Księżyce: 72 Mistrz: Oszroniony Patyk!! Płeć: kocur Matka: Śnieżny Płatek [NPC] Ojciec: Warczące Gardło [NPC] Trwałe urazy: rozległa blizna na lewym poliku, blizna po ugryzieniu na szyi (ta druga calkowicie zakryta futrem)
sporych rozmiarów, o długim, czekoladowym futrze, białe skarpetki na przednich łapach oraz drobne plamki na piersi, pyszczku, brodzie, czole i nad nosem, prawe oko zielone, lewe - niebieskie
Wyciągnął łapę z wody zupełnie, ostatecznie porzucając plan złowienia jakiejkolwiek ryby. To mogło poczekać, potrzebował się skupić. Odpowiedź terminatora nie zaskoczyła go w żadnym stopniu, a jednak...było to przykre. Trzy mioty na karku, śmierć dziecka, zerwanie z wieloksiężycowym partnerem, to wszystko nie było wystarczające, żeby kocicy zapaliła się jakaś czerwona lampka. Że postępując dalej w ten sposób jedynie oddali od siebie resztę pozostałych dzieci. – Trening i ranga są ważne, ale to nie jedyne, co liczy się w życiu, tak samo jak ścieżka wojownika nie jest dla wszystkich, jeżeli sama zainteresowana nie czułaby się w niej komfortowo – odparł zdecydowanie. Jego życie owszem, ściśle obracało się głównie wobec życia ogółu klanu, nie znaczyło to jednak, że była to jedyna istotna wartość. Zwłaszcza dla Lodowej Łapy, który w tym wieku szczególnie powinien korzystać z życia, jeszcze bez obowiązków, które dojdą po otrzymaniu miana wojownika. A argument o tym, jakoby Drobinka była marnym materiałem Śnieżny Płatek powinna wsadzić sobie pod ogon. – Nie chcę nastawiać cię przeciwko matce, wręcz przeciwnie... ale jeśli nic do niej nie przemawia, postaraj się po prostu to ignorować. Znasz najlepiej Drobną Łapę, jeszcze trochę i będziesz dorosłym kotem. Nie może już za ciebie podejmować takich decyzji.
To nie brzmiało jak wybitnie pomocna rada, ba, wiedział, że takie słowa ze strony jedynego rodzica musiały boleć, ale Kasztan nie miał pojęcia, co więcej może Soplowi poradzić. Chyba że...odetchnął głośno, przez chwilę zawieszając wzrok na jednej ze skałek u brzegu Grzmiącej Rzeki. Nie miał za grosz ochoty na dłuższe interakcje z matką, nie mówiąc już o konfrontacji, jeśli jednak chodziło o brata...byłby skłonny spróbować. Przeniósł wzrok z powrotem na jego pysk. – Jeśli chcesz, mogę spróbować z nią porozmawiać. Nie obiecuję, że to cokolwiek zmieni, wątpię, że to cokolwiek zmieni, ale...raczej nie powinno zaszkodzić, prawda? – powiedział powoli, wciąż nie do końca przekonany co do tego pomysłu. – Ja i tak nie mam nic do stracenia.
Czarno-biały dość wysoki, szczupły, ale nie za chudy kocur. Na pysku szeroka strzałka i żółte oczy. Biała kryza, brzuch, skarpetki i koniec ogona. Różowy nos. Układ znaczeń na jego ciele jest prawie symetryczny
Ambitny na swój sposób, a jednocześnie nieco leniwy i lekko zakompleksiony. Aktualnie przeżywa burzę hormonalną. Ma tendencje do zazdroszczenia innym różnych rzeczy i wdawania się w rywalizację. Poza tym całkiem przyjazny, z poczuciem humoru. Wraz z wiekiem osłabia się jego przywiązanie do matki.
Zgadzał się z nim. Miło było pogadać z kimś kto ma głowę na karku. Kiwał powoli głową na znak zgody. Jedno tylko przykuło jego uwagę. Niedługo będziesz dorosłym kotem... To on nie był już dorosły? Fakt, nie skończył jeszcze treningu, ale... No nic, łatwiej było tego głębiej nie rozważać. - Drobinka jest cudowna i zdecydowanie warta jest tego, by pójść trochę inną ścieżką niż planowałem na początku. - Wyznał, a jego ton głosu wyraźnie zmiękł.
Widział, że brat mocniej się nad czymś zastanawiał. Zamilkł, przyglądając się mu. Na prawdę zamierzał pogadać ze Śnieżnym Płatkiem? Sopel zastanawiał się przez chwilę nad tą propozycją. Może...? Nie sądził, by ktoś mógł wpłynąć na procesy myślowe rodzicielki, ale czemu miałby mu zabraniać? On chyba też już nie miał za dużo do stracenia... Jak tylko Śnieżny Płatek się dowie czyje dzieci Drobinka nosi w swoim brzuchu...
-W sumie bracie, jeśli uważasz, że to możliwe... Czemu nie? - Zgodził się, przyglądając się niebu nad ich głowami.
I can't say it's gonna get easier Every day fighting to keep hope alive(keep your head up my child) Through it all, you're never gonna walkalone I'll take every step, every fall by your side(keep your head up my child)
Księżyce: 53 Mistrz: Rześka Pszczoła Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Śnieżny Płatek [npc] Ojciec: ??? [npc] Trwałe urazy: -1 Zr, -1 Sz na stałe Urazy mechaniczne: -1Zr, -1Sz na stałe (powód: złamanie kości promieniowej)
czarny srebrny cętkowany; z białymi znaczeniami na tylnych łapach, brzuchu i brodzie; zielone oczy;
"Miał całkiem ładne, srebrzyste futerko i głupie oczka. Dla niej wyglądał zupełnie jak rybka, którą ktoś wyrzucił na brzeg." ~Pustynna Róża
trochę people pleaser, trochę idealna owieczka Śnieżnego Płatka, która bardzo chciałaby być wilkiem, ale nie ma ku temu predyspozycji
Roziskrzona Gwiazda, Traszkowy Grzbiet [KW], Wędrujące Światła [S]; Ruletka [P]
Za Popiołkiem dalej chodzi jego ostatnia porażka. Oddziela go od niej coraz więcej księżyców, ale srebrny kocurek wcale nie czuje jakby się od niej oddalał. Z każdym wschodem słońca, uzyskane wnioski jedynie przybierają na mocy, stają się coraz bardziej wyraźne.
Popielata Łapa, syn Śnieżnego Płatka, nie jest prawdziwym Rzeczniakiem.
To jedyne racjonalne wytłumaczenie dla faktu, że nie złowił żadnej ryby wtedy. Ba, że żadna ryba do niego nie podpłynęła nawet. Wyczuwały po prostu, że nie warto się do niego zbliżać, że nie powinny tego robić. Ale to że coś miało sens nie sprawiało, że terminatorowi łatwiej było się z tym pogodzić. Nie chciał by tak wyglądała prawda, chciał być takim Rzeczniakiem z jakiego jego mama mogła być dumna. Albo przynajmniej umiarkowanie zadowolona. To też by go uszczęśliwiło.
Rześka Pszczoła zajęła się swoim polowaniem, a Popiołek ruszył na Wilgotne Skałki. Musiał się przekonać czy faktycznie nadeszła pora aby się wynieść z Klanu, czy przesadzał. O Gwiezdni, miał nadzieję, że przesadzał.
Usiadł na jednej ze skałek tak aby nie rzucać cienia na taflę rzeki i zanurzył przednią łapę. Oby jakaś rybka się skusiła. Odetchnął lekko i starał się nie ruszać zbytnio.
In the { fullmoon's } light — I listen. to the stream— andin between the silence. . . . . . . . . . . .ˏˋ°•*⁀➷hear you callingme But I don't know whereI am. . . . . . . . . . . .and I don'ttrustwho I've been ╭────── · ☾ · ──────╮ And if I comehome . . . how will I everleave? ╰────── · ☾ · ──────╯
Dzięcioł jest przeciętnej wielkości kociakiem o szczupłej sylwetce. Może teraz tego nie widać z powodu kocięcego tłuszczyku, ale w przyszłości kocur będzie mógł poszczycić się dobrze zbudowanym ciałem o widocznych dobrze zarysowanych mięśniach Całe ciało młodzika pokryte jest krótką, gładką śnieżnobiałą sierścią nie odznaczająca się żadnymi szczególnymi znaczeniami. Jak jesteśmy już przy ciele należy wspomnieć że jest ono utrzymywane przez długie, mocne, choć jeszcze nieco pulchne łapki. Dzięcioł posiada niebieskie oczka, które z wiekiem zabarwią się na kolor jasno zielony. Nie wiele wyżej nad oczami znajdują się średniej wielkości trójkątne uszka. Pysk kocura jest niemalże okrągły, można powiedzieć że praktycznie zawsze, choć mimowolnie wyraża on obojętność.
Charakter kocura można porównać z tym jego matki. Jest spokojny i jak na swój wiek dość cierpliwy lecz w przeciwieństwie do Jałowcowej Jagody nie stroni od towarzystwa. Chętnie zamieni słówko lub dwa z innym klanowiczem. Jeżeli już mowa o rozmowach trzeba przyznać że kocurek jest lepszym słuchaczem niż rozmówcą, ale gdy już ma zamiar się odezwać stara się być przy tym uprzejmy i odnosić się z szacunkiem do rozmówcy. Przez specyficzny sposób wychowania swoich rodziców uważa że Klan Cienia jest najważniejszy i najwspanialszy, ponadto ceni sobie zasady i dyscyplinę. Lecz mimo tych wszystkich poglądów i słów rodziców na temat brudnokrwistych nie wywyższa się ponad nich, ani nie czuje się lepszy, wręcz przeciwnie stara się traktować je niemal na równi z pełnokrwistymi członkami Klanu, jednak nie oznacza to że nie jest wobec nich czujny, bo jest i to bardzo, jeden fałszywy ruch i uprzejmość syna Zroszonego Pąku może przemienić się w zniewagę.
Terminator musiał wybrać dobrą miejscówkę, bo na pierwszą zdobycz nie musiał długo czekać. Najpierw poczuł jak ociera się o jego łapę coś na wzór wąsików, a w samej rzece mógł dostrzec podłużny kształt, który zaraz zabrał się za skubanie jego paluszków, skuszone ich widokiem.
Księżyce: 53 Mistrz: Rześka Pszczoła Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Śnieżny Płatek [npc] Ojciec: ??? [npc] Trwałe urazy: -1 Zr, -1 Sz na stałe Urazy mechaniczne: -1Zr, -1Sz na stałe (powód: złamanie kości promieniowej)
czarny srebrny cętkowany; z białymi znaczeniami na tylnych łapach, brzuchu i brodzie; zielone oczy;
"Miał całkiem ładne, srebrzyste futerko i głupie oczka. Dla niej wyglądał zupełnie jak rybka, którą ktoś wyrzucił na brzeg." ~Pustynna Róża
trochę people pleaser, trochę idealna owieczka Śnieżnego Płatka, która bardzo chciałaby być wilkiem, ale nie ma ku temu predyspozycji
Roziskrzona Gwiazda, Traszkowy Grzbiet [KW], Wędrujące Światła [S]; Ruletka [P]
Popiołek na krótki moment zapomniał jak oddychać. Może to i na plus, bo niechcący zachował całkiem nieźle bezruch. W najwyższym skupieniu, utrzymując swoją poprzednią pozycję (nie czekał na tyle długo by słońce zmieniło położenie, na pewno nie rzucał cienia na wodę), obserwował zielonymi oczami stworzenie. Trochę ryba, trochę nie do końca. Skubała jego paluszki.
Prawie ryba wybrała go na swojego żywiciela, jakie to piękne.
Ale chwila, przecież kocie palce służyły jedynie za przynętę, a rybia mordka jedynie łaskotała. Miał nadzieję, że nie jest jeszcze za późno na złapanie ryby – zanurzoną w wodzie łapą próbował podrzucić ją do góry. Wysunął pazury by ją lepiej chwycić, a drugą przednią łapę już kierował w stronę rybci, by mu się nie wyślizgnęła.
In the { fullmoon's } light — I listen. to the stream— andin between the silence. . . . . . . . . . . .ˏˋ°•*⁀➷hear you callingme But I don't know whereI am. . . . . . . . . . . .and I don'ttrustwho I've been ╭────── · ☾ · ──────╮ And if I comehome . . . how will I everleave? ╰────── · ☾ · ──────╯
Dzięcioł jest przeciętnej wielkości kociakiem o szczupłej sylwetce. Może teraz tego nie widać z powodu kocięcego tłuszczyku, ale w przyszłości kocur będzie mógł poszczycić się dobrze zbudowanym ciałem o widocznych dobrze zarysowanych mięśniach Całe ciało młodzika pokryte jest krótką, gładką śnieżnobiałą sierścią nie odznaczająca się żadnymi szczególnymi znaczeniami. Jak jesteśmy już przy ciele należy wspomnieć że jest ono utrzymywane przez długie, mocne, choć jeszcze nieco pulchne łapki. Dzięcioł posiada niebieskie oczka, które z wiekiem zabarwią się na kolor jasno zielony. Nie wiele wyżej nad oczami znajdują się średniej wielkości trójkątne uszka. Pysk kocura jest niemalże okrągły, można powiedzieć że praktycznie zawsze, choć mimowolnie wyraża on obojętność.
Charakter kocura można porównać z tym jego matki. Jest spokojny i jak na swój wiek dość cierpliwy lecz w przeciwieństwie do Jałowcowej Jagody nie stroni od towarzystwa. Chętnie zamieni słówko lub dwa z innym klanowiczem. Jeżeli już mowa o rozmowach trzeba przyznać że kocurek jest lepszym słuchaczem niż rozmówcą, ale gdy już ma zamiar się odezwać stara się być przy tym uprzejmy i odnosić się z szacunkiem do rozmówcy. Przez specyficzny sposób wychowania swoich rodziców uważa że Klan Cienia jest najważniejszy i najwspanialszy, ponadto ceni sobie zasady i dyscyplinę. Lecz mimo tych wszystkich poglądów i słów rodziców na temat brudnokrwistych nie wywyższa się ponad nich, ani nie czuje się lepszy, wręcz przeciwnie stara się traktować je niemal na równi z pełnokrwistymi członkami Klanu, jednak nie oznacza to że nie jest wobec nich czujny, bo jest i to bardzo, jeden fałszywy ruch i uprzejmość syna Zroszonego Pąku może przemienić się w zniewagę.
Prawie rybie ewidentnie coś nie podpasowało, bo szybciutko puściła paluszki i odpłynęła ile tylko miała siły w płetwach. To na pewno wina tej drugiej łapy, jej cień musiał wydać się podejrzany, a rybcia była jedną z tych mądrzejszych i wiedziała lepiej. Niech jakiś inny frajer się nabierze, miała godność i rozum ryby.
Księżyce: 53 Mistrz: Rześka Pszczoła Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Śnieżny Płatek [npc] Ojciec: ??? [npc] Trwałe urazy: -1 Zr, -1 Sz na stałe Urazy mechaniczne: -1Zr, -1Sz na stałe (powód: złamanie kości promieniowej)
czarny srebrny cętkowany; z białymi znaczeniami na tylnych łapach, brzuchu i brodzie; zielone oczy;
"Miał całkiem ładne, srebrzyste futerko i głupie oczka. Dla niej wyglądał zupełnie jak rybka, którą ktoś wyrzucił na brzeg." ~Pustynna Róża
trochę people pleaser, trochę idealna owieczka Śnieżnego Płatka, która bardzo chciałaby być wilkiem, ale nie ma ku temu predyspozycji
Roziskrzona Gwiazda, Traszkowy Grzbiet [KW], Wędrujące Światła [S]; Ruletka [P]
Popiołek zatrzymał drugą łapkę tuż nad powierzchnią wody i zamrugał zaskoczony. Zaraz zreflektował się, że nie było to nic szokującego. Wręcz był to ten bardziej spodziewany wynik, utwierdzający go w dotychczasowym przekonaniu.
Z ciężkim westchnięciem cofnął łapę i przeniósł swój ciężar tak by nie rzucać cienia na wodę. Lewa kończyna dalej siedziała w wodzie w formie przynęty, a kocurek znieruchomiał.
In the { fullmoon's } light — I listen. to the stream— andin between the silence. . . . . . . . . . . .ˏˋ°•*⁀➷hear you callingme But I don't know whereI am. . . . . . . . . . . .and I don'ttrustwho I've been ╭────── · ☾ · ──────╮ And if I comehome . . . how will I everleave? ╰────── · ☾ · ──────╯
Dzięcioł jest przeciętnej wielkości kociakiem o szczupłej sylwetce. Może teraz tego nie widać z powodu kocięcego tłuszczyku, ale w przyszłości kocur będzie mógł poszczycić się dobrze zbudowanym ciałem o widocznych dobrze zarysowanych mięśniach Całe ciało młodzika pokryte jest krótką, gładką śnieżnobiałą sierścią nie odznaczająca się żadnymi szczególnymi znaczeniami. Jak jesteśmy już przy ciele należy wspomnieć że jest ono utrzymywane przez długie, mocne, choć jeszcze nieco pulchne łapki. Dzięcioł posiada niebieskie oczka, które z wiekiem zabarwią się na kolor jasno zielony. Nie wiele wyżej nad oczami znajdują się średniej wielkości trójkątne uszka. Pysk kocura jest niemalże okrągły, można powiedzieć że praktycznie zawsze, choć mimowolnie wyraża on obojętność.
Charakter kocura można porównać z tym jego matki. Jest spokojny i jak na swój wiek dość cierpliwy lecz w przeciwieństwie do Jałowcowej Jagody nie stroni od towarzystwa. Chętnie zamieni słówko lub dwa z innym klanowiczem. Jeżeli już mowa o rozmowach trzeba przyznać że kocurek jest lepszym słuchaczem niż rozmówcą, ale gdy już ma zamiar się odezwać stara się być przy tym uprzejmy i odnosić się z szacunkiem do rozmówcy. Przez specyficzny sposób wychowania swoich rodziców uważa że Klan Cienia jest najważniejszy i najwspanialszy, ponadto ceni sobie zasady i dyscyplinę. Lecz mimo tych wszystkich poglądów i słów rodziców na temat brudnokrwistych nie wywyższa się ponad nich, ani nie czuje się lepszy, wręcz przeciwnie stara się traktować je niemal na równi z pełnokrwistymi członkami Klanu, jednak nie oznacza to że nie jest wobec nich czujny, bo jest i to bardzo, jeden fałszywy ruch i uprzejmość syna Zroszonego Pąku może przemienić się w zniewagę.
Żadna z rybek nie wydawała się być zainteresowana łapą terminatora. Może poprzednia im nagadała, że ten dziwny smakołyk jest jakiś podejrzany i teraz bały się podpłynąć. W każdym bądź razie tafla była spokojna. W przeciwieństwie do okolicy. Bo za terminatorem dało się usłyszeć obcy głos. - Hej, młody. Masz chwilkę? -Do Popielatej Łapy zbliżał się średnich rozmiarów biały kocur. Na pierwszy rzut oka wydawał się być w podobnym wieku do terminatora. Miał wokół szyi zawieszone coś niebieskiego.
Księżyce: 53 Mistrz: Rześka Pszczoła Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Śnieżny Płatek [npc] Ojciec: ??? [npc] Trwałe urazy: -1 Zr, -1 Sz na stałe Urazy mechaniczne: -1Zr, -1Sz na stałe (powód: złamanie kości promieniowej)
czarny srebrny cętkowany; z białymi znaczeniami na tylnych łapach, brzuchu i brodzie; zielone oczy;
"Miał całkiem ładne, srebrzyste futerko i głupie oczka. Dla niej wyglądał zupełnie jak rybka, którą ktoś wyrzucił na brzeg." ~Pustynna Róża
trochę people pleaser, trochę idealna owieczka Śnieżnego Płatka, która bardzo chciałaby być wilkiem, ale nie ma ku temu predyspozycji
Roziskrzona Gwiazda, Traszkowy Grzbiet [KW], Wędrujące Światła [S]; Ruletka [P]
Westchnął smutno, obserwując pustkę w wodzie. Myślał o zmianie zanurzonej łapy, gdy usłyszał obcy głos. I to obcy-obcy. Podskoczył momentalnie, a sierść wzdłuż kręgosłupa sama się napuszyła. Prawie spadł z kamienia, ale Gwiezdni mieli go w opiece i uchronili przez tym upokorzeniem.Ogon ukrył nisko, bo i tego nie ominęła reakcja na strach.
– Chwilkę? Na co? – spytał, marszcząc brwi w niezrozumieniu. Ale zębatki ruszyły ze zgrzytem w srebrnej głowie. Kocurek nieco szerzej postawił łapy, dla stabilniejszej postawy na kamieniu. – Z-znaczy, tu nie wolno wchodzić! To teren Klanu Rzeki! Wstęp tylko dla Rzeczniaków! I... I dla byłych Rzeczniaków, którzy chcą wrócić! Kim jesteś??
In the { fullmoon's } light — I listen. to the stream— andin between the silence. . . . . . . . . . . .ˏˋ°•*⁀➷hear you callingme But I don't know whereI am. . . . . . . . . . . .and I don'ttrustwho I've been ╭────── · ☾ · ──────╮ And if I comehome . . . how will I everleave? ╰────── · ☾ · ──────╯
Dzięcioł jest przeciętnej wielkości kociakiem o szczupłej sylwetce. Może teraz tego nie widać z powodu kocięcego tłuszczyku, ale w przyszłości kocur będzie mógł poszczycić się dobrze zbudowanym ciałem o widocznych dobrze zarysowanych mięśniach Całe ciało młodzika pokryte jest krótką, gładką śnieżnobiałą sierścią nie odznaczająca się żadnymi szczególnymi znaczeniami. Jak jesteśmy już przy ciele należy wspomnieć że jest ono utrzymywane przez długie, mocne, choć jeszcze nieco pulchne łapki. Dzięcioł posiada niebieskie oczka, które z wiekiem zabarwią się na kolor jasno zielony. Nie wiele wyżej nad oczami znajdują się średniej wielkości trójkątne uszka. Pysk kocura jest niemalże okrągły, można powiedzieć że praktycznie zawsze, choć mimowolnie wyraża on obojętność.
Charakter kocura można porównać z tym jego matki. Jest spokojny i jak na swój wiek dość cierpliwy lecz w przeciwieństwie do Jałowcowej Jagody nie stroni od towarzystwa. Chętnie zamieni słówko lub dwa z innym klanowiczem. Jeżeli już mowa o rozmowach trzeba przyznać że kocurek jest lepszym słuchaczem niż rozmówcą, ale gdy już ma zamiar się odezwać stara się być przy tym uprzejmy i odnosić się z szacunkiem do rozmówcy. Przez specyficzny sposób wychowania swoich rodziców uważa że Klan Cienia jest najważniejszy i najwspanialszy, ponadto ceni sobie zasady i dyscyplinę. Lecz mimo tych wszystkich poglądów i słów rodziców na temat brudnokrwistych nie wywyższa się ponad nich, ani nie czuje się lepszy, wręcz przeciwnie stara się traktować je niemal na równi z pełnokrwistymi członkami Klanu, jednak nie oznacza to że nie jest wobec nich czujny, bo jest i to bardzo, jeden fałszywy ruch i uprzejmość syna Zroszonego Pąku może przemienić się w zniewagę.
Nieznajomy uniósł brew na reakcję terminatora. Po jego wypowiedzi natomiast przewrócił oczami. - Ta, ta, nie spinaj się tak. Odpowiesz mi na parę pytań i już mnie tu nie ma. -Zrobił jeszcze parę kroków w stronę kocura i nie czekając na jego reakcję przeszedł do interesów.- Szukam takiej wypłowiałej mędy, Jesse się nazywa. Łajdak ukradł mi cały stos kocimiętki i teraz gdzieś się z nim zaszył. Widziałeś go? Rozczapierzone krótkie futro, średniego wzrostu, niższy ode mnie. -Wbił spojrzenie w Popiołka wyczekując jego odpowiedzi. Ciekawe czy byłby zły, gdyby zaprzeczył...
Księżyce: 53 Mistrz: Rześka Pszczoła Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Śnieżny Płatek [npc] Ojciec: ??? [npc] Trwałe urazy: -1 Zr, -1 Sz na stałe Urazy mechaniczne: -1Zr, -1Sz na stałe (powód: złamanie kości promieniowej)
czarny srebrny cętkowany; z białymi znaczeniami na tylnych łapach, brzuchu i brodzie; zielone oczy;
"Miał całkiem ładne, srebrzyste futerko i głupie oczka. Dla niej wyglądał zupełnie jak rybka, którą ktoś wyrzucił na brzeg." ~Pustynna Róża
trochę people pleaser, trochę idealna owieczka Śnieżnego Płatka, która bardzo chciałaby być wilkiem, ale nie ma ku temu predyspozycji
Roziskrzona Gwiazda, Traszkowy Grzbiet [KW], Wędrujące Światła [S]; Ruletka [P]
Popiołek, jak na największego Rzecznego buntownika przystało, spiął się jeszcze bardziej w tym momencie. O Gwiezdni, czemu ten obcy nie słuchał!! Nie chciał wołać Rześkiej Pszczoły na pomoc jeszcze... no i co jeśli by nie usłyszała... nie dość, że pomoc by nie nadeszła, to jeszcze nieznajomy wiedziałby, że Popiołek był... Popiołkiem. A nie powinien być Popiołkiem. Powinien być materiałem na Rzecznego wojownika.
Przełknął ślinę.
– N-nnie, nikogo takiego tutaj nie było. – cienki ogon zadrżał od gromadzących w kocurku emocji. Serce waliło mu tak, że bał się, że zaraz wyskoczy. – Więc idź sobie już teraz, nie wolno ci tu być. I temu, temu... Temu jak-mu-tam też nie, więc jak tylko ktoś go tu spotka to go przegoni!!
In the { fullmoon's } light — I listen. to the stream— andin between the silence. . . . . . . . . . . .ˏˋ°•*⁀➷hear you callingme But I don't know whereI am. . . . . . . . . . . .and I don'ttrustwho I've been ╭────── · ☾ · ──────╮ And if I comehome . . . how will I everleave? ╰────── · ☾ · ──────╯
Dzięcioł jest przeciętnej wielkości kociakiem o szczupłej sylwetce. Może teraz tego nie widać z powodu kocięcego tłuszczyku, ale w przyszłości kocur będzie mógł poszczycić się dobrze zbudowanym ciałem o widocznych dobrze zarysowanych mięśniach Całe ciało młodzika pokryte jest krótką, gładką śnieżnobiałą sierścią nie odznaczająca się żadnymi szczególnymi znaczeniami. Jak jesteśmy już przy ciele należy wspomnieć że jest ono utrzymywane przez długie, mocne, choć jeszcze nieco pulchne łapki. Dzięcioł posiada niebieskie oczka, które z wiekiem zabarwią się na kolor jasno zielony. Nie wiele wyżej nad oczami znajdują się średniej wielkości trójkątne uszka. Pysk kocura jest niemalże okrągły, można powiedzieć że praktycznie zawsze, choć mimowolnie wyraża on obojętność.
Charakter kocura można porównać z tym jego matki. Jest spokojny i jak na swój wiek dość cierpliwy lecz w przeciwieństwie do Jałowcowej Jagody nie stroni od towarzystwa. Chętnie zamieni słówko lub dwa z innym klanowiczem. Jeżeli już mowa o rozmowach trzeba przyznać że kocurek jest lepszym słuchaczem niż rozmówcą, ale gdy już ma zamiar się odezwać stara się być przy tym uprzejmy i odnosić się z szacunkiem do rozmówcy. Przez specyficzny sposób wychowania swoich rodziców uważa że Klan Cienia jest najważniejszy i najwspanialszy, ponadto ceni sobie zasady i dyscyplinę. Lecz mimo tych wszystkich poglądów i słów rodziców na temat brudnokrwistych nie wywyższa się ponad nich, ani nie czuje się lepszy, wręcz przeciwnie stara się traktować je niemal na równi z pełnokrwistymi członkami Klanu, jednak nie oznacza to że nie jest wobec nich czujny, bo jest i to bardzo, jeden fałszywy ruch i uprzejmość syna Zroszonego Pąku może przemienić się w zniewagę.
Przyglądał się kocurowi spod przymrużonych powiek, jakby oceniał czy ten przypadkiem go nie okłamywał. Niemniej jednak nie podjął próby ataku na terminatorze, zamiast tego odwrócił się i wymamrotał pod nosem. - Koty klanowe pff. Niby mówią, że takie groźne, a trzęsą się przy byle pytaniu jak galareta. Nawet pomóc nie potrafią. Szkoda czasu. -Chociaż wymamrotał to za dużo powiedziane, powiedział to na tyle głośno, żeby Popiołek go usłyszał. I zaczął odchodzić, aż ostatecznie zniknął z jego pola widzenia.
Księżyce: 53 Mistrz: Rześka Pszczoła Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Śnieżny Płatek [npc] Ojciec: ??? [npc] Trwałe urazy: -1 Zr, -1 Sz na stałe Urazy mechaniczne: -1Zr, -1Sz na stałe (powód: złamanie kości promieniowej)
czarny srebrny cętkowany; z białymi znaczeniami na tylnych łapach, brzuchu i brodzie; zielone oczy;
"Miał całkiem ładne, srebrzyste futerko i głupie oczka. Dla niej wyglądał zupełnie jak rybka, którą ktoś wyrzucił na brzeg." ~Pustynna Róża
trochę people pleaser, trochę idealna owieczka Śnieżnego Płatka, która bardzo chciałaby być wilkiem, ale nie ma ku temu predyspozycji
Roziskrzona Gwiazda, Traszkowy Grzbiet [KW], Wędrujące Światła [S]; Ruletka [P]
Czy słyszał słowa obcego kocura? Owszem. Czy docierało do niego co takiego mówił? To już inna bajka. Tak się skupił na fakcie, że samotnik się odwrócił i zbierał do odejścia, że wszystko inne rozbijało się o jego główkę bez żadnego efektu. Znaczy tak, intencje rozumiał, jak zwykle wyszedł na frajera, zapisał się w pamięci nieznajomego bardzo żałośnie.
Ale. Ale.
Kocur właśnie odszedł w stronę granic. Popielata Łapa przepędził kota, który wkroczył na Rzeczne ziemie. Wypiął dumnie pierś, wpatrując się w punkt, gdzie intruz zniknął mu z pola widzenia i trwał tak przez parę uderzeń serca. Zaraz jednak sobie przypomniał, że wciąż nic nie upolował, to skutecznie dodało mu nieco więcej pokory. Powrócił skupieniem do swojego skrawka rzeki. Przysiadł znowu tak by nie rzucać cienia na wodę, zanurzył zachęcająco łapkę i starał się nie ruszać zbyt wiele.
In the { fullmoon's } light — I listen. to the stream— andin between the silence. . . . . . . . . . . .ˏˋ°•*⁀➷hear you callingme But I don't know whereI am. . . . . . . . . . . .and I don'ttrustwho I've been ╭────── · ☾ · ──────╮ And if I comehome . . . how will I everleave? ╰────── · ☾ · ──────╯
Dzięcioł jest przeciętnej wielkości kociakiem o szczupłej sylwetce. Może teraz tego nie widać z powodu kocięcego tłuszczyku, ale w przyszłości kocur będzie mógł poszczycić się dobrze zbudowanym ciałem o widocznych dobrze zarysowanych mięśniach Całe ciało młodzika pokryte jest krótką, gładką śnieżnobiałą sierścią nie odznaczająca się żadnymi szczególnymi znaczeniami. Jak jesteśmy już przy ciele należy wspomnieć że jest ono utrzymywane przez długie, mocne, choć jeszcze nieco pulchne łapki. Dzięcioł posiada niebieskie oczka, które z wiekiem zabarwią się na kolor jasno zielony. Nie wiele wyżej nad oczami znajdują się średniej wielkości trójkątne uszka. Pysk kocura jest niemalże okrągły, można powiedzieć że praktycznie zawsze, choć mimowolnie wyraża on obojętność.
Charakter kocura można porównać z tym jego matki. Jest spokojny i jak na swój wiek dość cierpliwy lecz w przeciwieństwie do Jałowcowej Jagody nie stroni od towarzystwa. Chętnie zamieni słówko lub dwa z innym klanowiczem. Jeżeli już mowa o rozmowach trzeba przyznać że kocurek jest lepszym słuchaczem niż rozmówcą, ale gdy już ma zamiar się odezwać stara się być przy tym uprzejmy i odnosić się z szacunkiem do rozmówcy. Przez specyficzny sposób wychowania swoich rodziców uważa że Klan Cienia jest najważniejszy i najwspanialszy, ponadto ceni sobie zasady i dyscyplinę. Lecz mimo tych wszystkich poglądów i słów rodziców na temat brudnokrwistych nie wywyższa się ponad nich, ani nie czuje się lepszy, wręcz przeciwnie stara się traktować je niemal na równi z pełnokrwistymi członkami Klanu, jednak nie oznacza to że nie jest wobec nich czujny, bo jest i to bardzo, jeden fałszywy ruch i uprzejmość syna Zroszonego Pąku może przemienić się w zniewagę.
Los, albo sami Gwiezdni chcieli chyba kocura nagrodzić za tak dzielne bronienie granic, bo do jego łapy coś właśnie podpłynęło. Kształt nie zwiastował niczego nadzwyczaj ogromnego, ani nie była to ta sama długa rybka co wcześniej, ale skubała paluszki. Był to kleń. Bardzo dobry kleń.
xxxxKarasiowa Łapa nie próżnował. Gdy tylko Topolowy Bór nauczyła go łowić ryby (a było to pierwszego dnia treningu, rzecz jasna!) chodził nad rzekę tak często, jak było to możliwe. Zawsze jednak ktoś mu towarzyszył, albo jego ojciec, albo też inny wojownik, bo mama mówiła mu, żeby sam nie wychodził. Dziś rano jednak przypomniał sobie, że przecież... nie miał odgórnego zakazu na wychodzenie samemu z obozu, ha! Topolowy Bór mu nie zakazała, Łabędzia Gwiazda również, a mama... ile razy ona już się na niego wściekała! Raz w tą czy w drugą nie robił różnicy. xxxxZ tego też powodu bury kocurek wyślizgnął się z obozu i podreptał prosto do Wilgotnych Skałek, tam, gdzie łowił po raz pierwszy z swoją mistrzynią. I ogólnie po raz pierwszy! Czas złapać jakieś cacko, haha! Podszedł do wody i nie rzucając cienia na taflę, zanurzył palec w rzece. I czekał. Cierpliwie i cicho, bo ryby to była jedyna okazja, gdy można było Karasia spotkać w całkowitej ciszy. Był najlepszym rybakiem w całym Klanie, więc zaraz coś do niego przypłynie, na pewno!