Logo Artemidy
Łęgi - zachód
Szlag by to. Chwycił pazurami za skrzydło kruka, jednak ten zbyt szybko się wycofał i jedyne co zrobił to wyrwanie mu garści piór. Tyle dobrego, że nie zaatakował go szczególnie mocno i praktycznie nie poczuł uderzenia w łapę. Zasyczał ostrzegawczo na ptaszysko, które znów uniosło się poza zasięg jego łap i kołowało ponad ich głowami.
Zastrzygł uchem słysząc zrozpaczone biadolenie Śliwki. Uniósł brew zerkając w jej stronę, a chwilę potem zmarszczył czoło. Świetnie. Doskonale. Sierść na jego kryzie oraz wzdłuż grzbietu leniwie się uniosła; o ile nie interesowało go to, co działo się z jego kociętami śmierć jednego z nich, w dodatku tak niepotrzebna i wywołana błędem, egoizmem i skrajną głupotą jakieś gówniary skutecznie sprawiła, że leniwa krew zawrzała w jego żyłach.
- Niech idzie - mruknął nisko, kątem oka sprawdzając, czy kruk nie szykuje się znów do ataku. Oko za oko. Życie za życie. Kruk nie był tu głównym winowajcą, ale stanowił poważne zagrożenie. Śnieżna tymczasem nigdzie nie ucieknie. Jeżeli kruk znów zaatakował zamierzał zrobić dokładnie to samo, co do tej pory - chciał chwycić ptaszysko na tyle skutecznie, by uderzyć nim o podłoże i je uziemić.
if i took you everywhere, then well, you wouldn't know how to walk
if i spoke
on your behalf, then well, you wouldn't know how to talk
if i gave you everything and everything is what i bought
i
can take it all back, i never cared 'bout what you thought

i didn't mean to make you mad, i don't like when you're upset
i'ma call
you later on, baby girl, don't you forget
LVL 5 75 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wszystko było źle. Ktoś mógł zmienić jej imię! To już dość mocno ją zdenerwowało. Ale cóż. Zostawiła nieudacznika, który nie potrafi złapać kruka i płaczącą kotkę. Nie czuła się najlepiej. Wiedziała, że ktoś umarł. A niech umiera. Umrzeć! Od borsula to zrozumiałe, no ale od kruka! Żałosne, po prostu żałosne. Prychnęła jedynie na Głoga i ruszyła dalej. Ale to nie z jej winy zmarła. Gdyby Śliwka nie rozkazała jej czegoś zrobić sprawy potoczyłyby się inaczej. Może i Mknąca by przeżyła. Ruszyła do obozu chcąc powiadomić wszystkich o pogrzebie. W pewny momencie zrozumiała, że to nie ma żadnego sensu. Czy tak czy siak ktoś oberwie. A na dodatek Wschód coś o niej powie, nie koniecznie dobrego. No właśnie Wschód. Ciężko było jej myśleć o bracie. Wyrzuci ją z rodziny?! Nie chciała go zostawiać. Ale musi. Musi być silna. Do tego jak Śliwka zbierze siły to może jeszcze umrzeć. Nie, tak być nie może. Zmieniła taktykę i ruszyła do Siedliska Dwunogich.

// oficjalne zt
[Obrazek: NNUbiDJ.png]
LVL 4 75 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Atak Głoga: udał się słabo[50%] > (12 + 6) - (15 + 12) * 0.5 = -5
Atak kruka: udał się dobrze[100%] > (12 + 12) - (11 + 15) = -2

Ta walka robiła się coraz... dziwniejsza? Na pewno – już jakiś czas temu – obrała niespodziewany kierunek. Teraz jednak gdy kruk był nad wojownikiem wydawać się mogło, że wystarczy jeden ruch łapą i ptak padnie na ziemię, najlepiej martwy. Jednak sprawa wyglądała inaczej, bardzo inaczej. Kruk zniżył lot, szykując się do kolejnego ataku, a Głów ponownie znalazł się w powietrzu, wymachując łapami. Kruk zrezygnował z ataku – na ten moment – zatrzymując się gwałtownie – omijając łapy wojownika - i zmieniając kierunek, by znów zacząć krążyć nad przeciwnikiem. W tym samym czasie Śnieżne Serce zdecydowała się odejść, jak tchórz? Och, a może w planach miała nieco ambitniejsze plany? Pytanie brzmi, jakie? Skoro zdecydowała się odejść od martwej terminatorki, za którą była odpowiedzialna, to... jakieś plany mieć powinna, czyż nie?

