Średniego wzrostu, dużo łapny z futrem między palcami, ostrych pazurach, długowłosy bury pręgus o klasycznych zawijasach, pędzelkach na uszach, zielono-złotych oczach i białej plamce futra na bródce i paluszkach.
Cicha mysz która najchętniej wyrzuciłaby swe obawy za drzwi i ujeździła rysia bo daje to pozory czegoś nowego. Nie, żeby miał jaja to zrobić.
Cięty ozor wtedy, gdy trzeba. Kocha swą rodzinę i byłby w stanie wskoczyć za nią w ogień, lecz swe smutki przeżywa w ciszy. Kto wie jak na długo.
Porzeczkowa Pestka(KC)
Brudna Stopa(KR)
Gdy tylko usłyszał donośne krzyczenie, bury wojownik nastawił uszy i momentalnie zastygł w miejscu.
Dalej w przykucu kocim ruszył, by zza krzaków i listowia cienistych terenów ujrzeć... Oh, cie panie gwiezdni! Cóż to za piękność w jego oczach się ukazała!
Bzyczkowy mózg dopiero po chwili zorientował się, że kotka wołała pomocy, czyli działo jej się źle.
Bury wojownik przez ułamek sekundy chciał ją zostawić. Przez ułamek sekundy włączyła się w nim kocia ciekawość, co się stanie, jak poczeka...
Jednak z uderzeniem serca wstał. Nie mógł sobie pozwolić, by na jego oczach umarł kot. Psia Gwiazda nie miałby mu tego za złe, synowie pewno też nie, lecz nie umiałby bury spojrzeć na Bajorko, czy Żmijookiego w ten sam sposób.
-Nie obawiaj się młoda damo- - Wyłonił się to jak cienisty kot ma w zwyczaju, z cienia i dodał.
-Bzyczek już kroczy na ratunek! -
Zębiskami złapał za obrożę i kawałek krzaka, a pazurami zaczął drapać o materiał pieszczoszkowego odzienia. Był uważny i spokojny, by nie zadrapać szyi koteczki. Jeszcze tego by mu brakowało!
Chudy, całkiem wysoki, długowłosy, klasyczny bury z małą ilością bieli o zielono-żółtych oczach. Dba o swoje futerko, chodzi z wyprostowaną głową, a na mordce widnieje cały czas szarmancki uśmiech.
Robi to co mu się żywnie podoba, a wszystko spływa po nim jak po kaczce. Uwielbia to co piękne i interesuje się drobnostkami. Skrycie uważa się za lepszego od innych. Stara się nie pokazywać swoich prawdziwych emocji, wszystko chowa za uśmiechem.
Oh czyżby los się dzisiaj do niego również uśmiechał? Listek nie miał pojęcia jak idzie Bzyczącej Polanie, ale nie ma mowy, że ten w tak szybkim tempie wytropiłby aż dwie zdobycze. Pozostało no, złapać zwierzynę i się nie ośmieszyć przy tym. Nie ruszał się, do momentu aż piszczka się nie zatrzymała kawałek dalej. Dopiero wtedy powoli i bez gwałtownych ruchów przybrał pozycję łowiecką i z przeniesionym ciężarem na tylne łapy, powoli zaczął się zbliżać do myszki. Gdyby piszczka się nie spłoszyła, to na samym końcu by wyskoczył w jej stronę, chcąc przygnieść ją i dobić prędko pazurami.
we arethelife,we arethelight we arethe envyof thegodsabove x I'mfeelingdeviousxxxxxxxxxxx xxxxxxyou'relookingglamorous let'sgetmischievousxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxandpolyamorous x wineandwomenandwonderfulvices welcometo thecultofDionysus ˖‧₊˚♡˚₊‧˖
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
No i oficjalnie można powiedzieć, że młody terminator wyszedł na prowadzenie! Mysz nawet nie miała kiedy się zorientować, że czyha na nią zagrożenie; precyzyjne i powolne ruchy kocura zagwarantowały mu zwycięstwo w tym starciu. Jeden skok i po małym gryzoniu, który na szczęście nie cierpiał za bardzo przed śmiercią.
Rycerz Bzyczek wkroczył na ratunek, a na pysku białej, nieznajomej kotki pojawiło się coś na wzór ulgi. Nie była do końca przekonana co do wojownika, ale w tym momencie najbardziej liczyło się to, żeby wyplątała się z tego krzaka.
Próba wyswobodzenia samotniczki przez Bzyka: nieudana (0%)
Czy samotniczka się skaleczy? Rzut [1k2]: 1 – tak; 2 – nie
» wypada: 1 – samotniczka kaleczy się
Rzut [4d6] na obrażenia: wypada 18
Plan był dobry – złapać zębami za obrożę i drapać. Szkoda tylko, że młoda kotka nie zostawiła wszystkiego na barkach wojownika, tylko postanowiła się przydać. Albo zupełnie inaczej zrozumiała jego intencje, bo kiedy złapał zębami za jej obrożę, zaczęła przeć do przodu, myśląc chyba, że kocur będzie ją ciągnął. Cóż, nie tylko na nic się to nie zdało, ale również w trakcie kotka nadziała się na ostrą gałąź, która przejechała po jej skórze na szyi dosyć dotkliwie. Zaraz z jej gardła wydobył się ryk.
– Co ty robisz?! Zostaw mnie! – wrzasnęła, zaraz zalewając się łzami z bólu. I co najgorsze: nie tylko dorobiła się szpetnej rany, ale wciąż była zaplątana w tym krzaku, i już nie tak skora do współpracy.
?: S: 12 | Zr: 10 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 55-18=37/55 | W: 55-3=52/55
» rana 2. stopnia: głębokie zadrapanie od gałęzi na szyi; krwawi (w pierwszej kolejce 3HP, w kolejnych po 2HP aż do końca akcji ratunkowej)
Średniego wzrostu, dużo łapny z futrem między palcami, ostrych pazurach, długowłosy bury pręgus o klasycznych zawijasach, pędzelkach na uszach, zielono-złotych oczach i białej plamce futra na bródce i paluszkach.
Cicha mysz która najchętniej wyrzuciłaby swe obawy za drzwi i ujeździła rysia bo daje to pozory czegoś nowego. Nie, żeby miał jaja to zrobić.
Cięty ozor wtedy, gdy trzeba. Kocha swą rodzinę i byłby w stanie wskoczyć za nią w ogień, lecz swe smutki przeżywa w ciszy. Kto wie jak na długo.
Porzeczkowa Pestka(KC)
Brudna Stopa(KR)
Odskoczył szybko, jakby poparzony.
- Wybacz! Wybacz - -
Wyglądało to źle, bury wojownik nie mógł za wiele tu zdziałać. Nie dość, że ani nie wyswobodził, to i do tego zranił.
Cholera jasna.
Odszedł kilka kroków dalej, by złapać za mechowe skupiwisko rosnące w cieniu, wpierw pokazując go samotniczce.
-To powinno pomóc, staram się - -
No, chyba że kocica wolała się wykrwawić. Jeśli jednak nie spanikowała bardziej, Bzycząca Polana starał się zatamować ciecz z rany.
Chudy, całkiem wysoki, długowłosy, klasyczny bury z małą ilością bieli o zielono-żółtych oczach. Dba o swoje futerko, chodzi z wyprostowaną głową, a na mordce widnieje cały czas szarmancki uśmiech.
Robi to co mu się żywnie podoba, a wszystko spływa po nim jak po kaczce. Uwielbia to co piękne i interesuje się drobnostkami. Skrycie uważa się za lepszego od innych. Stara się nie pokazywać swoich prawdziwych emocji, wszystko chowa za uśmiechem.
Ah a czy Listek w ogóle przejął się krzykami? Normalnie tak, ale był na tyle daleko, że prawie nic nie usłyszał, a szelest liści podczas chowania zwierzyny całkowicie zagłuszył wrzask. Był na prowadzeniu, ale nie mógł spocząć na laurach, trzeba było szukać dalej! Tak więc znów zaczął węszyć, nasłuchiwać i wypatrywać za kolejną zwierzyną.
Bzyk miał przygodę życia, a burek łowy życia, świetne to dzisiejsze polowanie.
we arethelife,we arethelight we arethe envyof thegodsabove x I'mfeelingdeviousxxxxxxxxxxx xxxxxxyou'relookingglamorous let'sgetmischievousxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxandpolyamorous x wineandwomenandwonderfulvices welcometo thecultofDionysus ˖‧₊˚♡˚₊‧˖
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Może i Listek tego nie słyszał, ale zwierzyna chyba już tak – nagle okolica jakby ucichła. Żadnej żywej duszy. To chyba był ten moment na złapanie oddechu. Co prawda kocurek o tym nie wiedział, ale nie było co się na razie martwić o możliwość przegranej: był na prowadzeniu i raczej nie miało się to zmienić w najbliższej chwili.
Zrozpaczona i obolała kotka wyszczerzyła kły w kierunku wojownika i syknęła na niego. Kiedy pokazał jej kawałek mchu, szarpnęła się by go mu odebrać.
– Daj mi to! – krzyknęła wściekle i złapała mech, który jakimś cudem zaczęła uciskać sobie do rany.
Czy uda się zatamować krwawienie? Rzut [1k6]: parzyste – tak; nieparzyste – nie
» wypada: 6 – krwawienie ustaje
– To działa – zauważyła jedynie nieco spokojniejszym tonem. Po chwili rana przestała kompletnie krwawić. – Ale już nic nie rób! Zostaw mnie. Albo znajdź kogoś sensownego – dodała zaraz. Nie zamierzała już ufać buremu… Jak mu tam było? Bzyczkowi? Imię równie żałosne co ten „ratunek”. Zaczęła dalej ciągnąć, licząc że uda jej się wyplątać obrożę, ale nic z tego.
Średniego wzrostu, dużo łapny z futrem między palcami, ostrych pazurach, długowłosy bury pręgus o klasycznych zawijasach, pędzelkach na uszach, zielono-złotych oczach i białej plamce futra na bródce i paluszkach.
Cicha mysz która najchętniej wyrzuciłaby swe obawy za drzwi i ujeździła rysia bo daje to pozory czegoś nowego. Nie, żeby miał jaja to zrobić.
Cięty ozor wtedy, gdy trzeba. Kocha swą rodzinę i byłby w stanie wskoczyć za nią w ogień, lecz swe smutki przeżywa w ciszy. Kto wie jak na długo.
Porzeczkowa Pestka(KC)
Brudna Stopa(KR)
Odpuścił, wiedział, że nie ma co napierać, szczególnie teraz gdy tak żałośnie nic mu to nie dało.
Nie wiedział przez sekundę co robić, gdy samotniczka zabrała mu mech, lecz sam, chyba ze stresu, syknął.
-Przestań się wiercić! tylko pogarsza to ucisk tego czegoś na twojej szyi! -
Ryknął, jakby nie był sobą.
Wziął głęboki wdech.
Gdy kotka walczyła z obrożą, kocur postanowił obrać inną trajektorię - chciał złamać gałęzie, trzymające kotkę za szyje. No nic, może syn Szyszki usłyszy ten cały zgiełk? Oh, ale się Bzyczek wkopał.
Chudy, całkiem wysoki, długowłosy, klasyczny bury z małą ilością bieli o zielono-żółtych oczach. Dba o swoje futerko, chodzi z wyprostowaną głową, a na mordce widnieje cały czas szarmancki uśmiech.
Robi to co mu się żywnie podoba, a wszystko spływa po nim jak po kaczce. Uwielbia to co piękne i interesuje się drobnostkami. Skrycie uważa się za lepszego od innych. Stara się nie pokazywać swoich prawdziwych emocji, wszystko chowa za uśmiechem.
To, to już zdecydowanie usłyszał. Odległy krzyk, nie mógł wyłapać co dokładnie warknął Bzyk, ale coś o wierceniu? Uścisku? To nie brzmiało dobrze, a tym bardziej nie stawiało Bzyka w dobrym świetle. Listek prędko porzucił szukanie za kolejną zwierzyną i najszybciej jak mógł, popędził w stronę z której padł wrzask.
- BZYCZĄCA POLANO PRZESTAŃ - powiedział stanowczo, nie ukrywając złości w głosie. Czuł krew, ba, nawet widział ją wyraźnie na białym futrze kotki. Samotniczka nie wyglądała na groźną, nawet chyba bezbronną, bo utknęła? Więc tym bardziej wojownik nie powinien jej ranić! - Odsuń się od niej - dorzucił ostrzej, a jego ogon trzepnął z irytacji. Stał twardo na ziemi, przygotowany do ataku, gdyby jednak burek nie chciał się posłuchać. Czy miał jakiekolwiek szanse przeciw wojownikowi z wieloksiężycowym doświadczeniem? Nie, ale też nie mógł stać i patrzeć jak odbiera życie innemu kotu.
we arethelife,we arethelight we arethe envyof thegodsabove x I'mfeelingdeviousxxxxxxxxxxx xxxxxxyou'relookingglamorous let'sgetmischievousxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxandpolyamorous x wineandwomenandwonderfulvices welcometo thecultofDionysus ˖‧₊˚♡˚₊‧˖
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Samotniczka syknęła wściekle, gdy obcy kot nie dawał za wygraną. Co on tak bardzo chciał jej pomóc, co? A właściwie to ją zabić! To przez niego dorobiła się tej szpetnej rany na swoim jak dotąd nieskazitelnym ciele. Oszpecił ją na zawsze i chyba nie miał dosyć. Dobrze, że przynajmniej teraz już się do niej nie zbliżał, a skupił się na gałęziach.
Próba wyswobodzenia samotniczki przez Bzyka: słaba (50%)
Kocur zaczął próbować złamać gałęzie, które ją trzymały. Cóż, co prawda złamać się ich nie udało, ale z całą pewnością się poluzowały. Samotniczka miała już większą swobodę w ruchach, choć dalej była uwięziona.
I wtedy zjawił się on. Kotce aż oczy się zaświeciły na widok drugiego, burego kocura. Ten to był przystojny. I stanął w jej obronie! Coś niesamowitego.
– Słyszysz?! Odsuń się – powtórzyła za nim. Miała nadzieję, że posłucha. I że to ten drugi, zdecydowanie młodszy kocur jej pomoże.
Średniego wzrostu, dużo łapny z futrem między palcami, ostrych pazurach, długowłosy bury pręgus o klasycznych zawijasach, pędzelkach na uszach, zielono-złotych oczach i białej plamce futra na bródce i paluszkach.
Cicha mysz która najchętniej wyrzuciłaby swe obawy za drzwi i ujeździła rysia bo daje to pozory czegoś nowego. Nie, żeby miał jaja to zrobić.
Cięty ozor wtedy, gdy trzeba. Kocha swą rodzinę i byłby w stanie wskoczyć za nią w ogień, lecz swe smutki przeżywa w ciszy. Kto wie jak na długo.
Porzeczkowa Pestka(KC)
Brudna Stopa(KR)
No i tego się obawiał - zarzutów, pretensji, obelg.
-Synek! Nie podnoś na mnie głosu- - Syknął już troche ciszej. No, młody się nie popisał, później pogadają.
Bury brat Psiej Gwiazdy momentalnie odsunął się od samotniczki, lecz nie od samych gałęzi. Wziął krok w tył i dalej próbował poluźnić drewnianą pułapkę.
Dał Dryfującej Łapie miejsce do działania, ogonem wskazując, by się nie obijał i nie rzucał tylko słowami.
Chudy, całkiem wysoki, długowłosy, klasyczny bury z małą ilością bieli o zielono-żółtych oczach. Dba o swoje futerko, chodzi z wyprostowaną głową, a na mordce widnieje cały czas szarmancki uśmiech.
Robi to co mu się żywnie podoba, a wszystko spływa po nim jak po kaczce. Uwielbia to co piękne i interesuje się drobnostkami. Skrycie uważa się za lepszego od innych. Stara się nie pokazywać swoich prawdziwych emocji, wszystko chowa za uśmiechem.
