Logo Artemidy
Wilgotne Skałki
#76
Długo nie musiała czekać. W sumie to Kukułka była bardzo cierpliwa więc długie czekanie ją w ogóle nie denerwuje. Czasem warto tak sobie samemu posiedzieć. Można się skupić na swoich myślach i zastanowić się co robić dalej w swoim życiu.
Uśmiechnęła się promiennie do kocura.
- Dzień dobry Burzowa Łapo. I co tak oficjalnie? Mów mi tylko Kukułka! To imię wojowniczki mnie tak powtarza. - zaśmiała się i wstała. No to czas zacząć ten spacerek! Wojowniczka postanowiła się wybrać nad rzekę. Bardzo ją lubiła a ostatnio nie miała okazji tam pójść. Poza tym woda powinna być dość przyjemna! Dni w końcu są coraz to cieplejsze.
Szła w ramię w ramię z kocurem nie spiesząc się wcale. Chciała jakoś najpierw poznać tego ciekawego kocura który tak jak i ona lubili czasem się pośmiać.
Słysząc pytanie od niebieskiego towarzysza skierowała swoje oczy ku niemu.
- Oj! Była oburzona! Była chwilę na mnie zła ale szybko jej przeszło! Bardzo ciebie polubiła. Jestem Ci bardzo wdzięczna, że spędziłeś miło z nią w tedy czas. - teraz miała bardziej okazję się przyjrzeć Burzowej Łapie. Oho! Ktoś tutaj miał walkę!
- Widzę, że dobrze się bawiłeś na treningu.-zasmiała się głośniej gdy zobaczyła jak futro na głowie wojownika lekko starczyło i wyglądało to bardzo zabawnie.
you're nothing short of magical and
beautiful
to me i'll never hit the big time.............

.without you so they can k e e p their
.......................» treasure and their t i e s to the machine «
.........'cause I am the mother of Evangeline
LVL 4 230 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
10
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#77
Odwzajemnił uśmiech kotki, ruszając za nią i dotrzymując jej kroku. Zdziwiło go trochę że poprosiła go żeby się do niej zwracać skróconą wersją imienia, w końcu nie znali się jakoś bliżej, ale... może się poznają. Skoro tak chciała to tak będzie wołał!
-No, bo jesteś Wojowniczką! - Wyjaśnił wesoło. A on w końcu był terminatorem, i chyba nie był częścią rodziny biało-burej kotki... chyba, bo ciągle się czasem dowiadywał że ktośtam był z nim dalej spokrewniony.
-Ale mogę ci tak mówić skoro chcesz. Wcale nie wyglądasz staro! - Dodał, żeby nie było, że będzie na siłę upychał jej pełne imię w wypowiedzi jeśli nie życzyła sobie. Jednego tylko by nie powiedział, zerkając na sylwetkę Kukułki, że kotka wygląda staro, bo pewnie była jedną z młodszych wojowniczek! Nie wyglądała jeszcze aż tak bardzo dorośle jak chociażby babcia Wydma, chociaż tak na prawdę staro to chyba tylko Czerwona Gwiazda i starszyzna wygląda, jeśli chodzi o takie widzialne oznaki starości.
Stłumił chichot próbujący opuścić jego gardło na wiadomość tego, że mała Pliszka zrobiła mamusi taki cyrk w chruśniaku, jak tylko zorientowała się, że nie pozwolono jej spać tam gdzie chciała. Ale tak widać musiało być, jeszcze by Burz przegapił wieczorny patrol, gdyby nie uwolniono go od małej przyczepki!
-Dobrze że się nie obraziła na za długo! Nie ma sprawy. Takie maluchy potrafią umilić dzień! Są takie beztroskie... - Odpowiedział, w końcu to nie było tak żeby bawienie się z Pliszką było dla niego czymś męczącym czy niechcianym, żeby musiała mu za to specjalnie dziękować, nie? I zarażały swoją niewinną radością.
Zaśmiał się lekko na uwagę o treningu. Oj tak, od czasów kocięctwa nie pamiętał żeby trafiło mu się tyle kurzu w pysku co podczas tej treningowej walki... a zwłaszcza jej niezgrabnych początków, bo później już było mniej tragicznie!
-Oj tak, miałem praktyczną lekcję walki z Ważkową Łapą i Ćmim Zmierzchem. Nie pomyślałbym że tyle razy wyląduję z pyskiem w piachu! - Zrelacjonował krótko ich potyczkę z humorem w głosie. Ważka może i był chudy, ale to nie zmieniało faktu że raz udało mu się przewrócić Burzę odpowiednio wymierzonym popchnięciem... a raz Burza wywalił się razem z Ważką po wpadnięciu na niego w buro-niebieskiej kuli futra.
-To już była w sumie ostatnia z tych podstawowych rzeczy które musimy przerobić, teraz pewnie pozostaną jedynie powtórki. - Dodał. A potem, być może, ceremonia! Chociaż ostatnio jakoś te ceremonie nie były zwoływane... czyżby nie było jeszcze nikogo do mianowania?
Nim się spostrzegli dotarli na brzeg rzeki przy wilgotnych skałkach. Nie było to w sumie daleko, wystarczyło obejść masyw błyszczących głazów. Burza oderwał na chwilę wzrok od wojowniczki by zlustrować wzrokiem otoczenie. Pod powierzchnią przejrzystej i dość płytkiej przy brzegu wody przemykały małe rybki których łuski połyskiwały w słońcu, które akurat przebiło się blaskiem przez szparę między chmurami.
-Woah, ale tu dzisiaj pięknie! - Skomentował z zachwytem. Zwykle na pospolitych polowaniach nie zwracało się uwagi na takie szczegóły, ale było na co popatrzeć!
[Obrazek: Burzu-od-Wa-ki.png]
Aktywne sesje: 3/6
Z Sokołem || Z Kaczorkiem? || Z Hukiem
LVL 3 95 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
9
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#78
No... Była wojowniczkom ale na razie jest matką. Pewnie wkrótce znów będzie polować i chodzić na patrole... Dawno tego nie robiła i nieco jej się zateskniło. Ale tylko za polowaniem. Nie chciała czesto chodzić przy granicy ale niestety... Będzie musiała.
Przewróciła zabawnie oczami. Może dla Burzy nie była stara ale no wiecie... Kotki zawsze mają jakieś '' ale'' na swój temat. Była zgrabną kotką a jej futro lśniło i było miękkie. Jednak czasem się zastanawiała, że żyje już tutaj wieki! A dużo za bardzo wojowników w klanie ostatnio nie ma więc... Kukułka nie za bardzo się angażowała w rozmowy. A to ze względu na dzieci. Nie chciała żeby miała w głowie coś innego. Ale dzisiaj... Dzisiaj zrobiła sobie wyjątek.
Na kolejne słowa kocura, uśmiechnęła się w duchu. Chyba bardzo lubił zabawę z kociakami... Uroczo...
- Bez nich w obozie byłoby strasznie ponuro. Są taką radością i promyczkiem nadzieji na lepsze jutro. - właśnie jej dzieci i dzieci Kos były dla Kukułki tą nadzieją na lepsze jutro... Jutro które sprawi kolejny uśmiech na pyszczku Kukułczego Puchu.
Słysząc krótką opowieść co się działo na treningu Kukułka się cicho zaśmiała.
- No nie powiem miałeś wesoło. - kukułka miała nieco szczęścia bo walczyła z... Słabym konkurentem i nie musiała jeść tyle piasku co Burza.
Po dłuższej rozmowie dotarli na miejsce. Wojowniczce otworzyły się szeroko oczy. Było tak pięknie... Nie pamiętała, że aż tak... Woda się błyszczała a w niej były piękne ryby. Tak... Rzeka była cudna. Kukułka nie może się wręcz doczekać kiedy dotknie ją swoimi łapami!
- Dawno mnie tutaj nie było... Bardzo lubię to miejsce. Sprawdźmy jaka jest woda! - uśmiechnęła się szeroko i szybciutko pobiegła nad brzeg rzeki.
Zamoczyła od razu wszystkie łapki i zamknęła na chwilę oczy... Jaka była ona przyjemna!
- Bardzo mi tego brakowało! - otworzyła oczy i wpadła na pewien pomysł. Uśmiechnęła się do kocura zadziornie i ochlapała go wodą. A masz!
you're nothing short of magical and
beautiful
to me i'll never hit the big time.............

.without you so they can k e e p their
.......................» treasure and their t i e s to the machine «
.........'cause I am the mother of Evangeline
LVL 4 230 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
10
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#79
Cóż, kotka niewątpliwie miała ze dwa razy tyle księżyców co sam Burza, ale to nie czyniło z niej staruchy, bo Burza nie osiągnął jeszcze nawet wieku dojrzałości, nawet jeśli jego rozmiar wskazywał inaczej... ale on po prostu był z tego genetycznego sortu przerośniętych długofutrych kotów które zawsze będą wydawać się objętościowo większe od krótkowłosych, a i mogły najczęściej popatrzeć z góry na koty przeciętnego wzrostu. Poniekąd zawdzięczał to genom matki, ale nie wiedział że również i ojca... nie znał w końcu swego prawdziwego rodowodu, gdy bowiem Deszczowa Łapa przyjął na siebie rolę ich ojca, nie było dla kociąt (ani reszty klanu) powodu żeby wątpić w prawdziwość jego ojcostwa. W końcu jedyną funkcję "taty" jaką znały to było lubienie mamy i bawienie się z nimi - a te wymagania spełniał z całą pewnością. Dopóki, oczywiście, nie zginął tuż po zniknięciu mamy. Może to dlatego Burza tak lubił bawić się z kociętami? Sam był jeszcze po trochu kociakiem, którego dzieciństwo zostało przedwcześnie urwane lawiną następujących po sobie strat bliskich. Nie zakończył płynnie tego etapu w życiu i może ciągle chciał sobie przypominać tę kocięcą radość... sprzed tych wszystkich zdarzeń. Ale przecież w jego wieku już raczej nikt się z nim nie będzie tak po prostu bawić... poza kociakami. Były w końcu obowiązki, treningi... poważne sprawy.
Przytaknął więc z uśmiechem na stwierdzenie Kukułki o kociętach, chociaż jego uśmiech przybrał na chwilę przez te przemyślenia nieco smutnawy wyraz... znów przypomniał sobie o tych wszystkich szczęśliwych chwilach z tatą... i tym momencie kiedy położyli go martwego pod mroźną skałą... jednak nie zamierzał smęcić, słysząc wesoły śmiech kotki, i to wrażenie melancholii uleciało niemal tak szybko jak się pojawiło
-Niewątpliwie - Stwierdził pogodnym tonem. Sparing z Ważką, mimo tego całego piachu w zębach, był dobrą zabawą.
Zauważył że nie tylko on był zachwycony pięknem tego miejsca, gdy tylko zwrócił swój wzrok na wojowniczkę która szeroko otwartymi oczyma wpatrywała się w piękną scenerię. Przytaknął na pomysł wojowniczki z ciepłym uśmiechem na pysku, licząc że w taki ciepły dzień i woda będzie przyjemna, a nie mrożąca łapki, po czym potruchtał za Kukułką, dużo spokojniej wchodząc na płyciznę i zauważając że faktycznie, w przeciwieństwie do momentu gdy się uczył pływać, woda była przyjemnej temperatury - oczywiście jednak wszystkie rybki z okolicy uciekły w konsekwencji nie tak ostrożnego wejścia do wody dwóch kotów, ciągle jednak tafla rzeki połyskiwała, ciągle zmieniając się w delikatnych falach.
-Ja jeszcze nigdy tu się nie zatrzymałem... a widać to był błąd! - oświadczył w podziwie dla tego miejsca, oglądając błyskającą światłem rzekę. zagapił się na powierzchnię wody, jednak zaraz przyszło otrzeźwienie, gdyż na jego pysk spadła wyrzucona w powietrze łapą Kukułki woda. Zamrugał, z zaskoczoną miną, a woda spłynęła mu po pysku i wsiąknęła w futro na szyi i policzkach. Wojowniczka uśmiechała się zadziornie. Czyżby w dorosłym życiu też było miejsce na zabawy?
No to będzie! Bo po inicjalnym zaskoczeniu, ekspresja pyska kocurka przybrała wyraz opisywalny tylko jako "wyzwanie przyjęte!" - i z krótkim "Hah!" Wyskoczył z wody, nieco ją rozbryzgując, by wpaść do niej ponownie bliżej Kukułki, z głośnym pluskiem, który z pewnością dosięgnął jej futra. Teraz przynajmniej jej bok był cały mokry, jeśli nie zdążyła usunąć się z zasięgu rozbryzgu!
[Obrazek: Burzu-od-Wa-ki.png]
Aktywne sesje: 3/6
Z Sokołem || Z Kaczorkiem? || Z Hukiem
LVL 3 95 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
9
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#80
Można powiedzieć ,że Burza i Kukułka byli na tej samej łodzi. Też dużo straciła. Bardzo dużo... Wujka Świetlika...Siostry i braci...swojego pierwszego terminatora...Straciła swoją można tak powiedzieć...Poważną miłość...i godność...Wszystko działo się w krótkim czasie i wojowniczka nadal nie może uwierzyć ,że tyle jej bliskich osób straciła. Zostali jej tylko rodzice...siostra i jej dzieci o oczywiście jej maleństwa...Mówimy tu o bliskiej rodzinie bo pewnie ciocie jeszcze takie miała ale nawet nie wie które. Oprócz Czerwi nie znała innej. Też przybyła jej blizna na lewej łapie. Zawsze będzie jej przypominać ten ból psychiczny i ten dzień kiedy to z bezsilności sobie to zrobiła... Mogła umrzeć... Mogło jej tutaj nie być ale gdy zaszła w ciąże musiała to wszystko zmienić. Zacząć życie od nowa...
Te wszystkie wspomnienia zawsze będą w głowie wojowniczki. Dlatego nie kiedy idzie gdzieś w cichy kąt i zaczyna płakać. Lepiej dać upust swoim emocjom niż ciągle je trzymać...
Te myśli przez chwilę były w jej głowie ale szybko je odepchnęła. Nie chciała sobie niszczyć miłego dnia z Burzową Łapą.
Woda była bardzo przyjemna a Kukułczy Puch wręcz uwielbiała wodę! Kiedy była terminatorem często pływała w ciepłe dni.
Gdy ochlapała Burzę poczuła pewną radość. Taką...Dziecięcą... To ,że jest się dorosłym to nie znaczy koniec zabawy na całe życie! Wręcz przeciwnie! Dzieckiem się jest się zawsze!
Popatrzyła się na kocurka ten tylko się podobnie uśmiechnął i zrozumiała ,że przyjął wyzwanie! Nie mogła nawet zareagować kiedy terminator skoczył całym sobą do wody.
- Aaa!- krzyknęła ale nadal się śmiejąc.
Była cała mokra z boku ale jej to w cale nie przeszkadzało. Mogła teraz wykorzystać z łatwością to ,że kocur był tak blisko niej. Skierowała kolejną dawkę wody wprost na pyszczek i oczy niebieskiego kocura. I co ty na to?
Wystawiła swój różowy język by jeszcze bardziej sprowokować kocura.
LVL 4 230 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
10
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#81
Wcześniej był tylko delikatnie wilgotny przez chlapnięcie wodą z daleka... teraz nagle oblała go dużo bardziej solidna porcja cieczy uniesiona łapką Kukułki do lotu. Choć w porę zamknął ślepia, nie uratowało go to od zawilgotnienia całego futra na policzkach i szyi, które zabawnie oklapło, zlepiając się pod wpływem wilgoci jak to na jego brzuchu, które wcześniej zmokło z jego własnej winy. Zaczynał coraz bardziej przypominać mokrą kupę futra... więc co mu tam!
Po krótkim "pfff" mającym na wszelki wypadek wydmuchać jakiekolwiek kropelki wody z okolic nosa, Burz ponownie otworzył ślepia i gdy zobaczył wystawiony w jego kierunku języczek kotki, z rozbawioną iskierką w oku zamachnął się łapką, by posłać falę wody w generalnym kierunku głowy Kukułki, po czym od razu zerwał się do przodu, dając kilka susów w wodzie dopóki nie wpadł na wodę za głęboką by w ten sposób z niej wyskoczyć. Zanurzył się na chwilę pod wodą od swojego ciężaru, jednak zaraz wypłynął, w końcu miał powietrze w płucach. Zaczął przebierać łapami odgarniając wodę spod siebie, by wbrew prądowi rzeki, który może nie był aż tak mocny w tym miejscu, utrzymywać się na tej samej pozycji.
Rzucił Kukułce figlarne spojrzenie, z cwanym uśmieszkiem na pyszczku. Czy ma ochotę popływać na głębszej wodzie? Będzie musiała, jeśli chce go znów ochlapać! (Nie żeby mógł być bardziej mokry niż już był przez pływanie, ale ćśś! )
[Obrazek: Burzu-od-Wa-ki.png]
Aktywne sesje: 3/6
Z Sokołem || Z Kaczorkiem? || Z Hukiem
LVL 3 95 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
9
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#82
Haha! Udało się! Kocurek oberwał dużą ilością wody w pyszczek. Kukułka się tak dawno nie bawiła.Nie spodziewała się ,że Burza tak samo jak i ona lubi pływać. Woda nie była dla niej straszna nawet kiedy była głęboka. Miała mocne łapy i prąd nie był nawet taki mocny. Dzisiaj rzeka była spokojna tak jak wszystko wokół niej. Nie no...oprócz wojowniczki i terminatora... Bo oni teraz robili największy hałas. Ale kogo to tam obchodzi! Trzeba się cieszyć dobrą pogodą!
Kocur oddalił się trochę od burej kotki a gdy tylko się zanurzył zaczęła się nieco bać. Na całe szczęście szybko się wynurzył. Odetchnęła z ulgą i zaczęła płynąć w jego stronę. Ona się nie boi wody i jeżeli Burzowa Łapa myśli ,że jest tchórzem to się myli! Tak samo cwanie się uśmiechnęła i zaczęła płynąć dookoła towarzysza ciągle się na niego patrząc. No i co teraz zrobisz jak nie wiesz jak trafić?
LVL 4 230 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
10
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#83
Zimnej wody to on za bardzo nie lubił, ale taka mogła być, w sam raz! No i dzień był ciepły, nie przemarznie jak wylezie z rzeki, więc można było się pochlapać do woli! Bycie całym mokrym odczuje pewnie bardziej po wyjściu na brzeg kiedy futro zacznie mu ciążyć - na razie unosiło się na wodzie niczym wielki szary mop wokół niego!
Z pyszczkiem wynurzonym ponad wodę wiosłował ciągle łapami, nie za bardzo przesuwając się do przodu, ale nie pozwalając by go prąd zmiótł w tył, gdy zobaczył burą wojowniczkę która bez jakichkolwiek zahamowań również wypłynęła na głęboką wodę i zbliżała się do niego szybko - A następnie zaczęła opływać go dookoła. Sam Burza zaczął wiosłować łapami tak, by obracać się w miejscu, próbując nacelować chlapnięcie na Kukułkę, ale w końcu doszedł do wniosku że dostanie tak tylko kręćka, bo Wojowniczka pływała tak dobrze, że prąd nie spowalniał jej mocno - postanowił więc spróbować innej sztuczki, której też nauczyła go mistrzyni. Wziął wdech, może nie aż tak głęboki, ale jednak, by mieć powietrze, i z impetem pochylił się, zanurzając się pod wodę, a ruchami łap odepchnął się od cieczy głębiej w kierunku dna, czując jak woda trochę szczypie go w oczy - ciągle jednak jakośtam widział i gdy dotarł do dna (które nie było w sumie tak głębokie) oparł o nie tylne łapki i wybił się, jak torpeda, by wynurzyć się szybko z dużym pluskiem tuż przed Kukułką, na trasie którą płynęła.
Pewnie ochlapało ją to sporą ilością wody, a Burzyk przez chwilę wiosłował łapami w miejscu starając się odzyskać pływalność na powierzchni wody i nie zanurzyć się z powrotem. Potrząsnął łebkiem do którego przylegało teraz mokre futro, rozpylając jeszcze sporo kropelek wody i zamrugał, uśmiechając się radośnie. Dawno się tak nie bawił, praktycznie od kiedy z rodzeństwem jako małe kocięta tarzali się po śniegu - tylko że dzisiejszy dzień i ta woda była do tego znacznie lepsza, nie wymrażała ich do stanu drżenia i kichania!
[Obrazek: Burzu-od-Wa-ki.png]
Aktywne sesje: 3/6
Z Sokołem || Z Kaczorkiem? || Z Hukiem
LVL 3 95 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
9
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#84
No kocurek miał pomysły bardzo ciekawe. Sama Kukułka by na taki nie wpadła. Wolała jeszcze nie nurkować do wody. Nie lubiła gdy ją szczypało ją w oczy. Gdy tak płynęła w kółko w pewnej chwili kocur zanurzył się ponownie pod wodę. Tym razem nie przestraszyła się bo wiedziała już, że kocur sobie świetnie radzi w wodzie. Nagle niebieski kocur wyskoczył od dna wody tuż przed pyszczkiem wojowniczki która nieświadomie dotknęła nosek towarzysza swoim. Serduszko jej szybciej zabiło i uśmiechnęła się zawstydzona. Odsunęła się trochu i popatrzyła się na zielone tęczówki kocura. Bo chyba tylko one nie były mokre heh.
- No dobra wygrałeś. - zachihotała i kiwnęła głową do kocura, że lepiej już wychodzić. Nigdy nie wiadomo kiedy nurt się zmocni.
Nigdy nie miała okazji się tak pobawić z kimś. Była teraz wdzięczna Burzy dwu krotnie, że chciał z nią spędzić wolny czas. Polubiła go bardzo i może kiedyś będą dobrymi przyjaciółmi.
Gdy wyszła na brzeg otrzepała swoje futro. Teraz współczuła Burzowej Łapie. Ile to będzie się suszyć to jego futro! Za ten czas mogą sobie pogadać.
Popatrzyła się gdzieś dalej i od razu wróciły wspomnienia. Niedaleko od nich było miejsce gdzie Kukułka właśnie tam uczyła się łowić ryby z swoim wujkiem. Od razu posmutniała. Bardzo za nim tęskniła. Spuściła swoje uszy. Nie mogła teraz nic poradzić. Nie mogła zatrzymać tego smutku który właśnie się pojawił.
you're nothing short of magical and
beautiful
to me i'll never hit the big time.............

.without you so they can k e e p their
.......................» treasure and their t i e s to the machine «
.........'cause I am the mother of Evangeline
LVL 4 230 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
10
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#85
Ojć, wygląda na to że zderzyli się nosami! Miał nadzieję że Kukułkę to zderzenie nie zabolało, ale skoro jego nosek nie bolał, to pewnie jej też nie. Zachichotał rozbawiony, odwzajemniając jej spojrzenie, w jego własnych ślepiach było zaś widać iskierki radości. Choć jego śmiech był przerywany głębokimi oddechami. Umiejętność nurkowania to jedno, ale kondycja do tego to inna sprawa! Jednak powstrzymywanie oddechu wyczerpywało szybko siły i musiał to sobie teraz zrekompensować!
-Hahah, ale ty też dobrze pływasz, jakby nurt wody się ciebie nie imał! - Powiedział wesoło, trochę sapiąc, bo wciąż musiał silnie wiosłować łapkami, by utrzymać się w tym jednym miejscu na powierzchni wody. Skinął głową na zgodę dla gestu kotki wskazującego na chęć wyjścia na brzeg i zaczął płynąć w tym kierunku.
Wypełzając na brzeg wyglądał co najmniej komicznie. Każdy user chyba kojarzy scenę gdzie Simba wrzucił Nalę do wody, nie? Burza wyglądał trochę jak Simba po wynurzeniu się, z tą różnicą że w jego przypadku grzywa mogłaby obejmować całe ciało - futro było totalnie zmoczone i oklapłe prawie do ziemi! Gdy zaś zaczął otrząsać się z wody - rozpylił na spory dystans deszczyk większych i drobnych kropelek, a jego futro, po pozbyciu się większości wilgoci, napuszyło się i sterczało we wszystkie strony - nie jednak jak suche zmierzwione futro - a jeszcze bardziej sprzeciwiając się grawitacji!
Spojrzał w stronę Kukułki z rozbawioną miną ale... zobaczył że z jakiegoś powodu była smutna, spoglądając gdzieś w przestrzeń. Podszedł do niej więc, nie tracąc czasu na takie błahe rzeczy jak przygładzenie futra, i otarł się lekko o jej bok, chcąc ją pocieszyć (pewnie i tak nie zawilgoci jej futra bardziej, też dopiero co wyszła z wody).
-Coś się stało? - Zapytał, zmartwiony nagłym pogorszeniem nastroju wojowniczki, zwłaszcza że nie mógł w tej chwili wymyślić co właściwie mogło się stać, co zepsuło Kukułce humor...
[Obrazek: Burzu-od-Wa-ki.png]
Aktywne sesje: 3/6
Z Sokołem || Z Kaczorkiem? || Z Hukiem
LVL 3 95 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
9
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#86
Jak Burza chce tak pływać jak Kukułka musi ćwiczyć swoje łapy! To, że wojowniczka nie wyglądała na silną to nie znaczy, że jest słaba! Wręcz przeciwnie. Łapy miała najsilniejsze!
- Ćwiczenie czyni mistrza! - zaśmiała się wesoło.
Powstrzymała śmiech kiedy towarzysz wyszedł na brzeg i właśnie w tedy popatrzyła się na to miejsce... Wujek był dla niej taki dobry... Nauczył ją wszystkiego... Tak bardzo chciała znów z nim pogadać. Gdyby mogła cofnąć czas to by chętnie wróciła do czasów Terminatora. Chociaż na chwilę by móc porozmawiać z nim i z osobami które straciła w tak krótkim czasie.
Poczuła jak Burza ociera się o jej bok. Po jej ciele przeszły przyjemne dreszcze i popatrzyła się na Burze. Uśmiechnęła się do niego lekko. To bardzo słodkie i miłe, że się o nią martwi. Nie znali się długo ale Kukułka mogła śmiało powiedzieć, że go lubi i ufa mu.
- Wiesz... Niedaleko od nas kiedy byłam terminatorką mój wujek uczył mnie łowić ryby... Niestety nigdy już go nie spotkam... Tak jak wiele ważnych dla mnie osób. - wbiła wzrok w podłoże i jedna samotna łza upadła na suchy brzeg pozostawiając mało widoczny ślad.
- Bardzo dużo straciłam Burzo... I to w tak krótkim czasie. I kiedy tak o tym wszystkim myślę to najbardziej boli mnie to, że Pliszka tak jak i reszta moich dzieci nigdy ich nie poza a zwłaszcza nigdy nie będą mieli kochającego tatę... Bo... - zamknęła nagle pysk. Czemu zawsze gdy o czymś smutnym powie to chce jej się płakać. Nie powinna... Miała być silna...
you're nothing short of magical and
beautiful
to me i'll never hit the big time.............

.without you so they can k e e p their
.......................» treasure and their t i e s to the machine «
.........'cause I am the mother of Evangeline
LVL 4 230 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
10
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#87
A więc chodziło o wspomnienia. I tęsknotę. Burza bardzo dobrze rozumiał smutek Kukułki w tym kontekście. Czy jej wujek zaginął kiedyś bez śladu tak samo jak jego matka? Czy też znaleźli go martwego? Burza sam nie wiedział która z tych ewentualności była bardziej bolesna, choć na pewno śmierć bliskiego pozostawiała mniej niewiadomych i pytań o przyczynę zniknięcia. Kto zaginiony mógł odejść z własnej woli i nikt nie wiedziałby dlaczego...
-Rozumiem cię... - Powiedział jedynie krótko, a jego głos przybrał poważny ton...
-Pewnie wiesz... na ceremonii kiedy zostałem terminatorem... pogrzebali zarówno mojego tatę i dziadka... a moja mama i ciocia zaginęły jeszcze wcześniej i wciąż nikt nie wie co się z nimi stało... nie wiem czy jeszcze kiedykolwiek je zobaczę... - Powiedział smutnym głosem w przerwie między wypowiedziami Kukułki... rozumiał teraz dlaczego tak nagle zrobiło jej się smutno. Wspomnienia czasami atakowały znienacka i mogły zepsuć humor w dowolnym momencie. Wysłuchał jej dalszej wypowiedzi i tym bardziej zmartwił się jej treścią. Biedna Kukułka i kociaki. też nie będą miały taty... to było przykre, zwłaszcza gdy przypominał sobie ile zabawy i miłych chwil spędził z własnym tatą kiedy był jeszcze kocięciem... a mała Pliszka i reszta jej rodzeństwa mogły nigdy tego nie mieć. W dodatku wojowniczka też widocznie cierpiała z tego powodu.
-Co się stało z ich tatą? - Zapytał, choć pewnie, jeśli Kukułka w ogóle zechce mu powiedzieć, odpowiedź go zaskoczy. W obecnym stanie swojego umysłu był raczej w stanie podejrzewać że zginął śmiercią tragiczną przed urodzeniem kociąt i dlatego nigdy go nie poznały, nie wiedział jeszcze go jakich okropnych rzeczy mogą być skłonne niektóre koty.
Syn Jastrzębiego Szponu, widząc że wojowniczce zbiera się na płacz pochylił się w jej kierunku i liznął ją w policzek, usuwając z niego słony ślad po łezce która skapnęła jej z oka. Rozumiał jej potrzebę płaczu po tym co przed chwilą do niego powiedziała... czasami to było potrzebne, żeby potem móc znów być silnym...
-Mimo tego... są wesołe, czyż nie? Pliszka nie wydawała się zasmucona! - Próbował przybrać weselszy ton głosu, by pocieszyć wojowniczkę. Może, jeśli nigdy nie poznały swojego ojca, nie ciążyła na nich tęsknota za nim tak, jakby go znały ale straciły?
[Obrazek: Burzu-od-Wa-ki.png]
Aktywne sesje: 3/6
Z Sokołem || Z Kaczorkiem? || Z Hukiem
LVL 3 95 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
9
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#88
W między przerwami swoich wypowiedzi słyszała też smutną historię towarzysza. Też cierpiał tak samo jak i Kukułka. Stracił rodziców... Bardzo ważne osoby w życiu każdego kota. Bez nich żaden kociak nie dałby sobie rady. Burz mimo to, że był już dużym kocurem to potrzebował rodziców o tak. Każdy potrzebuje. Cieszyła się jednak w duchu, że terminator ją słucha i chce pomóc. Nie każdy przecież chce słyszeć te smutne historie wojowniczki. I nie każdy chce marnować czas na coś takiego.
- Zawsze trzeba mieć chociaż trochę nadzieji... A może kiedyś spotkasz znów swoją mamę. - teraz to chciała pocieszyć Burzową Łapę ale na razie jej stan nie pozwalał jej zbytnio na to.
Na pytanie o ojca, wojowniczka wbiła pazury w ziemię. Nie ma prawa się nazywać ich tatą. To zwykła karma dla wron barwiąca się uczuciami.
- Nie można go nazwać tatą... On... O-on mnie zgwałcił... I zostawił samą... Pliszka nie wie co to tata... Żadne z moich dzieci nie wie... - powiedziała smutno. Czując szorstki język na policzku, wojowniczka poczuła się nieco nieco lepiej. Schowała pazury. Serce zaczęło jej szybciej bić a ona za dobrze znała to uczucie... Próbowała zbytnio o tym nie myśleć i skupić się na rozmowie z Burzą.
LVL 4 230 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
10
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#89
Burz sam był kiedyś w sytuacji gdy bardzo potrzebował żeby go ktoś pocieszył... i wiedział że to pomaga. Dlatego nie uznałby tego za marnowanie czasu, żeby posłuchać o zmartwieniach współklanowicza. Z resztą, gdyby się nawzajem nie wspierali, to co to byłby za klan? Przykro było mu tylko, że jego bracia gorzej znieśli tę stratę... Sokół jak zwykle wszystko w sobie tłumił, a Huk... Huk chyba w ogóle ich omijał.
-Może.. - Odpowiedział krótko zamyślonym tonem... ale nie wiedział czy jej powrót byłby okazją wesołą, czy powodującą więcej negatywnych emocji... dużo w tym zależało od tego dlaczego zniknęła. Już chyba wolał myśleć że coś ją porwało albo zabiło gdzieś gdzie nikt nie szukał, niż że wiedząc co robi umyślnie ich porzuciła na tyle czasu z jakiegokolwiek powodu. Acz ta druga wersja chyba nie była prawdą... Jastrząb by tak nie postąpiła, czyż nie?
Zszokowało go to co usłyszał i jego sierść nieco się zjeżyła. Zgwałcono ją? Nie wiedział dokładnie czym w istocie jest gwałt ale ktoś mu kiedyś opowiadał że to wielka krzywda i że kiedyś ktoś z rodziny że to bardzo wielka krzywda dla kotki i tylko najgorsze koty to robią... przy okazji rodzinnej indoktrynacji przeciw gromiakom co prawda... bo podobno jakiś kot z gromu był tym, no, gwałcicielem.
-To... okropne - Powiedział smutno. -To... nie był ktoś od nas z klanu, prawda? - Zapytał niespokojnie. Nie chciał myśleć że w rzece mogły być koty które wyrządziłyby jakąkolwiek krzywdę innemu klanowiczowi. A jeśli był, to widać nie powinien tu należeć! Gdyby Burza takiego spotkał z chęcią przetestował by na nim nowe techniki walki z treningu.
-Pewnie... prędzej czy później dowiedzą się że istnieje ktoś taki jak tata. W końcu inne kociaki mają ojców... - Powiedział. W takiej sytuacji, wyobrażał sobie że Kukułce może być bardzo ciężko... bo jaki kociak chciałby usłyszeć że ich ojciec był okropnym kotem i właściwie nie mieli przez to taty, bo taki kot nie mógł nim być?
[Obrazek: Burzu-od-Wa-ki.png]
Aktywne sesje: 3/6
Z Sokołem || Z Kaczorkiem? || Z Hukiem
LVL 3 95 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
9
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#90
Od razu zaprzeczyła. Nawet nie przyszło jej nigdy do głowy, że taki kot mógłby być w klanie rzeki. Od tamtego czasu tylko i wyłącznie ufała swoim klanowiczom a nie innym. Sparzyła się i nie chce czuć tego jeszcze raz.
- Z Wichru... Boję się, że kiedyś jak pójdę na patrol mnie znajdzie i zniszczy na zawsze... Burzowa Łapo ja się boję... Boję się o moje dzieci, że mi je zabierze... - zaczęła się lekko telepać. Tak bardzo się bała, że nie da rady ich obronić sama. Była słaba... Zawsze będzie... Nawet jak postanowiła, że się to zmieni to zawsze będzie słaba.
- Moja druga córka Przepiórka już się pytała... Powiedziałam jej tylko część prawdy..., że nas zostawił i tyle... Kiedy podrosną powiem im wszystkim całą prawdę. - przetarła oczy łapą i popatrzyła się w tafle wody. Pływały sobie tam dwie rybki. Razem pływały w jedną lub druga stronę. Ile by wojowniczka dała by poczuć prawdziwą miłość. Ile by dała żeby jej dzieci miały normalną rodzinę... Jednak kto by pokochał Kukułkę? Przecież to nie możliwe. Kilka razy się już zakochała i za każdym razem wracała ze załamanym sercem.
Dawno nie spotkała takiego kocura który miał poczucie humory ale też potrafił wysłuchać.
Uśmiechnęła się do niego miło. Burza był wyjątkowy. Tak przynajmniej uważała Kukułka.
- Dziękuję Burzo. Dziękuję Ci za wszystko. - w tej chwili się do niego przytuliła i wtuliła się w jego jeszcze mokre futro.
Przez chwilę milczała bo dawno nie przytuliła kogoś większego niż kociak.
- Kurcze... Nie dziwię się, że Pliszka tak lubi twoje futro... Jest bardzo przyjemne. - zaśmiała się cicho.
you're nothing short of magical and
beautiful
to me i'll never hit the big time.............

.without you so they can k e e p their
.......................» treasure and their t i e s to the machine «
.........'cause I am the mother of Evangeline
LVL 4 230 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
10
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości