Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
Faktycznie, coś mu nie szło, ale nie był on kotem, który tak o, by się poddał, od zaledwie dwóch draśnięć i paru niepowodzeń. Zamierzał zrzucić to ptaszysko na ziemię i je zagryźć za wszelką cenę, choćby miało to znaczyć, że wykrwawi się tylko od tej jednej rany, którą mu zadał. Syknął wściekle, gdy to właściwie oboje minęli się, niezdolni do zrobienia sobie czegokolwiek. Odwrócił się natychmiast, mierząc ptaka wzrokiem. Tym razem zaatakował troszkę spokojniej, albowiem nim zamachnął się łapą na ptaszora najpierw prześledził jego ruchy, starając się przewidzieć co dalej zrobi i gdy czarny kruk był już w pobliżu, ten wyciągnął szybko przednie łapy w jego stronę, chcąc w jakikolwiek sposób drasnąć mu skrzydła, żeby ten nie był w stanie latać tak szybko jak wcześniej, a najlepiej - w ogóle.
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Nie widziała nic ciekawego, jednak nie było to coś, nad czym by się szczególnie użalała. Czasami tak bywało, że nie spotykało się nic, szczególnie że obecnie nadchodziła pora Nagich Drzew i zwierzyna częściowo się już pochowała przez nadchodzące mrozy. Nastroszyła sierść przez zimny podmuch wiatru, zmieniając przy tym kierunek, by wiał jej w nos, poruszając się na ugiętych łapach przed siebie, rozglądając się za zwierzyną, którą mogłaby złowić.
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
Atak Wirującego Pióra: 150% (krytyczny) -> [(19+16)-(10+12)]*1.5=20 Atak kruka: 100% (udany) -> (15+9)-(4+9)=11
Wystarczyło najwyraźniej zachować spokój i uważnie zaplanować swój atak. Wirujące Pióro tym razem zdołał poważnie zranić ptaszysko. Trafił łapami prosto na jego skrzydła i zdołał zadrapać je na tyle poważnie, że kruk zaskrzeczał głośno i padł na ziemię, nie mogąc już dłużej machać obficie krwawiącymi skrzydłami. Był jednak na tyle zawzięty, by mimo wszystko nie odpuścić wojownikowi. Jako że szponów nie za bardzo mógł użyć, będąc na ziemi, zbliżył się do łapy wojownika, którą miał najbliżej siebie i dziabnął na tyle mocno, że rana zaczęła krwawić. Najwyraźniej chciał jeszcze wyrządzić jak najwięcej szkód. Mimo tego słabł i raczej długo nie pociągnie z powodu odniesionych ran i braku możliwości latania.
Wirujące Pióro: | S: 16 | Zr: 9 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 56-1-1-11=43/75 | W: 46-3=43/55 | p: 2/3
- rana 1 stopnia - lekkie zadrapania na pysku; krwawi; po 1 HP do końca walki
- rana 1 stopnia - lekkie ugryzienie na szyi; krwawi; po 1 HP do końca walki
- rana 1 stopnia - lekkie ugryzienie na łapie; krwawi; po 1 HP do końca walki
kruk: W locie: S: 12 | Zr: 12 | Sz: 8 | HP: 27-1-20=6/40 | W: 26-3=23/35 ----:---Na ziemi: S: 9 | Zr: 8 | Sz: 4 | HP: 6/40 | W: 26/35
- rana 1 stopnia - lekkie ugryzienie na szyi; krwawi; po 1 HP do końca walki
- rana 2 stopnia - głębokie rany na skrzydłach; krwawi; w pierwszej kolejce 3HP, w kolejnych po 2HP aż do końca walki
- od następnej tury statystyki obniżone o 1/2; spadek HP poniżej 1/4
- od następnej tury celność obniżona o 2; spadek W
----------
Jak nie drapieżnik, to inna zwierzyna, choć tym razem wojowniczka nie natrafiła na coś nietypowego, a na kolejne ptaszysko, w dodatku zupełnie takie samo jak na początku. Na jednej z gałęzi pobliskiego drzewa siedziała wrona. Krakała głośno i obserwowała otoczenie, będąc odwróconą tyłem do wojowniczki, która najwyraźniej miała dosyć ułatwione zadanie. Chociaż, będzie musiała wspiąć się na drzewo, jednak gałąź nie jest jakoś wysoko, toteż z tym także nie powinna mieć problemu. Jak będzie, to się okaże.
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
Tym razem mu się udało. Zamiast atakować na oślep postanowił zaatakować spokojniej - i jak widać opłaciło się to. Nie spodziewał się tego tak do końca, albowiem zawsze wierzył w atak z zaskoczenia i nie planowanie ataków wprzód, tylko bez zastanowienia, aczkolwiek musiał przyznać, że teraz, gdy najpierw przemyślał co zrobić, to wyszło mu to zdecydowanie lepiej. Gdy tylko ptak wylądował na ziemi rzucił się w jego kierunku, jednak czarna bestia była szybsza w zaatakowaniu go i po chwili Puchacz został przez niego dziabnięty w łapę. Syknął z wściekłości i rzucił się na winowajcę ów rany żeby go zagryźć i zakończyć jego męki, oraz swoje.
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Widząc, że wrona siedzi na gałęzi, nie bardzo się nią kłopotała. Nie lubiła się wspinać od czasu utraty większej części ogona, jej równowaga była mocno zaburzona i jak na lądzie zdołała sobie wypracować inny styl chodzenia i walki, tak na drzewa nie lubiła włazić. Obeszła się więc smakiem, tłumacząc sobie, że nie musi każdej zwierzyny wyłapywać i że nikt się nie obrazi, jak będzie kręcić noskiem, bo nie chciała sobie zrobić krzywdy. Martwa czy ranna się nikomu nie przyda. Ruszyła więc dalej, na ugiętych łapach i ciężarze ciała spoczywającym na tylnych kończynach przemierzając kolejne długości w poszukiwaniu zwierzyny, idąc pod wiatr i wszystkimi zmysłami skupiając się na znalezieniu czegoś do złapania.
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
Atak Wirującego Pióra: 100% (udany) -> (13+16)-(13+4)=12
Ptaszysko nie miało już żadnych szans z cienistym wojownikiem, który szybko zakończył sprawę. Rzucił się na kruka i zadał mu ranę na szyi, co prawda nie jakoś bardzo poważną, ale wystarczającą, by dobić drapieżnika, jakim był kruk. Ptak padł bezwładnie na ziemię, a przed tym jeszcze ostatni raz zakrakał, aż zakończył tutaj swój żywot.
Wirujące Pióro: | S: 16 | Zr: 9 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 43-1-1-1=40/75 | W: 43-3=40/55 | p: 2/3
- rana 1 stopnia - lekkie zadrapania na pysku; krwawi; po 1 HP do końca walki
- rana 1 stopnia - lekkie ugryzienie na szyi; krwawi; po 1 HP do końca walki
- rana 1 stopnia - lekkie ugryzienie na łapie; krwawi; po 1 HP do końca walki
kruk: na ziemi: S: 4 (9) | Zr: 4 (8) | Sz: 2 (4) | HP: 6-1-3-12=ŚMIERĆ/40 | W: 23/35
- rana 1 stopnia - lekkie ugryzienie na szyi; krwawi; po 1 HP do końca walki
- rana 2 stopnia - głębokie rany na skrzydłach; krwawi; w pierwszej kolejce 3HP, w kolejnych po 2HP aż do końca walki
- rana 1 stopnia - lekkie ugryzienie na szyi; krwawi; po 1 HP do końca walki
- statystyki obniżone o 1/2; spadek HP poniżej 1/4
- celność obniżona o 2; spadek W
+45 exp
----------
Wojowniczka po ominięciu i zostawieniu siedzącej wrony ruszyła dalej. Cóż, bezpieczeństwo przede wszystkim, co tyczy się nie tylko samej kotki, ale granic klanu, które właśnie zostały naruszone. Wcześniej mogła wyczuć nietypowy, obcy zapach, ale kiedy przeszła parę długości ogona jego tropem, mogła dostrzec idącą przed siebie kotkę. Miała naprawdę długą, puszystą sierść w białym kolorze, który przeplatał się także z szarawym nalotem na grzbiecie i głowie. Tym, co szczególnie ją wyróżniało, była jasnoniebieska obroża na szyi. Pieszczoszka dwunogów nie zwracała w ogóle uwagi na otoczenie, idąc dostojnym i dumnym krokiem z uniesioną do góry głową.
Rzuty na infekcję; 1-5 - brak infekcji, 6 - infekcja
Wirujące Pióro:
- rana 1 stopnia - lekkie zadrapania na pysku; krwawi; po 1 HP do końca walki; wypada 6, rana zmienia stopień:
- rana 2 stopnia - lekkie zadrapania na pysku; krwawi; po 1 HP do końca walki; infekcja
- rana 1 stopnia - lekkie ugryzienie na szyi; krwawi; po 1 HP do końca walki; wypada 5, brak infekcji
- rana 1 stopnia - lekkie ugryzienie na łapie; krwawi; po 1 HP do końca walki; wypada 4, brak infekcji
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
Wreszcie udało mu się zabić niewdzięczne ptaszysko, które legło na ziemi bez tchu. Odetchnął radośnie, albowiem już zaczynała go męczyć ta walka, podczas której na początku kompletnie mu nie szło, przez co to wredne stworzenie zdołało go parę razy dosięgnąć tym wielkim dziobem. Przyjrzał się swojej łapie, która miała niewielkie zadrapanie, próbując sprawdzić, czy nie widać na niej krwi. Ale krwawiła. Syknął cicho z niezadowoleniem. To chyba znaczyło, że na dzisiaj koniec polowania? Niezbyt mu się to widziało, ale cóż - nie zamierzał też chodzić i zostawiać za sobą krwawych śladów, które pewnie leśne zwierzęta zinterpretowałyby jednak odpowiednio. Był nieco zły, że jedyne co udało mu się zrobić, to zabić tego właśnie kruka, a nic więcej, ale cóż, może wróci tu wieczorem, jak już uda się na leczenie? Podniósł zmasakrowane ciałko i rozejrzał się uważnie. Nie chciał odchodzić bez powiedzenia szylkretowej kocicy, że sobie idzie, albowiem ona mogłaby go potem szukać, aczkolwiek nie widziało mu się błądzić po lesie szukając jej. No cóż, najwyżej wróci tu potem, by jej powiedzieć, że właściwie to on już wraca z obozu, heh.
Ruszył więc w stronę obozu, mając nadzieję, że Krogulec polowanie szło lepiej i nie musiała się tak męczyć jak on z jakimś ptakiem, ugh.
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Krogulec zdecydowanie polowanie szło lepiej. No, dopóki na terenach klanu nie pojawił się ten wypłosz, który dumnie kroczył przez ziemię. Wykrzywiła pysk znacznie, podnosząc się na łapach i prostując, po czym ruszyła pośpiesznym krokiem w kierunku białej kocicy, na której szyi widniała obroża. Obrzydliwe.
- Ty. Won z moich ziem - powiedziała niskim warknięciem, zagradzając pieszczoszce drogę i napinając swoje potężne mięśnie, by swoim własnym wyglądem móc przepędzić intruza z terenów jej klanu. Być może w taki sposób przestraszy się i ucieknie, co byłoby Krogulec bardzo na łapę, bo nie musiałaby się babrać w krwi. Chociaż kusiło ją podniesienie łapy na kota wyjętego spod kodeksu, by skorzystać z chwili rozrywki.
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.
Trochę wyższa niż przeciętny kot, krótkowłosa, bura, tygrysiopręgowana kotka o białych łapach, końcówce ogona, brzuchu i przy żuchwie. Płomiennooka.
Spokojniejsza niż kiedyś, całkiem radosna, miła, uwielbia kocięta.
Kozia Gwiazda, Śnieżyca [KC]
Bura terminatorka wyślizgnęła się niezauważalnie z obozu. Nie miała w tym dniu treningu, a to z wiadomych przyczyn. Nie jadała już od dłuższego czasu. Jednak uparła się, że jej to nie potrzebne. Przynajmniej tak było jej zdaniem. Ugięła mocno łapy i z wychudzonym brzuchem przybliżonym do ziemi zaczęła iść się skradać przed siebie, czyli pod wiatr, tak jak uczył ją Mroźne Serce. Spłyciła odpowiednio oddech, a jej ogon był na wysokości grzbietu i głowy. Stawiała ostrożnie łapę za łapą i wciągała zimne powietrze do nozdrzy. Może akurat natrafi na jakąś zwierzynę. Nie wiedziała, że gdzieś, gdzieś w innej części Cienistych Terytoriów stoi zastępczyni, przeganiająca jakąś pieszczoszkę z ich ziem. Po prostu patrzyła przed siebie, starając się wyczuć najmniejszy ruch przed sobą, obok siebie, za sobą... wszędzie, gdzie się tylko da.
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
Pieszczoch dwunogów na pewno nie był przez żadnego cienistego mile widziany na terenach klanu. Kotka na początku w ogóle nie zorientowała się o obecności innego kota, więc na słowa Krogulczego Szponu zareagowała z pewnym opóźnieniem. Wzdrygnęła się i nastroszyła sierść, ale na pewno nie z powodu odwagi, a strachu.
- Twoich? Oh, a czemu to? - zapytała, podnosząc lekko główkę do góry. Próbowała udawać odważną, jednak w rzeczywistości faktycznie nieco bała się obcej kocicy, toteż zrobiła jeden krok w tył. Nie wiedziała, że to czyjeś tereny. Zresztą, z jakiej racji ta kocica sobie je zgarnęła? Domów dwunogów i ich ogrodzenia nigdzie nie widziała, więc o co chodzi?
-----------
Koniczyna dołączyła do polowania, jednak zupełnie nieświadomie. Nic nie przyniosło za to cienistej terminatorce pecha, a wręcz przeciwnie. Czterolistna Łapa po niedługim poszukiwaniu natrafiła na najprostsze i pospolite stworzenie, jakim była mysz. Gryzoń przebiegł właśnie pod nagim krzakiem, by następnie zatrzymać się tuż obok suchych traw w pobliżu. Najwyraźniej wyszła z norki, zanim nadejdą silne mrozy i grube warstwy śniegu, o ile w ogóle nadejdą. Tak czy inaczej, nigdzie nie dostrzegła czyhającej niedaleko burej terminatorki, której natrafiła się idealna okazja.
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
Trochę wyższa niż przeciętny kot, krótkowłosa, bura, tygrysiopręgowana kotka o białych łapach, końcówce ogona, brzuchu i przy żuchwie. Płomiennooka.
Spokojniejsza niż kiedyś, całkiem radosna, miła, uwielbia kocięta.
Kozia Gwiazda, Śnieżyca [KC]
Na jej pysku pojawił się zadowolony grymas. Dowiedzie Bukowi i Popielicy, że potrafi polować w tym stanie. Upewniając się, że idzie pod prąd wiatru, kotka przeniosła ciężar ciała na tylne łapy i zaczęła się skradać z brzuchem przybliżonym do ziemi i ugiętym nogami w stronę szarego gryzonia. "Oj, malutka, długo sobie nie poszukasz żadnego pożywienia." Pomyślała i spłyciła odpowiednio oddech, uważając, aby na nic nie nadepnąć oraz z ogonem i głową na wysokości grzbietu. Jej wzrok był utkwiony w małej myszce, a kiedy Koniczyna podeszłą na odpowiednią odległość, wybiła się do przodu, gotowa skręcić gryzoniowi kark.
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
- Ponieważ należę do Klanu Cienia, a ty wlazłaś na nasze ziemie. Wypad stąd, inaczej ci z tym pomogę - warknęła, powoli przybliżając się do nieznajomej kocicy, prostując się i praktycznie napierając na białą. Nawet praktycznie nie zauważyła obecności kogoś innego, kto rozpoczął polowanie nieopodal i że była to młoda terminatorka. Trochę słabo, że do niej nie dołączyła, aby mogła ją ochrzanić i potem zaprowadzić do mistrza, który by powiedział Krogulec, czy pozwolił swojej terminatorce wychodzić samej na polowanie. Gdyby Czterolistna Łapa nie spotkała nieopodal zastępczyni, przy której zdecydowała się polować, to prawdopodobnie by zaczęła polować sama, co byłoby nadzwyczajną głupotą. Nie skupiała się na innych kotach, które mogły być w pobliżu, ale bardziej na pieszczoszce, która widocznie się bała. A to napawało szylkretową kocicę przyjemnym poczuciem władzy i wyższości. Tak naprawdę mogła nawet teraz pozbawić ją życia, a praktycznie kocica by nie miała żadnego wyboru. Jednak zastępczyni zamierzała się najpierw nieco zabawić, chyba że kotka zdecyduje się szybko opuścić ziemię klanu. Wtedy, niestety, nie będzie mogła się rozerwać.
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
Pieszczoszka niemal podskoczyła słysząc warknięcie ze strony Krogulczego Szponu. Mogła nadal próbować być odważną, ale tym razem naprawdę się przeraziła. Raczej nie chciałaby mieć z tą dzikuską do czynienia - jeszcze zabrudzi jej futerko czy coś. Zaśmiała się więc nerwowo i zrobiła parę kroków do tyłu.
- Eheh, no już już. Już idę, nie ma mnie! - odpowiedziała i skierowała się w stronę, z której przyszła. Nie biegła, ale szła dosyć szybkim tempem. Na koniec przybrała obrażoną, pyszną wręcz minę. Nie czuła się dobrze z tym, że została wygoniona z tego terenu, jednak ostatecznie wolała uniknąć kłopotów. Krogulczy Szpon zaś po chwili mogła stracić białą pieszczoszkę z pola widzenia, a jej zapach wyraźnie prowadził w stronę cienistej granicy. No cóż, niestety nie dostała okazji na rozładowanie energii i zabawienie się.
+5 exp
-----------
Czterolistna Łapa, choć od samego początku polowania nie czuła się zbyt dobrze i doskwierały jej liczne bóle brzucha, zdołała przejść kawałek drogi, napotykając nawet mysz na swojej drodze. Podczas skradania się poczuła jednak, jak robi jej się duszno, a łapy odmawiają jej posłuszeństwa. Nie była w stanie dłużej ustać w takiej pozycji i czuła, że jest jej naprawdę słabo. Po paru uderzeniach serca po prostu zemdlała, upadając na ziemię.
Czterolistna Łapa: | S: 2 (9) | Zr: 1 (5) | Sz: 2 (7) | Zm: 1 (5) | HP: 70 | W: 20 (40) | p: 0/1
- statystyki obniżone do 1/4 oraz W o 1/2 z powodu wycieńczenia organizmu i wygłodzenia
- rana 3 stopnia - skrajne wycieńczenie organizmu
- omdlenie
Trochę wyższa niż przeciętny kot, krótkowłosa, bura, tygrysiopręgowana kotka o białych łapach, końcówce ogona, brzuchu i przy żuchwie. Płomiennooka.
Spokojniejsza niż kiedyś, całkiem radosna, miła, uwielbia kocięta.
Kozia Gwiazda, Śnieżyca [KC]
Gdyby nie ból, jaki doskwierał jej już wcześniej, to na pewno złapałaby mysz, która czmychnęła już w głąb lasu. Ale nie to jest teraz najważniejsze. Kotkę nawiedził taki okropny ból, że nawet już nie mogła ustać. Kaszlnęła raz czy dwa razy, a następnie upadła na ziemię osłabiona. Spoglądała jeszcze w przód, mając nadzieję, że jakiś pobratymca ją znajdzie. Ale... kto by teraz chciał ją ratować? Sama się przecież o to prosiła. Z jej oka wypłynęła mała łza, a jej wzrok powoli spowijała mgła. Bok unosił się powoli i ze świstem, a ta zaczynała tracić kontakt z rzeczywistością.
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Obserwowała, jak kocica opuszcza tereny klanu, już miała za nią iść, by dopilnować, że na pewno zniknęła z ich terenów, jednak usłyszała ciężkie uderzenie o ziemię. Nawet teraz nie było jej dane się trochę pobawić z jakimś pieszczochem, bo już ktoś robi sobie krzywdę! Ruszyła żwawym truchtem w stronę źródła dźwięku i zobaczyła praktycznie sam szkielet pokryty skórą. Zmrużyła oczy, przez moment dopasowując postać do imienia, rozpoznając Czterolistną Łapę. Z którą miała notabene pogadać. Teraz jednak nie będzie jej dane, dlatego westchnęła ciężko i podeszła do kocicy, która wyczerpana padła na ziemię podczas... Polowania? Biegu? Nic dziwnego. Jak nie jadła niczego, to nie będzie mieć siły na to, aby ustać na nogach. Chwyciła chuchro za kark, po chwili bez problemu wrzucając ją sobie na grzbiet, po czym ruszyła w stronę obozu, by tam odstawić ją do lecznicy. Chciała potem kontynuować polowanie, które się nawet dobrze nie zaczęło.
zt
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.