Mistrz: Dumny Wąs || Krucze Serce Płeć: kocur Matka: Nie pamiętam Ojciec: Nie pamiętam Partner: Rosa
Srebrzysty nie jest już małym kocięciem o wielkich dwukolorowych oczach. Teraz jego ciało stało się masywne, pod gęstym długim futrem szarej barwy kryją się mięśnie. Oczy - prawe zielone i lewe błękitne - straciły już swój dziecięcy blask nabierając chłodu oraz pewnej dozy nieczułości. Białe końcówki łap oraz ogona zdają się już nie rzucać tak bardzo w oczy, tak samo jak i jasna sierść na lewym uchu. Poduszki łap przybrały bardziej liliową barwę, nos jednak pozostał niemalże czarny odznaczając się na tle całego jego ciała. Na końcach jego uszu pojawiły się niewielkie, ledwie dostrzegalne, pędzelki, a szczęka wydłużyła się nieznacznie nadając mu bardziej drapieżny wygląd. Pomimo iż nie jest już kocięciem, które wciąż jeszcze miałoby prawo, by rosnąć, jego ciało wciąż zdaje się zmieniać, jakby Gwiezdny Klan pragnął uczynić z niego największego kota we wszystkich czterech Klanach.
Srebrzysty wyrósł już ze swej zadziorności, lecz złośliwość i pewna doza sarkazmu pozostała w nim już na zawsze. Z reguły skryte są one pod maską wiecznego opanowania, które niejednego może zmęczyć i zirytować. Jemu zaś daje przewagę nad rozmówcą. Uczucia potrafi okazywać jedynie bliskim sobie kotom, które zdołały wedrzeć się do jego serca osłoniętego grubą skorupą. Pomimo oschłej powierzchowności Srebrzysty jest do głębi dobry i szlachetny, jakby niektórzy powiedzieli - rycerski. Choć jest niezwykle dumnym i pewnym siebie kocurem, który z wielkim trudem gnie kark okazując pokorę, usłyszawszy raz jakąś uwagę pod swym adresem, rozważy ją i z pewnością postara się uczynić wszystko, by stać się jeszcze lepszym kotem. Głęboko wierzy w to, iż Gwiezdny Klan przeznaczył mu jakieś nieodkryte jeszcze, lecz z pewnością wielkie, zadanie.
Racza Sadzawka (KW); Tonące Słońce (S); Lodowy Pył (KC); Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa, Sokoli Cień, Koziczy Skok i inni (GK)
Czas na nic. Dookoła jedynie wiał wiatr i nie działo się nic wielkiego, panowała cisza i spokój. Wyglądało wręcz na to, że okolica chyba wymarła, a przynajmniej chwilowo pogrążyła się w głębokim śnie, jakby nic więcej jej nie dotyczyło, jakby Pora Opadających Liści już powiedziała ostatnie słowo i całe żywe stworzenie ukryło się, by doczekać do Pory Młodych Liści, by zacząć zajmować się ponownie tym, co dla niego najważniejsze.
Duża wszerz, wzdłuż i wzwyż. Pokryta warstwą grubego, zazwyczaj potarganego futra, którego większość jest czarna. Rude jedynie nieliczne fragmenty, w tym miejsce od prawego oka, przez przestrzeń nad nasadą nosa, po lewy policzek. Żółte oczy. Ostre kły i pazury. Brak lewego ucha, blizna nad okiem i na lewym poliku.
Nic. Wiatr i chłód, który na szczęście nie przenikał przez jej futro. Ha, tak właśnie wyglądała prawdziwa wojowniczka, a nie tak, jak te wszystkie krótkofutre lebiody, ha tfu! Ruszyła przed siebie dalej, nadal na ugiętych łapach, z ciężarem przeniesionym na tylne kończyny, uważając, by jej futro nie szurało po ziemi - w końcu nie była jakimś tam żółtodziobem, nie? - i żeby nie deptać po jakichś patykach i liściach, bo nie chciała w końcu płoszyć zwierzyny jak już ją znajdzie, to by dopiero było! Zawsze wolała walczyć niż polować i liczyła na to, że trafi tu na jakiegoś pieszczocha czy innego samotnika, którego będzie mogła skopać i wyrzucić z terenów na zbity pysk bardziej niż to, że coś upoluje, bo w tym była słabsza, ale hej, jak coś się nawinie, to z całą pewnością również i to zaciuka, jeśli oczywiście uda się jej taką ofiarę dogonić! Starała się oddychać cicho, poruszać dość wolno, a przede wszystkim rozglądała się uważnie i węszyła, ogon i głowę trzymając w tej samej linii co ciało i, oczywiście, parła tak na przód prosto pod wiatr, pod którym większość lebiod by się już pewnie zaczęła trząść!
Mistrz: Dumny Wąs || Krucze Serce Płeć: kocur Matka: Nie pamiętam Ojciec: Nie pamiętam Partner: Rosa
Srebrzysty nie jest już małym kocięciem o wielkich dwukolorowych oczach. Teraz jego ciało stało się masywne, pod gęstym długim futrem szarej barwy kryją się mięśnie. Oczy - prawe zielone i lewe błękitne - straciły już swój dziecięcy blask nabierając chłodu oraz pewnej dozy nieczułości. Białe końcówki łap oraz ogona zdają się już nie rzucać tak bardzo w oczy, tak samo jak i jasna sierść na lewym uchu. Poduszki łap przybrały bardziej liliową barwę, nos jednak pozostał niemalże czarny odznaczając się na tle całego jego ciała. Na końcach jego uszu pojawiły się niewielkie, ledwie dostrzegalne, pędzelki, a szczęka wydłużyła się nieznacznie nadając mu bardziej drapieżny wygląd. Pomimo iż nie jest już kocięciem, które wciąż jeszcze miałoby prawo, by rosnąć, jego ciało wciąż zdaje się zmieniać, jakby Gwiezdny Klan pragnął uczynić z niego największego kota we wszystkich czterech Klanach.
Srebrzysty wyrósł już ze swej zadziorności, lecz złośliwość i pewna doza sarkazmu pozostała w nim już na zawsze. Z reguły skryte są one pod maską wiecznego opanowania, które niejednego może zmęczyć i zirytować. Jemu zaś daje przewagę nad rozmówcą. Uczucia potrafi okazywać jedynie bliskim sobie kotom, które zdołały wedrzeć się do jego serca osłoniętego grubą skorupą. Pomimo oschłej powierzchowności Srebrzysty jest do głębi dobry i szlachetny, jakby niektórzy powiedzieli - rycerski. Choć jest niezwykle dumnym i pewnym siebie kocurem, który z wielkim trudem gnie kark okazując pokorę, usłyszawszy raz jakąś uwagę pod swym adresem, rozważy ją i z pewnością postara się uczynić wszystko, by stać się jeszcze lepszym kotem. Głęboko wierzy w to, iż Gwiezdny Klan przeznaczył mu jakieś nieodkryte jeszcze, lecz z pewnością wielkie, zadanie.
Racza Sadzawka (KW); Tonące Słońce (S); Lodowy Pył (KC); Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa, Sokoli Cień, Koziczy Skok i inni (GK)
Wyglądało na to, że kotka będzie musiała jeszcze długo spacerować, jeśli zamierzała coś złapać. W okolicy naprawdę nie było żadnej zwierzyny, po którą mogłaby sięgnąć. Wszystko siedziało ukryte, głęboko pod ziemią, a może wysoko na drzewach, ale z całą pewnością poza jej zasięgiem, może nawet z dala od zapachów, jakie był w stanie złapać jej nos. Zdawało się, że tutaj jest tylko roślinność i terminatorka, która ma nadzieje, że jej zła passa zostanie jakoś przełamana.
Duża wszerz, wzdłuż i wzwyż. Pokryta warstwą grubego, zazwyczaj potarganego futra, którego większość jest czarna. Rude jedynie nieliczne fragmenty, w tym miejsce od prawego oka, przez przestrzeń nad nasadą nosa, po lewy policzek. Żółte oczy. Ostre kły i pazury. Brak lewego ucha, blizna nad okiem i na lewym poliku.
No... tak w sumie to NIE. WCALE NIE. Bo jedynym, czego w tej chwili chciała Ryk, było znalezienie jakiegoś kota, który będzie chętny do WALKI, czyli do tego, żeby go rozszarpała na STRZĘPY. Albo żeby chociaż miała jakąś porządną BLIZNĘ, taką na przykład o, przez pysk! I gdzieś miała rangę terminatora, bo to tylko ranga głupia, ważne, żeby się zachowywać jak wojownik i żeby jak on wyglądać, nie to, co ten frajer Wiewiór, mokry glon!
Ruszyła przed siebie dalej, nadal na ugiętych łapach, nisko nad ziemią, starając się nie szurać sierścią po glebie, cicho, uważając, by nie nadepnąć na żadną gałązkę czy cokolwiek, co by mogło pod jej łapami zaskrzypieć, ogon i głowę trzymała w tej samej linii co ciało, idąc przed siebie pod wiatr, obserwując uważnie okolicę i węsząc. Halo, gdzie jest niby moja bitwa!
Mistrz: Dumny Wąs || Krucze Serce Płeć: kocur Matka: Nie pamiętam Ojciec: Nie pamiętam Partner: Rosa
Srebrzysty nie jest już małym kocięciem o wielkich dwukolorowych oczach. Teraz jego ciało stało się masywne, pod gęstym długim futrem szarej barwy kryją się mięśnie. Oczy - prawe zielone i lewe błękitne - straciły już swój dziecięcy blask nabierając chłodu oraz pewnej dozy nieczułości. Białe końcówki łap oraz ogona zdają się już nie rzucać tak bardzo w oczy, tak samo jak i jasna sierść na lewym uchu. Poduszki łap przybrały bardziej liliową barwę, nos jednak pozostał niemalże czarny odznaczając się na tle całego jego ciała. Na końcach jego uszu pojawiły się niewielkie, ledwie dostrzegalne, pędzelki, a szczęka wydłużyła się nieznacznie nadając mu bardziej drapieżny wygląd. Pomimo iż nie jest już kocięciem, które wciąż jeszcze miałoby prawo, by rosnąć, jego ciało wciąż zdaje się zmieniać, jakby Gwiezdny Klan pragnął uczynić z niego największego kota we wszystkich czterech Klanach.
Srebrzysty wyrósł już ze swej zadziorności, lecz złośliwość i pewna doza sarkazmu pozostała w nim już na zawsze. Z reguły skryte są one pod maską wiecznego opanowania, które niejednego może zmęczyć i zirytować. Jemu zaś daje przewagę nad rozmówcą. Uczucia potrafi okazywać jedynie bliskim sobie kotom, które zdołały wedrzeć się do jego serca osłoniętego grubą skorupą. Pomimo oschłej powierzchowności Srebrzysty jest do głębi dobry i szlachetny, jakby niektórzy powiedzieli - rycerski. Choć jest niezwykle dumnym i pewnym siebie kocurem, który z wielkim trudem gnie kark okazując pokorę, usłyszawszy raz jakąś uwagę pod swym adresem, rozważy ją i z pewnością postara się uczynić wszystko, by stać się jeszcze lepszym kotem. Głęboko wierzy w to, iż Gwiezdny Klan przeznaczył mu jakieś nieodkryte jeszcze, lecz z pewnością wielkie, zadanie.
Racza Sadzawka (KW); Tonące Słońce (S); Lodowy Pył (KC); Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa, Sokoli Cień, Koziczy Skok i inni (GK)
Czasami trzeba chyba uważać, czego się sobie życzy. Otóż terminatorka wędrując tak dalej po okolicy w końcu na coś trafiła. Konkretniej na stado sześciu gawronów, z których jeden dość ciekawsko popatrywał w stronę, z której nadchodziła, a reszta kręciła się, krzyczała i zachowywała, jakby znalazła coś wielce interesującego w miejscu, w którym nie tak dawno wylądowała. Ptaki nie wyglądały na zbyt przestraszone i chyba nic nie wskazywało na to, by zamierzały stąd odlecieć, ot, zrobiły sobie całkiem miły postój.
Duża wszerz, wzdłuż i wzwyż. Pokryta warstwą grubego, zazwyczaj potarganego futra, którego większość jest czarna. Rude jedynie nieliczne fragmenty, w tym miejsce od prawego oka, przez przestrzeń nad nasadą nosa, po lewy policzek. Żółte oczy. Ostre kły i pazury. Brak lewego ucha, blizna nad okiem i na lewym poliku.
Ha! Gawrony! Spojrzałam na tę bandę czarnego pierza, wyobrażając sobie, że lada chwila zatopię w nich swoje pazury, że powyrywam im te pióra z d... z kupra! Uśmiechnęłam się, a moje oczy zalśniły bojowo. Czas na WALKĘ! Tego właśnie CHCIAŁAM! A teraz wstanę, skoczę ku nim... i przyniosę do obozu SZEŚĆ gawronich trupów!
Skoczyłam w kierunku dwóch znajdujących się najbliżej gawronów, wysuwając pazury i próbując uderzyć prawą przednią kończyną w skrzydło jednego z nich, po czym postarałam się doskoczyć do innego kruka, takiego, który również znajdował się blisko... i jemu również przywalić łapą w skrzydło, tyle, że tym razem lewą!
Sześć trupów! Sześć trupów na mnie czekało! Część na stos, część do zjedzenia... i te wszystkie czaszki, które porozrzucam wokół nory, żeby kociaki Krogulczej i w ogóle wszystkie inne do niej nie podłaziły. IDEALNIE!
Mistrz: Dumny Wąs || Krucze Serce Płeć: kocur Matka: Nie pamiętam Ojciec: Nie pamiętam Partner: Rosa
Srebrzysty nie jest już małym kocięciem o wielkich dwukolorowych oczach. Teraz jego ciało stało się masywne, pod gęstym długim futrem szarej barwy kryją się mięśnie. Oczy - prawe zielone i lewe błękitne - straciły już swój dziecięcy blask nabierając chłodu oraz pewnej dozy nieczułości. Białe końcówki łap oraz ogona zdają się już nie rzucać tak bardzo w oczy, tak samo jak i jasna sierść na lewym uchu. Poduszki łap przybrały bardziej liliową barwę, nos jednak pozostał niemalże czarny odznaczając się na tle całego jego ciała. Na końcach jego uszu pojawiły się niewielkie, ledwie dostrzegalne, pędzelki, a szczęka wydłużyła się nieznacznie nadając mu bardziej drapieżny wygląd. Pomimo iż nie jest już kocięciem, które wciąż jeszcze miałoby prawo, by rosnąć, jego ciało wciąż zdaje się zmieniać, jakby Gwiezdny Klan pragnął uczynić z niego największego kota we wszystkich czterech Klanach.
Srebrzysty wyrósł już ze swej zadziorności, lecz złośliwość i pewna doza sarkazmu pozostała w nim już na zawsze. Z reguły skryte są one pod maską wiecznego opanowania, które niejednego może zmęczyć i zirytować. Jemu zaś daje przewagę nad rozmówcą. Uczucia potrafi okazywać jedynie bliskim sobie kotom, które zdołały wedrzeć się do jego serca osłoniętego grubą skorupą. Pomimo oschłej powierzchowności Srebrzysty jest do głębi dobry i szlachetny, jakby niektórzy powiedzieli - rycerski. Choć jest niezwykle dumnym i pewnym siebie kocurem, który z wielkim trudem gnie kark okazując pokorę, usłyszawszy raz jakąś uwagę pod swym adresem, rozważy ją i z pewnością postara się uczynić wszystko, by stać się jeszcze lepszym kotem. Głęboko wierzy w to, iż Gwiezdny Klan przeznaczył mu jakieś nieodkryte jeszcze, lecz z pewnością wielkie, zadanie.
Racza Sadzawka (KW); Tonące Słońce (S); Lodowy Pył (KC); Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa, Sokoli Cień, Koziczy Skok i inni (GK)
Atak Grzmiącej: atak udany (100%): (9 + 12) - (10 + 6) = 5
Atak na oślep: atak nieudany (0%)
Terminatorka rzuciła się z werwą do ataku, ale jakoś nie poszło jej wcale najlepiej. Udało jej się dosięgnąć tylko Gawrona III i wyrwać mu kilka piór ze skrzydła, ptak jednak rzucił się oszołomiony i zaczął się na nią tępo patrzeć nie wiedząc chyba zupełnie, co ma ze sobą zrobić, był jeszcze być może młody, a może po prostu nie spodziewał się takiego obrotu spraw, kto wie? Tymczasem Gawron IV zaczął jedynie wściekle wrzeszczeć nie ruszając się nawet z miejsca, jednak jego koledzy uznali, że stać w miejscu nie będą.
Atak Gawrona I: udany (100%)
Atak Gawrona II: udany (100%)
Atak Gawrona III: nieudany (0%)
Atak Gawrona IV: krytyczny (150%)
Atak Gawrona V: udany (100%)
Atak Gawrona IV: nieudany (0%)
Gawron I skoczył ku terminatorce z zamiarem wbicia dzioba w jej oko, ale udało mu się jedynie wyrwać kilka włosów z okolic jej ucha, widać nie umiał zbyt dobrze wycelować.
Gawron II spróbował chwycić ją za przednie łapy, ale nawet nie doskoczył do terminatorki, która właśnie brała się za atakowanie Gawrona IV i zdołała umknąć przeciwnikowi.
Gawron IV, na którego naskoczyła terminatorka, postanowił zrobić to, na czym znał się najlepiej, a mianowicie spróbować dziabnąć ją w nos, co nawet mu wyszło, ale uszczypnięcie było tak niewielkie, że kocica ledwo je odczuła.
Atak Gawrona V: atak się udał (100%): (18 + 4) - (9 + 11) = 2
S: 4 | Zr: 6 | Sz: 3 | HP: 25 | W: 15 - 2 = 13
Gawron V skoczył ku grzbietowi terminatorki i za pomocą swych szponów zdołał ją podrapać, nie były to jednak niesamowicie głębokie rany, raczej powierzchowne i w niczym zbyt mocno nie przeszkadzające.
Duża wszerz, wzdłuż i wzwyż. Pokryta warstwą grubego, zazwyczaj potarganego futra, którego większość jest czarna. Rude jedynie nieliczne fragmenty, w tym miejsce od prawego oka, przez przestrzeń nad nasadą nosa, po lewy policzek. Żółte oczy. Ostre kły i pazury. Brak lewego ucha, blizna nad okiem i na lewym poliku.
Warknęłam, gdy jedno z ptaszysk dotknęło mnie swoim parszywym zawszonym dziobem. Nie dość, że coś próbowało mnie zaatakować, to jeszcze MI nie do końca udał się atak. WSPANIALE. Z kolejnym, tym razem bojowym warkotem rzuciłam się na tego gawrona, któremu wcześniej wyrwałam pióra ze skrzydła, tym razem - tak samo, jak i wcześniej - z wysuniętymi pazurami próbując przywalić mu w jego skrzydło. I oby tym razem było celowo... i oby go to zabolało, najlepiej na tyle, żeby się tu wykrwawił w momencie, w którym będę zajmować się resztą.
Moim następnym celem było, ha, inne ptaszysko. Doskoczyłam do niego, planując wylądować mu na grzbiecie i przyszpilić go do ziemi pazurami, dzięki czemu łatwiej byłoby mi go później rozszarpać na strzępy. Byłam głodna. Głodna walki. Maszkary mogły mi wyrywać tyle sierści, ile im się tylko chciało, ale ZAMIERZAŁAM WYGRAĆ. I wyjść z tego starcia jeszcze silniejsza, choćbym miała opędzać się od ciemnych skrzydeł leżąc poraniona na ziemi. WYGRAM.
Mistrz: Dumny Wąs || Krucze Serce Płeć: kocur Matka: Nie pamiętam Ojciec: Nie pamiętam Partner: Rosa
Srebrzysty nie jest już małym kocięciem o wielkich dwukolorowych oczach. Teraz jego ciało stało się masywne, pod gęstym długim futrem szarej barwy kryją się mięśnie. Oczy - prawe zielone i lewe błękitne - straciły już swój dziecięcy blask nabierając chłodu oraz pewnej dozy nieczułości. Białe końcówki łap oraz ogona zdają się już nie rzucać tak bardzo w oczy, tak samo jak i jasna sierść na lewym uchu. Poduszki łap przybrały bardziej liliową barwę, nos jednak pozostał niemalże czarny odznaczając się na tle całego jego ciała. Na końcach jego uszu pojawiły się niewielkie, ledwie dostrzegalne, pędzelki, a szczęka wydłużyła się nieznacznie nadając mu bardziej drapieżny wygląd. Pomimo iż nie jest już kocięciem, które wciąż jeszcze miałoby prawo, by rosnąć, jego ciało wciąż zdaje się zmieniać, jakby Gwiezdny Klan pragnął uczynić z niego największego kota we wszystkich czterech Klanach.
Srebrzysty wyrósł już ze swej zadziorności, lecz złośliwość i pewna doza sarkazmu pozostała w nim już na zawsze. Z reguły skryte są one pod maską wiecznego opanowania, które niejednego może zmęczyć i zirytować. Jemu zaś daje przewagę nad rozmówcą. Uczucia potrafi okazywać jedynie bliskim sobie kotom, które zdołały wedrzeć się do jego serca osłoniętego grubą skorupą. Pomimo oschłej powierzchowności Srebrzysty jest do głębi dobry i szlachetny, jakby niektórzy powiedzieli - rycerski. Choć jest niezwykle dumnym i pewnym siebie kocurem, który z wielkim trudem gnie kark okazując pokorę, usłyszawszy raz jakąś uwagę pod swym adresem, rozważy ją i z pewnością postara się uczynić wszystko, by stać się jeszcze lepszym kotem. Głęboko wierzy w to, iż Gwiezdny Klan przeznaczył mu jakieś nieodkryte jeszcze, lecz z pewnością wielkie, zadanie.
Racza Sadzawka (KW); Tonące Słońce (S); Lodowy Pył (KC); Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa, Sokoli Cień, Koziczy Skok i inni (GK)
Grzmiąca: lvl: 3 | S: 12 | Zr: 14 (11) | Sz: 3 (2) | Zm: 4 | HP: 67 | W: 41 - 5 = 36
Rana 0 stopnia: wyrwane włosy w okolicy prawego ucha
Rana 0 stopnia: powierzchowne zadrapanie na grzbiecie
Rana 0 stopnia: dziabnięcie w nos
Atak Grzmiącej: udany (100%) (15 + 12) - (13 + 6) = 8
Atak na oślep: słaby (50%) (9 + 12) - (8 + 6) = 7 = 3 (50%)
Atak Grzmiącej Łapy udał się jej jedynie połowicznie. Gawron III dostał ponownie po skrzydle, co skończyło się głośnym, oburzonym krakaniem i wrzaskiem, bo jednak cios kocicy okazał się być dość bolesny. Nie doszło jednak do krwawienia, chociaż ptaszysko miało utrudnione poruszanie się. Potem kocica skoczyła do Gawrona I, ale tutaj właściwie nie udało jej się osiągnąć tego, czego chciała - uderzyła tylko łapą w głowę uskakującego chyba nieco gawrona, który wyraźnie szykował się do własnego ataku i wyrwała mu kilka piór z czubka głowy.
Gawron III: S: 4 | Zr: 6 | Sz: 3 | HP: 20 - 8 = 12 | W: 15
Rana 0 stopnia: wyrwane kilka piór na skrzydle
Rana 1 stopnia: mocne obicie skrzydła uniemożliwiające lot
Od następnej tury statystyki spadają o 1/4
Widać wyrwane z głowy pióra rozproszyły na tyle ptaka, że chociaż próbował dziabnąć przeciwniczkę w łapę, nic z tego mu nie wyszło, a dziób zatrzeszczał nie trafiając zupełnie w ciało.
Kolejny gawron chciał coś zrobić, chociaż właściwie nie wiadomo co, bo zamiast uderzyć szponami w grzbiet kocicy, to wylądował daleko za nią chwiejnie lądując na ziemi. Widać nie wiedział chyba za bardzo, jak poprawnie zabrać się do tej walki.
Atak Gawrona III: udany (100%) (17 + 4) - (11 + 11) = -1
Gawron III: S: 4 | Zr: 6 | Sz: 3 | HP: 12 | W: 15 - 3 = 12
Rana 0 stopnia: wyrwane kilka piór na skrzydle
Rana 1 stopnia: mocne obicie skrzydła uniemożliwiające lot
Gawron III całkowicie spudłował z własnym uderzeniem, widać jednak było, że ból, jaki promieniował z jego nadszarpniętego skrzydła był dla niego na tyle oszałamiający, że nie umiał skupić się na przeciwniku.
Gawron IV tymczasem zakradł się do kocicy od tyłu i zacisnął dziób na jej ogonie. Na pewno powstał tam sinika, może młoda straciła kilka włosów, ale nie stało się ostatecznie nic aż tak strasznego, żeby zaraz krzyczeć wniebogłosy.
Kolejne ptaszysko ruszyło do ataku frontalnego, ale nic z tego nie wyszło, bo właściwie zbiło się w swym ataku z Gawronem I i jedyne, co mu z tego przyszło to wrzaskliwy lament na to, na czym to teraz świat stoi.
Ostatni z gawronów był jednak o wiele twardszym zawodnikiem. Przyczaił się teraz starannie i kiedy kocica wylądowała już na ziemi po próbie zaatakowania Gawrona I, po tym jak jego koledzy zaczęli się wydzierać, ptaszysko skoczyło do terminatorki i wbiło swój dziób tuż przy jej lewym oku rozrywając skórę i powodując całkiem poważne krwawienie, a w tej chwili trudno było ocenić, czy nie powodując również uszkodzeń samego oka.
Grzmiąca: lvl: 3 | S: 12 | Zr: 14 (11) | Sz: 3 (2) | Zm: 4 | HP: 67 - 21 - 5 - 3 = 38 | W: 36
Rana 0 stopnia: wyrwane włosy w okolicy prawego ucha
Rana 0 stopnia: powierzchowne zadrapanie na grzbiecie
Rana 0 stopnia: dziabnięcie w nos
Rana 0 stopnia: wyrwana sierść z ogona
Rana 2 stopnia: zerwana skóra w okolicach lewego oka, w pierwszej turze - 3 HP, do końca walki - 2 HP
Od następnej tury statystyki spadają o 1/4
Duża wszerz, wzdłuż i wzwyż. Pokryta warstwą grubego, zazwyczaj potarganego futra, którego większość jest czarna. Rude jedynie nieliczne fragmenty, w tym miejsce od prawego oka, przez przestrzeń nad nasadą nosa, po lewy policzek. Żółte oczy. Ostre kły i pazury. Brak lewego ucha, blizna nad okiem i na lewym poliku.
Ilość skrzydeł trzepoczących jej nad głową stała się tak mnoga, że nie była w stanie powiedzieć, ile ich właściwie jest, który z ptaszysk atakuje, a który tego nie robi. Adrenalina buzująca jej w żyłach wzięła nad nią górę w momencie, w którym poczuła, że coś trafia ją w okolice oka. Oka! Nie mogła oślepnąć, jeśli chciała dalej żyć, nie mogła!
Spróbowała odwrócić się i rzucić do ucieczki, pędząc przed siebie z całych sił i usiłując uniknąć wszystkich tych ptaszysk, które zaatakowała. Nie mogła stracić oka! Nie mogła umrzeć, nie, nie, jeszcze nie teraz! Musiała to przeżyć!
A żeby to przeżyć... musiała znaleźć się jak najdalej od hordy fruwających wokół ptaszysk, a przynajmniej od większości z nich.
Może i z charakteru nie jest czarujący, ale z wyglądu - jak najbardziej. No, może ma nieco smętną twarzyczkę, ale wyrósł na dużego, smukłego kocura. Zapowiadał się na kogoś tłustego i raczej grubego, ale księżyce spędzone jako samotnik dały się we znaki. Jego ciało pokrywa długie, srebrzyste futerko zdobione klasycznymi, czarnymi prążkami. Od pyska, przez szyję, pierś i brzuch, a kończąc na czubku ogona ciągnie się białe znaczenie. Ma również białe skarpetki na każdej z łap. Na końcu uszu ma raczej krótkie, czarne pędzelki. Jego oczy zaś w większości są jasno-brązowe, ale gdzieniegdzie znajdują się zielone "nitki". Jego nosek jest czerwony, z czarną otoczką.
Chrząszcz na pewno się zmienił. Uciekło z niego jakiekolwiek młodzieńcze szczęście czy motywacja - większość dnia spędza w swojej dziupli, głównie leżąc. Lisi Wrzask sprawiła, że kocur czasami wyjdzie i posiedzi w obozie dłużej niż kilka uderzeń serca, i chociaż zaczyna czuć się już coraz bardziej komfortowo wśród kotów, nadal mózg mówi mu...różne rzeczy. Że go nie lubią, że oceniają, że każdy śmiech to nabijanie się z niego. Szybko się stresuje i ma w sobie wiele emocji, które boi się okazywać w publice. A Chrząszczyk cały czas jest jak tykająca bomba i potrafi płaczem wybuchnąć w każdym momencie, dlatego tak unika wychodzenia z dziupli. Jest raczej miły i uległy, nie chce narażać się innym kotom, ale w środku często buzuje zirytowanie czy zazdrość. Ma niską samoocenę i uważa, że kompletnie nie nadaje się na kocura...albo w ogóle na wojownika. Nie jest samodzielny i do wszystkiego potrzebuje drugiej osoby, której często mu brakuje. Bardzo chciałby się zmienić, ale z natury jest leniwy i szybko się poddający - cóż, czas pokaże, czy wyjdzie kiedyś z tego żałosnego dołka.
Od czasu jego tchórzliwej ucieczki przesiadywał w Pierzastym Lesie. Mógł tu polować, jednocześnie nie wchodząc na tereny klanów. Największym jego problemem była mroźna pogoda. Zwykle chował się pod jakimś krzakiem, tylko że taki krzak musiał być naprawdę pełen gałęzi. W końcu wszystkie liście już z niego opadły. Nie mogły dać ciepła i bezpieczeństwa, jak w ciepłe dni Pory Zielonych Liści. Kocur nienawidził tej pory roku, w której się urodził. Miał może i długie futro - ale chociażby fakt odmrożonych poduszek, które piekły z każdym krokiem, wywoływał dreszcz.
Od czasu do czasu kręcił się koło rzeki dzielącej ziemie samotników z Klanem Cienia. Z tęsknotą spoglądał na iglaste drzewa, między którymi niegdyś polował i spacerował. Tu też miał las, ale to...nie było to samo. Tu nie było przyjaciół. Bliskich.
Tak więc, przysiadł przy brzegu lodowatej wody. I poczuł...smród. Smród drapieżnika oraz krwi. A do uszu dotarł odgłos ptaka, skrzeczącego ptaka. Czyżby gawrony? Wyostrzył słuch, by usłyszeć koci warkot.
Jakiś kot walczy ze zgrają ptaków.
Miał przez chwilę wątpliwości, to nie jego teren. Nie ma prawa tu być. Równie dobrze mogą go tu zabić.
Ale ten kot może umrzeć. Nie ma czasu, by się wahać.
Cóż, podejmowanie racjonalnych i mądrych decyzji nigdy nie było mocną stroną Chrząszczowego Brzucha.
Zerwał się na kładkę, dwoma susami pokonując pień i biegnąc w stronę niepokojącego zapachu. By ujrzeć szylkretową terminatorkę próbującą uciec przed kilkoma (kto ma czas by liczyć?) gawronami, tak jak przypuszczał srebrzysty. Ledwo kojarzył kotkę, może kilka razy mignęła mu przed oczyma, jednak wiedział, że jest z Cienia. Nie potrafił by zostawić starego towarzysza w niebezpieczeństwie. Córka Drapiącego Gardła miała oderwaną skórę obok oka. Z rany sączyła się krew, mocząc pstre futerko.
Srebrzysty, były wojownik odbił się od ziemi i zamachnął pazurami na czwarte ptaszysko, które tak pokiereszowało długowłosą kocicę. Miało się udać. Musiało się udać. Ona jest za młoda, by umierać samotnie przez bandę głupich ptaków, które są silne tylko przez ich ilość.
/no cześć>:3c
<div class='chrzo'> <span class='tekst1'>s i t b a c k , r e l a x , e v e r y t h i n g a t t a c k s</span>
<span class='tekst2'>anxious, your heart rate is in a state</span> sunshine is too bright for your eyes
you lay wide awake 'cause sleep never came
<span class='tekst3'>there's a panic in you</span> there's a panic in myself
talkin' heads, inside our heads
and they try to bring me
<span class='tekst3'>DOWN</span>
</div>
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Chciała zapolować dalej, jednak poczuła zapach. Znajomy, przemieszany z tym należącym do gawronów. Nie miała wątpliwości, że jej siostrzenica wpadła w jakieś kłopoty, dlatego ruszyła biegiem w tamtym kierunku, a do mieszających się woni dotarł również zapach krwi. Ale uprzedził przed jej atakiem Krogulec inny, bardzo znajomy osobnik, który niegdyś opuścił klan Cienia. Co on tu robił? Dlaczego przekroczył granicę? Życie mu nie było miłe? Warknęła, skupiając się na niebezpieczeństwie, które groziło Grzmiącej Łapie a widząc też, że srebrzysty kocur atakuje inne ptaszysko, zdecydowała się skupić na jednym z innych, oznaczonych cyferką jeden. Skoczyła w jego kierunku, chcąc wbić zęby w miejscu, gdzie skrzydło się zginało i po chwili pomachać głową, aby jak najbardziej uszkodzić czułe dla ptaków miejsce. Wobec jakiegokolwiek innego, który by miał czelność do niej podfrunąć, machnęłaby łapą, jakby od niechcenia, próbując go odgonić niczym natrętną muchę. Obserwowała ucieczkę szylkretowej terminatorki, chcąc zobaczyć, czy jakikolwiek ptak będzie mieć czelność polecenia za nią.
//od razu po poprzednim polowaniu: klik
poproszę też o screeny rzutów :3
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.
Długowłosy, tygrysio pręgowany rudy kocur o żółtych oczach. Ma bliznę idącą od lewego oka, pod nos i do prawego oka oraz na szyi, z prawej strony, po wyrwanym płacie skóry. Oprócz tego, na karku, z lewej strony, posiada również ślad po ugryzieniu przez lisa.
Ucieczka Ryk -> 3
Pogoń Gawrona I - 5 pogoń się powiodła
Pogoń Gawrona II - 6 pogoń się powiodła
Pogoń Gawrona III - 4 pogoń się powiodła
Pogoń Gawrona IV - 4 pogoń się powiodła
Pogoń Gawrona V - 7 pogoń się powiodła
Pogoń Gawrona VI - 4 pogoń się powiodła
Atak Gawrona I - 150% (krytyczny!) -> [(15+4)-(8+11)]1,5=0
Atak Gawrona II - 100% (udany) -> (18+4)-(8+11)=3
Atak Gawrona III - 100% (udany) -> (11+4)-(8+11)=0
Atak Gawrona IV - 100% (udany) -> (16+4)-(11+11)= 0
Atak Gawrona V - 150% (krytyczny!) -> [(9+4)-(14+11)]1,5= 0
Atak Gawrona VI - nieudany :(
Grzmiąca Łapa ruszyła przed siebie, próbując uciec przed gawronami, jednak na marne. Wszystko dogoniły się właściwie bez najmniejszego problemu, co nie było niczym dziwnym, patrząc na rany kotki. Była poraniona, krwawiła, miała prawo nie mieć siły. Na szczęście tylko jeden z ptaszorów był w stanie w jakikolwiek sposób dotknąć córkę Mrówczego Kopca i był to Gawron II, który wyrwał jej kępkę sierści z ogona. Reszta gdzieś się pałętała, probując zaatakować czarno-rudą, jednak bezskutecznie.
Atak Chrząszczowego Brzucha - 150% (krytyczny!) -> [(9+11)-(15+6)]*1,5=0
Atak Krogulczej Łapy - udany (100%) -> (11+15)-(10+6)=10
Atak na ślepo Krogulczej Łapy - udany (100%) -> (13+15)-(4+6)=18
Grzmiąca Łapa nie była sama. Dość szybko pojawiło się wsparcie. Pierwszy do ataku rzucił się Chrząszczowy Brzuch, który pomimo szczerych intencji po prostu skoczył gdzieś obok, nie trafiając nawet Gawrona IV. O wiele lepiej za to poszło Krogulczej Łapie, która rzuciła się na Gawrona I i uszkodziła mu skrzydło swoimi zębiskami, jednak ptak zdołał się wyswobodzić z jej uścisku. Przy okazji też mocno zraniła Gawrona III, który pałętał się nieopodal. Atak był na tyle mocny, że ptaszor padł na ziemię i już nie wstał, zalany krwią.
Gawron I: S: 4 | Zr: 6 | Sz: 3 | HP: 22-10=12/25 | W: 11-3=8/15
od następnej tury celność obniżona o 2 z powodu spadku W
od następnej tury statystyki obniżone o 1/4 z powodu spadku HP o połowę
rana 1 stopnia: pogryzione skrzydło, krwawi, -1HP do końca walki
Gawron VI: S: 4 | Zr: 6 | Sz: 3 | HP: 25 | W: 10-2=8/15
celność spada o 2 z powodu spadku W
Grzmiąca: lvl: 3 | S: 12 | Zr: 11 (14) | Sz: 2 (3) | Zm: 4 | HP: 43-3-3=37/76 | W: 36-5=31/44
rana 0 stopnia: wyrwane włosy w okolicy prawego ucha
rana 0 stopnia: powierzchowne zadrapanie na grzbiecie
rana 0 stopnia: dziabnięcie w nos
rana 0 stopnia: wyrwana sierść z ogona
rana 2 stopnia: zerwana skóra w okolicach lewego oka, w pierwszej turze - 3 HP, do końca walki - 2 HP
od nastepnej tury statystyki spadają o 1/4 z powodu spadku HP o połowę
Sz i Zr obniżone z powodu walki 1:6
Duża wszerz, wzdłuż i wzwyż. Pokryta warstwą grubego, zazwyczaj potarganego futra, którego większość jest czarna. Rude jedynie nieliczne fragmenty, w tym miejsce od prawego oka, przez przestrzeń nad nasadą nosa, po lewy policzek. Żółte oczy. Ostre kły i pazury. Brak lewego ucha, blizna nad okiem i na lewym poliku.
Ucieczka była na nic. Oczywiście. Jak ona mogła jej w ogóle próbować niczym najgorszy tchórz? Z warkotem wydobywającym się z jej gardła zawróciła, rzucając się na Gawrona I z wściekłością wymalowaną w oczach. NIE. NIE, NIE, NIE, NIE!
ZWYCIĘSTWO ALBO ŚMIERĆ!
Zamierzała skoczyć w kierunku ptaszyska i z całej siły przywalić mu łapą w to skrzydło ptaka, które nie było jeszcze uszkodzone. JESZCZE CZEGO. Przybycie kogokolwiek w pobliże zarejestrowała, a i owszem, ale w bitewnym szale nie była w stanie stwierdzić, kim była ta cała pomoc i co tu robiła. Nawet zapach samotnika nie był w stanie jej otrzeźwić! Zwycięstwo! Zwycięstwo! Zwycięstwo albo śmierć!
Z krwią lejącą się w okolicach jednego z jej oczu szykowała się na próbę jeszcze jednego ataku - zamierzała uderzyć uzbrojoną w pazury łapą jakiegokolwiek ptaka który postanowił podlecieć aby ją zaatakować.
Zwycięstwo!
Albo!
Śmierć!
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Gawrony były już na skraju wytrzymałości, dlatego teraz powinno być łatwiej. Krogulec warknęła, pozostawiając ptaka numer jeden Ryk, chociaż ona nie powinna zdecydowanie już teraz walczyć. Ale jest duża, jej wybór w sumie. Wzrok zogniskował się na ptaszysku z numerem drugim, który zaatakował córkę Mrówczego Kopca, dlatego nie zamierzała puścić mu tego płazem. Podbiegła koło długowłosej kotki, jednak trzymała pewną odległość, która pozwoli im na swobodne atakować. Podniosła prawą łapę, wprawiając ją w szybki ruch i próbując wysuniętymi pazurami zranić zgięcie skrzydła bezczelnego ptaka, który śmiał zatopić swój dziób w jej sierści z ogona, przerzedzając go nieco. Jeśli zaatakowałoby ją więcej niż jeden, od tego drugiego starałaby się odgonić tą samą łapą, co zadała cios, próbując go odepchnąć i ponownie traktując niczym nieznośnego owada. Proszę mi tu nie przeszkadzać, robię ważniejsze rzeczy niż zajmowanie się jakąś muchą.
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.