Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
Oh, jakie było moje zdziwienie i jak szybko uśmiech zniknął mi z pyska, gdy tylko Siniak się odezwała. Nie chodziło o to, że nie lubiłem, gdy mówiła. Absolutnie, było wręcz przeciwnie. Jednak to, co wyszło z jej pyska... cóż. Nie podobało mi się poruszanie tego tematu. Czy w ogóle jakiegokolwiek tematu około-Szponowego.
Westchnąłem.
- Siniak. Nie wiem, co ci naopowiadał, ale chciałem. Mieliśmy porozmawiać przy Łabędziej Gwieździe, kiedy będziemy gotowi. Zgłosiłem swoją gotowość od razu po awansie. Rozmowy nie było do dziś. On nie chce. Nie zamierzam się go prosić. - odpowiedziałem. Okazja była, wykazałem chęci, których brakowało z drugiej strony i tyle. Czemu po raz kolejny to ja mam wyciągać łapę do niego?
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Aktualnie niewielka kuleczka, puchatego, a w przyszłości długiego futerka. I mimo, że na pewno jeszcze urośnie, nie zapowiada się na to, by Siniak miała kiedykolwiek należeć do zbyt dużych kotów, prawdopodobnie osiągnie rozmiary mniej więcej takie jak jej mama, Ciemna Mordka. Zdecydowanie przeważającym na niej kolorem jest biel, jednak w niektórych miejscach widoczne są też ciemniejsze fragmenty. Po pierwsze, na głowie, dość podobne do siebie dwie czarne łaty po przyśrodkowej stronie oczu i małe pasmo takich samych włosów między nimi. Trochę niżej, wokół pyszczka również znajduje się kilka niewielkich, nieregularnych plamek w takiej samej barwie, jedna z nich zachodzi również na nos, dzięki czemu i on jest w dużej części ciemny. Następne tego typu elementy umieszczone są przy lewym uchu, bardziej otaczając je, niż wchodząc na jego powierzchnię. Idąc dalej, można dostrzec jeden przypadkowy ciemniejszy fragment (chociaż ten nie jest już czarny, a co najwyżej brązowy). Kolejny przystanek na trasie zwiedzania wybarwionych części futra Siniak obejmuje praktycznie cały ogon. Na koniec zostają jeszcze łapy, gdzie na każdej z nich widać przynajmniej trochę czarnych włosów, w większości znajdujących się po wewnętrznych stronach nóg. Jeśli to wszystko zostało już omówione, należy wspomnieć jeszcze o ostatnim elemencie – oczach Siniak, dużych i okrągłych, które o wybarwieniu się przyjmą jasnoniebieski kolor.
Jak na razie większość czasu spędza wtulona w futra rodziców, bo to jedyne miejsce, gdzie czuje się w pełni bezpiecznie. Poza tym, reszta świata wydaje się Siniak być przerażająca, a całkiem bogata wyobraźnia podpowiada jej wizje kolejnych niebezpieczeństw, które mogą ją tam spotkać. Dlatego też przez większość czasu jest kociakiem przestraszonym i zmartwionym (zarówno o siebie, jak i o całą swoją rodzinę, którą bardzo kocha i o którą stara się troszczyć). Nie należy do kotów odważnych, śmiałych czy lekkomyślnych, ale podziwia je, uznając, że prawdopodobnie byłoby dla niej lepiej, gdyby była w stanie zachowywać się tak jak one. Nie ma ambicji na zostanie wielką wojowniczką czy objęcie ważnej funkcji w klanie, bo i tak nie wierzy, że mogłaby się do tego w jakimkolwiek stopniu nadawać. Jednak mimo dość negatywnego nastawienia, pozostaje dla wszystkich w swoim otoczeniu bardzo miła, stara się im pomóc, jak tylko jest w stanie (częściowo również dlatego, że ma problemy z odmawianiem innym).
Dlaczego oni obaj musieli uważać, że to ten drugi nie chce z nim rozmawiać? Być może jednak jednym wyjściem było zamknięcie ich w tym samym miejscu, wtedy nie mieliby innego wyboru i nareszcie spróbowali to zrobić jeszcze raz. - Wiesz, że nie było go jakiś czas w klanie, tak samo, jak Skalistego Zbocza dalej nie ma… - To, dlaczego również kolejny ich brat gdzieś zniknął wciąż pozostawało dla niej kwestią niezbyt zrozumiałą. I wątpiła, że akurat tego miała szansę się dowiedzieć. Jednak przynajmniej póki Szpon wciąż tu był, mogły istnieć szanse, by myślał o powrocie do klanu jako bardziej realnej opcji niż w tym momencie – ...I całkiem możliwe, że niedługo znowu gdzieś pójdzie. –Teraz, z licznego rodzeństwa Nocy nie zostało w Rzece już zbyt wiele. Czy naprawdę chciałby pozwolić na to, by zniknęło ich jeszcze więcej?
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx Forest walls and starry ceilings
Barren curtains that you're weaving
Like the stories that you keep inside your head
She can't keep them all safe They will die and be afraid Mother, tell me so I say
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
- Zauważyłem, że Skały nie ma od jakiegoś czasu. Jest mi przykro z tego powodu, ale wiem, że nie opuściłby klanu, gdyby nie musiał i wróci, kiedy tylko będzie mógł. To on ciągle powtarzał, że jeśli ktoś opuści rzekę, to nie powinien mieć prawa tu wrócić. - odpowiedziałem. Oczywiście, że zauważyłem jego nieobecność. Nie rozmawialiśmy od dawna, nie mijałem go w obozie już szmat czasu, ale co mi pozostało poza nadzieją, że wróci cały i zdrowy?
- Ale Szpon mnie nie interesuje. Nie rozmawiałem z nim od księżycy. Jedyne co się zmieni po jego zniknięciu to to, że nikt nie będzie na mnie gadał za plecami. Od dawna łączy nas tylko krew i nic więcej. Oczywiście, fajnie byłoby to naprawić, zmienić, ale to ja zawsze odzywałem się do niego pierwszy po kłótni i nie zamierzam robić tego kolejny raz, łechtając przy tym jego ego. Nie po tym wszystkim. - dodałem. Brak Skały był odczuwalny i był przykry. Brak Szpona? Cóż, nie byłby dla mnie szczególnie zauważalny. Nie rozmawiałem z nim, nie istniał dla mnie. Było mi to wszystko jedno, to była jego decyzja.
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Aktualnie niewielka kuleczka, puchatego, a w przyszłości długiego futerka. I mimo, że na pewno jeszcze urośnie, nie zapowiada się na to, by Siniak miała kiedykolwiek należeć do zbyt dużych kotów, prawdopodobnie osiągnie rozmiary mniej więcej takie jak jej mama, Ciemna Mordka. Zdecydowanie przeważającym na niej kolorem jest biel, jednak w niektórych miejscach widoczne są też ciemniejsze fragmenty. Po pierwsze, na głowie, dość podobne do siebie dwie czarne łaty po przyśrodkowej stronie oczu i małe pasmo takich samych włosów między nimi. Trochę niżej, wokół pyszczka również znajduje się kilka niewielkich, nieregularnych plamek w takiej samej barwie, jedna z nich zachodzi również na nos, dzięki czemu i on jest w dużej części ciemny. Następne tego typu elementy umieszczone są przy lewym uchu, bardziej otaczając je, niż wchodząc na jego powierzchnię. Idąc dalej, można dostrzec jeden przypadkowy ciemniejszy fragment (chociaż ten nie jest już czarny, a co najwyżej brązowy). Kolejny przystanek na trasie zwiedzania wybarwionych części futra Siniak obejmuje praktycznie cały ogon. Na koniec zostają jeszcze łapy, gdzie na każdej z nich widać przynajmniej trochę czarnych włosów, w większości znajdujących się po wewnętrznych stronach nóg. Jeśli to wszystko zostało już omówione, należy wspomnieć jeszcze o ostatnim elemencie – oczach Siniak, dużych i okrągłych, które o wybarwieniu się przyjmą jasnoniebieski kolor.
Jak na razie większość czasu spędza wtulona w futra rodziców, bo to jedyne miejsce, gdzie czuje się w pełni bezpiecznie. Poza tym, reszta świata wydaje się Siniak być przerażająca, a całkiem bogata wyobraźnia podpowiada jej wizje kolejnych niebezpieczeństw, które mogą ją tam spotkać. Dlatego też przez większość czasu jest kociakiem przestraszonym i zmartwionym (zarówno o siebie, jak i o całą swoją rodzinę, którą bardzo kocha i o którą stara się troszczyć). Nie należy do kotów odważnych, śmiałych czy lekkomyślnych, ale podziwia je, uznając, że prawdopodobnie byłoby dla niej lepiej, gdyby była w stanie zachowywać się tak jak one. Nie ma ambicji na zostanie wielką wojowniczką czy objęcie ważnej funkcji w klanie, bo i tak nie wierzy, że mogłaby się do tego w jakimkolwiek stopniu nadawać. Jednak mimo dość negatywnego nastawienia, pozostaje dla wszystkich w swoim otoczeniu bardzo miła, stara się im pomóc, jak tylko jest w stanie (częściowo również dlatego, że ma problemy z odmawianiem innym).
Ile rzeczywiście mogła powiedzieć? Nie była pewna, dziwnie się czuła z przekazywaniem dalej wszystkiego, co powiedział jej Szpon. Jednak jeśli miałoby to jakkolwiek pomóc, może było warto? - Nie, stało się z nim… coś innego. Wiesz, gdzie oni byli? – Cokolwiek wyobrażał sobie na ten temat Noc, prawdopodobnie było dalekie od prawy. To nie był tylko kolejny przypadek kota porwanego przez dwunogi, czy takiego który sam stwierdziłby, że nie chce dłużej żyć w klanie. Coś zdecydowanie bardziej niepokojącego, przynajmniej z jedyną wiedzą, jaką na ten temat posiadała. - Uczy dwójkę naszych dzieci. Im będzie go brakować. Innym kotom w klanie będzie go brakować. …Mi będzie go brakować. Nawet jeśli nie chcesz z nim rozmawiać jako swoim bratem, to powinieneś to zrobić chociaż jako zastępca. – Gdyby chodziło o większość innych członków Rzeki, prawdopodobnie przyjęłaby jego odmowę bez problemu. Przy wielu nawet nie zaczynałaby tego tematu. Ale Ostry Szpon był dla niej, poza jej rodziną, właściwie najważniejszą osobą. Poza tym wiedziała jak to jest zostać w klanie sama, bez już żadnego rodzeństwa, nie chciała, by niedługo Noc spotkało to samo.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx Forest walls and starry ceilings
Barren curtains that you're weaving
Like the stories that you keep inside your head
She can't keep them all safe They will die and be afraid Mother, tell me so I say
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
- Jak widzisz nie wiem. Ale zakładam, że ty wiesz i zaraz mi powiesz. Prawda? - zapytałem, nie mając pojęcia o co może chodzić. Skała... zawsze był rozsądny. Za takiego go uważałem, choć ciężko było nie dostrzec jego słabości do Szpona. Miał twarde i dość bezwzględne poglądy w wielu kwestiach, ale Szpona zawsze bronił. Uważał, że zgłupiał przez Szczerbatka i cieszył się jego zniknięciem, nie dostrzegając że Szpon po prostu taki był, a z bratem Siniak jedynie bardziej się nakręcali. Nie ingerowałem jednak w ich relację, bo to nie moja sprawa.
