Krótkowłosy, czarno-biały kocurek z przewagą bieli. Znajduje się przy dolnej granicy średniego wzrostu, jednak nadrabia dość pulchnymi kształtami. Małe oliwkowe oczka i różowy nosek z czarną kropką wybijają się na prawie całkowicie białej mordce.
Na pierwszy rzut oka - nieśmiały, mało rzucający się w oczy. Po krótkim poznaniu jednak na wierzch wychodzi przyjazny, gadatliwy i pełen energii kocur, choć wciąż bardzo niezręczny. Chce się pokazać od jak najlepszej, najprzyjaźniejszej strony. Uwielbia obwiniać siebie za różne przewinienia, rzadko znajdując winę u innych.
Rana się wyleczyła, więc czas najwyższy nadrobić te kilka dni bezczynnego siedzenia w obozie i wyjść na jakieś porządne polowanie. Dawno nie siedział tak długo w lecznicy... No i miał nadzieję, że prędko do niej nie wróci. Lubił Cisa i w ogóle, ale jakoś tak po dwukrotnym złamaniu łapki nie miał dobrych wspomnień z tym miejscem. Plus uh, czuł się źle bezczynnie siedząc w królikarni, gdy inni wojownicy ciężko pracowali, więc dzisiaj się wykaże i przyniesie sporo piszczków!
Zrobiło się ładniej, więc i humor kocurka się poprawił. Węszył głównie za zwierzyną, choć wzrokiem też szukał jakichś nowych znaków zbliżającej się pory zielonych liści... Miło by było natrafić na jakieś inne kwiatki niż przebiśniegi.
//mg
‧₊˚❀༉‧₊˚. howlonghave Ibeenout oftown? 'causesometimesI wonderif I hadkissedher howdifferentlifewould beright now IsmilewhenI cryto hidewhat I felt xxx "I'mdoin'fine" speakforyourself xxx I should'vejustaskedfor help xxx
Trawa się powoli zazieleniała, między kępami pojawiały się już nawet drobne stokrotki, ogólnie okolica odzyskiwała walory estetyczne po ostatnim okresie największych roztopów, ale... no pech chciał, że jakiś kret się tu ewidentnie osiedlił i lwią część doliny szpeciły jego kopce! Kolejne kretowisko tu sobie urządzał, jakby jedno na terenach Rzeki nie było wystarczające!! Kolejny podmuch wiatru przywiał nawet zapach ślepego szkodnika, który nieco ponad cztery lisie długości od dwukolorowego wojownika... tworzył nowy kopiec. A przynajmniej na to mógł wskazywać ruch ziemi i coraz lepiej widoczny przybrudzony, różowy nosek.
Krótkowłosy, czarno-biały kocurek z przewagą bieli. Znajduje się przy dolnej granicy średniego wzrostu, jednak nadrabia dość pulchnymi kształtami. Małe oliwkowe oczka i różowy nosek z czarną kropką wybijają się na prawie całkowicie białej mordce.
Na pierwszy rzut oka - nieśmiały, mało rzucający się w oczy. Po krótkim poznaniu jednak na wierzch wychodzi przyjazny, gadatliwy i pełen energii kocur, choć wciąż bardzo niezręczny. Chce się pokazać od jak najlepszej, najprzyjaźniejszej strony. Uwielbia obwiniać siebie za różne przewinienia, rzadko znajdując winę u innych.
Hmmm, nie kojarzył tych kopców... Zresztą, wyglądały na całkiem świeże, a przynajmniej na pierwszy rzut oka dla Jaśminka. W sumie był niedaleko kretowiska, ale żeby te maluchy się zapuściły aż tutaj? O co to nie. Jaśminek zatrzymał się na chwilkę i rozejrzał po okolicy, mając może nadzieję na zobaczenie kreta... Albo i wywęszenie też może być. Od razu odwrócił się w kierunku, z którego zawiał wiatr i zmrużył oczy. O! Coś tam się ruszało, więc chyba mały zbrodniarz dalej tu był. Łaciatek przyjął pozycję łowiecką i ostrożnie, z przeniesionym ciężarem na tylne łapy zaczął się skradać w kierunku gryzonia. Nie wiedział, czy lepiej zaryzykować, czy poczekać... Finalnie wybrał to pierwsze i spróbował chapsnąć gagatka za nos, siłą wyciągnąć z ziemi i prędko dobić.
‧₊˚❀༉‧₊˚. howlonghave Ibeenout oftown? 'causesometimesI wonderif I hadkissedher howdifferentlifewould beright now IsmilewhenI cryto hidewhat I felt xxx "I'mdoin'fine" speakforyourself xxx I should'vejustaskedfor help xxx
Podejście w stronę kopca podeszło, w gruncie rzeczy, podręcznikowo. Nic dziwnego, wiatr wyjątkowo współpracował, Jaśminek nie był na swoim pierwszym polowaniu by nierozważnie podeptać skitraną gałązkę, wszystko super. To co mogło być zaskoczeniem to fakt, że jego niecodzienna technika przyspieszonego wydostania kreta na światło dzienne faktycznie zadziałała. Capnął za wystający nosek nim ten zdążył go wyczuć i już moment później nie było komu psuć dalej Trawiastej Doliny.
Krótkowłosy, czarno-biały kocurek z przewagą bieli. Znajduje się przy dolnej granicy średniego wzrostu, jednak nadrabia dość pulchnymi kształtami. Małe oliwkowe oczka i różowy nosek z czarną kropką wybijają się na prawie całkowicie białej mordce.
Na pierwszy rzut oka - nieśmiały, mało rzucający się w oczy. Po krótkim poznaniu jednak na wierzch wychodzi przyjazny, gadatliwy i pełen energii kocur, choć wciąż bardzo niezręczny. Chce się pokazać od jak najlepszej, najprzyjaźniejszej strony. Uwielbia obwiniać siebie za różne przewinienia, rzadko znajdując winę u innych.
O. Postanowił pójść na skróty i o dziwo się to udało. Szczerze był przygotowany na ucieczkę malucha a może nawet rozkopywanie kopca... Ale z miłą chęcią przyjmie taki wynik! Całkiem udany początek! Pozostało zakopać malucha i... hm. Postawić może na kryjówce parę stokrotek. Teraz na pewno nie zapomni gdzie go schował. A gdy tylko skończył, ruszył dalej w poszukiwaniu zwierzyny. Jak chciał nadrobić zaległości, to musiał złapać o wiele więcej niż tylko to.
‧₊˚❀༉‧₊˚. howlonghave Ibeenout oftown? 'causesometimesI wonderif I hadkissedher howdifferentlifewould beright now IsmilewhenI cryto hidewhat I felt xxx "I'mdoin'fine" speakforyourself xxx I should'vejustaskedfor help xxx
Jeśli Jaśminek zamierzał iść w ilość upolowanych piszczek, a nie ich łączną wagę to nie musiał długo czekać nim zobaczył kolejną, potencjalną zdobycz. Wróbelek nie należał do zbyt okazałych, raczej średnio radził sobie w ostatnim czasie ze zdobywaniem pożywienia. W tym momencie udało mu się chyba dostrzec coś zjadliwego w rozgrzebanej ziemi jednego z kopców. Z tej odległości wyglądało jakby po prostu skubał glebę, chociaż łapał przy tym kwaśne mrówki.
Krótkowłosy, czarno-biały kocurek z przewagą bieli. Znajduje się przy dolnej granicy średniego wzrostu, jednak nadrabia dość pulchnymi kształtami. Małe oliwkowe oczka i różowy nosek z czarną kropką wybijają się na prawie całkowicie białej mordce.
Na pierwszy rzut oka - nieśmiały, mało rzucający się w oczy. Po krótkim poznaniu jednak na wierzch wychodzi przyjazny, gadatliwy i pełen energii kocur, choć wciąż bardzo niezręczny. Chce się pokazać od jak najlepszej, najprzyjaźniejszej strony. Uwielbia obwiniać siebie za różne przewinienia, rzadko znajdując winę u innych.
Cóż każda zwierzyna była ważna, jasne fajnie złapać czasem królika, ale Jaśminek nie będzie wybrzydzał. Trzeba brać to co daje los i nie narzekać. A tym bardziej nie miał powodu do narzekań, bo ledwo co zakopał kreta a już jego oczom ukazał się kolejny kąsek. To chyba drozd? Albo wróbel? Może Jaśmin się skusi i po skończonej pracy zgarnie go dla siebie i wplecie świeże piórka w swoje legowisko. O ile uda się go złapać...
Więc nie przedłużając łaciaty zaczął się skradać w jego stronę, próbując chować się za kopcami czy po prostu w trawie, ale wciąż w razie czego co jakiś czas zastygał w miejscu. Tym razem bez dziwów w formie łapania na dziób, po prostu, gdy znalazł się wystarczająco blisko, spróbował wyskoczyć i szybko dobić malucha.
‧₊˚❀༉‧₊˚. howlonghave Ibeenout oftown? 'causesometimesI wonderif I hadkissedher howdifferentlifewould beright now IsmilewhenI cryto hidewhat I felt xxx "I'mdoin'fine" speakforyourself xxx I should'vejustaskedfor help xxx
No to bez dziwów i dodatkowych akrobacji wróbelek dał się złapać wojownikowi. Czy raczej dał mu się zupełnie zaskoczyć i nie zdążył uciec nim było już za późno, to by było bardziej zgodne z faktycznymi wydarzeniami.
Krótkowłosy, czarno-biały kocurek z przewagą bieli. Znajduje się przy dolnej granicy średniego wzrostu, jednak nadrabia dość pulchnymi kształtami. Małe oliwkowe oczka i różowy nosek z czarną kropką wybijają się na prawie całkowicie białej mordce.
Na pierwszy rzut oka - nieśmiały, mało rzucający się w oczy. Po krótkim poznaniu jednak na wierzch wychodzi przyjazny, gadatliwy i pełen energii kocur, choć wciąż bardzo niezręczny. Chce się pokazać od jak najlepszej, najprzyjaźniejszej strony. Uwielbia obwiniać siebie za różne przewinienia, rzadko znajdując winę u innych.
Oh. Oho! Nie spodziewał się że mu już drugi raz z rzędu wyjdzie. Był szczerze przygotowany na to, że dopiero za trzecim podejściem do zwierzyny coś capnie, więc nie miał na co marudzić. Świetny początek!
Łaciaty cicho zamruczał uradowany swoim sukcesem. Ptaszek i kret to wciąż mało, a dnia miał jeszcze sporo, więc trzeba polować dalej. Po raz kolejny zakopał swoją zdobycz i by nie zapomnieć, położył na kryjówce parę stokrotek. Rozciągnął jeszcze prędko łapki i uradowany zaczął węszyć dalej.
‧₊˚❀༉‧₊˚. howlonghave Ibeenout oftown? 'causesometimesI wonderif I hadkissedher howdifferentlifewould beright now IsmilewhenI cryto hidewhat I felt xxx "I'mdoin'fine" speakforyourself xxx I should'vejustaskedfor help xxx
Tym razem kolejny podmuch wiatru przyniósł Jaśminkowi informację o bażancie. A gdyby się zainteresował zapachem i faktycznie spojrzał w tamtejszym kierunku, odkryłby prędko, że miał do czynienia z panią bażantową – jak można było się domyślić po brązowych piórkach w ciemne plamki zamiast tej pstrokacizny, spotykanej u jej męża. Szukała czegoś w ziemi, skrobała pazurami i dodatkowo rozgrzebywała glebę dziobem, nic podejrzanego, typowy bażant w akcji.
Krótkowłosy, czarno-biały kocurek z przewagą bieli. Znajduje się przy dolnej granicy średniego wzrostu, jednak nadrabia dość pulchnymi kształtami. Małe oliwkowe oczka i różowy nosek z czarną kropką wybijają się na prawie całkowicie białej mordce.
Na pierwszy rzut oka - nieśmiały, mało rzucający się w oczy. Po krótkim poznaniu jednak na wierzch wychodzi przyjazny, gadatliwy i pełen energii kocur, choć wciąż bardzo niezręczny. Chce się pokazać od jak najlepszej, najprzyjaźniejszej strony. Uwielbia obwiniać siebie za różne przewinienia, rzadko znajdując winę u innych.
O! Kocurek natychmiast się zatrzymał, czując ptasią woń. Spojrzał w kierunku, z którego dochodził i oho! Kuropatwa! Albo bażant... Nie do końca się znał na tych ptaszorach. Tak czy siak, była to całkiem dorodna zwierzyna i o rety, aż się zaczął lekko stresować. W końcu dwa poprzednie piszczki złapał bez problemu i um, no bał się, że tutaj tak gładko może nie pójść. Zbyt wiele farta na jedno polowanie...
No ale nie dowie się, póki nie spróbuje. Od razu zaczął się skradać w stronę malucha. Kopców w okolicy już nie było, krzewów czy drzew w sumie też, więc po prostu zatrzymywał się co jakiś czas, gdy tylko miał wrażenie, że ptaszysko się odwróci albo chociaż podniesie głowę. A później standard, szybki skok i jak go szczęście nie opuści to capnięcie bażanta w pazury i dobicie kłami.
‧₊˚❀༉‧₊˚. howlonghave Ibeenout oftown? 'causesometimesI wonderif I hadkissedher howdifferentlifewould beright now IsmilewhenI cryto hidewhat I felt xxx "I'mdoin'fine" speakforyourself xxx I should'vejustaskedfor help xxx
Faktycznie chyba miał zbyt wiele farta i Gwiezdni uznali, że starczy tego dobrego. Ewentualnie sam się w to wkopał przez nadmierne myślenie o tym czy przypadkiem nie idzie mu za dobrze. Albo po prostu – pech. Niezależnie od przyczyn, skutek był ten sam. Pani bażantowa odwróciła gwałtownie głowę w stronę skradającego się i nim ten zastygł w bezruchu, wiedziała już co się święci! Więc zamiast czekać na dalszy rozwój akcji, rzuciła się do biegu, prędko rozmywając się pośród traw. Może nawet zerwała do lotu, gdyby Jaśminek w porę nie załapał, że nie ma szans na dogonienie jej.
Krótkowłosy, czarno-biały kocurek z przewagą bieli. Znajduje się przy dolnej granicy średniego wzrostu, jednak nadrabia dość pulchnymi kształtami. Małe oliwkowe oczka i różowy nosek z czarną kropką wybijają się na prawie całkowicie białej mordce.
Na pierwszy rzut oka - nieśmiały, mało rzucający się w oczy. Po krótkim poznaniu jednak na wierzch wychodzi przyjazny, gadatliwy i pełen energii kocur, choć wciąż bardzo niezręczny. Chce się pokazać od jak najlepszej, najprzyjaźniejszej strony. Uwielbia obwiniać siebie za różne przewinienia, rzadko znajdując winę u innych.
Gdy tylko dostrzegł najmniejszy znak, że pani bażantowa ma zebrać się do biegu sam spiął mięśnie i ruszył w pościg. No ale jego grube i krótkie łapki nie miały najmniejszych szans, by wygrać z tymi dostojnymi bażanta... Jaś się po krótkiej chwili poddał, obserwując jedynie jak zwierzyna mu odlatuje. No i passa się skończyła, eh. Tak czy siak, był to całkiem niezły początek. Jaś stanął w miejscu i chwilę pomyślał... Może to znak, by zmienić miejscówkę? Wziął dwie wcześniej złapane zdobycze i postanowił, że uda się na Kretowisko. Coś z kretami szło mu dzisiaj lepiej.
//zt <3
‧₊˚❀༉‧₊˚. howlonghave Ibeenout oftown? 'causesometimesI wonderif I hadkissedher howdifferentlifewould beright now IsmilewhenI cryto hidewhat I felt xxx "I'mdoin'fine" speakforyourself xxx I should'vejustaskedfor help xxx
Księżyce: 76 Mistrz: Ostry Szpon Płeć: płeć w płynie [amab] Zaimki: on/jego, ona/jej Matka: Przepiórcza Pieśń Ojciec: Nocny Szkwał Trwałe urazy: blizna na szyi, asymetryczny chód (nierówne zrośnięcie prawej, przedniej łapy), bóle lewego oka i męty po lewej stronie pola widzenia
Księżyce: 76 Mistrz: Ostry Szpon Płeć: płeć w płynie [amab] Zaimki: on/jego, ona/jej Matka: Przepiórcza Pieśń Ojciec: Nocny Szkwał Trwałe urazy: blizna na szyi, asymetryczny chód (nierówne zrośnięcie prawej, przedniej łapy), bóle lewego oka i męty po lewej stronie pola widzenia
Od początku widać, że prawdopodobnie odziedziczył budowę ciała po rodzinie ze strony ojca, gdzie wiele było dużych, silnych kotów. I on ma zadatki na wyrośnięcie na takiego w przyszłości, chociaż na razie pozostaje jedynie dość okrągłą kluseczką, której objętości dodatkowo dodaje puchate, długie futro. Jeśli chodzi o jego kolor, po samych narodzinach można było je uznać za całkiem białe, jednak po kilku dniach zaczęło nabierać innych barw, biel pozostawiając jedynie na stopach wszystkich łap, szyi oraz pyszczku, gdzie tworzy jakby kształt trójkąta z czubkiem znajdującym się między oczami. W innych częściach zaczęło przyjmować przede wszystkim odcienie szarości, w różnym natężeniu, ciemniejsze przede wszystkim na głowie, nogach oraz ogonie, na których widoczne są również pręgi. Wchodząc w bardziej dokładne określenia, Kałużę można nazwać niebieskim srebrnym pointem. Całego obrazu kociaka dopełniają jeszcze okrągłe, niebieskie oczy, które pozostaną również w podobnym kolorze, gdy będzie już starszy.
Zapowiada się na urocze, miłe stworzenie, które nie powinno sprawiać swoim rodzicom większych problemów. Jest wesoły i bardzo optymistyczny, pozytywnie podchodzi do wszystkich napotkanych kotów. Mówi całkiem dużo, o wszystkim co akurat ją zainteresuje, a interesuje i ekscytuje ją właściwie większość rzeczy, chociaż zdarza się jej również zamyślić i przestać się odzywać całkowicie. Poza tym jest też dość niezdarny i zapominalski, wydaje się mieć trudności ze skupieniem się przez dłuższy czas na jednym zadaniu. Jak na razie jednak nie przejmuje się tym zbytnio, wierząc, że w przyszłości zostanie świetnym wojownikiem. Kocha całą swoją rodzinę, w tym oczywiście również rodziców, których stara się słuchać najlepiej jak potrafi. Wolałaby przecież nie łamać żadnych zasad i nie powodować kłopotów. Chociaż czy zawsze wychodzi jej to idealnie, to już inna sprawa.
Polowanie było zwykłą częścią życia każdego wojownika i w przypadku tego, na które wybierał się akurat Kałużowa Dolina, nie było inaczej. Nie działo się nic specjalnego, miało to być po prostu kolejne wyjście z Obozu, w calu zaniesienia do niego zwierzyny, takie jak wiele wcześniej i prawdopodobnie przynajmniej tyle samo później.
Tym razem na miejsce, w którym miało się rozpocząć poszukiwanie zwierzyny była Trawista Dolina – powinno tu znajdować się całkiem sporo odpowiednich piszczek, pozostawało tylko je wypatrzyć w okolicy. I to właśnie starał się w tym momencie osiągnąć kot, powoli przemierzający okoliczną roślinność, by nie przegapić niczego, co mogłoby się okazać warte uwagi.
Love run,love run,love run,love run For all the things you wished you'd done
Run for all you know that’s coming
Run to show love's worth running to
Mistrz: Wężowooki Płeć: kocur Matka: Zorza* Ojciec: Romantyk* Partner: Światła zgasły, nie ocalisz mnie.
Rudy kocur z białym o atletycznej budowie i zielono-żółtych oczach.
(szczegółowy w KP)
Spokojny, cierpliwy, rozważny, oszczędny w słowach kocur.
(szczegółowy w KP)
Paź (Rzeka), Zwinna (Samotnicy), pełna lista na dc "lista użytkowników"
xxxxxxxTrawiasta Dolina była dość ciekawym miejscem do polowania dla kota imieniem Kałużowa Dolina. Czy wojownik zrobił to świadomie, licząc, że to miejsce w jakiś sposób przyniesie mu szczęście? Całkiem możliwe, że było to dla niego miejsce jak każde inne, jak każdy inny zakątek terenów klanu Rzeki. Niezależnie od tego, jaka była prawda, kot z klanu Rzeki musiał szukać dalej. Na razie zupełnie nic nie rzuciło mu się w oczy.
Gdzie jesteś? Gdzie jest nasze miejsce? W tym świecie, który nie chce byśmy odnaleźli szczęście?
Może się spotkamy nakońcu świata? Skoczymy z jego krawędzi, nauczymy się latać. Może spadającodnajdziemy chwilę szczęścia? Bo szukając jej na Ziemi wciąż przypominałem ślepca.