Och...! Biedna Bingus, nie tylko z zimnymi uszami wróci dziś do swojego legowiska. Łabędź odruchowo spojrzał w stronę, w którą odeszła, ale bez sensu było teraz wszczynać alarm czczym nawoływaniem, pieszczoszka nie miała szans go usłyszeć. Schował kawałek materiału tak, jak schowałby piszczkę, myśląc sobie, że powinien zaopiekować się jej własnością, gdyby kotce strzeliło do głowy po nią wrócić. Wyglądała na całkiem przywiązaną do ocieplacza, źle czułby się przechodząc obok niego obojętnie.
A kiedy to zostało załatwione, kontynuował przechadzkę w poszukiwaniu zwierzyny.
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Ach biedna Bingus... Miała jeszcze trzy ocieplacze i swój sweterek, więc może nie będzie aż tak źle? Ale wciąż, miło ze strony Łabędzia, że nie zignorował przedmiotu, tylko rzeczywiście się nim zaopiekował. Bo racja, kto wie, co mogłoby jej strzelić do głowy...
Nastał czas dalszych poszukiwań i o! Ohoho! Cóż za zwierzyna! Między jednym ze zbiorowisk krzaków w okolicy znajdował się zając. Uszaty był zajęty kopaniem czegoś w śniegu... Czego dokładnie to zagadka!
Gdy zastał taki obraz przed oczami, momentalnie przystanął w bezruchu. Zając to nie lada gratka, Łabędź nie pogardziłby zniesieniem go do Obozu. Najpierw jednak należało go złapać, tak też bezzwłocznie wszedł w pozycję łowiecką i wyciszył oddech, czego nie ułatwiało rozemocjonowane nęcącym widokiem serce. Stąd rozpoczął powolne podchodzenie do uszaka, prosząc w myślach Gwiezdnych, by ten nagle nie podniósł głowy znad swoich wykopalisk. O ile udało mu się dotrzeć dostatecznie blisko — na około sus od zwierzaka — wyskoczył nań ze szczękami i pazurami gotowymi do zamachu.
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Racja racja, zaciągnięcie takiego kąska na stos byłoby niezłym wyczynem. Ile kotów mogłoby się najeść! Tak więc warto do tego było podejść na spokojnie, a jednak pewnie, by złapać gagatka bez potknięć... No z tym drugim może być ciężko. Przywódca pamiętał o wszystkich punktach polowania, więc bez problemu podszedł wystarczająco blisko. Pozostało wyskoczyć i cholibka, refleks piszczka okazał się szybszy. O włos, ale jednak uniknął zostania obiadem. No i jakby można było się spodziewać, zając od razu pędem zaczął uciekać od zagrożenia. Ale Łabędź jeszcze miał szansę!! O ile uda mu się go dogonić.
Łabędź i pogonie nie mieli najlepszej wspólnej historii, jednak w momencie, w którym królik znajdował się równocześnie w zasięgu oraz boleśnie poza zasięgiem, patrzenie wstecz i wysnuwanie wątpliwości było ostatnim, o czym myślał. Posłuchał głosu instynktu nakazującego walczyć do końca i rzucił się biegiem za uciekinierem. Cel prosty — dogonić zająca, dorwać w łapy, a na koniec zabić, tylko teoria zwykle miała to do siebie, że prostotą nie lubiła przekładać się na praktykę. Tak więc prócz determinacji, Rzeczniakowi pozostawało mieć nadzieję, kiedy ścigał się ze zwinniejszą piszczką.
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Trochę optymizmu Łabędzia Gwiazdo! W końcu jak trudne mogło okazać się złapanie takiego o piszczka w praktyce. W sumie... Mowa była o zającu, wiec całkiem trudne. Pogoń była intensywna i męcząca, ale całe szczęście determinacja dodała ogromnego kopa długowłosemu i ten po chwili capnął zbiega w swoje łapy. Udało się!!! Na serio się udało! Maluch trochę się powiercił, był w stanie nawet zadać trochę bolący cios w klatkę piersiową przywódcy, ale to była dosłownie ostatnia rzecz, jaką zrobił, bo od razu po tym padł, zabity przez łowcę.
Leżąc w śniegu z martwym zającem w łapach, Łabędź poczuł się prawie jak pierwszego dnia polowania. Okoliczności nieco się różniły — od tamtej pory przybyło mu kilka(dziesiąt) księżyców, zielonej trawki nie dało się dopatrzeć w gęstym puchu, mowa o zającu a nie króliku, natomiast Kałużowego Kroku jego oczy nie widziały od kilku obiegów pór... Niemniej satysfakcji z udanego łowu blisko było do ówczesnej.
Pozwolił sobie na kilka uderzeń serca na odetchnięcie, po czym dźwignął się z ziemi i zataszczył zdobycz pod jedno z drzew, gdzie pieczołowicie ją ukrył. Wolałby mieć do czego tu wrócić, szczególnie po takiej pogoni!
Zachęcony dotychczasowymi sukcesami, ruszył w dalszą drogę, z uwagą rozglądając się na wszystkie strony, węsząc i nasłuchując. Posmak krwi nadal trzymał się jego języka. Napędzał apetyt.
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Racja, chwilka przerwy się należy za tą dziką pogoń! Zając zakopany i hop, można ruszać dalej. Dookoła panowała jak na razie cisza, co w sumie nie było niczym dziwnym po tym, jak zwierzyna i łowca narobili hałasu... Ale było coś innego. Kolejna dziwnie kolorowa plama na śniegu. Przypominała ona materiałem wcześniej znalezioną skarpetkę, ale była hm. Jakaś taka grubsza, miększa i no przede wszystkim większa. Tajemniczy obiekt miał jaskrawo pomarańczowy kolor z mięciutką kulką przyczepioną na górze, a gdyby przywódca chciał, to mógł włożyć do środka tego czegoś swoją głowę, by się ogrzeć. Albo mógł przemycić w niej jakiegoś kociaka, czy przetransportować łatwiej zwierzynę... Cóż, z taką czapeczką możliwości było wiele!
To już raczej nie własność Bingus, taki okaz trudno byłoby przegapić na niewielkim ciele kotki. Łabędź zakładał więc, że ten ogrzewacz należał do dwunożnego — miało to dużo sensu, bądź co bądź ci znani byli z nagminnego gubienia swoich rzeczy. Generalnie stronił od obcych przedmiotów, z drugiej strony było coś kuszącego w ciepłym posłanku rozmiarowo nadającym się dla kociąt. W lecznicy mieli już jeden twór dwunożnych i całkiem nieźle się sprawdzał, może to był dobry pomysł?
Na ostateczną decyzję przyjdzie czas później — na ten moment point skrył ogrzewacz między krzewy, by nigdzie się nie przemieścił w czasie jego nieobecności.
Poszukiwania zwierzyny nadal były priorytetem, do którego prędko wrócił.
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Kto wie, może Łabądź nie przypatrzył się przedmiotowi i okaże się, że ten ma nóżki i ucieknie... Wszystko możliwe z wynalazkami dwunożnych! Ale racja, ciepłe twory ludzi całkiem nieźle sprawdzały się jako legowisko, więc raczej nie szkodzi śmignąć go później do obozu...
Albo lepiej i nie? Bo chyba tajemniczy przedmiot przyniósł nieszczęście znalazcy... Kawałek dalej kilka czarnych plam oblegało jedno z drzew. Cała ekipa szczurów była zajęta wydobywaniem czegoś spomiędzy korzeni drzewa, a na dodatek na tyle skupiona na swoim zadaniu, że nawet nie zwróciła uwagi na węszącego w pobliżu kota.
Dobra passa musiała się wreszcie skończyć, nieprawdaż? A stada szczurów na terenie Klanu nie dało zaliczyć się do pozytywów. Na niego może nie zwróciły uwagi, ale przecież nie zostawi ich samym sobie w wierze, że załatwią swoje sprawy i grzecznie opuszczą ich ziemie, nie krzywdząc nikogo po drodze. W tej kwestii Łabędź musiał upewnić się osobiście, a efektywny sposób był tylko jeden.
Przybrał pozycję łowiecką, ciężar ciała przerzucił na tyły i rozpoczął powolne skracanie dystansu. Lada chwila miało dojść do otwartej wojny, jeżeli jednak dana mu została okazja rozpoczęcia jej z zaskoczenia, chętnie skorzysta.
Spostrzeżony czy nie, finalnie wyskoczył na szczura znajdującego się jak najbardziej na tyłach, zamierzając wgryźć się w rejony kruchego karku. Nie omieszkał też zamachnąć się na oślep — przeciwników było wiele i w bliskim sąsiedztwie, a nuż przejedzie po którymś pazurami.
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Atak Łabędzia na Perełkę > udany > (35-19) > 16hp Atak Łabędzia (na oślep na Rejenta) > udany > (32-10) > 22hp
Ohoho! Cóż za piękny początek walki!! Łabędzia Gwiazda bez najmniejszego problemu podkradł się do zajętego sobą stadka. Pech chciał, że to akurat Perełka odłączył się od grupy i został pierwszą ofiarą kocura. Kły wojownika bez problemu wbiły się w gruby kark, jednak jakoś tak się stało, że zamiast złamać kręgosłup gagatkowi, to przywódca skończył ze szczurzą skórą w pysku... Cóż, tak czy siak małemu nie zostało wiele czasu na tym świecie. Lepiej poszedł Łabędziowi zwykły zamach łapą, bo trafił prościutko w brzuch jednego z ziomków Perełki. Śnieg poplamił się ciemnym szkarłatem, a gryzoń, cóż, jego czas się od razu skończył. Reszta ekipy była na tyle zdezorientowana, że nawet nie zdążyła jakkolwiek zareagować. Ale nie mieli zamiaru puścić tego płazem, już piszczeli i krzyczeli, szykując się, by pomścić poległych towarzyszy.
Łabędzia Gwiazda - lvl: 8 | S: 21 | Zr: 15(18) | Sz: 8(11) | Zm: 13 | HP: 90 (95) | W: 60-4-1=55 (75) • rana 0 stopnia: wyrwany kłaczek futra z prawej łapy • rana 0 stopnia: siniak na klatce piersiowej walka 1:7 zręczność i szybkość obniżone o 3
przerzuty w walce: 7/7
Nie poczuł pod zębami łamiących się kości, niemniej i bez tego szczur wyglądał na martwego, podobnie jak drugi, trafiony łapą. Dwa z głowy, pozostało pięć, nie ma co jeszcze świętować. Łabędź sapnął pod nosem, rzucił szybkim spojrzeniem na resztę brygady i przypuścił kolejny atak, chcąc wykorzystać w pełni dezorientację drużyny. Rzucił się na następnego osobnika w kolejce; poprzedni ruch pazurów zrobił robotę, zatem spróbował powtórzyć manewr szybkim wymachem w pełnym uzbrojeniu. A że kończyn mu natura nie poskąpiła, zaraz i druga ruszyła do boju, choć tutaj już zabrakło szans na porządne wycelowanie — akurat oczy miał o bardziej limitowanym działaniu.
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Atak Łabędzia na Papkina > Krytyczny! > (34-14)*1,5 > 30hp Atak Łabędzia (na oślep na Wacława) > (29-10)*0,5 > 9hp
Atak Cześnika > nieudany Atak Klary > nieudany Atak Wacława > udany > (20-24) > przerzut > (16-21) > wynik mniejszy niż 0 > 1hp Atak Podstoliny > słaby > (19-29) > przerzut > (17-26) > wynik mniejszy niż 0 > 1hp
Oj Łabędź wykorzystał sytuację idealnie! Pierwsze celne machnięcie trafiło w szczura perfekcyjnie! Nawet gdyby miał dar dziewięciu żyć to pewnie i tak nie udałoby się mu po tym pozbierać, ojć. Drugie machnięcie łapą było... Meh, wyszło, zraniło jakiegoś szczura, ale ten dalej żył i czuł się nieźle, na tyle nieźle, by móc atakować dalej.
Gryzonie natomiast no... No się nie popisały. Połowa w ogóle nie trafiła, a druga połowa wyrwała jedynie parę kłaczków z futra wojownika i no, w sumie tyle. Plusy posiadania długiego, ochronnego futerka!
Łabędzia Gwiazda - lvl: 8 | S: 21 | Zr: 16(18) | Sz: 9(11) | Zm: 13 | HP: 90-1-1=82 (95) | W: 55-2-2=51 (75) • rana 0 stopnia: wyrwany kłaczek futra z prawej łapy • rana 0 stopnia: siniak na klatce piersiowej • rana 0 stopnia: wyrwany kłaczek futra z ogona • rana 0 stopnia: wyrwany kłaczek futra z bokobrody walka 1:5 zręczność i szybkość obniżone o 2
przerzuty w walce: 7/7
Stojąc między szczurami, nie potrafiłby ze stuprocentową pewnością stwierdzić, czy traktowały go nad wyraz łagodnie, czy adrenalina przysłaniała ból, ale kłamstwem byłoby powiedzieć, że szczególnie się nad tym zastanawiał. Koncentrował się głównie na zadawaniu ciosów, z lepszym bądź gorszym skutkiem, do reszty oddany walce. Liczył na szybkie zakończenie.
Jedna sztuka nawinęła mu się pod łapę, natomiast nic większego z tego nie wyszło. Na pocieszenie, precyzyjniejszy cios wykluczył z gry trzeciego osobnika. Oby tak dalej.
Znów wyciągnął szczęki po szczurzy karczek, tym razem celując w Cześnika. Tylna łapa kocura drgnęła i kopnęła; wydawało mu się, że coś tam poczuł, więc jeżeli był to jeden z gryzoni (w których lokalizacji ciężko było się połapać, kręciły się jak z pchłami), raczej nie chciał go w pobliżu.