- Nie jestem odpowiednim kotem do tego. Ba, jestem ostatnim kotem, którego by posłuchał w tej kwestii. Nie zdziwiłbym się, gdyby jego decyzja wzięła się z mojego awansu. On mnie nienawidzi, Siniak. Jeżeli ktoś jest w stanie go powstrzymać, to ktoś, kogo szanuje. Łabędź, na przykład. Nie chciał się ze mną pogodzić, a teraz mam go błagać, żeby nie odchodził? Jest dorosły. Jeśli uważa, że nic go tutaj nie trzyma i lepiej mu będzie bez was wszystkich, to świadczy tylko i wyłącznie o tym, ile dla niego znaczycie. Nie odezwałem się ani słowem, kiedy dostał do wytrenowania aż dwójkę naszych dzieci. Nie utrudniam ci kontaktu z nim i nie robię nic, żeby uprzykrzyć mu życie. Nie wypowiadam się na jego temat. Nie ma powodu, żeby czuć się w tym klanie źle, a już na pewno nie z mojego powodu. Mówił ci w ogóle skąd taka decyzja? - odpowiedziałem szczerze. Nie uważałem, żeby moja interwencja miała mieć dobry wpływ, a wręcz przeciwnie. Gdybym poprosił go, żeby nie odchodził, być może jeszcze prędzej zdecydowałby się to zrobić, żeby mi dopiec w jego mniemaniu. Było mi absolutnie wszystko jedno co zadecyduje i co zrobi, bez niego byłoby mi tutaj wręcz łatwiej. Wiedziałem jednak, że Siniak na nim zależy i tylko dlatego zaproponowałem podjęcie dialogu z Łabędzią Gwiazdą. Bo jeśli ktokolwiek był w stanie wpłynąć na Szpona, to właśnie Przywódca.
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Aktualnie niewielka kuleczka, puchatego, a w przyszłości długiego futerka. I mimo, że na pewno jeszcze urośnie, nie zapowiada się na to, by Siniak miała kiedykolwiek należeć do zbyt dużych kotów, prawdopodobnie osiągnie rozmiary mniej więcej takie jak jej mama, Ciemna Mordka. Zdecydowanie przeważającym na niej kolorem jest biel, jednak w niektórych miejscach widoczne są też ciemniejsze fragmenty. Po pierwsze, na głowie, dość podobne do siebie dwie czarne łaty po przyśrodkowej stronie oczu i małe pasmo takich samych włosów między nimi. Trochę niżej, wokół pyszczka również znajduje się kilka niewielkich, nieregularnych plamek w takiej samej barwie, jedna z nich zachodzi również na nos, dzięki czemu i on jest w dużej części ciemny. Następne tego typu elementy umieszczone są przy lewym uchu, bardziej otaczając je, niż wchodząc na jego powierzchnię. Idąc dalej, można dostrzec jeden przypadkowy ciemniejszy fragment (chociaż ten nie jest już czarny, a co najwyżej brązowy). Kolejny przystanek na trasie zwiedzania wybarwionych części futra Siniak obejmuje praktycznie cały ogon. Na koniec zostają jeszcze łapy, gdzie na każdej z nich widać przynajmniej trochę czarnych włosów, w większości znajdujących się po wewnętrznych stronach nóg. Jeśli to wszystko zostało już omówione, należy wspomnieć jeszcze o ostatnim elemencie – oczach Siniak, dużych i okrągłych, które o wybarwieniu się przyjmą jasnoniebieski kolor.
Jak na razie większość czasu spędza wtulona w futra rodziców, bo to jedyne miejsce, gdzie czuje się w pełni bezpiecznie. Poza tym, reszta świata wydaje się Siniak być przerażająca, a całkiem bogata wyobraźnia podpowiada jej wizje kolejnych niebezpieczeństw, które mogą ją tam spotkać. Dlatego też przez większość czasu jest kociakiem przestraszonym i zmartwionym (zarówno o siebie, jak i o całą swoją rodzinę, którą bardzo kocha i o którą stara się troszczyć). Nie należy do kotów odważnych, śmiałych czy lekkomyślnych, ale podziwia je, uznając, że prawdopodobnie byłoby dla niej lepiej, gdyby była w stanie zachowywać się tak jak one. Nie ma ambicji na zostanie wielką wojowniczką czy objęcie ważnej funkcji w klanie, bo i tak nie wierzy, że mogłaby się do tego w jakimkolwiek stopniu nadawać. Jednak mimo dość negatywnego nastawienia, pozostaje dla wszystkich w swoim otoczeniu bardzo miła, stara się im pomóc, jak tylko jest w stanie (częściowo również dlatego, że ma problemy z odmawianiem innym).
Tak, zaraz powie. Już wystarczająco długo to ukrywała, nawet nie była pewna, kiedy po raz pierwszy usłyszała o całej tej sprawie. A później wytrzymała tyle czasu, najpierw nie wierząc do końca, że rzeczywiście kiedykolwiek wprowadzą swój plan w życie, a później zastanawiając się, czy w ogóle powrócą z niego żywi. A teraz? Co właściwie było teraz? - Poszli do Szepczącej Sadzawki, porozmawiać z Gwiezdnym Klanem, planowali to już od dłuższego czasu. Nie wiem czego dokładnie się dowiedzieli – poza tym, że Szczerbatek żyje, ale wątpiła, by akurat to była istotna informacja w tej sytuacji – ale było w tym coś, przez co Skaliste Zbocze uznał, że nie może tu wrócić. – odpowiedziała, opierając się głową o brak Nocy. Nic konkretnego. Ale co miała jeszcze dodać? Że od czasu rozmowy ze Szponem po powrocie z jego wyprawy zaczęła wątpić, czy Gwiezdni rzeczywiście byli tak wspaniali i nieomylni jak zwykle się ich przedstawiało. - Chce teraz iść znaleźć Skałę i to rozumiem, ale poza tym… Chce odejść właśnie dlatego, bo myśli, że to ty go nienawidzisz. - Czy Łabędzia Gwiazda mógł tu jakoś pomóc? Nie wątpiła akurat w jego kompetencje, ale miała wrażenie, że jeśli byłby w stanie to zrobić, to już by się stało. Być może nawet sama wtedy zdołałaby osiągnąć więcej już wcześniej. Jednak teraz wydawało się, że jedynym rozwiązaniem było zwrócenie się właśnie do osoby, która zdaniem Szpona była źródłem problemu.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx Forest walls and starry ceilings
Barren curtains that you're weaving
Like the stories that you keep inside your head
She can't keep them all safe They will die and be afraid Mother, tell me so I say
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
Otworzyłem szerzej oczy w niedowierzaniu. Przepraszam, co? Co zrobili?
- Ale... po co? Po co tam w ogóle poszli? Jaki mieli w tym cel? Domyślam się, że uzyskana odpowiedź była dla Skały niesatysfakcjonująca, ale dlaczego w ogóle się zdecydowali na taką wycieczkę? Nie wiedzieli, jakie to niebezpieczne? Przecież nie mieli bladego pojęcia gdzie idą. Mogło im się coś stać. - zasypałem Siniak pytaniami, na które prawdopodobnie nie znała odpowiedzi, choć łudziłem się, że może być inaczej. Co takiego usłyszał Skała, że uznał, że nie może przez to wrócić do klanu? Co takiego się stało, że w ogóle wpadli na taki pomysł? I dlaczego Skała nie powiedział mi, że coś go dręczy? Szpon mu zabronił, czy po prostu na tyle mi nie ufał? O co w tym wszystkim chodziło.
- Nie wiem co mam ci powiedzieć, Siniak. Porozmawiałbym z nim, ale nie potrafię się przemóc. Mieliśmy rozmawiać i nie chciał tego zrobić. Nie potrafiłbym teraz do niego podejść i tak po prostu powiedzieć "słuchaj, nie nienawidzę cię i nie chcę żebyś odchodził z klanu". Czuję... wewnętrzny spór. Chciałbym nie być z nim już pokłócony, ale nie chcę kolejny raz wyciągać do niego łapy. Skoro uważa się za lepszego ode mnie, dlaczego on nie może przyjść do mnie? Chociaż raz?
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Aktualnie niewielka kuleczka, puchatego, a w przyszłości długiego futerka. I mimo, że na pewno jeszcze urośnie, nie zapowiada się na to, by Siniak miała kiedykolwiek należeć do zbyt dużych kotów, prawdopodobnie osiągnie rozmiary mniej więcej takie jak jej mama, Ciemna Mordka. Zdecydowanie przeważającym na niej kolorem jest biel, jednak w niektórych miejscach widoczne są też ciemniejsze fragmenty. Po pierwsze, na głowie, dość podobne do siebie dwie czarne łaty po przyśrodkowej stronie oczu i małe pasmo takich samych włosów między nimi. Trochę niżej, wokół pyszczka również znajduje się kilka niewielkich, nieregularnych plamek w takiej samej barwie, jedna z nich zachodzi również na nos, dzięki czemu i on jest w dużej części ciemny. Następne tego typu elementy umieszczone są przy lewym uchu, bardziej otaczając je, niż wchodząc na jego powierzchnię. Idąc dalej, można dostrzec jeden przypadkowy ciemniejszy fragment (chociaż ten nie jest już czarny, a co najwyżej brązowy). Kolejny przystanek na trasie zwiedzania wybarwionych części futra Siniak obejmuje praktycznie cały ogon. Na koniec zostają jeszcze łapy, gdzie na każdej z nich widać przynajmniej trochę czarnych włosów, w większości znajdujących się po wewnętrznych stronach nóg. Jeśli to wszystko zostało już omówione, należy wspomnieć jeszcze o ostatnim elemencie – oczach Siniak, dużych i okrągłych, które o wybarwieniu się przyjmą jasnoniebieski kolor.
Jak na razie większość czasu spędza wtulona w futra rodziców, bo to jedyne miejsce, gdzie czuje się w pełni bezpiecznie. Poza tym, reszta świata wydaje się Siniak być przerażająca, a całkiem bogata wyobraźnia podpowiada jej wizje kolejnych niebezpieczeństw, które mogą ją tam spotkać. Dlatego też przez większość czasu jest kociakiem przestraszonym i zmartwionym (zarówno o siebie, jak i o całą swoją rodzinę, którą bardzo kocha i o którą stara się troszczyć). Nie należy do kotów odważnych, śmiałych czy lekkomyślnych, ale podziwia je, uznając, że prawdopodobnie byłoby dla niej lepiej, gdyby była w stanie zachowywać się tak jak one. Nie ma ambicji na zostanie wielką wojowniczką czy objęcie ważnej funkcji w klanie, bo i tak nie wierzy, że mogłaby się do tego w jakimkolwiek stopniu nadawać. Jednak mimo dość negatywnego nastawienia, pozostaje dla wszystkich w swoim otoczeniu bardzo miła, stara się im pomóc, jak tylko jest w stanie (częściowo również dlatego, że ma problemy z odmawianiem innym).
To wszystko były dobre pytania. Ale na ile ona sama mogła w rzeczywistości na nie odpowiedzieć? Najlepiej o to wszystko byłoby również zapytać samego Szpona, czy jeszcze lepiej Szpona i Skałę, bo ten pierwszy niekoniecznie chciał się dzielić sekretami swojego brata. - Chcieli się dowiedzieć, co dzieje się z kotami, które zniknęły z naszego klanu, dlaczego to się stało, czy jeszcze żyją… – A poza tym o coś jeszcze, o czym już naprawdę nie miała pojęcia. Może to byłaby ta część, która zdołałaby sprawić, że nagle oboje zrozumieliby bardziej całą tą wyprawę. Która tak, była niebezpieczna i niespodziewana dla większości kotów, które się o niej dowiadywały – ale obaj jej członkowie (a przynajmniej Szpon, chociaż uznawała, że ze Skałą musiało być podobnie) wydawali się być bardzo zdecydowani na wyruszenie na nią, pewnie nic nie zdołałoby ich od tego planu odciągnąć. - Szpon mówił jeszcze, że spotkali tam Barwinka. – dodała, starając sobie przypomnieć jakiekolwiek konkretne informacje z rozmowy z przyjacielem. Sama ledwo pamiętała poprzedniego medyka, jednak może chociaż Noc mógł z tego wyciągnąć jakieś wnioski.
Poza tym nie miała już chyba nic do powiedzenia, jeśli chodziło o przekonywanie go do rozmowy z bratem. Nie mogła go do tego zmusić, jeśli rzeczywiście nie chciał tego zrobić. Chyba lepiej było to zostawić, niż zmuszać by spróbował, bo jeszcze pogorszyłoby to całą sytuację jeszcze bardziej i sprawiło, że zniknie cała nadzieja również na to, że uda się to kiedyś w przyszłości. Przynajmniej wciąż pamiętała o tym, że będzie mogła spotkać się ze Szponem chociaż na granicy.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx Forest walls and starry ceilings
Barren curtains that you're weaving
Like the stories that you keep inside your head
She can't keep them all safe They will die and be afraid Mother, tell me so I say
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
- Mówił ci, czy to miało coś wspólnego ze śmiercią ojca? Albo zniknięciem matki? Skała był wpatrzony w ojca, więc miałoby to sens. Szpon też miał kogo szukać, raczej oboje wiemy o kogo chodzi. Ale czy to był powód żeby tak się narażać? - zapytałem, choć prawdopodobnie nie wiedziała. Skała był rozsądny, ale śmierć ojca mogła na niego wpłynąć do tego stopnia, że oszalał. Żal robi z kotami różne rzeczy. Ale czy do tego stopnia? Nigdy nie opuściłby klanu. Skoro to zrobił, czy naprawdę powróci, skoro zawsze powtarzał, że ten, kto odejdzie nie zasługuje na powrót? Eh, może rzeczywiście powinienem porozmawiać ze Szponem. Przynajmniej o tym.
Skoro przyszedł do nich Barwna Woda, to z pewnością powiedział im rzeczy mądre. Tylko czy zaspokajające ciekawość? Czy odpowiedział na tyle, żeby ich uspokoić? Wątpliwe, patrząc na to jaką Skała podjął decyzję. Ale z pewnością powiedział im wszystko, co wiedział. Tego mogłem być pewny.
Nie chciałem jednak dłużej o tym rozmawiać. Być może zdecyduję się na rozmowę ze Szponem po tym wszystkim, ale muszę to jeszcze przemyśleć. Poukładać wszystko w głowie. Na ten moment nie miałem nic więcej do dodania.
- Ja za to... chciałbym żebyś porozmawiała z dziewczynkami. O ptaszkach i pszczółkach. Mżawka nie wydaje się być tym zainteresowana, a Topik to krępowało. Nie jestem z nimi na tyle blisko, żeby się przede mną otworzyły, co oczywiście staram się naprawić, ale eh. Wydaje mi się, że Topik się zakochała, tylko nie chciała mi powiedzieć. Wiesz w jakim są wieku, niech korzystają z tego z rozsądkiem. Podejrzewam, że u kotek jest inaczej niż u kocurów, ale bardzo nie chciałbym zostać jeszcze dziadkiem. Żeby przechodziły przez całą tę ciążę, żeby czegoś żałowały. Ja zajmę się chłopcami. Co o tym myślisz?
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Aktualnie niewielka kuleczka, puchatego, a w przyszłości długiego futerka. I mimo, że na pewno jeszcze urośnie, nie zapowiada się na to, by Siniak miała kiedykolwiek należeć do zbyt dużych kotów, prawdopodobnie osiągnie rozmiary mniej więcej takie jak jej mama, Ciemna Mordka. Zdecydowanie przeważającym na niej kolorem jest biel, jednak w niektórych miejscach widoczne są też ciemniejsze fragmenty. Po pierwsze, na głowie, dość podobne do siebie dwie czarne łaty po przyśrodkowej stronie oczu i małe pasmo takich samych włosów między nimi. Trochę niżej, wokół pyszczka również znajduje się kilka niewielkich, nieregularnych plamek w takiej samej barwie, jedna z nich zachodzi również na nos, dzięki czemu i on jest w dużej części ciemny. Następne tego typu elementy umieszczone są przy lewym uchu, bardziej otaczając je, niż wchodząc na jego powierzchnię. Idąc dalej, można dostrzec jeden przypadkowy ciemniejszy fragment (chociaż ten nie jest już czarny, a co najwyżej brązowy). Kolejny przystanek na trasie zwiedzania wybarwionych części futra Siniak obejmuje praktycznie cały ogon. Na koniec zostają jeszcze łapy, gdzie na każdej z nich widać przynajmniej trochę czarnych włosów, w większości znajdujących się po wewnętrznych stronach nóg. Jeśli to wszystko zostało już omówione, należy wspomnieć jeszcze o ostatnim elemencie – oczach Siniak, dużych i okrągłych, które o wybarwieniu się przyjmą jasnoniebieski kolor.
Jak na razie większość czasu spędza wtulona w futra rodziców, bo to jedyne miejsce, gdzie czuje się w pełni bezpiecznie. Poza tym, reszta świata wydaje się Siniak być przerażająca, a całkiem bogata wyobraźnia podpowiada jej wizje kolejnych niebezpieczeństw, które mogą ją tam spotkać. Dlatego też przez większość czasu jest kociakiem przestraszonym i zmartwionym (zarówno o siebie, jak i o całą swoją rodzinę, którą bardzo kocha i o którą stara się troszczyć). Nie należy do kotów odważnych, śmiałych czy lekkomyślnych, ale podziwia je, uznając, że prawdopodobnie byłoby dla niej lepiej, gdyby była w stanie zachowywać się tak jak one. Nie ma ambicji na zostanie wielką wojowniczką czy objęcie ważnej funkcji w klanie, bo i tak nie wierzy, że mogłaby się do tego w jakimkolwiek stopniu nadawać. Jednak mimo dość negatywnego nastawienia, pozostaje dla wszystkich w swoim otoczeniu bardzo miła, stara się im pomóc, jak tylko jest w stanie (częściowo również dlatego, że ma problemy z odmawianiem innym).
Niestety, nic więcej już nie mogła mu powiedzieć. Znaczy to o Szczerbatku pewnie by mogła, ale wątpiła, by akurat on obchodził Skaliste Zbocze, nie widziała nigdy, żeby ta dwójka miała jakiekolwiek relacje, to jedynie Szponowi zależało na jej bracie. - Szpon powiedział tylko, że to prywatne sprawy Skały. – A ona nie dopytywała się dalej, bo jakby mogła chcieć koniecznie poznawać sekrety praktycznie obcego jej kota? Nawet jeśli przez to musiał podjąć decyzję tak istotną, jak opuszczenie klanu, to jednak nie mogła tak po prostu poprosić o wyjawienie jej wszystkich jego sekretów. Pewnie i o tym, jeśli ktoś z nich powinien się dowiedzieć więcej, to też właśnie Noc, jako jego brat.
Zmiana tematu przez partnera, na coś akurat takiego, nadeszła dla niej dość niespodziewanie. Czy rzeczywiście dla ich dzieci przyszedł już moment na to? Przecież jeszcze dopiero co były małymi kociakami, które zupełnie nie myślały o romansach… Postarała sobie przypomnieć, czy widziała w ostatnim czasie Topik spędzającą więcej czasu z jakimś kotem w jej wieku, cokolwiek, co mogłoby zasugerować w kim takim mogła się zakochać. Jednak żadne dowody na to nie przychodziły jej na myśl. - Spróbuję z nimi porozmawiać, gdy będą mieć akurat czas. – stwierdziła. Może rzeczywiście był to dobry pomysł. Powinny być świadome wszystkiego, co mogło się stać. Sama do tej pory nawet zupełnie nie myślała o tym, że mogliby zostać dziadkami szybciej niż za jakieś kilkadziesiąt księżyców.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx Forest walls and starry ceilings
Barren curtains that you're weaving
Like the stories that you keep inside your head
She can't keep them all safe They will die and be afraid Mother, tell me so I say
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
- Rozumiem. Może rzeczywiście... spróbuję z nim porozmawiać. Spróbuję. - mruknąłem. To wszystko było dziwne i nie miało żadnego sensu. Od Skały niczego się już nie dowiem, bo nie mam pojęcia gdzie w ogóle mógł pójść, więc jedyną opcją żeby dowiedzieć się czegokolwiek, to porozmawiać ze Szponem. Eh.
Kiwnąłem głową, ciesząc się, że porozmawia z nimi na ten temat. Nikt nie wytłumaczy tego wszystkiego lepiej, niż mama, kotka która przechodziła przez to wszystko i wie, jakie to ciężkie. A przecież chciała mieć rodzinę. Jak więc musiało to być ciężkie dla kogoś, kto tego nie chciał? Nie chciałem nawet o tym myśleć.
Rozmowa, choć wydawała się trwać wieki, wcale nie trwała tak długo i zakończyła się w momencie, gdy dotarliśmy na miejsce. Słońce już powoli zachodziło, a krajobraz mienił się na pomarańczowo. Było przepięknie, a w samym centrum tego wszystkiego stała Siniak. Tak słodka, tak niewinna. Minęło tyle czasu, a w dalszym ciągu czułem, jak moje serce przyspiesza ilekroć na nią spojrzę. Nie była zbyt wylewna, ani słownie, ani fizycznie, przez co często sam do siebie zadawałem pytanie czy rzeczywiście mnie kocha, czy może jest ze mną już tylko z przyzwyczajenia. Czy dalej mnie kocha tak, jak ja kocham ją? Nie mieliśmy dla siebie zbyt wiele czasu, nasze rozmowy były głównie o obowiązkach i dzieciach. Bałem się, że możemy się przez to od siebie oddalić. Nawet teraz, kiedy mieliśmy miło spędzić czas, zaczęliśmy spotkanie od ważnych rozmów. Chciałem... zrobić coś, co wznieci żar między nami na nowo. Że pojawią się iskry. Że nie będę potrzebował żadnych jej słów, żeby wiedzieć, że jest dobrze. Nie wiem, czy ona czuje tak samo, nie chcę jej martwić podnosząc ten temat. Mogłaby pomyśleć że nie jest wystarczająca, na przykład. A była wspaniała.
Zerwałem rosnący nieopodal kwiat - chyba jeden z pierwszych napotkanych w tym sezonie i wplątałem jej go w futro między uchem. Towarzyszyły temu czułe liźnięcia, schodzące coraz niżej, aż do karku.
- Podoba ci się? - spytałem, szepcząc do jej ucha. Minęło bardzo dużo czasu, odkąd w ogóle mieliśmy okazję, żeby pomyśleć o czymś więcej niż szybkim liźnięciem po policzku, czy przytuleniem. Nie wiem nawet gdzie najbardziej lubi być dotykana, co lubi najbardziej. To chyba dobry moment, żeby się dowiedzieć. Poznać się od nowa, dowiadywać nowych rzeczy. Próbować innych rzeczy. Zaskakiwać. To nada trochę powiewu świeżości, prawda? Zdecydowałem się spróbować w ten sposób, jeśli nie osiągnę zamierzonego efektu... cóż, trzeba będzie porozmawiać o swoich obawach i uczuciach jak dorośli. Wolałem jednak tego uniknąć, bo wiem jak Siniak się wszystkim przejmuje. Może tylko ja czuję że wpadliśmy w rutynę i brakuje... tego czegoś. Tej iskry. Namiętności. Miłości.
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Aktualnie niewielka kuleczka, puchatego, a w przyszłości długiego futerka. I mimo, że na pewno jeszcze urośnie, nie zapowiada się na to, by Siniak miała kiedykolwiek należeć do zbyt dużych kotów, prawdopodobnie osiągnie rozmiary mniej więcej takie jak jej mama, Ciemna Mordka. Zdecydowanie przeważającym na niej kolorem jest biel, jednak w niektórych miejscach widoczne są też ciemniejsze fragmenty. Po pierwsze, na głowie, dość podobne do siebie dwie czarne łaty po przyśrodkowej stronie oczu i małe pasmo takich samych włosów między nimi. Trochę niżej, wokół pyszczka również znajduje się kilka niewielkich, nieregularnych plamek w takiej samej barwie, jedna z nich zachodzi również na nos, dzięki czemu i on jest w dużej części ciemny. Następne tego typu elementy umieszczone są przy lewym uchu, bardziej otaczając je, niż wchodząc na jego powierzchnię. Idąc dalej, można dostrzec jeden przypadkowy ciemniejszy fragment (chociaż ten nie jest już czarny, a co najwyżej brązowy). Kolejny przystanek na trasie zwiedzania wybarwionych części futra Siniak obejmuje praktycznie cały ogon. Na koniec zostają jeszcze łapy, gdzie na każdej z nich widać przynajmniej trochę czarnych włosów, w większości znajdujących się po wewnętrznych stronach nóg. Jeśli to wszystko zostało już omówione, należy wspomnieć jeszcze o ostatnim elemencie – oczach Siniak, dużych i okrągłych, które o wybarwieniu się przyjmą jasnoniebieski kolor.
Jak na razie większość czasu spędza wtulona w futra rodziców, bo to jedyne miejsce, gdzie czuje się w pełni bezpiecznie. Poza tym, reszta świata wydaje się Siniak być przerażająca, a całkiem bogata wyobraźnia podpowiada jej wizje kolejnych niebezpieczeństw, które mogą ją tam spotkać. Dlatego też przez większość czasu jest kociakiem przestraszonym i zmartwionym (zarówno o siebie, jak i o całą swoją rodzinę, którą bardzo kocha i o którą stara się troszczyć). Nie należy do kotów odważnych, śmiałych czy lekkomyślnych, ale podziwia je, uznając, że prawdopodobnie byłoby dla niej lepiej, gdyby była w stanie zachowywać się tak jak one. Nie ma ambicji na zostanie wielką wojowniczką czy objęcie ważnej funkcji w klanie, bo i tak nie wierzy, że mogłaby się do tego w jakimkolwiek stopniu nadawać. Jednak mimo dość negatywnego nastawienia, pozostaje dla wszystkich w swoim otoczeniu bardzo miła, stara się im pomóc, jak tylko jest w stanie (częściowo również dlatego, że ma problemy z odmawianiem innym).
Uśmiechnęła się lekko, słysząc, że przynajmniej zamierza podjąć jakąkolwiek próbę porozmawiania z bratem. Nawet jeśli nie było wiadomo, czy doprowadzi to do jakiegoś rozwiązania, ani czy na pewno w ogóle się odbędzie, przynajmniej dawało to na to szansę. Co wystarczało, by przynajmniej na chwilę przestała myśleć o tamtej sprawie i mogła się skupić na tym, co przygotował dla niej partner.
Może naprawdę trzeba było chociaż na moment przestać zastanawiać się nad wszystkim co działo się w ich życiu i pozwolić na chwilę odpoczynku? O ile w ogóle było to dla niej możliwe. Była przyzwyczajona do tego życia, by chcieć cokolwiek w nim zmieniać. Nawet jeśli miało to oznaczać coś przyjemnego, bezpieczniej było robić tylko to, co zawsze. Mimo wszystko, teraz postarała się rzeczywiście skoncentrować na Nocy, co okazywało się coraz prostsze, bo jak z każdą jego kolejną akcją miałaby myśleć o czymkolwiek innym? - Oh, jest piękny. Nawet nie wiedziałam, że można je już teraz znaleźć. – odpowiedziała, spoglądając na kwiat, który jej podarował. Jeśli zaś chodziło o inne rzeczy, które robił, również należały do przyjemnych, sama również przyłączyła się do składania kolejnych liźnięć na jego futrze.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx Forest walls and starry ceilings
Barren curtains that you're weaving
Like the stories that you keep inside your head
She can't keep them all safe They will die and be afraid Mother, tell me so I say
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
- Przy tobie nawet najpiękniejszy kwiat wygląda co najmniej średnio, wiesz? - odpowiedziałem jedynie, nie wiedząc nawet jaki to kwiatek. Nie byłem specem w tej dziedzinie, był po prostu ładny. Faktem jednak było, że nieważne jak niezwykle piękny by nie był, Siniak przyćmiewała go swoją urodą. Tak jak każdego i wszystko inne.
Nie spodziewałem się takiej reakcji z jej strony, ale nie zamierzałem nawet kryć, że bardzo mi się to podoba i niemalże od razu mogła usłyszeć cichsze i głośniejsze pomruki. Uznałem, być może zbyt optymistycznie, że to była jej odpowiedź, więc nie przestawałem. Delikatnie podgryzałem jej kark, by zaraz znowu przejeżdżać po nim językiem.
Naparłem na nią tak mocno, że upadła, kładąc się. Dotknąłem jej nosa swoim i spojrzałem prosto w jej błękitne oczy. W takiej chwili powinienem myśleć o czymś innym, prawdopodobnie. Ale nie mogłem.
- Kochasz mnie? - zapytałem, może trochę psując klimat. Ale potrzebowałem to usłyszeć.
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Aktualnie niewielka kuleczka, puchatego, a w przyszłości długiego futerka. I mimo, że na pewno jeszcze urośnie, nie zapowiada się na to, by Siniak miała kiedykolwiek należeć do zbyt dużych kotów, prawdopodobnie osiągnie rozmiary mniej więcej takie jak jej mama, Ciemna Mordka. Zdecydowanie przeważającym na niej kolorem jest biel, jednak w niektórych miejscach widoczne są też ciemniejsze fragmenty. Po pierwsze, na głowie, dość podobne do siebie dwie czarne łaty po przyśrodkowej stronie oczu i małe pasmo takich samych włosów między nimi. Trochę niżej, wokół pyszczka również znajduje się kilka niewielkich, nieregularnych plamek w takiej samej barwie, jedna z nich zachodzi również na nos, dzięki czemu i on jest w dużej części ciemny. Następne tego typu elementy umieszczone są przy lewym uchu, bardziej otaczając je, niż wchodząc na jego powierzchnię. Idąc dalej, można dostrzec jeden przypadkowy ciemniejszy fragment (chociaż ten nie jest już czarny, a co najwyżej brązowy). Kolejny przystanek na trasie zwiedzania wybarwionych części futra Siniak obejmuje praktycznie cały ogon. Na koniec zostają jeszcze łapy, gdzie na każdej z nich widać przynajmniej trochę czarnych włosów, w większości znajdujących się po wewnętrznych stronach nóg. Jeśli to wszystko zostało już omówione, należy wspomnieć jeszcze o ostatnim elemencie – oczach Siniak, dużych i okrągłych, które o wybarwieniu się przyjmą jasnoniebieski kolor.
Jak na razie większość czasu spędza wtulona w futra rodziców, bo to jedyne miejsce, gdzie czuje się w pełni bezpiecznie. Poza tym, reszta świata wydaje się Siniak być przerażająca, a całkiem bogata wyobraźnia podpowiada jej wizje kolejnych niebezpieczeństw, które mogą ją tam spotkać. Dlatego też przez większość czasu jest kociakiem przestraszonym i zmartwionym (zarówno o siebie, jak i o całą swoją rodzinę, którą bardzo kocha i o którą stara się troszczyć). Nie należy do kotów odważnych, śmiałych czy lekkomyślnych, ale podziwia je, uznając, że prawdopodobnie byłoby dla niej lepiej, gdyby była w stanie zachowywać się tak jak one. Nie ma ambicji na zostanie wielką wojowniczką czy objęcie ważnej funkcji w klanie, bo i tak nie wierzy, że mogłaby się do tego w jakimkolwiek stopniu nadawać. Jednak mimo dość negatywnego nastawienia, pozostaje dla wszystkich w swoim otoczeniu bardzo miła, stara się im pomóc, jak tylko jest w stanie (częściowo również dlatego, że ma problemy z odmawianiem innym).
Niby powinna być przyzwyczajona do słyszenia komplementów od Nocy, przecież słyszała ich już tak wiele, ale w tym momencie coś w tej całej sytuacji sprawiało, że jej serce zaczynało bić coraz szybciej i nie była w stanie nawet znaleźć słów na to, by odpowiedzieć, więc jedynie zaśmiała się nieco, wtulając na moment pysk w jego futro. Może rzeczywiście powinni częściej pozwalać sobie na robienie takich rzeczy, pozwalała na wszystko, co Noc robił dalej, również zaczynając mruczeć.
Nie potrafiła sobie nawet wyobrazić, jakby mogłoby teraz wyglądać jej życie, gdyby nie było w nim Nocy. Nie chciała się dowiadywać, potrzebowała go. O miłości samej w sobie myślała niewiele, jakby zawsze miało być to coś większego od tego, co była w stanie poczuć, jakby wszystko, co czuła nigdy nie mogło być idealne i przez to nigdy nie mogła być tego tak naprawdę pewna. Jednak nie wyobrażała sobie, by mogła w tym momencie chociażby rozważyć danie mu innej odpowiedzi. - Tak, oczywiście, że cię kocham. – wyszeptała, przymykając teraz oczy.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx Forest walls and starry ceilings
Barren curtains that you're weaving
Like the stories that you keep inside your head
She can't keep them all safe They will die and be afraid Mother, tell me so I say
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
Odpowiedź Siniak sprawiła, że przeszedł mnie dreszcz. Jeden z tych przyjemnych. Cóż jednak innego miała odpowiedzieć w tej sytuacji? Czy był jednak sens doszukiwać się w tym wszystkim drugiego dna? Siniak zawsze była szczera, nie było sytuacji, w której by mnie oszukała, więc nie pozostało mi nic innego, jak tylko cieszyć się z jej odpowiedzi i pozbyć natrętnych myśli. Kochała mnie, choć tego nie okazywała w wylewny sposób, ale taka właśnie była. Może kiedyś zasugeruję, że mogłaby nieco częściej przypominać mi o swoich uczuciach, bo cóż, nie było kłamstwem to, że miło było coś takiego usłyszeć. Moich uczuć mogła być pewna, dość często jej o tym przypominałem. Nie wydawała się zresztą ich w jakikolwiek sposób kwestionować.
Słysząc jej pomruki, czułem się wystarczająco zachęcony do kontynuowania pieszczot. Oh, zdecydowanie za rzadko pozwalaliśmy sobie na coś takiego. Zdecydowanie za mało czasu spędzaliśmy razem i teraz, kiedy w końcu była ku temu okazja, pragnąłem tylko jej bliskości. Niewiele myśląc, napawając się akompaniamentem pomruków i ptasiego śpiewu przytuliłem ją mocno do siebie, szepcząc jedynie do jej ucha "ja też Cię kocham". (...)*
*chyba że Siniak zastopuje
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku