Wrzask jest masywnym, krępym kotem o przykrótkich, potężnych łapach. Na szerokiej, pełnej blizn głowie znajdują się nieduże uszy, z których pozostały już jedynie strzępy. Ma krótki, gruby ogon, który rzadko pozostaje w bezruchu dłużej niż kilka sekund, o ile kocica nie śpi. Jej futro jest nieco zaniedbane, krótkie i rude, pełne podłużnych pręg rozłożonych na całym ciele. Jedynymi białymi elementami są nastroszone wąsy, pyszczek i gardło, a także kilka pręg przy końcu ogona. Charakterystycznym elementem wojowniczki są intensywnie pomarańczowe oczy, z czego na lewe niedowidzi, a także masa blizn. W jej arsenale zębów brakuje lewego dolnego kła.
Wrzeszczący Pysk jest obojętnym na wszystko, skupionym na wykonywaniu swoich obowiązków kotem. Gardzi przepychankami słownymi, woląc uciekać się do przemocy niż niepotrzebnie strzępić język. Uznaje jedną rację - swoją. Łatwo wpada w gniew, prawie cały czas towarzyszy jej irytacja. Nienawidzi siedzieć bezczynnie. Stara się jednak postępować rozważnie, aby nie sprowadzić kłopotów na koty, na których jej zależy. Jej lojalność od zawsze leży po stronie Klanu Gromu, choć wobec samych jego członków przyjmuje postawę obojętną i szorstką. Nie uznaje władzy i działa według własnych zasad, chcąc jak najlepiej dla klanu. Nie boi się własnymi łapami wymierzać kary innym, gdy widzi, że na nią zasługują. Gdy widzi niebezpieczeństwo, eliminuje je, myśląc przyszłościowo - gdyby jakiś słabszy wojownik lub terminator na nie natrafił, mógłby zginąć. Wojowniczka jest silna, i chętnie z tej siły robi użytek. Nie brak jej przy tym pewności siebie i zdecydowania. Do kociąt podchodzi z dystansem, uznając je za nieco upośledzone i zupełnie bezbronne.
Mały Liść, Dryfujący Kwiat[Nkt]; Księżycowy Pył[KRz]; Pluskający Potok[KC]; Czosnek[S]
Poddawanie się na samym początku z całą pewnością nie było najlepszą opcją, i los wynagrodził Wiewiórczemu Ogonowi jego upór, choć w nieco... niecodzienny sposób. Do nosa kocura dotarła smakowita woń wymieszana z metalicznym zapachem krwi. Parę uderzeń serca później stanął oko w oko z krukiem, który wydał z siebie zduszony dźwięk, po czym padł na ziemię. Minęła chwila i serce ptaszyska się zatrzymało. Najwyraźniej ktoś inny próbował go zabić, ale udało mu się tylko zranić czarne stworzenie, nim to umknęło. Wykończyła je utrata krwi oraz otrzymane obrażenia. Czy drapieżnik wciąż znajdował się w okolicy? Na razie trudno było stwierdzić, bo do uszu kocura nie docierały żadne szelesty świadczące o pogoni. Krwiste ślady, które kruk pozostawił za sobą, mogły z łatwością sprowadzić tu tego, kto próbował go upolować. Pytanie tylko... kto to był?
Terminatorka Medyka nie znała nawet połowy medykamentów, ale w tej chwili to nie był jej największy problem. W pewnym momencie przestała dostrzegać tak często jakiekolwiek, nawet te zniszczone rośliny. Jeśli przeszło jej przez myśl, że omijała niektóre rośliny przez brak znajomości, to zdecydowanie się myliła; okolica zwyczajnie nie obfitowała w zioła, a zbliżająca się Pora Nagich Drzew z pewnością nie sprzyjała eskapadom mającym na celu uzupełnienie składzika.
Technika Ciemnej Toni nie była najgorsza, jednak przenoszenie ciężaru na tylne łapy dopiero w chwili wybicia się ku gadowi zdecydowanie nie było dobrym pomysłem; zaskroniec wyczuł jej kroki, albo to woń kocicy dotarła do niego szybciej, kto wie. Rzucił się do ucieczki nim jeszcze czarna wojowniczka zbliżyła się na odległość skoku, jednak jeszcze nie zniknął z jej pola widzenia, najwyraźniej nie mogąc znaleźć odpowiedniej dla siebie kryjówki, w której mógłby się schować przed zagrożeniem.
Ćmę można opisać za pomocą dwóch słów: kopia Żmii. Jej sierść jest krótka i szylkretowa czyli czarno-ruda ze zdecydowaną przewagą tego pierwszego koloru. Rude cętki i znaczenia pojawiają się głównie na pyszczku, piersi, grzbiecie i ogonie. Od matki wyróżniają ją tylko oczy, które są bladozielone. Już jako kociak była spora, teraz widać to podwójnie. Ćmia Łapa jest wysoka, znajduje się w grupie najwyższych kotów w Cieniu. Szczupła, lecz nie chuda. Nie jest tak mocno umięśniona jak przeciętny wojownik, gdyż od dawna większość czasu spędza w Korzennej Jamie, jednakże nie jest też kluską. Wciąż bije od niej pewna dobrze widoczna siła, tyle że szylkretowa nie ma okazji jej wykorzystać.
Od kiedy została terminatorką Ciernistego Kwiatu mimowolnie zaczęła upodabniać się do niej oraz do Pszczoły, jako że także z nim spędza dużo czasu. Wyciszyła się, jest bardziej zdystansowana i obojętna, a nawet ponura, chłodna. Bardzo rzadko się uśmiecha i okazuje głębsze emocje. Po tym jak dowiedziała się, że Motyli Lot nie jest jej prawdziwym ojcem mało co potrafi ją już zaskoczyć. Jeśli ktoś nie przypadnie jej do gustu lub narazi się w jakiś sposób, Ćma poda mu fałszywe imię i okłamie w paru innych sprawach dla własnej satysfakcji, z tego też powodu niezwykle rzadko przedstawia się jako pierwsza. Kotka jest lojalna wobec swojego klanu i stara się dbać o niego jak najlepiej, zwłaszcza o resztki swojej rodziny, które jej pozostały, choć w głębi duszy często odczuwa obrzydzenie i niechęć w stosunku do Cienistej władzy, aczkolwiek nie ukazuje swych uprzedzeń, kryjąc je pod maską obojętności.
Wciąż nic, kolejna porażka. Córka Motylego Lotu westchnęła głośno i przymknęła na moment oczu, acz nie trwało to dłużej niż parę uderzeń serca. Wkrótce ruszyła przed siebie, by po chwili odbić trochę w lewo z nadzieją, iż zmiana kierunku jej pomoże. Gdzieś musiały znajdywać się nietknięte jeszcze przez mróz rośliny. Lub chociaż pajęczyny czy głupie myszy. Nie mogła wrócić z pustymi łapami, tak jak nie mogła pogodzić się z żadną inną porażką. Kotka parła przed siebie z zaciętą miną, rozglądając się czujnie wokół. No dalej, Cienisty terenie, pokaż, że nie jesteś tak jałowy, jak może się wydawać.
Długowłosy, tygrysio pręgowany rudy kocur o żółtych oczach. Ma bliznę idącą od lewego oka, pod nos i do prawego oka oraz na szyi, z prawej strony, po wyrwanym płacie skóry. Oprócz tego, na karku, z lewej strony, posiada również ślad po ugryzieniu przez lisa.
Warto było szukać dalej, jednak nie do końca tego spodziewał się Wiewiórczy Ogon. Ujrzał kruka, na którego nie było sensu polować, bo był już w zasadzie martwy. Wystarczyło parę uderzeń serca, by ptaszysko umarło, co kocur wykorzystał i zakopał trupa. Pozostawała jednak jeszcze inna kwestia - co doprowadziło zwierzynę do takiego stanu? Ślady krwi mogły sprowadzić tu drapieżnika z powrotem, co rudzielec chciał w pewnym stopniu osiągnąć, jednak uznał to za zbyt ryzykowne dla reszty obecnych na polowaniu, dlatego przysypał ślady śniegiem. Następnie wyruszył na poszukiwania sprawcy całego zamieszania, wyostrzając zmysły. Chciał go wyczuć, usłyszeć, zobaczyć, cokolwiek. Czyżby kolejny lis pałętał się po terenach klanu Cienia?
Ciemna Toń to długowłosa, czarna kocica o smukłej sylwetce, która porusza się na masywnych łapach. Zalicza się do przeciętnych wielkością kotów. Jej chód jest pełny gracji i wdzięku, a przez jej wyprostowaną postawę może się wydawać nieco wyższa niż w rzeczywistości jest. Warto także zaznaczyć, że na przednich łapach posiada niewielkie blizny, które nabyła podczas jednej polowania w starciu z łasicą. Kiedy mamy już zarys jej sylwetki, możemy przejść do okrągłej głowy, na której wręcz od razu w oczy rzucają się dwie mocno odznaczające się od pospolitej barwy futra wojowniczki; bursztynowe kule, które dopełnia nieschodzący z pyska szeroki uśmiech. Nos koteczki jest czarny, dlatego też bardzo łatwo wtapia się w jednolity włos. Natomiast białe wąsiska, są rozchwiane praktycznie na wszystkie strony. Na czubku głowy mieszczą się dwie średniej wielkości delikatnie zaokrąglone na końcach antenki z szaro-różowym wnętrzem.
Ciemna Toń zatraciła w sobie wysokie ambicje, stała się cichsza, a także wolipo przystawać przy czyjejś racji niżeli wyrazić własne zdanie. Dla niektórych, w szczególności swoich kociaków może wydawać się natrętna i nadopiekuńcza, mimo iż nigdy nie ma złych intencji. Jednak pomimo tego wciąż nie zatraciła swej pogodnej natury. Lubi pomagać innym w rozwiązaniu ich problemów, wdać się w przyjemną rozmowę z innymi Klanowiczami, pójść na spacer, polowanie, czy po porstu pożartować, choć nie zawsze jej to wychodzi.
Pierwsza próba...nieudana. Zaskroniec uciekł jej tuż przed nosem. Chwilę patrzyła na oddalającego się gada i zastanawiała się co zrobiła nie tak. Może szła za głośno? Ale starała się to robić jak najciszej tylko potrafiła...mhm...a może zbyt późno przeniosła ciężar na tylne łapy? Te dwie czynności stanowiły dla niej aktualna zagwostkę. Nadal go widziała. Oj biedactwo...nie miało się gdzie schować. Oczywiste było to, że skoro dostała drugą szanse, to nie zamierza ją teraz tak szybko stracić. Ściszyła oddech...przeniosła od razu ciężar na tylne łapy, ustawiła się pod wiatr, i powoli poczęła kroczyć w kierunku oślizgłego pokarmu. Stawiała, jak najciszej tylko mogła swe kroki, aby usłyszeć nie mógł jej wcale. Poprawiając wcześniejsze błędy, wybiła się najmocniej jak tylko mogła z łap celując oczywiście w głowę, którą wyciągniętymi pazurami planowała przygnieść do ziemi i szybkim ruchem uśmiercić zwierze.
Wrzask jest masywnym, krępym kotem o przykrótkich, potężnych łapach. Na szerokiej, pełnej blizn głowie znajdują się nieduże uszy, z których pozostały już jedynie strzępy. Ma krótki, gruby ogon, który rzadko pozostaje w bezruchu dłużej niż kilka sekund, o ile kocica nie śpi. Jej futro jest nieco zaniedbane, krótkie i rude, pełne podłużnych pręg rozłożonych na całym ciele. Jedynymi białymi elementami są nastroszone wąsy, pyszczek i gardło, a także kilka pręg przy końcu ogona. Charakterystycznym elementem wojowniczki są intensywnie pomarańczowe oczy, z czego na lewe niedowidzi, a także masa blizn. W jej arsenale zębów brakuje lewego dolnego kła.
Wrzeszczący Pysk jest obojętnym na wszystko, skupionym na wykonywaniu swoich obowiązków kotem. Gardzi przepychankami słownymi, woląc uciekać się do przemocy niż niepotrzebnie strzępić język. Uznaje jedną rację - swoją. Łatwo wpada w gniew, prawie cały czas towarzyszy jej irytacja. Nienawidzi siedzieć bezczynnie. Stara się jednak postępować rozważnie, aby nie sprowadzić kłopotów na koty, na których jej zależy. Jej lojalność od zawsze leży po stronie Klanu Gromu, choć wobec samych jego członków przyjmuje postawę obojętną i szorstką. Nie uznaje władzy i działa według własnych zasad, chcąc jak najlepiej dla klanu. Nie boi się własnymi łapami wymierzać kary innym, gdy widzi, że na nią zasługują. Gdy widzi niebezpieczeństwo, eliminuje je, myśląc przyszłościowo - gdyby jakiś słabszy wojownik lub terminator na nie natrafił, mógłby zginąć. Wojowniczka jest silna, i chętnie z tej siły robi użytek. Nie brak jej przy tym pewności siebie i zdecydowania. Do kociąt podchodzi z dystansem, uznając je za nieco upośledzone i zupełnie bezbronne.
Mały Liść, Dryfujący Kwiat[Nkt]; Księżycowy Pył[KRz]; Pluskający Potok[KC]; Czosnek[S]
Rudy wojownik wprawnie i szybko zakopał kruka, po czym przysypał ślady śniegiem, co było godnym pochwały posunięciem z jego strony. Nie zamierzał jednak ryzykować, że coś złego kręciło się w okolicy, więc zdecydował się na bezpośrednie starcie z potencjalnym zagrożeniem. Nie był specjalnie ostrożny, ale śnieg prawie nie skrzypiał pod jego wyćwiczonymi w cichym chodzeniu łapami. Dzięki temu dość szybko inny dźwięk przykuł jego uwagę: niezbyt głośne, szybkie kroki wskazujące na kota, albo stworzenie jego wagi i wielkości, poruszające się całkiem zręcznie po Cienistych terenach. Wiewiórczy Ogon szybko zdał sobie sprawę, że cokolwiek to było, zbliżało się bardzo szybko. Nim zdążył podjąć jakąkolwiek decyzję, zza krzaka, ku któremu częściowo zmierzał, wyskoczył wysoki, czarno-biały kot, uderzając w nieco z niezłym impetem. Oba koty straciły równowagę i się przewróciły na ziemię, kończąc z drobnymi, aczkolwiek całkiem bolesnymi obiciami.
- Och, na osty i ciernie! - Głos łaciatego kocura był dziwnie znajomy, a w połączeniu z zapachem rudy wojownik szybko rozpoznał swojego ojca - Łaciatą Skórę. - Co znowu...
Jasnozielone oczy kocura na moment się rozszerzyły, gdy rozpoznał swojego syna, po czym na jego pysku pojawił się szeroki, nieco szelmowski uśmiech. Pospiesznie podniósł się na równe łapy i otrzepał. Na jego ciele widać było ślady szamotaniny, a skóra pod jego okiem była rozcięta; drobna strużka krwi spływała leniwie w dół, ku jego szyi.
- Wiewiórczy Ogonie, synu - powiedział w ramach przywitania, pozwalając pręgowanemu kocurowi się podnieść. - Nie widziałeś może gdzieś w okolicy takiego dużego, czarnego ptaka? O takiego mniej więcej - zapytał, na moment podnosząc przednią łapę do góry, gestem tym pokazując wielkość stworzenia, które ścigał. - Jestem pewien, że uciekł mi gdzieś w tym kierunku. Kto by pomyślał, że prawie-trup może być taki szybki. - Łaciaty wojownik pokręcił głową, krzywiąc się lekko.
Upór wreszcie się opłacił. Choć w pierwszej chwili napotkana roślina mogła się wydawać równie martwa co wszystkie inne, Ćmia Łapa dość szybko się zorientowała, że niektóre z liści wydawały się być nienaruszone i w dostatecznie dobrym stanie, by ich użyć. Miały one pierzastą nerwację. Roślina rosła w sporym skupisku, a pomimo niesprzyjającej pory wciąż było miejscami widać drobne kwiatki o białych płatkach. Łodygi kwiatów były wysokie mniej więcej na długość ogona.
Ciemna Toń nie chciała stracić szansy, jednak jej czyny mówiły co innego. Podczas gdy zwierzątko pełzło najszybciej jak było w stanie i szukało kryjówki, ona obniżyła się na łapach i ustawiła w pozycji łowieckiej. Nim jednak zdążyła zrobić chociaż parę kroków, zorientowała się, że jej potencjalnej zwierzyny nie było nigdzie w zasięgu wzroku. Pozostało jedynie płytkie wyżłobienie w ziemi, które zniknęło w krzakach. Nawet jeśli zamierzała do nich podejść i dalej szukać, dość szybko przyszłoby się jej zorientować, że straciła jakiekolwiek szanse na złapanie zaskrońca.
Ćmę można opisać za pomocą dwóch słów: kopia Żmii. Jej sierść jest krótka i szylkretowa czyli czarno-ruda ze zdecydowaną przewagą tego pierwszego koloru. Rude cętki i znaczenia pojawiają się głównie na pyszczku, piersi, grzbiecie i ogonie. Od matki wyróżniają ją tylko oczy, które są bladozielone. Już jako kociak była spora, teraz widać to podwójnie. Ćmia Łapa jest wysoka, znajduje się w grupie najwyższych kotów w Cieniu. Szczupła, lecz nie chuda. Nie jest tak mocno umięśniona jak przeciętny wojownik, gdyż od dawna większość czasu spędza w Korzennej Jamie, jednakże nie jest też kluską. Wciąż bije od niej pewna dobrze widoczna siła, tyle że szylkretowa nie ma okazji jej wykorzystać.
Od kiedy została terminatorką Ciernistego Kwiatu mimowolnie zaczęła upodabniać się do niej oraz do Pszczoły, jako że także z nim spędza dużo czasu. Wyciszyła się, jest bardziej zdystansowana i obojętna, a nawet ponura, chłodna. Bardzo rzadko się uśmiecha i okazuje głębsze emocje. Po tym jak dowiedziała się, że Motyli Lot nie jest jej prawdziwym ojcem mało co potrafi ją już zaskoczyć. Jeśli ktoś nie przypadnie jej do gustu lub narazi się w jakiś sposób, Ćma poda mu fałszywe imię i okłamie w paru innych sprawach dla własnej satysfakcji, z tego też powodu niezwykle rzadko przedstawia się jako pierwsza. Kotka jest lojalna wobec swojego klanu i stara się dbać o niego jak najlepiej, zwłaszcza o resztki swojej rodziny, które jej pozostały, choć w głębi duszy często odczuwa obrzydzenie i niechęć w stosunku do Cienistej władzy, aczkolwiek nie ukazuje swych uprzedzeń, kryjąc je pod maską obojętności.
Nareszcie coś. Ćma w pierwszej chwili sądziła, że to kolejna roślina-trup lub chwast, lecz na szczęście szybko się zreflektowała i doszła do wniosku, że jest inaczej. Kwiaty były marnej jakości i do niczego się już nie nadawały, ale przecież to nie kwiatów potrzebowała, a liści, bo jeśli dobrze się orientowała miała do czynienia z gwiazdnicą. Ćma oceniała tą roślinkę za pożyteczną i potrzebną, mówiąc w skrócie taką, której nigdy za wiele, więc nie zwlekając przystąpiła do odcinania pazurami ocalałych liści od łodyżki. Nie spieszyła się i stawiała na precyzyjność. Zbiory i tak były nikłe, lepiej poświęcić parę sekund dłużej na zbieranie medykamentu niż przez zbędny pośpiech zniszczyć połowę roślinki.
Ciemna Toń to długowłosa, czarna kocica o smukłej sylwetce, która porusza się na masywnych łapach. Zalicza się do przeciętnych wielkością kotów. Jej chód jest pełny gracji i wdzięku, a przez jej wyprostowaną postawę może się wydawać nieco wyższa niż w rzeczywistości jest. Warto także zaznaczyć, że na przednich łapach posiada niewielkie blizny, które nabyła podczas jednej polowania w starciu z łasicą. Kiedy mamy już zarys jej sylwetki, możemy przejść do okrągłej głowy, na której wręcz od razu w oczy rzucają się dwie mocno odznaczające się od pospolitej barwy futra wojowniczki; bursztynowe kule, które dopełnia nieschodzący z pyska szeroki uśmiech. Nos koteczki jest czarny, dlatego też bardzo łatwo wtapia się w jednolity włos. Natomiast białe wąsiska, są rozchwiane praktycznie na wszystkie strony. Na czubku głowy mieszczą się dwie średniej wielkości delikatnie zaokrąglone na końcach antenki z szaro-różowym wnętrzem.
Ciemna Toń zatraciła w sobie wysokie ambicje, stała się cichsza, a także wolipo przystawać przy czyjejś racji niżeli wyrazić własne zdanie. Dla niektórych, w szczególności swoich kociaków może wydawać się natrętna i nadopiekuńcza, mimo iż nigdy nie ma złych intencji. Jednak pomimo tego wciąż nie zatraciła swej pogodnej natury. Lubi pomagać innym w rozwiązaniu ich problemów, wdać się w przyjemną rozmowę z innymi Klanowiczami, pójść na spacer, polowanie, czy po porstu pożartować, choć nie zawsze jej to wychodzi.
Widać szczęście wcale jej nie dopisywało tak, jak myślała z początku. Nim zdążyła cokolwiek zrobić, wąż zdołała jej już uciec. A niech to! No nic...nie próbowała go już nawet szukać. Trudno...mówi się trudno i żyje się dalej. Prychnęła jedynie i ustawiając się ponownie, aby wiatr wiał wprost w jej czarną niczym smoła sylwetkę, zaczęła rozglądać się dalej w poszukiwaniu kolejnej zwierzyny. Skoro tutaj nie wyszło, może gdzie indziej się uda. Powoli uważając, aby nie nadepnąć na żadną gałązkę, ruszyła przed siebie. Ugięła łapy i bacznie rozglądała się na boki.
Długowłosy, tygrysio pręgowany rudy kocur o żółtych oczach. Ma bliznę idącą od lewego oka, pod nos i do prawego oka oraz na szyi, z prawej strony, po wyrwanym płacie skóry. Oprócz tego, na karku, z lewej strony, posiada również ślad po ugryzieniu przez lisa.
Kocur nie miał problemu z zakopaniem kruka. Żadna filozofia. Jednak zaraz potem usłyszał kroki. Nie były to kroki drapieżnika, a kota. Były szybkie, jakby komuś się spieszyło. Jednak nim rudzielec zdołał podjąć jakąkolwiek decyzję o dalszych działaniach, ujrzał sylwetkę... ojca i zderzył się z nim. Ten przywitał go jedynie przekleństwem, by parę uderzeń serca później rozpoznać syna. Dzięki, tato.
Wysłuchał tego, co czarno-biały wojownik miał do powiedzenia i westchnął głośno. Wszystko miało teraz sens.
- Jest już martwy. Zakopałem go, o tam. Myślałem, że jakiś drapieżnik się z nim bił i ostatecznie zrezygnował z posiłku. W każdym razie, udało ci się go zabić, gratulacje - mruknął, pokazując ojcu gdzie zakopał jego zdobycz. - Chodź, odprowadzę cię do Ciernistego Kwiatu, widzę że nie wyszedłeś z tego bez szwanku - dodał po chwili, widząc ranę kocura. No cóż, najwidoczniej sylwetkę i umiejętności Wiewiór odziedziczył po jakichś pradawnych przodkach, bo po rodzicach na pewno nie.
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Szylkretowa kocica zebrała 5 liści gwiazdnicy, praktycznie nieuszkodzonych, nawet jeżeli trochę zasuszonych. W każdym razie: zdecydowanie się opłacało zainteresowanie się tą rośliną.
Po dłuższej chwili bez jakichkolwiek oznak zwierzyny w pobliżu, długość drzewa od Ciemnej Toni wylądował niebieskawo-szaro-czarny ptak z niebieskofioletowymi plamami o metalicznym połysku po bokach szyi. Znaczy się: gołąb. Zwierzę zagruchało cicho i zaczęło szukać pożywienia w ziemi.
Ciemna Toń to długowłosa, czarna kocica o smukłej sylwetce, która porusza się na masywnych łapach. Zalicza się do przeciętnych wielkością kotów. Jej chód jest pełny gracji i wdzięku, a przez jej wyprostowaną postawę może się wydawać nieco wyższa niż w rzeczywistości jest. Warto także zaznaczyć, że na przednich łapach posiada niewielkie blizny, które nabyła podczas jednej polowania w starciu z łasicą. Kiedy mamy już zarys jej sylwetki, możemy przejść do okrągłej głowy, na której wręcz od razu w oczy rzucają się dwie mocno odznaczające się od pospolitej barwy futra wojowniczki; bursztynowe kule, które dopełnia nieschodzący z pyska szeroki uśmiech. Nos koteczki jest czarny, dlatego też bardzo łatwo wtapia się w jednolity włos. Natomiast białe wąsiska, są rozchwiane praktycznie na wszystkie strony. Na czubku głowy mieszczą się dwie średniej wielkości delikatnie zaokrąglone na końcach antenki z szaro-różowym wnętrzem.
Ciemna Toń zatraciła w sobie wysokie ambicje, stała się cichsza, a także wolipo przystawać przy czyjejś racji niżeli wyrazić własne zdanie. Dla niektórych, w szczególności swoich kociaków może wydawać się natrętna i nadopiekuńcza, mimo iż nigdy nie ma złych intencji. Jednak pomimo tego wciąż nie zatraciła swej pogodnej natury. Lubi pomagać innym w rozwiązaniu ich problemów, wdać się w przyjemną rozmowę z innymi Klanowiczami, pójść na spacer, polowanie, czy po porstu pożartować, choć nie zawsze jej to wychodzi.
No i jest. O długość drzewa od niej wylądował niebieskawo-szaro czarny ptak. Domyśliła się, że był to gołąb, także bez marnowanie cennych chwil, które mogły zaważyć na tym, czy uda jej się upolować ptaszynę, przeniosła ciężar na tylne łapy oraz zrównała ogon z resztą ciała. Uważajac na co stapa, poczęła iść po łuku, korzystając z drzew, za którymi się ukrywała. Korzystała również z przystawania na kilka uderzeń serca w bezruchu, aby ptak w razie czego nadal nie domyślał się o czyhającym zagrożeniu.
Jeśli udało jej się podejść wystarczająco blisko, aby oddać skok, zrobiła to bez chwili wahania, wyciągając przed siebie dwie czarne przednie łapy z pazurami. Chciała przyszpilować do ziemi ptaka, po czym złamać mu skrzydła, które zresztą stały się jej głównym celem, aby ten nie był już wstanie poszybować chen wysoko nad korony drzew; po czym jednym szybki zaciśnięciem szczęk na szyi planowała go uśmiercić.
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Gołąb podsumował wysiłki Ciemnej Toni głośnym gruchaniem, gdy odwrócił głowę w jej stronę i dostrzegł, jak się porusza, nawet jeżeli starała się korzystać z kryjówek. To jednak na nic, gdy nie idzie się pod wiatr i pozwala na to, by woń dotarła do zwierzyny, na którą się poluje, o czym właśnie przekonała się terminatorka kocicy dawniej znanej jako Krogulczy Szpon. Ptak poderwał się do lotu, przez chwilę krążył po okolicy, by ostatecznie wylądować kawałek dalej, półtorej długości drzewa w stronę Czarnego Ogona.
Ciemna Toń to długowłosa, czarna kocica o smukłej sylwetce, która porusza się na masywnych łapach. Zalicza się do przeciętnych wielkością kotów. Jej chód jest pełny gracji i wdzięku, a przez jej wyprostowaną postawę może się wydawać nieco wyższa niż w rzeczywistości jest. Warto także zaznaczyć, że na przednich łapach posiada niewielkie blizny, które nabyła podczas jednej polowania w starciu z łasicą. Kiedy mamy już zarys jej sylwetki, możemy przejść do okrągłej głowy, na której wręcz od razu w oczy rzucają się dwie mocno odznaczające się od pospolitej barwy futra wojowniczki; bursztynowe kule, które dopełnia nieschodzący z pyska szeroki uśmiech. Nos koteczki jest czarny, dlatego też bardzo łatwo wtapia się w jednolity włos. Natomiast białe wąsiska, są rozchwiane praktycznie na wszystkie strony. Na czubku głowy mieszczą się dwie średniej wielkości delikatnie zaokrąglone na końcach antenki z szaro-różowym wnętrzem.
Ciemna Toń zatraciła w sobie wysokie ambicje, stała się cichsza, a także wolipo przystawać przy czyjejś racji niżeli wyrazić własne zdanie. Dla niektórych, w szczególności swoich kociaków może wydawać się natrętna i nadopiekuńcza, mimo iż nigdy nie ma złych intencji. Jednak pomimo tego wciąż nie zatraciła swej pogodnej natury. Lubi pomagać innym w rozwiązaniu ich problemów, wdać się w przyjemną rozmowę z innymi Klanowiczami, pójść na spacer, polowanie, czy po porstu pożartować, choć nie zawsze jej to wychodzi.
Tym razem łapa podwinęła jej się na czymś zupełnie banalnym, o czym już doświadczona wojowniczka powinna wiedzieć. - wiatr, który spowodował, że ptak poderwał się do lotu, zanim ta zdążyła do niego podejść. Nie mniej dostała drugą szansę, ptak bowiem wylądował znaczną długość dalej od niej, dając tym samym pole Ciemnej Toni do popisu. Taktyka była taka sama, zrównała ogon z resztą ciała, aby przypadkiem nie ciągnęła go po ziemi, przeniosła ciężar na tylne łapy i uważając, na co kładzie swe łapy, sunęła w przód, po łuku kryjąc się za drzewami. Cały czas pilnowała kierunku wiatru, aby znowuż nie popełnić takiej samej klapy jak przedtem. Kryjąc się za drzewami, niekiedy przystawała na kilka uderzeń serca, chcąc dalej nie zdradzać swojej obecności. Chciała przybliżyć się do niego na idealną odległość, aby oddać jeden potężny skok wprost na ptaszynę, oczywiście z wyciągniętymi pazurami, by w skrócie złamać mu choć jedno skrzydło i wreszcie zacisnąć swe kły na jego niewielkiej szyi, by pozbawić go życia. Czy tym razem się uda?
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Tym razem czarnofutra wojowniczka miała większy kawałek do przejścia… i udało jej się podejść bliżej, niż poprzednim razem, bo już mogła się szykować do skoku, gdy gołąb jednak został czymś w jej zachowaniu zaalarmowany i znowu odwrócił w jej stronę głowę, by następnie ponownie rozłożyć skrzydła i poderwać się do lotu. Na razie jednak leciał bardzo nisko nad ziemią, jakby nie był w stanie wznieść się wyżej, więc… może kocica miała szansę?
Ciemna Toń to długowłosa, czarna kocica o smukłej sylwetce, która porusza się na masywnych łapach. Zalicza się do przeciętnych wielkością kotów. Jej chód jest pełny gracji i wdzięku, a przez jej wyprostowaną postawę może się wydawać nieco wyższa niż w rzeczywistości jest. Warto także zaznaczyć, że na przednich łapach posiada niewielkie blizny, które nabyła podczas jednej polowania w starciu z łasicą. Kiedy mamy już zarys jej sylwetki, możemy przejść do okrągłej głowy, na której wręcz od razu w oczy rzucają się dwie mocno odznaczające się od pospolitej barwy futra wojowniczki; bursztynowe kule, które dopełnia nieschodzący z pyska szeroki uśmiech. Nos koteczki jest czarny, dlatego też bardzo łatwo wtapia się w jednolity włos. Natomiast białe wąsiska, są rozchwiane praktycznie na wszystkie strony. Na czubku głowy mieszczą się dwie średniej wielkości delikatnie zaokrąglone na końcach antenki z szaro-różowym wnętrzem.
Ciemna Toń zatraciła w sobie wysokie ambicje, stała się cichsza, a także wolipo przystawać przy czyjejś racji niżeli wyrazić własne zdanie. Dla niektórych, w szczególności swoich kociaków może wydawać się natrętna i nadopiekuńcza, mimo iż nigdy nie ma złych intencji. Jednak pomimo tego wciąż nie zatraciła swej pogodnej natury. Lubi pomagać innym w rozwiązaniu ich problemów, wdać się w przyjemną rozmowę z innymi Klanowiczami, pójść na spacer, polowanie, czy po porstu pożartować, choć nie zawsze jej to wychodzi.
Tym razem było już lepiej. Podeszła bliżej i niby było wszystko ładnie pięknie, już miała skakać, gdy tu nagle bah. Ptaszysko odwróciło swoją niewielką szarą głowę wprost w stronę kocicy o długim czarnym futrze. Prychnęła cicho z niezadowolenia, przez fakt, że gołąb ponownie jej uciekł...choć, nie czekaj. Jeszcze nie uciekł! Więc była jeszcze szansa. Lekko zdziwiona Ciemna Ton spostrzegła, że jeśli tylko dogoniłaby ptaka i dobrze wybiła się z tylnych łap, miała jeszcze szanse go dogonić i złapać. Jak pomyślała tak, też zrobiła. Rozpędziła się, ile tylko sił miała w łapkach, spoglądając i to w górę na niebieskawo-szaro-czarnego ptaka, aby go nie zgubić, ale również i pod łapy, aby nie zrobić fikołka i już totalnie zmarnować taką okazję. Uznając, że ta odległość jest idealna do wyskoku, przenosząc wcześniej ciężar na tylne kończyny wybiła się z nich, wysuwając przed siebie, jak najbardziej tylko mogła przednie z odsłoniętymi pazurami. Chciała chwycić go. Sprowadzić go z powrotem na ziemie, aby już potem bezproblemowo zabić to stworzenie. Mawiają do trzech razy sztuka, ale czy tym razem się to sprawdzi?
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Całe szczęście, że gołąb leciał tak nisko. Ciemna Toń od razu zerwała się do biegu, a że uważała, by się o nic nie potknąć, to z łatwością udało jej się dogonić frunącego, grubego ptaka. Co prawda gdy już wyskoczyła w górę, przez chwilę mogło się jej wydawać, że nie dosięgnie gołębia, że źle wymierzyła odległość… i wtedy go pochwyciła i przybiła do ziemi, gdzie już nie miała większych problemów: ptak został pozbawiony życia szybko i sprawie.