Dzięcioł jest przeciętnej wielkości kociakiem o szczupłej sylwetce. Może teraz tego nie widać z powodu kocięcego tłuszczyku, ale w przyszłości kocur będzie mógł poszczycić się dobrze zbudowanym ciałem o widocznych dobrze zarysowanych mięśniach Całe ciało młodzika pokryte jest krótką, gładką śnieżnobiałą sierścią nie odznaczająca się żadnymi szczególnymi znaczeniami. Jak jesteśmy już przy ciele należy wspomnieć że jest ono utrzymywane przez długie, mocne, choć jeszcze nieco pulchne łapki. Dzięcioł posiada niebieskie oczka, które z wiekiem zabarwią się na kolor jasno zielony. Nie wiele wyżej nad oczami znajdują się średniej wielkości trójkątne uszka. Pysk kocura jest niemalże okrągły, można powiedzieć że praktycznie zawsze, choć mimowolnie wyraża on obojętność.
Charakter kocura można porównać z tym jego matki. Jest spokojny i jak na swój wiek dość cierpliwy lecz w przeciwieństwie do Jałowcowej Jagody nie stroni od towarzystwa. Chętnie zamieni słówko lub dwa z innym klanowiczem. Jeżeli już mowa o rozmowach trzeba przyznać że kocurek jest lepszym słuchaczem niż rozmówcą, ale gdy już ma zamiar się odezwać stara się być przy tym uprzejmy i odnosić się z szacunkiem do rozmówcy. Przez specyficzny sposób wychowania swoich rodziców uważa że Klan Cienia jest najważniejszy i najwspanialszy, ponadto ceni sobie zasady i dyscyplinę. Lecz mimo tych wszystkich poglądów i słów rodziców na temat brudnokrwistych nie wywyższa się ponad nich, ani nie czuje się lepszy, wręcz przeciwnie stara się traktować je niemal na równi z pełnokrwistymi członkami Klanu, jednak nie oznacza to że nie jest wobec nich czujny, bo jest i to bardzo, jeden fałszywy ruch i uprzejmość syna Zroszonego Pąku może przemienić się w zniewagę.
Nie ważne jakby kocur na nią spojrzał, była to martwa piszczka. Mial trzy opcje, wziąć ją do obozu, zjeść ją, albo zostawić i ruszyć dalej. Ostatnia opcja brzmiała chyba najbezpieczniej...
Długofutry, czarny srebrny charcoal bengal z bielą, gdzie ta bardziej charakterystyczna znajduje sie na mordce, czole w formie gwiazdki, torsa, łap i pasma w ogonie.
Wysoki jak brzoza gigant, o kwadratowej, lecz eleganckiej mordce.
Brzoskwiniowo-złoty wzrok.
Ciekawski, dość śliski typ o uroczej mordce. Pasjonat przygód, jak i przekraczania granic.
Jest elegancki - ceni sobie czystość, wygląd, piękny kolor. Kometa potrafi docenić ludzką muzykę, taniec czy wytwór ich rąk o przeciwstawnych kciukach.
Gdyby nie te cuda świata dwunożnych, nie siedziałby w swym wypchanym legowisku - szukałby przygody.
Przygód, o których opowiadała mu matka, a które wykształciły w Komecie kolejną ceche - ciekawość.
Ciekawość do życia, śpiewu, tańca, czy otaczającego go świata...
Ciekawość, którą stara się zadowolić, nawet, jeśli ma iść po trupach.
Dzięcioł jest przeciętnej wielkości kociakiem o szczupłej sylwetce. Może teraz tego nie widać z powodu kocięcego tłuszczyku, ale w przyszłości kocur będzie mógł poszczycić się dobrze zbudowanym ciałem o widocznych dobrze zarysowanych mięśniach Całe ciało młodzika pokryte jest krótką, gładką śnieżnobiałą sierścią nie odznaczająca się żadnymi szczególnymi znaczeniami. Jak jesteśmy już przy ciele należy wspomnieć że jest ono utrzymywane przez długie, mocne, choć jeszcze nieco pulchne łapki. Dzięcioł posiada niebieskie oczka, które z wiekiem zabarwią się na kolor jasno zielony. Nie wiele wyżej nad oczami znajdują się średniej wielkości trójkątne uszka. Pysk kocura jest niemalże okrągły, można powiedzieć że praktycznie zawsze, choć mimowolnie wyraża on obojętność.
Charakter kocura można porównać z tym jego matki. Jest spokojny i jak na swój wiek dość cierpliwy lecz w przeciwieństwie do Jałowcowej Jagody nie stroni od towarzystwa. Chętnie zamieni słówko lub dwa z innym klanowiczem. Jeżeli już mowa o rozmowach trzeba przyznać że kocurek jest lepszym słuchaczem niż rozmówcą, ale gdy już ma zamiar się odezwać stara się być przy tym uprzejmy i odnosić się z szacunkiem do rozmówcy. Przez specyficzny sposób wychowania swoich rodziców uważa że Klan Cienia jest najważniejszy i najwspanialszy, ponadto ceni sobie zasady i dyscyplinę. Lecz mimo tych wszystkich poglądów i słów rodziców na temat brudnokrwistych nie wywyższa się ponad nich, ani nie czuje się lepszy, wręcz przeciwnie stara się traktować je niemal na równi z pełnokrwistymi członkami Klanu, jednak nie oznacza to że nie jest wobec nich czujny, bo jest i to bardzo, jeden fałszywy ruch i uprzejmość syna Zroszonego Pąku może przemienić się w zniewagę.
To co kocur napotkał zaraz potem na swojej drodze zdecydowanie było jadalne i wartościowe, ale jako żywe, w tym przypadku jednak nie było to takie pewne. Pod jednym z drzew leżała martwa kuropatwa. Nie było na niej żadnych ran, ani nawet zapachu, który świadczyłby o obecności drapieżnika.
Duże kocię o gęstym, puchatym i długim futrze. Czarny bimetallic z białymi paluszkami każdej łapy.
Zielonkawe oczy.
Niegdyś radosna, ciekawa i odważna, skora do bójki. Obecnie zagubiona.
Bzycząca Polana, Jarzębinowa Łapa, Jeziorna Bryza
/ jak ktoś będzie chciał interweniować to dajcie najpierw wbić kociakom które biorą udział i mg plox
Była ciemna noc. Wraz z rodzeństwem uważnie obserwowała koty pilnujące obozu - przygotowywała się do tego momentu już od jakiegoś czasu poznając ich zwyczaje. Wymknęli się, chyba, niepostrzeżenie i skierowali ku Łabędziemu Gniazdu. Prawdą było, że nie wiedzieli, gdzie idą, nigdy wcześniej w końcu z obozu nie wychodzili; nie znali okolicy. Nie wiedziała, gdzie mogą być rodzice, ale liczyła na to, że los ich do nich doprowadzi. A nawet i w to wierzyła. Starała się być cichutko.
Księżyce: 26 Mistrz: Złocisty Nektar Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Śpiewający Raniuszek [NPC] Ojciec: Biały Kruk [NPC] Partner: Kto się odważy? :) Trwałe urazy: Głębokie blizny: na prawym boku szyi i na lewym boku tułowia | Płytkie blizny: na nasadzie nosa (poziomo), na lewym oku (pionowo), na dole lewej strony szczęki (pionowo), na przedniej lewej łapie, na tylnej prawej łapie, na lewym udzie
Księżyce: 26 Mistrz: Złocisty Nektar Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Śpiewający Raniuszek [NPC] Ojciec: Biały Kruk [NPC] Partner: Kto się odważy? :) Trwałe urazy: Głębokie blizny: na prawym boku szyi i na lewym boku tułowia | Płytkie blizny: na nasadzie nosa (poziomo), na lewym oku (pionowo), na dole lewej strony szczęki (pionowo), na przedniej lewej łapie, na tylnej prawej łapie, na lewym udzie
Noc to czarny dymny kocur o długim, miękkim futrze i klasycznych pręgach. Jego sierść to mieszanka ciemnym odcieni, okolicznie rozjaśniających się. Oczy ma obecnie niewybarwione, ale staną się intensywnie niebieskie. Wyrósł na kocura wysokiego, smukłego, choć atletycznego. Jego ciało jest skąpane w bliznach.
Cichy, spokojny obserwator. Zazwyczaj niewiele mówi. Kieruje się własną oceną otoczenia i rzeczywistości. Zdaje się dość mroczny, a sposób w jaki mówi może wywoływać ciarki. Ciężko ocenić po jego pysku to, co czuje i myśli, bo kocur nie wykazuje emocji - co jednak nie znaczy, że ich nie czuje.
Kami [P]
Kocur również długo szykował się na ten moment. Rozmowę z Sową o ucieczce z obozu w celu poszukiwania rodziców przeprowadził już dawno, i po dłużącym się czasie wyczekiwania, w końcu zebrali się razem i... uciekli. Noc był zadowolony, że w akcji nie brali udział tylko on i Sowa, bo w końcu im więcej, tym lepiej. Udało im się sprawnie czmychnąć z obozu pod osłoną nocy, idealne warunki do ucieczki. Sam również długo bacznie obserwował obóz, zapamiętywał pyski nieznajomych i ich zwyczaje, rutyny, więc - krótko mówiąc - był gotowy. Nie odezwał się ani słowem, starając się pozostać bezszelestnym. Musieli pozostać ostrożni.
Księżyce: 26 Mistrz: Kozia Gwiazda Płeć: kocur Matka: Śpiewający Raniuszek [NPC] Ojciec: Biały Kruk [NPC] Trwałe urazy: duża blizna po ugryzieniu lisa na lewym barku; blizna po lisich zębach na prawej łapie
Księżyce: 26 Mistrz: Kozia Gwiazda Płeć: kocur Matka: Śpiewający Raniuszek [NPC] Ojciec: Biały Kruk [NPC] Trwałe urazy: duża blizna po ugryzieniu lisa na lewym barku; blizna po lisich zębach na prawej łapie
Masywny, duży, o kanciastej a zarazem proporcjonalnej budowie. Długowłosy, umaszczenia czarnego dymnego. Oczy koloru złocistego.
Dumny, ponury indywidualista. Pragnie być jak najlepszym wojownikiem klanu, jednocześnie nie będąc zbyt oddany aktualnej przywódczyni. Ambitny i zagadkowy, nieangażujący się w bliskie relacje z innymi kotami.
Czart czujnie obserwował uśpiony obóz. Mięśnie miał lekko napięte, uszy postawione. W końcu nadszedł czas, i wymknęli się spoza bezpiecznego obozu w nieznane.
Czuł determinację. Szedł obok rodzeństwa, węsząc, rozglądając się. Dokąd teraz? Chyba najlepiej będzie poszukać jakiegoś śladu, chociaż po tak długim czasie nie wiadomo czy cokolwiek jeszcze będzie wyczuwalne. I jak już, to chyba przy granicy.... Szedł przed siebie, wysforował się nieco przed resztę kociąt, będąc teraz na czele. Był zdeterminowany mimo młodego wieku i zerowych umiejętności dbać o bezpieczeństwo rodzeństwa. Stapał ostrożnie, ogon miał wzdłuż linii grzbietu. Gdy oddalili się już na pewną odległość, odwrócił się i zerknął na rodzeństwo.
Gdzieś w oddali zahuczało jakieś nocne ptaszysko. -Chyba najlepiej będzie iść do granicy. -Mruknal cicho, skręcając czujnie jedno z uszu.
Ta niedziela jest jak film tani klasy "B"
Facet się pałęta w nim w nieciekawym tle
Scenarzysta forsę wziął, potem zaczął pić
I z dialogów wyszło dno, zero czyli nic
Wszyscy święci balują w niebie
Złoty sypie się kurz
A ja włóczę się znów bez Ciebie
I do piekła mam tuż
Standardowy pysk, malutka, długie czarne dymne futro, ghost marking, białe znaczenia na palcach przednich łap, szyji, części brzucha, spodzie ogona i po bokach mniejsze, gęsto ułożone plamki, oczy intensywnie brązowe i szaroniebieskie
Momentami cichsza, kontaktowa, kieruje się ciekawością, czasem złośliwa i nachalna
Dyrektor [S]
Mała wrona też przygotowywała się do ucieczki, czy to poprzez rozglądanie się za potencjalnymi wyjściami dni wcześniej, czy tak jak reszta rodzeństwa w tej chwili — spoglądanie na obóz pod osłoną nocy, szukając odpowiedniego momentu na wyjście. Gdy nadszedł tylko czas i reszta rodzeństwa ruszyła, to ona poszła też za nimi; a raczej obok nich. Czy byli niezauważeni? Ciężko stwierdzić, Wrona starała się iść ostrożnie, ale jednocześnie zwinnie, co jak na kociaka mogło być ciężkie.
Tak też wyszli w końcu poza obóz, co dla dymnej kotki było ekscytujące, taki zastrzyk adrenaliny, który mimo wszystko lubiła, aczkolwiek nie mogła pozwolić, by te emocje wzięły nią górę. Musiała się skupić na misji, musieli być ostrożni. Nawet jak ją skręcało w żołądku na myśl o rodzicach, to promyk nadziei pojawił się gdzieś tam, że może poszukanie ich było wykonalne. Potrząsnęła głową, by wybić te myśli i z lekkim pewnym siebie uśmieszkiem na pysku, również przepchnęła się na przód, tak by stać tuż obok Czartopłochu na czele. Uważała, że miała dobre zmysły, dlatego mogła spróbować ich przeprowadzić łącznie z bratem. Rozglądała się uważnie, uszy jej latały na wszystkie strony, a wzrok starał przebić ciemność. - Mhm, też tak mi się wydaje - odpowiedziała równie cicho co brat, tak by przypadkiem nikt nieproszony tego nie usłyszał - tylko rodzina - więc pewnie najlepiej będzie iść przed siebie, w którymś momencie dojdziemy do granicy - gdyż raczej gdzieś tereny muszą się kończyć, czyż nie? Nie znali ich, ale tak jak obóz; nie ważne, z którego końca wystartujesz, to powinno się dojść prędzej przy później do końca jego.
the world'sgreatestactordoesn'tneed astage 'causethey'reso goodat theircraftthat 《 ✦Xx✧Xx☾Xx✧Xx✦ 》 ✦Xx✧XxNOBODYKNOWSTHEY'REFAKEXx✧Xx✦ the foolshave nocluethe onetheyknewwasjust afraud the master ofpretendingto besomethingthatthey'renot
I tak oto waleczna czwórka kociąt wyruszyła na przygodę życia. Nie zaznawszy w życiu prawdziwego zagrożenia, pewne o tym, że są już dorosłe i mogą pozwolić sobie na taki wybór. Czy okaże się to zdradliwym pomysłem, który przyniesie za sobą tragedię? Los nie jest określony z góry i wszystko się mogło zdarzyć.
Póki co kocięta nie były daleko od obozu i dopiero kierowały się do Łabędziego Gniazda, choć faktycznie, na chwilę obecną nikt nie zauważył ucieczki czwórki małych główek.
Najbardziej kolorowe z kociąt, mieniące się na złocisto-srebrne barwy, na swojej drodze mogło natknąć się na ciekawą rzecz. Niespodziewany przedmiot, całkiem inny od tych, jakie spotykała w obozie. Przypominał trochę nią samą! Przynajmniej w kolorze. Był bowiem złoto-srebrny, podłużny. Jeden z końców przypominał rozpłaszczony, jajowaty kształt, ale był wklęsły. Do niego dołączona była jakby "gałązka", ale srebrna i śliska. Przedmiot nie był duży, długością przypominał nogę Sowy. Leżał, nie ruszał się, nie wydawał się być niebezpieczny, ale z pewnością był nie lada odkryciem dla kociaka.
Sowa
lvl: 1 | S: 3 (7) | Zr: 3 (7) | Sz: 1 (2) | Zm: 2 (5) | HP: 55 | W: 45
>statystyki obniżone z uwagi na wiek (poniżej 6 ks)
Drugie z kociąt, sporo ciemniejsze od swojej siostry, także natknęło się na coś ciekawego. Malutkie ślady, mniejsze jeszcze od śladów kociąt. Skierowane były gdzieś do dziury w drzewie. Dziurka była w drzewie kawałek od kociaków, ale w momencie, w którym Noc odwróciłby oczy w jej stronę, mógłby zauważyć, jak myszka z niej po prostu wychodzi i skubie coś, co było pod nią rozsypane. Wyglądało jak malutkie nasiona, które być może przywiał tam wiatr, a myszka znalazła akurat idealne miejsce na posiłek. Tylko, że złapanie jej mogło być trudne, w końcu była tak blisko bezpiecznego miejsca... szybko mogła zauważyć "drapieżnika".
Noc
lvl: 1 | S: 3 (7) | Zr: 2 (5) | Sz: 2 (5) | Zm: 1 (3) | HP: 60 | W: 40
>statystyki obniżone z uwagi na wiek (poniżej 6 ks)
Brat trójki uciekinierów, podobny do poprzednika, który odkrył myszkę, mógł poszczycić się swoim własnym znaleziskiem, ale ciężko stwierdzić, czy takim przyjemnym. Na jego drodze było długo nic, po czym nagle bęc - pająk! Pająk, którego nie było widać, bo noc to i ciemno wokół, a ten na złość był akurat czarniusieńki. Zwisał sobie z krzaczka, spokojnie relaksując na swojej huśtawce z pajęczyny, kiedy to Czartopłoch wszedł w niego uszyskiem. Pajączek wszedł młodemu na czoło i szukał drogi ucieczki.
Czartopłoch
lvl: 1 | S: 4 (8) | Zr: 2 (4) | Sz: 2 (5) | Zm: 1 (3) | HP: 50 | W: 50
>statystyki obniżone z uwagi na wiek (poniżej 6 ks)
Tymczasem ostatnia z rodzeństwa, dymna kotka, trafiła chyba na coś najbardziej przerażającego - zapach. Ten dotarł do jej nozdrzy nagle i zaczął kąsać w nozdrza. Nie był przyjemny, zdecydowanie nie były to kwiatki, tylko jakieś zwierzę, w dodatku pachniało rybami, ale ona nie miała możliwości zidentyfikowania co to za zapach, ponieważ nie miała wiedzy i doświadczenia. Czy należał do czegoś niegroźnego? Czy wręcz przeciwnie? Na ziemi mogła dostrzec ślady, ale już prawie całkowicie zatarte. Były od siebie oddalone, jakby to coś biegło i stawiało przez to długaśne kroki. Nie było ich dużo, bo wiatr i deszcz zdążyły już część z nich usunąć. Były natomiast większe niż jej łapy, a nawet jeszcze trochę większe niż dorosłego kota. Dało się także zidentyfikować 5 palców u każdej łapy i wysunięte pazury. Przede wszystkim przyznać trzeba było, że w pewnym aspekcie była największym szczęśliwcem z ich czwórki - znalazła coś najbardziej intrygującego i niebezpiecznego, ale... to chyba nie o to jej chodziło w całej tej wyprawie? W końcu miała inny cel.
Wrona
lvl: 1 | S: 1 (3) | Zr: 3 (6) | Sz: 3 (6) | Zm: 2 (5) | HP: 60 | W: 40
>statystyki obniżone z uwagi na wiek (poniżej 6 ks)
Duże kocię o gęstym, puchatym i długim futrze. Czarny bimetallic z białymi paluszkami każdej łapy.
Zielonkawe oczy.
Niegdyś radosna, ciekawa i odważna, skora do bójki. Obecnie zagubiona.
Bzycząca Polana, Jarzębinowa Łapa, Jeziorna Bryza
- O ile się nie zakręcimy w kółko. Przecież nie wiemy, gdzie jest granica - stwierdziła. - Ale jeśli rodzice gdzieś są, to pewnie za nią. Musimy spróbować.
Widząc w odbiciu drugiego kociaka otworzyła szeroko oczy. Wyglądał jak ona! Podskoczyła w górę i odkryła, że kociak też skakał, chociaż jakoś tak inaczej. Przekręciła główkę nieco na bok, po czym odskoczyła w bok, a kocię... nie podążyło za nią? Wychyliła się czubkiem nosa i... tamten też się wychylił? Czyżby drugie kocię mieszkało w kałuży w gałązce? - Widzicie rodziców? - spytała się rodzeństwa szeptem. - Albo czujecie?
Wzięła lusterko w pyszczek podążając z rodzicami w kierunku... jakimś.
Księżyce: 26 Mistrz: Złocisty Nektar Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Śpiewający Raniuszek [NPC] Ojciec: Biały Kruk [NPC] Partner: Kto się odważy? :) Trwałe urazy: Głębokie blizny: na prawym boku szyi i na lewym boku tułowia | Płytkie blizny: na nasadzie nosa (poziomo), na lewym oku (pionowo), na dole lewej strony szczęki (pionowo), na przedniej lewej łapie, na tylnej prawej łapie, na lewym udzie
Księżyce: 26 Mistrz: Złocisty Nektar Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Śpiewający Raniuszek [NPC] Ojciec: Biały Kruk [NPC] Partner: Kto się odważy? :) Trwałe urazy: Głębokie blizny: na prawym boku szyi i na lewym boku tułowia | Płytkie blizny: na nasadzie nosa (poziomo), na lewym oku (pionowo), na dole lewej strony szczęki (pionowo), na przedniej lewej łapie, na tylnej prawej łapie, na lewym udzie
Noc to czarny dymny kocur o długim, miękkim futrze i klasycznych pręgach. Jego sierść to mieszanka ciemnym odcieni, okolicznie rozjaśniających się. Oczy ma obecnie niewybarwione, ale staną się intensywnie niebieskie. Wyrósł na kocura wysokiego, smukłego, choć atletycznego. Jego ciało jest skąpane w bliznach.
Cichy, spokojny obserwator. Zazwyczaj niewiele mówi. Kieruje się własną oceną otoczenia i rzeczywistości. Zdaje się dość mroczny, a sposób w jaki mówi może wywoływać ciarki. Ciężko ocenić po jego pysku to, co czuje i myśli, bo kocur nie wykazuje emocji - co jednak nie znaczy, że ich nie czuje.
Kami [P]
Kocur przystanął na moment, rozglądając się dookoła, w międzyczasie słuchając propozycji rodzeństwa. Jego niebieskie, zimne spojrzenie przesunęło się po Czartopłochu, potem po Wronie. Słuchał ich uważnie, choć jego pysk pozostawał niezmiennie spokojny i bez większego wyrazu - Granica... - mruknął cicho w taki sposób, że jego słowa brzmiały niemal jak odetchnięcie - To dobry kierunek. - nie było entuzjazmu w jego głosie, ale była decyzja i pewność - zgadzał się, w jego głowie to był najrozsądniejszy wybór. Na głos Sowy przeniósł na nią wzrok - Powinniśmy iść prosto... obrać jeden kierunek... tak, jak powiedziała Wrona. Na pewno zauważymy, kiedy dojdziemy do granicy. - skomentował krótko.
Wtem jednak zauważył, że jego puchata siostra znalazła jakiś interesujący przedmiot... Obserwował w ciszy, jak go oglądała, a gdy go wzięła do pyszczka, sam do niej podszedł, by obwąchać. Sam zerknął w dziwny obrazek, który ukazywał przedmiot, kręcąc łbem na boki - Wygląda jak... jakaś dziwna woda. - zauważył, skoro przedmiot zdawał się ukazywać ich odbicia. Wyprostował się jednak, raz jeszcze rozglądając. - I nie. - dodał krótko na jej wcześniejsze pytanie. Niestety, póki co rodziców nie było śladu. Na pewno coś znajdą jak dojdą do granicy, prawda? Rodziców tutaj na pewno nie ma. Musieli ruszać dalej. Wtem, jego ślepia dostrzegły ślad na ziemi. Maleńkie łapki prowadziły do norki w drzewie, a u jej wejścia siedziała mała myszką, jedząca jakieś nasionka. Noc jednak zawiesił na niej wzrok tylko na moment, bo po krótkim uderzeniu serca ruszył dalej, widocznie nie zainteresowany ów gryzoniem. Nie miał zamiaru bawić się w polowanie czy inne podchody, miał teraz ważniejsze sprawy na głowie i zamierzał się na nich skupić. Kocur przesunął się nieco bliżej przodu grupy. Po prostu chciał widzieć więcej. Kontrolować więcej - Im dalej od obozu, tym lepiej. - dodał jeszcze ciszej, jakby mówił bardziej do ciemności niż do nich. Stąpał ostrożnie, bacznie się rozglądając i wypatrując... czegokolwiek.
Księżyce: 26 Mistrz: Kozia Gwiazda Płeć: kocur Matka: Śpiewający Raniuszek [NPC] Ojciec: Biały Kruk [NPC] Trwałe urazy: duża blizna po ugryzieniu lisa na lewym barku; blizna po lisich zębach na prawej łapie
Księżyce: 26 Mistrz: Kozia Gwiazda Płeć: kocur Matka: Śpiewający Raniuszek [NPC] Ojciec: Biały Kruk [NPC] Trwałe urazy: duża blizna po ugryzieniu lisa na lewym barku; blizna po lisich zębach na prawej łapie
Masywny, duży, o kanciastej a zarazem proporcjonalnej budowie. Długowłosy, umaszczenia czarnego dymnego. Oczy koloru złocistego.
Dumny, ponury indywidualista. Pragnie być jak najlepszym wojownikiem klanu, jednocześnie nie będąc zbyt oddany aktualnej przywódczyni. Ambitny i zagadkowy, nieangażujący się w bliskie relacje z innymi kotami.
Pokiwał głową na słowa brata. Wiedział, że ten się z nim zgodzi, ponieważ obydwaj myśleli podobnie i mieli podobne poglądy.
Nagle zastygł i trzepnal uchem, gdy poczuł łaskotanie podczas przeciskania się koło krzaku. Chwilę potem przed oczyma mignął mu pająk, który przemaszerował wprost na jego czoło. Kocur zmarszczył nos i szybkim ruchem łapy strzepnal niechcianego intruza na ziemię. Ruszył dalej. Zauważył, że Sowa coś znalazła. Coś dziwnego. Noc też się tym zainteresował. Czart podszedł do siostry i przyjrzał się dziwnej rzeczy która trzymala w pysku. Nigdy wcześniej nie widział czegoś takiego. Coś jakby...tafla ma patyku? Sceptycznie zmarszczył brwi gdy siostra zdecydowała się zabrać znalezisko ze sobą. To wyglądało na śmieć dwunogich, a po co im takie rzeczy w klanie. No nic. Na pytanie siostry pokręcił glowa. -Nie. Spodziewałas się ich śladu tak blisko obozu? - mruknął z lekką irytacją. Przecież to logiczne że wygnańcy nie przeżyliby gdyby choć postawili łapę na terytorium Cienia, a co dopiero podeszli pod sam oboz. Machnął ogonem, i ruszył dalej.
Usłyszał ciche słowa brata, i w milczeniu przyznał mu rację.
Szedł węsząc ostrożnie i nasłuchując czujnie.
Ta niedziela jest jak film tani klasy "B"
Facet się pałęta w nim w nieciekawym tle
Scenarzysta forsę wziął, potem zaczął pić
I z dialogów wyszło dno, zero czyli nic
Wszyscy święci balują w niebie
Złoty sypie się kurz
A ja włóczę się znów bez Ciebie
I do piekła mam tuż
Standardowy pysk, malutka, długie czarne dymne futro, ghost marking, białe znaczenia na palcach przednich łap, szyji, części brzucha, spodzie ogona i po bokach mniejsze, gęsto ułożone plamki, oczy intensywnie brązowe i szaroniebieskie
Momentami cichsza, kontaktowa, kieruje się ciekawością, czasem złośliwa i nachalna
Dyrektor [S]
Również skinęła głową na to, co powiedział Noc - dokładnie jej o to chodziło; by obrać jeden kierunek zwyczajnie, a wtedy dojdą do granicy. Nie dodawała nic do tego, bo w sumie nie było potrzeby, a zresztą - nagle natrafili na dość ciekawe rzeczy w tej okolicy, które przyciągnęły uwagę kociąt.
Wpierw była Sowa, która znalazła ciekawą rzecz i z pewnością ptaszyna byłaby zazdrosna o to, gdyby sama nie skupiła się na zupełnie czymś innym. Do nosa kotki nagle dotarł dziwny zapach, który spowodował, że przez chwilę wyciszyła w głowie rozmowy rodzeństwa, stając, przymykając oczy - wyostrzając wszystkie swoje pozostałe zmysły. Był to zdecydowanie dziwny zapach, takiego, którego nie znała, bardziej zwierzęcy. W końcu jednak otworzyła ślepia, trochę zaalarmowana rozglądając się po okolicy, uszy chodziły jej na wszystkie strony, aczkolwiek przez krótkie wypowiedzi rodziny nie była w stanie usłyszeć czy coś tu grasowało, ale na szczęście dojrzała ślady. Dużo większe, a wręcz dziwne. Podeszła do nich i powąchała, jakby badając. Zdecydowanie coś, z czym nie chcą mieć do czynienia! Uśmiechnęła się do siebie, dumna, że udało jej się to znaleźć, nim poszliby tam - potwierdziło jej to przekonanie, że miała dobre zmysły i dobrze, że wyszła na przód z Czartopłochem. - Powinniśmy bardziej uważać - szepnęła, odwracając się do reszty i pokazując na to co znalazła - i wybrać inną stronę niż te ślady, nie wyglądają na... kocie - dodała, po czym ruszyła dalej - ostrożnym, ale pewnym siebie krokiem. Jeżeli rodzeństwo pozwoliło, to również w inną stronę niż te ślady - ale nadal tak, by utrzymać się na prostej linii do granicy. - Mhm, pewnie musimy szukać gdzieś dalej - odpowiedziała szeptem na słowa brata odnośnie pytania Sowy. W międzyczasie bystrym wzrokiem również zauważyła dziwny przedmiot Sowy, który zdecydowanie przykuł jej uwagę, potem będzie musiała poprosić ją, by dokładniej to zobaczyć, bo zaintrygował Wronę. Aczkolwiek na razie mieli inny cel i próbowała się na nim też skupić.
the world'sgreatestactordoesn'tneed astage 'causethey'reso goodat theircraftthat 《 ✦Xx✧Xx☾Xx✧Xx✦ 》 ✦Xx✧XxNOBODYKNOWSTHEY'REFAKEXx✧Xx✦ the foolshave nocluethe onetheyknewwasjust afraud the master ofpretendingto besomethingthatthey'renot
Bezpiecznie szli dalej. Przez dłuższy czas było długo, długo nic, aż większość z nich w końcu dostrzegła na swej drodze ciekawe nowości. Przedmiot i obiekt. Zapach, który wpadł do nosa Wrony robił się dużo lżejszy, aż w końcu rozpłynął się w powietrzu. Żadne ślady na ziemi także nie prowadziły przez ścieżkę, którą szli. Aż doszli w okolice Łabędziego Gniazda, pod osłoną nocy.
Sowa zrobiła niezłe widowisko z przedmiotem, który znalazła. Kocięta zaintrygowane co w pysku niesie ich siostra, od razu się do niej zbiegły i zaczęły wpatrywać w "taflę wody". Wykorzystała chyba swoje szczęście na tą chwilę, bo chwilowo do jej uszy nie docierały żadne dźwięki, do oczu widoki i do nozdrzy zapachy - poza oczywistym zapachem rodzeństwa. Z jednej strony dobrze, bo nie wyczuła zagrożenia, z drugiej źle, bo rodziców ani widu ani słychu. Tylko, że tak jak stwierdził Czartopłoch - czy w ogóle wyczuliby go tak blisko obozu?
Sowa
lvl: 1 | S: 3 (7) | Zr: 3 (7) | Sz: 1 (2) | Zm: 2 (5) | HP: 55 | W: 45
>statystyki obniżone z uwagi na wiek (poniżej 6 ks)
Idąc w kierunku Łabędziego Gniazda mogłoby się zdawać, że będzie to oczywiste, iż jakieś ślady łabędzia będą możliwe do odnalezienia. Dymny kocurek na swojej drodze zdołał znaleźć długie, białe, miękkie pióro przedstawiciela ptasiego gatunku. Było to pióro ewidentnie dorosłego osobnika, bo było spore i miejscami pojedyncze "włoski" wylatywały, jakby ze starości. Znalezisko nie było również lśniące, a raczej zmatowiałe. Pióro leżało pomiędzy kamykami na prawo od Nocy.
Noc
lvl: 1 | S: 3 (7) | Zr: 2 (5) | Sz: 2 (5) | Zm: 1 (3) | HP: 60 | W: 40
>statystyki obniżone z uwagi na wiek (poniżej 6 ks)
Czartopłoch pozbył się nieproszonego pasażera na gapę, a Wrona zaproponowała, by obrać inny kierunek, informując rodzeństwo, że powinni być uważni. Ich dwójka mniej więcej w tym samym czasie dostrzegła niewidziane przez nich dotąd wielkie legowisko. Umieszczone było na brzegu, przemoczone i pełne gałęzi wśród mokrej trawy wyrastającej spod tafli wody. Gniazdo łabędzi. Byli bowiem na terenie należącym do nich, a przynajmniej zamieszkałym przez nie. Jednak wokoło nie czuli zapachu sporych ptaków gigantów, a w gnieździe nie leżało żadne jajko. Wydawało się, że jest bezpiecznie. Niecodzienny to był widok dla takich malców.
Czartopłoch
lvl: 1 | S: 4 (8) | Zr: 2 (4) | Sz: 2 (5) | Zm: 1 (3) | HP: 50 | W: 50
>statystyki obniżone z uwagi na wiek (poniżej 6 ks)
Wrona
lvl: 1 | S: 1 (3) | Zr: 3 (6) | Sz: 3 (6) | Zm: 2 (5) | HP: 60 | W: 40
>statystyki obniżone z uwagi na wiek (poniżej 6 ks)
Duże kocię o gęstym, puchatym i długim futrze. Czarny bimetallic z białymi paluszkami każdej łapy.
Zielonkawe oczy.
Niegdyś radosna, ciekawa i odważna, skora do bójki. Obecnie zagubiona.
Bzycząca Polana, Jarzębinowa Łapa, Jeziorna Bryza
Szła w kierunku który ogólnie obrali, z taflą wody na gałązce w pysku. Przez chwilę popatrzyła na dziwny stos patyków ułożonych nad wodą, po czym stwierdziła, że nie mogą przecież marnować czasu - jeszcze ktoś by ich zatrzymał! Starając się być cicho machnęła na rodzeństwo, żeby szli dalej w obranym przez nich kierunku. Nie mogli się zatrzymywać - musieli dotrzeć do tej granicy, choć niespodzianki takie jak duża ilość wody realizacji tego zadania nie ułatwiały. Ups...
Standardowy pysk, malutka, długie czarne dymne futro, ghost marking, białe znaczenia na palcach przednich łap, szyji, części brzucha, spodzie ogona i po bokach mniejsze, gęsto ułożone plamki, oczy intensywnie brązowe i szaroniebieskie
Momentami cichsza, kontaktowa, kieruje się ciekawością, czasem złośliwa i nachalna
Dyrektor [S]
Na szczęście zapach który wcześniej wyczuła Wrona zaczynał być coraz słabszy, aż w końcu zniknął. Nadal była dumna z siebie, że dzięki temu udało im się ominąć potencjalne zagrożenie, aczkolwiek nie pozwoliła by to przyćmiło jej skupienie teraz. Starała się obserwować bardzo uważnie otoczenie, na tyle wykorzystać zmysły na ile mogła, co również i teraz pozwoliło zobaczyć jej coś ciekawego. Poruszyła uszami, lekko zwalniając krok, tylko po to by się przyjrzeć temu co znalazła obok. Może i byli na misji, ale Wrona z natury była ciekawskim stworzeniem. Nie chciała tam podchodzić, ale oglądała to z daleka. Zafascynowało ją to fakt, ale też nagle zorientowała się, że może to oznaczać jakieś niebezpieczne ptaki w okolicy. Szybko spojrzała czy nie ma potencjalnych śladów, ale samo gniazdo wyglądało na opuszczane, a w powietrzu nie czuła żadnego zapachu. - Hm, puste gniazdo - powiedziała cicho, informacyjnie, z lekkim grymasem na pysku - oby tylko nie było tu jakiś wielkich ptaków w okolicy - dodała. Nie podobało jej się to jak wiele dziwnych rzeczy znajdowali! Normalnie byłaby zadowolona, ale może nie w momencie jak wchodziło w to ich życie - chciała zwyczajnie jak najszybciej i bezpieczniej dostać się do granicy. Także starała się iść dalej, ostrożnie i uważnie tak jak poprzednio.
the world'sgreatestactordoesn'tneed astage 'causethey'reso goodat theircraftthat 《 ✦Xx✧Xx☾Xx✧Xx✦ 》 ✦Xx✧XxNOBODYKNOWSTHEY'REFAKEXx✧Xx✦ the foolshave nocluethe onetheyknewwasjust afraud the master ofpretendingto besomethingthatthey'renot