Długowłosy, tygrysio pręgowany rudy kocur o żółtych oczach. Ma bliznę idącą od lewego oka, pod nos i do prawego oka oraz na szyi, z prawej strony, po wyrwanym płacie skóry. Oprócz tego, na karku, z lewej strony, posiada również ślad po ugryzieniu przez lisa.
Po tym co zaszło na ceremonii, Wiewiór nie mógł tak po prostu wrócić do swoich obowiązków. Widział jak Krogulec na niego łypała razem z Grzmiącą Łapą, zupełnie jakby to była jego wina, że została zdegradowana, a był w równie wielkim szoku, co ona. Nie spodziewał się tego, nie miał pojęcia skąd Wężowa Gwiazda mógł się dowiedzieć takich rzeczy, kiedy przypomniał sobie o tym, że Olchowy Szept również był przy tamtej rozmowie. Rudzielec poczuł ogromny gniew, ale nie mógł tego załatwić teraz. Najważniejsza była czekoladowo-ruda, która źle zrozumiała całą sytuację, była wściekła. Nie mógł tego tak zostawić. Udał się więc jej tropem, nie pozwalając na to, by udała się zbyt daleko. Zdążyła jednak dojść do granic.
- Krogulec! - krzyknął, podbiegając do niej. Nie silił się na żadne czułości, wiedział że to nie ma sensu, w końcu była na niego zła, ale musiał jej wszystko wyjaśnić. To nie była jego wina, naprawdę.
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Nie wiedziała, ile czasu minęło od rozpoczęcia spaceru. Mógłby to być nawet i cały dzień, co z tego. Nie ma to już żadnego znaczenia, bo przecież jej jako wojowniczki nie chcieli. Nagle usłyszała czyiś głos, który zdołał wzbudzić jeszcze więcej emocji. Z wściekłości wzrok zaczął się jej powoli rozmazywać, a swój wzrok skierowała na Wiewióra tak, jakby go nie widziała, chociaż morskie ślepia były wlepione przez moment jedynie w niego. Chwilę później ponownie kontynuowała swój wściekły obchód granic, kierując się w stronę Czarnego Ogona, byleby dalej od obozu. Nie zatrzymała się ani na moment, a kłębiące się wewnątrz niej uczucia nie przeminęły w żadnym stopniu. Przyspieszyła jedynie kroku, nie chcąc mieć jak na razie kontaktu z synem Świerkowej Igły. Nie miała ochoty widzieć jego pyska ani tym bardziej z nim rozmawiać o wydarzeniach z poprzedniej ceremonii.
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.
Długowłosy, tygrysio pręgowany rudy kocur o żółtych oczach. Ma bliznę idącą od lewego oka, pod nos i do prawego oka oraz na szyi, z prawej strony, po wyrwanym płacie skóry. Oprócz tego, na karku, z lewej strony, posiada również ślad po ugryzieniu przez lisa.
Kocur widział, że partnerka wpatruje się w niego przez parę uderzeń serca, po czym kontynuuje spacer, jakby nigdy nic. Nie mógł na to pozwolić. Domyślił się jednak, że ukochana nie zamierza z nim prowadzić dialogu, wiec jeśli miał coś do powiedzenia, to śmiało. Może wygłosić monolog.
Wyrównał więc z nią krok i zaczął.
- Wiem, że okropnie się czujesz i strasznie mi przykro z tego powodu. Widziałem jak na mnie spojrzałaś i pewnie myślisz, że to ja powiedziałem wszystko Wężowej Gwieździe, ale mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę z tego, że nigdy bym tego nie zrobił. Sama wiesz, jak ważna dla mnie jest rozmowa. Myślisz, że poskarżyłbym się przywódcy, zamiast rozwiązać problem z tobą? Zresztą, pogodziliśmy się jeszcze tego samego dnia. - Słychać było w jego głosie, że naprawdę jest mu przykro w związku z całą tą sytuacją. Nigdy by nie przypuszczał, że miłość jego życia, jedna z lepszych wojowniczek w klanie, mogłaby zostać zdegradowana, w dodatku przez taką pierdołę, jak kłótnia ze swoim partnerem. Czy naprawdę nie było lepszych powodów?
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Z każdym słowem wściekłość chciała znaleźć ujście coraz mocniej, nadwyrężając resztki linek zabezpieczających przed wybuchem do tego stopnia, że Krogulec nie wiedziała, ile jeszcze zdoła rozmawiać z rudym kocurem. Gdzieś w połowie jego zdania warknęła znacząco, jako ostrzeżenie aby przerwał wypowiedź i żeby nie biadolił jej nad uchem. Miała dość tej sytuacji. Miała dość dzisiejszego dnia.
- Daj mi spokój - warknęła ponownie, tym razem wyraźniej i dosadniej. Rozdrażniona machnęła ogonem, ponownie obniżając mocno zmarszczony pysk, tym razem z dodatkowo ostrzegawczo ukazanymi zębami. Nie miała zamiaru dochodzić, kto poszedł naskarżyć do Wężowej Gwiazdy. Nie obchodziło ją to. Było trzech podejrzanych i żadnego nie zamierzała traktować bardziej ulgowo, bo ma ktoś u niej większe względy. Wprost przeciwnie. Czuła się zdradzona przez syna Świerkowej Igły, głównie przez to, co się stało wcześniej. Teraz dodatkowo ton, że było mu przykro denerwował kocicę jeszcze bardziej. Strasznie się czuje... Ciekawe, jakby on się czuł, gdyby mu odebrano coś, nad czym pracował ciężko księżycami, starając się być wzorem porządnego klanowicza i wychowywać w tym duchu przyszłe pokolenia. Przykro, że już to nie będzie jej dane prawdopodobnie.
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.
Długowłosy, tygrysio pręgowany rudy kocur o żółtych oczach. Ma bliznę idącą od lewego oka, pod nos i do prawego oka oraz na szyi, z prawej strony, po wyrwanym płacie skóry. Oprócz tego, na karku, z lewej strony, posiada również ślad po ugryzieniu przez lisa.
Nie zamierzał dawać za wygraną. Pomimo tego, że Krogulec dawała znaki, że nie chce rozmawiać, że woli być sama, Wiewiór nie odpuszczał. Nie zamierzał jej zostawić w takiej chwili.
Na drugie, wyraźniejsze warknięcie również nie zareagował. Zaszedł jej drogę, stając na przeciwko i nie pozwalając wyminąć, jeśli kotka próbowała coś takiego uczynić. Wpatrywał się w jej morskie oczy swoimi żółtymi ślepiami.
- Nie bądź zła na mnie, proszę - mruknął, próbując przytulić się do partnerki. - Jesteś silna i udowodnisz Wężowej Gwieździe i Olchowemu Szeptowi, że popełnili błąd. Że jeden nie powinien był skarżyć,
a drugi niepotrzebnie cię ukarał. Nie chcę cię teraz zostawiać, strasznie cię kocham i chcę ci jakoś pomóc, ale jeśli wolisz być teraz sama, to w porządku - dodał po chwili, nie spuszczając wzroku z czekoladowo-rudej. Chciał przeżyć to wszystko razem z nią, jakoś ją wesprzeć, być przy niej, ale jeśli ona tego nie chciała, to nie było sensu pchać się na siłę. Może potrzebować czasu, żeby się z tym wszystkim oswoić.
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Zatrzymała się, kiedy zagrodził jej drogę, spuszczając wzrok na ziemię, chociaż nie uginając karku. Była wściekła. Równie dobrze Wiewiór mógł teraz pakować głowę w paszczę lisa i krzyczeć "PATRZCIE JAKI ŁAGODNY LIS, NA PEWNO NIE ZROBI MI KRZYWDY", po czym mocno się rozczarować, gdy się okaże, że drapieżnik nie był wcale taki posłuszny, jakby się wydawało.
- Ogłuchłeś?! Nie wchodź mi w drogę - warknęła w jego kierunku, nieco podnosząc głos w ostatnim ostrzeżeniu, jakie mogła posłać kocurowi, zanim kolejne krople przeleją napełniającą się czarę i sprawią, że Krogulec zrobi coś, czego będzie potem jedynie żałować. Słowa Wiewiórczego Ogona niezbyt do niej docierały, bo umysł był zaprogramowany jedynie na jedną myśl, która nakręcała coraz bardziej spiralę nienawiści wewnątrz kocicy.
- W życiu miałam tylko jednego mistrza. I była to Śliski Brzeg - dodała dodatkowo na wzmiankę o Olchowym Szepcie. Kolejny element układanki, który sprawił, że wylądowała na tej samej pozycji, co młokosy, które ledwo oderwały się od cycka matki, żeby wesoło sobie uczęszczać na trening. Zanim Wiewiór cokolwiek zrobił dalej w jej kierunku, odwróciła się do niego tyłem, ruszając energicznym marszem w stronę przeciwną. Nie zamierzała przepychać się z tą górą żywego mięsa.
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.
Długowłosy, tygrysio pręgowany rudy kocur o żółtych oczach. Ma bliznę idącą od lewego oka, pod nos i do prawego oka oraz na szyi, z prawej strony, po wyrwanym płacie skóry. Oprócz tego, na karku, z lewej strony, posiada również ślad po ugryzieniu przez lisa.
Westchnął głośno, słysząc odpowiedź ukochanej. Czyli nic do niej nie dociera, jest zbyt zdenerwowana. W sumie, mógł się tego spodziewać. Cóż.
- Jak już ochłoniesz i będziesz gotowa żeby normalnie porozmawiać, to wiesz gdzie mnie znaleźć - mruknął, nie zamierzając dłużej wchodzić kotce w paradę. Skoro nie chciała teraz towarzystwa, to nie. Kiedyś ochłonie.
//i możemy chyba zacząć sesję w bardziej aktualnej czasoprzestrzeni w moim dj i think?
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Prychnęła jedynie, nie odwracając się za siebie i kontynuując spacer, aby rozładować jakkolwiek emocje. Problem w tym, że tego, co się w niej kłębiło nie było tak łatwo się pozbyć. Na samą myśl, że miałaby wrócić do obozu i żyć znowu pośród tych wszystkich zdrajców i pieszczochów robiło jej się niedobrze, a także miała ochotę na małą destrukcję czegokolwiek, co było w pobliżu. Zdecydowała się jednak iść na polowanie, mając nadzieję, że da radę coś złowić i w geście buntu nie zanieść tego na stos.
zt
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.
Długowłosy, tygrysio pręgowany rudy kocur o żółtych oczach. Ma bliznę idącą od lewego oka, pod nos i do prawego oka oraz na szyi, z prawej strony, po wyrwanym płacie skóry. Oprócz tego, na karku, z lewej strony, posiada również ślad po ugryzieniu przez lisa.
Ćmia Łapa poprosiła Wiewióra o towarzystwo podczas zbierania ziół, na co kocur zgodził się z przyjemnością. I tak miał się udać na polowanie, więc nie robiło mi to absolutnie żadnej różnicy, czy będzie miał towarzystwo, czy też nie. Już podczas walki z lisem doszedł do wniosku, że nie potrzebuje żadnego wsparcia i jest w stanie poradzić sobie samodzielnie nawet z takim lisem. Nie oznaczało to jednak, że każdy miał tak samo i rozumiał, jeśli ktoś prosił go o towarzystwo tak "w razie jakby co".
- Gdybym był za daleko, a potrzebowałabyś pomocy, krzycz - mruknął, chcąc dać byłej terminatorce znak, że gdyby groziło jej niebezpieczeństwo, to ma nie patrzeć na to, czy spłoszy zwierzynę, tylko po prostu zawołać.
Jeśli uczennica Medyka nie miała żadnych pytań, czy ważnych rzeczy do powiedzenia, syn Świerkowej Igły ruszył przed siebie na ugiętych łapach i pod wiatr, po czym zaczął szukać zwierzyny. Pogoda może nie była dość sprzyjająca, ale dla tak doświadczonego wojownika nie robiło to żadnej różnicy. I tak sobie poradzi.
Ćmę można opisać za pomocą dwóch słów: kopia Żmii. Jej sierść jest krótka i szylkretowa czyli czarno-ruda ze zdecydowaną przewagą tego pierwszego koloru. Rude cętki i znaczenia pojawiają się głównie na pyszczku, piersi, grzbiecie i ogonie. Od matki wyróżniają ją tylko oczy, które są bladozielone. Już jako kociak była spora, teraz widać to podwójnie. Ćmia Łapa jest wysoka, znajduje się w grupie najwyższych kotów w Cieniu. Szczupła, lecz nie chuda. Nie jest tak mocno umięśniona jak przeciętny wojownik, gdyż od dawna większość czasu spędza w Korzennej Jamie, jednakże nie jest też kluską. Wciąż bije od niej pewna dobrze widoczna siła, tyle że szylkretowa nie ma okazji jej wykorzystać.
Od kiedy została terminatorką Ciernistego Kwiatu mimowolnie zaczęła upodabniać się do niej oraz do Pszczoły, jako że także z nim spędza dużo czasu. Wyciszyła się, jest bardziej zdystansowana i obojętna, a nawet ponura, chłodna. Bardzo rzadko się uśmiecha i okazuje głębsze emocje. Po tym jak dowiedziała się, że Motyli Lot nie jest jej prawdziwym ojcem mało co potrafi ją już zaskoczyć. Jeśli ktoś nie przypadnie jej do gustu lub narazi się w jakiś sposób, Ćma poda mu fałszywe imię i okłamie w paru innych sprawach dla własnej satysfakcji, z tego też powodu niezwykle rzadko przedstawia się jako pierwsza. Kotka jest lojalna wobec swojego klanu i stara się dbać o niego jak najlepiej, zwłaszcza o resztki swojej rodziny, które jej pozostały, choć w głębi duszy często odczuwa obrzydzenie i niechęć w stosunku do Cienistej władzy, aczkolwiek nie ukazuje swych uprzedzeń, kryjąc je pod maską obojętności.
Kolejne zioła. Tym razem, miejmy nadzieję, dłuższe i ciekawsze niż ostatnio. Ćma nie ciągała już ze sobą ciotki, która wydawała się ostatnio niemrawa, dlatego też postanowiła podpytać Wiewióra, pamiętając o jego dawnych propozycjach. A przy okazji także Ciemną Toń, która też ją kiedyś o to dopytywała. Zabrałaby także Jesion gdyby ta nie wplątała się po uszy w łajno na własne życzenie.
Córka Żmijowego Ogona kiwnęła głową na znak zgody, po czym bez zbędnych ceregieli ruszyła przed siebie, strzelając oczami na boki i szukając nie tyle co zwierzyny, a roślinek. Ostatnio zbiory były marne i takie już pozostaną do końca mroźnej pory roku, co oznaczało, iż trzeba było więcej czasu poświęcić na ich poszukiwanie. Cóż, w obozie i tak nie miała zbyt wiele do roboty.
Ciemna Toń to długowłosa, czarna kocica o smukłej sylwetce, która porusza się na masywnych łapach. Zalicza się do przeciętnych wielkością kotów. Jej chód jest pełny gracji i wdzięku, a przez jej wyprostowaną postawę może się wydawać nieco wyższa niż w rzeczywistości jest. Warto także zaznaczyć, że na przednich łapach posiada niewielkie blizny, które nabyła podczas jednej polowania w starciu z łasicą. Kiedy mamy już zarys jej sylwetki, możemy przejść do okrągłej głowy, na której wręcz od razu w oczy rzucają się dwie mocno odznaczające się od pospolitej barwy futra wojowniczki; bursztynowe kule, które dopełnia nieschodzący z pyska szeroki uśmiech. Nos koteczki jest czarny, dlatego też bardzo łatwo wtapia się w jednolity włos. Natomiast białe wąsiska, są rozchwiane praktycznie na wszystkie strony. Na czubku głowy mieszczą się dwie średniej wielkości delikatnie zaokrąglone na końcach antenki z szaro-różowym wnętrzem.
Ciemna Toń zatraciła w sobie wysokie ambicje, stała się cichsza, a także wolipo przystawać przy czyjejś racji niżeli wyrazić własne zdanie. Dla niektórych, w szczególności swoich kociaków może wydawać się natrętna i nadopiekuńcza, mimo iż nigdy nie ma złych intencji. Jednak pomimo tego wciąż nie zatraciła swej pogodnej natury. Lubi pomagać innym w rozwiązaniu ich problemów, wdać się w przyjemną rozmowę z innymi Klanowiczami, pójść na spacer, polowanie, czy po porstu pożartować, choć nie zawsze jej to wychodzi.
Polowanie.
Mimo nieprzystępnej pogody, wybranie się na polowanie wraz z kimś mogło być bardzo dobrą odskocznią od tych codziennej monotonii treningów. Co tam zła pogoda dla tak dobrych wojowników i medyczki, co!? Nie musiała praktycznie szukać nikogo do realizacji swojego planu, gdyż sama Ćmia Łapa przyszła do niej z taką propozycją. Oczywiście bezzwłocznie się zgodziła. Miło było zapolować przy boku szylkretki, nawet jeśli ona była tam w celu nałapania jak największej ilości zwierzyny, a terminatorka medyka po nazbieranie jak największej ilości ziółek. Później dowiedziała się, że nie idą same, a wraz z jej bratem - Wiewiórczym Ogonem, z którym już od dłuższego czasu nie miała takiego kontaktu jak kiedyś. Przez te swoje obowiązki, którymi została obarczona przy Wężową Gwiazdę, nie miała już tyle czasu co kiedyś na takie spotkanka rodzinne i ogólnie spotkania. W sumie było tak samo, jak z Grzybową Polaną, z którą w ogóle nie utrzymywała kontaktu, bo jako tako z Wiewiórem mogła poprzez jego dzieciaki, dowiadując sie od nich co się dzieje z ich tatą, ale z Grzyb?
Gdy trzej muszkieterowie wyszli z obozu i swe kroki skierowali do miejsca zwanego Jeżynowymi Chaszczami; postanowili się tam rozdzielić. Kiwnęła głową, potwierdzając słowa syna Łaciatej Skóry, ale musiała także dodać coś i od siebie. - Ja także służę pomocą. - posłała dwójce niewielki uśmiech i każdy z nich oddalił się od siebie na pewną odległość. Nie na tak ogromną, aby w razie czego siebie nie słyszeć, tylko na taką, aby nie wypłoszyć żadnej zwierzyny. Gdy uznała, że w tym momencie może zacząć swoje polowanie, przeniosła ciężar na tylne łapy, jednocześnie je lekko uginając. Uniosła w górę łepek, aby móc wyłapać zapach zwierzyny, który przyniesie wiatr, ustawiając się pod niego. No i ruszyła.
Wrzask jest masywnym, krępym kotem o przykrótkich, potężnych łapach. Na szerokiej, pełnej blizn głowie znajdują się nieduże uszy, z których pozostały już jedynie strzępy. Ma krótki, gruby ogon, który rzadko pozostaje w bezruchu dłużej niż kilka sekund, o ile kocica nie śpi. Jej futro jest nieco zaniedbane, krótkie i rude, pełne podłużnych pręg rozłożonych na całym ciele. Jedynymi białymi elementami są nastroszone wąsy, pyszczek i gardło, a także kilka pręg przy końcu ogona. Charakterystycznym elementem wojowniczki są intensywnie pomarańczowe oczy, z czego na lewe niedowidzi, a także masa blizn. W jej arsenale zębów brakuje lewego dolnego kła.
Wrzeszczący Pysk jest obojętnym na wszystko, skupionym na wykonywaniu swoich obowiązków kotem. Gardzi przepychankami słownymi, woląc uciekać się do przemocy niż niepotrzebnie strzępić język. Uznaje jedną rację - swoją. Łatwo wpada w gniew, prawie cały czas towarzyszy jej irytacja. Nienawidzi siedzieć bezczynnie. Stara się jednak postępować rozważnie, aby nie sprowadzić kłopotów na koty, na których jej zależy. Jej lojalność od zawsze leży po stronie Klanu Gromu, choć wobec samych jego członków przyjmuje postawę obojętną i szorstką. Nie uznaje władzy i działa według własnych zasad, chcąc jak najlepiej dla klanu. Nie boi się własnymi łapami wymierzać kary innym, gdy widzi, że na nią zasługują. Gdy widzi niebezpieczeństwo, eliminuje je, myśląc przyszłościowo - gdyby jakiś słabszy wojownik lub terminator na nie natrafił, mógłby zginąć. Wojowniczka jest silna, i chętnie z tej siły robi użytek. Nie brak jej przy tym pewności siebie i zdecydowania. Do kociąt podchodzi z dystansem, uznając je za nieco upośledzone i zupełnie bezbronne.
Mały Liść, Dryfujący Kwiat[Nkt]; Księżycowy Pył[KRz]; Pluskający Potok[KC]; Czosnek[S]
Pogoda nie była specjalnie sprzyjająca, i najwyraźniej okoliczna zwierzyna miała podobne zdanie. Poszła jednak o krok dalej niż rudy wojownik, pozostając w bezpiecznych kryjówkach, przez co żadna interesująca woń nie docierała do kociego nosa. Były co prawda jakieś ślady zapachowe, ale nie dałoby się po nich znaleźć nic konkretnego. Pozostawało szukać dalej, jeśli nie chciał się poddawać już na samym początku.
Terminatorka Medyka miała szczęścia tyle samo co Wiewiórczy Ogon. Zbliżająca się Pora Nagich Liści ogołociła ziemię z pomniejszych, zdecydowanie słabszych roślinek, i nawet jeśli natrafiała wzrokiem na coś interesującego, okazywało się być niezdatne do użytku i w większości przypadków niemal nierozpoznawalne. Mróz nikogo i niczego nie oszczędzał. Jednak nie oznaczało to, że ten stan rzeczy miał się utrzymywać cały czas, a przynajmniej taką trzeba było mieć nadzieję, jeśli się chciało cokolwiek znaleźć. Albo nie stracić zbyt szybko motywacji do poszukiwań.
Los uśmiechnął się do Ciemnej Toni, w przeciwieństwie do jej towarzyszy. To znaczy, o ile lubiła węże, bo to właśnie jedno z tych stworzeń pojawiło się w jej polu widzenia; podłużny, sunący po ziemi kształt pokryty czarnymi paskami. Zaskroniec był coraz rzadszym widokiem o tej porze, jednak wciąż można było natrafić na pojedyncze osobniki. Niejadowity wąż nie zauważył jeszcze zagrożenia, więc czarna kocica miała szansę już teraz coś złapać. To jest, o ile stworzenie nie okaże się zbyt czujne i nie czmychnie jej spod łap.
Długowłosy, tygrysio pręgowany rudy kocur o żółtych oczach. Ma bliznę idącą od lewego oka, pod nos i do prawego oka oraz na szyi, z prawej strony, po wyrwanym płacie skóry. Oprócz tego, na karku, z lewej strony, posiada również ślad po ugryzieniu przez lisa.
Do towarzystwa dołączyła też Ciemna Toń. Wiewiórczy Ogon nie rozmawiał z nią od... cóż, bardzo dawna, podobnie zresztą jak z pozostałą częścią rodzeństwa, jednak ucieszył się trochę, że dołączyła. Zawsze to mniejsza szansa na to, że komuś się coś stanie, prawda?
No niestety. Gwiezdny Klan nie był dla Wiewióra zbyt łaskawy, ale to dopiero początek. To nie był powód do rezygnacji, absolutnie! Ustawił się pod wiatr i zgiął łapy, po czym udał się przed siebie, w dalszym ciągu poszukując czegoś do schwytania. Nie zamierzał wracać do obozu z pustymi łapami, co to to nie.
Ćmę można opisać za pomocą dwóch słów: kopia Żmii. Jej sierść jest krótka i szylkretowa czyli czarno-ruda ze zdecydowaną przewagą tego pierwszego koloru. Rude cętki i znaczenia pojawiają się głównie na pyszczku, piersi, grzbiecie i ogonie. Od matki wyróżniają ją tylko oczy, które są bladozielone. Już jako kociak była spora, teraz widać to podwójnie. Ćmia Łapa jest wysoka, znajduje się w grupie najwyższych kotów w Cieniu. Szczupła, lecz nie chuda. Nie jest tak mocno umięśniona jak przeciętny wojownik, gdyż od dawna większość czasu spędza w Korzennej Jamie, jednakże nie jest też kluską. Wciąż bije od niej pewna dobrze widoczna siła, tyle że szylkretowa nie ma okazji jej wykorzystać.
Od kiedy została terminatorką Ciernistego Kwiatu mimowolnie zaczęła upodabniać się do niej oraz do Pszczoły, jako że także z nim spędza dużo czasu. Wyciszyła się, jest bardziej zdystansowana i obojętna, a nawet ponura, chłodna. Bardzo rzadko się uśmiecha i okazuje głębsze emocje. Po tym jak dowiedziała się, że Motyli Lot nie jest jej prawdziwym ojcem mało co potrafi ją już zaskoczyć. Jeśli ktoś nie przypadnie jej do gustu lub narazi się w jakiś sposób, Ćma poda mu fałszywe imię i okłamie w paru innych sprawach dla własnej satysfakcji, z tego też powodu niezwykle rzadko przedstawia się jako pierwsza. Kotka jest lojalna wobec swojego klanu i stara się dbać o niego jak najlepiej, zwłaszcza o resztki swojej rodziny, które jej pozostały, choć w głębi duszy często odczuwa obrzydzenie i niechęć w stosunku do Cienistej władzy, aczkolwiek nie ukazuje swych uprzedzeń, kryjąc je pod maską obojętności.
Ćma kręciła nosem na marne resztki podniszczonych roślin, które nadawały się jedynie do tego, żeby się nimi podetrzeć albo rozpalić nimi ogień w kominku. Była jednak na to przygotowana i liczyła się z tym, iż straci sporo czasu na poszukiwaniu czegoś sensownego. I oby to było coś, co znała, bo mimo iż jej trening trwał wieki, Ćma wciąż nie znała nawet połowy potrzebnych roślin. Już od jakiegoś czasu wzruszała na to jedynie ramionami dochodząc do wniosku, że to nie jej problem, a Ciernistego Kwiatu, gdyż ta sama pozbawia się kogoś, kto mógł jej pomagać.
Szylkretowa zatrzymała się na moment przy roślince, która wyglądała obiecująco... ale to niestety tylko marny chwast, do niczego nieprzydatny. Ruszyła więc przed siebie kiwając długim ogonem na boki i rozglądając się w poszukiwaniu czegoś ciekawego.
Ciemna Toń to długowłosa, czarna kocica o smukłej sylwetce, która porusza się na masywnych łapach. Zalicza się do przeciętnych wielkością kotów. Jej chód jest pełny gracji i wdzięku, a przez jej wyprostowaną postawę może się wydawać nieco wyższa niż w rzeczywistości jest. Warto także zaznaczyć, że na przednich łapach posiada niewielkie blizny, które nabyła podczas jednej polowania w starciu z łasicą. Kiedy mamy już zarys jej sylwetki, możemy przejść do okrągłej głowy, na której wręcz od razu w oczy rzucają się dwie mocno odznaczające się od pospolitej barwy futra wojowniczki; bursztynowe kule, które dopełnia nieschodzący z pyska szeroki uśmiech. Nos koteczki jest czarny, dlatego też bardzo łatwo wtapia się w jednolity włos. Natomiast białe wąsiska, są rozchwiane praktycznie na wszystkie strony. Na czubku głowy mieszczą się dwie średniej wielkości delikatnie zaokrąglone na końcach antenki z szaro-różowym wnętrzem.
Ciemna Toń zatraciła w sobie wysokie ambicje, stała się cichsza, a także wolipo przystawać przy czyjejś racji niżeli wyrazić własne zdanie. Dla niektórych, w szczególności swoich kociaków może wydawać się natrętna i nadopiekuńcza, mimo iż nigdy nie ma złych intencji. Jednak pomimo tego wciąż nie zatraciła swej pogodnej natury. Lubi pomagać innym w rozwiązaniu ich problemów, wdać się w przyjemną rozmowę z innymi Klanowiczami, pójść na spacer, polowanie, czy po porstu pożartować, choć nie zawsze jej to wychodzi.
Widać córka Świerkowej Igły miała o wiele więcej szczęścia od brata i od przyjaciółki, bowiem idąc tak przez dłuższy czas, nawinęła się na węża. Tak, na węża. Podłużne stworzenie sunęło niedaleko niej po ziemi. Niesprzyjająca pogoda skutkowała brakiem pożywieni, a więc oczywiste było to, że spróbowała złapać i zabić pokrytego paskami gada. Liści na krzakach już nie było, prawie wcale, także za nimi schować w razie co się nie mogła. Zostało tylko ciche zakradanie się.
Przywarła do ziemi. Ściszyła oddech. Wzrok wbiła w syczące tworzenie, jednakże niekiedy spoglądała, na co stąpa, aby przypadkiem nie nadepnąć na jakąś przypadkową gałązkę, która mogła oznaczać dla podłużnego gada zagrożenie, a dla Ciemnej Toni koniec polowania na stworzonko. Gdy tylko stwierdziła, że ta odległość jest dobra, aby wyskoczyć i runąć prosto na Zaskrońca; przeniosła ciężar na tylne łapy, po czym wybiła się z nich, jak najbardziej mogła i z wyciągniętymi pazurami przygniotła go do ziemi. Jeśli do tego momentu się jej udało, to jednym szybkim ruchem, przytrzymując sobie jedną łapą głowę stworzonka; ugryzła go w miejsce tuż za głową w celu szybkiego uśmiercenia.