Księżyce: 53 Mistrz: Rześka Pszczoła Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Śnieżny Płatek [npc] Ojciec: ??? [npc] Trwałe urazy: -1 Zr, -1 Sz na stałe Urazy mechaniczne: -1Zr, -1Sz na stałe (powód: złamanie kości promieniowej)
czarny srebrny cętkowany; z białymi znaczeniami na tylnych łapach, brzuchu i brodzie; zielone oczy;
"Miał całkiem ładne, srebrzyste futerko i głupie oczka. Dla niej wyglądał zupełnie jak rybka, którą ktoś wyrzucił na brzeg." ~Pustynna Róża
trochę people pleaser, trochę idealna owieczka Śnieżnego Płatka, która bardzo chciałaby być wilkiem, ale nie ma ku temu predyspozycji
Roziskrzona Gwiazda, Traszkowy Grzbiet [KW], Wędrujące Światła [S]; Ruletka [P]
Poruszył lekko uchem skierowanym w stronę Wichrzaka, gdy poczuł liźnięcie na barku, ale nie spuszczał wzroku z Łabędziej Gwiazdy. Czekał w napięciu, gdy ten zwrócił się w imieniu całego Klanu Rzeki do rudego pointa. Gwiezdni, to brzmiało tak... poważnie. Znaczy cała ta sytuacja od samego zagubienia na terenach była poważna, ale w ostatnich chwilach Popielatej Łapie zdarzyło się zapomnieć o tym. Ulga spowodowana przybyciem przywódcy nad brzeg Grzmiącej Rzeki sprawiła, że słowo przywódca straciło w jego głowie znaczenie. A przecież był tylko jeden taki w Klanie, decydował o wszystkim i... matko i Gwiezdni, Popiołek miał mu wyjaśnić całą sytuację od początku do końca. Jako przywódcy, bo to była poważna sprawa, a nie jako Łabędziowi, którego znał. Niemal mu przez ten nowy stres umknęła pochwała, niemal umknęło mu porównanie jego zachowania do prawdziwego wojownika. Ale nigdy nie wiedział czy Łabędzia Gwiazda faktycznie tak uważał, gdy mówił miłe rzeczy. Zawsze brzmiały jakby starszy kocur szczerze kierował je do niego, ale rozsądek podpowiadał, że na nie nie zasługiwał. Mama nigdy nie mówiła mu takich rzeczy. A przecież znała go najlepiej.
Bobrowa Tama.
Och, chyba myślał o tym? Że będą musieli pójść do Bobrowej Tamy? I chyba nawet o tym mówił? Zerknął na podnoszącego się Wichrzaka. A może nic takiego nie mówił. Może nawet o tym nie myślał, teraz mu się tylko wydawało. Sam przecież by na to nie wpadł, głupio że tak chciał sobie przypisać czyjś pomysł. Szczególnie w momencie, gdy ten cały problem, ta cała wyprawa przez Rzeczne tereny, to wszystko wynikało z tego, że dał sobie złamać łapę. Był ciężarem i to dosłownie, skoro miał być podpierany z obu stron. Cudza krew na jego boku zdążyła już prawie zaschnąć.
Spróbował sam się podnieść. Z trudem, bo bardzo uważał, by przypadkiem nie oprzeć ciężaru o uszkodzoną łapę, ale jeśli nikt się nie zlitował nad nim (osobiście miał nadzieję na tę odrobinę samodzielności by coś udowodnić), ostatecznie podniósł się do siadu. Z tego punktu było już łatwiej się podnieść, nie było to aż tak wyczerpujące. Chwila odpoczynku pomogła, ale cudów nie zdziałała. Mrugnął kilka razy, chcąc pozbyć się czarnych plamek zasłaniających mu przestrzeń. Chyba nie wstał za szybko? Nie mógł, miał ślimacze tempo. Chciał się jakoś odezwać, jakoś pociągnąć dalej temat z wypowiedzi Wichrzaka, bo wiedział jak to jest powiedzieć coś bez pomyślunku, a potem żałować. Chociaż nie uważał by to było nie na miejscu... chyba. Chociaż mogło być. On tego tak nie odebrał, Łabędzia Gwiazda chyba też nie powinien się obrazić? Nie obraził się za intruza na terenach (teraz chyba gościa? skoro szedł z nimi do obozu?), więc poprzeczka musiała być gdzieś wyżej.
Ale nie był w stanie się odezwać. Ogarnęło go nagłe zmęczenie, a czekała ich długa droga. Miał nadzieję, że nie będzie musiał walczyć z sennością cały ten czas.
z.t??
In the { fullmoon's } light — I listen. to the stream— andin between the silence. . . . . . . . . . . .ˏˋ°•*⁀➷hear you callingme But I don't know whereI am. . . . . . . . . . . .and I don'ttrustwho I've been ╭────── · ☾ · ──────╮ And if I comehome . . . how will I everleave? ╰────── · ☾ · ──────╯
— Najgorsze mamy za sobą, hm? Jeszcze trochę i będziecie mogli odpocząć — rzucił pocieszająco, zakłopotany nową porcją łez na policzkach rudego. Łabędź nie wiedział dokładnie, czym była spowodowana ich obecność, domyślał się jednak, że w ten sposób kocurek odreagowywał przeżyty właśnie natłok emocji. Spojrzenie w oczy śmierci to nie coś, po czym można otrząsnąć się w chwilę.
Popielata Łapa nie mógł liczyć na szansę na samodzielność — widząc, jak ten próbuje się unieść, przywódca od razu zjawił się u jego boku, gotowy do pomocy. Bardzo nie chciał, żeby kocurkowi stała się dziś dodatkowa krzywda... A patrząc na to, ile drogi ich jeszcze czekało, ryzyko istniało ogromne. Och, dlaczego Wilgotne Skałki nie mogły być na przykład przewróconym, bardzo grubym drzewem?
— U ciebie, czyli gdzie? W Klanie Wichru? — zagaił — miał nadzieję — sympatycznie podczas prób wsparcia Popiołka. Krew i swąd psa skutecznie stłumiły wszelkie inne wonie, a Łabędź nie przypominał sobie, by kiedykolwiek miał okazję zobaczyć anonimowego bohatera, ale to właśnie do tych sąsiadów mieli stąd najbliżej. Nie był w stanie przewidzieć, co na temat jego stanu powie Poeta, ale tak czy siak przydałoby się poinformować Klan o czasowym uprowadzeniu ich kota.
Jednak na ten moment czekało ich ważniejsze przedsięwzięcie. Stojący na trzech łapach terminator wyglądał wyjątkowo mizernie i Łabędzia Gwiazda nabierał coraz mocniejszych wątpliwości, czy uda im się dotrzeć do Obozu względnie bez problemu. Ale czy mieli inne wyjście, niż po prostu spróbować? Najwyżej będą obmyślać nowy plan na bieżąco.
— Oprzyj się o mnie, jak ci wygodnie. I niczym się nie przejmuj, dobrze? Nie przeciążysz mnie. Choćbyś próbował, nie załamię się pod tobą. — zwrócił się do syna Śnieżnego Płatka. Kiedyś był całkiem krzepki, liczył na to, że cokolwiek mu z tego zostało. — Mów, jeśli będziemy iść za szybko.
xxxxFaktycznie wróciłem do Nadpływającej Ławicy, tak, jak obiecałem, choć blisko było, bym ponownie ominął ją szerokim łukiem. Całe szczęście wyrzuty sumienia jakie by się za tym ciągnęły byłyby tak wielkie, że odpuściłem sobie sprawdzenia jak to jest ich doświadczyć. Nim jeszcze zdążyłem jej powiedzieć, że wezmę legowisko, ona sama po nie poszła. I nie dała mi możliwości zaprotestowania. Westchnąłem więc ciężko i skierowałem się do stosu z zwierzyną, wybierając najbardziej chrupiącą jaszczurkę jaką tylko znalazłem. Nie było dużego wyboru, bo jaszczurek na stosie było aż dwie, ale hej, wybrałem tą bardziej chrupiąca, to najważniejsze. Pomyślałem, że może zje ją nad rzeką... taki no... prezent. W ramach przeprosić za bycie frajerem. xxxxGdy podeszła, niezręcznie wrzuciłem jaszczurkę do legowiska. - Daj, poniosę - mruknąłem, po czym chwyciłem drugi koniec w zęby.
Księżyce: 36 Mistrz: Ogniste Serce [*] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Rodzic: Srebrzyste Jezioro [NPC] Trwałe urazy: ślepota na prawe oko (odjęte 2zr)
ŚLEPA NA PRAWE OKO (zachodzi mgłą). Cętkowany niebieski lynx point, krótkowłosa i wysoka kreatura o atletycznej budowie. Pysk standardowy. Końcówka ogona biała.
ciekawska || zna umiar w rozmowie || bardzo zaufana, trzyma sekrety i tajemnice dla siebie, jak również tematy ogólnie wydające jej się dość prywatnymi sprawami tylko dla jej ucha || ambitna || dostosowuje się do swojego rozmówcy, jeżeli uważa to za przydatne || łączy w sobie mieszankę dobroci i egoizmu, jak zwyczajna istota, więc w zależności od sytuacji może być super miła lub nieprzyjemna
Najpierw ruszyła na spacer z bratem oraz Chabrem, a gdy wróciła, była od razu gotowa na wyjście z Ognistym Sercem. Było mu głupio i mógł teraz odpokutować, że wtedy z nią nie był. To niech będzie teraz.
Nigdy nie słyszała wcześniej o tradycji wyrzucania starego legowiska, ale nie protestowała. Spodobał jej się taki sposób rozpoczęcia nowego życia. Wyszła ze swym legowiskiem przed Zrośnięte Drzewa, ale było spore i jej wchodziło pod łapy. Całe szczęście Mistrz zaproponował, że poniesie, ale ona nie chciała, żeby sam je niósł. Było jej! Więc gdy on złapał legowisko, ona nadal trzymała je od drugiej strony. Na to mogła się zgodzić - żeby nieśli je wspólnie. W ten sposób oboje mieli łatwiej. na marginesie zobaczyła wrzuconą do środka jaszczurkę - już ostrzyła sobie na nią pazurki i czuła jak ślina jej się zbiera w pysku, na wyobrażenie tego chrupnięcia łapek, miękkiego ogonka i żylastej głowy.
Ruszyli zatem wspólnie przed siebie, kierując się do Wilgotnych Skałek. Kilka razy prawie się wywalili, ale w żadnej chwili nie polecieli na glebę, a jaszczurka leżała na swoim miejscu. Po dojściu nad brzeg, Przypływ odłożyła swoją część i wzięła głęboki oddech. - Męczące takie chodzenie z legowiskiem w pysku. - Mruknęła w jego stronę z uśmiechem. W środku czuła lekki dyskomfort związany jeszcze z ceremonią, ale próbowała ukrywać go za dobrą maską i liczyć na to, że wymanifestuje podświadomie, że ten temat zniknie z jej głowy. - To teraz co robimy? - Narazie nie tykała się jaszczurki, niech sam jej ją da, czy coś. Bo narazie to tylko wrzucił ją do środka.
★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★
★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
xxxx- Trochę - zgodziłem się, kiedy w końcu przystanęliśmy przy rzece. Spojrzałem w jej stronę. Rzeki, w sensie. Nie była tu tak głęboka jak przy Bobrowej Tamie, ale nurt wciąż był silny, powinien bez problemu zabrać legowisko wojowniczki. Poczułem się nieco nostalgicznie, wracając do czasów, gdy to moje legowisko było porywane przez nurt. Gwiazdy, jak to było dawno. Nawet nie zauważyłem, kiedy imię Ognista Łapa zaczęło być dla mnie obce, dziwne i nienaturalne - nie moje. xxxxSięgnąłem do jaszczurki, która leżała w legowisku i położyłem ją przed łapami kotki. - To, eee. Dla ciebie - miauknąłem. W ramach przeprosin. W ramach wyrażenia dumy, gratulacji, jak bardzo pewien byłem, że jej kariera wojowniczki pójdzie w dobrym kierunku, że będzie świetnym mistrzem, łowcą, że na pewno bez problemu obroni każdego słabszego, kto będzie tego potrzebował. Że jestem w razie czego, gdyby potrzebowała pomocy, że teraz już będzie tylko lepiej, odkąd jej doskonalenie się nie polega tylko na mnie. Właśnie to chciałem jej przekazać przez krótkie, ledwo co wyplute z siebie zdanie. Miałem nadzieję, że zrozumiała, choć mocno powątpiewałem. xxxx- To... hm... wrzuć. Nowy początek.
Księżyce: 36 Mistrz: Ogniste Serce [*] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Rodzic: Srebrzyste Jezioro [NPC] Trwałe urazy: ślepota na prawe oko (odjęte 2zr)
ŚLEPA NA PRAWE OKO (zachodzi mgłą). Cętkowany niebieski lynx point, krótkowłosa i wysoka kreatura o atletycznej budowie. Pysk standardowy. Końcówka ogona biała.
ciekawska || zna umiar w rozmowie || bardzo zaufana, trzyma sekrety i tajemnice dla siebie, jak również tematy ogólnie wydające jej się dość prywatnymi sprawami tylko dla jej ucha || ambitna || dostosowuje się do swojego rozmówcy, jeżeli uważa to za przydatne || łączy w sobie mieszankę dobroci i egoizmu, jak zwyczajna istota, więc w zależności od sytuacji może być super miła lub nieprzyjemna
W końcu oficjalnie dostała jaszczurkę, od razu zabrała ją w pysk i położyła między łapami. - Chętnie zjem, długo tutaj nie pobędzie w takiej formie. - Zachichotała lekko, wpatrując się w jej ciałko - już czuła chrupnięcie. Potem spojrzała na mistrza, też z uśmiechem, ale mniejszym niż gdy patrzyła na piszczkę. Ot... potrzebowała jeszcze chwili, po prostu.
Wzięła legowisko, podeszła z nim nad wodę i zamachnęła się głową, wrzucając legowisko do wody. Rozleciało się nieco po drodze, ale każda jego część wylądowała w wodzie. Wpatrywała się w odłamki, odpływające od nich w siną dal, choć dość wolno. - Też tak zrobiłeś, jak zostałeś wojownikiem?
★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★
★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
xxxxPatrzyłem, jak wrzuca legowisko do wody, po czym wolno płynie wraz z nurtem rzeki. Zapatrzyłem się nieco za bardzo, przez co w pierwszej chwili nie załapałem, że ta w ogóle coś do mnie mówi. Dopiero po chwili ocknąłem się i spojrzałem na wojowniczkę, kiwając głową. - Z Nocnym Szkwałem, ale przy Bobrowej Tamie - pamiętałem, jakby to było dzisiaj. Byłem przerażony tym, że zostałem mianowany, choć tak bardzo nie chciałem. Przerażony reakcją Wodnej... Łapy, wtedy jeszcze Łapy, przerażony tym, jak wiele wiary Nocny Szkwał we mnie pokładał. Do dziś tak zresztą było. Niekiedy miałem wrażenie, że nie zrobiłem w ogóle progresu, choć wiedziałem, że to nie do końca była prawda. - Chociaż raczej się nie wykazałem jako świeży wojownik. Nie rzucaj się na bobra jak go zobaczysz przy rzece, nie polecam - mruknąłem żartem. Wtedy to była dla mnie wielka tragedia, może gdyby nie Jaskółka, nigdy nie spojrzałbym w swoje odbicie ponownie. Ze wstydu, zażenowania, obrzydzenia. Teraz to było dla mnie śmieszne, głupie, ale wtedy miałem wrażenie, że wolałbym się zabić, niż żyć z przeświadczeniem, że zrobiłem taką głupotę.
Księżyce: 36 Mistrz: Ogniste Serce [*] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Rodzic: Srebrzyste Jezioro [NPC] Trwałe urazy: ślepota na prawe oko (odjęte 2zr)
ŚLEPA NA PRAWE OKO (zachodzi mgłą). Cętkowany niebieski lynx point, krótkowłosa i wysoka kreatura o atletycznej budowie. Pysk standardowy. Końcówka ogona biała.
ciekawska || zna umiar w rozmowie || bardzo zaufana, trzyma sekrety i tajemnice dla siebie, jak również tematy ogólnie wydające jej się dość prywatnymi sprawami tylko dla jej ucha || ambitna || dostosowuje się do swojego rozmówcy, jeżeli uważa to za przydatne || łączy w sobie mieszankę dobroci i egoizmu, jak zwyczajna istota, więc w zależności od sytuacji może być super miła lub nieprzyjemna
Bober. Spotkanie z Bobrem. No, nie chciałaby takiego spotkania. Uśmiechnęła się zdziwiona, unosząc jedną brew i lekko otwierając pyszczek. Zanim odpowiedziała, zabrała się za jaszczurkę. Ugryzła ją za ogon - gumiasty, fajny. Przełknęła gryz i powróciła do Ognistego Serca swoim wzrokiem. - W sumie to jakbym go zobaczyła gdzieś indziej, to też raczej bym się nie rzucała. - Odparła wojownikowi, znów z lekko uniesioną brwią. - Ale rozumiem, że to była całkowicie zwycięska walka? - Powróciła do normalnej ekspresji i znów zabrała się za jaszczurkę.
★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★
★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
xxxxChciałbym też się nie rzucić tamtego dnia. Chciałbym, by zdrowy rozsądek wygrał - wiedziałem w końcu, że bobry nie atakują same, że nie stanowiły dla mnie zagrożenia i nie musiałem ich prowokować. Niestety, chęć udowodnienia wszystkim, a najbardziej chyba sobie, że jestem godny rangi, na którą mnie mianowano dzień wcześniej była silniejsza... i z głupoty prawie straciłem życie. xxxx- ...ta... - mruknąłem bez większych emocji, przewracając oczami. - Przynajmniej nie dla mnie zwycięska. Dla Nocnego Szkwału już tak - ja wylądowałem z raną na pysku, której nigdy bym nie zaakceptował, gdyby nie pomoc Jaskółki. Pamiętam, jak Czereśnia, potem Czereśniowa Łapa zachwycał się nią i mówił, że to oznaka prawdziwego, mężnego wojownika. Ja tak nie uważałem. Przypominała mi o mojej głupocie, o porażce i wstydzie, jaką mi przyniosła.
Księżyce: 36 Mistrz: Ogniste Serce [*] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Rodzic: Srebrzyste Jezioro [NPC] Trwałe urazy: ślepota na prawe oko (odjęte 2zr)
ŚLEPA NA PRAWE OKO (zachodzi mgłą). Cętkowany niebieski lynx point, krótkowłosa i wysoka kreatura o atletycznej budowie. Pysk standardowy. Końcówka ogona biała.
ciekawska || zna umiar w rozmowie || bardzo zaufana, trzyma sekrety i tajemnice dla siebie, jak również tematy ogólnie wydające jej się dość prywatnymi sprawami tylko dla jej ucha || ambitna || dostosowuje się do swojego rozmówcy, jeżeli uważa to za przydatne || łączy w sobie mieszankę dobroci i egoizmu, jak zwyczajna istota, więc w zależności od sytuacji może być super miła lub nieprzyjemna
Zmrużyła oczy na jego odpowiedź. - Ale żyjesz, więc zwycięska. - Jakby umarł to by można było mówić, że przegrał. - któraś z tych blizna jest od bobra? - Pozwoliła sobie spytać, bo jakoś nigdy nie było powodu, a skoro ona miała z nim rozmowę o jej ślepocie, to jej należało się usłyszeć o bliźnie, tak uważała. Pewnie rzeczy po prostu się należały, żeby było po równo, o. A jaszczurka chrupała, tym razem jej noga. Smakołyk.
★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★
★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
xxxxPokiwałem wolno głową. - Na czole - miauknąłem. Szybko się jednak spiąłem, bo temat blizn nie był dla mnie najprzyjemniejszy na świecie. Nie wstydziłem się już tej na czole, Jaskółka zadbała o to, bym się nią nie zadręczał. Ale... nie chciałem, żeby Nadpływająca Ławica pytała o drugą. Miałem nadzieję, że zauważy mój dyskomfort i tego nie zrobi - nie chciałem o tym gadać. Wystarczyło mi, że Nocny Szkwał z Wodnym Wirem wiedzieli, nie potrzebowałem kolejnych, którzy dowiedzą się o moim wybitnym momencie słabości. xxxx- Dobra? - zapytałem, żeby szybko zmienić temat, patrząc na jaszczurkę, którą kotka jadła. - Jak się czujesz będąc już wojowniczką...? Chyba dobrze, co? To twoje miejsce - posłałem jej delikatny, niedbały uśmiech.
Księżyce: 36 Mistrz: Ogniste Serce [*] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Rodzic: Srebrzyste Jezioro [NPC] Trwałe urazy: ślepota na prawe oko (odjęte 2zr)
ŚLEPA NA PRAWE OKO (zachodzi mgłą). Cętkowany niebieski lynx point, krótkowłosa i wysoka kreatura o atletycznej budowie. Pysk standardowy. Końcówka ogona biała.
ciekawska || zna umiar w rozmowie || bardzo zaufana, trzyma sekrety i tajemnice dla siebie, jak również tematy ogólnie wydające jej się dość prywatnymi sprawami tylko dla jej ucha || ambitna || dostosowuje się do swojego rozmówcy, jeżeli uważa to za przydatne || łączy w sobie mieszankę dobroci i egoizmu, jak zwyczajna istota, więc w zależności od sytuacji może być super miła lub nieprzyjemna
Nie dopytywała, owszem. Widziała zmieszanie, nie dopytywała, nie potrzebowała tego teraz. Poznała jedną rzecz, druga kiedyś może.
- Pyszna. Uwielbiam jaszczurki. - Wyszczerzyła ząbki krótko. - Myślę, że będzie dobrze. Mam duże ambicje i spore oczekiwania co do siebie. Mam nadzieję, że uda mi się je spełnić. - Była wojowniczką tylko od chwili, ale czuła, że to to. To ścieżka dla niej. Jako medyk też by się spełniła, ale to było okej.
★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★
★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
xxxx"Wiem" - chciałem miauknąć, ale tego nie zrobiłem. Zdążyłem zauważyć podczas naszych treningów, że przepadała za jaszczurkami. Szkoda, że podczas Pory Nagich Drzew tak rzadko się pokazywały. xxxx- Na pewno, jestem o tym przekonany - posłałem jej delikatny uśmiech. - Myślę, że Łabędzia Gwiazda przydzieli ci terminatora na następnej ceremonii. Będziesz świetnym mistrzem - spojrzałem w dal, na płynącą rzekę. Co d niej nie miałem żadnych zastrzeżeń, żal mi było tylko, że tak późno została wojowniczką. Patrząc na jej umiejętności, już dawno powinna nią być. Teraz będzie mogła rozwinąć skrzydła, skoro ja już jej nie ograniczałem. - Wracajmy, jest zimno... słyszałem od Nocnego Szkwału, że idziemy dziś wieczorem na patrol, to jeszcze pogadamy - miauknąłem, a jeśli ta nie miała nic przeciwko, dźwignąłem się z śniegu i powolutku podreptałem do obozu.
Księżyce: 36 Mistrz: Ogniste Serce [*] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Rodzic: Srebrzyste Jezioro [NPC] Trwałe urazy: ślepota na prawe oko (odjęte 2zr)
ŚLEPA NA PRAWE OKO (zachodzi mgłą). Cętkowany niebieski lynx point, krótkowłosa i wysoka kreatura o atletycznej budowie. Pysk standardowy. Końcówka ogona biała.
ciekawska || zna umiar w rozmowie || bardzo zaufana, trzyma sekrety i tajemnice dla siebie, jak również tematy ogólnie wydające jej się dość prywatnymi sprawami tylko dla jej ucha || ambitna || dostosowuje się do swojego rozmówcy, jeżeli uważa to za przydatne || łączy w sobie mieszankę dobroci i egoizmu, jak zwyczajna istota, więc w zależności od sytuacji może być super miła lub nieprzyjemna
Miło by było, gdyby faktycznie został jej ktoś przydzielony! A jeśli nie, to zrozumie, że potrzeba jeszcze czasu. Nic niezwykłego. Podziękowała Ogniowi, odczuła chłód, o którym mówił i kiwnęła głową.
Powróciła z Ognistym Sercem do obozu, po tym jak zjadła jaszczurkę, a legowisko całkowicie rozpłynęło się w wodzie.
//zt
★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★
★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
Długonoga kotka o szczupłej sylwetce, którą zdobi większości biała, krótkowłosa sierść. Srebro i czarne tygrysie pręgi znalazły są ostoję jedynie pod postacią plamy z tyłu prawej, przedniej łapy; łatą, która rozciąga się od prawego policzka, przechodząc przez oko aż do czubka głowy oraz do spiczastych, dużych uszu. Rozlewa się nierówno, pozostawia sierść wokół lewego oka białe, tworząc pewnego rodzaju strzałkę; oraz na krótkim, grubym ogonie. Drobny pyszczek zamieszkują duże, okrągłe ślepia o soczystozielonej barwie i różowy nosek. Chodzi dumnie z wysoko podniesionymi uszami i głową.
Rosa nie należy do najprzejrzystszych kotów. Wyuczona by na początku słuchać – potem mówić, woli taktycznie odpowiadać niż angażować się z rozmówcą. Pasuje jej to, gdyż i tak woli wchłaniać wiedzę i klanowe plotki, ale jak już musi coś powiedzieć zrobi to ostrożnie. Na początku myśli potem działa. Pogardliwie patrzy na koty w podobnym wieku, zwłaszcza na terminatorów młodszych od niej. Często za plecami ich plecami obraca oczami lub wzdycha z zażenowania, gdy wchodzi z nimi w jakąkolwiek interakcje. Nie powiedziałaby nigdy wprost czegoś okrutnego czy niemiłego, no bo tak to nie wypada, aczkolwiek jej słowa nigdy nie należą do … najszczerszych. Jedynym autorytetem dla niej i kotami, do których zwraca się pełnym szacunkiem są jej matki, starsi wojownicy i trójka klanowa. Jest bardzo ambitna, chciałaby zaistnieć swoim Klanie i służyć mu jak najlepiej, zrobiłaby wszystko by dowieść swoją wartość.
Córka Sarniego Kopytka goniła się z czasem. Termin ostatecznego wieczoru Wilczej Góry miał wybić... niedługo... A nie było mowy, że będzie czekać na niego z pustymi łapami. Nie taki był plan.
Dlatego też po treningu z przybłędą wybrała się nad Grzmiącą Rzekę, która ostatnimi czasy ożyła w ryby po Porze Nagich Drzew. Tak chociaż obiło jej się o uszy. Tak jak było to w zwyczaju Porannej Rosy: czemu by nie zrobić dwóch rzeczy na raz? Przysiadła nad brzegiem przy kamienistym przejściu, starając się nie rzucać cienia na tafle wody. Tak jak na Połowie Rozkwitu - wsadziła łapkę (ogon służył jej jedynie do dekoracji) i zmieniła się w, z którąś pobliskich Wilgotnych Skałek. Tam też zawiesiła wzrok. Łowić mogła na wyczucie, ale do znalezienia więcej ludzkich artefaktów potrzebowała bardziej nadwyrężyć wzrok. Cętkowany wojownik znalazł kapsle nad wodą. Być może na tej skalistej ścieżce zablokuje się ta "butelka z kapslem" czy jakaś inna błyskotka, którą mogłaby przekupić niebieskofutrego.