Wojownik odsunął się, ale nie na tyle ile chciał Listek... Ale też dzięki temu terminator trochę lepiej załapał sytuację. Nie wyglądał jakby rzeczywiście chciał zranić kotkę, a przynajmniej nie w tym momencie. Problem w tym, że ten staruch był niesamowicie uparty, chciał pomóc, nawet jeśli samotniczka wyraźnie nie chciała go w pobliżu swojej osoby.
- Nie jestem twoim synem. Powiedziałem, żebyś się od niej odsunął, nie widzisz, że czuje się niekomfortowo przy tobie? No i potrzebujemy medyka, tym szybciej tym lepiej. Ja dokończę łamać gałęzie, ty po niego poleć - dalej mówił ostro, jednak gdy tylko odwrócił mordkę w stronę kotki jego pyszczek od razu rozpromieniał. Uśmiechnął się ciepło i cicho westchnął. - Przepraszam za niego, najwyraźniej ogłuchł na starość. Wytrzymaj jeszcze chwilę, dobrze? Zaraz cię uwolnię, a Bzycząca Polana przyprowadzi kogoś, kto opatrzy twoją ranę - wyjaśnił, gdy w międzyczasie wepchnął się między kotkę i kocura, by pomóc z wyłamywaniem reszty gałęzi. Albo całkowicie zająć jego miejsce, jeśli ten w końcu ruszył swoim łbem i posłucha się kogoś może młodszego, ale mądrzejszego.
we arethelife,we arethelight we arethe envyof thegodsabove x I'mfeelingdeviousxxxxxxxxxxx xxxxxxyou'relookingglamorous let'sgetmischievousxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxandpolyamorous x wineandwomenandwonderfulvices welcometo thecultofDionysus ˖‧₊˚♡˚₊‧˖
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Bzycząca Polana pokazał swoje stalowe nerwy, i pomimo dwóch krzyczących na niego kotów, nie zrezygnował z niesienia pomocy. Wciąż próbował złamać gałęzie, tym razem w towarzystwie Listka, który także starał się tego dokonać.
Próba wyswobodzenia samotniczki przez Bzyka: udana (100%) Próba wyswobodzenia samotniczki przez Listka: udana (100%)
I jak mówi znane powiedzenie – do tanga trzeba dwojga. Czy tam trojga w tym przypadku. Kiedy do akcji ratunkowej przyłączył się Listek, poszło znacznie szybciej: zaraz próby złamania gałęzi zakończyły się sukcesem. Samotniczka wyskoczyła z krzaków jak poparzona, niemalże skacząc z radości. Zupełnie ignorowała ranę, która jeszcze niedawno sprawiała jej ogromne cierpienie. W tym momencie najbardziej liczyło się to, że była wolna.
– Dziękuję ci! – zakrzyknęła uradowana do Listka. Zaraz znacznie mniej przychylne i przyjemne spojrzenie posłała Bzyczkowi. Gdyby nie terminator, akcja pewnie by się nie powiodła. Podeszła bliżej do młodszego z kocurów, otarła się wpierw czołem o jego podbródek, następnie cała, i skończyła połaskotaniem go pod brodą ogonem. – Mam na imię Milka. Jak zwie się mój wybawca? – zamruczała do niego, zupełnie ignorując obecność wojownika. Szczególnie że miał przyprowadzić kogoś kto opatrzy jej ranę. Podobno.
Średniego wzrostu, dużo łapny z futrem między palcami, ostrych pazurach, długowłosy bury pręgus o klasycznych zawijasach, pędzelkach na uszach, zielono-złotych oczach i białej plamce futra na bródce i paluszkach.
Cicha mysz która najchętniej wyrzuciłaby swe obawy za drzwi i ujeździła rysia bo daje to pozory czegoś nowego. Nie, żeby miał jaja to zrobić.
Cięty ozor wtedy, gdy trzeba. Kocha swą rodzinę i byłby w stanie wskoczyć za nią w ogień, lecz swe smutki przeżywa w ciszy. Kto wie jak na długo.
Porzeczkowa Pestka(KC)
Brudna Stopa(KR)
Kotka po chwili została wyzwolona, a Bzycząca Polana ot, tak, po prostu odsunął się na bok, by wyciągnąć kilka drzazg z pomiędzy kłów.
Słowa Dryfującej Łapy go zabolały.
Tak więc siedział tylko i oblizał wargi. Pod futrem miał spięte mięśnie. Bury wojownik zerknął na ranę samotniczki. Niby był powodem jej powstania, lecz...
-Nie zapomniałeś się, młody? Ja, ogłuchłem? - Szepnął jedynie Bzyk, po czym wziął głęboki wdech. Nie mógł być jak Pies. Nie mógł oceniać dzieciaków swojej uczennicy.
Zlustrował bury dwójkę młodziaków wzrokiem. Szczególnie syna szyszki.
-Obiecujesz, a skąd wiesz, że medycy tu przyjdą? Że mnie posłuchają? - Dodał ciszej, by samotniczka nie słyszała.
Bzyczek nie miał zamiaru narażać się kuzynkom, bo młody chciał być bohaterem. Mieli wystarczająco problemów, oni obydwoje.
Chudy, całkiem wysoki, długowłosy, klasyczny bury z małą ilością bieli o zielono-żółtych oczach. Dba o swoje futerko, chodzi z wyprostowaną głową, a na mordce widnieje cały czas szarmancki uśmiech.
Robi to co mu się żywnie podoba, a wszystko spływa po nim jak po kaczce. Uwielbia to co piękne i interesuje się drobnostkami. Skrycie uważa się za lepszego od innych. Stara się nie pokazywać swoich prawdziwych emocji, wszystko chowa za uśmiechem.
Oh udało się! Wiedział, że jak tylko podejdzie to sprawa się rozwiąże. Odsunął się od krzaków i oho? Takiej radości się szczerze nie spodziewał, w końcu kotka chwilę temu wyglądała na tak niezadowoloną... Teraz jakby zapomniała o ranie na karku. O i jak jeszcze miło mu podziękowała. Czuł może lekki dyskomfort przez tę bliskość, ale no przecież jej nie wygoni.
- Dryfująca Łapa. Miło poznać, Milko - dodał ciepło, a potem znów odwrócił się do Bzyczącej Polany. Uśmiech na jego mordce dalej tkwił, jednak można było wyraźnie w nim dostrzec zirytowanie. - Jaskółka na pewno przyjdzie. Jak jej nie będzie i inni nie będą chętni do pomocy to skłam, że to ja też zostałem ranny. Jeśli ktoś będzie miał ochotę się czepiać, to przyjmuję na siebie całą odpowiedzialność - mimo złości brzmiał szczerze i honorowo... Ale wprawdzie aż tak łatwo nie odpuści Bzykowi. W końcu to pewnie jego wina, że kotka skończyła z taką szramą na pierwszym miejscu.
we arethelife,we arethelight we arethe envyof thegodsabove x I'mfeelingdeviousxxxxxxxxxxx xxxxxxyou'relookingglamorous let'sgetmischievousxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxandpolyamorous x wineandwomenandwonderfulvices welcometo thecultofDionysus ˖‧₊˚♡˚₊‧˖
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Dryfująca Łapa. Co za dziwaczne imię. Ale ten Bzyczek… czy tam Bzycząca Polana…? również nie brzmiał najlepiej. Ale cóż, nie mogła pozwolić, by jej sympatia do przystojnego kocura wyparowała jedynie przez to kuriozalne imię. On sam sobie raczej go nie nadał, prawda? Miała taką nadzieję.
– Jaskółka? – spytała jedynie bez przekonania. Jakiś ptak miał ją opatrzyć? No nie do końca jej się to podobało. Ale! Przynajmniej ten cały Dryfująca Łapa zachowywał się jak dżentelmen, chcąc wziąć na siebie całą odpowiedzialność w razie jakichś niepowodzeń. To jak najbardziej wpasowywało się w jej gusta.