Logo Artemidy
Świerczyna
#46
Mróz. Nikt nie lubi wychodzić z ciepłego miejsca, kiedy na dworze panuje taki mróz. Jednak Splątane Futerko świerzbiły łapy. Nie mogła usiedzieć w jednym miejscu, nudziło jej się w kociarni. Uciekła więc stamtąd, jak tylko otworzyła oczy, ale... nie zauważyła, że coś za nią podąża. Oczywiście Pokrzyk nie był w stanie nadążyć za rodzicielką i w końcu ją zgubił, stracił z pola widzenia, ale było już za późno. Nie był już w obozie, a na terenach. Całkiem sam. Bez mamy. Szedł samotnie, w akompaniamencie własnych kroków i szumiącego wiatru, który kołysał drzewami. Nie szedł jednak w żadnym konkretnym kierunku, ponieważ nie miał prawa wiedzieć, gdzie znajduje się jaka część terenów klanu Cienia. Początkowo owszem, zmierzał w stronę Świerczyny, aczkolwiek zatrzymał się, zobaczywszy ślady na śniegu. Prowadziły
w zupełnie drugą stronę, w kierunku Syczącego Dołu. Mogły należeć do jego mamy, ale mogły też należeć do każdego innego wojownika. Niemniej, wyglądały na dość świeże. Dopiero po paru uderzeniach serca do błękitnego noska dotarł też słaby, znajomy zapach. Czyżby to była Splątane Futerko?

Pokrzyk lvl: 1 | S: 6 | Zr: 5 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 60 | W: 40
LVL 7 295 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#47
Na zewnątrz było mroźno. Zimno szczypało w moje łapki, atakowało z każdej strony, jednakże nie zwracałem na to większej uwagi. Musiałem przyzwyczaić się do takiego stanu rzeczy, przecież nie byłem w stanie przesiedzieć mrozów w Kociarni. W szczególności, że owe dłużyły się niemiłosiernie przysypując świat białym, nużącym puchem. Może wyglądał on ładnie, jednakże był nieprzyjemny. Taki zimny i lepki. Cały świat przejęty był głuchą ciszą, żaden ptaszek nie śpiewał, żaden kot nie miauczał. Byłem tylko ja i ogromny, nieznany świat. Mogłem się cofnąć, mogłem wrócić do bezpiecznego obozu, jednak... po co? Żeby się nudzić, żeby chodzić z kąta w kąt obserwując inne koty? Świat stał otworem i zapraszał, a ja nie chciałem zaprzepaścić takiej okazji. Nie wiedziałem gdzie się znajduję, nie wiedziałem jak daleko jest obóz. Rozejrzałem się po obcych terenach, jednak nie dostrzegłem niczego, żadnej sylwetki, żadnego znanego obrazka. Wszędzie rosły gigantyczne drzewa, które zdawały się nigdy nie kończyć wiecznie pnąc w górę. Różniły się od tych, które rosły w obozie. Wszystko było inne, nowe, wszystko było interesujące. No przynajmniej na jakąś chwilę.
Mym jedynym drogowskazem były odbite w śniegu łapki. Owe ślady były o wiele większe od moich, musiały one należeć do Splątanego Futerka, co bo niby do kogo innego? Nikt o tej porze nie wychodził z obozu... a przynajmniej tak mi się zdawało. Czułem też delikatną, znaną woń. Łapki moje podążały śladem tropów, zupełnie nie wiedziałem dokąd zmierzam, postanowiłem jednak ślepo zaufać swojej wspaniałej intuicji. Byłem zdeterminowany, byłem uparty, a przede wszystkim się nie nudziłem! I oto chodziło. Kruk i Blask wygrzewają swoje tyłki w kociarni a ja przeżywa prawdziwą przygodę. Ha!
[Obrazek: bToVQ6I.png]
LVL 2 20 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#48
Kocurek bez zastanowienia podążał za śladami matki, czując znajomą woń. Stąpał swoimi małymi łapkami, zostawiając ich odbicia na śniegu, umożliwiając tym samym wytropienie go przez kogoś starszego. Śnieg nie padał, nie było więc możliwości, by je czymś zakryć. Z pozoru nie było to nic takiego, ale dla doświadczonych wojowników mogła to być bardzo ważna poszlaka, prowadząca do uciekiniera.
Pokrzyk szedł i szedł, aż dotarł do okolic Wstężykowego Gaju. Mieszało się tutaj wiele zapachów, a oprócz tego, było tutaj dość niebezpiecznie. W końcu były to tereny treningowe, lada moment mógł spotkać kogoś, kto akurat szedł ze swoim terminatorem na trening. Nie był w stanie odnaleźć tej konkretnej woni, tej charakterystycznej dla Splątanego Futerka, a oprócz tego, zgubił również jej ślady łap. Co teraz?

Pokrzyk lvl: 1 | S: 6 | Zr: 5 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 60 | W: 40
<span class="plm3">jedna chwila wystarczy, by bez końca biec pod wiatr</span>
<div class="plm">
<div class="plm2">☆ choćby los sypał w oczy piach
choćby czas nie chciał <span class="plm1">leczyć ran</span>
nawet tęczy jest potrzebny deszcz
więc <span class="plm1">nie możesz</span> teraz poddać się</div></div>
<style>.plm{height:98px;width:333px;background:url('https://64.media.tumblr.com/ffe51413c6cce3feb381766c77498ffb/tumblr_ogc158bjKy1qf8em3o7_400.jpg');border-bottom:solid 2px #B2AB51;border-radius:0px 8px;box-shadow: 0 0 8px rgba(0,0,0, 0.6);} .plm1{font-family:'Dancing Script';font-size:16px;line-height:11px;color:B2AB51;} .plm2{font-family: 'Poppins';font-size:11px;color:C9BBA6;text-shadow: 0 0 5px #000000;width: 230px;line-height:11px;text-align:center; background-color: rgba(0,0,0, 0.3);padding:8px;border-radius:8px 0px;} .plm3{font-family:'Dancing Script';font-size:18px;line-height:15px;color:B2AB51;text-shadow: 0 0 8px rgba(0,0,0, 0.6);}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Dancing+Script&family=Poppins" rel="stylesheet">
LVL 6 280 / 500
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
21
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#49
Byłem pewny, że idę w właściwą stronę. Spoglądając na podłoże widziałem odbite w nim większe łapki. Sam również zostawiałem ślady, jednak nie przejmowałem się nimi. Nie myślałem, że przez nie mogę być szybciutko znaleziony, głupio liczyłem że może nikt ich nie zauważy i nie zainteresuje się nimi. Gdybym bardziej przemyślał swoją wyprawę z pewnością zrobiłbym coś, co mogłoby zgubić resztę Cieniasów. Byłem zbyt młody, zbyt głupi. Oczęta moje bacznie obserwowały każdą kolejną miejscówkę, w okolicach Świerczyny działo się mało, dokładnie czułem woń mojej mamy, widziałem jej ślady. Niestety moja koncentracja nie była jakaś wspaniała, nowe obrazki i zapachy rozpraszały moje skupienie, zacząłem się rozglądać, niechcący zbaczając z kursu. Zanim się zorientowałem ślady zniknęły, a nosek przepełniły różnie dziwne i obce zapachy. Nigdzie jednak nie czułem woni swojej mamy. Oh. Poczułem nagle pewien gniew bulgoczący w moim środeczku. I tak to miało się skończyć? Zgubiłem jej woń, byłem teraz całkiem sam. Rozejrzałem się, mrużąc zielone oczka. Byłem tutaj sam, ale na jak długo? Nie chciałem wracać do obozu, nie chciałem się nudzić... ja, ja, ja chciałem do mamy! Dlaczego ona znowu mnie zostawiła... Ale odnajdę ją, choćby nie wiem co. Burknąłem coś pod ciemnym noskiem. Patrząc w stronę, w którą zmierzałem (kierunek Syczący Dół) i teraz już mniej pewnym krokiem ruszyłem w bliżej nieznanym kierunku, mając oczy, uszy, nos szeroko otwarte. Poszukiwałem woni i tropu Splątanego Futerko, cały czas parłem do przodu. Co parę chwil odrywałem wzrok od ziemi by móc się porozglądać. Miejsca poza obozem były takie jakieś ciekawsze, były bardziej... zielone!
[Obrazek: bToVQ6I.png]
LVL 2 20 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#50
Śnieg skrzypiał cicho pod łapami szarofutrego kocurka, gdy kroczył tak przez Wstężykowy Gaj. Niestety, nie był w stanie wyłowić ani zapachu, ani ślad łap Splątanego Futerka – na śniegu było tak wiele odcisków, że było to praktycznie niemożliwe. Nagle… Pokrzyk mógł usłyszeć coś za sobą, wśród drzew, spośród których wyszedł na tereny treningowe klanu Cienia: odgłos spadającego śniegu i… coś jakby odgłosy kroków, bardzo ciche. Ciężko mu było nawet odkreślić, z jakiej dochodziły strony, jednak woń, jaka doleciała do nozdrzy syna miastowego mafiozy, kojarzyła mu się… ze zwierzyną. I krwią.

Pokrzyk: S: 6 | Zr: 5 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 60 | W: 40
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
21
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#51
Spoglądałem na śnieg mrużąc coraz bardziej oczęta, jednak odgniecione w białym puchy tropy się... mnożyły i przecinały, wszędzie było ich tak wiele, że wytropienie kogokolwiek jest niemożliwe. Jednak nie poddawałem się, uporczywie prąc do przodu, a w moim łebku wciąż tliła się nadzieja. Przecież któryś z nich musiał prowadzić do Splątanego Futerka! Tylko który? Zmysł węchu też niezbyt mi pomagał, nie mogłem wyczuć żadnego znanego mi zapachu, wszystkie wonie włączyły się w jedną niezrozumiałą całość, która prowadziła mnie prosto w wrota rozpaczy i strachu. Z każdym biciem serca czułem narastającą niepewność i chęć powrotu do znanego mi obozu. Chęć powrotu do ciepła i bezpieczeństwa. Jednak nadal się nie poddawałem, uważnie obserwując cichy las. Po każdym kroku słychać jedynie było chrzęst śniegu. Żaden ptaszek nie świergolił, żaden kot nie gadał. Strzepnąłem kotka płatków śniegu, które ostały się na moich odstających uszach i właśnie w tej chwili usłyszałem jakiś odgłos... pewne kroki. A może tylko mi się zdaje... tak na pewno mi się zdaje. Ruszyłem dalej, lecz kolejny sygnał do mnie dotarł charakterystyczna woń taka sama, jaka wydobywała się ze stosu zwierzyny. Jednak, skąd ona dochodziła? Zatrzymałem się i próbowałem zlokalizować kierunek, z którego przychodziła ta dziwna woń.
[Obrazek: bToVQ6I.png]
LVL 2 20 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#52
Otoczenie zdecydowanie nie pomagało Pokrzykowi w odnalezieniu matki. Może dotarła do Wstężykowego Gaju i zawróciła? Może poszedł w złą stronę? Może polowała gdzieś dalej? Tyle pytań, zero odpowiedzi… a woń zwierzyny i świeżej krwi stawała się coraz bardziej świeża. Syn Splątanego Futerka nie miał praktycznie szans na reakcję, gdy zza drzewa wyskoczył na niego czarno-rudy, koci kształt, który uderzył w niego od przodu niczym taran (-5 HP), popychając i przewracając na zimny śnieg.
– CO TY TUTAJ ROBISZ – rozległ się nie tyle co gniewny ton, a wręcz warkot Mrówczego Kopca. Czarno-ruda kocica górowała nad szarofutrym kocurem, łypiąc na niego nieprzyjaźnie, a jej ogon obijał się o jej boki.

Pokrzyk: S: 6 | Zr: 5 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 60-5=55/60 | W: 40
» rana 0. stopnia: lekkie obicie klatki piersiowej
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
21
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#53
Na chwilę sprawa mojej matki odeszła w zapomnienie, gdyż wszystkie z moich zmysłów podpowiadały mi że zbliża się... coś. Przystanąłem czując jak serce zmienia swój rytm i zaczyna przyspieszać, a mięśnie się napinają, podskórnie czułem że coś się zbliża i że przyniesie to same kłopoty! Z każdym uderzeniem serca szelest łap w śniegu stawał się wyraźniejszy, a woń coraz mocniejsza. Nagle poczułem ogromny... strach? O nie, nie ja przecież się nie boję, to z pewnością strach nie był. Jednak ogarnęło mnie paraliżujące uczucie, które nie pozwalało mi się ruszyć z miejsca. Tak, jakby moje łapki przymarzły do twardej ziemi uniemożliwiając mi dalszą podróż w poszukiwaniu Splątanej. Gdy nagle... nie wiedziałem co się stało. Świat mi zawirował kiedy nieznana kula pchnęła moje kruche ciałko wprost na grubą pokrywę śniegu. Podczas swego krótkiego i nieco bolesnego lotu chcąc nie chcąc z kanciastego pyszczka wydobył się pisk strachu i zaskoczenia. Zupełnie, jakbym na chwilę przemienił się w kotkę! Uniosłem chaotycznie łeb, a zielonkawe oczka spoczęły na furkającej czarno-rudej sylwetce, która była przyczyną całego to zamieszania. Kot, oczywiście, że kot. Bo kto inny? Jedyne potwory, które istnieją to te, które zagnieździły się w łbach matek. Kiedy jej groźny warkot przeciął powietrze przycisnąłem pyszczek do śniegu, nieco się kuląc. Jednak strach szybko przemienił się w złość. Złość wypełniającą całe moje ciało, złość która unosiła gniewnie moje futerko na karku. NIE. Jakaś pierwsza lepsza kotka nie mogła zniszczyć mojego planu. To nie była mama, to nie była Splątane Futerko. Owa nieznajoma była nikim, nic nieznaczącą szarą masą która myśli, że może bezkarnie mnie straszyć. Ha, bardzo śmieszne.
- Nic! - burknąłem wyzywająco spoglądając na wojowniczkę, a skóra na moim nosie się zmarszczyła. Powolutku wstałem otrzepując śnieg z swego króciutkiego poszycia i zrobiłem parę kroków do przodu przechodząc obok kotki i idąc w stronę przeciwną - Szukam mamy - dodałem uparcie unosząc szary ogonek. Nie miałem zamiaru wracać do obozu, nie miałem zamiaru się poddawać. Co to to nie!
[Obrazek: bToVQ6I.png]
LVL 2 20 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#54
Nieznajoma? Cóż, „nieznajoma” była zwykłą klanową wojowniczką, która dobrze wiedziała, z kim ma do czynienia: z jednym z bękartów Splątanego Futerka, nie inaczej. Wyprostowała się, patrząc spod przymrużonych powiek na kociaka i aż parsknęła kpiącym śmiechem, słysząc jego odpowiedź. Szukam mamy. Trzasnęła ogonem, a jej futro na grzbiecie uniosło się w reakcji na agresywny ton kocurka.
– Za kogo ty się masz? – fuknęła kocica, stając przed kocurem i łapą popychając go w stronę obozu. – Natychmiast wracasz do kociarni, bękarcie, tam, gdzie twoje miejsce. Gdyby twoja matka nie miała pszczół w głowie, to nawet by nie wyściubiła nosa poza obóz, jak ma kociaki. Wężowa Gwiazda się o tym dowie i uwierz mi: nie ominie cię kara – wysyczała szylkretowa wojowniczka prosto w pysk młodego, zdeterminowana, by kociaka zawrócić do obozu i odstawić do kociarni. Nawet jeżeli był wstrętnym bękartem, to wciąż był członkiem klanu… i młodzikiem, a, pomijając już Kodeks Wojownika, Mrówczy Kopiec wiedziała dobrze, jak to jest, stracić dziecko.

Pokrzyk: S: 6 | Zr: 5 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 55/60 | W: 40
» rana 0. stopnia: lekkie obicie klatki piersiowej
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
21
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#55
Pragnąłem odejść w pokoju, pragnąłem aby pstrokata morda zostawiła mnie samego... no przecież gdyby poza tym obozem było aż tak niebezpiecznie już dawno by mnie coś capnęło, a tutaj nic, pustka! Zero potworów rozpruwających niewinnym kociakom brzuszki. Paranoiczka. Nie rozumiałem jej oburzenia, jej złości. Mogłaby sobie pójść do obozu i nie miałaby problemów. I ona byłaby zadowolona i ja. Ale oczywiście niee... bo po co? Chaotycznie zatrzymałem się widząc łapę, która zagradza mi dalszą drogę. Dwukolorowy kształt, który wyrósł tuż przed moim nosem i skutecznie popychał mnie w stronę obozu był niezwykle łatwym celem i parę głosików w moim łebku podpowiadało mi, abym zatopił swoje kiełki w krótkim futerku kotku która chyba uważała siebie za wielką wybawicielkę czy coś. Jedynie zdrowy rozsądek zamykał mi pyszczek i kazał siedzieć cicho.
- Nie ma - odpowiedziałem uparcie, unosząc swoją główkę do góry, a ogon przeciął powietrze niczym bicz. Owszem nawet i ja czasem twierdziłem, że głowa Splątanej jest przepełniona brzęczącymi pszczółkami, jednak ja nigdy bym takiego czegoś nie powiedział na głos. A ta oto wojowniczka chyba się zagalopowała. Nikt nie ma prawa obrażać mojej mamy. Prychnąłem ze złością prosto w brzydką, pstrokatą mordę starszej kotki. Powie na mnie Węgorzowej Gwieździe? A niech mówi. Wielkie mi halo. I tak ma mnie i moje rodzeństwo gdzieś, byłem tego pewny. Mimo tego wszystkiego wiedziałem, że znajdowałem się na przegranej pozycji. I chodź ciężko mi było to przyznać, nie dałbym rady pokonać tej wojowniczki. Chwilę jeszcze świdrowałem wzrokiem starszą kotkę, po czym z wielkim niezadowoleniem ruszyłem powolnie w stronę, z które przybyłem co jakiś czas rzucając jakby tęskne spojrzenia wolności, która właśnie umknęła mi sprzed łap...

//zt??
[Obrazek: bToVQ6I.png]
LVL 2 20 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#56
Szylkretka przyglądała się młodzikowi z irytacją widoczną na pysku i w całej jej postawie. Burknęła coś w stylu „ruszaj się szybciej” do syna Iwana – najwyraźniej nie miała ochoty na przepychanie się z kociakiem dłużej, niż to było konieczne. Ku jej zadowoleniu tylko krótko odpyskował, co skwitowała rozbawionym mruknięciem, ale jednak szedł w stronę obozu. Mrówczy Kopiec upewniła się, że tam dotrze, po czym – gdy szukała już Wężowej Gwiazdy – natknęła się na Cienistego zastępcę, któremu przekazała rewelacje związane z kociakiem Splątanej. I, choć wymagało to wielkiej kontroli ze strony córki Traszkowego Grzbietu, wreszcie poinformowała o tym zajściu samą kremową wojowniczkę, która powróciła do obozu niedługo po nich.

Pokrzyk: S: 6 | Zr: 5 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 55/60 | W: 40
» rana 0. stopnia: lekkie obicie klatki piersiowej

+5 exp za akcję
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
21
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#57
xxPo ceremonii, gdy Pustułka podeszła do swojej partnerki (!) wywiązała się krótka rozmowa i chimera zaproponowała wspólny spacer gdzieś poza obozem, żeby sobie pogadać i spędzić razem czas i w ogóle. Widać było po niej, że jest podekscytowana, szczególnie gdy była obok Górki, która elektryzowała córkę Krogulczej Łapy i dostarczała jej wiele pozytywnej energii. Gdy znalazły się już kawałek poza obozem i wokół nich nie było żadnych nieproszonych słuchaczy, Pustułcza Pieśń zwróciła mordkę ku morskookiej, uśmiechając się szeroko.
xx– Jestem wojowniczką! I teraz będziemy spały w jednym legowisku! – miauknęła wesoło, nawet podstakując nieco w marszu z radości. – Podoba ci się moje nowe imię? Pustułcza Pieśń! Nie wiem, czy pustułki śpiewają, bo nigdy żadnej nie słyszałam, ale chyba jest fajne, co nie? – była ciekawa opinii Górki na ten temat i żądając te pytania, jej dwubarwne ślepia lśniły z ciekawości.


[size=75]//Górka!
leave behind your heart and cast away
rather be the. h u n t e r .than the prey
[Obrazek: LOarr7D.png]
« .you. are .n a t u r a l .»
a beating heart of stone
you .gotta. be .so .cold
to .make. it. in. this .world

LVL 4 20 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#58
Górka z szerokim uśmiechem i ekscytacją zareagowała na idee spaceru po lesie, tuż po ceremonii, dlatego nie zastanawiała się zbyt długo nad odpowiedzią. Wyszła z obozu u boku kochanej Pustułki, to patrząc się na nią, to na ziemię przed sobą, by przypadkiem nie wykoziołkować się o zasypany śniegiem kamień lub większy korzeń.
Na wspominkę o powrocie do wspólnych legowisk, starsza kotka zareagowała radosnym uśmiechem — Tak! Jak za starych czasów, nie mogę się doczekać! — Zamruczała, mrużąc morskie ślepia szczęśliwie, przy tym wyobrażając sobie jak będą mogły ponownie stworzyć legowisko Pustułki, a potem przegadywać całe wieczory, a teraz nawet więcej! — Pustułcza Pieśń — Powtórzyła po partnerce, przedłużając oba słowa, jakby próbując wysycić z nich jakieś drugie dno — Prześliczne! I to brzmienie, no wspaniałe! Jeśli Pustułki mają taki śliczny głos jak ty, to na pewno śpiewają. — Pacnęła ją w bok swoim bokiem i zaśmiała się głośno. Po tym z błyskiem dumy spojrzała na świeżo mianowaną Wojowniczkę — Słyszałaś? "Deszczowa Łapa", mam terminatorkę! — Wydawała się wręcz podskakiwać z radości, jednak po kilku chwilach się opanowała — Mam nadzieję, że dobrze ją wytrenuje, mam masę pomysłów. A tak poza tym, jak udało ci się opanować walkę? — Zapytała z ciekawością i po części troską, w końcu znała podejście Pustułczej Pieśni do dotyku.
[Obrazek: W3UX6Fd.png]
「xi don't need you to respect me, i respect mex」
i don't need you to xlxoxvxe xme, i xlxoxvxex me
but i want you to know xyxoxux could know xmxe
if you change your mind
if you change your mind
LVL 2 135 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#59
xxNa myśl o spaniu w jednym legowisku z Górką chimerze zrobiło się jakoś tak cieplej, chociaż przez moment miała pewne obawy. Z jednej strony ojej, będą spały obok siebie! A z drugiej będą zapewne często w kontakcie fizycznym, do którego Pustułka dopiero się przyzwyczajała. Trochę się stresowała tym, jak to będzie wyglądać, ale z drugiej strony bardzo się cieszyła, bo wizja przytulania się z Górką brzmiała fantastycznie!
xx– Śliczny głos? S-serio tak myślisz? – jej pewny siebie uśmiech zmienił się w nieco onieśmielony, gdy morskooka ją skomplementowała, a do tego jeszcze szturchnęła bokiem. – To ten, no dzięki, ALE twoje imię też jest super! I twój głos też ii w ogóle – zaśmiała się na koniec nieco niezręcznie, jakoś dziwnie się czując wypowiadając te wszystkie miłe słowa, ale z drugiej strony jakoś samą ją coś natchnęło, żeby tak właśnie się odwzajemnić. Sama nie wiedząc kiedy zrobiła się chyba jakaś milsza i w ogóle. Czyżby to jakieś magiczne działanie miłości? Gdy Górka zaczęła cieszyć się ze swojej terminatorki, na Pustułczą mordkę również wstąpiło rozradowanie i entuzjazm.
xx– Ja też mam! I to swoją młodszą siostrę! Yy Zębata Łapa! – szczerze to nie miała pojęcia, jak poradzi sobie ze swoim treningiem, tym bardziej, że w przeciwieństwie do córki Drapiącego Gardła, chimera nie miała kompletnie żadnych pomysłów. Postanowiła jednak nie wspominać o swoich wątpliwościach, woląc rozmawiać o czymś wesołym. No, tylko, że temat zszedł na niekoniecznie radosne tematy.
xx– Walka, eee – uciekła wzrokiem gdzieś na bok, starając się nie włożyć w swoją wypowiedź żadnych negatywnych emocji, chociaż pewnie średnio jej się to udało. – No w sumie to nie było fajnie, znaczy oczywiście teoria była spoko, ale praktyka już no to już... – podniosła niepewnie wzrok na Górkę, przez dwa uderzenia serca milcząc, jakby nad czymś myślała. – Znaczy no, jakoś się udało, hehe – czuła, jak nieprzyjemne wspomnienia próbują zakłócić jej dobry nastrój i zaczęła się nawet trochę spinać i denerwować, choć miała nadzieję, że Górka tego nie zauważy, dlatego spróbowała uśmiechać się na koniec jak najnormalniej umiała, lecz bystre oko buro-rudej wojowniczki zapewne potrafiło dostrzec, że coś było nie tak.
leave behind your heart and cast away
rather be the. h u n t e r .than the prey
[Obrazek: LOarr7D.png]
« .you. are .n a t u r a l .»
a beating heart of stone
you .gotta. be .so .cold
to .make. it. in. this .world

LVL 4 20 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#60
Górka nie miała żadnych wątpliwości co do okupowania z Pustułką jednego legowiska, bądź też dwóch, ustawionych bardzo blisko siebie. Wiedziała, że chimera ma problemy z dotykiem, nawet w przypadku jej partnerki, ale miała cichą nadzieję, że taka bliskość jedynie pomoże jej pokonać swoje słabości. Jeśli jednak będzie jej to przeszkadzać, to oczywiście nie będzie się do niej nachalnie pchać! W końcu sama lubi czasami przebywać sama ze sobą, co, tak, jest dosyć rzadkie, ale zdarza się! Jak na razie patrzyła na tą idee z dużym optymizmem, tak jak zawsze z resztą.
- No, oczywiście! - Zamruczała z przekonaniem, mrużąc błękitne oczy, które spoglądały w stronę szylkretki. Zauważyła na pyszczku Pustułki uśmiech, który wydawał się być odpowiedzią na jej własny dobrostan. Była zadowolona z tej ceremonii, która była o wiele lepsza niż pozostałe w ostatnim czasie. - Moje już jest stare, teraz czas na wiwatowanie na Twoją cześć! Chociaż przyznam, Górska Rosa bardzo mi się podoba - Zachichotała cicho, pamiętała jak bardzo się cieszyła gdy je dostała. Było o WIELE lepsze od Górskiej Łapy, takie wyjątkowe, niepowtarzalne! Cieszyła się, że mogła usłyszeć takie komplementy właśnie z pyszczka Pustułczej Pieśni, ostatnio była cieplejsza i bardziej szczęsliwa, co wprawiało Górkę w rozradowanie!
- Ojej, to świetnie! Zębata Łapa? Hm... nie znam jej, ale pod Twoim skrzydłem na pewno wyrośnie z niej uparciucha i świetna Wojowniczka - Puściła jej oczko na słowo "skrzydło", w analogii do jej imienia. Górkę ciekawiło, jak to jest mieć młodsze rodzeństwo. Wiadomo, dobrze było mieć w rodzinie siostry w Twoim wieku, a w tym wypadku jedynie siostrę, ale kochała siedzieć w towarzystwie młodziaków! One zawsze wymyślą coś ciekawego i niecodziennego, wpadając na nietypowe pomysły i idee na zabawy. Jednak wątpiła, by Mrówczy Kopiec chciałaby ponownie zajmować się trójką czy czwórką nieznośnych kociąt. - Chciałabym w sumie mieć w bliskiej rodzinie jakieś kociaki, tak jak ty masz młodsze rodzeństwo. Moja matula i tak dużo wycierpiała z takimi łobuzami jak Ryk lub ja.
Na lico szylkretki wkroczyło nijakie zmieszanie, gdy zauważyła jakimi negatywnymi emocjami operuje jej Pustułka, podczas wspominek do walki. Rozumiała, że ten temat może być dla niej trudny, dlatego uśmiechnęła się pocieszająco - Rozumiem, rozumiem. I tak walka jest zbędna, bo Klany są raczej pokojowo do siebie nastawione. Ważne, że się udało! - Zamruczała. I tak była dumna! To, że Pustułka jednak dotarła do końca treningu i jakkolwiek przebyła przez walkę, dawało nadzieję, że umiała wytrzymać obcy dotyk. Żeby nieco podbudować atmosferę, kotka postanowiła wymyślić coś na poczekaniu. - Słuchaj. Wiesz czym się różni trawa od drzewa? - Poczekała chwilę, by kotka mogła przemyśleć to zdanie, następnie z ukrytym uśmieszkiem dodała - Trawę możesz strawić, ale drzewa nie możesz zdrzewić. - Parsknęła śmiechem na ten... niskich lotów żart, ale wiadomo że w kilka uderzeń serca nie wymyślisz niespotykanych kawałów. A na poprawę humoru, taki był idealny!
[Obrazek: W3UX6Fd.png]
「xi don't need you to respect me, i respect mex」
i don't need you to xlxoxvxe xme, i xlxoxvxex me
but i want you to know xyxoxux could know xmxe
if you change your mind
if you change your mind
LVL 2 135 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości