Logo Artemidy
Kwiecista Łąka
Drobna Łapa być może w innych okolicznościach również wolałby być samemu; z tego jednak względu, że towarzystwo było dla niego niezwykle stresujące i nie czuł się pewnie z kimś obok, jeżeli nie żywił do niego specjalnie bliskich jego sercu emocji. W głębi serca jednak bardzo lubił innych i niezwykle interesowały go sprawy dotyczące różnorodności ich charakterów, jednak był zbyt wycofany i przekonany o własnej niskiej wartości, że nie był w stanie bez problemów zawierać relacji. Z Koperkową Łapą było jednak zupełnie inaczej; córka Barwnego Nieba była do tej wyprawy idealną towarzyszką, która wprowadzała do całego wydarzenia niezwykłą magie, widoczną jedynie oczami Bratka. Była dla niego kimś jeszcze niezupełnie odkrytym, a poznawanie jej bliżej było dla niego niezwykle ekscytujące i satysfakcjonujące. Wiedział, że nie byli oni tacy sami, różnili się pod bardzo wieloma względami, mimo to... czuł, że jest w niej coś niezwykłego, co przyciąga go do niej bardziej, niż do innych i to na jej opinii zależało mu najbardziej. Każda minuta spędzona z nią była dla syna Potężnego Strumienia na wagę złota, a przy tym mijały tak szybko, że terminator zupełnie tracił poczucie czasu.
Być może terminatorka Śliwkowej Pestki nie widziała poza obozem nic niebezpiecznego, jednak Drobna Łapa z pewnością podzieliłby zmartwienia jej mistrzyni. On sam w zasadzie nigdy wcześniej sam nie opuścił obozu... dziś był pierwszy raz, gdy nie towarzyszył mu przy tym ktoś o wyższej od niego randze; a paradoksalnie to właśnie z młodszą od siebie Koperek czuł się najbezpieczniej, tak, jakby wytworzyła ona wokół nich tarczę, która miała odepchnąć wszelkie niebezpieczeństwa i pozwolić im się w spokoju rozkoszować naturą.
Usłyszawszy głos terminatorki, podniósł gwałtownie głowę znad jednego kwiatu i spojrzał się w jej już wybarwione, zielone ślepia, zastanawiając się nad moment nad jej pytaniem.
...— Uh... C-cóż, właściwie to ch-chyba Gwiezdny K-Klan tak chciał, ż-że tu trafiliśmy — odparł z przymrużeniem ślepi i ciepłym uśmiechem na pulchnym pyszczku — to chyba ostatnia sz-szansa na podziwianie kwiatów. — dokończył. Cóż, faktycznie zbliżali się do pory, gdy natura będzie uboższa o wszelką roślinność; z pewnością jednak przyniesie im coś w zamian, co będzie równie interesujące i piękne.
Dumał chwilę, wzrokiem obejmując całą szerokość łąki, myślami błądząc gdzieś pomiędzy bladą już czerwienią maku, a zielenią oczu Koperkowej Łapy, gdy nagle zatrzymał ślepia na rosnącym obok jego łapy chabrze, niewielkim, aczkolwiek intensywnie napigmentowanym. Schylił się i oderwał pyszczkiem jego górną część, niewiele myśląc, podchodząc bliżej do niebieskiej kotki i delikatnie kładąc go jej między uszami, dotykając przy tym mimowolnie pyskiem jej czoła, po czym... dość niepewnie odsunął się, czując, jak policzki płoną mu pod warstwą biało-rudego futra.
...— B-bardzo pasuje do twojego futra — miauknął niezbyt głośno, ciągle z kącikami ust podniesionymi lekko do góry. Nie był pewien tego, co zrobił i po chwili namysłu uważał to za skrajnie głupie i żałosne, jednak cofanie czasu było osiągalne jedynie w świecie jego wyobraźni, a niestety to nie w nim się znajdowali. Miał jednocześnie ochotę zapaść się pod ziemie, nie chcąc przy tym spuszczać wzroku z Koperkowej Łapy, której z chabrami definitywnie było do twarzy...
[Obrazek: dc8r8m0-9b6c1f41-ccb0-4957-a267-23004a72...7l38WYSh3A]
i'm not ???
waiting for love again
in the land

[Obrazek: db7hbz9-1452db7f-4a8b-4c2e-b13c-feb6e416...ndmqpUVCOg] ?? ????? ??????? [Obrazek: db7hbz9-1452db7f-4a8b-4c2e-b13c-feb6e416...ndmqpUVCOg]
LVL 2 35 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Koperkowa Łapa cały czas wpatrywała się w Drobną Łapę i jednocześnie obserwowała krajobraz za nim. Chociaż wyglądała na całkowicie rozluźnioną, tak naprawdę miała wytężone wszystkie zmysły, by jak najwięcej odczuć z tej chwili. Bardzo podobał jej się wiatr, który delikatnie dotykał jej futro, a później odlatywał dalej — może do obozu, a może na dalsze nieznajome jej tereny. Jednocześnie sprawiał, że trawa i kwiaty uginały się pod tą siłą. Wszystko tworzyło taki piękny, naturalny widok. I przy tym stał rudy Drobna Łapa, komponujący się w liście drzew w przeróżnych kolorach.
— Nie sądzę, żeby Gwiezdny Klan miał nad nami aż taką moc. O ile w ogóle istnieje — mruknęła nagle, odrywając wzrok od tego całego widoku, a bardziej skupiając go na kocie. Nie wierzyła w gwiezdny klan, ale to głównie dlatego, że nikt jej tego porządnie nie wytłumaczył. Mogła uczyć się wszystkiego sama, ale sprawy takie, jak wiara były całkowicie inną kategorią. — Tak myślisz? Wszystkie tak nagle znikają? — pochyliła głowę, na bok zastanawiając się, czy przy okazji nie dostanie odpowiedzi co do zmieniających kolory liści. Planowała kogoś o to zapytać, a kocur mógł o tym wiedzieć. Na razie jednak dawała mu czas na odpowiedź do pierwszych pytań. A ten akurat szykował się do zrobienia wielkiego kroku (dla niego małego, ale kotów duży, tak, tak).
