Logo Artemidy
Jeżynowy Zagajnik
- Mhm, tak mnie uczono w każdym razie. - odparła twierdząco. Wciąż pamiętała jak bardzo Skrzące Słowo był oburzony, gdy na naukach okazało się, że mała Ość nie ma pojęcia co to Gwiezdny Klan. Nigdy później nie uwierzyła jakoś bardziej w zmarłych na niebie, ale przynajmniej teorię wykuła na blachę, żeby nie wzbudzać tak żywych reakcji. - Dobry kot to taki co przestrzega zasad, a zły to taki co je łamie. I wiara w to ma sens jeśli spędzasz całe życie w klanie, ale jeśli na chociaż jeden księżyc opuścisz jego granicę to zauważasz, że... to coś nie do końca ma sens. Bo gdzie trafiają w takim razie koty, które nie znają Kodeksu? Które nigdy nie słyszały o Gwiezdnych? Co z nimi? Ale jednocześnie nie mogę powiedzieć, że Gwiezdni to bajka dla kociąt, a po śmierci nic nie ma, bo sama widziałam kiedyś Gwiezdnego. - albo Bezgwiezdnego? Nie, w przeciwieństwie do Ości, Bratek był porządnym kotem.
- Tego akurat nie wiem, musiałabyś pogadać o tym z kimś bardziej uduchowionym. Wiem tylko że przywódca idzie do Szepczącej Sadzawki i mu się tam przodkowie we śnie objawiają. Ale w jaki sposób go akceptują, jak to działa to nie wiem. - odpowiedziała wykonując ruch podobny do wzruszenia barkami. Pewnie Łabędzia Szyja by coś więcej o tym wiedział, w końcu to on szedł z Ćmią Gwiazdą by odebrała dar dziewięciu żyć... a właśnie, o tym zapomniała wspomnieć, a że zbliżały się do celu podróży to zdecydowała do tego nie wracać i nie mieszać kremowej kotce w głowie.
Nie odpowiedziała od razu na kolejne pytanie, zrobiła jeszcze kilka kroków do przodu, zatrzymując się przed obniżeniem terenu. - Ta, to ona. - odparła wreszcie, przenosząc spojrzenie na samotniczkę. - Przed nami Klan Wichru, jak go obejdziesz to trafisz do Klanu Cienia. Poradzisz sobie? - troska w karasiowym głosie była ledwo wyczuwalna.
[Obrazek: E01yWJC.png]
LVL 4 35 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxSkrzywiła się na słowa rzecznej znajomej. Takie narracja stawiała wszystkie koty nie żyjące w klanach jako te gorsze, te złe, co nie zasługują na to całe specjalne miejsce wśród przodków. Rosie nie podobało się to. Karasiowa Ość miała rację w swojej dalszej wypowiedzi. To nie miało zbytnio sensu. Skoro już ci cali przodkowie istnieli gdzieś tam po śmierci, to nie chcieliby, aby każdy inny kot również mógł do nich dołączyć? Dlaczego tylko klanowe koty miały mieć lepiej? Rosa zaczęła nabierać wrażenia, że popielata kotka podchodzi do tematu równie sceptycznie, co ona, jednak zmieniło się to, gdy ta wspomniała o spotkaniu z Gwiezdnym. Zmarszczyła lekko brwi w konsternacji.
xx— Serio? Gdzie? — spytała, patrząc na popielatą. Na jej następne słowa już nie odpowiedziała, nie widząc sensu w dalszym zadawaniu pytań w tym temacie. Może kiedyś spotka kogoś uduchowionego i wtedy dowie się czegoś więcej.
xxZimny dreszcz przeszedł po kręgosłupie samotniczki i nie była pewna, czy to z powodu rozmowy o martwych kotach i możliwości ich istnienia, czy może z powodu tego, że właśnie znalazły się nad brzegiem rzeki, którą Rosa miała zaraz przekroczyć. Popatrzyła w taflę płynącej wody, oceniając, ile jej zajmie dotarcie na drugi brzeg. Oby jak najkrócej. Skierowała mordkę w stronę Ości, gdy ta się odezwała.
xx— Chyba tak. — odpowiedziała, mając nadzieję, że trafi. Może po drodze znowu spotka jakiegoś pomocnego kota, który wskaże jej drogę? Byłoby miło. Wypuściła głośniej powietrze przez nos, spoglądając znów na rzekę. Czas spędzony z Karasiową Ością był miły, ale trzeba będzie się pożegnać. Postanowiła jednak zaczekać na ruch ze strony popielatej, więc znów na nią spojrzała.
[Obrazek: cl4Hfe4.png]
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ok, to był błąd z tym wspominaniem o spotkaniu Gwiezdnego. Jak miała teraz wyjaśnić nieobeznanej z wiarą kotce, że spotkała swojego zmarłego brata we śnie, żeby nie brzmiało to właśnie jak zwyczajny sen? A zresztą, co miała do stracenia, najwyżej Rosa nie uwierzy.
- Uhh... jakby... zasnęłam w obozie, a gdy się obudziłam to byłam jednocześnie w tym samym miejscu, ale jakby innym? Nie byłam w stanie określić pory dnia, niebo było zupełnie ciemne, ale w inny sposób niż w nocy. I niby byłam w obozie, ale oprocz mnie był jeszcze tylko mój zmarły brat. Wszystko normalnie czułam, zapachy, zimno, teksturę pod łapami, wszystko wydawało się dziwnie realne, tylko swojego brata nie mogłam dotknąć, był jak z pyłu? Rozmawiałam z nim wtedy... no, ogólnie to podobno typowy przykład nawiedzenia. - machnęła ostatecznie ogonem od niechcenia. To było dawno, Drobna Łapa nigdy więcej się już nie pojawił w snach Karasiowej Ości.
Przez chwilę przyglądała się kremowej mordce, mrużąc blade oczy. Jakby oceniała prawdziwość ostatniego stwierdzenia. Czy na pewno sobie poradzi? Nie wyglądała na w stu procentach pewną siebie, ale jeśli twierdziła, że chyba tak to popielata nie będzie się narzucać ze swoją dalszą pomocą.
- To jeśli rzeczywiście tak, to w porządku. - wydała ostateczny werdykt, odrywając spojrzenie od pyszczka i kierując je na tereny za rzeką. Nie było co przedłużać, przed Rosą jeszcze długa droga. - To w takim razie powodzenia, obyś szybko znalazła Klan Cienia. - dopowiedziała jeszcze, nerwowo kołysząc ogonem. - I... dziękuję? Za rozmowę. Było miło.
[Obrazek: E01yWJC.png]
LVL 4 35 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxSłuchała wyjaśnień rzecznej wojowniczki z uwagą oraz szczyptą sceptycyzmu. Opowiadała ona, jak to we śnie odwiedził ją zmarły brat. We śnie, który w sumie nie brzmiał jakoś szczególnie niezwykle. Rosa miewała sny, które wydawały się być realne, jednak potem budziła się i uświadamiała, że to tylko był wymysł jej śpiącego umysłu.
xx— Typowy przykład? Czyli takie nawiedzenia zdarzają się w klanach często? — to wszystko było dla niej jednocześnie bardzo intrygujące oraz przyprawiające o to dziwne, niewygodne uczucie. Wizja martwych kotów będących gdzieś tam w Gwiezdnym Klanie i potrafiących odwiedzać cię we snach była trochę... niepokojąca. Jednak czy to wszystko było w ogóle prawdziwe? Rosie ciężko było w to uwierzyć. Prędzej stwierdzi, że to po prostu jakiś wymysł klanów, taka tradycja, trochę dziwna, ale nie jej do tego. Dziwne też, że matka nigdy nie wspomniała jej o niej. Jaki był tego powód? Przecież chyba wszystkie koty w każdym klanie miały te same tradycje i wierzenia?
xxSpojrzała na popielatą kotkę z nutą żalu, który próbowała ukryć zerkając na rzekę. Nie sądziła, że na swojej drodze spotka kogoś tak sympatycznego, w zasadzie sama nie wiedziała, jakich kotów miała się tu spodziewać. Cieszyła się jednak, że natrafiła na Karasiową Ość, dzięki niej dowiedziała się sporo rzeczy oraz przeprowadziła miłą rozmowę. To była zdecydowanie jedna z najfajniejszych interakcji, jakie przeżyła od wielu księżyców.
xxGdy rzeczna wojowniczka wypowiedziała ostatnie słowa, na mordce Rosy pojawił się lekki uśmiech, jakby nieśmiały i niepewny.
xx— Oh, ja... również dziękuję. — miauknęła neutralnym tonem, próbując ukryć zakłopotanie. Oblizała wargi. — Też tak uważam. — było to prawdą. Gdyby to było możliwe, właśnie w tym momencie zapewne gdzieś w głowie Rosy stworzyłaby się żółta kula, uwieczniająca nowe, pozytywne wspomnienie. — Może... kiedyś jeszcze się spotkamy. — dodała, szczerze mając nadzieję, że tak się stanie. Poruszyła nerwowo końcówką ogona, nie chcąc żegnać się jako pierwsza. Wolała poczekać.
[Obrazek: cl4Hfe4.png]
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Nie powiedziałabym, że często, bo nie kojarzę żeby się zdarzało codziennie, ale też nie jest to jakaś wielka rzadkość chyba? - pokręciła łbem. Czuła, że to właśnie ten moment, w którym powinna bronić Gwiezdnych, skoro sama doświadczyła ich istnienia, ale dużo chętniej wycofałaby się z tego tematu i tyle.
Odpowiedziała wątłym uśmiechem, nie odrywając spojrzenia od rozległych łąk Wichru w oddali. Więc nie tylko ona nie żałowała tego spotkania... miło. Naprawdę miło. Jeden z nielicznych, autentycznie przyjemnych dni od powrotu do Klanu Rzeki.
- Ach, jasne, może jeszcze kiedyś się uda. Tylko nie daj się lisom. - rzuciła jeszcze, unosząc nieco wyżej kąciki warg z jednej strony pyska w nieco krzywym, ale wciąż sympatycznym uśmiechu. Również nie chciała się żegnać, ale z każdym kolejnym uderzeniem serca, czuła narastającą niezręczność. Co teraz? Nie chciała przyśpieszać rozejścia w swoje strony, ale nie wiedziała jakie jeszcze ma inne opcje. Przecież nie mogła nagle uznać, że odprowadzi Rosę pod tereny Klanu Cienia, tak na wszelki wypadek, aby na pewno się nie zgubiła, mimo że twierdziła, że sobie poradzi.
[Obrazek: E01yWJC.png]
LVL 4 35 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xx— Ah... — odparła bez przekonania, nie otrzymując zbyt satysfakcjonującej odpowiedzi. Wciąż miała pytania i wątpliwości co do tematu, ale nie była już pewna, o co dokładnie pytać i czy nie odpuścić sobie, skoro i tak zaraz będzie musiała żegnać się z rzeczną znajomą. Może dopyta kiedyś kogoś innego o te wszystkie rzeczy, jeśli będzie mieć okazję.
xxUcieszyła się w środku, gdy Karasiowa Ość również się uśmiechnęła. Spowodowało to, że stała się w oczach kremowofutrej jeszcze sympatyczniejsza.
xx— Hm. — zamruczała nieco niezręcznie, nie wiedząc dokładnie, jak odpowiedzieć. Niemniej doceniała dobrą wolę popielatej kotki i miała nadzieję, że tak też wyglądała. Zaraz po tym nastała między nimi cisza, i to taka z bardzo niezręcznego rodzaju. Gdzieś w tle plusnęła ryba w rzece, a Rosa wykorzystała to jako pretekst, aby spojrzeć się w tamtą stronę, po czym zwrócić się do Ości. — To... do widzenia. — miauknęła, poruszając końcówką ogona i posyłając rzecznej znajomej kolejny lekki uśmiech. Następnie odwróciła się w stronę koryta rzeki i zeszła nieco sztywnym krokiem powoli w dół, aż znalazła się nad samą taflą wody. Była ciemna i na pewno bardzo zimna. Postara się przepłynąć jak najszybciej. Zerknęła jeszcze na boki, dla pewności, że to jedyna bezpieczna droga na drugi brzeg. Ostatni raz obejrzała się na Karasiową Ość, jeśli jeszcze tam stała, po czym weszła do rzeki, w duchu przeklinając wilgoć i chłód dotykający jej skóry i przeprawiła się szybko na drugą stronę.


z.t. <3
[Obrazek: cl4Hfe4.png]
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Ta... do widzenia. - odparła nieco niemrawo, czując pod skórą wzbierającą panikę. Panikę? Nie, to złe określenie. Ale czuła jak czas przelatywał jej przez łapy, jak z każdym uderzeniem serca sytuacja stawała się rzeczywiście przesądzona, a powrót do obozu i klanowej rzeczywistości nieunikniony.
Nie chciała wracać do obozu. Pochwyciła krótkie spojrzenie kotki i podjęła decyzję.
- Poczekaj! - zawołała za nią, robiąc dwa kroki w przód. Chwila, co ona chciała? Umysł miała pusty, a jeszcze moment temu miała jakiś powód żeby zatrzymywać samotniczkę. A, no tak. - Może niedługo pojawi się jakiś patrol z Wichru. Mogę... mogę poczekać z tobą, pomóc wyjaśnić sytuację, może wtedy chętniej pomogą? - zaoferowała niepewnie, by zaraz dorzucić asekuracyjnie - No... chyba, że zamierzałaś sama znaleźć drogę teraz, to wtedy nie ma chyba co czekać...
[Obrazek: E01yWJC.png]
LVL 4 35 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxNie spodziewała się usłyszeć wołania rzecznej znajomej. Ledwo zdążyła wejść do wody, gdy odwróciła głowę, patrząc na popielatą w lekkim zaskoczeniu. Wysłuchała z zaciekawieniem słów Ości, czując w duchu swego rodzaju ciepło. Właśnie, ciepło, zupełne przeciwieństwo tego, co właśnie odczuwały jej łapy. Zrobiła trzy kroki w tył, wychodząc na brzeg, po czym odwróciła się przodem do niebieskiej wojowniczki.
xx— Uhm... jasne. — nie była pewna, jak zareagować na tę propozycję, nie spodziewała się jej, ale teraz, gdy padła, nie brzmiała najgorzej. Czyżby Karasiowa Ość tak bardzo nie chciała się z nią żegnać? Rosa nie była pewna konkretnych intencji popielatej, jednak nie miała się chyba czym przejmować. Była w sumie nawet pozytywnie zaskoczona, że mogła spędzić jeszcze chwilę z tą sympatyczną kotką. — Zaczekajmy więc. — dodała na potwierdzenie swojej decyzji. Strzepnęła wodę z łap, przynajmniej na ile dała radę, po czym spojrzała nieco niepewnie na rzeczną wojowniczkę, nie wiedząc za bardzo, co zrobić. W końcu usiadła, owijając zmarznięte łapy grubym ogonem.
[Obrazek: cl4Hfe4.png]
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Poczuła przez moment przypływ szczerej radości, gdy kotka przystała na jej propozycję. Szkoda tylko, że początkowa euforia bardzo szybko z niej uleciała pozostawiając po sobie tylko jedno pytanie - to co teraz? Nie miała pojęcia, nie przemyślała tego, zareagowała pod wpływem impulsu, a w rzeczywistości nie miała nawet pojęcia kiedy mogą się spodziewać Wichrowego patrolu. Może za parę chwil, a może dopiero wieczorem? Siedząc w miejscu szybko zamarzną, z każdym uderzeniem serca Karaś miała coraz więcej argumentów na dowód, że źle zrobiła. Że to jednak było egoistyczne, a teraz obie będą cierpieć przez to. Niedobrze. Poczuła się jak... jak Ość sprzed zniknięcia, która podejmowała wiele błędnych decyzji i tylko męczyła innych.
Uh oh.
Usiadła w ślad za kotką, szybko szukając tematu do rozmowy, chociaż tyle mogła zrobić nim pojawią się jacyś Wichrzacy.
- To... jeśli mogę spytać... co planujesz po znalezieniu terenów Cienia? - nie była pewna czy wolno jej o to pytać, Rosa nie mówiła zbyt wiele w tym temacie wcześniej, ale nic więcej nie przychodziło jej do głowy.
[Obrazek: E01yWJC.png]
LVL 4 35 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxCóż, póki co nie było tak źle, może nie zamarzną. Gorzej, jak zrobi się ciemno. Zastrzygła uszami na pytanie, przerywające niezręczną ciszę. Czy chciała opowiadać teraz dokładnie, co ją tam sprowadzało? Może nie. Nie wiedziała.
xx— Znaleźć kogoś, kto pomoże mi... znaleźć odpowiedzi na pewne pytania. — odparła, zgodnie z prawdą, ale nie zbyt wylewnie. Czuła się dość swobodnie z rozmową z Ością, jednak nie była pewna, czy na tyle swobodnie, aby dzielić się większą ilością informacji na temat jej planów i, jakby nie patrzeć, marzeń i nadziei. To już były tematy bardziej personalne, więc pojawiała się pewna blokada ze strony Rosy. Spojrzała gdzieś w ziemię przed sobą, unikając kontaktu wzrokowego.
[Obrazek: cl4Hfe4.png]
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Ach, rozumiem. - nie rozumiała, bo jak przy takiej ilości informacji? - To obyś je znalazła. - dorzuciła jeszcze, nie mogąc sobie przypomnieć czy się przypadkiem nie powtarza. Miała wrażenie, że na początku spotkania rzucała podobną formułką, ale Rosa chyba by już o tym nie pamiętała? Albo właśnie wręcz przeciwnie, zapamiętała i teraz od razu dostrzeże niezręczność Ości. Niedobrze. Popielata wojowniczka mogła sobie teraz przypomnieć dlaczego za terminatorskich czasów wszystkie rozmowy były takie męczące. Najwyraźniej taki ich urok, gdy umysł się pochyla nad każdym najmniejszym słówkiem i próbuje ocenić szkody, jakie mogło ono wywołać.
A tak miło się rozmawiało w czasie drogi.
Nie chciała już wnikać w powody kremowej, dla których szukała Klanu Cienia, bo najwyraźniej jednak nie mogła o to pytać. Nie była rozżalona z tego powodu, po prostu przyjęła to do siebie jako fakt. Zrozumiały zresztą, nie znały się długo, a ona tylko szukała sposobów na zabicie ciszy, nie chciała zmuszać do wielkich zwierzeń.
- Zazwyczaj są patrole rano i wieczorem, czasem też w ciągu dnia, ale... myślę, że powinna być wkrótce pora na wieczorny patrol, więc raczej nie zamarzniemy. - dorzuciła, chcąc jakoś pocieszyć samotniczkę, jeśli już zaczynała żałować swojej decyzji o cofnięciu się z rzeki. Chociaż równie prawdopodobne było, że pierwszy pojawi się wieczorny patrol Klanu Rzeki, w którym chyba Ość miała brać udział. A to by było niekorzystne.
[Obrazek: E01yWJC.png]
LVL 4 35 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxUśmiechnęła się krótko na słowa Karasiowej Ości. Miło, że życzyła jej powodzenia. Miło, że w ogóle pomagała Rosie i chyba lubiła czas z nią spędzany. Rzadko spotykała takie koty. Z drugiej strony jednak może nie było tu nic o lubieniu a zwyczajne rzeczna kotka tak bardzo się nudziła, że była gotowa spędzić czas z kimkolwiek. Rosa doskonale by to zrozumiała.
xx— Rozumiem. — odparła, spoglądając na popielatą. Skoro tak mówiła, to przed nimi jeszcze jakiś czas czekania, jednak raczej nie długo. Zachmurzone niebo zaczęło robić się coraz ciemniejsze, niebawem zapewne na całej okolicy zapadnie półmrok, a noce o tej porze roku zapadały wyjątkowo szybko. Kremowofutra spojrzała na płynącą rzekę, której woda była ciemna, a dna nie dało się zobaczyć. Ciekawe, jak głęboka była? Delikatny szum wody przerywany był co jakiś czas przez huk przejeżdżających wyżej samochodów. Nie pasowały do lasu, zakłócały jego ciszę i naturalne odgłosy. Pewna część Rosy chciała oddalić się od tej drogi przy najbliższej okazji.
xx— Te patrole... dużo kotów w nich uczestniczy? I jak one są organizowane? — spytała, na powrót kierując wzrok na Karasiową Ość.
[Obrazek: cl4Hfe4.png]
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
W przypadku Ości zarówno nuda jak i zalążek sympatii były powodami do wspólnego spędzania czasu. No i bardzo duże ilości niechęci do wypełniania powierzonych jej obowiązków, to również było istotne w jej sytuacji.
- W sumie nie tak wiele chyba? Zwykle koło trzech kotów, czasem jednego mniej czy więcej. - nie wnikała nigdy jakoś bardziej w ten temat, jako że patrole to było akurat coś czego unikała. Wydawało jej się, że najczęściej to trzy koty opuszczały obóz. Trzy koty również spotkała na granicy, gdy próbowała wrócić do Klanu Rzeki. - Ale są organizowane przez zastępcę. To zwykle wygląda mniej więcej tak, że hm... zastępca podchodzi do ciebie i mówi, że zostałaś przypisana do wieczornego patrolu z takim i takim kotem. Albo inny kot do ciebie przychodzi by przekazać, że idziecie wspólnie na patrol wieczorem, bo tak góra zarządziła. Ogólnie nic niezwykłego. - drgnęła nerwowo końcówką szarego ogona, rzucając krótkim spojrzeniem w tył, na tereny Rzeki. Niby nikt się nie zbliżał. Jeszcze. Więc spojrzała na Rosę, bo może jednak lepiej będzie się przyznać niż patrzeć co chwilę nerwowo w tył (jeszcze kremowa pomyśli, że to ma jakiś związek z nią). - A jak już o wieczornych patrolach to akurat dzisiaj miałam brać udział w jednym. Więc teraz trochę się ukrywam, więc jeśli to Rzeczny patrol się zjawi przed Wichrowym to będę uciekać.
[Obrazek: E01yWJC.png]
LVL 4 35 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xx— Aha... — odparła z mniej więcej zaciekawionym tonem, a przynajmniej taką miała intencję, jednak nie była pewna, czy wyszło jak chciała. Czyli takimi rzeczami zajmuje się zastępca. — Co jeszcze robi zastępca oprócz tego? — spytała zaraz, zaciekawiona tematem. Z tego co dowiedziała się do tej pory zastępca organizuje patrole i staje się przywódcą, gdy poprzedni umrze i... to tyle. Chciała wiedzieć więcej o tym, jak działają klany, tym bardziej, że z każdą nową informacją jej ciekawość rosła. Kolejna wypowiedź Karasiowej Ości ją nieco zaskoczyła. Spojrzała na rzeczną kotkę uważnym, badawczym wzrokiem.
xx— A to tak można? W sensie nie stosować się do rozkazów? — spytała, marszcząc nieznacznie brwi. Obraz klanów, jaki kreowała w swoim umyśle nieustannie podlegał zmianom. — Nie ma z tego jakiś konsekwencji? — Nie oceniała tutaj Karasiowej Ości, a bardziej ciekawa była tego, jak to jest, że w klanie rządzi władza, ale słuchanie się jej nie jest obligatoryjne. Czy inne koty też były jak popielata wojowniczka czy może była ona wyjątkiem i tylko ona naginała zasady? A może Rosa źle zrozumiała status tego całego zastępcy i ważności jego słowa i nie był on aż tak ważnym kotem w klanie? Z drugiej strony patrole wydawały się być czymś ważnym, tak samo jak obecność na nich. W końcu Ość sama powiedziała, że będzie musiała się ulotnić, aby nie zostać przyłapaną. Ciekawe. Rosa tego nie rozumiała, więc czekała na odpowiedź od rzecznej znajomej, strzygąc na nią trójkątnymi uszami.
[Obrazek: cl4Hfe4.png]
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Hmmm... - zamyśliła się na moment. - Na pewno jeszcze zajmuje się organizacją treningów, to do niego trafiają wszystkie skargi i zażalenia ze strony mistrzów i terminatorów. A tak poza tym to wiesz, prawa łapa przywódcy, to przede wszystkim. - wyjaśniła pokrótce. Nie wydawało jej się żeby w obowiązkach zastępcy leżało coś jeszcze istotnego, a już w szczególności takiego o czym musiałaby wiedzieć kremowa.
Z dwukolorowej mordki wyrwał się krótki, nerwowy śmiech (w porządku, bardziej prychnięcie czy głośniejsze odetchnięcie), gdy padło kolejne pytanie. Czy można nie stosować się do rozkazów? Hah, zabawna sprawa. - Nooo... - zaczęła powoli - Wiesz, nie do końca można. Ja po prostu... nie przepadam za patrolami, więc czasami zdarza mi się ich unikać. Wiesz, nie za często, bo wtedy zdecydowanie byłyby jakieś konsekwencje... - nawet nie chciała zastanawiać się jakie - ... ale czasami. Staram się upolować wtedy więcej zwierzyny by przymknęli na to oko i no ten... jakoś to jest. Wiesz, jeszcze mnie z klanu nie wyrzucili, więc tragedii nie ma, ale wolę się z patrolem nie spotkać.
[Obrazek: E01yWJC.png]
LVL 4 35 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości