xxxxWyszedł gdzieś o poranku. Miał ochotę zjeść dziś ptaka, ot co, kaprys, ale skoro dostał zdrowe łapy i mózg, mógł go sobie złapać sam. Oprócz tego i tak planował iść na polowanie, dorzucić się do stosu, więc uznał te okoliczności za idealne, by zjawić się na Trawiastych Grzbietach. Zimny dziś trafił mu się poranek, poza tym czuł, jak rosa nieprzyjemnie oblepia jego łapy. A jednak zdusił narzekania w sobie i ruszył, rozglądając się za... ptakiem, najlepiej ptakiem. Kuropatwą na przykład, o!
mg
••• EverywhereI GO, BITC―Salwaysknow, That Charliescene hasgot aWEENIEthat heloves to SHOW!
Lets getthisPARTYstarted, •LETSkeepthem 40sPOPPIN,(What?!)• So just getBUZZEDand stayFUC―D up, WE WILLkeep themPANTIESdroppin!
Księżyce: 78 Mistrz: psie serce Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Trwałe urazy: cienka, pionowa blizna na grzbiecie nosa; ślady po kocich pazurach na lewym boku; ślady ugryzienia psa na barku; trzy wąskie szramy przechodzące po prawym oku; ślepota prawostronna Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 78 Mistrz: psie serce Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Trwałe urazy: cienka, pionowa blizna na grzbiecie nosa; ślady po kocich pazurach na lewym boku; ślady ugryzienia psa na barku; trzy wąskie szramy przechodzące po prawym oku; ślepota prawostronna Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Pomimo upływu księżyców, kocica wciąż jest solidnie zbudowana. Jakże mogłaby nie być? Część jej mięśni niestety zastąpiło się tłuszczem, a stres narastający i przesiadujący na stałe w jej organizmie odbił się na jej kondycji i ogólnej posturze, jednak wciąż pozostała mocna, choć nie tak, jak niegdyś. Rysy jej pyska nie są delikatne, nos jest garbaty, łapy nieco beczkowate, kark gruby, grzbiet mocny, ogólnie rzecz biorąc jest dość... baryłkowata, a i wzrostem sięga tylko nieco ponad górną granicę. Pokrywa ją krótka, bura sierść z ciemnym pręgowaniem na głowie, kończynach i ogonie (ticked). Biel pojawia się w śladowych ilościach jedynie na żuchwie, niewielkim kawałku podbrzusza, gardle i pod ceglastoczerwonym nosem. Spód ciała w nieco jaśniejszym, ciepłym odcieniu, stopy zaś od spodu są w zupełności czarne, podobnie cała końcówka grubego i dość krótkawego ogona. Ślepia, intensywnie żółte, niegdyś bystro spoglądające, wyszukujące najdrobniejszych szczegółów, teraz jakby zmęczone, zmarnowane, ze zmarszczkami w kącikach. Prawe oko zupełnie ślepe, z okolicą pokrytą szramami i nie do końca odrośniętym futrem.
Zmęczona. Drogą, którą przeszła, stresem, który nią włada i uczuciami, których nie potrafi opisać. Oddzielenie od Klanu i rodziny podłamało ją na tyle, że przez większość czasu ciężko było jej zebrać jej jakiekolwiek uporządkowane myśli. Wciąż jednak jest prosta i bezpośrednia, choć większość tego, co uważa zachowuje dla siebie, a język trzyma za zębami, miarując słowa, jakie opuszczają jej pysk. Wiara w niej pozostaje jednak silna, na tyle, na ile może ona silna być, choć brak szczęścia i zwyczajny pech wciąż ją doświadcza. Niczym klątwa, której nie może się pozbyć, która zawisła nad nią i pomimo pozornego spokoju - wciąż się nad nią unosi. Jakaś iskra nadziei wciąż jednak tli się w jej sercu, może jest głupia, naiwna w swoim myśleniu, może rzeczywiście wciąż wierzy, że potrafi naprawić to, co niegdyś zepsuła - w końcu gdyby nie ona, Cień nie zostałby do takiego stopnia zniszczony.
XXXXI ja również miałam ochotę na polowanie. Wyszłam z obozu o podobnej porze, co Ośmiooki, witając się z nim, kiedy okazało się, że oboje wybraliśmy na miejsce swoich łowów Trawiaste Grzbiety. Nie zamierzałam jednak ucinać sobie z nim dłuższej pogawędki - stos sam się nie zapełni. Dlatego obniżyłam się na łapach i oddaliłam się od wojownika, aby nie przeszkadzać sobie wzajemnie w polowaniu.
Ośmiooki wybrał się na polowanie i... w sumie to nic. Nie znalazł nic przez długi czas. Ptaszki, na które tak się czaił gdzieś tam ćwierkały, jednak były poza jego zasięgiem, ponad koronami drzew. A poza tym nic, ani jednego śladu zwierzyny.
xxxx- Nie od dziś kobiety do mnie ciągną, Grząskie Bagno - wyszczerzył się w głupim uśmiechu. Był zastępca i gdy trzeba było, zachowywał się jak na zastępcę przystało. Prywatnie jednak w życiu nie planował rezygnować z swoich głupich tekstów, zwłaszcza, że wiedział jak bardzo irytują je burą wojowniczkę. xxxxNie ciągnął jednak tematu, nie po to tu był. Był głodny, szukał ptaków, które jak na razie skutecznie kryły się przed nim wśród drzew - one, jak i cała reszta jedzenia. Trudno, szukał dalej.
Grząskie Bagno szukała uważne zwierząt nie tylko wzrokiem, ale i słuchem. Szkoda, że do jej uszy docierały jedynie odległe ćwierkania ptaków i jakieś nieznaczące szepty, szumy, świsty. Nic konkretnego, szkoda.
Księżyce: 78 Mistrz: psie serce Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Trwałe urazy: cienka, pionowa blizna na grzbiecie nosa; ślady po kocich pazurach na lewym boku; ślady ugryzienia psa na barku; trzy wąskie szramy przechodzące po prawym oku; ślepota prawostronna Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 78 Mistrz: psie serce Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Trwałe urazy: cienka, pionowa blizna na grzbiecie nosa; ślady po kocich pazurach na lewym boku; ślady ugryzienia psa na barku; trzy wąskie szramy przechodzące po prawym oku; ślepota prawostronna Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Pomimo upływu księżyców, kocica wciąż jest solidnie zbudowana. Jakże mogłaby nie być? Część jej mięśni niestety zastąpiło się tłuszczem, a stres narastający i przesiadujący na stałe w jej organizmie odbił się na jej kondycji i ogólnej posturze, jednak wciąż pozostała mocna, choć nie tak, jak niegdyś. Rysy jej pyska nie są delikatne, nos jest garbaty, łapy nieco beczkowate, kark gruby, grzbiet mocny, ogólnie rzecz biorąc jest dość... baryłkowata, a i wzrostem sięga tylko nieco ponad górną granicę. Pokrywa ją krótka, bura sierść z ciemnym pręgowaniem na głowie, kończynach i ogonie (ticked). Biel pojawia się w śladowych ilościach jedynie na żuchwie, niewielkim kawałku podbrzusza, gardle i pod ceglastoczerwonym nosem. Spód ciała w nieco jaśniejszym, ciepłym odcieniu, stopy zaś od spodu są w zupełności czarne, podobnie cała końcówka grubego i dość krótkawego ogona. Ślepia, intensywnie żółte, niegdyś bystro spoglądające, wyszukujące najdrobniejszych szczegółów, teraz jakby zmęczone, zmarnowane, ze zmarszczkami w kącikach. Prawe oko zupełnie ślepe, z okolicą pokrytą szramami i nie do końca odrośniętym futrem.
Zmęczona. Drogą, którą przeszła, stresem, który nią włada i uczuciami, których nie potrafi opisać. Oddzielenie od Klanu i rodziny podłamało ją na tyle, że przez większość czasu ciężko było jej zebrać jej jakiekolwiek uporządkowane myśli. Wciąż jednak jest prosta i bezpośrednia, choć większość tego, co uważa zachowuje dla siebie, a język trzyma za zębami, miarując słowa, jakie opuszczają jej pysk. Wiara w niej pozostaje jednak silna, na tyle, na ile może ona silna być, choć brak szczęścia i zwyczajny pech wciąż ją doświadcza. Niczym klątwa, której nie może się pozbyć, która zawisła nad nią i pomimo pozornego spokoju - wciąż się nad nią unosi. Jakaś iskra nadziei wciąż jednak tli się w jej sercu, może jest głupia, naiwna w swoim myśleniu, może rzeczywiście wciąż wierzy, że potrafi naprawić to, co niegdyś zepsuła - w końcu gdyby nie ona, Cień nie zostałby do takiego stopnia zniszczony.
XXXXNic nie mogłam znaleźć, ale nie zamierzałam się zniechęcać. Trzeba było dać zwierzynie czas na wyjście ze swoich kryjówek i to właśnie zamierzałam zrobić. Kręciłam się po okolicy szukając jakichkolwiek interesujących śladów lub tropów.
Szukał i szukał... aż znalazł! Usłyszał stukanie o pień drzewa, bardzo charakterystyczne. Niedaleko dzięcioł siedział sobie dość nisko na drzewie, wystarczająco, aby w jednym skoku zastępca mógł go dopaść. Pytanie tylko, czy będzie mu się chciało wykonywać aż takie wygibasy w powietrzu.
xxxxNo jaha, że mu się chciało. Szybko usłyszał dzięcioła, akurat te ptaki trudno było przeoczyć. Spiął mięśnie i zniżył swoje ciało do pozycji łowieckiej, tak dobrze już zresztą wyćwiczonej. Podchodząc do ptaszka chował się za krzewami, a gdy tych zabrakło, stawał po prostu w miejscu. Uważał też na patyki pod łapami, a gdy był już akceptowalnie blisko, rzucił się na skrzydlatego, by skręcić mu kark w pysku.
Bura wojowniczka nie miała tyle szczęścia co głupiutki zastępca. Trawiaste Grzbiety wydawały się dziwnie ciche tam, gdzie była, to też nawet teraz nie dostrzegła niczego interesującego. Polowania to niestety wymóg koszmarnej ilości cierpliwości, ale Grząskie Bagno będąc wojowniczką już tak długo na pewno o tym wiedziała.
Księżyce: 78 Mistrz: psie serce Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Trwałe urazy: cienka, pionowa blizna na grzbiecie nosa; ślady po kocich pazurach na lewym boku; ślady ugryzienia psa na barku; trzy wąskie szramy przechodzące po prawym oku; ślepota prawostronna Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 78 Mistrz: psie serce Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Trwałe urazy: cienka, pionowa blizna na grzbiecie nosa; ślady po kocich pazurach na lewym boku; ślady ugryzienia psa na barku; trzy wąskie szramy przechodzące po prawym oku; ślepota prawostronna Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Pomimo upływu księżyców, kocica wciąż jest solidnie zbudowana. Jakże mogłaby nie być? Część jej mięśni niestety zastąpiło się tłuszczem, a stres narastający i przesiadujący na stałe w jej organizmie odbił się na jej kondycji i ogólnej posturze, jednak wciąż pozostała mocna, choć nie tak, jak niegdyś. Rysy jej pyska nie są delikatne, nos jest garbaty, łapy nieco beczkowate, kark gruby, grzbiet mocny, ogólnie rzecz biorąc jest dość... baryłkowata, a i wzrostem sięga tylko nieco ponad górną granicę. Pokrywa ją krótka, bura sierść z ciemnym pręgowaniem na głowie, kończynach i ogonie (ticked). Biel pojawia się w śladowych ilościach jedynie na żuchwie, niewielkim kawałku podbrzusza, gardle i pod ceglastoczerwonym nosem. Spód ciała w nieco jaśniejszym, ciepłym odcieniu, stopy zaś od spodu są w zupełności czarne, podobnie cała końcówka grubego i dość krótkawego ogona. Ślepia, intensywnie żółte, niegdyś bystro spoglądające, wyszukujące najdrobniejszych szczegółów, teraz jakby zmęczone, zmarnowane, ze zmarszczkami w kącikach. Prawe oko zupełnie ślepe, z okolicą pokrytą szramami i nie do końca odrośniętym futrem.
Zmęczona. Drogą, którą przeszła, stresem, który nią włada i uczuciami, których nie potrafi opisać. Oddzielenie od Klanu i rodziny podłamało ją na tyle, że przez większość czasu ciężko było jej zebrać jej jakiekolwiek uporządkowane myśli. Wciąż jednak jest prosta i bezpośrednia, choć większość tego, co uważa zachowuje dla siebie, a język trzyma za zębami, miarując słowa, jakie opuszczają jej pysk. Wiara w niej pozostaje jednak silna, na tyle, na ile może ona silna być, choć brak szczęścia i zwyczajny pech wciąż ją doświadcza. Niczym klątwa, której nie może się pozbyć, która zawisła nad nią i pomimo pozornego spokoju - wciąż się nad nią unosi. Jakaś iskra nadziei wciąż jednak tli się w jej sercu, może jest głupia, naiwna w swoim myśleniu, może rzeczywiście wciąż wierzy, że potrafi naprawić to, co niegdyś zepsuła - w końcu gdyby nie ona, Cień nie zostałby do takiego stopnia zniszczony.
XXXXCierpliwość, jeśli chodzi o polowanie, akurat miałam całkiem sporo. Kontynuowałam poszukiwania zwierzyny, uważnie rozglądając się po okolicy, w końcu i tak coś znajdę.
Zastępca przeszedł do pozycji łowieckiej i rozpoczął skradanie się w kierunku tłukącego w pień dzięcioła. Wszystko było idealne i nienaganne, jednak... podczas ataku ptak zdążył odlecieć. Po prostu wzbił się do lotu i zniknął pośród innych drzew, pozostawiając pointa z niczym. Cóż, zdarza się
xxxxNiestety, w momencie, gdy wybił się z miejsca, dzięcioł po prostu odleciał. Ośmiooki został z pustym pyskiem i irytacją, bo takie sytuacje są chyba gorsze, aniżeli nie złapanie zwierzyny dlatego, że faktycznie popełniło się błąd. Prychnął jednak tylko i zaczął szukać czegoś innego.
W obozie Klanu Cienia zawsze było głośno. Ba, a w Liściastym Gąszczu, tam, gdzie Grząskie Bagno spędziła sporą część ostatnich dni, to już w ogóle - hałas wylewał się z każdej ściany, sufitu i podłogi. Tu więc miała zupełny kontrast, mogła odpocząć od zgiełku. Była sama, ona i tylko ona. Nic więcej.
Księżyce: 78 Mistrz: psie serce Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Trwałe urazy: cienka, pionowa blizna na grzbiecie nosa; ślady po kocich pazurach na lewym boku; ślady ugryzienia psa na barku; trzy wąskie szramy przechodzące po prawym oku; ślepota prawostronna Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 78 Mistrz: psie serce Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Trwałe urazy: cienka, pionowa blizna na grzbiecie nosa; ślady po kocich pazurach na lewym boku; ślady ugryzienia psa na barku; trzy wąskie szramy przechodzące po prawym oku; ślepota prawostronna Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Pomimo upływu księżyców, kocica wciąż jest solidnie zbudowana. Jakże mogłaby nie być? Część jej mięśni niestety zastąpiło się tłuszczem, a stres narastający i przesiadujący na stałe w jej organizmie odbił się na jej kondycji i ogólnej posturze, jednak wciąż pozostała mocna, choć nie tak, jak niegdyś. Rysy jej pyska nie są delikatne, nos jest garbaty, łapy nieco beczkowate, kark gruby, grzbiet mocny, ogólnie rzecz biorąc jest dość... baryłkowata, a i wzrostem sięga tylko nieco ponad górną granicę. Pokrywa ją krótka, bura sierść z ciemnym pręgowaniem na głowie, kończynach i ogonie (ticked). Biel pojawia się w śladowych ilościach jedynie na żuchwie, niewielkim kawałku podbrzusza, gardle i pod ceglastoczerwonym nosem. Spód ciała w nieco jaśniejszym, ciepłym odcieniu, stopy zaś od spodu są w zupełności czarne, podobnie cała końcówka grubego i dość krótkawego ogona. Ślepia, intensywnie żółte, niegdyś bystro spoglądające, wyszukujące najdrobniejszych szczegółów, teraz jakby zmęczone, zmarnowane, ze zmarszczkami w kącikach. Prawe oko zupełnie ślepe, z okolicą pokrytą szramami i nie do końca odrośniętym futrem.
Zmęczona. Drogą, którą przeszła, stresem, który nią włada i uczuciami, których nie potrafi opisać. Oddzielenie od Klanu i rodziny podłamało ją na tyle, że przez większość czasu ciężko było jej zebrać jej jakiekolwiek uporządkowane myśli. Wciąż jednak jest prosta i bezpośrednia, choć większość tego, co uważa zachowuje dla siebie, a język trzyma za zębami, miarując słowa, jakie opuszczają jej pysk. Wiara w niej pozostaje jednak silna, na tyle, na ile może ona silna być, choć brak szczęścia i zwyczajny pech wciąż ją doświadcza. Niczym klątwa, której nie może się pozbyć, która zawisła nad nią i pomimo pozornego spokoju - wciąż się nad nią unosi. Jakaś iskra nadziei wciąż jednak tli się w jej sercu, może jest głupia, naiwna w swoim myśleniu, może rzeczywiście wciąż wierzy, że potrafi naprawić to, co niegdyś zepsuła - w końcu gdyby nie ona, Cień nie zostałby do takiego stopnia zniszczony.
XXXXWciąż nic... ale to mi nie przeszkadzało. Poza tym, że polowanie było jednym z wielu moich obowiązków, było też odskocznią od harmideru Liściastego Gąszczu i pozwalało mi uspokoić nerwy, zebrać myśli... dlatego krążyłam i szukałam zwierzyny po okolicy ze spokojem, lecz jednoczesnym skupieniem wymalowanym na pysku.
Po stracie potencjalnego piszczka, jakim był dzięcioł, point starał się znaleźć coś innego, jednak... cóż, otaczała go tylko cisza. I szum drzew. I okazjonalne ćwierkanie ptaków ponad jego głową, a poza tym cisza.
xxxxOśmiooki też nie miał szczęścia. Na jego pysku wymalowany był tylko grymas, ale nic, dzielne szedł przed siebie, szukał dalej. Nie miał wyboru, jeżeli chciał dziś wrócić do obozu z czymś w pysku.
Nic. Nic i nic. Grząskie Bagno miała pecha, albo ktoś bardzo nie chciał, by dziś złapała cokolwiek w swoje łapska. Ba, złapała! Żeby choćby miała złudną nadzieję przed sobą, żeby miała szansę. Każdy gryzoń, ptak czy inne zwierzę najzwyczajniej w świecie kryło się przed kotką.
Księżyce: 78 Mistrz: psie serce Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Trwałe urazy: cienka, pionowa blizna na grzbiecie nosa; ślady po kocich pazurach na lewym boku; ślady ugryzienia psa na barku; trzy wąskie szramy przechodzące po prawym oku; ślepota prawostronna Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 78 Mistrz: psie serce Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Trwałe urazy: cienka, pionowa blizna na grzbiecie nosa; ślady po kocich pazurach na lewym boku; ślady ugryzienia psa na barku; trzy wąskie szramy przechodzące po prawym oku; ślepota prawostronna Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Pomimo upływu księżyców, kocica wciąż jest solidnie zbudowana. Jakże mogłaby nie być? Część jej mięśni niestety zastąpiło się tłuszczem, a stres narastający i przesiadujący na stałe w jej organizmie odbił się na jej kondycji i ogólnej posturze, jednak wciąż pozostała mocna, choć nie tak, jak niegdyś. Rysy jej pyska nie są delikatne, nos jest garbaty, łapy nieco beczkowate, kark gruby, grzbiet mocny, ogólnie rzecz biorąc jest dość... baryłkowata, a i wzrostem sięga tylko nieco ponad górną granicę. Pokrywa ją krótka, bura sierść z ciemnym pręgowaniem na głowie, kończynach i ogonie (ticked). Biel pojawia się w śladowych ilościach jedynie na żuchwie, niewielkim kawałku podbrzusza, gardle i pod ceglastoczerwonym nosem. Spód ciała w nieco jaśniejszym, ciepłym odcieniu, stopy zaś od spodu są w zupełności czarne, podobnie cała końcówka grubego i dość krótkawego ogona. Ślepia, intensywnie żółte, niegdyś bystro spoglądające, wyszukujące najdrobniejszych szczegółów, teraz jakby zmęczone, zmarnowane, ze zmarszczkami w kącikach. Prawe oko zupełnie ślepe, z okolicą pokrytą szramami i nie do końca odrośniętym futrem.
Zmęczona. Drogą, którą przeszła, stresem, który nią włada i uczuciami, których nie potrafi opisać. Oddzielenie od Klanu i rodziny podłamało ją na tyle, że przez większość czasu ciężko było jej zebrać jej jakiekolwiek uporządkowane myśli. Wciąż jednak jest prosta i bezpośrednia, choć większość tego, co uważa zachowuje dla siebie, a język trzyma za zębami, miarując słowa, jakie opuszczają jej pysk. Wiara w niej pozostaje jednak silna, na tyle, na ile może ona silna być, choć brak szczęścia i zwyczajny pech wciąż ją doświadcza. Niczym klątwa, której nie może się pozbyć, która zawisła nad nią i pomimo pozornego spokoju - wciąż się nad nią unosi. Jakaś iskra nadziei wciąż jednak tli się w jej sercu, może jest głupia, naiwna w swoim myśleniu, może rzeczywiście wciąż wierzy, że potrafi naprawić to, co niegdyś zepsuła - w końcu gdyby nie ona, Cień nie zostałby do takiego stopnia zniszczony.
XXXXNic, nie poddawałam się jednak i szukałam dalej. Prędzej, czy później i tak coś wpadnie w moje łapy, byłam tego pewna.
Szukał szukał i... znalazł! Coś mu śmignęło między liśćmi, małego, długiego i błyszczącego. To padalec pełzał wśród leśnej ściółki, zupełnie nieświadomy zagrożenia, w jakim się właśnie znalazł. Pytanie tylko, czy Ośmiookiemu chciało się łapać tak marnego piszczka, bo mięsa z niego zbyt wiele nie było...
długowłosy czarny karpati, trochę cegła z budowy ciała, pomarańczowe oczy, paskudny uśmiech
mała głupia paskuda
Pochmurny Sen || Poczerniała Łapa
Wyke wręcz nosiło z radości od kiery nauczyła się polować. No nie mogła jeszcze chodzić na polowania sama, rzecz jasna, ale to nic, zawsze znalazł się jakiś wojownik który akurat wybierał się na patrol z którym mogła się załapać. Tym razem padło na Kozią Skarpę, która wieczorem postanowiła opuścić obóz po długim upalnym dniu. Wyka podbiła do niej gdy ta akurat zbierała się do wyjścia i dogadały się, że dobra, no to pójdą razem.
Trawiaste grzbiety wydawały się dobrym miejscem na polowanie, więc tam obie kocice się udały.
- Powodzenia! - rzuciła Wyka szczerząc się jak głupia i odeszła kawałek od wojowniczki.
Szybko zaczęła szukać śladów swojej pierwszej zdobyczy.
//koza
x
x wojownik co dobrem jest cały
wojownik co złem jest cały ulepiony z gliny dobrej i złej nie wiedzieć czego mniej
x
x
wojownik na wojnę wyrusza co świt
możliwe, że to mit
wojna niezbędna dla wojownika bez niej cały znika
Księżyce: 87 Mistrz: Szumiący Wodospad [*] Płeć: Kotka Zaimki: Ona/jej Matka: Astrowy Płatek [NPC] [*] | Macaroni [NPC] [biol.] [*] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [NPC] [*] Partner: Kudłaty Obłok [*] Życia: 9 Trwałe urazy: Zadrapanie przecinające lewe oko, dwa równoległe zadrapania na czubku głowy [jastrząb]; ślady pazurów na pysku, ślady kłów na prawej, tylnej łapie [pies]; płytkie, długie zadrapanie na klatce piersiowej [borsuk]; brak prawego ucha [borsuk i pies]; rozległe rany cięte na piersi, głębokie zadrapania na grzbiecie na odcinku lędźwiowym [borsuk] Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, a drugi przy 100k (powód: złamanie kości promieniowej)
Księżyce: 87 Mistrz: Szumiący Wodospad [*] Płeć: Kotka Zaimki: Ona/jej Matka: Astrowy Płatek [NPC] [*] | Macaroni [NPC] [biol.] [*] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [NPC] [*] Partner: Kudłaty Obłok [*] Życia: 9 Trwałe urazy: Zadrapanie przecinające lewe oko, dwa równoległe zadrapania na czubku głowy [jastrząb]; ślady pazurów na pysku, ślady kłów na prawej, tylnej łapie [pies]; płytkie, długie zadrapanie na klatce piersiowej [borsuk]; brak prawego ucha [borsuk i pies]; rozległe rany cięte na piersi, głębokie zadrapania na grzbiecie na odcinku lędźwiowym [borsuk] Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, a drugi przy 100k (powód: złamanie kości promieniowej)
Nieco spokojniejsza niż za młodu, gadatliwa, narwana, overthinker [KP]
Śnieżna Łapa [KC], Napoleon [S/GPP]; Czterolistna Koniczyna [GK, Mg]
Polowanie było zawsze dobrą odskocznią od wydarzeń w Klanie, Koza mogła w ten sposób połączyć przyjemne z pożytecznym. Uważała na to, kto jej na polowaniach ostatnio towarzyszy, jednak nie zastanawiała się długo nad propozycją Polnej Łapy.
Uśmiechnęła się w kierunku terminatorki, kiwając jej łbem. - Tobie również. Gdyby coś się działo, wołaj. - Była pewna, że Wyka to wiedziała, ale wolała jeszcze o tym wspomnieć. Czasami dało się w tych okolicach napotkać raczej nieprzyjemne sytuacje, trzeba było być czujnym. Zwłaszcza, że teraz na polowaniu była za młodą odpowiedzialna.
Cóż, gdy Wyka się oddaliła, wojowniczka również ruszyła przed siebie, obserwując teren dookoła za zwierzyną.
Atak Cerbera: Nieudany (0%)
Polnej Łapie ledwo było dane rozejrzeć się po części okolicy, gdy poczuła zbliżający się do niej w zastraszającym tempie ciężki odgłos łap. Uratowało kotkę to, że była lekko pochylona, przez co ciemny bokser nie trafił kłami w kark terminatorki, zamiast tego przeskakując nad nią, od razu ujadając gdy tylko wylądował przed Wyką.
długowłosy czarny karpati, trochę cegła z budowy ciała, pomarańczowe oczy, paskudny uśmiech
mała głupia paskuda
Pochmurny Sen || Poczerniała Łapa
Wyka cała się najeżyła i zrobiła wielkie oczy. Ale jak to, to tak dozwolone?! Żeby psy, faktyczne psy, się kręciły po terenach?! Nierealne!
Młoda kocica zwalczyła w sobie odruch jakim było atakowanie każdego zagrożenia i zamiast tego rzuciła się do ucieczki. Mimo wszystko nie planowała jeszcze umierać.
- Koza, uważaj, tu pies jest! - Wyka wydarła się na całe gardło przy okazji. Trochę jej nie obchodziło czy spłoszy zwierzynę, życie było ważniejsze. Czy coś.
Tymczasem Koza wpadła na trop padalca, schowanego gdzieś pomiędzy trawami. Jeśli podąży za nosem to wkrótce go znajdzie, spokojnie korzystającego z resztek ciepłego słońca.
Księżyce: 87 Mistrz: Szumiący Wodospad [*] Płeć: Kotka Zaimki: Ona/jej Matka: Astrowy Płatek [NPC] [*] | Macaroni [NPC] [biol.] [*] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [NPC] [*] Partner: Kudłaty Obłok [*] Życia: 9 Trwałe urazy: Zadrapanie przecinające lewe oko, dwa równoległe zadrapania na czubku głowy [jastrząb]; ślady pazurów na pysku, ślady kłów na prawej, tylnej łapie [pies]; płytkie, długie zadrapanie na klatce piersiowej [borsuk]; brak prawego ucha [borsuk i pies]; rozległe rany cięte na piersi, głębokie zadrapania na grzbiecie na odcinku lędźwiowym [borsuk] Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, a drugi przy 100k (powód: złamanie kości promieniowej)
Księżyce: 87 Mistrz: Szumiący Wodospad [*] Płeć: Kotka Zaimki: Ona/jej Matka: Astrowy Płatek [NPC] [*] | Macaroni [NPC] [biol.] [*] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [NPC] [*] Partner: Kudłaty Obłok [*] Życia: 9 Trwałe urazy: Zadrapanie przecinające lewe oko, dwa równoległe zadrapania na czubku głowy [jastrząb]; ślady pazurów na pysku, ślady kłów na prawej, tylnej łapie [pies]; płytkie, długie zadrapanie na klatce piersiowej [borsuk]; brak prawego ucha [borsuk i pies]; rozległe rany cięte na piersi, głębokie zadrapania na grzbiecie na odcinku lędźwiowym [borsuk] Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, a drugi przy 100k (powód: złamanie kości promieniowej)
Nieco spokojniejsza niż za młodu, gadatliwa, narwana, overthinker [KP]
Śnieżna Łapa [KC], Napoleon [S/GPP]; Czterolistna Koniczyna [GK, Mg]
Zaczaiła się prędko na padalca; może nie było to jakieś szczególnie syte pożywienie, ale z byle piszczki nie zrezygnuje. Przynajmniej nie była to żaba, o tyle dobrze.
Przypadła szybko do pozycji łowieckiej, przenosząc ciężar ciała na tylne łapy. Chciała wykręcić jaszczurce kark najszybciej jak było to możliwe, zwłaszcza, kiedy dotarł do niej krzyk Wyki. Pies. Koza wstrzymała oddech, szybko przeskakując w kierunku padalca. Złapie czy nie, od razu zarywa łeb by zobaczyć, jak radzi sobie Polna Łapa. Miała nadzieję, że nic terminatorce nie było. W razie czego przyszykowała się już do ewentualnego ratunku.
Córa Cichego Deszczu natychmiast rzuciła się do ucieczki po stanięciu oko w oko z drapieżnikiem. Na nieszczęście, bokser nie zamierzał tak łatwo odpuścić w jego mniemaniu łatwego kąska, chcąc prędko dopaść terminatorkę.
W pewnym momencie Polna Łapa potknęła się, wywijając orła tuż przed goniącym ją psem, akurat gdy Cerber skoczył ponownie, chcąc ją zaatakować. Skończyło się to na komicznej scenie, łudząco podobnej do tej sprzed paru sekund - pies przeskoczył nad terminatorką, lądując długość ogona od niej.
długowłosy czarny karpati, trochę cegła z budowy ciała, pomarańczowe oczy, paskudny uśmiech
mała głupia paskuda
Pochmurny Sen || Poczerniała Łapa
Koza nawet nie musiała się skupiać nad swoim zadaniem. Instynkt łowiecki był w niej tak silnie zakorzeniony że wkrótce jej pierwsza zdobycz leżała martwa podczas gdy Koza przejmowała się odgłosami pogoni dochodzącymi z okolicy.
- Aaaa! - było jedynym co się wydobyło z płuc Wyki gdy pies nad nią przeskoczył. Znowu. Tak nie miały wyglądać polowania!
Ale zamiast roztrząsać jak miało być czy nie miało być Wyka rzuciła się dalej przed siebie z myślą, że spróbuje się wspiąć na pobliskie drzewo by uciec psu.
x
x wojownik co dobrem jest cały
wojownik co złem jest cały ulepiony z gliny dobrej i złej nie wiedzieć czego mniej
x
x
wojownik na wojnę wyrusza co świt
możliwe, że to mit
wojna niezbędna dla wojownika bez niej cały znika