Kiedy Drobna Łapa kładł jej Chabra na pyszczku, Koperkowa Łapa nie miała pojęcia, co to miało oznaczać. Nigdy nie widziała, by koty kładły sobie coś na głowę. I do tego nie miała jakiegoś większego kontekstu. To było bardzo niespodziewane, w jedno uderzenie serca terminator już się odsunął i wypowiedział swoje słowa cicho, jakby nie był pewny czy chce to powiedzieć. Kotka z ciekawości poruszyła uszami, mimo że widziała tego kwiatka, którego zrywał. Później potrząsnęła głową, żeby ten spadł, ale roślinka widocznie usiłowała pozostać na czubku jej głowy. A więc tylko spojrzała do góry, próbując wyjść swoimi oczami poza oczodół i zobaczyć się z punktu widzenia terminatora. No cóż, to było skazane na porażkę, więc przestała to robić i wróciła wzrokiem na oddalonego kocura. Dopiero teraz zauważyła, będąc wcześniej zajętą kwiatkiem, że do pyszczka Drobnej Łapy przykleił się kawałek trawy. Otworzyła szerzej oczy i pochyliła się w jego stronę. Nie wiedziała, co mógł czuć, a dla niej to nie było jakieś niekomfortowe. Bez żadnego zawahania, polizała go po pyszczku, gdzie znajdował się kawałek rośliny.
— Musiałeś się pobrudzić, kiedy zbierałeś tego niebieskiego kwiatka — odparła, kiedy już się nieco odsunęła, ale wciąż siedziała nadto blisko syna Zroszonego Listka.
LVL 2 5 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie wiedział, skąd wynikała niepewność Koperkowej Łapy względem Gwiezdnego Klanu; Drobna Łapa w zasadzie sam nigdy głębiej nie zastanawiał się nad jego istnieniem. Od zawsze jakoś był świadomy, że tak jest, nigdy też nie był typem kota poddającym cokolwiek w wątpliwość. Był dość bierny i raczej bardzo ufny, a na dodatek nigdy nic nie dostarczyło mu powodów, by uważać, że koty zasiadające na Srebrnej Skórce to bajka. Wiara w to, że po śmierci coś jest, a na dodatek coś pięknego i bezpiecznego, była dla Bratka dość wygodna i miła.
...— Oh, d-dlaczego uważasz, ż-że mógłby nie istnieć? — spytał tonem raczej zaciekawionym, aniżeli, broń Boże, oceniającym, chcąc dowiedzieć się, czy jego rozmówczyni ma ku temu jakiś powód. Nawet, jeżeli miałaby odrzucić wiarę w Klan Gwiazdy, to nie zmieniło by nic w tym, jak syn Potężnego Strumienia ją odbiera; w oczach terminatora Koperek znaczyła już zbyt wiele, by taka sprawa zmieniła cokolwiek...
...— W-wydaje mi się, że... k-kulą się i chowają p-przed chłodem, ż-żeby później wyrosnąć na n-nowo. — powiedział, spoglądając na rosnące obok nich kwiaty, rozciągające się jeszcze długo przed nimi. Finalnie i tak bladozielone ślepia spoczęły na córce Barwnego Nieba, od czasu do czasu zerkając na okolicę za nią.
Siedział w dalszym ciągu niezwykle skrępowany i niejako zawstydzony tym, co zrobił, choć widział, że Koperkowa Łapa i w tej sytuacji nie okazała względem tego żadnych widocznych emocji; nie wiedział, z czego to wynikało. Chciał się dowiedzieć o niej jak najwięcej i miał nadzieję, że prędzej czy później zrozumie ją w pełni i będzie w stanie się do niej dostosować, albo i otworzyć ją na nieznane jej wcześniej emocje. Cóż... sam nie wiedział, czy jego czyn miał oznaczać cokolwiek, raczej był pretekstem do zbliżenia się do niej i rozluźnienia atmosfery, która w odczuciu Bratka jedynie się zagęściła; poza tym, widok Koperkowej Łapie z kwiatuszkiem na głowie był najpiękniejszym, jaki terminator w życiu widział. Uśmiechnął się, gdy terminatorka usiłowała zrzucić go z głowy, a ten nie dawał za wygraną, nie chcąc ani trochę opuszczać jej czoła. Czuł się w tym momencie, siedząc z nią w tak pięknej okolicy, jak w zupełnie innej, piękniejszej niż zazwyczaj rzeczywistości. Poczuł, że dostał od życia promyk, który miał pomóc mu uśmiechać się częściej... A po stracie matki i tyloma zmartwieniami, jakie przynosił mu trening i sama wizja zostania wojownikiem to było coś, co pozwalało mu nie wątpić przez chwilę w to, że kiedykolwiek poczuje się dobrze - bo mimo tego, że czuł się jak głupi idiota, to w głębi serca naprawdę czuł teraz szczęście, choć nie umiał do końca wytłumaczyć tego, w jaki sposób różniło się ono od takiego, jakie już kiedyś w życiu czuł.
Gdy Koperkowa Łapa zbliżyła się do jego pyszczka, ten przymknął machinalnie oczy, nie będąc na to przygotowanym; lecz to, co poczuł za moment nie mogło się równać w żaden sposób z tym, co czuł już wcześniej - z chwilą, gdy poczuł dotyk jej języka na pyszczku, jego ciało ogarnął przyjemny, ciepły dreszcz, a jego mięśnie początkowo bardzo się spięły, jednak szybko opanował je, stając się nieco bardziej rozluźnionym. Poczuł po raz kolejny niesamowite ciepło na policzkach, a jego oczy delikatnie się zaszkliły. Gdy terminatorka już się odsunęła, ten jeszcze chwilę nie mógł zebrać się na to, by powiedzieć cokolwiek - nawet, jeżeli kotka nie miała na myśli nic więcej, prócz zdjęcia kawałka trawy z jego pyszczka, to tak czy siak było to coś, czego ten w życiu by się nie spodziewał.
...— O-oh... T-tak, dz-dzięk-kuję — powiedział dość nieskładnie, jednak jego ciałem miotały straszliwe emocje, takie, że miał ochotę wykrzyczeć swoje szczęście na głos, a jednocześnie ponownie zapaść się pod ziemię i już nigdy spod niej nie wychodzić.
[Obrazek: dc8r8m0-9b6c1f41-ccb0-4957-a267-23004a72...7l38WYSh3A]
i'm not ???
waiting for love again
in the land

[Obrazek: db7hbz9-1452db7f-4a8b-4c2e-b13c-feb6e416...ndmqpUVCOg] ?? ????? ??????? [Obrazek: db7hbz9-1452db7f-4a8b-4c2e-b13c-feb6e416...ndmqpUVCOg]
LVL 2 35 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kotka bardzo lubiła rozmawiać na uczące tematy. Chociaż kierowała się własnym doświadczeniem i musiała zobaczyć wszystko na własne oczy, to uważała przeróżne rozmowy za coś, co właśnie ją do tego popychało. Dzięki temu nie była jak jakiś wyrzutek, który uważał swój czubek nosa za najważniejszy. Niestety większość spotkań kończyła się, tak czy inaczej, źle; bo koty w jej obecności dziwnie się zachowywały. Mówiły, rzeczy pozbawione sensu i plątały się we własnych słowach. Jednak każdy się w czymś pasjonował i mógł powiedzieć o danej dziedzinie coś więcej niż inni. Terminatorka... chciała dowiedzieć się właśnie takich rzeczy od każdego, by jeszcze później mogła to potwierdzić.
— Może istnieć, nie znam prawdy. Ale nikt na razie nie sprawił, żebym przekonała się, że tak jest. Chociaż gdybym się z takim Gwiezdnym Klanem spotkała, to bym wiedziała, a nie wierzyła. Wiesz, ja nikomu nie wierzę — odparła szczerze. Takie coś było dla niej całkiem wygodne, a równocześnie pchało ją do tego, by pytać innych o Gwiezdny Klan. Każdy mógł przecież mieć z nim inne doświadczenia, a może ktoś doświadczył na sobie ich obecności. Ten klan był dla niej niczym bajka, ale nie mogła go wykluczać.
Przechodząc do dalszych wydarzeń, Drobna Łapa był niczym otwarta księga co do emocji. Gdyby jeszcze kotka wiedziała jak poprawnie je odczytywać... Co nie zmienia faktu, że widziała jego każdy uśmiech czy spięcie. Nie reagowała na to jakoś specjalnie, bo wiedziała, że każdy kot tak robił i Drobna Łapa nie był w tym wyjątkiem.
— Nie jąkaj się tak i chodź pozbierać kwiaty, nie zapominaj, co mieliśmy robić — mruknęła i w moment pojawiła się z boku drobnego kocurka. Lekko popchnęła go głową w bok, by nakierować go na stronę, po której znalazła ciekawie wyglądające kwiaty. — Może znajdzie się jakiś, który pasuje do twojego koloru futra, bo na razie widzę tylko czerwone, żółte, białe i niebieskie. — Dodała, jeszcze raz tykając go i wielkimi susami (by nie podeptać całej reszty kwiatów) tam pobiegła.
W połowie lotu czy tam skoku zauważyła pomarańczowego kwiatka, więc z poślizgiem się zatrzymała. Prawie by zdeptała pojedynczą roślinkę, ale na szczęście udało jej się zatrzymać jakąś długość łapy przed nim. Potrząsnęła głową i szybko zerwała, by terminator tego nie widział. Chciała, żeby była to taka mała niespodzianka, żeby rudy wcale się tego nie spodziewał. Tak więc obniżyła się tak, by pomiędzy gąszczem trawy i kwiatów była praktycznie niewidoczna. Oczywiście z jej futrem było to praktycznie niemożliwe do wykonania, więc chyba tylko gwiezdni (o ile w ogóle istnieją!) wiedzieli, czy jej towarzysz ją widział. W końcu, kiedy znalazła się blisko niego, wyskoczyła, aby zwalić go z łap.
LVL 2 5 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Drobna Łapa, prawdę powiedziawszy, nie był najbardziej inteligentny i nie łaknął wiedzy jakoś specjalnie, o ile nie tyczyła się ona spraw bliskich jego sercu, takich jak natura i wszelkie jej stworzenie; w tym przede wszystkim kwiaty, o różnorakich barwach i kolorach. Miał wrażenie, że jego głowa tak czy siak nie jest w stanie pomieścić skomplikowanych, głębokich tematów, więc zostawał przy tych najbardziej przyziemnych, lekkich i przyjemnych, nierzadko mając przy tym wyrzuty sumienia, że reprezentuje sobą zbyt mało, by Potężny Strumień był z niego dumny, bo, bądź co bądź, Zroszony Listek na pewno nie była...
Na odpowiedź Koperkowej Łapy ten podniósł brew, usiłując przy tym choć trochę wyobrazić sobie postrzeganie świata przez koteczkę, który był zupełnie inny, niż jego. On był niezwykle łatwowierny i nietrudno mu było uwierzyć we wszystko, co usłyszał, a córka Barwnego Nieba najwidoczniej wolała zbadać wszystko na własną łapę. Bądź co bądź, jej podejście było na pewno rozsądniejsze.
...— M-mam nadzieję, że kiedyś sama się przekonasz... M-może kiedyś zostaniesz przywódczynią i d-dostaniesz od nich dziewięć żywotów, chciałabyś? — spytał, uśmiechając się do niej. Ciężko powiedzieć, jak Koperkowa Łapa poradziłaby sobie na tym stanowisku; gdyby jednak podjęła taką ścieżkę, Bratek byłby najbardziej dumnie służącym poddanym, jakiego widział Klan Rzeki.
Nie sposób było się nie zgodzić - uczucia wręcz kipiały z Drobnej Łapy, bowiem nie potrafił ukrywać choć najdrobniejszej emocji. Dało się z niego odczytać najdrobniejszy stojący włosek, każdy spięty mięsień i nerwowy uśmiech, a przy okazji nie dało się nie zauważyć krążących wokół ślepi, nie mogących znaleźć jednego stałego punktu. Choć ten nie rozgryzł do końca terminatorki, to wiedział, że gdyby porównać ją do książki, to zdecydowanie byłaby ona zamknięta i nieczytelna, co stanowiło dla Drobnej Łapy niemałą przeszkodę w zrozumieniu jej, choć powoli się tego uczył.