Śliwka: lvl: 3 | S: 7 | Zr: 10 | Sz: 10 | Zm: 6 | HP: 57-1=56/70 | W: 48/50
○ przerzuty: 0/3
○ rana 1 stopnia; ślady pazurów na pysku, krwawi; od następnej tury -1HP do końca walki

Mknąca: lvl: 1 | S: 2 (7) | Zr: 1 (5) | Sz: 1 (3) | Zm: 5 | HP: 0/50 | W: 43/50
• śmierć :((
• statystyki spadają o połowę; spadek HP do 1/4
• uszkodzenie gałki ocznej; -2 do celności
○ rana 2 stopnia; rozerwana skóra od nosa do lewej brwi, przechodząca przez oko (uszkodzenie gałki ocznej), krwawi; w pierwszej kolejce 3HP, w kolejnych po 2HP aż do końca walki
○ rana 1 stopnia; uszczerbienie lewej małżowiny usznej

Śnieżna: lvl: 3 | S: 11 | Zr: 7 | Sz: 8 | Zm: 7 | HP: 60 | W: 40/60
• przerzuty 0/2
• spadek wytrzymałości o 1/3; -2 do celności
• daleko od walki

Głóg: lvl: 4 | S: 6 | Zr: 15 | Sz: 11 | Zm: 7 | HP: 77/80 | W: 44-3=41/50
• przerzuty 0/3
○ rana 0 stopnia; obita łapa

Kruk (w locie): S: 12 | Zr: 12 | Sz: 8 | HP: 35/40 | W: 18-2=16/35
• spadek wytrzymałości o 1/4; od następnej tury -2 do celności
○ rana 0 stopnia; wyrwane pióro ze skrzydła
[Obrazek: QZkzoDJ.png]
LVL 3 30 / 200
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kotka przejechała pazurami po ziemi, tworząc w niej pokaźne szramy jakby gotowa do wystrzelania za znikającą wojowniczką. Zmrużyła ślepia i westchnęła słuchając ojca. Nie będzie marnować siły na tą kupę rybich bebechów.
xx— ...Tchórz! — wrzasnęła za znikającą wojowniczką. Była tchórzem, ogromnym tchórzem. Uciekała, wahała się i odwracała od własnych klanowiczów po tym jak zawiodła. Bala się konsekwencji, które będą poważne? Oj, Śliwkowa Pestka już dopilnuje żeby i tak za to odpowiedziała. Odprowadziła wzrokiem wojowniczkę, dostrzegając jej zawahanie i nagły skręt w przeciwnym kierunku niż znajdował się obóz - ona naprawdę chce uciec! Tak bez osądu i kary. Sama z siebie podkula ogon przytłoczona tym wszystkim, czy po prostu wyczuła odpowiednią okazje okraszoną ofiarą by zwiać? Pokręciła łbem i wróciła spojrzeniem do ciała siostry. Nie mogła jej już pomóc. Nurt nie oddychała, była jedynie pustą powłoką w której niegdyś znajdował się duch. Miała szczerą nadzieje, że Śnieżne Serce zostanie przez coś rozszarpana i pochłonie ją Miejsce Gdzie Brak Gwiazd. Nie było miejsca dla takiego kota w Gwiezdnym Klanie. Powinna gnić tam gdzie mordercy i zdrajcy, bo jak inaczej ją nazwać w tym momencie? Śliwka rozkazała jej w napływie emocji. Śnieżna powinna sama wiedzieć, że powinna zabrać stamtąd Nurt, przyłożyć się do opatrywania jej ran aby ta przeżyła. Miała ją pod opieką na Gwiezdny Klan! Adrenalina nadal wraz z krwią szumiała w jej uszach kiedy odwróciła się aby sprawdzić co się dzieje między Głogowym Cieniem a Krukiem. Ta potyczka nie miała sensu... Tylko się męczyli a kruk nadal był żywy i trzepał skrzydłami. Widocznie się męczył, bo jego ataki nie były już takie precyzyjne, ale to nie zmieniało faktu że nadal był niebezpieczny. Był zagrożeniem, jednak jeżeli nie chcieli ponieść więcej ofiar niż to potrzebne powinni...Zostawić go w spokoju. Przełknęła ciężko ślinę i wypuściła powietrze przez nos chcąc się uspokoić, opanować i myśleć w miarę trzeźwo. Na żałobę będzie czas w bezpiecznym obozie, nie mogą tu tkwić i zapuszczać korzeni!
xx— To nie ma sensu, tato — rzuciła w kierunku czarno-białego twardo, posyłając krukowi zimne spojrzenie. — Dajmy mu spokój, nie powinien za nami polecieć a my tylko tracimy czas i energie niepotrzebnie go irytując z marnym skutkiem. — ucieczka była tu konieczna. Nie miała zamiaru patyczkować się z ptaszyskiem a jeżeli miał cokolwiek w swojej główce powinien wiedzieć, że w takiej sytuacji dalsza walka nie ma sensu. Trafił na w miarę wyrównany upór. Oczywiście, uśmiercenie połowicznego winowajcy śmierci Mknącej Łapy było kuszące, jednak Śliwkowa Pestka nie chciała tracić czasu i energii na to ptaszysko. Kroki w sprawie Śnieżnego Serca muszą być podjęte szybko nim zdąży uciec z terenów na dobre. Trzepnęła ogonem i posłała ojcu szybkie spojrzenie ustawiając się tak aby móc chwycić stygnące ciało siostry za kark.
xx— Proszę, pomóż zanieść mi ją do obozu. — miała nadzieję, że kocur się zgodzi. Pochwyciła kark i z przerażeniem przeszedł ją dreszcz. Zapach śmierci wżarł się w jej nos jednak łapy nie odmówiły nieposłuszeństwa i kotka zaczęła... uciekać, ciągnąć jak najszybciej ciało kotki za sobą by zniknąć z oczu kruka w krzakach i między drzewami.

[ponawiam zt, bo nawet jak Gug nie przystanie na to, Śliwka będzie próbowała uciec i zanieść ciało Nurt do obozu i w razie potrzeby zawiadomić innych wojowników o kruku XD]
.................€€
...................€
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było


.........................................................€€ €€ €€ €€ ll

.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było

.........................................l l l
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wziął głęboki wdech, chłodne powietrze wypełniło jego płuca po brzegi gdy patrzył, jak ta tchórzliwa larwa ucieka z podkulonym ogonem nawet nie patrząc się za siebie. Głóg nie był z natury szczególnie mściwy, nie był z tych, którzy poświęcają swój czas i energię na to, by jego przeciwników spotkała krzywda - podejrzewał, że także i tym razem, jeżeli odpowiednio to rozegra, spuszczone ze smyczy rzeczne psy same wytropią i zlikwidują niepotrzebnego śmiecia.
- Ta - mruknął, zerkając na Śliwkową Pestkę jedynie kątem oka. - Idź przodem. Będę cię osłaniał - dodał odwracając głowę w kierunku kruka. Wciąż kołował ponad ich głowami i trudno było stwierdzić, czy będzie kontynuował atakowanie czy też sobie odpuści, dlatego też zamierzał poczekać, aż Śliwka się oddali poza zasięg ptaka i dopiero wtedy pomoże jej targać ciało Nurt do obozu. Nie dadzą przecież rady pogalopować z ciałem na tyle szybko, by ptak ich nie dogonił. Bez przesady.
Zachował pewną odległość od Śliwki, w razie czego gotowy stanąć pomiędzy nią a krukiem - tak, by dać jej możliwość ucieczki bez konieczności opędzania się od ptaka.

myślałem jak to zrobić żeby nie robić problemu z rzutami w razie gdyby kruk dalej atakował i chyba tak będzie najbardziej sensownie |D
if i took you everywhere, then well, you wouldn't know how to walk
if i spoke
on your behalf, then well, you wouldn't know how to talk
if i gave you everything and everything is what i bought
i
can take it all back, i never cared 'bout what you thought

i didn't mean to make you mad, i don't like when you're upset
i'ma call
you later on, baby girl, don't you forget
LVL 5 75 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Co zrobi kruk? > 2k6
parzyste – atakuje; nieparzyste – odpuszcza
wypada: 7 > odpuszcza

Kruk, który przyniósł tyle kłopotów... Kto by pomyślał, że TEN PTAK może być przyczyną tak okropnych skutków, wciąż krążył nad głową rzecznego wojownika, widocznie nie zamierzał odpuścić. Głóg natomiast, spróbował się oddalić, na co ptak mu pozwolił, a następnie rzeczniak wraz z córką zdecydowali się na wycofanie z pola bitwy. Wojownik kroczył osłaniając – w razie czego – Śliwkową Pestkę, a kruk natomiast.... po prostu wylądował na ziemi, skrzecząc hałaśliwie. Och, czy on się naśmiewa? Wydobywany dźwięk z jego dzioba brzmiał zupełnie jak chrapliwy, nieprzyjemny dla ucha śmiech! Jednak ptaszysko pozwoliło odejść dwójce rzeczniaków, odlatując po chwili z miejsca zbrodni

Śliwka: lvl: 3 | S: 7 | Zr: 10 | Sz: 10 | Zm: 6 | HP: 56-1=55/70 | W: 48/50
○ przerzuty: 0/3
○ rana 1 stopnia; ślady pazurów na pysku, krwawi; od następnej tury -1HP do końca walki

Mknąca: lvl: 1 | S: 2 (7) | Zr: 1 (5) | Sz: 1 (3) | Zm: 5 | HP: 0/50 | W: 43/50
•
śmierć :((
[color=#96ce8c]• statystyki spadają o połowę; spadek HP do 1/4
• uszkodzenie gałki ocznej; -2 do celności
○ rana 2 stopnia; rozerwana skóra od nosa do lewej brwi, przechodząca przez oko (uszkodzenie gałki ocznej), krwawi; w pierwszej kolejce 3HP, w kolejnych po 2HP aż do końca walki
○ rana 1 stopnia; uszczerbienie lewej małżowiny usznej


Głóg: lvl: 4 | S: 6 | Zr: 15 | Sz: 11 | Zm: 7 | HP: 77/80 | W: 41/50
• przerzuty 0/3
○ rana 0 stopnia; obita łapa

Kruk (w locie): S: 12 | Zr: 12 | Sz: 8 | HP: 35/40 | W: 16-1=15/35
• spadek wytrzymałości o 1/4; -2 do celności
○ rana 0 stopnia; wyrwane pióro ze skrzydła

Śliwka, rzut na infekcje > 1k6
rana 1 stopnia; ślady pazurów na pysku, krwawi > 3 > brak infekcji

Głóg: +5exp
Śliwka: +5exp
[size=67]//nie jestem pewna co do expów, więc proszę mnie w razie czego kopnąć
LVL 1 20 / 100
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
6
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Obserwował to wszystko z innymi Gwiezdnymi ze spokojem. Kiedyś, gdy żył, byłby zirytowany biernością Przodków - teraz jednak, jako jeden z nich, wiedział, że nie może niczego zrobić. Pozostawało jedynie patrzeć, a to, co widział, nie było zadowalające. W końcu czas stanął na moment w miejscu w chwili, w której życie Mknącej Łapy upłynęło wraz z ostatnią kroplą krwi. Stało się.
Śmierć młodej terminatorki była wypadkową wielu drobnych zdarzeń. Jej arogancji i dumy, dumy Śnieżnego Serca, która wolała prawić morały, zamiast ratować życie terminatorki, za którą była odpowiedzialna, tego, że Śliwkowa Pestka sama nie zatamowała krwawienia, a także i zbyt późnej interwencji Głogowego Cienia, który przecież od dłuższego czasu był świadkiem całego zajścia. Przykre. Córka Kosowej Pieśni miała przed sobą jeszcze tak wiele życia, a teraz, w wieku zaledwie szesnastu księżyców, przyszło jej otworzyć oczy na iskrzącym od gwiazd skraju łęgowego lasu. To nie tak powinno wyglądać, jednak nie mieli żadnego wpływu na to, co się stało. Tak już musiało być.
- Wstań - cichy, ochrypły głos Łososiowej Łuski w końcu przerwał ciszę. Były medyk Klanu Rzeki, tak samo, jak za życia, miał wykrzywioną łapę i zgarbioną postawę ciała; czuł się komfortowo ze swoją niepełnosprawnością, z którą żył od tak wielu księżyców i nie chciał jej porzucać, jako że była ważną częścią jego osoby. I choć Gwiazdy nie mogły od nowa przepisać całego jego materiału genetycznego to przynajmniej tu, na Srebrnej Skórce, zatracił zapach typowy dla kotek na rzecz tego wskazującego na płeć męską - choć i tak trudno było go wyczuć pod ciężkim zapachem ziół, który wciąż nosił na swojej sierści.
- Chodź za mną - wymamrotał, odwracając łeb od siostrzenicy. Nie był pewien, czy wiedziała, z kim rozmawia. Zmarł wszak, gdy ona i jej rodzeństwo byli małymi kociętami. Tak sądził. Czas zlewał się i trudno było przypomnieć sobie dokładne okoliczności tego, co działo się za życia, nawet jeżeli spędził na Srebrnej Skórce stosunkowo niewiele czasu. Dlatego też, jeżeli spytała, odpowiedział jej krótko, kim był. Łososiowa Łuska. Były medyk. Jeżeli nie pytała - nie mówił nic. I tak długo nie musieli iść samotnie, bowiem lada moment Mknąca Łapa miała zostać powitana przez innych zmarłych rzeczniaków. Oni odpowiedzą na wszelkie pytania - Łosoś miał jedynie być łącznikiem i zaprowadzić ją do reszty rodziny.

[size=59]przepraszam, że dopiero teraz
x
★ ★ ★
behind my eyelids are islands of violence, my mind shipwrecked, this is the only land my mind could find. I did not know it was such a violent island, full of tidal waves, suicidal crazed lions; they're trying to eat me, blood running down their chin and I know that I can fight or I can let the lion win. I begin to assemble what weapons I can find 'cause sometimes to stay alive you got to kill your mind...
x
LVL 6 190 / 500
MedLVL 8 916 / 1300
16
Siła
S
13
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
19
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Odpłynęła. Świat rozmazał się przed jej oczami, ostatecznie zamieniając się we wszechobecną, czarną plamę. Chciała się ruszyć, coś powiedzieć... Nie mogła. Głosy dwóch (trzech?) kotów oraz skrzeczenie ptaka zlały się w jedno, by na samym końcu zostawić Mknącą Łapę z wręcz nienawidzoną przez nią ciszą. Czuła się bardzo dziwnie. Nigdy przedtem nie doświadczyła czegoś takiego. Co się w ogóle stało? Pamiętała, że gdy czyściła jedno z oczu... To PRZEBRZYDŁE PTASZYSKO POHARATAŁO JEJ PYSK, ZNOWU! Po tym jednak obraz się urwał, lecz kocica poczuła stłumiony przez te wszystkie emocje ból na jednym z jej boków. Musiała więc upaść... Zemdleć? ONA? OD BYLE KRUKA? Nie dość, że dała się mu zranić w dosyć dotkliwy sposób, to jeszcze musiała się zdać na swoją siostrę oraz Śnieżne Serce! Co prawda tej pierwszej się nie obawiała, były w końcu rodziną, jednak co do drugiej Nurt była niepewna. Mimo to czuła się niekomfortowo z tym, że jest zależna od kogoś innego.
Obudziła się pod wpływem jakiegoś głosu. Sądziła, że gdy otworzy oczy, będzie się znajdowała w lesie razem ze Śliwkową Pestką lub w obozie u Księżycowego Pyłu. Nie spodziewała się jednak, że pierwszym, co zobaczy, będzie połyskująca srebrzystą łuną sylwetka pewnego kota. Był on ciemny i pasiasty z twardymi, jarzącymi się pomarańczowym światłem oczami. Jedna z jego łap była wykrzywiona. Nie znała go... Może nie pamiętała? Już chciała się zapytać, aby wyjaśnić swoje wątpliwości, aczkolwiek to, co ujrzała po rozejrzeniu się, skutecznie ją zatkało. Niedaleko za nią znajdowała się plama o nieregularnym kształcie. W niej zaś ujrzała... Siebie. Zakrwawioną, nieprzytomną i ciągniętą przez przygnębioną Śliwkę. Gdzieś w oddali dojrzała, o dziwo, swojego ojca, walczącego z tym obrzydliwym krukiem. Stała tam również biała wojowniczka. Nurt wytężyła swoje zmysły, zupełnie ignorując znajdującego się obok niej kocura. Udało jej się dzięki temu usłyszeć, że... Nie żyje.

Co?

Zamrugała z wielkim zdziwieniem, po czym szybko przeniosła swój wzrok na kota o burym futrze. Dopiero w tym momencie udało jej się dostrzec, że otacza go bardzo, ale to bardzo dziwna aura, tak samo jak inne postaci znajdujące się w oddali. Przełknęła gulę rosnącą w jej gardle, a strach, którego do tej pory tak bardzo nie odczuwała, zaczął płynąć wielkimi ilościami razem z jej krwią... Takie przynajmniej miała wrażenie, bo patrząc na swoje odbicie można było jedynie stwierdzić, że lęk razem z tą krwią się rozlewał.
Mknąca Łapa była wręcz wbita w ziemię. Nie mogła uwierzyć w to, co się działo. Gdyby umarła przez walkę z ptakiem, PTAKIEM, wyszłaby na jeszcze żałośniejszą niż jej dawny mistrz, Burzowe Niebo. Zacisnęła mocno swoje zęby i wbiła pazury w coś, co imitowało ziemię. Nie, nie, nie... NIE! NIE ZGADZAŁA SIĘ NA TO! NIE TAK TO MIAŁO WYGLĄDAĆ! MIAŁA ZOSTAĆ WOJOWNIKIEM, WYSZKOLIĆ WIELU TERMINATORÓW I STAĆ SIĘ JEDNYM Z NAJWSPANIALSZYCH CZŁONKÓW KLANU RZEKI, KTÓREGO PAMIĘTAĆ BĘDĄ NASTĘPNE POKOLENIA!
Nie zauważyła, gdy łzy zaczęły się gęsto sączyć z jej żółtych oczu. Sama zaś zaczęła po chwili łkać, co do tej pory chyba nigdy Nurtowi się nie zdarzyło. Nie chciała okazywać przed nikim swojej słabości, dlatego w podobnych momentach zawsze gryzła się w język i zgrywała twardą. Teraz jednak nie miało to znaczenia, bowiem było już po wszystkim. Ostatecznie okazało się, że skończyła równie licho i marnie jak Burzowe Niebo, choć ostatnimi księżycami starała się tego unikać jak ognia. Płakanie nad rozlanym mlekiem na nic by się tu nie zdało, dlatego bez słowa podążyła za swoim wujem. Mogła teraz jedynie sobie pluć w brodę, że nie posłuchała się Śliwki i chociaż nie odeszła na tyle, aby być poza zasięgiem kruka.
[Obrazek: dcqrdln-26804716-2fa5-44c6-a6a8-dc071842...7_FwVudSxE]
LVL 1 70 / 100
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
5
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
*****

Potrzebowała czegoś na biały kaszel, NATYCHMIAST. Była coraz bardziej zdesperowana, dlatego wybrała się z samego rana, gdy tylko słońce wychyliło się poza horyzont, rozjaśniając świat. Nie udało się przy Szarych Brzozach, ale może z Łęgami będzie miała więcej szczęścia. Na pewno było im bliżej do lasu niż pasowi drzew przy Grzmiącej Ścieżce. Wtłoczyła chłodne powietrze do płuc, po czym pozwoliła mu z nich ulecieć pod postacią mgiełki. Tym razem nie zamierzała się patyczkować, od razu skupiając się na znalezieniu jałowca. Później mogła pomyśleć o innych medykamentach.
x x
[Obrazek: ItvDGz5.png]
x
x
x
x
x
x
xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚
my birds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we have fewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline from throwing fuel to the fire of that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring me nothing that.
x
x
LVL 5 65 / 400
MedLVL 7 645 / 1100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
18
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
O ile bezpośrednio po rozpoczęciu poszukiwań Księżycowemu Pyłowi nie było dane natknąć się na jakąkolwiek przydatną roślinę, to jednak znalazło się coś innego: delikatne, półprzezroczyste nitki, utkane w skomplikowaną sieć, rozpiętą pomiędzy dwoma chwastami.

Księżycowy Pył: S: 7 | Zr: 12 | Sz: 11 | Zm: 14 | HP: 75 | W: 46/50
» wykorzystane przerzuty: 0/3
» wykorzystane przerzuty na kwiatki: 3/3
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
21
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pajęczyna była zawsze potrzebna, dlatego piaskowa medyczka postanowiła zatrzymać się przy srebrnych nitkach. W mig znalazła patyczki - nie za długie, nie za krótkie, na dodatek całkiem proste - i zaczęła ostrożnie, ale pewnie oraz dokładnie nawijać na nie pajęczynę. Co prawda nie cierpiała na jej niedobór, ale jako że była najpowszechniej używanym medykamentem, nigdy nie było jej za wiele.
x x
[Obrazek: ItvDGz5.png]
x
x
x
x
x
x
xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚
my birds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we have fewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline from throwing fuel to the fire of that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring me nothing that.
x
x
LVL 5 65 / 400
MedLVL 7 645 / 1100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
18
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zbiory były całkiem obfite, to trzeba przyznać, bo Księżycowy Pył zebrała 10 motków pajęczyny, które prędzej czy później na pewno się jej przydadzą. Biorąc pod uwagę zapas w Rzecznym składziku i zbliżającą się Porę Nagich Drzew, to może nie aż tak bardzo, jak przydałby się jałowiec… ale wciąż.

Księżycowy Pył: S: 7 | Zr: 12 | Sz: 11 | Zm: 14 | HP: 75 | W: 46/50
» wykorzystane przerzuty: 0/3
» wykorzystane przerzuty na kwiatki: 3/3
+30 MedExp
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
21
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Dziesięć motków to była zadowalająca ilość. Znalazła dwa duże liście i położyła na nich zbiory uważając, by się nie pozlepiały i nie uszkodziły. W ten sposób zrobiła nieduży "koszyk", w którym mogła łatwo przenosić medykamenty. Tak zaopatrzona ruszyła dalej, rozglądając się za jednym konkretnym ziołem, którego naprawdę potrzebowała. Mimo wszystko nie chciała karmić swoich pacjentów gwiazdnicą. Choć Śliwkowa Pestka ostatecznie wyzdrowiała, na początku czuła się gorzej, co przyprawiło Księżycowy Pył o niemały ból głowy. Westchnęła cichutko, rozglądając się uważnie, nasłuchując oraz węsząc. W jej głowie miała jeden cel: jałowiec. Ja. Ło. Wiec. Ja-ło-wiec-ja-ło-wiec-ja-ło-wiec, powtarzała sobie niczym mantrę w rytm własnych kroków, rozglądając się za medykamentem.
x x
[Obrazek: ItvDGz5.png]
x
x
x
x
x
x
xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚
my birds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we have fewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline from throwing fuel to the fire of that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring me nothing that.
x
x
LVL 5 65 / 400
MedLVL 7 645 / 1100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
18
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Po całkiem udanych pierwszych zbiorach tego dnia pozostawało tylko ruszyć dalej, ale los nie zesłał terminatorowi Łososiowej Łuski ani jałowca, ani żadnej innej przydatnej rośliny. Jedynie wiatr mocniej zawiał, obsypując Rzecznego medyka masą kolorowych liści, które jeszcze przed chwilą niewinnie leżały na stosiku nieopodal.

Księżycowy Pył: S: 7 | Zr: 12 | Sz: 11 | Zm: 14 | HP: 75 | W: 46/50
» wykorzystane przerzuty: 0/3
» wykorzystane przerzuty na kwiatki: 3/3
LVL 3 30 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
5
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie zamierzała tak łatwo odpuszczać, gotowa chodzić po okolicy Łęgów aż znajdzie jałowiec. Zmrużyła oczy, gdy wiatr zawiał mocniej mocniej. Nie przepadała za zimnem, ale miała obowiązki, które mimo wszystko musiała wykonać. Dlatego właśnie kontynuowała rozglądanie się za medykamentem leczącym biały kaszel, szukając charakterystycznego, wiecznie zielonego drzewka o ciemnoszarych owocach. Przy okazji poruszała się ostrożnie, a także nasłuchiwała i węszyła, by nie trafić prosto w paszczę jakiegoś drapieżnika.
x x
[Obrazek: ItvDGz5.png]
x
x
x
x
x
x
xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚
my birds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we have fewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline from throwing fuel to the fire of that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring me nothing that.
x
x
LVL 5 65 / 400
MedLVL 7 645 / 1100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
18
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości