po jej drobnym wypadku, jej wygląd przeszedł wiele zmian. Przycięte do połowy prawe ucho, zerwane niemal całe lewe, do tego blizna przechodząca od brody aż nad prawe oko - a to tylko sam pysk. Na szyi widnieją ślady po pazurach, choć te w dużym stopniu zostały zasłonięte przez futro. Długie ślady po kocich pazurach są również przez całą długość grzbietu, do tego na prawej przedniej i lewej tylnej są ślady po ugryzieniach. Jej futro wciąż pozostaje czysto białe i długie, a ślepia mają ten sam kolor - lewe zielone i prawe niebieskie. Wciąż jest smukła i wysoka, lecz do dawnej piękności jej daleko. Na szyi ma ciemnoczerwoną obrożę z kontaktem do jej człowieka.
podobnie jak wygląd, jej charakter przeszedł zmiany. podczas dochodzenia do siebie po walce z samotnikiem miała wiele czasu na przemyślenia, co miało na nią zaskakująco dobry wpływ, być może przez towarzystwo, jakie miała. w efekcie nie tylko jej ciało, jak i jej umysł przeszły przez proces leczenia, dzięki czemu jest w pewnym sensie weselsza. nadal jest mocno wyciszonym kotem, jednak znacznie łatwiej jest się jej uśmiechać. wciąż jest bezpośrednia w swoich słowach, często nie przejmując się tym, jak może to wpłynąć na jej rozmówców, ale zaskakująco nabrała nieco charakteru, więc zdarzy jej się dogryzać innym tu i ówdzie, oczywiście oczekując tego samego w swoją stronę. są to jednak niegroźne uszczypnięcia, nie obrazy. zdecydowanie chętniej też rozmawia, a jej ciekawość została na nowo rozpalona i nie boi się pytać, jeśli coś ją zainteresuje. nadal zostało w niej jednak wiele mniejszych lub większych problemów, z którymi ciężko jej sobie poradzić, jak strach przed opuszczeniem przez bliskich czy problemy ze snem.
Kruk niestety nie zdążył uciec przed pazurami wojowniczki, której udało się je wbić w jego grzbiet i podrapać, jednocześnie wyrywając mu kolejne pióra. Ptaszysko jednak nie miało zamiaru zmienić swojej taktyki i dalej próbowała trzepać skrzydłami, aby odlecieć i uciec jak najdalej od rzeczniaczki.
there's so much more here, a life worth living and with time you drown the FEELING out it's so n o s t a l g i c maybe all the love was worth the pain?
Tęcza, teraz już Pręgowana Łapa, osiągnęła średni wzrost. Przez małą ilość ruchu i dużą ilość jedzenia i spania, czyli jej ulubionych czynności, nie była w stanie zachować szczupłej sylwetki - i zbytnio jej to nie obchodziło. Nie jest otyła, jednakże większość jej ciała otacza warstwa tłuszczu schowana pod krótką, burą sierścią, na której malują się czarne, klasyczne pręgi. Lewy policzek szpecą szramy po pazurach Kasztan, kotki, która zaatakowała ją podczas ceremonii, gdy Tęcza była jeszcze kociakiem. Podobnie jak i blizny, od tego czasu nie zmieniły się również jej oczy, o szaroniebieskiej barwie. Z wiekiem przednie łapy kotki zaczęły wykrzywiać się na boki.
...nie znormalniała. Nadal mówi dziwaczną składnią, a w rozmowach kieruje się zasadami, które, choć wzięły się z nikąd, są przez nią skrupulatnie przestrzegane - nie zaczyna rozmów pierwsza, nie zmienia tematu konwersacji. Wszystko pojmuje w sposób dosłowny, w swoich wypowiedziach stara się używać jak najmniejszej ilości słów, aby nie marnować energii. Całe jej życie jest podporządkowane oszczędzaniu sił witalnych i uzupełnianiu ich poprzez jedzenie i spanie. Jest bezwzględnie posłuszna kodeksowi, który rozumie w sposób dosłowny, jak również i lojalna, na swój sposób, Czerwonemu Makowi; zdolna do odczuwania emocji takich jak niepokój albo niezadowolenie, jednakże w jej odczuciu przykrywa ją gęsta mgła, która nie pozwala im wydostać się na zewnątrz - jej głos jak i ciało pozbawione są jakichkolwiek śladów emocji, nie jest zdolna do stosowania intonacji i gestkulacji. Ponadto, wewnątrz umysłu ciągle słyszy dźwięk toczących się kasztanów, przez co nie jest w stanie się skupić.
O, nie. To ona miała tu otrzymywać rany, ona, a nie kruk! Nie mogła wyrazić swojej dezaprobaty, bo nie odczuwała jej stricte jako dezaprobaty właśnie, jednakże coś w głębi niej wiedziało, że dzieje się nie tak, jak powinno. Przyszła tu po rany od kruka, a zamiast tego to on był ranny, a ona go atakowała. Ptak zaś uciekał zamiast atakować, co było... nie do końca normalne. Zamachnęła się w jego kierunku ponownie, z wysuniętymi pazurami celując prosto w jego skrzydło, żeby mu się złamało, bo wtedy zostanie na ziemi i będzie mógł ją drapać i dziobać, zostawiając jej krwawe ślady po tym starciu tak, jak zrobił to poprzedni, przy którym uparli się jej pomagać Badylarka i Ciemniejące Niebo. Tym razem na szczęście nikt się nie wtrącał, wiec szansa na rany była znacznie większa. I dobrze, bo nie przyszła tu po to, żeby jutro musieć znowu wyruszać poza obóz i marnować energię.
Hisblood, you see, into the boards it drained, And to change 'emhad I.
But a Chicken-Duck-Woman thingall we got, For us, waiting.
Mistrz: Wcale-Nie-Nocna Wichura Płeć: kotka Matka: kto Ojciec: Trzmieli Pył
Kotka nieco wyrosła i jej wzrost sięga nawet odrobinę ponad przeciętną. Ma dość masywną posturę, choć jeszcze nie wyrobiła sobie takich mięśni, jak jej rodzice. Jej futro niestety zrobiło się szorstkie z czasem, ale zachowało swoją długość i nadal jest niebieskie w klasyczne pręgi. Do tego ma intensywnie pomarańczowe ślepia.
Krukowi ponownie nie wyszła ucieczka i chyba zaczynał już tracić cierpliwość do kocicy. Pazury niestety na niewiele się zdały przy wycelowaniu w skrzydło i jedynie pozbawiły ptaszysko paru piór, ostatecznie jednak wojowniczka zrzuciła swojego przeciwnika na ziemię. Nie złamała mu skrzydła, ale jeszcze miała na to szansę.
Tęcza - lvl: 3 | S: 11 | Zr: 10 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 70 | W: 38-5=33/50 | p: 1/2 Kruk - S: 9 | Zr: 8 | Sz: 4 | HP: 29-9-1=19/40 | W: 27-5=22/35
~ rana 1. stopnia: głębsze zadrapania na grzbiecie w okolicy ogona, krwawią; -1HP na turę
~ rana 1. stopnia: mocne obicie skrzydła
~ obniżenie statystyk o 1/4 z racji spadku HP od następnej tury
i f e e lsomethingso right doingthe..w r o n g.. thing i feelsomething sowrong doing the.....right,..,thing
Tęcza, teraz już Pręgowana Łapa, osiągnęła średni wzrost. Przez małą ilość ruchu i dużą ilość jedzenia i spania, czyli jej ulubionych czynności, nie była w stanie zachować szczupłej sylwetki - i zbytnio jej to nie obchodziło. Nie jest otyła, jednakże większość jej ciała otacza warstwa tłuszczu schowana pod krótką, burą sierścią, na której malują się czarne, klasyczne pręgi. Lewy policzek szpecą szramy po pazurach Kasztan, kotki, która zaatakowała ją podczas ceremonii, gdy Tęcza była jeszcze kociakiem. Podobnie jak i blizny, od tego czasu nie zmieniły się również jej oczy, o szaroniebieskiej barwie. Z wiekiem przednie łapy kotki zaczęły wykrzywiać się na boki.
...nie znormalniała. Nadal mówi dziwaczną składnią, a w rozmowach kieruje się zasadami, które, choć wzięły się z nikąd, są przez nią skrupulatnie przestrzegane - nie zaczyna rozmów pierwsza, nie zmienia tematu konwersacji. Wszystko pojmuje w sposób dosłowny, w swoich wypowiedziach stara się używać jak najmniejszej ilości słów, aby nie marnować energii. Całe jej życie jest podporządkowane oszczędzaniu sił witalnych i uzupełnianiu ich poprzez jedzenie i spanie. Jest bezwzględnie posłuszna kodeksowi, który rozumie w sposób dosłowny, jak również i lojalna, na swój sposób, Czerwonemu Makowi; zdolna do odczuwania emocji takich jak niepokój albo niezadowolenie, jednakże w jej odczuciu przykrywa ją gęsta mgła, która nie pozwala im wydostać się na zewnątrz - jej głos jak i ciało pozbawione są jakichkolwiek śladów emocji, nie jest zdolna do stosowania intonacji i gestkulacji. Ponadto, wewnątrz umysłu ciągle słyszy dźwięk toczących się kasztanów, przez co nie jest w stanie się skupić.
Udało jej się. Zwierzę upadło na ziemię, co zauważyła z pewną konsternacją. Miało ją atakować, a zamiast tego ciągle atakowało, albo się przewracało. Nie o to jej przecież chodziło, miał jej żądać rany, żeby mogła leżeć u medyka i mieć święty spokój, taki, jak kości jej matki leżące głęboko pod ziemią. Pewnie łaziły po nich jakieś robaki, to fakt, ale mało to było chodzących z prawa na lewo elementów w obozie...? Otóż nie.
Z nadal wysuniętymi pazurami, zamachnela się w kierunku skrzydła ptaka, ponownie zamierzając mu je złamać i zmusić go, aby został na ziemi. I żeby wreszcie zaczął ją atakować, bo jak nie otrzyma żadnej poważniejszej rany, to będzie musiała iść i szukać kolejnego drapieżnika, o ile nie okaże się, że nie zmarnowała zbyt dużej ilości swojej energii, a to było kompletnie nieekonomiczne, jeśli chodziło o kwestię jej sił witalnych.
Naprawdę musiała otrzymać dotkliwe szramy w tej walce, a ptak powinien zostać na ziemi i przestać uciekać jak jakiś tchórz.
Hisblood, you see, into the boards it drained, And to change 'emhad I.
But a Chicken-Duck-Woman thingall we got, For us, waiting.
po jej drobnym wypadku, jej wygląd przeszedł wiele zmian. Przycięte do połowy prawe ucho, zerwane niemal całe lewe, do tego blizna przechodząca od brody aż nad prawe oko - a to tylko sam pysk. Na szyi widnieją ślady po pazurach, choć te w dużym stopniu zostały zasłonięte przez futro. Długie ślady po kocich pazurach są również przez całą długość grzbietu, do tego na prawej przedniej i lewej tylnej są ślady po ugryzieniach. Jej futro wciąż pozostaje czysto białe i długie, a ślepia mają ten sam kolor - lewe zielone i prawe niebieskie. Wciąż jest smukła i wysoka, lecz do dawnej piękności jej daleko. Na szyi ma ciemnoczerwoną obrożę z kontaktem do jej człowieka.
podobnie jak wygląd, jej charakter przeszedł zmiany. podczas dochodzenia do siebie po walce z samotnikiem miała wiele czasu na przemyślenia, co miało na nią zaskakująco dobry wpływ, być może przez towarzystwo, jakie miała. w efekcie nie tylko jej ciało, jak i jej umysł przeszły przez proces leczenia, dzięki czemu jest w pewnym sensie weselsza. nadal jest mocno wyciszonym kotem, jednak znacznie łatwiej jest się jej uśmiechać. wciąż jest bezpośrednia w swoich słowach, często nie przejmując się tym, jak może to wpłynąć na jej rozmówców, ale zaskakująco nabrała nieco charakteru, więc zdarzy jej się dogryzać innym tu i ówdzie, oczywiście oczekując tego samego w swoją stronę. są to jednak niegroźne uszczypnięcia, nie obrazy. zdecydowanie chętniej też rozmawia, a jej ciekawość została na nowo rozpalona i nie boi się pytać, jeśli coś ją zainteresuje. nadal zostało w niej jednak wiele mniejszych lub większych problemów, z którymi ciężko jej sobie poradzić, jak strach przed opuszczeniem przez bliskich czy problemy ze snem.
atak kruka: słaby -> (6+16)-(9+10)=5 -> 5*0,5=2 atak tenczy: udany -> (11+13)-(10+6)=8
Kruk miał już coraz mniej sił, więc jego atak nie był zbyt udany, a tym bardziej zbyt silny - Tęcza mogłą zapomnieć o tym, że ptaszysko zrobi jej większą krzywdę. Ona sama natomiast nie złamała krukowi skrzydła, jednak skutecznie utrzymała go na ziemi, zadrapując go przy jego podstawie.
Tęcza - lvl: 3 | S: 11 | Zr: 10 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 70-2=68/70 | W: 33-3=30/50 | p: 1/2
~ rana 0. stopnia: wyrwane futro Kruk - S: 6 (9) | Zr: 6 (8) | Sz: 3 (4) | HP: 19-8-1-1=9/40 | W: 22-3=19/35
~ rana 1. stopnia: głębsze zadrapania na grzbiecie w okolicy ogona, krwawią; -1HP na turę
~ rana 1. stopnia: mocne obicie skrzydła
~ rana 1. stopnia: zadrapanie u nasady skrzydła, krwawienie; -1HP na turę
~ obniżenie statystyk o 1/4 z racji spadku HP
~ od następnej tury -2 do celności
there's so much more here, a life worth living and with time you drown the FEELING out it's so n o s t a l g i c maybe all the love was worth the pain?
Tęcza, teraz już Pręgowana Łapa, osiągnęła średni wzrost. Przez małą ilość ruchu i dużą ilość jedzenia i spania, czyli jej ulubionych czynności, nie była w stanie zachować szczupłej sylwetki - i zbytnio jej to nie obchodziło. Nie jest otyła, jednakże większość jej ciała otacza warstwa tłuszczu schowana pod krótką, burą sierścią, na której malują się czarne, klasyczne pręgi. Lewy policzek szpecą szramy po pazurach Kasztan, kotki, która zaatakowała ją podczas ceremonii, gdy Tęcza była jeszcze kociakiem. Podobnie jak i blizny, od tego czasu nie zmieniły się również jej oczy, o szaroniebieskiej barwie. Z wiekiem przednie łapy kotki zaczęły wykrzywiać się na boki.
...nie znormalniała. Nadal mówi dziwaczną składnią, a w rozmowach kieruje się zasadami, które, choć wzięły się z nikąd, są przez nią skrupulatnie przestrzegane - nie zaczyna rozmów pierwsza, nie zmienia tematu konwersacji. Wszystko pojmuje w sposób dosłowny, w swoich wypowiedziach stara się używać jak najmniejszej ilości słów, aby nie marnować energii. Całe jej życie jest podporządkowane oszczędzaniu sił witalnych i uzupełnianiu ich poprzez jedzenie i spanie. Jest bezwzględnie posłuszna kodeksowi, który rozumie w sposób dosłowny, jak również i lojalna, na swój sposób, Czerwonemu Makowi; zdolna do odczuwania emocji takich jak niepokój albo niezadowolenie, jednakże w jej odczuciu przykrywa ją gęsta mgła, która nie pozwala im wydostać się na zewnątrz - jej głos jak i ciało pozbawione są jakichkolwiek śladów emocji, nie jest zdolna do stosowania intonacji i gestkulacji. Ponadto, wewnątrz umysłu ciągle słyszy dźwięk toczących się kasztanów, przez co nie jest w stanie się skupić.
Chciałaby, żeby już wreszcie umarł albo zadał jej taką ranę, żeby mogła wrócić do obozu i mieć dużo wolnego czasu, ale nie. Tym razem najwyraźniej ptak nic jej nie chciał zrobić. Zupełnie, jakby robił to celowo. Jakby czytał jej my...
Może właśnie potrafił to robić. Skoro kociak Czerwonego Maku umiał się powielać i każdy uważał to za normalne, to może niektórzy czytali w myślach i to też było normalne. "Ran, mieć nie chcę, ran, mieć nie chcę" zaczęła myśleć. W takim wypadku znowu powinien postąpić przeciwnie i zafundować jej odpoczynek u medyka na kilka ładnych księżyców.
Uniosła nieco łapę z nadal wysuniętymi pazurami i tym razem spróbowała uderzyć nimi w głowę ptaka. Skoro bicie go po skrzydłach nie przekonywało go do ataku, to może jak dostanie po głowie, weźmie się wreszcie za działanie.
A wtedy polowaniom i patrolom mogłaby powiedzieć "nie" na najbliższe kilka księżyców.
Hisblood, you see, into the boards it drained, And to change 'emhad I.
But a Chicken-Duck-Woman thingall we got, For us, waiting.
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Atak kruka: nieudany (0%) Atak Pręgowanego Grzbietu: udany (100%) → (10+11)-(8+4)=9
Kruk szarpał się rozpaczliwie, ale wyraźnie opadał z sił. Próbował udrapać wojowniczkę swoimi ostrymi szponami, jednak jego wysiłki spełzły na niczym, a wtedy Pręgowany Grzbiet postanowiła po prostu zdzielić ptaka po głowie. Osłabione ptaszysko straciło wtedy przytomność i w krótkim czasie się wykrwawiło.
Kruk: S: 4 (9) | Zr: 4 (8) | Sz: 2 (4) | HP: 9-9-1-1=ŚMIERĆ/40 | W: 19/35
» rana 1. stopnia: głębsze zadrapania na grzbiecie w okolicy ogona, krwawi (po -1 HP)
» rana 1. stopnia: mocne obicie skrzydła
» rana 1. stopnia: zadrapanie u nasady skrzydła, krwawi (po -1 HP)
» rana 1. stopnia: mocne uderzenie w głowę
» statystyki spadają o połowę z racji spadku HP do 1/4
» celność obniżona o 2
Tęcza, teraz już Pręgowana Łapa, osiągnęła średni wzrost. Przez małą ilość ruchu i dużą ilość jedzenia i spania, czyli jej ulubionych czynności, nie była w stanie zachować szczupłej sylwetki - i zbytnio jej to nie obchodziło. Nie jest otyła, jednakże większość jej ciała otacza warstwa tłuszczu schowana pod krótką, burą sierścią, na której malują się czarne, klasyczne pręgi. Lewy policzek szpecą szramy po pazurach Kasztan, kotki, która zaatakowała ją podczas ceremonii, gdy Tęcza była jeszcze kociakiem. Podobnie jak i blizny, od tego czasu nie zmieniły się również jej oczy, o szaroniebieskiej barwie. Z wiekiem przednie łapy kotki zaczęły wykrzywiać się na boki.
...nie znormalniała. Nadal mówi dziwaczną składnią, a w rozmowach kieruje się zasadami, które, choć wzięły się z nikąd, są przez nią skrupulatnie przestrzegane - nie zaczyna rozmów pierwsza, nie zmienia tematu konwersacji. Wszystko pojmuje w sposób dosłowny, w swoich wypowiedziach stara się używać jak najmniejszej ilości słów, aby nie marnować energii. Całe jej życie jest podporządkowane oszczędzaniu sił witalnych i uzupełnianiu ich poprzez jedzenie i spanie. Jest bezwzględnie posłuszna kodeksowi, który rozumie w sposób dosłowny, jak również i lojalna, na swój sposób, Czerwonemu Makowi; zdolna do odczuwania emocji takich jak niepokój albo niezadowolenie, jednakże w jej odczuciu przykrywa ją gęsta mgła, która nie pozwala im wydostać się na zewnątrz - jej głos jak i ciało pozbawione są jakichkolwiek śladów emocji, nie jest zdolna do stosowania intonacji i gestkulacji. Ponadto, wewnątrz umysłu ciągle słyszy dźwięk toczących się kasztanów, przez co nie jest w stanie się skupić.
Nie otrzymała niczego, co pozwoliłoby jej pozostać w lecznicy, ale przynajmniej miała cokolwiek, co mogła zanieść na stos, żeby potem jedynie spać i jeść przez całą resztę dnia. Widząc, że gawron nie żyje już, podeszła do niego niesamowicie ślamazarnym krokiem, po czym złapała go w pysk za jedno z czarnych skrzydeł. Ślina pociekła jej po podbródku. Gdyby nie kodeks, zapewne by tego ptaka zjadła - tu i teraz, a potem poszłaby spać tam, gdzie właśnie stała. Zamiast tego musiała jednak iść, trzymając jedną z wystających części ptaka w zębach, resztę zaś ciągnąc po ziemi i zaczepiając nią o kamienie, gałęzie i korzenie, przy okazji samej się potykając i przewracając, w końcu jednak udało się jej jednak ruszyć do obozu, gdzie od razu zabrała się za jedzenie cudzej zdobyczy i gdzie zasnęła z nią tuż obok stosu.
Z/t
byłam pewna że wrzuciłam tego posta, huh.
Hisblood, you see, into the boards it drained, And to change 'emhad I.
But a Chicken-Duck-Woman thingall we got, For us, waiting.
Tęcza, teraz już Pręgowana Łapa, osiągnęła średni wzrost. Przez małą ilość ruchu i dużą ilość jedzenia i spania, czyli jej ulubionych czynności, nie była w stanie zachować szczupłej sylwetki - i zbytnio jej to nie obchodziło. Nie jest otyła, jednakże większość jej ciała otacza warstwa tłuszczu schowana pod krótką, burą sierścią, na której malują się czarne, klasyczne pręgi. Lewy policzek szpecą szramy po pazurach Kasztan, kotki, która zaatakowała ją podczas ceremonii, gdy Tęcza była jeszcze kociakiem. Podobnie jak i blizny, od tego czasu nie zmieniły się również jej oczy, o szaroniebieskiej barwie. Z wiekiem przednie łapy kotki zaczęły wykrzywiać się na boki.
...nie znormalniała. Nadal mówi dziwaczną składnią, a w rozmowach kieruje się zasadami, które, choć wzięły się z nikąd, są przez nią skrupulatnie przestrzegane - nie zaczyna rozmów pierwsza, nie zmienia tematu konwersacji. Wszystko pojmuje w sposób dosłowny, w swoich wypowiedziach stara się używać jak najmniejszej ilości słów, aby nie marnować energii. Całe jej życie jest podporządkowane oszczędzaniu sił witalnych i uzupełnianiu ich poprzez jedzenie i spanie. Jest bezwzględnie posłuszna kodeksowi, który rozumie w sposób dosłowny, jak również i lojalna, na swój sposób, Czerwonemu Makowi; zdolna do odczuwania emocji takich jak niepokój albo niezadowolenie, jednakże w jej odczuciu przykrywa ją gęsta mgła, która nie pozwala im wydostać się na zewnątrz - jej głos jak i ciało pozbawione są jakichkolwiek śladów emocji, nie jest zdolna do stosowania intonacji i gestkulacji. Ponadto, wewnątrz umysłu ciągle słyszy dźwięk toczących się kasztanów, przez co nie jest w stanie się skupić.
Kolejny dzień, a ona nadal nie zdobyła swojej rany. Nadszedł najwyższy czas, aby wreszcie do tego doprowadzić. Wyszła z obozu późnym popołudniem - dopiero co się obudziła - i ruszyła przed siebie niezwykle powolnym krokiem. W pewnym momencie, po tym, jak minęło już kilkaset uderzeń serca, zniżyła się nieco na łapach, a tłuszcz na jej ciele zatrząsł się przy tym. Ciężar ciała przeniosła na tylne łapy i ruszyła przed siebie, szukając jakiejś zwierzyny, żeby ją złapać i mieć z głowy polowanie... oraz drapieżnika, który zada jej na tyle poważne rany, żeby mogła księżyc, albo nawet i dwa księżyce, leżeć w lecznicy, w ogóle się nie ruszając. Zdecydowanie potrzebowała odpoczynku, długiego odpoczynku, który pozwoli jej oszczędzić więcej energii, podobnie jak i jedzenie, które w lecznicy będzie jej przynoszone pod nos. Oddychała płytko i cicho, jak zawsze, jako, że nie chciała zużywać na to więcej sił witalnych niż to było konieczne.
/ Mg
Hisblood, you see, into the boards it drained, And to change 'emhad I.
But a Chicken-Duck-Woman thingall we got, For us, waiting.
Długowłosy, tygrysio pręgowany rudy kocur o żółtych oczach. Ma bliznę idącą od lewego oka, pod nos i do prawego oka oraz na szyi, z prawej strony, po wyrwanym płacie skóry. Oprócz tego, na karku, z lewej strony, posiada również ślad po ugryzieniu przez lisa.
Trzeba przyznać, że zaczęło się całkiem obiecująco. Pręgowany Grzbiet szła sobie cichutko i spokojnie po rzecznych terenach, a w pobliżu nie znajdowało się nic, poza śniegiem. Kompletnie nic, co można by zjeść, albo złapać. Jakby wszystko się przed nią pochowało.
Tęcza, teraz już Pręgowana Łapa, osiągnęła średni wzrost. Przez małą ilość ruchu i dużą ilość jedzenia i spania, czyli jej ulubionych czynności, nie była w stanie zachować szczupłej sylwetki - i zbytnio jej to nie obchodziło. Nie jest otyła, jednakże większość jej ciała otacza warstwa tłuszczu schowana pod krótką, burą sierścią, na której malują się czarne, klasyczne pręgi. Lewy policzek szpecą szramy po pazurach Kasztan, kotki, która zaatakowała ją podczas ceremonii, gdy Tęcza była jeszcze kociakiem. Podobnie jak i blizny, od tego czasu nie zmieniły się również jej oczy, o szaroniebieskiej barwie. Z wiekiem przednie łapy kotki zaczęły wykrzywiać się na boki.
...nie znormalniała. Nadal mówi dziwaczną składnią, a w rozmowach kieruje się zasadami, które, choć wzięły się z nikąd, są przez nią skrupulatnie przestrzegane - nie zaczyna rozmów pierwsza, nie zmienia tematu konwersacji. Wszystko pojmuje w sposób dosłowny, w swoich wypowiedziach stara się używać jak najmniejszej ilości słów, aby nie marnować energii. Całe jej życie jest podporządkowane oszczędzaniu sił witalnych i uzupełnianiu ich poprzez jedzenie i spanie. Jest bezwzględnie posłuszna kodeksowi, który rozumie w sposób dosłowny, jak również i lojalna, na swój sposób, Czerwonemu Makowi; zdolna do odczuwania emocji takich jak niepokój albo niezadowolenie, jednakże w jej odczuciu przykrywa ją gęsta mgła, która nie pozwala im wydostać się na zewnątrz - jej głos jak i ciało pozbawione są jakichkolwiek śladów emocji, nie jest zdolna do stosowania intonacji i gestkulacji. Ponadto, wewnątrz umysłu ciągle słyszy dźwięk toczących się kasztanów, przez co nie jest w stanie się skupić.
Brak zwierzyny nie przeszkadzał Tęczy, bo to nie ona była jej celem. Chciała jedynie znaleźć jakieś stworzenie, które zrobi jej porządną ranę, żeby już więcej nie musiała się wysilać - tylko zasady zmuszały ją do marnowania niesamowitej ilości energii, ale też te same zasady mogły jej nie obowiązywać, kiedy tylko znajdzie się w lecznicy, choć, oczywiście, w tym celu musiała najpierw się w niej znaleźć, czy też raczej Łososiowa Łuska musiał odnaleźć ją w tamtym miejscu.
Utrzymując pozycję łowiecką, dalej szła przed siebie na krzywych łapach, które uniemożliwiały jej utrzymanie równowagi w takim ich ustawieniu. Na całe szczęście poruszający się od czasu w prawą lub lewą stronę ogon rekomendował ten brak jakiejkolwiek harmonii w postawie i chodzie Tęczy, przez co - póki co - na szczęście się jeszcze nie przewróciła. Jeszcze.
Hisblood, you see, into the boards it drained, And to change 'emhad I.
But a Chicken-Duck-Woman thingall we got, For us, waiting.
Długowłosy, tygrysio pręgowany rudy kocur o żółtych oczach. Ma bliznę idącą od lewego oka, pod nos i do prawego oka oraz na szyi, z prawej strony, po wyrwanym płacie skóry. Oprócz tego, na karku, z lewej strony, posiada również ślad po ugryzieniu przez lisa.
Była terminatorka Czerwonego Maku nie poddawała się i dalej szła przed siebie, z nadzieją na znalezienie czegoś do złapania. Niestety, musiała obejść się smakiem, albowiem jedyne co dojrzała, to ślady łap jakiegoś drapieżnika, najprawdopodobniej lisa. Na szczęście nie było się czego obawiać, wszakże były one już kilkudniowe. Jeśli cokolwiek niebezpiecznego grasowało w tych okolicach, to już go nie było.
Tęcza, teraz już Pręgowana Łapa, osiągnęła średni wzrost. Przez małą ilość ruchu i dużą ilość jedzenia i spania, czyli jej ulubionych czynności, nie była w stanie zachować szczupłej sylwetki - i zbytnio jej to nie obchodziło. Nie jest otyła, jednakże większość jej ciała otacza warstwa tłuszczu schowana pod krótką, burą sierścią, na której malują się czarne, klasyczne pręgi. Lewy policzek szpecą szramy po pazurach Kasztan, kotki, która zaatakowała ją podczas ceremonii, gdy Tęcza była jeszcze kociakiem. Podobnie jak i blizny, od tego czasu nie zmieniły się również jej oczy, o szaroniebieskiej barwie. Z wiekiem przednie łapy kotki zaczęły wykrzywiać się na boki.
...nie znormalniała. Nadal mówi dziwaczną składnią, a w rozmowach kieruje się zasadami, które, choć wzięły się z nikąd, są przez nią skrupulatnie przestrzegane - nie zaczyna rozmów pierwsza, nie zmienia tematu konwersacji. Wszystko pojmuje w sposób dosłowny, w swoich wypowiedziach stara się używać jak najmniejszej ilości słów, aby nie marnować energii. Całe jej życie jest podporządkowane oszczędzaniu sił witalnych i uzupełnianiu ich poprzez jedzenie i spanie. Jest bezwzględnie posłuszna kodeksowi, który rozumie w sposób dosłowny, jak również i lojalna, na swój sposób, Czerwonemu Makowi; zdolna do odczuwania emocji takich jak niepokój albo niezadowolenie, jednakże w jej odczuciu przykrywa ją gęsta mgła, która nie pozwala im wydostać się na zewnątrz - jej głos jak i ciało pozbawione są jakichkolwiek śladów emocji, nie jest zdolna do stosowania intonacji i gestkulacji. Ponadto, wewnątrz umysłu ciągle słyszy dźwięk toczących się kasztanów, przez co nie jest w stanie się skupić.
Teraz może i nie było, ale wcześniej jak najbardziej. Oczywiście, nad tym musiała pomyśleć. Zatrzymała się przed śladami, a potem usiadła, żeby trochę odpocząć, zipiąc przy tym głośno. Przez kilkanaście uderzeń serca tępo wpatrywała się w ślady, nie wiedząc nawet, czym są. Gdyby wierzyła w to, że martwe koty żyją i chodzą po kolorowej nicości nad nimi, to pewnie stwierdziłaby, że to znak, który jej zesłali, ponieważ jednak w to nie wierzyła, musiała przez dłuższy czas rozważyć, co właściwie z tym wszystkim zrobić.
Ostatecznie wstała, podnosząc się ciężko w akompaniamencie drżących fałd tłuszczu i ruszyła ciężko przed siebie na ugiętych łapach, z ciężarem przeniesione na tylne, choć miała od czasu do czasu problemy z równowagą, które sprawiały, że jej ogon musiał niekiedy poruszyć się gwałtownie, by zrównoważyć nieodpowiednie postawienie jednej z krzywych łap. Ślamazarnym tempem szła jednak dalej, rozglądając się i węsząc w poszukiwaniu czegoś, co zada jej ranę.
Hisblood, you see, into the boards it drained, And to change 'emhad I.
But a Chicken-Duck-Woman thingall we got, For us, waiting.
Księżyce: 102 Mistrz: Łani Krok Płeć: kotka Matka: Łani Krok Partner: uciekł Trwałe urazy: Tylko na psychice
Drobna, czarno-biała kotka z białymi znaczeniami na pyszczku, piersi i ogonie. Ma również białe skarpetki na przednich łapach - tylko palce i na tylnych do połowy. Oczy ma błękitne.
Po śmierci ojca ciężko było jej się pozbierać, jednak teraz powoli wraca do życia. Radosna, sympatyczna kotka, uwielbiająca spędzać czas z najmłodszymi.
Lśniąca Sadzawka [KW] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
W pobliżu nie było niczego, co mogłoby zadać kocicy ranę, ale za to pojawiła się soczysta kuropatwa, która grzebała nóżką w ziemi, kompletnie nieświadoma tego, że prawdopodobnie zaraz skończy w brzuchu burej wojowniczki. Albo jakiegoś innego wojownika, który ją weźmie ze stosu. No nieważne.
<span class="plm3">jedna chwila wystarczy, by bez końca biec pod wiatr</span>
<div class="plm">
<div class="plm2">☆choćbylos sypałw oczy piach choćby czas nie chciał <span class="plm1">leczyć ran</span> nawet tęczyjest potrzebnydeszcz więc <span class="plm1">nie możesz</span> terazpoddać się</div></div>
Tęcza, teraz już Pręgowana Łapa, osiągnęła średni wzrost. Przez małą ilość ruchu i dużą ilość jedzenia i spania, czyli jej ulubionych czynności, nie była w stanie zachować szczupłej sylwetki - i zbytnio jej to nie obchodziło. Nie jest otyła, jednakże większość jej ciała otacza warstwa tłuszczu schowana pod krótką, burą sierścią, na której malują się czarne, klasyczne pręgi. Lewy policzek szpecą szramy po pazurach Kasztan, kotki, która zaatakowała ją podczas ceremonii, gdy Tęcza była jeszcze kociakiem. Podobnie jak i blizny, od tego czasu nie zmieniły się również jej oczy, o szaroniebieskiej barwie. Z wiekiem przednie łapy kotki zaczęły wykrzywiać się na boki.
...nie znormalniała. Nadal mówi dziwaczną składnią, a w rozmowach kieruje się zasadami, które, choć wzięły się z nikąd, są przez nią skrupulatnie przestrzegane - nie zaczyna rozmów pierwsza, nie zmienia tematu konwersacji. Wszystko pojmuje w sposób dosłowny, w swoich wypowiedziach stara się używać jak najmniejszej ilości słów, aby nie marnować energii. Całe jej życie jest podporządkowane oszczędzaniu sił witalnych i uzupełnianiu ich poprzez jedzenie i spanie. Jest bezwzględnie posłuszna kodeksowi, który rozumie w sposób dosłowny, jak również i lojalna, na swój sposób, Czerwonemu Makowi; zdolna do odczuwania emocji takich jak niepokój albo niezadowolenie, jednakże w jej odczuciu przykrywa ją gęsta mgła, która nie pozwala im wydostać się na zewnątrz - jej głos jak i ciało pozbawione są jakichkolwiek śladów emocji, nie jest zdolna do stosowania intonacji i gestkulacji. Ponadto, wewnątrz umysłu ciągle słyszy dźwięk toczących się kasztanów, przez co nie jest w stanie się skupić.
Cóż, biorąc pod uwagę, że była taka tłusta, to trafi raczej do brzucha Tęczy, o ile ta oczywiście zdoła ją upolować. Wiatr wiał jej w nos, łapy miała nisko ugięte i lazła przed siebie, zachowując ciszę na tyle, na ile to było na nią możliwe, jakimś cudem wymijając wszelakie badyla, które mogłyby chrzęścić pod łapami i ciężarem obrzydliwie tłustego ciała. Starała się nie machać ogonem na prawo i lewo, więc krok miała chwiejny, ale przynajmniej nie stała w miejscu, a to już duże osiągnięcie. Szła powoli - w końcu była Pręgowanym Grzbietem - kierując się w stronę ptaka, aż w momencie, w którym uznała, że jest wystarczająco blisko, jeśli ten nie zdołał jeszcze uciec, oczywiście, skoczyła w jego kierunku, wysuwając pazury. Chciała przygnieść go do ziemi swoimi tłustymi fałdami, a potem złapać stwora pyskiem za gardło i go udusić. Wszystkie inne metody zabijania wydawały się jej dziwne i praktycznie nigdy ich nie stosowała. Duszenie było najmniej męczące.
Hisblood, you see, into the boards it drained, And to change 'emhad I.
But a Chicken-Duck-Woman thingall we got, For us, waiting.