Logo Artemidy
Jeżynowe Chaszcze
Jak dotąd nawet nie zauważyła, jak wiele z ich rozmów spływało na trudne dla nich wątki; czy to wygnanie, czy to powrót, czy to śmierć kogoś bliskiego. Po części poczuła się za to winna. Nie była wystarczająco charyzmatyczna, by utrzymać konwersację w pogodnym tonie, ani by wiedzieć, jak sprawnie pocieszyć kocura. Nie dało się jednak ukryć, że było w tym coś schlebiającego... Gronostaj nie miała wielu kotów, które chętnie by się jej z czegoś zwierzały, szczególnie ze spraw tak ciężkich. Nie wątpiła, że gdyby ona również potrzebowała rękawa do otarcia łez, Płomyk zaoferowałby jej go bez wahania. Zresztą, czy już tego nie udowodnił? Wtedy, w domu jej dwunogów, w przeddzień powrotu do Klanu Cienia?...
Pokręciła lekko głową, słysząc jego słowa, jak gdyby niezupełnie w nie dowierzała. Oczywiście, że się przejmowała. Byli przyjaciółmi. - Ktoś musi - stwierdziła i uśmiechnęła się, zaraz potem przenosząc wzrok przed siebie.
Uszy wojowniczki drgnęły i zastrzygły, gdy kocur splótł ogon z jej własnym, ale nie sprzeciwiła się temu w żaden sposób. Nieszczególnie miała ku temu powód. Przecież jej to nie przeszkadzało, jedynie... trochę ją tym rozkojarzył. Przez moment nawet nie myślała o tym, gdzie idzie; jedna z jej łap niebezpiecznie przejechała po błocie, ale przed utratą równowagi ocaliła ją czujność Płomyka. Jedynie pobrudzili sobie futra, gdy jej manewr wzbił w powietrze krople mokrej ziemi.
- Tędy - zdecydowała i pociągnęła towarzysza za sobą, prowadząc go w kierunku opustoszałej, połowicznie spróchniałej kłody. Wślizgnęła się do środka i otrzepała futro, ale nie było już czego ratować. Zdążyło przemoknąć do cna. Gdy bura odezwała się ponownie, jej ton był nieco weselszy. - Chyba nigdy nie wyjdziemy na porządny spacer, hm? Wydawałoby się, że Gwiezdni się na nas uwzięli...
Z tymi słowami kucnęła na łapach i okręciła głowę, by wyczyścić sierść z wilgoci. Jak często ich dwójka lądowała w podobnej sytuacji? Stłoczeni w ciasnym miejscu, podczas gdy za oknem szalało wybrane przez przodków zjawisko pogodowe?
.
[Obrazek: 0J9b1Au.png]
w dolinie spokój
a w niej wreszcie mieszkam ja
świat mam na oku i taki już jest od lat
LVL 3 40 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ich rozmowy i relacja była trochę zwariowana. Znali się dość krótko. Po prawdzie odbyli tylko kilka rozmów, które zazwyczaj nie miały przyjemnego brzmienia. Jak nie on to Gronostaj mieli trudne chwile i każdy miał tylko to w głowie. Ale mimo to… Jakoś się zaprzyjaźnili. Rozmawiali ze sobą i dzielili się swoimi trudnymi chwilami. Jakoś tak… Płomyk uznał, że można polegać na Gronostaj. Była miłym kotem i jako jedna z niewielu jakoś się przejęła jego losem.
Uśmiechnął się ciepło, słysząc jej słowa. No tak. Ktoś musiał. Więc dobrze że tym ktosiem była sama Gronostaj.
I dobrze zrobił, że asekurował wojowniczkę bo o mały włos by wylądowała w błocie! Zaśmiał się krótko następnie zaczął iść dalej. Trochę się pobrudził ale co tam. Na nim akurat mało było widać brązowego błota.
Rozglądał się uważnie dookoła ale to właśnie Gronostajowy Skok pierwsza ujrzała dobrą kryjówkę do schronienia się. Dał się jej poprowadzić a następnie po niej, wślizgnął się do środka. Otrzepał się z wody a następnie się wygodnie położył.
Spojrzał się na Gronostaj i przez chwilę się tak jej przyglądał. Przeżyli razem trochę przygód. Razem byli w legowisku dwunogów, razem wrócili do klanu… Dość szalone mieli przygody.
Gdy córka Jaskółczego Głosu się odezwała, kocur wyrwał się z transu a następnie się zaśmiał.
– Jakoś nie mamy szczęścia do ładnej pogody. Ale mi to wcale nie przeszkadza. -uśmiechnął się głupio. W końcu na co miał narzekać? Był w towarzystwie bardzo sympatycznej i urokliwej kotki.
Poczuł przyjemne ciepło gdy zorientował się ze stykali się ze sobą bokami. Takie miłe… Trochę to dziwne bo byli przemoknięci a wcale nie czuł zimna. No może trochę. Ale i tak nie czuł takiego zimna. Dobrze się teraz czuł. Zaczął więc cicho pomrukiwać a następnie zapytał.- Jak Ci zimno to się nie krępuj.-uśmiechnął się sympatycznie. Mogła się przytulić czy coś. Nie chciał by się przeziębiła przez to, że zabrał ją na spacer. Nie chciał potem mieć wyrzutów sumienia.
[Obrazek: fgXIMSC.png]
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
12
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wspólnie przeszli przez zaskakująco wiele przygód, zaś Gronostaj miała cichą nadzieję, że wyprawa na tereny Klanu Cienia była ostatnią. Ani ona, ani Płomyk nie potrzebowali już takich perypetii. On w szczególności. Zresztą, co więcej mogliby z nich wynieść? Pewność, że Gwiezdni lubią rzucać im kłody pod nogi? Co do tego nie było żadnych wątpliwości. Przyjaźń? Lepszą przyjaźń? Gronostaj mogła przysiąc, że byli już dosyć blisko...
Bure futro zaczynało powoli wracać do porządku, ale kotka nie mogła pozbyć się z niego całej wilgoci. Nastroszyła je z rezygnacją, by pozwolić mu wyschnąć we własnym tempie.
- ...Mi też nie - przyznała po chwili, nieco zaskoczona, że sama tak uważa. Uśmiechnęła się ciepło i westchnęła. - Chociaż nie miałabym nic przeciwko ładnej pogodzie od czasu do czasu.
Zawahała się, słysząc propozycje Płonącego Lasu; przez chwilę jedynie siedziała w bezruchu, ani nie oddalając się do kocura, ani się do niego nie zbliżając. W końcu drgnęła i w nagłym przypływie odwagi zbliżyła się do niego, przylegając do jego boku. Nie były to najbardziej komfortowe warunki - dalej byli przemoknięci do cna i zmarznięci, ale bliskość innego kota była przyjemna. Szczególnie po tych wszystkich księżycach spędzonych wśród dwunogów.
- Jesteś cały w błocie - westchnęła, gdy unikając orzechowych oczu kocura skierowała wzrok na jego futro. - Czekaj. Nie ruszaj się.
Podnosząc się do siadu wyciągnęła szyję, by kilkakrotnie przejechać językiem po płomiennej sierści w przepraszającym geście. W końcu sama go ochlapała, prawda?
.
[Obrazek: 0J9b1Au.png]
w dolinie spokój
a w niej wreszcie mieszkam ja
świat mam na oku i taki już jest od lat
LVL 3 40 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Płomykowi wystarczyło przygód. Naprawdę nie potrzebował więcej. Chciał teraz bardziej odpocząć od tego całego szaleństwa. No i skupić się na czymś innym a dokładniej chodziło o jego rodzine. Cokolwiek jeszcze z niej zostało...
Słysząc odpowiedź wojwniczki, kocur w duchu się ucieszył a następnie kiwnął głową na zgodę.
- Fakt. Trochę słonka by się przydało. Chętnie bym Ci wtedy pokazał najładniejsze miejsca podczas Pory Zielonych Liści. - mruknął w jej stronę. Gronostaj dawno nie było w klanie więc pewnie trochę pozapominała tereny więc Płomyk w wolnej chwili by jej chętnie pokazał najfajniejsze miejsca.
Widząc, że Gronostajowy Skok jednak się do niego przybliżyła, kocur wypuścił powietrze przez nos i delikatne się uśmiechnął do kotki. Poczuł jak ich boki się ze sobą stykają. Mimo iż ich futro było mokre to wojownik mógł poczuć jak przyjemne ciepło zaczęło się rozchodzić po jego boku.
Przypomniało mu się jak tak razem leżeli ale w gnieździe dwunogów. O dziwo miał miłe wspomnienia stamtąd gdzie większość kotów będąc tam miały mieszane uczucia do tego miejsca.
- Heh... No cóż--przerwał swoją wypowiedź bo nagle Gronostaj odważyła się na coś jeszcze. Zaczęła go lizać po boku chcąc zmyć błoto, które jeszcze tam zostało.
Spiał się ale szybko się rozluźnił. Niechcący wyrwało mu się głębokie mruknięcie. Spojrzał gdzieś w bok chcąc uniknąć na chwilę ocząt przyjaciółki.
Zatkał na chwilę pysk łapą i wypuścił ciężko powietrze. Dawno go nikt nie lizał i o matko... Czemu było tak przyjemne?
Po chwili przybliżył swoją głowę i się nachylił. Niestety ale, że wojowniczka teraz siedziała to głowa Płomyka dosięgła jedynie do miejsca gdzie zaczynała się jej szyja i tors. Polizał burą kotkę po boku jej białej kryzy. Miała tam trochę błota na swoim futrze ale kocur nie tylko dlatego ją polizał. Był to rodzaj podziękowania. Przymrużył trochę oczy a gdy poczuł znów szorstki język na swoim grzbiecie po jego ciele przeszły przyjemne dreszcze.
[Obrazek: fgXIMSC.png]
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
12
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Tak? - przechyliła głowę, pozwalając sobie na lekki, żartobliwy uśmiech. Pamiętała Klan Cienia z jego grząskich gruntów i stałej wilgoci, ale, kto wie, może Płomyk trzymał parę asów w rękawie? Z jakiegoś powodu Gronostaj nie potrafiła w to wątpić. Nie powstrzymało to jej uszczypliwego tonu, chociaż nie stał za nim żaden złośliwy przytyk. - Na przykład jakie?
Nim zupełnie dotarł do niej sens jej działań, jej pysk już płonął czerwienią. Cofnęła głowę i gwałtownie odwróciła wzrok w przeciwnym kierunku, gdy ich spojrzenia się skrzyżowały. Kocur zrobił to samo.
Przez chwilę siedziała w takim właśnie bezruchu; powoli zaczęła dręczyć ją myśl, że powinna przeprosić przyjaciela za swoją butność. To zdecydowanie zbyt wiele, prawda? Nie powinna odwracać zwykłego spaceru w tak niejednoznaczną sytuację... Może jeszcze zdoła odwrócić to w żart? Może-
Podskoczyła w miejscu i natychmiast zesztywniała, gdy jej gest został odwzajemniony. Nawet jeśli Płonący Las nie mógł zobaczyć rumieńca na jej pysku, wojowniczka mogła przysiąc, że serce bije jej wystarczająco głośno, by nawet on mógł je usłyszeć... Ale nie odtrąciła go od siebie. Nawet nie przeszło jej to przez myśl.
Gdy skończył, nareszcie odważyła się na niego spojrzeć. Miał ładne oczy. Dlaczego nigdy wcześniej nie zwróciła na to uwagi?
Zerwała kontakt wzrokowy, nim w jej głowie pojawiła się jakakolwiek inna opinia na temat wyglądu Płonącego Lasu.
- Och, spójrz! Przestało padać. - powiedziała szybko, gwałtownie podnosząc się na łapy. Nie była to do końca prawda - deszcz dalej uderzał o sklepienie ich schronienia, chociaż o wiele skromniej, niż wcześniej. Bura zbliżyła się do otworu w kłodzie i odwróciła w stronę kocura, uśmiechnięta tak, jak gdyby nic się nie stało. - Lepiej chodźmy. Nie chcę, żeby złapała nas ulewa.
.
[Obrazek: 0J9b1Au.png]
w dolinie spokój
a w niej wreszcie mieszkam ja
świat mam na oku i taki już jest od lat
LVL 3 40 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Oczywiście, że miał kilka fajnych a nawet urokliwych miejsc do pokazania. Niektóre były ładniejsze Porą Nagich Drzew a niektóre właśnie kiedy się wszystko zaczęło budzić do życia. Klan Cienia mimo iż był jednym wielkim bagnem to potrafi czasem zaskoczyć swoimi wdziękami.
Uśmiechnął się w stronę Gronostaj zawadiacko i odpowiedział tajemniczo.
- Może wkrótce się dowiesz. - pokazał zabawnie swoje ząbki i już nic więcej nie powiedział. Po co ma mówić o miejscach skoro mógł jej pokazać? Może im się kiedyś uda razem wyjść ponownie na spacer ale na taki bardziej przyjemny. Ze słoneczkiem i przyjemnym wiaterkiem.
Widząc jak ciało Gronostajowego Skoku się spina, Płomyk zaprzestał czynności. Sam zamrugał kilka razy. Trochę go poniosło. Nie powinien tak... Psia mać.
Serce przyjaciółki zaczęło szybciej bić a Płomyk zaczął opierniczać się w głowie.

,, No super, jeszcze ją tym przestraszyłem. "

Ponownie wypuścił powietrze przez nos i popatrzył się gdzieś na bok.
Po chwili jednak znów się popatrzył na Gronostaj. Skrzyżowały się ich oczy i Płomyk trochę odetchnął z uglą nie widząc w nich strachu a jedynie zakłopotanie.
Jego ciało się rozluźniło i uspokoił się. Natomiast Gronostaj nadal nie była spokojna i szybko mruknęła w jego stronę, że przestało padać. Popatrzył się przed siebie i no... Tak średnio było. Nadal padało ale nie w takiej ilości co przed chwilą. Kocur westchnął i delikatne pokiwał głową. Dalsza rozmowa byłaby trochę sztywna widząc jak teraz Gronostaj się zachowywała.
Nie planował czegoś takiego no ale wyszło jak wyszło. Nie pomyślał nad tym porządnie. Eh... Będzie musiał się bardziej pilnować.
Odchrząknął i mruknął w stronę Gronostaj. - Tak... Zbierajmy się już zanim się bardziej rozpada. - wstał a następnie wyszedł z nory. Uśmiechnął się pogodnie do niej by nie przejmowała się juz tym co przed chwilą zaszło.
- Choć, choć bo się przeziębimy jak tak będziemy stać. - mruknął miło a następnie łapą delikatnie poruszył dzwoneczek przyjaciółki, który wisiał na jej szyi i już w trochę lepszym humorze, ruszył przed siebie.
/z.t
[Obrazek: fgXIMSC.png]
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
12
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zaintrygowała ją sugestia kocura, chociaż nigdy nie lubiła niespodzianek. Kto wie, może gdyby jako terminatorka też rozglądałaby się za ukrytym pięknem Klanu Cienia, potrafiłaby się domyślić, do jakich miejsc nawiązywał Płonący Las?... Z całą pewnością nie były to jedynie bagna.
- Z chęcią - odpowiedziała i uśmiechnęła się, tym razem zupełnie szczerze. Nie mogła przyznać tego na głos - nie mogła przyznać tego nawet po cichu, przed samą sobą - ale miała nadzieję, że będzie to wkrótce. Wkrótce... kiedy terytoria Cienia przestaną nękać wiosenne deszcze i powodzie. Chociaż, kto wie, może to w nich leży cały urok?
Bez względu na pogodę, trzeba było przyznać, że ktoś taki jak Płonący Las mógł znacznie wpłynąć na atrakcyjność krajobrazu. Jakikolwiek by on nie był.

Źle czuła się z tym, w jakim kierunku obróciła całą sytuację - bynajmniej nie dlatego, że gest Płonącego Lasu był niemile widziany... wręcz przeciwnie. Może gdyby miała więcej pewności siebie, cały spacer potoczył by się inaczej? Może byłaby teraz bliżej tego, czego naprawdę chciała?
Gronostaj mrugnęła, zaskoczona tą myślą. Czego tak właściwie chciała?
Wojownicy ruszyli drogą powrotną, co dało burej wystarczająco wiele czasu, by zawstydzić się swoim niedorzecznym zachowaniem jeszcze przynajmniej trzy razy. Nie zdobyła się jednak na żadne przeprosiny, w zasadzie nie odzywając się prawie wcale.
Ale gdy znaleźli się już przy wejściu do obozu, w kolejnym przypływie odwagi delikatnie otarła zabliźnionym barkiem o bok kocura, posyłając mu przelotne, uwikłane niejasną intencją spojrzenie. Zaraz potem zniknęła za krzewami, wracając do swoich obowiązków. Przynajmniej po to, by utrzymać pozory.
  • // zt
.
[Obrazek: 0J9b1Au.png]
w dolinie spokój
a w niej wreszcie mieszkam ja
świat mam na oku i taki już jest od lat
LVL 3 40 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przedzierał się przez śnieżne zaspy z niemałą trudnością. Nie był czołgiem, jak co niektórzy w Klanie, budowę miał smukłą i atletyczną, przystosowaną raczej do sunięcia między krzewami i drzewami, tropiąc i skradając się do zwierzyny. Teraz, kiedy drzewa nie miały liści, a jego czarna sierść odznaczała się na białym tle, czuł się mniej bezpiecznie, jakby był odsłonięty na wszystko i wszystkich. Pamiętał, jaka ekscytacja go rozpierała, kiedy pora nagich drzew się zbliżała, a teraz? Najlepiej, jakby już spakowała manatki i odeszła, zabierając za sobą przeklęty śnieg, mróz i lód. Zmęczył się w końcu pokonywaniem zasp, toteż przysiadł na jednym z większych głazów, odgarniając uprzednio z niego biały, zimny puch. Między palce dostało mu się trochę zbrylonego śniegu, toteż zaczął go wyciągać zębami i językiem.

Kukułka

LVL 6 170 / 500
MedLVL 0 4 / 100
18
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Sama również początkowo czuła ekscytację, gdy zrobiło się chłodniej i nie było już tak upalnie. Przez długie i w dodatku czarne futro całymi dniami było jej niebywale gorąco i nie miała ochoty na nic, a gdy przyszła pora opadających liści poczuła nadzieję. Że będzie już tak fajnie, że będzie chłodno - no i w ogóle świat był taki piękny, gdy drzewa mieniły się na różne kolory! Gdy było chłodno, ale nie zimno! A potem... potem zaczęło się robić coraz bardziej szaro, coraz bardziej ciemno, i oczywiście - zimno. I jej entuzjazm opadł do zera, a gdy pojawił się śnieg... to już w ogóle. Nie miała ochoty wychodzić z obozu na treningi, nie miała ochoty wyściubiać nosa z legowiska, najchętniej poszłaby spać na całą porę nagich drzew. Ale, niestety, nie było to możliwe. A szkoda.
Z czasem, choć nadal nie miała do tego wielkich chęci, zaczęła chadzać na dłuższe, lub krótsze spacerki, cała napuszona, widocznie niezadowolona... ale nie zamierzała też całymi dniami siedzieć w obozie! Było to nudne na dłuższą metę, ciągle musiała się stykać z Orlim Szponem, który wynajdował jej nowe obowiązki widząc, jak się obija, no i... cóż, głupio jej było choćby kątem oka widzieć przechadzającego się po obozie Polną Gwiazdę, gdy z taką niechęcią przychodziła na treningi, starając się je ominąć, czasem udając, że ojej, zapomniała, że dzisiaj miał być trening...!
I tak właśnie teraz przedzierała się przez martwy las. Cały ośnieżony, pusty, cichy, jakby wszystkie zwierzęta zasnęły, jakby wszystkie uciekły przed zimną porą, mrucząc pod nosem jakieś przekleństwa, gdy w oko wpadł jej jej własny rodzony brat. Uniosła uszy, a następnie w podskokach do niego ruszyła.
- Dzień dobry, panie wojowniku! - zażartowała, znajdując się już obok i szczerząc radośnie, jakby jeszcze uderzenie serca temu nie miała najpodlejszego humoru na świecie. - Jak trening z sam wiesz kim? Dałeś jej popalić? - zagadnęła, nieznacznie przechylając główkę. Bo, no oczywiście, była po jego stronie, jeśli nadal się kłócili!
[Obrazek: GmfzCOn.png]
LVL 4 185 / 300
MedLVL 0 2 / 100
15
Siła
S
8
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Był troszeczkę zbyt zajęty wyskubywaniem śniegu spomiędzy palców, więc nie od razu zauważył swoją siostrę. Ostatnio mało rozmawiali, prawie wcale, ale było to spowodowane rozjeżdżaniem się ich dróg. Kukułka wciąż trenowała, dalej była terminatorem, natomiast on miał już dwójkę terminatorów i swoje obowiązki, które mniej lub bardziej chętnie wykonywał. Mimo wszystko wciąż zależało mu na dobrych relacjach rodzinnych, szczególnie właśnie z siostrą, dlatego ucieszył się w duchu, kiedy kątem oka dostrzegł ją, zbliżającą się w jego kierunku. Ciekawe, co tu robiła, zwykły spacerek? Wolne od treningu? Albo była już po nim... lub przed.
– A witam szanowną siostrę – powitał ją dumnym, pełnym nonszalancji głosem, siedząc na kamieniu niczym na własnym tronie. Jej pytanie sprawiło, że uśmiechnął się i westchnął cicho pod nosem. Spodziewała się pewnie opisów największych kłótni i bitew słownych, ale nie mógł jej dać tej satysfakcji, mógłby skłamać, ale Kukułki nigdy w życiu by nie okłamał. – Obawiam się, że cię… zaskoczę – zaczął na początek, aby trochę ją zaciekawić. Jednocześnie gestem pyska wskazując jej miejsce obok siebie, aby mogła sobie wygodnie klapnąć i odpocząć w miejscu, które było choć trochę odgarnięte o śniegu. – Myślałem, że będzie szło opornie i słabo, ale jest w porządku. Szybko wszystko łapie i ma cięty jęzor, to w sumie tak, jak ja – stwierdził luźno. Przerobili już całkiem sporo i był zadowolony z jej postępów w nauce.
– Chyba się dogadujemy, znaczy, tak myślę – zakończył, Pewnie nie to chciała usłyszeć, ale był ciekawy jej reakcji.

LVL 6 170 / 500
MedLVL 0 4 / 100
18
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kukułka myślała identycznie - też chciała mieć dobre kontakty z rodziną - zarówno z Tonącym Kamykiem, jak i Lamparcim Krokiem, bo byli dla niej najważniejszymi kotami w życiu i nie chciała, by się od siebie oddalili, przestali z sobą rozmawiać, mijać się bez słowa w obozie, czy coś. Faktem było, że ich obowiązki nieco się... rozmijały. Ona teoretycznie nadal trenowała, choć szło jej to gorzej, niż im obu, bo była o wiele bardziej leniwa i miała mniejsze zacięcie do treningów, a na byciu wojownikiem jej nie zależało. Szczerze; nawet nie chciała nim być. Nie czuła się gotowa na to, by kiedyś, w przyszłości, mieć swojego terminatora i przekazywać mu wiedzę. Wątpiła, by ten kiedykolwiek się czegoś nauczył z tych treningów!
Przycupnęła przy kamieniu, nie ważąc się nawet wpychać na ten kamień, choćby miała zepchnąć z niego Tońka, bo przecież, ha, to on był tym wyżej w hierarchii! Co nieco rozśmieszyło Kukułkę, gdy o tym pomyślała, więc jej wąsy drgnęły parokrotnie z rozbawienia. Kiedyś, jako kociak, szczerze wyobrażała sobie, że pierwsza będzie wojowniczką z rodzeństwa - przegoni Olchę, Lamparta, czy Tońka i to oni będą zerkali na nią z zazdrością, gdy będzie paradować z wysoko uniesioną głową przez obóz, a tu proszę. Życie ją zweryfikowało.
Gdy brat się odezwał Kukułcze brwi szybko wyskoczyły w górę, bo faktycznie - nie spodziewała się, że brat tak łatwo ułaskawił Pieśń! Widocznie nie była taka zła, albo ku jej zaskoczeniu - on nie okazał się zły. Pff, a przecież to właśnie próbowała jej wyjaśnić na ceremonii samym wzrokiem choćby, a słownie jej siostrze.
- Czyli już się tak nie kłócicie, co? - spytała, lekko poruszając ogonem z niezadowoleniem. A ostatnio była dla niej tak złośliwa i trochę nawet niemiła podczas rozmowy, bo uważała, że się trochę za bardzo puszy, biorąc pod uwagę jej zachowanie z ceremonii, ba, prawie życzyła jej, by z tego drzewa spadła, co to zawisła z gałęzi! - A jednak, okazałeś się spoko mistrzem - dodała, cicho chichocząc. Nie, żeby w to wątpiła, pff! Wszak szkolił go Tnąca Zawieja i, choć ostatnio nie utrzymywała z nim kontaktu, to fakt, iż bury jest dobrym wojownikiem nie ulegał żadnych wątpliwości!
[Obrazek: GmfzCOn.png]
LVL 4 185 / 300
MedLVL 0 2 / 100
15
Siła
S
8
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zaskoczenie na pysku Kukułki było jak najbardziej zrozumiałe, i spodziewał się go. Może miał w sobie to coś, co samo w sobie ułaskawiało takie nadąsane charaktery i persony, a może Pieśń po prostu się ogarnęła i zrozumiała, że podskakiwanie mu nic jej nie pomoże, a tylko zaszkodzi i opóźni proces uczenia się.
– Raczej nie, chyba, że mnie wkurzy, ale ona strzeli potem focha i w sumie to tyle – odpowiedział, co było w pełni zgodne z prawdą, w myślach przywołał sobie tą wkurzoną, białą mordę. – A co, myślałaś, że będę ją katował i wyciągał siłą z Podziemia? – zapytał, trącając ją łapą w bok, uśmiechając się przy tym zadziornie. To byłby doprawdy ciekawy i bez wątpienia śmieszny widok, aby mistrz za kark prowadził swojego ucznia poza obóz i tam wpajał mu wiedzę. Chyba nie chciałoby mu się tego robić, gdyby Śpiewająca Łapa nie przychodziła na treningi to byłoby mu nawet na łapę, miałby więcej czasu dla siebie, który mógłby spożytkować na, w jego mniemaniu, ciekawsze aktywności.
– Mam nadzieję, że niedługo usłyszę i twoje imię wywoływane na ceremonii. Obijasz się – prychnął, marszcząc nos, choć absolutnie nie było to powiedziane w złym tonie, nie chciał jej urazić, a jedynie dowiedzieć się, dlaczego obok niego siedzi wciąż Kukułcza Łapa, a nie Kukułcze… coś, cokolwiek by to miało być. Nie wiedział czyja była to wina, gdyby miał obstawiać, powiedziałby, że to Polna Gwiazda za tym swoi, miał chyba trzech terminatorów łącznie z jego siostrą, nie pamiętał, ale na pewno natłok obowiązków opóźniał jej szkolenie, a to nie była dobra prognoza na następne księżyce.

LVL 6 170 / 500
MedLVL 0 4 / 100
18
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zamrugała ze skonsternowania, bo tak - właśnie poniekąd tak uważała. Że Toń będzie siłą wyciągał swoją pierwszą terminatorkę z legowiska, a ta będzie skrzeczała wniebogłosy, że ona nigdzie nie idzie, że ona chce bardziej kompetentnego mistrza, kogoś, kto ma chyba co najmniej 100 księżyców na karku, by móc mówić, że jest doświadczony w trenowaniu, że ona nie idzie, a on ciągnąłby ją wtedy za ogon, albo za ucho, albo o, za wąsy, przy okazji ich trochę wyrywając. Na samo wyobrażenie sobie tego cicho zachichotała.
- Właśnie tak myślałam. A tu cóż, nuda - rzuciła, przekręcając oczami z rozbawieniem. Spodziewała się większych fajerwerków od strony córki jej mistrza, ale widocznie trochę się przeliczyła. - Ciekawe, czy Lampart też już się dogadał ze swoją terminatorką, co? Nie mogłam go złapać od ceremonii, ale może tobie się udało...? - spytała, unosząc wyżej brwi z zainteresowaniem. Ach, jak dobrze było być tylko terminatorką i robić problemy, a nie musieć sobie z nimi radzić, hyhy!
- Jaaa się obijam? - rzuciła, udając obrażony ton. - Nieprawda, po prostu, klan Cienia nie jest gotowy na mnie, jako wojowniczkę, ot co! - dodała, unosząc wysoko brodę i wyciągając się na łapach, by być wyższą od brata, co było ciężkie, biorąc pod uwagę, że była przeciętnej wielkości, a on był aż za wysoki! W rzeczywistości jednak... cóż, cieszyła się, że nadal była terminatorką, poczuła jednak małe, krótkie ukłucie, że nie podzieliła się swoimi obawami z bratem. Właściwie była to rzecz, o której kiedyś mówiła każdemu, a teraz... czuła, jakby temat tego, że nie chce być nigdy wojowniczką był tematem, o którym nie powinna mówić nikomu. Zmierzyć się z tym samemu. I wiele razy chciała zagadać do Tońka, spytać o opinię, a mimo to... nadal tego nie zrobiła. I zwyczajnie udawała, że jej trening idzie wolniejszym tempem z konkretnego powodu. - Zresztą, wiesz, Polna Gwiazda ma dużo terminatorów... nie tylko mnie! - dodała, żeby się usprawiedliwić, acz końcówka jej ogona bezczelnie drgnęła.
[Obrazek: GmfzCOn.png]
LVL 4 185 / 300
MedLVL 0 2 / 100
15
Siła
S
8
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
***

Chorowanie szło mi niezwykle dobrze - najpierw chorowałam jako kociak i została terminatorem z dużym opóźnieniem, aby ponownie zachorować, gdy tylko spadły temperatury. Miałam beznadziejną odporność i przypuszczałam, że przez to, ile chorowałam za młodzika. Byłam teraz już prawie w pełni zdrowa - jedynie katar dawał o sobie znać, ale w pewnym momencie nie wiedziałam już, czy to przez niego czy z zimna pociągam nosem. W każdym razie już praktycznie nic mi nie było, a ja nie lubiłam siedzieć bezczynnie.
Wyszłam na poszukiwania ziół, bo chociaż dookoła było niezwykle biało, to liczyłam, że uda mi się coś znaleźć. Potrafiłam już walczyć, więc uznałam za zbędne zabierać kogoś ze sobą - wychodziłam jednak za patrolem Orlego Szpona, więc spodziewałam się, że i tak była możliwość, że natknę się na któregoś z członków tego patrolu.
Mimo długiego futra, odczuwałam chłód. Mróz był niezwykle uciążliwy, jednak ja i tak liczyłam na to, że coś znajdę. Zdawałam sobie sprawę z tego, że mogłam nie znać nazw ewentualnych roślin, które mogłam spotkać, ale te, które były w składziku, znałam z wyglądu. Gdybym znalazła coś nowego to i tak dopytałabym Krwawnika na treningu.
Zaczęłam rozglądać się więc po okolicy w poszukiwaniu czegoś interesującego pośród białego puchu.
XVI. XIII. XV
LVL 4 80 / 300
MedLVL 6 169 / 900
13
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Poszukiwania medykamentów zaczęły się dla kotki bardzo dobrze, można by nawet powiedzieć – owocnie. Już po chwili spostrzegła ona pewną roślinę, której zapewne nie znała, może jedynie z widzenia. Był to krzew z łukowato odginającymi się odgałęzieniami. Miał szarą, spękaną korę, a liście jajowate, jasne od spodu. Charakterystyczne były też czarne jagody.

Zawieja: S: 7 | Zr: 5 | Sz: 4 | Zm: 4 | HP: 60 | W: 40
[Obrazek: emo0uSQ.png]


LVL 3 15 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
7
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości