Sowa powoli osiągnęła swój limit wielkości. Jest wysoka, masywna i ciężka, będąc nie lada przeciwnikiem. Jest typowym kotem europejskim więc nie posiada żadnych unikalnych cech fizycznych. Jej ciało okryte jest gęstym, ale krótkim rudym futrem ozdobionym klasycznymi pręgami i białymi łatami na piersi i łapach. Jej mimika twarzy przeważnie przyjmuje kształt protekcjonalny i arogancki patrząc z góry na każdego swymi pomarańczowymi oczami.
Jest niczym bomba zegarowa, która w każdej chwili może wybuchnąć. Nie ma sobie ani krzty litości czy wyrozumiałości dla słabszych od niej, czy to pod względem psychicznym, czy fizycznym. Gardzi nimi jak rozdeptaną żabą w błocie. Przetrwają tylko najsilniejsi. Nie zawaha się użyć siły, jeśli jej rozmówca jest uparty i nie wykona jej życzenia (tudzież rozkazu). Są chwile, gdy jest całkiem spokojna, lecz prędko może się to zmieć. Z trudem powstrzymuje się od reagowania impulsywnie, a tym bardziej ukrywania swoich odczuć wobec kogoś. Ci którzy ją zdradzą odpłaci się tym samym bez względu na to kim ktoś dla niej jest. Staje się jednak całkiem inna gdy ma do czynienia z kimś na kim jej zależy.
Iskrzący Nos [KRz]
Nie wspominając o terenach całkowicie bezpańskich. Samotnicy nie potrzebują własnego terytorium skoro i tak żyją w pojedynkę ewentualnie są to jakieś małe liczące 3-4 osobników grupy. Dlaczego oni mają się kisić w jakiejś klitce, gdzie tymczasem jakiś tępy samotnik ma teren większy od klanu?
- Przymknęłam na to oko. Wolę gadać z kimś kto ma wadę mowy, ale przynajmniej nie pierd... ekhm głupot niż z takim naszym wujkiem. Co, nie zgodzisz się ze mną? - Tfu. Chociaż Winogrono szaleje, bo wujek oprócz tępego "co" które nawet nie brzmi jak pytanie tylko stwierdzenie faktu nic nie potrafi z siebie wydusić. Takie koty tylko sprawiają, że Wino wstydzi się niektórych członków swojej rodziny. Wstyd przebywać w takim samym klanie. Niech tylko ruda zostanie wojownikiem, a zrobi porządek z każdym psychicznie skrzywionym kocurem i kotką co myśli, że jak zacznie mówić o sobie "patrzcie, jestem kocurem!", to wyrosną im genitalia o których śnią po nocach. Jak dobrze, że Wino jest normalna, a przynajmniej jeszcze nie obwołała się kocurem, przeciwnie, Czereśnia zaczęła tworzyć jakieś nędzne spiski.
- Nie? Znaczy... uhm - Czy właśnie Wino po raz pierwszy nie wie jak odpowiedzieć? Koniec świata, błąd w systemie, niech kosmici przylecą i ją porwą, bo nic tu po niej. Weź się w garść. - On mi się nie podoba, ja po prostu go akceptuję. - Rany, Wino kogoś polubiła i już tutaj swatania. Szkoda, że siostra nie stawia im jeszcze ołtarzyka. - I z brakującymi zębami po lewej stronie. - Wymamrotała. Czereśnia o dziwo za dużo się nie pomyliła no może minus "elegancki". Znaczy no nie, że ruda uważa, że jest brzydki tylko... No, Czarny ma swój własny urok. O panie, gdyby koty się rumieniły Wino z pewnością przybrałaby jakiś tam odcień czerwieni. - Wiesz co może zmieńmy temat. Z tą Zachód gadasz normalnie, jakim cudem się dogadujesz z tym nietoperzem? - Niemalże jednym tchem wszystko wymówiła chcąc jak najszybciej zamknąć temat o Czarnym Bzie.
Przeżute długą podróżą ciało porzuciło nadmiar tkanki tłuszczowej, pozostałej po ciąży i porodzie. Ostre, kanciaste kontury ciała ciasno otulają dobrze rozwinięte mięśnie, pracujące ostatnimi czasy ciężej, niż zazwyczaj. Jastrzębica stąpa twardo na niezwykle długich, skocznych łapach, utrzymując lepszą równowagę dzięki biczowatemu ogonowi. Ma szeroki kark, jak na kocicę, a także masywny łeb, który optycznie wyszczuplają długie, spiczaste uszy. Szorstkie, nieprzyjemne w dotyku futro jest jednolicie niebieskie, blaknąc jedynie na brzuchu, piersi, pysku i wewnętrznej stronie łap, gdzie przybiera pszenny odcień. Gdzieniegdzie, w szczególności na bokach i grzbiecie, widać ubytki w krótkiej sierści. (KP)
Pewna siebie i swoich racji, Jastrzębica jest uosobieniem upartości i gorliwości. Zawsze twardo stawia na swoim, nie daje sobie w kaszę dmuchać i przed byle kim karku nie ugina, chyba że zmuszona do tego zostanie po wypluciu ostatniego tchnienia. Burkliwa i często nieprzyjemna w obyciu; za najważniejsze i wzorcowe cechy u kotów uważa siłę, nieugiętość i przede wszystkim lojalność wobec klanu. Nie toleruje nieposłuszeństwa i wszelkie objawy słabości gotowa jest wytępić przy użyciu siły, jeśli słowa nie podołają. Jej kanciasty zad stwardniał, dosłownie i w przenośni. Pobyt na osiedlu umocnił w niej przekonanie, że w lesie i jego okolicach nie ma miejsca na użalanie się nad sobą i popełnianie błędów. (KP)
Przytaknęła krótkim mruknięciem, choć szczerze nie była pewna tego czy zgadzała się z siostrą, czy nie. Wolałaby unikać obydwu typów - jąkających się kotów i tych tępych - aczkolwiek gdyby miała wybrać mniejsze zło to zapewne również uwiesiłaby się Czarnego Bzu, niżeli Księżyca.
Drgnęła lekko natomiast, gdy Winogrono się zawiesiła. Ty? Naprawdę musiało coś być na rzeczy, skoro jej siostrzyczka w ten sposób zareagowała na dość... dosadne pytanie. - Tak tak, Winko - zaśmiała się cicho, kręcąc łbem na boki - Ty go tylko akceptujesz, węże mają nogi, a Jeżynowy Cierń to dobra mistrzyni - bajki grubą nicią szyte, aczkolwiek na prośbę rudej nie ciągnęła tego dalej, mimo że bardzo chciała i z chęcią by się podroczyła nieco dłużej. Tak właściwie to Żurawina byłaby teraz lepszym celem, gdyż po niej aż widać, jak ślini się na widok Iskrzyka i tępieje na całym ciele. Siostry, siostry. Czereśnia albo za późno się obudziła i wszystkich już zaklepano, albo po prostu miała głęboko w nosie romantyczne niuanse. - Gówniany nietoperz? - nawiązała do koloru futra, gdyż tak już jej zostało od kociaka, że czekoladowi byli bobkowi - Chyba po prostu miałyśmy podobne zdanie na temat kociąt Czerwonego Maku - zmarszczyła brwi, próbując sobie przypomnieć całą sytuację, która miała miejsce już jakiś czas temu - Spędziłyśmy dużo czasu na ciskaniu piorunami w ich stronę i narzekaniu na cały ten klan, włączając przywódcę i zastępczynię. Chyba to był klucz do sukcesu - wzruszyła barkami, tak jakby nie było to żadnym wielkim dokonaniem, choć patrząc na jej znajomości... było. Olbrzymim. Zdążyła obsrać chyba każdego Rzeczniaka prosto w twarz i narobić sobie wrogów, dlatego też taka relacja z Zachodzącą Łapą była nie lada perełką. - Ale mam nadzieję, że przywaliłaś jej równo - uśmiechnęła się znacząco, gdyż wiedziała, że doszło między nimi do małego starcia. Nawet jeśli nie miała nic do Zachód to wolała, aby siostra nie była tą przegraną i prezentowała bojowe umiejętności ich rodziny jak najlepiej.
Sowa powoli osiągnęła swój limit wielkości. Jest wysoka, masywna i ciężka, będąc nie lada przeciwnikiem. Jest typowym kotem europejskim więc nie posiada żadnych unikalnych cech fizycznych. Jej ciało okryte jest gęstym, ale krótkim rudym futrem ozdobionym klasycznymi pręgami i białymi łatami na piersi i łapach. Jej mimika twarzy przeważnie przyjmuje kształt protekcjonalny i arogancki patrząc z góry na każdego swymi pomarańczowymi oczami.
Jest niczym bomba zegarowa, która w każdej chwili może wybuchnąć. Nie ma sobie ani krzty litości czy wyrozumiałości dla słabszych od niej, czy to pod względem psychicznym, czy fizycznym. Gardzi nimi jak rozdeptaną żabą w błocie. Przetrwają tylko najsilniejsi. Nie zawaha się użyć siły, jeśli jej rozmówca jest uparty i nie wykona jej życzenia (tudzież rozkazu). Są chwile, gdy jest całkiem spokojna, lecz prędko może się to zmieć. Z trudem powstrzymuje się od reagowania impulsywnie, a tym bardziej ukrywania swoich odczuć wobec kogoś. Ci którzy ją zdradzą odpłaci się tym samym bez względu na to kim ktoś dla niej jest. Staje się jednak całkiem inna gdy ma do czynienia z kimś na kim jej zależy.
Iskrzący Nos [KRz]
- To jeszcze nic nie znaczy! - W końcu nie jęczy na jego widok z ekstazy ani nie wypowiada dwuznacznych zdań, bo nawet nie ma kiedy. Na treningu zajmuje się treningiem, a nie wpatrywaniem się w swojego mentora. Ciekawe jak zachowuje się Żurawina, ona aż śliniła się na widok Iskrzącego. Warto by sprawdzić tak dla małego eksperymentu. Ale ale, temat zamknięty tak czy owak, bo nawet jeśli, Winogrono nie może za dużo powiedzieć skoro nie spędziła z nim zbyt wiele czasu.
- Aż dziwne, że z nią można o czymkolwiek pogadać. - Przymrużyła lekko oczy w delikatnym stopniu nie dowierzając siostrze, a przecież wie, że nie gada głupot. Może rzeczywiście, gdy się nie depcze po ogonach na dzień dobry można się dogadać.
- Nawet się nie musiałam starać. Sama wyrżnęła o glebę i nałykała się ziemi. Rąbnęłam ją tylko raz, ale ona mnie ani razu. Aż dziwne, że jeszcze nie zginęła z własnej głupoty. - Zdała relacje nadając każdemu słowo nutę pogardy przeznaczoną dla Zachód. - A co do kociaków Czerwonego Maku... Gadałaś z nimi już? Z taką matką powinny choć w małym stopniu prezentować się lepiej, nawet jeśli to jeszcze kociaki.
Przeżute długą podróżą ciało porzuciło nadmiar tkanki tłuszczowej, pozostałej po ciąży i porodzie. Ostre, kanciaste kontury ciała ciasno otulają dobrze rozwinięte mięśnie, pracujące ostatnimi czasy ciężej, niż zazwyczaj. Jastrzębica stąpa twardo na niezwykle długich, skocznych łapach, utrzymując lepszą równowagę dzięki biczowatemu ogonowi. Ma szeroki kark, jak na kocicę, a także masywny łeb, który optycznie wyszczuplają długie, spiczaste uszy. Szorstkie, nieprzyjemne w dotyku futro jest jednolicie niebieskie, blaknąc jedynie na brzuchu, piersi, pysku i wewnętrznej stronie łap, gdzie przybiera pszenny odcień. Gdzieniegdzie, w szczególności na bokach i grzbiecie, widać ubytki w krótkiej sierści. (KP)
Pewna siebie i swoich racji, Jastrzębica jest uosobieniem upartości i gorliwości. Zawsze twardo stawia na swoim, nie daje sobie w kaszę dmuchać i przed byle kim karku nie ugina, chyba że zmuszona do tego zostanie po wypluciu ostatniego tchnienia. Burkliwa i często nieprzyjemna w obyciu; za najważniejsze i wzorcowe cechy u kotów uważa siłę, nieugiętość i przede wszystkim lojalność wobec klanu. Nie toleruje nieposłuszeństwa i wszelkie objawy słabości gotowa jest wytępić przy użyciu siły, jeśli słowa nie podołają. Jej kanciasty zad stwardniał, dosłownie i w przenośni. Pobyt na osiedlu umocnił w niej przekonanie, że w lesie i jego okolicach nie ma miejsca na użalanie się nad sobą i popełnianie błędów. (KP)
Nic nie znaczy? Możliwe. Winogrono jeszcze nie miała tak skrajnych reakcji, jak Ostrężyna, dlatego też można by się połapać o stwierdzenie, że to po prostu przyjaźń. Mały, obustronny friendzone. Westchnęła płytko, kręcąc głową na boki. - Raczej nie chciałabym jej mieć za przyjaciółkę - bo co to za relacja, która polega tylko i wyłącznie na obrabianiu dupy wszystkim dookoła? Taka Winko przynajmniej była chętna by wysłuchać siostry i ewentualnie wspomóc ją swoimi radami oraz podobnym światopoglądem, albo chociażby porozmawiać o byle pogodzie czy kolorze psiego moczu. Z zachód nie podzieliłaby się nawet tym, co zjadła na śniadanie, bo nie widziała w tym sensu. - Podobno niedawno się z kimś pobiła na granicy. Kilka kotów widziało, że wróciła cała poraniona w towarzystwie jednej z wojowniczek - parsknęła po chwili, a w jej ślepiach pojawił się błysk arogancji i bezczelności - chyba że ją własny mistrz tak zlał, bo jest niekompetentna - nawet się lekko zaśmiała na głos, bo mogło to być bardzo możliwe. Ciężki tolerował to, co Czereśnia mówiła o klanowych kotach, przywódcy i potomstwie zastępczyni, ale co na to inni? Co jeśli Zachód nie ugryzła się w język zawczasu i została sprana po mordzie? Pięknie, no po prostu pięknie. - Są dnem i wodorostami, którym zapewne ojcowskie geny wyżarły cały mózg - tym razem w jej głosie nie było już rozbawienia, a lekka irytacja z nutą obrzydzenia - Jakieś takie... ostrożne, niepewne, tępe niczym mysi osesek i w dodatku myślą, że ich matka była czarna, tylko wypłowiała od słońca. Życzę im wszystkim z całego serca szybkiej oraz bolesnej śmierci, bo tylko zatruwają obóz swoim istnieniem - jeszcze trochę. Jeszcze chwila. Niech te czarne gówniaki podrosną i rozpoczną trening, a zaraz będą mieli co wieczór dostarczane nowe informacje o tym, że wdały się w bójkę na granicy, albo zgwałciły kogoś to tu to tam. Chodzą już plotki, że Czerwony Mak została gdzieś napadnięta i bezwstydnie zapłodniona, przy czym wstydzi się do tego przyznać. Co. Niby jest wiatropylna? Sama sobie zrobiła? Na pewno. Niektóre koty mają więcej oleju w głowie niż Księżyc i potrafią tworzyć całkiem zjadliwe domysły.
Sowa powoli osiągnęła swój limit wielkości. Jest wysoka, masywna i ciężka, będąc nie lada przeciwnikiem. Jest typowym kotem europejskim więc nie posiada żadnych unikalnych cech fizycznych. Jej ciało okryte jest gęstym, ale krótkim rudym futrem ozdobionym klasycznymi pręgami i białymi łatami na piersi i łapach. Jej mimika twarzy przeważnie przyjmuje kształt protekcjonalny i arogancki patrząc z góry na każdego swymi pomarańczowymi oczami.
Jest niczym bomba zegarowa, która w każdej chwili może wybuchnąć. Nie ma sobie ani krzty litości czy wyrozumiałości dla słabszych od niej, czy to pod względem psychicznym, czy fizycznym. Gardzi nimi jak rozdeptaną żabą w błocie. Przetrwają tylko najsilniejsi. Nie zawaha się użyć siły, jeśli jej rozmówca jest uparty i nie wykona jej życzenia (tudzież rozkazu). Są chwile, gdy jest całkiem spokojna, lecz prędko może się to zmieć. Z trudem powstrzymuje się od reagowania impulsywnie, a tym bardziej ukrywania swoich odczuć wobec kogoś. Ci którzy ją zdradzą odpłaci się tym samym bez względu na to kim ktoś dla niej jest. Staje się jednak całkiem inna gdy ma do czynienia z kimś na kim jej zależy.
Iskrzący Nos [KRz]
Wino ma jeszcze sporo czasu na miłosne zaloty. Jedynie co ją teraz obchodzi to zakończyć trening i mieć z głowy etap terminatora. Nie chce skończyć jak mamuśka, wieczna terminatorka, bo mistrzyni nadaje sie tylko do wycierania podłoża w obozie. Winogrono dziękowała Gwiezdnemu Klanowi za tak dobrego mentora jak Czarny Bez, on przynajmniej jej nie ignorował i przeprowadzał regularne treningi.
- Trudno o przyjaźń z takim tępakiem. - W niej nawet nie widzi swojej podwładnej. Jeśli ma prezentować się w jej towarzystwie musi utrzymać klasę.
- Nie dziwi mnie to. Frajerka pokazała jaka to z niej "następna przywódczyni". Teraz tylko czekać aż inni się dowiedzą, że ten klan to banda kalek. Sądzisz że dała sobie skopać zad i ta wojowniczka musiała ją ratować? Rany, ale wstyyyyyd. - Niedługo zacznie kręcić się po okolicach innych klanów by zmyć z siebie zapach Klanu Rzeki, bo wstyd się do nich przyznać. Brr. Jaka szkoda, że to Winogrono nie walczyła na granicy z innym kotem, już ona by mu pokazała i wyrwała ogon z zadu.
- Tragedia. Nawet zastępczyni nie potrafi urodzić porządnego pokolenia tylko upośledzone umysłowo larwy. - Mimowolnie jej pysk wykrzywił się z obrzydzenia. Czerwony Mak ukrywa kto jest ojcem swoich kociąt tylko dlaczego? Chyba się tego wstydzi i nic dziwnego, bo jeśli te kociaki są tak głupie jak mówi Czereśnia to wstyd, wstyd dla zastępczyni i wszystkich.
- Przynajmniej my potrafimy się bronić. - Zerknęła na siostrę zaczepnie. - Co nie? Może... poćwiczymy?
Przeżute długą podróżą ciało porzuciło nadmiar tkanki tłuszczowej, pozostałej po ciąży i porodzie. Ostre, kanciaste kontury ciała ciasno otulają dobrze rozwinięte mięśnie, pracujące ostatnimi czasy ciężej, niż zazwyczaj. Jastrzębica stąpa twardo na niezwykle długich, skocznych łapach, utrzymując lepszą równowagę dzięki biczowatemu ogonowi. Ma szeroki kark, jak na kocicę, a także masywny łeb, który optycznie wyszczuplają długie, spiczaste uszy. Szorstkie, nieprzyjemne w dotyku futro jest jednolicie niebieskie, blaknąc jedynie na brzuchu, piersi, pysku i wewnętrznej stronie łap, gdzie przybiera pszenny odcień. Gdzieniegdzie, w szczególności na bokach i grzbiecie, widać ubytki w krótkiej sierści. (KP)
Pewna siebie i swoich racji, Jastrzębica jest uosobieniem upartości i gorliwości. Zawsze twardo stawia na swoim, nie daje sobie w kaszę dmuchać i przed byle kim karku nie ugina, chyba że zmuszona do tego zostanie po wypluciu ostatniego tchnienia. Burkliwa i często nieprzyjemna w obyciu; za najważniejsze i wzorcowe cechy u kotów uważa siłę, nieugiętość i przede wszystkim lojalność wobec klanu. Nie toleruje nieposłuszeństwa i wszelkie objawy słabości gotowa jest wytępić przy użyciu siły, jeśli słowa nie podołają. Jej kanciasty zad stwardniał, dosłownie i w przenośni. Pobyt na osiedlu umocnił w niej przekonanie, że w lesie i jego okolicach nie ma miejsca na użalanie się nad sobą i popełnianie błędów. (KP)
Skrzywiła się gorzko na słowa siostry. Miała rację. Jeśli Zachód dała sobie skopać tyłek to przyniosła im tyko i wyłącznie wstyd. Nawet jeśli wszystkie klany dowiedziałyby się, że rzeka to zbiorowisko baranów, to przynajmniej mogliby przynajmniej uchodzić za najlepszych wojowników, a tak to... klops. - Ciekawe czy kiedykolwiek doczekamy się młodszego rodzeństwa - dobrego rodzeństwa. Dobrego genami i dobrego z racji na wychowanie. Czereśnia by nie narzekała, ba, nawet chciałaby mieć młodsze rodzeństwo, które wraz z Winogronem wytrenowałyby na największe maszyny do zabijania. To by było coś. - Czemu nie - mruknęła, odwracając się w stronę rudej - Może opracujemy jakąś tajną technikę, dzięki której rozłożymy każdego na łopatki - oblizała dumnie mordkę, gdyż taka wizja była niezwykle przyjemna - Wszystkie chwyty dozwolone? Czy unikamy korzystania z terenu? - obydwie opcje były... dobre. Z jednej strony nauczyłyby się, jak i co stosować, by spowolnić przeciwnika, a z drugiej mogłyby ćwiczyć tak, jakby znajdowały się w najgorszych możliwych warunkach, musząc radzić sobie wyłącznie z tym, co ofiarowała im natura.
Po otrzymaniu odpowiedzi, Czereśnia niemalże natychmiastowo wyskoczyła w stronę siostry. Miała zamiast podciąć jej łapy, nawet jeśli znalazłyby się w powietrzu i tym samym ją przewrócić.
Sowa powoli osiągnęła swój limit wielkości. Jest wysoka, masywna i ciężka, będąc nie lada przeciwnikiem. Jest typowym kotem europejskim więc nie posiada żadnych unikalnych cech fizycznych. Jej ciało okryte jest gęstym, ale krótkim rudym futrem ozdobionym klasycznymi pręgami i białymi łatami na piersi i łapach. Jej mimika twarzy przeważnie przyjmuje kształt protekcjonalny i arogancki patrząc z góry na każdego swymi pomarańczowymi oczami.
Jest niczym bomba zegarowa, która w każdej chwili może wybuchnąć. Nie ma sobie ani krzty litości czy wyrozumiałości dla słabszych od niej, czy to pod względem psychicznym, czy fizycznym. Gardzi nimi jak rozdeptaną żabą w błocie. Przetrwają tylko najsilniejsi. Nie zawaha się użyć siły, jeśli jej rozmówca jest uparty i nie wykona jej życzenia (tudzież rozkazu). Są chwile, gdy jest całkiem spokojna, lecz prędko może się to zmieć. Z trudem powstrzymuje się od reagowania impulsywnie, a tym bardziej ukrywania swoich odczuć wobec kogoś. Ci którzy ją zdradzą odpłaci się tym samym bez względu na to kim ktoś dla niej jest. Staje się jednak całkiem inna gdy ma do czynienia z kimś na kim jej zależy.
Iskrzący Nos [KRz]
- Już widzę tą przyszłość. Mama znowu idzie do Jeżynowego Pierda i dostaje ochrzan, że jest w ciąży, trening wstrzymany po raz kolejny... I miałaby wymówkę i mogłaby się do woli puszczać ze swoim przydupasem po krzakach. Choć przyznam ciekawie by było. Tatusiek nie musiałby nawet nimi się zajmować, bo my już o to zadbamy. - Mruknęła z zadowoleniem. Faktycznie jest o czym marzyć... Tylko tatusiek musi znowu pójść w tango z mamą. Fuj. Cóż, i tak wypadną lepiej od Czerwonego Maku więc Wino nawet nie ma co się lekko brzydzić teoretycznie.
- Wolna wola. W końcu nie odgryziemy sobie uszu. - Chyba. Taki żarcik. Winko również wyskoczyła w stronę Czereśni by ją uderzyć łapami w klatkę piersiową czy szyję zależy jak trafi, a jeśli się uda to powali ją na ziemie.
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Atak Czereśni: nieudany (0%), przerzut (1/1) → krytyczny! (150%) → (18+8)-(15+7)=4 → 4x1.5=6 Atak Winogrona: nieudany (0%)
Dość młode córki Ciemniejącego Nieba postanowiły doskonalić się w walce poza swoimi treningami na świeżym powietrzu poza obozem. Czereśniowa Łapa wyskoczyła w stronę swojej siostry i sięgnęła łapami do jej łap. Nie uderzyła w nie szczególnie mocno, ale jednak chwyciła jedną z jej tylnych łap, akurat w momencie, jak Winogrono również była już w powietrzu. Nie udało jej się przewrócić rudej kocicy, jednak ta wylądowała na ziemię, nieco ciężko i niestabilnie, wykonawszy praktycznie krytyczne pudło, bo nawet nie zadrasnęła Czereśni.
Przeżute długą podróżą ciało porzuciło nadmiar tkanki tłuszczowej, pozostałej po ciąży i porodzie. Ostre, kanciaste kontury ciała ciasno otulają dobrze rozwinięte mięśnie, pracujące ostatnimi czasy ciężej, niż zazwyczaj. Jastrzębica stąpa twardo na niezwykle długich, skocznych łapach, utrzymując lepszą równowagę dzięki biczowatemu ogonowi. Ma szeroki kark, jak na kocicę, a także masywny łeb, który optycznie wyszczuplają długie, spiczaste uszy. Szorstkie, nieprzyjemne w dotyku futro jest jednolicie niebieskie, blaknąc jedynie na brzuchu, piersi, pysku i wewnętrznej stronie łap, gdzie przybiera pszenny odcień. Gdzieniegdzie, w szczególności na bokach i grzbiecie, widać ubytki w krótkiej sierści. (KP)
Pewna siebie i swoich racji, Jastrzębica jest uosobieniem upartości i gorliwości. Zawsze twardo stawia na swoim, nie daje sobie w kaszę dmuchać i przed byle kim karku nie ugina, chyba że zmuszona do tego zostanie po wypluciu ostatniego tchnienia. Burkliwa i często nieprzyjemna w obyciu; za najważniejsze i wzorcowe cechy u kotów uważa siłę, nieugiętość i przede wszystkim lojalność wobec klanu. Nie toleruje nieposłuszeństwa i wszelkie objawy słabości gotowa jest wytępić przy użyciu siły, jeśli słowa nie podołają. Jej kanciasty zad stwardniał, dosłownie i w przenośni. Pobyt na osiedlu umocnił w niej przekonanie, że w lesie i jego okolicach nie ma miejsca na użalanie się nad sobą i popełnianie błędów. (KP)
Nie wiedziała, co się właśnie zadziało i jakim cudem były w tym miejscu i w tej sytuacji. Te całe walki to były jednak nieprzewidywalne i cieszyła się, że Winogrono rzuciła taką, a nie inną propozycję. Im więcej doświadczą za młodu, tym mniej będą zaskoczone w przyszłości, ot.
Czereśnia postanowiła wykorzystać swoją zręczność, gibkie ciało i szybkość. Odwróciła się niemalże w miejscu, mocno osadzając tylne łapy w ziemi tak, by się nie przewrócić, a następnie ugięła je i wyskoczyła do przodu, chcąc wykorzystać moment lekkiego zawirowania siostry. Plan był prosty: uderzyć w bok i przewrócić rudą. Skoro nie udało jej się to za sprawą podcięcia łap, to może teraz coś wyjdzie.
Sowa powoli osiągnęła swój limit wielkości. Jest wysoka, masywna i ciężka, będąc nie lada przeciwnikiem. Jest typowym kotem europejskim więc nie posiada żadnych unikalnych cech fizycznych. Jej ciało okryte jest gęstym, ale krótkim rudym futrem ozdobionym klasycznymi pręgami i białymi łatami na piersi i łapach. Jej mimika twarzy przeważnie przyjmuje kształt protekcjonalny i arogancki patrząc z góry na każdego swymi pomarańczowymi oczami.
Jest niczym bomba zegarowa, która w każdej chwili może wybuchnąć. Nie ma sobie ani krzty litości czy wyrozumiałości dla słabszych od niej, czy to pod względem psychicznym, czy fizycznym. Gardzi nimi jak rozdeptaną żabą w błocie. Przetrwają tylko najsilniejsi. Nie zawaha się użyć siły, jeśli jej rozmówca jest uparty i nie wykona jej życzenia (tudzież rozkazu). Są chwile, gdy jest całkiem spokojna, lecz prędko może się to zmieć. Z trudem powstrzymuje się od reagowania impulsywnie, a tym bardziej ukrywania swoich odczuć wobec kogoś. Ci którzy ją zdradzą odpłaci się tym samym bez względu na to kim ktoś dla niej jest. Staje się jednak całkiem inna gdy ma do czynienia z kimś na kim jej zależy.
Iskrzący Nos [KRz]
Każda okazja na walkę była warta złota, zwłaszcza w ich wieku gdzie dopiero wszystko przed nimi. Winko spodziewając, że obie rąbną w siebie zastała zupełnie co innego. Niezbyt majestatycznie wylądowała na ziemi lekko zdziwiona tym, co ją spotkało. Dobrze, że całkowicie jej siostra nie wywróciła, bo chyba pogryzłaby ziemię ze wstydu. Ruda ledwo co wylądowała i tym razem odskoczyła w bok, by nie skończyć na glebie. Jeden unik niczego nie zmieni a co najwyżej ruda znajdzie się w bardziej dogodnej pozycji do ataku przy okazji ratując się przed szybką jak żmija Czereśnią.
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Atak Czereśni: udany (100%) Unik Winogrona: krytyczny! (150%)
100%-150%=-50%, ostatecznie atak Czereśni: nieudany (0%)
Czereśnia nie czekała i praktycznie od razu wyskoczyła w stronę swojej siostry. Smukłe ciało zdecydowanie pomogło jej w wykonaniu takiego manewru, jednak… szybki czas reakcji Winogronowej Łapy uchronił ją przed oberwaniem długimi łapami szaro-kremowej w bok. Ruda terminatorka uskoczyła w bok i siostry ponownie znalazły się w pewnej odległości od siebie.
Przeżute długą podróżą ciało porzuciło nadmiar tkanki tłuszczowej, pozostałej po ciąży i porodzie. Ostre, kanciaste kontury ciała ciasno otulają dobrze rozwinięte mięśnie, pracujące ostatnimi czasy ciężej, niż zazwyczaj. Jastrzębica stąpa twardo na niezwykle długich, skocznych łapach, utrzymując lepszą równowagę dzięki biczowatemu ogonowi. Ma szeroki kark, jak na kocicę, a także masywny łeb, który optycznie wyszczuplają długie, spiczaste uszy. Szorstkie, nieprzyjemne w dotyku futro jest jednolicie niebieskie, blaknąc jedynie na brzuchu, piersi, pysku i wewnętrznej stronie łap, gdzie przybiera pszenny odcień. Gdzieniegdzie, w szczególności na bokach i grzbiecie, widać ubytki w krótkiej sierści. (KP)
Pewna siebie i swoich racji, Jastrzębica jest uosobieniem upartości i gorliwości. Zawsze twardo stawia na swoim, nie daje sobie w kaszę dmuchać i przed byle kim karku nie ugina, chyba że zmuszona do tego zostanie po wypluciu ostatniego tchnienia. Burkliwa i często nieprzyjemna w obyciu; za najważniejsze i wzorcowe cechy u kotów uważa siłę, nieugiętość i przede wszystkim lojalność wobec klanu. Nie toleruje nieposłuszeństwa i wszelkie objawy słabości gotowa jest wytępić przy użyciu siły, jeśli słowa nie podołają. Jej kanciasty zad stwardniał, dosłownie i w przenośni. Pobyt na osiedlu umocnił w niej przekonanie, że w lesie i jego okolicach nie ma miejsca na użalanie się nad sobą i popełnianie błędów. (KP)
Po kolejnym nieudanym ataku znalazła się po stronie rzeki. Nie miała ochoty na kąpiel, dlatego też od razu odsunęła się z tego miejsca i znalazła kawałek dalej, bacznie obserwując poczynania siostry, by nie dać się zaskoczyć. Przycupnęła przy ziemi, spinając wszystkie mięśnie - i tym samym szykując się na unik, będący uskokiem w bok, bądź też w górę. Postanowiła tym razem postawić bowiem na defensywę, gdyż zawsze skupiała się na wyprowadzaniu tylko i wyłącznie ataków.
Sowa powoli osiągnęła swój limit wielkości. Jest wysoka, masywna i ciężka, będąc nie lada przeciwnikiem. Jest typowym kotem europejskim więc nie posiada żadnych unikalnych cech fizycznych. Jej ciało okryte jest gęstym, ale krótkim rudym futrem ozdobionym klasycznymi pręgami i białymi łatami na piersi i łapach. Jej mimika twarzy przeważnie przyjmuje kształt protekcjonalny i arogancki patrząc z góry na każdego swymi pomarańczowymi oczami.
Jest niczym bomba zegarowa, która w każdej chwili może wybuchnąć. Nie ma sobie ani krzty litości czy wyrozumiałości dla słabszych od niej, czy to pod względem psychicznym, czy fizycznym. Gardzi nimi jak rozdeptaną żabą w błocie. Przetrwają tylko najsilniejsi. Nie zawaha się użyć siły, jeśli jej rozmówca jest uparty i nie wykona jej życzenia (tudzież rozkazu). Są chwile, gdy jest całkiem spokojna, lecz prędko może się to zmieć. Z trudem powstrzymuje się od reagowania impulsywnie, a tym bardziej ukrywania swoich odczuć wobec kogoś. Ci którzy ją zdradzą odpłaci się tym samym bez względu na to kim ktoś dla niej jest. Staje się jednak całkiem inna gdy ma do czynienia z kimś na kim jej zależy.
Iskrzący Nos [KRz]
Jakiś tam mały punkt dla niej. Przynajmniej nie oberwała i jeszcze jest teraz w o wiele lepszej pozycji by uczynić cokolwiek. Ruda chciała, wbrew swojej tendencji do doskakiwania zmienić taktykę i postawić bardziej na obronę, ale na to sama wpadła Czereśnia przez co siostry wpatrywały się w siebie i czekały na ruch. W końcu to Winogrono straciła cierpliwość i zaatakowała, ale z użyciem podstępu. Uderzyła łapą w wilgotną ziemię żeby posłać ją w oczy siostry po czym ruszyla. Ruda jest masywniejsza od Czereśni i zamierza to wykorzystać bawiąc się w tarana bo tak chciała potraktować terminatorke. Czyli ją staranować i przewrócić.
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Winogrono – powodzenie sypnięcia piaskiem w oczy Czereśni: 1k6, parzyste – udane: oślepienie Czereśni na 2 kolejki (obniżenie celności o 2), nieparzyste – nieudane. Wypada 1 → nieudane. Atak Winogrona: udany (100%)
100%-100%=0%, ostatecznie atak Winogrona: nieudany (0%)
Tym razem Czereśnia nie nacierała od razu na swoją siostrę, a zamiast tego zdecydowała się poczekać na jej atak i spróbować uskoczyć. Ruda terminatorka zaś uderzyła łapę w wilgotną ziemię… no właśnie. Wilgotną. Może łatwiej było taką cisnąć komuś w oczy, ale zdecydowanie trudniej oślepić, bo zawilgocona gleba się ze sobą sklejała i tworzyła mokre grudki, a nie pył, który mógłby wpaść do oczu przeciwnika. W każdym razie oślepienie w ogóle się nie powiodło, zaś gdy terminatorka Czarnego Bzu wyskoczyła w stronę szarawej kocicy – uderzyła co najwyżej powietrze, bowiem Czereśnia umknęła długim susem w bok.
Sowa powoli osiągnęła swój limit wielkości. Jest wysoka, masywna i ciężka, będąc nie lada przeciwnikiem. Jest typowym kotem europejskim więc nie posiada żadnych unikalnych cech fizycznych. Jej ciało okryte jest gęstym, ale krótkim rudym futrem ozdobionym klasycznymi pręgami i białymi łatami na piersi i łapach. Jej mimika twarzy przeważnie przyjmuje kształt protekcjonalny i arogancki patrząc z góry na każdego swymi pomarańczowymi oczami.
Jest niczym bomba zegarowa, która w każdej chwili może wybuchnąć. Nie ma sobie ani krzty litości czy wyrozumiałości dla słabszych od niej, czy to pod względem psychicznym, czy fizycznym. Gardzi nimi jak rozdeptaną żabą w błocie. Przetrwają tylko najsilniejsi. Nie zawaha się użyć siły, jeśli jej rozmówca jest uparty i nie wykona jej życzenia (tudzież rozkazu). Są chwile, gdy jest całkiem spokojna, lecz prędko może się to zmieć. Z trudem powstrzymuje się od reagowania impulsywnie, a tym bardziej ukrywania swoich odczuć wobec kogoś. Ci którzy ją zdradzą odpłaci się tym samym bez względu na to kim ktoś dla niej jest. Staje się jednak całkiem inna gdy ma do czynienia z kimś na kim jej zależy.
Iskrzący Nos [KRz]
Ani jeden ani drugi atak się nie udał, mokra gleba nie trafiła w oczy Czereśni, Winogrono chybiła. Szok i niedowierznie. Coś słabo jej idzie dziś, a może po prostu gorszy dzień? Cóż grunt, że to tylko mały trening z siostrą, a nie walka o szacunek na dzielnicy. Poza tym to dopiero pierwsze ruchy, ma jeszcze szansę żeby wyjść na swoje i wygrać ten pojedynek. Ruda odwróciła się w stronę Czereśni i postanowiła spróbować czegoś nowego. Skakanie na grzbiet i taranowanie to chyba nie jest dobry pomysł, w pysk może ją walnać zawsze, czas zrobić coś innego. Winogrono doskoczyła do siostry i zamierzyła się łapą na w jej biodro.