocząć, ale iskra nadziei z beztroskich czasów wciąż gdzieś tam się tli i utrzymuje całe jestestwo Niedźwiedzia w ryzach.
XXXXPuchacz wydawał się unikać ataków z łatwością, nawet dorosłych wichrowych wojowników. Albo po prostu mieli pecha i trafili się jacyś tacy niedorobieni wojownicy, którzy nie radzili sobie z walką. Nieważne. Spadł na ziemię, nawet nie raniąc ptaka, co tylko bardziej go zezłościło, ale nie zamierzał się poddawać. Wyskoczył po raz kolejny, tym razem do jednego z jego skrzydeł, chcąc zacisnąć na nim swoje szczęki. Kątem oka dostrzegł pojawienie się Skowyt, ale nie przywiązał do niej większej wagi, był w wirze walki i tylko na tym aktualnie się skupiał.
KLESZCZE, WĘŻE, SZERSZENIE na suche, spękane serce rozkołysz te myślina wietrze NOWYPUŚĆJEWRESZCIE
「 ja wiem jak ciężko zapomnieć 」 wykastrować głowę ze wspomnień musisz to wyżuć i wypluć za siebie ZANIM TO WYŻUJE I WYPLUJE CIEBIE
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Wypluła z niezadowoleniem garść piór i zaraz jakiś dzieciak wcisnął jej się pod łapy praktycznie, by spróbować swojego szczęścia w mordowaniu skrzydła. Prychnęła cicho, ale zamiast robić terminatorowi wykład o tym jak powinny wyglądać walki w grupach sama przesunęła się w stronę ptasiej głowy. Chciała się przedrzeć przez grubą okrywę z piór i wgryźć w szyję puchacza.
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Kolejny cios ptaka również przypada jemu, co za niesamowite wyróżnienie; gdyby Jaśniejący Płomień był wrażliwszy, spłakałby się ze wzruszenia. Mocarny puchacz okazuje się jednak nie być tak mocarny, za jakiego się uważa, i uderzenie skrzydłem nie robi na wojowniku większego wrażenia. Ale nie, żeby nie robiło go w ogóle - ból głowy ulega wyraźnie odczuwalnemu nasileniu, a w odpowiedzi bury pysk marszczy się z niezadowoleniem. Czubek jego łba musi teraz wyglądać jak krwawa paćka. Klątwa i błogosławieństwo zarazem, że nie może się zobaczyć, ale mimo to nadal musi czuć. To mniej sprzyjające.
Nie pogardziłby świadomością, że drapieżnik łączy się z nim w bólu, bo jak już tak przekraczają swoje granice, wchodzą sobie wzajemnie w przestrzeń osobistą i tak dalej, to chyba nie wypada, by jedno pozostawało nieczułe na krzywdę drugiego. Kocur od początku walki uparcie trzyma się "swojego" skrzydła, nikogo więc nie powinno zdziwić, że właśnie je znów obiera sobie za cel. Zamachuje się łapą zakończoną ostrymi pazurami prosto w nie. Jakoś tak woli póki co nie kusić losu i nie pchać się z głową na pierwszy plan.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Księżyce: 103 Mistrz: kamienie na brzegu Płeć: kotkaaaaaa Matka: Agrestowy Krzew Ojciec: nie posiada
Natura nie obdarowała tej kotki ani aksamitnym futerkiem Agrestki ani długim, białym jak śnieg okryciem Przymrozka. Dostała za to krótkie, pozlepiane buro-białe futro. Wiecznie skołtunione i brudne, trudno się domyślić gdzie kończy się ciemniejsza część a gdzie zaczyna jaśniejsza. Przy trochę bliższej obserwacji, pod warstwą kurzu i błota, można dostrzec, że grzbiet i część ogona są zdecydowanie ciemniejsze, pręgowane klasycznie, podczas gdy cały front kotki, łącznie z brzuchem, aż do szczęki jest domyślnie 'biały'. Tylnie łapy natomiast do połowy uda również są pokryte brunatną plamą, żeby później przejść w nieco jaśniejszy kolory i tak pokryte wieczną warstwą brudu. Pyszczek ma, dość smukły, z ciemnym nosem i brązowymi oczami, zwieńczony przez cienkie, szerokie uszy. Jej kocie ciało wciąż do końca nie zorientowało się w proporcjach jakie powinien mieć kot, przez co wygląda jak wyrośnięte kocię na łapach bardziej przypominających szczudła. Jest również zaskakująco koścista, skóra wydaje się być w kilku miejscach niesamowicie napięta, jakby ledwo trzymała tą kupę kości razem. Podsumowując, kocica jest dziwnie niekształtna, niedelikatnie mówiąc brzydka, i jak na razie z tego nie wyrosła. Jedyne co się zmieniło to wzrost kotki, pnie się się w górę jak młode drzewko, ale już wiadomo, że nie będzie ani największa ani najwyższa z rodzeństwa.
Mianowanie na Terminatora nie zmieniło wiele w jej podejściu do rzeczywistości. Wciąż jest zafascynowana światem zewnętrznym, szczególnie teraz gdy przestał być ograniczony do czterech ścian obozu. Odpowiedzialności i obowiązki nie interesują ją za bardzo, coś tam niby pomoże, przyniesie, ale odwala minimum (i to nie zawsze) by tylko móc robić to na co ma ochotę. Wciąż nie przejawia nawet ułamków szacunku do autorytetów w jej życiu, a jeśli coś ją zainteresuje, będzie zadawać niewygodne i drążyć temat do bólu. Niestety szybciej powie niż pomyśli i całe szczęście, że umie szybko myśleć, bo co chwila pakuje się w kłopoty i jest gotowa wić się tak długo jak będzie to konieczne, byleby nie przyznać się do winy. Jeśli uważa, że ktoś popełnia błąd to powie o tym głośno. Ma zaskakująco dużą wiarę w siebie, swoje umiejętności i determinację by pokonać każdą, możliwą przeszkodę. Nastoletni wiek cechuje burza emocji, ale u Skowyt to prawdziwy tajfun. Kotka wszystko odczuwa intensywnie, nie ważne, smutek, złość czy radość - wypełnia ją, pochłania i zdaje się kierować nią bardziej niż logika. Obok silnego kompasu moralnego, ma też silną pamięć i jeśli ktoś, według niej, traktuje ją lub innych z góry nie przepuści tego, ani nie zapomni. Wciąż jest młoda i wciąż uwielbia psocić, wygłupiać się i wymyślać psikusy, które może uciąć innym. Pomimo szczerej miłości i troski jakimi darzy swoją mamę i rodzeństwo, nie czuje się komfortowo z wizją trwania w Klanie do końca swoich dni. Ma w sobie silny zew przygody i włóczęgi, za którym chce podążać. ale wciąż jest tylko dzieciakiem, który pod koniec dnia czuje się bardzo mały w bardzo dużym świecie.
Walka trwała w najlepsze i Skowyt nawet nie zdążyła posmakować w pełni swojego triumfu, ponieważ nawet nie zdążyła porządnie ucharatać pleców mocarnego puchacza, bo jak na nie wskoczyła tak szybko z nich zleciała. Poderwała się na równe łapy, cała napuszona, nie dając sobie nawet uderzenia serca na otrzepanie się z kurzu. Łypnęła na Trzask, mając nadzieję, że siostrzyczka trzyma się przy życiu. Na szczęście ptaszor tym razem obrał sobie na cel jednego z wichrzaków, a nie czarną kotkę, więc przynajmniej tyle. Buro-biała nie planowała odpuszczać, wystrzeliła do przodu z łapami uzbrojonymi w pazury, chcąc ponownie dosięgnąć pleców ptaka przednimi kończynami i rozorać je doszczętnie.
Księżyce: 103 Mistrz: Polna Gwiazda Płeć: Kotka Matka: Agrestowy Krzew [NPC] Ojciec: jakiś czub Trwałe urazy: Dwie blizny po szponach ciągnące się od czoła po nos, trzy płytkie blizny na grzbiecie, rozcięte ucho, trzy blizny po szponach w okolicach zadka [puchacze].
Księżyce: 103 Mistrz: Polna Gwiazda Płeć: Kotka Matka: Agrestowy Krzew [NPC] Ojciec: jakiś czub Trwałe urazy: Dwie blizny po szponach ciągnące się od czoła po nos, trzy płytkie blizny na grzbiecie, rozcięte ucho, trzy blizny po szponach w okolicach zadka [puchacze].
Nieco przydługie łapy, krótkie i przylegające, błyszczące czarne futro z białymi znaczeniami na piersi i palcach u przednich łap, błękitne oczy, których intensywność zmienia się wraz z humorem kocicy. Wiecznie widoczne pazury. Długi, biczowaty ogon. || kp
Nie straciła na intensywności, wręcz przeciwnie. Jej obecność wciąż jest mocno odczuwalna, mimo że Trzask nie jest już aż tak głośna, jednak nie można powiedzieć by jej charakter poszedł w tą lepsza stronę. Stała się bardziej porywcza, dość nietaktowna i bezpośrednia, bywa niemiła i oschła, pyskata. Zdecydowanie brak jej cierpliwości, łatwo się denerwuje. Posiada problemy z wyrażaniem uczuć i emocji we właściwy, cywilizowany sposób chociaż się stara. Bardzo ambitna i zawzięta w dążeniu do obranego sobie celu. Postanowiła zostać najlepszą wojowniczką Klanu Cienia i uparcie się tego trzyma. Mimo swoich licznych wad chce bronić współklanowiczów za wszelką cenę, nie ważne czy im się to podoba czy nie. Potrafi się jednak otworzyć przed innymi w odpowiednich dla niej warunkach pokazując też że nie taki wilk straszny jak go malują.
Trzaskająca Burza nie dawała za wygraną, była ranna, to fakt i to dość poważnie, ale nie zamierzała uciekać. Puchacz był osaczony przez naprawdę masę kotów, w tym wichrowców i nawet Skowyt jakimś cudem się tu znalazła! Krew spływała po czarnym futrze wojowniczki lecz adrenalina buzująca w żyłach zagłuszała ten fakt. Atak, atak, atak, trzeba zabić to wielkie ptaszysko! I podzielic sie nim z Wichrową odsieczą. Kocica wystrzeliła znów od tyłu na puchacza chcąc ponownie uniknnac jego ataku, a damej wbuc kły w jego kark, grzbiet lub nawet zadek! Gdziekolwiek z tyłu, zeby sowa miała jak najmniejsze szanse ponownie ją zaatakować.
Walka trwała w najlepsze, a najciekawszym było to, że żadna ze stron najwyraźniej nie zamierzała się poddać. Zamiast tego Niedźwiedzia Łapa wyrwał się do przodu, by zaatakować skrzydła ptaszyka. Na nic się jednak zdała jego interwencja, bo jedyne co zdołał zrobić, to wyrwać jedno, bardzo ładne piórko z jego skrzydła, zamiast sprezentować mu nieco bólu. Następna w kolejce była Roziskrzona Noc, która faktycznie do swojego ataku się przyłożyła. Puchacz zajęty atakiem cienistego terminatora, nie dostrzegł, gdy kotka wgryzła mu się w szyję, odrywając płat skóry ptaszyska. Ten zawył z bólu, jednak szybko odtrącił ją do tyłu. Jaśniejący Płomień zjawił się w jednej chwili przy swoim skrzydełku, ponownie właśnie to miejsce atakując. Tym razem dorobił parę płytkich zadrapań ptaszysku, jednak nic więcej. Skowycząca Łapa szybko doskoczyła do pleców przeciwnika, jednak pośpieszyła się nieco za bardzo, przez co ten lada moment wiedział o jej obecności. Zdołała jedynie dorobić mu siniaka na plecach, nim została odepchnięta do tyłu przez drapieżnika. Na końcu była Trzaskająca Burza, która szybko przekonała się, ze w takiej sytuacji nie zrobi wiele więcej niż jej terminatorka. Poszła w ślady młodszej kotki, także atakując jego plecy, a więc skończyła w dokładnie taki sam sposób, a puchacz w pamiątce miał tylko kolejnego siniaka. Ptaszysku chyba kończyła się cierpliwość, bo to właśnie na czarnej kotce skupił swoją uwagę. Niewiele myśląc ruszył na nią z rozpędu, machając skrzydłami tak, by w razie czego odgonić chcące ratować Trzask koty. Wykorzystał to, że kotka była nieco rozkojarzona odrzuceniem do tyłu, właśnie wtedy wbił szpony w jej lewą, tylną łapę, ściskając ją mocno i ruszając tak, by jakkolwiek ją uszkodzić. I uszkodził. Kotka poczuła przeraźliwy ból, a jej łapa stała się na tyle słaba, że mogła zacząć wątpić, czy da radę unieść na niej swój ciężar. Zaraz po tym ataku puchacz mdleje w wyniku odniesionych ran.
Trzask: lvl: 3 | S: 12 | Zr: 10 | Sz: 7 | Zm: 4 | HP: 41-29-2-1 = 9/70 | W: 44-2 = 41/55
➤ skręcenie łapy = niezdolność samodzielnej, szybkiej ucieczki (od nastepnej tury).
» 2st. SKRĘCENIE LEWEJ, TYLNEJ ŁAPY.
» 2st. głębokie ślady po pazurach na zadzie (krwawi, -2 hp do końca walki).
» 1st. rozcięcie na uchu (krwawi, -1 hp do końca walki).
Mocarny Puchacz na ziemi: S: 20 | Zr: 10 (15/17) | Sz: 2 (7/11) | Zm: 10 | HP: 38-1-15-9-5-3-1-1 = 3/75 | W: 54-5 = 49/65
➤ OMDLENIE nie robi nic co nie
➤ statystyki obniżone przez walkę 1:5
» 2st. wygryzienie płaty skóry z szyi (krwawi, w następnej turze -3hp, w następnych -2hp do końca walki).
» 1st. krótkie, cięte rany na skrzydle (krwawi, od następnej tury -1hp do końca walki).
>1st. ugryzienie na skrzydle (-krwawi, 1 hp do końca walki).
>1st. rozcięcie na skrzydle (krwawi, -1 hp do końca walki).
» 0st. siniak na plecach.
» 0st. siniak na plecach.
» 0st. wyrwane piórko z skrzydła
>0st. obicie na skrzydle
>0st. wyrwane pióro ze skrzydła
>0st zadrapanie na grzbiecie
>0st zadrapanie na zadku
>0st kolejne piórka ze skrzydła wygryzione
>0st wyrwane pióra ze skrzydła
>0st delikatne zadrapanie na grzbiecie
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Udaje mu się zrobić... niewiele, ponownie. Kilka niewartych wspomnienia, płytkich zadrapań, a moment później rozjuszony ptak odwraca się i atakuje rzucające mu się na plecy koty. No to cóż, niespodzianka, Jaśniejący Płomień wykorzystuje ten moment braku uwagi na jego osobę na dokładnie taki atak; wyskakuje na grzbiet puchacza, by przeorać go pazurami. Nie ma co czepiać się tego biednego skrzydełka, kiedy sytuacja diametralnie się zmieniła i ułożenie uczestników walki z uderzenia serca na uderzenie serca także ulega zmianie.
...tym bardziej, że zanim jego atak ma szansę wylądować na celu, drapieżnik mdleje i jego szanse przeżycia z niskich spadają do zera. Co nie znaczy, że bury wycofuje się ze swoich pierwotnych zamiarów (na to i tak już za późno). Po prostu przekwalifikowuje je z "atakowania" na "dobicie".
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Księżyce: 103 Mistrz: Polna Gwiazda Płeć: Kotka Matka: Agrestowy Krzew [NPC] Ojciec: jakiś czub Trwałe urazy: Dwie blizny po szponach ciągnące się od czoła po nos, trzy płytkie blizny na grzbiecie, rozcięte ucho, trzy blizny po szponach w okolicach zadka [puchacze].
Księżyce: 103 Mistrz: Polna Gwiazda Płeć: Kotka Matka: Agrestowy Krzew [NPC] Ojciec: jakiś czub Trwałe urazy: Dwie blizny po szponach ciągnące się od czoła po nos, trzy płytkie blizny na grzbiecie, rozcięte ucho, trzy blizny po szponach w okolicach zadka [puchacze].
Nieco przydługie łapy, krótkie i przylegające, błyszczące czarne futro z białymi znaczeniami na piersi i palcach u przednich łap, błękitne oczy, których intensywność zmienia się wraz z humorem kocicy. Wiecznie widoczne pazury. Długi, biczowaty ogon. || kp
Nie straciła na intensywności, wręcz przeciwnie. Jej obecność wciąż jest mocno odczuwalna, mimo że Trzask nie jest już aż tak głośna, jednak nie można powiedzieć by jej charakter poszedł w tą lepsza stronę. Stała się bardziej porywcza, dość nietaktowna i bezpośrednia, bywa niemiła i oschła, pyskata. Zdecydowanie brak jej cierpliwości, łatwo się denerwuje. Posiada problemy z wyrażaniem uczuć i emocji we właściwy, cywilizowany sposób chociaż się stara. Bardzo ambitna i zawzięta w dążeniu do obranego sobie celu. Postanowiła zostać najlepszą wojowniczką Klanu Cienia i uparcie się tego trzyma. Mimo swoich licznych wad chce bronić współklanowiczów za wszelką cenę, nie ważne czy im się to podoba czy nie. Potrafi się jednak otworzyć przed innymi w odpowiednich dla niej warunkach pokazując też że nie taki wilk straszny jak go malują.
Miała w zwyczaju walczyć do końca i tak też było. Choćby nie wiem co jak widać. Puchacz za to zdawał się nie widzieć innych kotów, skupiając całą swoją uwagę na czarnej wojowniczce. Mimo, że reszta tłukła go aż miło. Ptaszysko ponownie zaatakowało i tym razem wyrządziło chyba największe możliwe szkody, jakie mogło, bardzo boleśnie wbijając szpony w łapę Trzaskającej Burzy. Kocica krzyknęła z bólu i poczuła jak jej ciało się pod nią ugina, nie będąc w stanie utrzymać się na, heh, strzaskanej przez przeciwnika łapie. Ból był okropny, do tego stopnia, że niemalże w tym samym czasie co i przeciwnik całej tej zgrai, kotka runęła na ziemię tracąc przytomność.
Obraz zaczął się rozmywać, a koty, które brały udział w potyczce zaczęły zlewać się w jedną masę. Trzask nie wiedziała już co się dzieje, chciała już tylko zasnąć.
Księżyce: 53 Mistrz: kamienisty brzeg [*] Płeć: kocur Matka: ostry kwiat [*] Ojciec: polny chwast (gwiazda) [*] Trwałe urazy: spora blizna po wyrwanym płacie skóry na karku; ślady po lisich zębach na prawej tylnej łapie; odgryziona połowa lewego ucha; długa blizna na szyi; drobna blizna na lewym łuku brwiowym; postępująca zaćma w lewym oku
Księżyce: 53 Mistrz: kamienisty brzeg [*] Płeć: kocur Matka: ostry kwiat [*] Ojciec: polny chwast (gwiazda) [*] Trwałe urazy: spora blizna po wyrwanym płacie skóry na karku; ślady po lisich zębach na prawej tylnej łapie; odgryziona połowa lewego ucha; długa blizna na szyi; drobna blizna na lewym łuku brwiowym; postępująca zaćma w lewym oku
Dość przeciętnych rozmiarów osobnik, niezbyt wysoki, będący gdzieś w okolicach standardowej kociej wielkości. Dzięki regularnym patrolom i polowaniom wyrobił sobie mięśnie i jego sylwetka przestała być tak nijaka, wyraźnie przybierając na masywności. Sierść jest mlecznobiała, upstrzona jaskrawymi, rudymi plamami, na których rysują się tygrysie pręgi. Najwięcej owych plam znajduje się na jego lewym boku, w postaci czterech nieregularnych owali, na prawym boku natomiast rudy wkrada się tylko w okolicy łopatki i na zadzie, zalewając w całości puszysty ogon, na głowie pojawia się na karku, uszach, łukach brwiowych i skroniach. Kolor jego oczu oscyluje gdzieś pomiędzy żółcią i zielenią, w zależności od światła, poza tym odziedziczył po ojcu wystającą między palcami sierść i dość małe, okrągło zakończone uszy.
Nikt tak naprawdę nie wie, co chodzi mu po głowie, z pewnością jednak można stwierdzić, że jest… inny. Często pojawiający się uśmiech zniknął z pyska wojownika i pojawia się okazyjnie, dość słabo w dodatku. Wciąż pozostał jednak wierny obowiązkom i nie zaniedbuje ich, ba, można by rzec, że narzuca na siebie coraz więcej, bo stara się udowodnić, że radzi sobie ze wszystkim, co go spotyka i nie daje się złamać następną życiową tragedią, bo prawdziwi mężczyźni przecież nie płaczą, a już na pewno nie załamują się i nie narzekają na swoje życie. Być może jest to zwykłe okłamywanie samego siebie, ale Niedźwiedź, przekonany o swoim wiecznym pechu, nie potrafi działać inaczej, w końcu jego bratu, Psu, udało się zajść w życiu wysoko, jego starszej siostrze również, dlaczego więc on jest inny? Dlaczego jemu nie dane jest dostąpić podobnych zaszczytów? Być może po prostu na nie nie zasługuje i nigdy nie zasłuży, ale dobrze jest wierzyć, że może być inaczej, nawet, jeśli każdy kolejny dzień daje mu z liścia w pysk. Mnóstwo podobnych myśli przebiega mu przez głowę i nie daje odpocząć, ale iskra nadziei z beztroskich czasów wciąż gdzieś tam się tli i utrzymuje całe jestestwo Niedźwiedzia w ryzach.
XXXXCzy dziwiło go to, że znowu mu nie wyszło? Nie. Czuł się trochę jak piąte koło u wozu, ale przynajmniej działał jako dystrakcja. Wszystko jednak zdawało się zatrzymać w momencie, gdy dostrzegł Trzask, która znowu oberwała i zdawała się osuwać na łapach. W tym momencie nie myślał o niczym innym, jak o zapewnieniu jej bezpieczeństwa. Widział, że Puchacz już padł, zapewne martwy, ale Trzask mocno krwawiła, w dodatku słabła z każdym uderzeniem serca i Niedźwiedź czuł się zobowiązany do pomocy. XXXX– TRZASK! – wydarł się, podbiegając do niej, z sierścią zjeżoną, niczym kolce jeża. – Chodź, chodź szybko. Musimy. Do obozu już. Superr było, zobacz, pokonaliśmy go, pozbierram ci potem piórka do legowiska, tylko mi tu nie zasypiaj, prroszę – mamrotał pod nosem, podnosząc ją własną głowa pod piersią, aby całkowicie nie osunęła się na ziemię. Nie obchodził go dalszy los Puchacza, była tu Skowyt, może ogarnie. Spojrzał jeszcze na wichrowych wojowników z wdzięcznością skrywaną w zielono-żółtych tęczówkach. XXXX– Dziękujemy wam! Ale ja… my musimy już iść! – podziękował szybko, ale nie mógł zaprzątać sobie w tym momencie głowy bzdetami, bo miał ważniejsze rzeczy do zrobienia. XXXXWsparł Trzask więc swoim cielskiem, aby nie musiała za bardzo nadwyrężać skręconej łapy, po czym powoli, ale sprawnie zaczął podążać z nią prosto do obozu.
zt z Trzask?
KLESZCZE, WĘŻE, SZERSZENIE na suche, spękane serce rozkołysz te myślina wietrze NOWYPUŚĆJEWRESZCIE
「 ja wiem jak ciężko zapomnieć 」 wykastrować głowę ze wspomnień musisz to wyżuć i wypluć za siebie ZANIM TO WYŻUJE I WYPLUJE CIEBIE
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Roziskrzona Noc wypluła wyrwany płat skóry. Puchacz już padł, ledwo oddychał i ogólnie szanse na jego przeżycie były wręcz ujemne. Tak samo jak na atak z zaskoczenia, więc dobijanie go nie było priorytetem burej. Spojrzała zaniepokojona w stronę ciemnej kotki, na którą ptaszysko się uwzięło i której w ostatniej chwili również mocno przywaliło. Na zaatakowanej łapie nie było żadnych krwawych śladów, wystających kości czy nie była pozginana w trzech nowych miejscach, w których łapy nie powinny się zginać. Więc chyba mogło być gorzej. Może to przez upływ krwi z rany na grzbiecie padła. Iskra skinęła tylko łbem na słowa biało-rudego.
– Pomóż im, zajmiemy się ptaszyskiem. – zwróciła się do trzeciej kotki, która zjawiła się gdzieś w trakcie walki. Równie młodej co pozostała dwójka. Roziskrzona, tak po prawdzie, była niechętna do puszczania dzieciarni samej przez tereny Cienia, szczególnie, gdy jedno z nich było ledwo żywe, ale przypuszczała, że Cieniści z kolei mogli być niechętni do tego by poznała położenie ich obozu. Więc pozostawało liczyć na to, że nikt ich nie zaatakuje w drodze powrotnej, bo ciężko było uwierzyć, że tam w porę by się pojawiła pomoc, skoro tu nigdy nie doczekali się żadnego dorosłego wojownika.
Dobijanie omdlałego puchacza wraz z Płomykiem byłoby już śmieszne, to nie była robota dla dwóch kotów, więc po prostu zaczęła kopać dołek na ptaszysko, nie było co marnować czasu.
Księżyce: 103 Mistrz: kamienie na brzegu Płeć: kotkaaaaaa Matka: Agrestowy Krzew Ojciec: nie posiada
Natura nie obdarowała tej kotki ani aksamitnym futerkiem Agrestki ani długim, białym jak śnieg okryciem Przymrozka. Dostała za to krótkie, pozlepiane buro-białe futro. Wiecznie skołtunione i brudne, trudno się domyślić gdzie kończy się ciemniejsza część a gdzie zaczyna jaśniejsza. Przy trochę bliższej obserwacji, pod warstwą kurzu i błota, można dostrzec, że grzbiet i część ogona są zdecydowanie ciemniejsze, pręgowane klasycznie, podczas gdy cały front kotki, łącznie z brzuchem, aż do szczęki jest domyślnie 'biały'. Tylnie łapy natomiast do połowy uda również są pokryte brunatną plamą, żeby później przejść w nieco jaśniejszy kolory i tak pokryte wieczną warstwą brudu. Pyszczek ma, dość smukły, z ciemnym nosem i brązowymi oczami, zwieńczony przez cienkie, szerokie uszy. Jej kocie ciało wciąż do końca nie zorientowało się w proporcjach jakie powinien mieć kot, przez co wygląda jak wyrośnięte kocię na łapach bardziej przypominających szczudła. Jest również zaskakująco koścista, skóra wydaje się być w kilku miejscach niesamowicie napięta, jakby ledwo trzymała tą kupę kości razem. Podsumowując, kocica jest dziwnie niekształtna, niedelikatnie mówiąc brzydka, i jak na razie z tego nie wyrosła. Jedyne co się zmieniło to wzrost kotki, pnie się się w górę jak młode drzewko, ale już wiadomo, że nie będzie ani największa ani najwyższa z rodzeństwa.
Mianowanie na Terminatora nie zmieniło wiele w jej podejściu do rzeczywistości. Wciąż jest zafascynowana światem zewnętrznym, szczególnie teraz gdy przestał być ograniczony do czterech ścian obozu. Odpowiedzialności i obowiązki nie interesują ją za bardzo, coś tam niby pomoże, przyniesie, ale odwala minimum (i to nie zawsze) by tylko móc robić to na co ma ochotę. Wciąż nie przejawia nawet ułamków szacunku do autorytetów w jej życiu, a jeśli coś ją zainteresuje, będzie zadawać niewygodne i drążyć temat do bólu. Niestety szybciej powie niż pomyśli i całe szczęście, że umie szybko myśleć, bo co chwila pakuje się w kłopoty i jest gotowa wić się tak długo jak będzie to konieczne, byleby nie przyznać się do winy. Jeśli uważa, że ktoś popełnia błąd to powie o tym głośno. Ma zaskakująco dużą wiarę w siebie, swoje umiejętności i determinację by pokonać każdą, możliwą przeszkodę. Nastoletni wiek cechuje burza emocji, ale u Skowyt to prawdziwy tajfun. Kotka wszystko odczuwa intensywnie, nie ważne, smutek, złość czy radość - wypełnia ją, pochłania i zdaje się kierować nią bardziej niż logika. Obok silnego kompasu moralnego, ma też silną pamięć i jeśli ktoś, według niej, traktuje ją lub innych z góry nie przepuści tego, ani nie zapomni. Wciąż jest młoda i wciąż uwielbia psocić, wygłupiać się i wymyślać psikusy, które może uciąć innym. Pomimo szczerej miłości i troski jakimi darzy swoją mamę i rodzeństwo, nie czuje się komfortowo z wizją trwania w Klanie do końca swoich dni. Ma w sobie silny zew przygody i włóczęgi, za którym chce podążać. ale wciąż jest tylko dzieciakiem, który pod koniec dnia czuje się bardzo mały w bardzo dużym świecie.
Wszystko skończyło się tak szybko jak się zaczęło. W jednej chwili krzyk, szum, krew, drama, a w drugiej puchacz leżał na ziemi, straciwszy już całą swoją mocarność. Skowyt zamarła, nie do końca wiedząc co zrobić. Przez uderzenie serca stała tak, wryta w ziemię, wpatrując się w martwe ciało ptaszyska. Jedyne co odczuwała w tamtym momencie to... niedosyt. Zmarszczyła brwi, próbując sobie przypomnieć gdzie właściwie się znajduje i dlaczego się tutaj pojawiła. Uderzenie serca zajął jej powrót do rzeczywistości. T R Z A S K.
Wszystkie emocje jakie odczuwała, pędząc w tą stronę, obudziły się na nowo. - Siora! - jęknęła, przypadając do krwawiącej córki Agrest, chwiejącej się na nogach. Spojrzała na Niedźwiedzia pode łba, niezbyt zadowolona z jego obecności i tej paplaniny, którą właśnie odstawiał, ale przynajmniej na coś się przyda. - Ja z jednej ty z drugiej - warknęła krótko, podtrzymując ledwo żywe ciało siostry na nogach. Oby tylko biało-rudy umiał przebierać łapami szybko. Skowyt ruszyła do przodu, jednocześnie starając się ze wszystkich sił nie patrzeć się na powykręcaną łapę. Obiad podchodził jej do gardła, wszystko wirowało od tego smrodu krwi. Skinęła jeszcze szybko łbem na pożegnanie wichrowym klonom. Mimo wszystko gdyby nie oni, prawdopodobnie jej siostra byłaby w o wiele gorszym stanie. - Wszystko będzie dobrze Trzask, słyszysz? - mruczała cały czas.
ucieczka trzask, niedźwiedzia i skowyt: automatycznie udana, nie ma kto ich gonić atak płomienia: 1d10+4 = 9, 100% atak udany → [21]x1 = 21
Cieniowa zgraja zgrabnie wymknęła się z miejsca zdarzenia. Nie miał ich kto godzin, kto przeszkodzić, więc zrobili to bez najmniejszego problemu jeżeli mówimy o zagrożeniu w czystej, żywej postaci. Problemem mogła być poważnie zraniona łapa Trzaskającej Burzy, która wygięta w nienaturalnym stani enie była zdatna do użytku. Spowolniło ich to trochę, jednak bez większych konsekwencji.
Trudno powiedzieć, czy ptaszysko wykrwawiło się nim wichrowy wojownik oddał cios, czy jednak to on wykończył go pazurami, Niemniej, szybciutko umarł, jakby był mrówką, najmniejszym bezbronnym robakiem, a nie kimś, kto parę minut temu wyrządził ogromną krzywdę.
Płomyk: lvl: 6 | S: 12 | Zr: 16 | Sz: 12 | Zm: 11 | HP: 51 - 1 = 50/65 | W: 77 - 2 = 75/85
» 1st. rozcięcie na czole (krwawi, - 1 hp do końca walki).
» 0st. siniak na czole
| rzut na infekcje 1st. rozcięcie na czole: wypada 3, BRAK INFEKCJI
(NIE MA JEJ JUŻ W AKCJI, JEST WPISANA TYLKO POD WZGLEDEM RAN) Trzask: lvl: 3 | S: 12 | Zr: 10 | Sz: 7 | Zm: 4 | HP: 41-29-2-1 = 9/70 | W: 44-2 = 41/55
➤ skręcenie łapy = niezdolność samodzielnej, szybkiej ucieczki (od nastepnej tury).
» 2st. SKRĘCENIE LEWEJ, TYLNEJ ŁAPY.
» 2st. głębokie ślady po pazurach na zadzie (krwawi, -2 hp do końca walki).
» 1st. rozcięcie na uchu (krwawi, -1 hp do końca walki).
| rzut na infekcje 2st. głębokie ślady na zadzie: wypada 5, BRAK INFEKCJI
| rzut na infekcje 1st. rozcięcie na ucho: wypada 6, INFEKCJA, rana przechodzi na 2 stopień
Mocarny Puchacz na ziemi: S: 20 | Zr: 10 (15/17) | Sz: 2 (7/11) | Zm: 10 | HP: 3 - 3 - 2 - 1 - 1 - 1 - 21 = -26/75 | W: 54-5 = 49/65 ➤ ŚMIERĆ ➤ OMDLENIE nie robi nic co nie
➤ statystyki obniżone przez walkę 1:5
» 2st. wygryzienie płaty skóry z szyi (krwawi, w tej turze -3hp, w następnych -2hp do końca walki).
» 1st. krótkie, cięte rany na skrzydle (krwawi, -1hp do końca walki).
>1st. ugryzienie na skrzydle (-krwawi, 1 hp do końca walki).
>1st. rozcięcie na skrzydle (krwawi, -1 hp do końca walki).
» 0st. siniak na plecach.
» 0st. siniak na plecach.
» 0st. wyrwane piórko z skrzydła
>0st. obicie na skrzydle
>0st. wyrwane pióro ze skrzydła
>0st zadrapanie na grzbiecie
>0st zadrapanie na zadku
>0st kolejne piórka ze skrzydła wygryzione
>0st wyrwane pióra ze skrzydła
>0st delikatne zadrapanie na grzbiecie