Kiwnął zawstydzony głową, gdy Koperek zwróciła mu uwagę na sposób jego wypowiadania się; nie lubił tego, a teraz dodatkowo ciężko było kontrolować mu głos, gdy przebywał w obecności kogoś, przy kim chciał wypaść absolutnie najlepiej, jak potrafił, a jego buzujące emocje tylko mu w tym przeszkadzały. Gdy poczuł na boku pchnięcie terminatorki, zesztywniał nieco, zaraz później odwracając się w przeciwną stronę, by zatopić swój nos w dość wysokiej trawie, odgarniając nim kolejne źdźbła, szukając ukrytych pośród nich kwiatów, które mógłby ze sobą zabrać. Zebrał jeszcze jednego chabra i miał schylać się już, by do kolekcji dołączyć kwiat maku, gdy nagle przed oczami wyrosła mu córka Barwnego Nieba, powodując u niego szybkie spięcie mięśni i nieznaczne odskoczenie do tyłu; nie wspominając już o biciu serca, które od samego wyjścia z obozu ciągle było niezwykle szybkie. Opanowując swoje przestraszenie, zszokowany wyraz pyszczka zamienił na rozbawiony uśmiech.
...— Oh...! — rzucił mimowolnie — H-hej, chcesz żebym t-to ja był pierwszym Gwiezdnym, który Cię nawiedzi? — zaśmiał się, wpatrując się w przy tym w stojącą tuż obok Koperek. Gdyby Drobna Łapa skupił się na szukaniu kwiatków jeszcze bardziej, padłby na zawał, ale na szczęście zbieranina myśli w jego głowie nie pozwalała mu odciąć się od świata całkiem, więc żart terminatorki skończył się jedynie potężnym szokiem. — W-widzę, że coś znalazłaś?
[Obrazek: dc8r8m0-9b6c1f41-ccb0-4957-a267-23004a72...7l38WYSh3A]
i'm not ???
waiting for love again
in the land

[Obrazek: db7hbz9-1452db7f-4a8b-4c2e-b13c-feb6e416...ndmqpUVCOg] ?? ????? ??????? [Obrazek: db7hbz9-1452db7f-4a8b-4c2e-b13c-feb6e416...ndmqpUVCOg]
LVL 2 35 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
To musiało być smutne. Koperkowa Łapa, w przeciwieństwie do Drobnej Łapy miała i mamę, i tatę, którzy zaliczali się raczej do lepszych rodziców. Barwne Niebo bardzo chciała, by jej kocięta poznały jak najwięcej, co widocznie się udało w przynajmniej połowie. Bo i niebieska, jak i jej ruda siostra raczej należały do takich, co wolały na wszelki wypadek wiedzieć więcej niż mniej. Ale cóż to zmieniało, kiedy kotka nie miała ze swoją rodziną dobrych relacji. Matkę uważała za największe zło, ojciec był niewiele lepszy, a całe rodzeństwo magicznie wyparowało. Jedynie pozostawała ta Mętlik, do której terminatorka pałała trochę większą sympatią. Chociaż nie spotykały się często, to mogły ze sobą bez żadnych problemów rozmawiać, tym bardziej że ruda zdawała się ją rozumieć. Dlatego też... no szkoda. Drobna Łapa mógłby się zamienić i chyba wszyscy byliby szczęśliwi.
— Nie, bycie przywódcą musi być nudne. Chociaż chętnie bym się nim stała tylko dlatego, żeby dowiedzieć się tego. Ty nie chciałbyś nim zostać? — zapytała, przekręcając uchem. Terminatorka nie miała idealnego wzorca przywódcy, ale Drobna Łapa mógłby chyba wszystkich słuchać... i pewnie byłby w tym bardzo dobry! Koperek prędzej pozabijałaby cały klan w jakiejś bezsensownej bitwie.
Akurat do terminatora wyskoczyła wtedy, kiedy ten zbierał kwiatka, który był taki sam jak ten na jej łebku. Niefortunnie nie udało jej się zrobić tego, co planowała, więc nie wskakiwała dalej na kocura. Chyba to, co zrobiła, doskonale wystarczało.
— Chciałam cię powalić, ale byłeś szybszy — powiedziała... znowu bez żadnej emocji w głosie. Chociaż w sercu na swój sposób cieszyła się z ciekawie spędzanego czasu z kocurkiem, to nie potrafiła tego w żaden sposób ukazać. Chyba jedynie potrafiła przyprawić go o zawał serca. — Nie chcę, masz tu kwiatka — odparła i już schyliła się w jego stronę by i na jego pyszczku pojawił się piękny kwiat. Nie wiedziała co to za rozmiar, ale była pewna, że jak już wrócą do obozu, to Drobna Łapa odkryje, cóż to było. Może bratek? Kto to wie... Córka Barwnego Nieba całkowicie się nie znała na nazwach, bo wystarczał jej sam wygląd. Nie czuła potrzeby nazywania czegoś, bo również rzadko kiedy komuś o czymś mówiła. Stojąc przy nim, schyliła się i delikatnie położyła na nim kwiatka. Wtedy też przypadkiem go dotknęła (co było nieuniknione, bo roślinkę musiała położyć w idealnym miejscu, na samym środku pyszczka terminatora) i poczuła takie dziwne ciepło... w sensie w nim, nie w niej. — Nie chorujesz na coś? Jesteś strasznie gorący.
LVL 2 5 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Z pewnością terminator z chęcią zamieniłby się sytuacją rodzinną z Koperkową Łapą, gdyby nie fakt, że w życiu świadomie nie dałby jej przeżyć straty matki - nawet, jeżeli kotka niespecjalnie by się tym przejęła, tak terminator miałby z tego powodu wielkie wyrzuty sumienia. Zależało mu na terminatorce i wolał przeżyć cierpienie po raz drugi, aniżeli skazywać ją na jakikolwiek, choćby najmniejszy smutek.
Cóż, nie spodziewałby się, że ktokolwiek może uważać stanowisko przywódcy za nudne, ale Drobna Łapa zdążył się już przekonać, że Koperek zaskoczy go jeszcze nieraz. Rzeczy, które uważał za oczywiste, ta potrafiła odebrać w zupełnie inny sposób, co było intrygujące i przyciągało go jeszcze bardziej, jakby pierwszy raz w swoim życiu był głodny wiedzy.
Pokręcił rozbawiony głową, gdy jego rozmówczyni spytała, czy on nie byłby chętny do objęcia tego stanowiska. W życiu przez głowę mu to nie przyszło! Sam miał obawy co do zostania zwykłym wojownikiem, a co dopiero zająć najważniejsze miejsce w samym Klanie? Już nie mówiąc nawet o obowiązkach, to syn Potężnego Strumienia nie zniósłby wielkiej odpowiedzialności i presji na nim ciążącej.
...— O nie, j-ja ani trochę się na n-niego nie nadaję — odparł pewnie, patrząc w zielone ślepia Koperkowej Łapy.
Dalsze działania kotki sprawiały, jakby czas na moment w oczach Bratka stanął w miejscu. Mimo tego, że nie potrafił wyczytać z jej tonu żadnych emocji... To nie wierzył, że podchodzi ona do wszystkiego w tak obojętny sposób. Być może nie potrafi ona po prostu ukazać tego w taki sposób, co on? Przez uśmiech, drgania, czy inny ton głosu? Chciałby ją tego nauczyć ale niestety nie miał pojęcia, w jaki sposób jej to wszystko przekazać... Uśmiechnął się, gdy terminatorka zdradziła mu swój zamiar powalenia go; był ciekawy, jak zamierzała to zrobić - nie była wszak ona bardzo rosła, a Drobna Łapa był kocurem dość... ciężkim. Nie wykluczone jednak, że gdy straciłby on równowagę, zadanie okazałoby się dziecinne proste, niemniej jednak wolał chyba nie przewracać się w jej towarzystwie... wystarczyło już, że jego własne czyny sprawiały, że czuł się jak głupek.
Najwidoczniej Koperek poszła w jego ślady, jeżeli chodzi o przyozdabianie pyszczka rozmówcy kwiatuszkami. Gdy terminatorka ponownie się do niego zbliżyła, ten poczuł jak cudowne ciepło ogarnia całe jego ciało, rozpalając najbardziej jego policzki i okrągły, różowy nos; cofnął nieco uszy do tyłu, sztywniejąc przy tym i czekając na ruch córki Barwnego Nieba. Każdy jej - nawet przypadkowy - dotyk sprawiał, że Bratek czuł się oderwany od rzeczywistości i chciał czuć to już do końca swoich dni.
Na pytanie Koperkowej Łapy kocur chciał odpowiedzieć na różne sposoby, czując, jak emocje w środku buzują, chcąc znaleźć ujście na zewnątrz. Wszystko jednak brzmiało w jego głowie okropnie żałośnie, stąd też, zanim uraczył swoją towarzyszkę odpowiedzią minęła chwila, którą terminator Kałużowego Kroku poświęcił na układanie myśli.
...— T-to chyba dlatego, że... J-jestem... — zaczął, uciekając wzrokiem na boki, chcąc uniknąć kontaktu wzrokowego, jak to zwykle w bardzo stresowych sytuacjach bywa — ...przy Tobie b-bardzo szczęśliwy. — wydukał w końcu, wypuszczając z nosa powietrze. — B-bardziej, niż przy innych...
[Obrazek: dc8r8m0-9b6c1f41-ccb0-4957-a267-23004a72...7l38WYSh3A]
i'm not ???
waiting for love again
in the land

[Obrazek: db7hbz9-1452db7f-4a8b-4c2e-b13c-feb6e416...ndmqpUVCOg] ?? ????? ??????? [Obrazek: db7hbz9-1452db7f-4a8b-4c2e-b13c-feb6e416...ndmqpUVCOg]
LVL 2 35 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No może i tak. Jednak Koperkową Łapę mało co ruszało i po prostu trwałą w takim swoim własnym, niewzruszonym stanie. Także na nią można było nawrzucać najgorsze rzeczy, których doświadczał cały klan, a ona pożarłaby to niczym czarna dziura.
— Jak to? — zapytała, ale Drobna Łapa nie miał zbyt dużo do powiedzenia, bo kotka już od niego czmychnęła, jak było napisane wyżej. Według niej przywódca nie miał zbyt wielu innych obowiązków. Widziała przywódczynię może raz, na swoim terminatorskim mianowaniu. A poza tym? Nigdy. Nie słyszała, żeby wychodziła na patrole, polowania. Może i miała wiele blizn, które świadczyły o ilości bitew, które stoczyła, ale kotka była stara i widocznie nie chciało jej się robić czegoś więcej. Nie miała o niej zbyt dobrego zdania i zdecydowanie szaroniebieska kotka nie była dla niej wzorem do naśladowania. Może jej zastępczyni przyniesie jakiś powiew nowości i na tym stanowisku będzie o wiele lepsza.
Natomiast według Koperek, na tyle ile rozpoznawała poszczególne emocje, tak wszystko wydawało jej zbyt przesadzone. Jakby ukazywali to wszystko nieskończoność razy mocniej i nie było czegokolwiek, co nie sprawiało u nich płaczu albo uśmiechu. Kiedy to robili przy każdej okazji, Koperkowa Łapa miała wrażenie, że one nie mają żadnego znaczenia. Co również powodowało to, że nie chciała poznawać sposobu myślenia innych kotów, ich uczuć i emocji. Mogłaby przecież się tego wszystkiego nauczyć i zgrabnie wtopić w tłum, przy okazji nie zadziwiając innych swoją oziębłością. Ale ona całkowicie tego nie rozumiała; w czym to pomagało, co zmieniało w sposobie ich życia. Dlatego też była jaka była i pewnie to było jej dziwnością. Taką, która nie była trudna do zauważenia, ale ciekawiła takie osobistości jak Drobna czy Mętna Łapa.
I tutaj pojawiał się problem. Czyżby przewalenie biało-rudego było aż takie ciężkie? W końcu terminatorka nie była bardzo słaba. Pewnie swoją siłą przewyższała wielu terminatorów, a też najmniejsza nie była. Jeszcze nie dorosła do największych rozmiarów, a prawie już sięgnęła rozmiarów terminatora. Jeszcze trochę, a będzie największą kocicą w klanie! Poza tym nawet beczki dawało się przewrócić, więc gdyby terminator postanowił osiągnąć idealne rozmiary (jak najbardziej okrągłe), to powinno się to udać. W końcu, kto nie próbuje, ten się nie dowie.
Gdyby terminator powiedział jej o tym, to kotka uznałaby go za poważnie chorego i na jakiejś ukradzionej taczce od dwunożnych przywiozła go do ich medyka. Jeszcze brakowałoby, żeby rudy wyszeptał jej do ucha "Call me an ambulance". No ale dobra, nie idźmy w skrajności. Z Drobną Łapą nie było dobrze i trzeba było jak najszybciej działać. Szkoda, że Koperek umiała jedynie pogarszać jego stan...
— Naprawdę? Raczej wszyscy na mnie narzekają — odpowiedziała na nietypowe słowa terminatora. Cóż, ciężko powiedzieć, że kotka przynajmniej trochę wiedziała, o co tutaj chodzi. Do wszystkiego podchodziła inaczej i jak inni kierowali się emocjami, doszukiwali wszędzie jakichś ukrytych znaczeń, to ona wszędzie szła prostą linią. Taką baardzo, bardzo prostą. — Też wolę spędzać czas z tobą niż z innymi kotami, a nie jestem taka ciepła? A może ty chcesz być moim partnerem? — powiedziała, jakby żartując (z tym że jej ton tego nie mówił), ponieważ miała wrażenie, że szczęście oraz partnerstwo się ze sobą łączą. Właściwie to nie wiedziała, co dokładnie to oznacza, ale no dobrze. Zaraz się na pewno dowie od terminatora.
LVL 2 5 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zupełne niewzruszenie i obojętność były czasami dla Drobnej Łapy celem, którego nie potrafił osiągnąć, o którym marzył, gdy płakał w nocy, przytłoczony własnymi emocjami i zmartwieniami. Chciałby... nie przejmować się wszystkim, czym tylko się dało; nie tylko mamą i jej odejściem, treningiem, ale przede wszystkim mieć zupełnie neutralny stosunek do opinii innych, do siebie, do własnego wyglądu i charakteru. Emocje były potrzebne i terminator czasami je doceniał, ale najczęściej były tylko i wyłącznie jego przekleństwem.
Choć podejście Koperkowej Łapy było zrozumiałe i widzenie tak wielu emocji, które na dodatek były często wyraziste i wyolbrzymione, mogło faktycznie sprawiać wrażenie nieszczerych i wymuszonych, tak w przypadku Drobnej Łapy wszystkie uczucia, które wyrażał, dając im upust na zewnątrz, pod postacią uśmiechu czy drżącego głosu, były w stu procentach szczere i naturalne. Kocur większości z nich nie potrafił kontrolować, zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych, co często uważał za niezwykłą wadę. Był niesamowicie niestabilny i choć starał się to ukrywać, z reguły osiągał zupełnie odwrotny skutek od zamierzonego, zasypując skonfundowaną Koperek ogromem uczuć, których nie potrafiła pojąć. Chciał być dla niej najprostszy w przekazie, jednakże emocje, którymi pałał do kotki, a których sam do końca jeszcze nie rozumiał mocno mu w tym przeszkadzały.
Być może i Koperkowa Łapa faktycznie byłaby w stanie go powalić - cieszył się jednak, że nie próbowała, bowiem był już wystarczająco niestabilny psychicznie, by jeszcze móc sobie poradzić z tą fizyczną. W oczach Bratka córka Barwnego Nieba była w końcu dalej drobna i maleńka, mimo tego, że od czasu ich pierwszego spotkania wyrosła i z pewnością wydoroślała. Był bardzo nostalgiczny i czasem takie zmiany umykały jego uwadze, nawet, jeżeli była ona w całości skupiona na niebieskiej kotce. Paradoks.
Usłyszawszy pierwsze słowa kotki ten kiwnął pewnie głową, chcąc utwierdzić ją w przekonaniu, że jego intencje są szczere. Nie spodziewał się wtedy zupełnie, co nastąpi dalej i z czym będzie musiał się zmierzyć - w zasadzie czy ktokolwiek by się tego spodziewał? Wysłuchał jej do końca i... wraz z jej słowami o partnerstwie w gardle terminatora ugrzęzła gula, a jego łapy zupełnie zmiękły, dając mu wrażenie, że nie są w stanie go dłużej utrzymać; ten jednak walczył, by nie upaść na ziemie, tuż przed swoją rozmówczynią, która... mimo wszystko trafiła w sedno.
A może ty chcesz być moim partnerem?
Te słowa brzmiały w jego głowie, tworząc echo obijające się o jego czaszkę. Miał tak wiele do powiedzenia... a tak mało słów pasujących do ich sytuacji. A czy ty tego chcesz? Ja... wydaje mi się, że to jest powód, dla którego jeszcze nie uciekłem z Klanu, kończąc na dnie rzeki lub w szczękach jakiegoś drapieżnika. Chciałbym codziennie zrywać dla Ciebie każdy kwiat, który wydała ziemia, nawet jeżeli musiałbym szukać go daleko poza terenami naszego Klanu, wiesz? Mógłbym szukać ich wszędzie, nawet pod śniegiem czy na pagórkach, na które tak nie lubię wchodzić. Nauczyłbym się polować i złamałbym swój strach przed walką, by tylko mieć pewność, że będę Cię w stanie obronić. Tylko przy Tobie nie czuję się najgorszy i jestem w stanie zapomnieć o mamie. Wstawanie porankiem nie jest bólem gdy wiem, że będę mógł z Tobą porozmawiać i rozwiązać kolejną czyhającą w Tobie tajemnicę. Jestem przy Tobie kimś, kim zawsze chciałem być... Czuję, że mogę z Tobą więcej, niż samotnie. Czy partnerstwo oznacza, że będę częścią Ciebie?
Czego miałbym chcieć więcej?

...Pomyślał. Nie mając odwagi powiedzieć choć części z tych słów. Bał się, że Koperek odejdzie, zostawiając go bez słowa, a w jej głowie pozostanie jego obraz jako ckliwego idioty. Poczuł, jak po gorącym policzku cieknie mu łza, jednak nie miał w łapie siły, by ją otrzeć.
...— P-partnerem. — powtórzył głucho, a jego wzrok wlepiony był gdzieś w daleką przestrzeń, a na pyszczku widniał delikatny uśmiech, który mimo wielu sprzecznych emocji, pozostawał niezmienny. Miał ochotę wykrzyczeć jej, że TAK. — j-ja — rzucił, czując, jak słowa zupełnie nie chciały się kleić — ch-chyba...
[Obrazek: dc8r8m0-9b6c1f41-ccb0-4957-a267-23004a72...7l38WYSh3A]
i'm not ???
waiting for love again
in the land

[Obrazek: db7hbz9-1452db7f-4a8b-4c2e-b13c-feb6e416...ndmqpUVCOg] ?? ????? ??????? [Obrazek: db7hbz9-1452db7f-4a8b-4c2e-b13c-feb6e416...ndmqpUVCOg]
LVL 2 35 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Terminatorka nie miała prawa wiedzieć, co czuł Drobna Łapa. Jej obecny poziom poznania nie dawał odpowiedzi co do jego zachowania. Nie wiedziała, co oznaczało wiele rzeczy i nawet jeśli je zauważyła, to nie pytała się o nie, ponieważ zwykle jej to nie interesowało. Wydawało jej się, że z nią było wszystko w porządku i to jedynie inni są bardzo, bardzo nadwrażliwi. Czuła się dobrze, jeśli można tak powiedzieć, ze sobą i wierzyła, że potrafi wszystkich zrozumieć. Mimo że czasem rozmawiała z Mętlik na tematy emocji, to nigdy nie traktowała tego na sto procent poważnie; jakby chciała udowodnić, że o wiele lepiej jest bez tego.
W przeciwieństwie do Drobnej Łapy to ona była powodem złego samopoczucia innych. Nie umiała postrzec granic, więc mówiła, co jej na język przyszło. Kilkoma słowami mogła zepsuć komuś dzień i wcale nie odkryć, że coś takiego zrobiła. Zresztą i tak nie zrozumiałaby, czemu ktoś się obraził na to, co mu powiedziała. Zapewne była też największym i najgorszym źródłem przeżyć Drobnej Łapy. Robiła przy nim wszystko, zupełnie nie rozumiejąc co on czuje, a ten musiał jakoś to przełknąć i nie wybuchnąć od nadmiaru wrażeń. Gdyby tylko sama nie widziała w swoim zachowaniu niczego dziwnego, to można byłoby powiedzieć, że kotka bawiła się nim jak kocięta pieszczochów kawałkiem włóczki. Ale no właśnie. Nie miała zielonego pojęcia.
Kolejne, niefortunnie ułożone pytanie. Tak bardzo podobne do względnie przypadkowego dotykania terminatora ogonem. Oczywiście nikt nie musiał wiedzieć, że terminatorka równie dobrze panowała nad swoim ciałem. Każdy dotyk, każde spojrzenie, które zapewne bardzo mąciło rudego kocura. A dla Koperek... tu nie było niczego. Oprócz tego, że bez problemów mogła spędzać z nim czas i nie zapaść przy tym w wieczny sen. Interesował ją też jego wygląd i mogła traktować go jako taki manekin do swoich obserwacji. Istnie niekorzystna pozycja dla terminatora Kałużowego Kroku.
— Rozumiem, że nie chcesz o tym mówić. Nie musisz tego robić. Nawet nie wiem, co to jest — powiedziała i pochyliła głowę, by zebrać pobliskie kwiaty. W końcu ona jeszcze się tym nie zajęła, w przeciwieństwie do rudego. Kiedy ten je zbierał, kotka szykowała na niego zasadzkę. Robiąc to, uważała, by przypadkiem żadnego kwiatka nie uszkodzić. Później mogła na nie patrzeć, kiedy już znajdzie się w obozie i będzie miała dużo wolnego czasu. Tam nie rosło zbyt dużo kwiatów, więc nie miała zbyt wiele rzeczy do poznawania. Starała się zebrać przynajmniej po dwa z każdego rodzaju, by móc je porównać, ale po chwili podniosła głowę na terminatora. — Zastanawiałam się, czy wiesz może o jakichś pozytywach partnerstwa.
LVL 2 5 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Gdyby tylko Koperkowa Łapa była w stanie odczuć choć ułamek tego, co miotało umysłem Bratka, sprawa byłaby dużo, dużo prostsza i klarowna. Niemniej jednak nikt nie mógł mieć jej tego za złe, tym bardziej, że terminator czuł strach przed otwartym mówieniem o swoich uczuciach. A to było chyba jedyne rozwiązanie, które pozwoliłoby córce Barwnego Nieba na pełne zrozumienie jego intencji, skoro to, co przekazywał mową ciała i mimiką było dla niej nieoczywiste.
Nawet, jeżeli Koperek naprawdę psuła nastroje innym, to cokolwiek nie zrobiłaby względem rudego kocura - ten starałby jak najbardziej wybielić jej czyny czy słowa, tłumacząc je złym odebraniem jej intencji. Właściwie czy terminatorka była winna tego, że ciężko było zobaczyć jej cudze granice? Nie rozumiała innych i nie ma się co dziwić, że jej subiektywne myślenie często było zupełnie sprzeczne z innymi, którzy również, tak jak Bratek, nie umieli mówić bardzo klarownie i zrozumiale, tak, by terminatorka nie musiała zderzać się z niezrozumiałymi dla siebie niewerbalnymi sygnałami.
Dla terminatora Kałużowego Kroku kotka, w jego odczuciu, ani w jednej chwili nie malowała się jako chamska ignorantka, która nie ma granic w mówieniu bardzo, czasem zbyt szczerych rzeczy. Postrzegał ją jako bardzo ciekawą i uroczą istotkę, w którą mógł się godzinami wpatrywać. Nigdy nie czuł tego przy nikim innym, co sprawiało, że jego serce biło przy niej inaczej i Drobna Łapa doskonale zdawał sobie z tego sprawę - ciężko nie zauważyć przecież zmian w zachowaniu, szczególnie, gdy chodzi o własne.
Czekał na odpowiedź ze wzrokiem w bitym w łapy, jednakże Koperkowa Łapa nie odniosła się w żaden do tego, co powiedział; być może nie zrozumiała, że poniekąd powiedział jej, że chciałby zostać jej partnerem. Poniekąd poczuł ulgę i wstyd, który go ogarniał, nieco zmalał, w dalszym ciągu jednak rozpalając jego policzki. Wpatrywał się w kotkę zbierającą kwiaty, beztrosko, zupełnie, jakby Drobna Łapa był w stosunku do niej zupełnie obojętny... Chciałby bardziej dać jej do zrozumienia, że patrzy na nią inaczej, niż na innych, jednak nie wiedział czy to dobry moment.
Na jej pytanie wziął głębszy oddech, wydając z siebie pomruk zastanowienia, by zawiesić się z myślami na krótką chwilę.
...— P-partnerstwo ma wiele p-pozytywów — zaczął, w dalszym ciągu mówiąc niepewnie, nieco drżącym głosem — w k-końcu stajesz się dla kogoś... najważniejsza. Dbasz o n-niego bardziej, niż o innych, cz-czujesz się przy tym kimś... wyjątkowo. Ch-chcesz, by każda chwila razem t-trwała wiecznie... i by ten ktoś z-zawsze był szczęśliwy. Z Tobą. — wymienił, poniekąd wszystko, co sam odczuwa w jej towarzystwie, mimo że przecież byli przyjaciółmi. Nie wiedział, czy taki opis jej wystarczy, by wszystko sobie zobrazować, nie miał przecież pojęcia, jak terminatorka postrzega takie kwestie. Partnerstwo było przecież rzeczą nacechowaną emocjami, a jak je pojąć, gdy się ich nie rozumie?
[Obrazek: dc8r8m0-9b6c1f41-ccb0-4957-a267-23004a72...7l38WYSh3A]
i'm not ???
waiting for love again
in the land

[Obrazek: db7hbz9-1452db7f-4a8b-4c2e-b13c-feb6e416...ndmqpUVCOg] ?? ????? ??????? [Obrazek: db7hbz9-1452db7f-4a8b-4c2e-b13c-feb6e416...ndmqpUVCOg]
LVL 2 35 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Obłok nie pamięta już, ile księżyców minęło od jej ostatniego polowania. W końcu postanowiła, że nadszedł już czas, aby rozruszać nieco swoje łapy i powoli wracać do formy, bo ostatnio naprawdę rzadko wychodziła z lęgowiska, najczęściej po to, aby coś zjeść lub się napić.
Teraz była świetna pora na polowanie, bowiem pojawił się śnieg, a więc jej śnieżnobiałe futro nie będzie się tak bardzo wydzielać w terenie, jak kiedyś.
Za miejsce obrała sobie Kwiecistą Łąkę, która co prawda teraz nie była kwiecista, ale to nie miało teraz znaczenia.
Uniosła wyżej łeb i wzięła głęboki wdech świeżego powietrza. Następnie ruszyła nieśpieszno, spokojnym spacerkiem pod wiatr, wytężając wszystkie swoje zmysły. Rozglądała się, węszyła i nasłuchiwała w tej leśnej ciszy w nadziei, że wkrótce coś znajdzie.

WHY DON'T YOU BE YOURSELF?

[Obrazek: Dl2ZVdT.png]
If you wait for an answer
From
somewhere up above
You
may never hear the laughter
You've
been dreaming of
LVL 3 115 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Cienka warstwa śniegu ledwo wydawała jakiekolwiek dźwięki pod miękkimi łapami wojowniczki, gdy wyruszyła w poszukiwaniu zwierzyny. Jej futerko idealnie wtapiało się w zimowy krajobraz, choć przez smukłe ciało co jakiś czas przechodził dreszcz spowodowany trzaskającym mrozem; ta pora nagich drzew z pewnością nie sprzyjała kotom o krótkim, niezbyt gęstym futerku.
Gdyby nie wytężanie zmysłów i ostrożność, kotka z pewnością przeoczyłaby swoją szansę na zdobycz, gdyż było nią stworzenie, które równie idealnie wtapiało się w śnieg. Na otwartym łąkowym terenie, pod jednym z wyłysiałych krzewów, siedział nietypowy zając o białym jak śnieg futrze i, gdy wojowniczka lepiej mu się przyjrzała, czerwonych oczach. Przez kierunek niemal stojącego w miejscu wiatru nie wyczuła jego zapachu, jednak nic też nie wskazywało na to, by on ją wyczuł. To była jej szansa.

Obłoczny Puch: lvl: 3 | S: 9 | Zr: 9 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 70/70 | W: 50/50
x x
[Obrazek: ItvDGz5.png]
x
x
x
x
x
x
xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚
my birds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we have fewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline from throwing fuel to the fire of that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring me nothing that.
x
x
LVL 5 65 / 400
MedLVL 7 645 / 1100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
18
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No proszę, dosyć szybko coś znalazła! Dobrze, że miała dobry wzrok, bo inaczej nie zauważyłaby tak dobrze zlewającego się z otoczeniem zająca. Nie przejęła się tym, że zając był biały, jedynie nastroszyło ją nieco to, że miał czerwone oczy. Chociaż może to też normalne?
W każdym razie teraz miała dobrą szansę na złapanie czegoś. Powoli i płynnie zaczęła się podkradać do niego pod wiatr, trzymając się nieopodal drzew, uginając przy tym łapy, ale tak, aby brzuch nie dotykał podłoża. Łeb i ogon trzymała na jednym poziomie z grzbietem. Nie spuszczała oka ze zdobyczy, lecz uważała przy tym, gdzie stawia łapy. Nie chciała przecież nadepnąć na jakąś suchą gałązkę. Starała się ściszyć wszystko, nawet swój oddech.
Kiedy tę dwójkę dzieliła odległość mniej więcej dwóch ogonów, zwolniła, po czym ugięła mocniej tylne łapy, przygotowując się do skoku. Następnie szybko rzuciła się na zająca, wysuwając do przodu przednie łapy z pazurami oraz otwierając lekko pysk, z zamiarem pochwycenia i przegryzienia gardła, szybko uśmiercając go.

WHY DON'T YOU BE YOURSELF?

[Obrazek: Dl2ZVdT.png]
If you wait for an answer
From
somewhere up above
You
may never hear the laughter
You've
been dreaming of
LVL 3 115 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Biała wojowniczka wręcz stopiła się z otoczeniem, gdy rozpoczęła swoje podchody na zająca. Nietypowe kolorystycznie stworzenie do ostatniej chwili nie miało świadomości czyhającego na nie niebezpieczeństwa, a gdy zobaczyło lecącego na nie drapieżnika, było za późno na reakcję. Kły zacisnęły się na delikatnej szyi, uwalniając płynącą w tętnicach krew i uśmiercając zwierzątko niemal od razu.

+25 exp

Obłoczny Puch: lvl: 3 | S: 9 | Zr: 9 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 70/70 | W: 50-3=47/50
x x
[Obrazek: ItvDGz5.png]
x
x
x
x
x
x
xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚
my birds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we have fewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline from throwing fuel to the fire of that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring me nothing that.
x
x
LVL 5 65 / 400
MedLVL 7 645 / 1100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
18
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości