Mistrz: Drżący Płomień Płeć: kotka Matka: Paprociowy Kwiat [*] Ojciec: Niegodny tego tytułu Partner: Ayyy....kwiatki?
Zwiewna dorosła... chociaż czy zmieniła się? Raczej nie, a jeśli już, są to zmiany wewnętrzne. Wciąż pozostała tym samym, jednym z najmniejszych kotów w Rzece, jak i nie najmniejszym. Widać, że nigdy nie osiągnie chociaż standardowego wzrostu, a aby spojrzeć komukolwiek w oczy, musi zadrzeć łepek do góry. Brak jej rozbudowanych mięśni, jednak nadrabia to zwinnością i szybkością. Cechuje ją długie i puszyste, buro-białe futerko, poprzecinane klasycznie pręgowanymi łatami na ogonie, grzbiecie, karku a także głowie, gdzie na mordce nachodzi bardziej na prawą stronę. Plamę na grzbiecie i ogonie oddziela natomiast wąski, biały pasek sierści. Posiada też kilka znaczeń na piętach, a także jedną, czarną kropkę na dziąśle, którą widać dopiero przy otworzonym pysku. Nos i poduszki łap również pozostały różowe. Wyraz pyszczka jest delikatny, o subtelnych rysach, na którym zawsze widnieje ciepły uśmiech. Całości dopełniają jeszcze duże, złote ślepia, które przy źrenicy zmieniają kolor na zieleń.
Dorosła fizycznie, ale czy i psychicznie? Ani trochę! Wciąż jest tą samą, wesołą i energiczną Zwiewną jak za czasów kociaka, tyle, że teraz trochę już dojrzała i zrozumiała, że wygłupianie się na środku obozu nie jest niczym dobrym. Ma w sobie mnóstwo wigoru i werwy, a do tego masę ciepła i tony miłości dla wszystkich. Wyuczona za młodości zasad dobrego wychowania, okazuje szacunek wszystkim kotom starszym od niej. Niezwykle pomocna i dobroduszna, a do tego troskliwa. Swoje obowiązki traktuje mimo wszystko dość poważnie i nigdy ich nie zaniedbuje. Pewna siebie optymistka, patrząca na świat przez różowe okulary, którą ciężko wyprowadzić z równowagi. Delikatna dla kociąt i bliskich, uwielbiająca przytulanie i ceniące przestrzeń osobistą innych. Twarda psychicznie, nie poddaje się, nawet w trudnych momentach w swoim życiu. Troszczy się o swoją rodzinę, przyjaciół i najbliższe jej koty, uwielbia również przebywanie w towarzystwie i nie ma absolutnie żadnych problemów z integracją z klanowiczami. Zazwyczaj pierwsza zaczyna rozmowę, zupełnie nie wstydząc się tego, jaka jest i jak się zachowuje. Może trochę impulsywna i lekkomyślna, ale zawsze na pierwszym miejscu stawia dobro klanu.
xxSzła i szła, aż w końcu na coś trafiła. Spod łap wybiegło jej coś małego i szarego, bynajmniej przypominającego mysz. O, tak, to była mysz w rzeczy samej! Zwiewna wystrzeliła do przodu praktycznie od razu jak tylko ją dojrzała, aby mieć jak największe szande na pochwycenie jej w swoje krótkie łapki. Biegła ile sił w kończynach, chcąc, oczywiście kiedy będzie wystarczająco blisko, wyciągnąć łapę zaopatrzoną w ostre pazury, przyszpilić gryzonia do podłoża i szybko zabić. Nigdy nie odbierała nikomu życia, musiała się przemóc.
Kocica trochę ponad średni wzrost, umięśniona, ale sucha i raczej szczupła, trochę "kanciasta". Ma trójkątną głowę z wystającymi kośćmi policzkowymi i garbatym nosem. Jej oczy są skośne i ogniście pomarańczowe, ogon długi i cienki a pazury u przednich łap zawsze wysunięte. Jej futro jest krótkie, gęste i brudne oraz rozczochrane w kolorze popielatym, szaro-niebieskim. Jest cała pokryta drobnymi bliznami, a z tych większych ma jedną przecinającą jej nos, jedną rozrywającą jej lewe ucho, jedną wielką na grzbiecie po walce z borsukiem i dwie duże na szyi po walce z lisem. Kocica wyraźnie siwieje na pysku oraz innych częściach ciała.
Niecierpliwa, brak jej empatii, pewna siebie, łatwo się irytuje, wymaga bezwzględnego posłuchu, prostolinijna, troszczy się o swoją rodzinę i Klan, obowiązkowa, pracowita i lojalna ponad życie, bardzo nastawiona na Klan. Stara się być sprawiedliwa. Bardzo dużo mówi i ogólnie uwielbia gadać, bywa oschła, nie wie co to uczucie strachu. Ma poczucie wyższości nad pozostałymi Klanami, czasem wybucha gniewem i ma skłonności do agresji słownej (fizycznej względem kotów spoza jej Klanu). Jest godnym zaufania towarzyszem i dobrze jest mieć ją po swojej stronie, ale łatwo zmienia swoje zdanie na temat innych kotów. Jest decyzyjna i szybko myśli jeśli chodzi o Klan, bardzo nierozgarnięta w kwestiach emocjonalnych i uczuciowych. Jako przywódczyni wzoruje się na swoim bracie, Świetlikowej Gwieździe.
No i... tak sobie biegła. Rzuciła się w pogoń za myszą i zaczęły sobie w ten sposób obie paradować wśród Martwych Pni. Co Zwiewna Łapa skoczyła na mysz to ta jej uciekała, odskakując dalej. To gryzoń znikał na moment wśród roślinności, to znów się pojawiał. Terminatorka jak na złość nie dawała rady dorwać go w swoje śmiercionośne szpony. Dystans między ofiarą a łowcą jednak stale pozostawał ten sam, co powodowało, że uczennica Drżącego Płomienia wciąż miała jakieś szanse ją złapać jeśli tylko się nie podda i nie porzuci pogoni.
Mistrz: Drżący Płomień Płeć: kotka Matka: Paprociowy Kwiat [*] Ojciec: Niegodny tego tytułu Partner: Ayyy....kwiatki?
Zwiewna dorosła... chociaż czy zmieniła się? Raczej nie, a jeśli już, są to zmiany wewnętrzne. Wciąż pozostała tym samym, jednym z najmniejszych kotów w Rzece, jak i nie najmniejszym. Widać, że nigdy nie osiągnie chociaż standardowego wzrostu, a aby spojrzeć komukolwiek w oczy, musi zadrzeć łepek do góry. Brak jej rozbudowanych mięśni, jednak nadrabia to zwinnością i szybkością. Cechuje ją długie i puszyste, buro-białe futerko, poprzecinane klasycznie pręgowanymi łatami na ogonie, grzbiecie, karku a także głowie, gdzie na mordce nachodzi bardziej na prawą stronę. Plamę na grzbiecie i ogonie oddziela natomiast wąski, biały pasek sierści. Posiada też kilka znaczeń na piętach, a także jedną, czarną kropkę na dziąśle, którą widać dopiero przy otworzonym pysku. Nos i poduszki łap również pozostały różowe. Wyraz pyszczka jest delikatny, o subtelnych rysach, na którym zawsze widnieje ciepły uśmiech. Całości dopełniają jeszcze duże, złote ślepia, które przy źrenicy zmieniają kolor na zieleń.
Dorosła fizycznie, ale czy i psychicznie? Ani trochę! Wciąż jest tą samą, wesołą i energiczną Zwiewną jak za czasów kociaka, tyle, że teraz trochę już dojrzała i zrozumiała, że wygłupianie się na środku obozu nie jest niczym dobrym. Ma w sobie mnóstwo wigoru i werwy, a do tego masę ciepła i tony miłości dla wszystkich. Wyuczona za młodości zasad dobrego wychowania, okazuje szacunek wszystkim kotom starszym od niej. Niezwykle pomocna i dobroduszna, a do tego troskliwa. Swoje obowiązki traktuje mimo wszystko dość poważnie i nigdy ich nie zaniedbuje. Pewna siebie optymistka, patrząca na świat przez różowe okulary, którą ciężko wyprowadzić z równowagi. Delikatna dla kociąt i bliskich, uwielbiająca przytulanie i ceniące przestrzeń osobistą innych. Twarda psychicznie, nie poddaje się, nawet w trudnych momentach w swoim życiu. Troszczy się o swoją rodzinę, przyjaciół i najbliższe jej koty, uwielbia również przebywanie w towarzystwie i nie ma absolutnie żadnych problemów z integracją z klanowiczami. Zazwyczaj pierwsza zaczyna rozmowę, zupełnie nie wstydząc się tego, jaka jest i jak się zachowuje. Może trochę impulsywna i lekkomyślna, ale zawsze na pierwszym miejscu stawia dobro klanu.
xxPogoń za zwierzyną wciąż trwała, a Zwiewna czuła coraz większą presję. Musiała złapać tą mysz, choćby miała biec za nią po całym terytorium Klanu Rzeki. Nie mogła przepuścić takiej idealnej okazji. Gdyby udało jej się upolować piszczka, mogłaby pochwalić się przed Drżącym Płomieniem ze swoich umiejętności. Biegła więc dalej, długimi susami posyłając swoje ciało naprzód. Serce biło jej jak szalone, a w organizmie budziła się adrenalina, dodając jej dodatkowego kopa. Gdyby znalazła się wystarczająco blisko, spróbowałaby przygnieść mysz do ziemi i szybko uśmiercić, nie zadając jej zbędnego cierpienia, nie chciała także wielkiego wylewu krwi.
Kocica trochę ponad średni wzrost, umięśniona, ale sucha i raczej szczupła, trochę "kanciasta". Ma trójkątną głowę z wystającymi kośćmi policzkowymi i garbatym nosem. Jej oczy są skośne i ogniście pomarańczowe, ogon długi i cienki a pazury u przednich łap zawsze wysunięte. Jej futro jest krótkie, gęste i brudne oraz rozczochrane w kolorze popielatym, szaro-niebieskim. Jest cała pokryta drobnymi bliznami, a z tych większych ma jedną przecinającą jej nos, jedną rozrywającą jej lewe ucho, jedną wielką na grzbiecie po walce z borsukiem i dwie duże na szyi po walce z lisem. Kocica wyraźnie siwieje na pysku oraz innych częściach ciała.
Niecierpliwa, brak jej empatii, pewna siebie, łatwo się irytuje, wymaga bezwzględnego posłuchu, prostolinijna, troszczy się o swoją rodzinę i Klan, obowiązkowa, pracowita i lojalna ponad życie, bardzo nastawiona na Klan. Stara się być sprawiedliwa. Bardzo dużo mówi i ogólnie uwielbia gadać, bywa oschła, nie wie co to uczucie strachu. Ma poczucie wyższości nad pozostałymi Klanami, czasem wybucha gniewem i ma skłonności do agresji słownej (fizycznej względem kotów spoza jej Klanu). Jest godnym zaufania towarzyszem i dobrze jest mieć ją po swojej stronie, ale łatwo zmienia swoje zdanie na temat innych kotów. Jest decyzyjna i szybko myśli jeśli chodzi o Klan, bardzo nierozgarnięta w kwestiach emocjonalnych i uczuciowych. Jako przywódczyni wzoruje się na swoim bracie, Świetlikowej Gwieździe.
Zabawnie, bo... dalej sobie tak oboje biegali między Martwymi Pniami, mijając coraz to kolejne drzewa, krzewy, stare konary i kępki traw. Odległość między terminatorką a myszą nie zmieniała się, cały czas była taka sama. Co jakiś czas rzeczniaczka uderzyła łapą w miejsce, gdzie powinna być, ale w takim momencie gryzoń był już o krok dalej. Z jednej strony to była dobra zabawa, a z drugiej w Zwiewnej Łapie mogła zacząć narastać frustracja związana z tym że nie była w stanie dosięgnąć ciągle uciekającej ofiary. Było jednak o tyle dobrze, że była w stanie nadążyć.
Mistrz: Drżący Płomień Płeć: kotka Matka: Paprociowy Kwiat [*] Ojciec: Niegodny tego tytułu Partner: Ayyy....kwiatki?
Zwiewna dorosła... chociaż czy zmieniła się? Raczej nie, a jeśli już, są to zmiany wewnętrzne. Wciąż pozostała tym samym, jednym z najmniejszych kotów w Rzece, jak i nie najmniejszym. Widać, że nigdy nie osiągnie chociaż standardowego wzrostu, a aby spojrzeć komukolwiek w oczy, musi zadrzeć łepek do góry. Brak jej rozbudowanych mięśni, jednak nadrabia to zwinnością i szybkością. Cechuje ją długie i puszyste, buro-białe futerko, poprzecinane klasycznie pręgowanymi łatami na ogonie, grzbiecie, karku a także głowie, gdzie na mordce nachodzi bardziej na prawą stronę. Plamę na grzbiecie i ogonie oddziela natomiast wąski, biały pasek sierści. Posiada też kilka znaczeń na piętach, a także jedną, czarną kropkę na dziąśle, którą widać dopiero przy otworzonym pysku. Nos i poduszki łap również pozostały różowe. Wyraz pyszczka jest delikatny, o subtelnych rysach, na którym zawsze widnieje ciepły uśmiech. Całości dopełniają jeszcze duże, złote ślepia, które przy źrenicy zmieniają kolor na zieleń.
Dorosła fizycznie, ale czy i psychicznie? Ani trochę! Wciąż jest tą samą, wesołą i energiczną Zwiewną jak za czasów kociaka, tyle, że teraz trochę już dojrzała i zrozumiała, że wygłupianie się na środku obozu nie jest niczym dobrym. Ma w sobie mnóstwo wigoru i werwy, a do tego masę ciepła i tony miłości dla wszystkich. Wyuczona za młodości zasad dobrego wychowania, okazuje szacunek wszystkim kotom starszym od niej. Niezwykle pomocna i dobroduszna, a do tego troskliwa. Swoje obowiązki traktuje mimo wszystko dość poważnie i nigdy ich nie zaniedbuje. Pewna siebie optymistka, patrząca na świat przez różowe okulary, którą ciężko wyprowadzić z równowagi. Delikatna dla kociąt i bliskich, uwielbiająca przytulanie i ceniące przestrzeń osobistą innych. Twarda psychicznie, nie poddaje się, nawet w trudnych momentach w swoim życiu. Troszczy się o swoją rodzinę, przyjaciół i najbliższe jej koty, uwielbia również przebywanie w towarzystwie i nie ma absolutnie żadnych problemów z integracją z klanowiczami. Zazwyczaj pierwsza zaczyna rozmowę, zupełnie nie wstydząc się tego, jaka jest i jak się zachowuje. Może trochę impulsywna i lekkomyślna, ale zawsze na pierwszym miejscu stawia dobro klanu.
xxFrustracja i irytacja narastała w niej coraz bardziej, z każdym kolejnym susem jaki dawała, aby dogonić mysz i złapać ją w swoje pazury. Nie wychodziło, gryzoń cały czas jakimś cudem wyślizgiwał jej się z pazurów. Zwiewna Łapa próbowała biec jak najszybciej, bo już naprawdę traciła cierpliwość. Dobrze, że piszczek nie był ZA SZYBKI. No dalej, niech to małe coś albo się zmęczy, albo potknie, albo cokolwiek innego, byleby dało się szybko złapać i zabić.
Kocica trochę ponad średni wzrost, umięśniona, ale sucha i raczej szczupła, trochę "kanciasta". Ma trójkątną głowę z wystającymi kośćmi policzkowymi i garbatym nosem. Jej oczy są skośne i ogniście pomarańczowe, ogon długi i cienki a pazury u przednich łap zawsze wysunięte. Jej futro jest krótkie, gęste i brudne oraz rozczochrane w kolorze popielatym, szaro-niebieskim. Jest cała pokryta drobnymi bliznami, a z tych większych ma jedną przecinającą jej nos, jedną rozrywającą jej lewe ucho, jedną wielką na grzbiecie po walce z borsukiem i dwie duże na szyi po walce z lisem. Kocica wyraźnie siwieje na pysku oraz innych częściach ciała.
Niecierpliwa, brak jej empatii, pewna siebie, łatwo się irytuje, wymaga bezwzględnego posłuchu, prostolinijna, troszczy się o swoją rodzinę i Klan, obowiązkowa, pracowita i lojalna ponad życie, bardzo nastawiona na Klan. Stara się być sprawiedliwa. Bardzo dużo mówi i ogólnie uwielbia gadać, bywa oschła, nie wie co to uczucie strachu. Ma poczucie wyższości nad pozostałymi Klanami, czasem wybucha gniewem i ma skłonności do agresji słownej (fizycznej względem kotów spoza jej Klanu). Jest godnym zaufania towarzyszem i dobrze jest mieć ją po swojej stronie, ale łatwo zmienia swoje zdanie na temat innych kotów. Jest decyzyjna i szybko myśli jeśli chodzi o Klan, bardzo nierozgarnięta w kwestiach emocjonalnych i uczuciowych. Jako przywódczyni wzoruje się na swoim bracie, Świetlikowej Gwieździe.
No w końcu się udało - Zwiewna Łapa doskoczyła do myszy, dzięki czemu złapała ją w swoje szpony. Najwyraźniej gryzoń zmęczył się szybciej od większej od niego kotki. Terminatorka wbiła w niego swoje pazury i zagryzła, odbierając w końcu życie. Nie była to czysta zdobycz - rzeczniaczka niewprawiona jeszcze w polowaniu nie miała wystarczającego doświadczenia, by wiedzieć w jaki sposób zabija się zdobycz, dlatego oblała sobie cały pysk krwią myszy niemal rozrywając zwierzątko na pół. Sporo czerwonej posoki padło również na trawę wokół koteczki. Zwiewna Łapa powinna mieć nadzieję, że krew nie przyciągnie jakiś drapieżników...
Mistrz: Drżący Płomień Płeć: kotka Matka: Paprociowy Kwiat [*] Ojciec: Niegodny tego tytułu Partner: Ayyy....kwiatki?
Zwiewna dorosła... chociaż czy zmieniła się? Raczej nie, a jeśli już, są to zmiany wewnętrzne. Wciąż pozostała tym samym, jednym z najmniejszych kotów w Rzece, jak i nie najmniejszym. Widać, że nigdy nie osiągnie chociaż standardowego wzrostu, a aby spojrzeć komukolwiek w oczy, musi zadrzeć łepek do góry. Brak jej rozbudowanych mięśni, jednak nadrabia to zwinnością i szybkością. Cechuje ją długie i puszyste, buro-białe futerko, poprzecinane klasycznie pręgowanymi łatami na ogonie, grzbiecie, karku a także głowie, gdzie na mordce nachodzi bardziej na prawą stronę. Plamę na grzbiecie i ogonie oddziela natomiast wąski, biały pasek sierści. Posiada też kilka znaczeń na piętach, a także jedną, czarną kropkę na dziąśle, którą widać dopiero przy otworzonym pysku. Nos i poduszki łap również pozostały różowe. Wyraz pyszczka jest delikatny, o subtelnych rysach, na którym zawsze widnieje ciepły uśmiech. Całości dopełniają jeszcze duże, złote ślepia, które przy źrenicy zmieniają kolor na zieleń.
Dorosła fizycznie, ale czy i psychicznie? Ani trochę! Wciąż jest tą samą, wesołą i energiczną Zwiewną jak za czasów kociaka, tyle, że teraz trochę już dojrzała i zrozumiała, że wygłupianie się na środku obozu nie jest niczym dobrym. Ma w sobie mnóstwo wigoru i werwy, a do tego masę ciepła i tony miłości dla wszystkich. Wyuczona za młodości zasad dobrego wychowania, okazuje szacunek wszystkim kotom starszym od niej. Niezwykle pomocna i dobroduszna, a do tego troskliwa. Swoje obowiązki traktuje mimo wszystko dość poważnie i nigdy ich nie zaniedbuje. Pewna siebie optymistka, patrząca na świat przez różowe okulary, którą ciężko wyprowadzić z równowagi. Delikatna dla kociąt i bliskich, uwielbiająca przytulanie i ceniące przestrzeń osobistą innych. Twarda psychicznie, nie poddaje się, nawet w trudnych momentach w swoim życiu. Troszczy się o swoją rodzinę, przyjaciół i najbliższe jej koty, uwielbia również przebywanie w towarzystwie i nie ma absolutnie żadnych problemów z integracją z klanowiczami. Zazwyczaj pierwsza zaczyna rozmowę, zupełnie nie wstydząc się tego, jaka jest i jak się zachowuje. Może trochę impulsywna i lekkomyślna, ale zawsze na pierwszym miejscu stawia dobro klanu.
xxW końcu jej się udało! Wytrwale goniła gryzonia, aż w końcu dorwała go w swoje pazury, szybko uśmiercając. Nie wiedziała jednak jak konkretnie miała to zrobić, udusić? Rozerwać? Krew trysnęła na jej biały pyszczek, brudząc go na czerwono. Źrenice Zwiewnej Łapy rozszerzyły się gwałtownie, upuściła mysz, strosząc sierść na karku i wzdłuż grzbietu, cofając się kilka kroków, mało się nie potykając o własne łapy. Krew ją obrzydzała, jej widok, nawet i zapach, który przyprawiał ją o ból brzucha i uczucie, jakby zaraz miała zwymiotować. Wbiła pazury w ziemię, zaciskając zęby, próbując się opanować. Poszła na polowanie sama, bo chciała się przemóc i pozbyć obrzydzenia do tej szkarłatnej cieczy, ale... nie potrafiła, nie umiała. Musiała zabrać zwierzynę do obozu, aby krew nie ściągnęła drapieżników z okolicy, bo miałaby z tym zapewne duży problem. xxW końcu jednak złapała piszczka, delikatnie i ostrożnie, aby nie ubrudzić się jeszcze bardziej, a następnie ruszyła przed siebie, w stronę obozu. Odniesie ofiarę na stos zdobyczy, a następnie pójdzie prosto nad wodę, umyć się i doprowadzić do ładu. Powstrzymała wymioty, na widok tego, czego dokonała, to był już jakiś postęp. Oby tak dalej.
Mistrz: Drżący Płomień Płeć: kotka Matka: Paprociowy Kwiat [*] Ojciec: Niegodny tego tytułu Partner: Ayyy....kwiatki?
Zwiewna dorosła... chociaż czy zmieniła się? Raczej nie, a jeśli już, są to zmiany wewnętrzne. Wciąż pozostała tym samym, jednym z najmniejszych kotów w Rzece, jak i nie najmniejszym. Widać, że nigdy nie osiągnie chociaż standardowego wzrostu, a aby spojrzeć komukolwiek w oczy, musi zadrzeć łepek do góry. Brak jej rozbudowanych mięśni, jednak nadrabia to zwinnością i szybkością. Cechuje ją długie i puszyste, buro-białe futerko, poprzecinane klasycznie pręgowanymi łatami na ogonie, grzbiecie, karku a także głowie, gdzie na mordce nachodzi bardziej na prawą stronę. Plamę na grzbiecie i ogonie oddziela natomiast wąski, biały pasek sierści. Posiada też kilka znaczeń na piętach, a także jedną, czarną kropkę na dziąśle, którą widać dopiero przy otworzonym pysku. Nos i poduszki łap również pozostały różowe. Wyraz pyszczka jest delikatny, o subtelnych rysach, na którym zawsze widnieje ciepły uśmiech. Całości dopełniają jeszcze duże, złote ślepia, które przy źrenicy zmieniają kolor na zieleń.
Dorosła fizycznie, ale czy i psychicznie? Ani trochę! Wciąż jest tą samą, wesołą i energiczną Zwiewną jak za czasów kociaka, tyle, że teraz trochę już dojrzała i zrozumiała, że wygłupianie się na środku obozu nie jest niczym dobrym. Ma w sobie mnóstwo wigoru i werwy, a do tego masę ciepła i tony miłości dla wszystkich. Wyuczona za młodości zasad dobrego wychowania, okazuje szacunek wszystkim kotom starszym od niej. Niezwykle pomocna i dobroduszna, a do tego troskliwa. Swoje obowiązki traktuje mimo wszystko dość poważnie i nigdy ich nie zaniedbuje. Pewna siebie optymistka, patrząca na świat przez różowe okulary, którą ciężko wyprowadzić z równowagi. Delikatna dla kociąt i bliskich, uwielbiająca przytulanie i ceniące przestrzeń osobistą innych. Twarda psychicznie, nie poddaje się, nawet w trudnych momentach w swoim życiu. Troszczy się o swoją rodzinę, przyjaciół i najbliższe jej koty, uwielbia również przebywanie w towarzystwie i nie ma absolutnie żadnych problemów z integracją z klanowiczami. Zazwyczaj pierwsza zaczyna rozmowę, zupełnie nie wstydząc się tego, jaka jest i jak się zachowuje. Może trochę impulsywna i lekkomyślna, ale zawsze na pierwszym miejscu stawia dobro klanu.
xxNa poprzednim polowaniu udało jej się złapać mysz i na tym w sumie się skończyło. Zwiewna postanowiła jeszcze raz wypróbować swoje umiejętności w praktyce. Co prawda na treningu jeszcze nie przerobiła polowania, ale nauczyła się jego podstawowych zasad, dzięki czemu nie powinno jej pójść tak źle. Dla bezpieczeństwa postanowiła wybrać się na łowy wraz z Jeżynowym Cierniem i Tonącym Słońcem, którzy zgodzili się na jej propozycję. Umówili się w konkretnej godzinie na terenie Martwych Pni. Buro-biała na miejsca dotarła jako pierwsza, czekając na resztę, siadając i rozglądając się po terenach. Kiedy w końcu wojownicy do niej dotarli, podniosła się z ziemi. xx— No to powodzenia. — zażyczyła zarówno buremu kocurowi jak i niebieskiej wojowniczce. Ruszyła następnie przed siebie. Ogon trzymając spokojnie, wzdłuż linii grzbietu, wiedziała, że gwałtowne ruchy mogą spłoszyć potencjalną ofiarę. Zachowując ciszę i spokojnie oddychając, wytężyła wszystkie zmysły, łapała wszystkie zapachy i dźwięki z otoczenia, starając się znaleźć coś, co nada się do zjedzenia.
Toń wyrósł, jednak nie jest wcale potężnym kotem. Wielkości bez dwóch zdań dodaje mu gęste, prążkowane futro przetykane białymi znaczeniami, które okala całe jego ciało. Całe? Niemalże. Tam, gdzie kiedyś pysznił się jego ogon, pozostał obecnie jedynie niezbyt apetyczny kikut, który porasta tę część skóry niewiele jeszcze włosów - jakby w ogóle nie chciały się tutaj przyjąć. Ten brak włosów z całą pewnością rekompensują mu całkiem ładne bokobrody i długie, śmieszne włosy, jakie wyrastają przy jego uszach, nadając mu nadal nieco komiczny, nieco starczy wygląd. Przez to, że ów uszy są wywinięte pod dziwnym kątem, jego mordka, choć już wyraźnie dorosła, nadal sprawia wrażenie nieco zdziwionej, jakby kocurek nieustannie miał uniesione brwi i spoglądał na świat z pewną dozą niedowierzania. Oczy zdążyły się już wybarwić i mają teraz kolor zielony, wpadający w złoto, a może orzech, wszystko zależy od tego, jak akurat padnie na niego światło.
Wielka tragedia, jaka dotknęła go wkrótce po mianowaniu na terminatora, wcale go nie zmieniła, ba!, być może dodała mu jeszcze więcej optymizmu. Po czasie załamania, gdy witał się już wręcz z Gwiezdnym Klanem, stał się o wiele silniejszy, pogodniejszy i wszystko co złe niszczy swym wyśmienitym humorem. Stał się również wspaniałym bajarzem, lubi zmyślać i bujać w obłokach, tam ma swój perfekcyjny, niesamowity świat pełne magii i czarów, których chociaż nie zna, umie sobie je wymyślić. Nie stąpa twardo po ziemi, zdaje się raczej ponad nią unosić. Lekko i zwiewnie. Czasem jedynie zdarzają mu się chwile melancholii, gdy wspomni się w jego obecności nie to, co by wypadało, sięgnie się tam, gdzie boli.
Polowanie było jednym z tych obowiązków, które w ogóle mu nie przeszkadzały. Nie umartwiał się nad losem zwierząt, które potem spożywał, bo przecież taki właśnie był wieczny życia krąg. On jadł mysz. Mysz jadła jakieś ziarna. A jego kiedyś zje coś innego. Nie należał do jednostek, które jakoś szczególnie się nad tym wszystkim pochylały, chociaż było to dla niego również dość ważne zadanie. A już zwłaszcza wtedy, gdy musiał iść na ryby. Często, gdy był sam, czuł opór przed wkładaniem łap do wody, ale bardzo, ale to bardzo smakowały mu ryby i tutaj pies pogrzebany. Musiał ze sobą walczyć.
- Powodzenia! - rzucił radośnie ciesząc się, że ma podwójne towarzystwo. Następnie zaś przyjął nieco koślawą postawę łowiecką, w końcu przez brak ogona poruszał się inaczej i zaczął niuchać. Wiatr wiał mu w pysk, a on czekał, czy coś się wydarzy. Bardzo się cieszył.
SEETHEWORLDINGREENANDBLUE seeChinarightinfront of you seethecanyonsbrokenbycloud see thetunafleetsclearingtheseaout see the Bedouinfiresat night seetheoilfieldsatfirstlight
Jeżynowy Cierń jest dość drobną, niedużą kotką o smukłej budowie ciała, bez wyraźnie zaznaczonych mięśni. Sylwetkę ma zgrabną i proporcjonalną, z całą pewnością więc miłą dla oka - dopóki nie przeniesie się spojrzenia na jej zwykle skwaszoną mordkę. Kotka porusza się z zwinnie i z gracją, kroki stawia zdecydowanie i bez wahania. Jej szara, krótka i gładka sierść niezmiennie nie ustępuje miejsca żadnej innej barwie. Charakterystyczną cechą futerka jest to, że nie błyszczy w słońcu, sprawiając wrażenie bardzo matowego. Kanciasto wyrzeźbioną głowę kotki zdobią owalne ślepia o barwie zimnej, rozbielonej mięty, niemal czarny nosek i długie, srebrzyste wąsiki. Bardzo ruchliwe uszy są długie i szpiczaste, ogon natomiast cienki i biczowaty, często z impetem przecinający powietrze.
Jeżynowy Cierń jest kotką przede wszystkim dumną, kapryśną i despotyczną. Brak jej moresu, co okazuje najczęściej niedomiarem dobrych manier, wybuchowością i przekonaniem o swojej wyższości. Łatwo można ją rozdrażnić i wywołać negatywne pierwsze wrażenie. Nie znaczy to, że traktuje wszystkich jak gorszych od siebie, ale na prawdziwy respekt i przychylne spojrzenie trzeba sobie u niej po prostu zasłużyć. Jeżyna jest również pewna siebie i szczera, nie waha się przed wyrażaniem własnego zdania ani okazaniem komuś dezaprobaty. Jest ambitna, zależy jej na byciu dobrym wojownikiem i mistrzem, lubi zdobywać wiedzę tak samo jak się nią chwalić. Choć jej charakter jest trudny i ma w sobie dużo z choleryka, to w głębi jej lodowatego serca nie mogło zabraknąć miejsca na ciepło i troskę dla najbliższych. Kocha swoich krewnych i jest gotowa bronić ich mimo, że nie wszyscy jej zdaniem na to zasługują. Jest jednak śmiała oraz lojalna wobec Klanu Rzeki i swojej rodziny.
Szepczący Pył (KC/GK), Chłodna Łapa (KW)
Jeżynowy Cierń rzadko kiedy odmawiała słysząc propozycję wspólnego polowania. Nie to, żeby jakoś bardzo zależało jej na czyimś towarzystwie, choć kompan w postaci Tonącego Słońca był akurat jednym z tych, których Jeżyna osobiście by wybrała na wspólne polowanie. Niemniej najbardziej cieszył ją sam fakt, że będzie mogła coś upolować, bo była to jedna z jej ulubionych czynności, najlepsza forma relaksu.
Podobnie do Toni gustowała raczej w owocach morza, choć łownienie ryb wymagało nieco większych pokładów cierpliwości i nie towarzyszyły temu takie emocje jak podczas polowania na ptaki czy gryzonie. Dlatego też częściej przynosiła na stos piszczki, a przyniesione przez siebie zdobycze wymieniała na typowo rzeczny kąsek.
- Hmh, powodzenia. - rzuciła do towarzyszy jako ostatnia, odprowadzając wzrokiem młodą terminatorkę i wojownika. Następnie sama ugięla się na łapach i ruszyła w inną stronę niż pozostała dwójka kotów. Skradała się ostrożnie, zachowując wszystkie wymogi prawdziwego łowcy, to znaczy pilnowała by wiatr wiał jej w pysk, ogon trzymała na linii grzbietu a oddech miała płytki.
Kolejny biały kociak, niezbyt wyróżniający się swoim futrem, czy też posturą. No, tyle tylko, że wydaje się być nieco szarawy, ba, czasami nawet pojawiają się czarne plamy! Z tym, że te plamy migrują to tu, to tam bo wcale nie są łatami innego koloru - to brud. Obłok jakoś nie potrafi zatrybić o co chodzi z tym całym "myciem". Co prawda mama Wirka próbowała mu to tłumaczyć i czasami coś tam go liźnie... Ale on chwilę później pobiegnie na zwiedzanie i to by było na tyle jego czystości.
Za to tym co go może wyróżnić zdecydowanie są oczy. Odziedziczył je po tatusiu! Szkoda, że go nie zna, bo by go pewnie polubił i wtedy może mama powiedziałaby mu, że te oczy to ma po nim... A tak to jedyne co może zrobić to patrzeć na świat tymi tak jasno błękitnymi oczami, że czerwone nitki krwi nadają im fioletowego odcieniu.
Przyjazny, nieogarnięty marzyciel którego pełno jest wszędzie. Właściwie to by starczyło za opis, bo mniej-więcej tyle widzą wszyscy którzy go znają. Ale jak jest głębiej? No cóż, na pewno przez jego głowę ciągle biegnie gonitwa myśli, którą ciężko zdiagnozować. Ciągle wpada na inne pomysły, inne rzeczy, ale ma pewne stałe punkty których stara się trzymać. Na przykład bezwzględna miłość do rodziny. Nie potrafi się na nich gniewać, czy żywić do nich jakichkolwiek innych negatywnych emocji, a na dodatek za rodzinę uznaje praktycznie cały Klan Wichru. Kolejnym punktem jest chęć bronienia ich i niesienie pomocy, ale już jakiś czas temu zrezygnował z robienia tego poprzez bycie wojownikiem. Absolutnie nie wierzy w swoje możliwości zostania na tyle dobrym wojownikiem by móc chronić kogokolwiek, nawet siebie. Ciągle zastanawia się nad byciem medykiem. Ale tylko w skrytości i nigdy o tym nikomu nie powiedział. Dlaczego? Trochę się boi, a z drugiej strony ma wrażenie, że zostanie wyśmiany, albo delikatnie mu oświadczą, że Medyk ma już dwóch terminatorów więc trzeci jest zbędny…
Dlatego można powiedzieć, że pomimo całej otwartości i braku kłopotów z kontaktami, oraz tego, że wydaje się dość głupiutki, jest całkiem inteligentny i dość skryty. Wszystko co go dręczy i wszystkie ważniejsze uczucia chowa głęboko w sobie, nie dając światu dostępu do nich.
Zwiewna szła przed siebie, i starała się zachować pozycję, ale niewiele to dało. Nic nie przykuło jej uwagi, nic nie kręciło się po okolicy. Ale tak to jest, gdy dopiero zaczyna się polowanie, i wyraźnie jeszcze nie do końca się wie, jak polować.
Toń miał trochę więcej szczęścia, bo ledwo co ruszył do jego zawiniętych uszu dotarło piszczenie i szuranie w trawie. Po dokładniejszej inspekcji udało mu się ujrzeć niewielką mysz, buszującą wśród perzu w poszukiwaniu jedzenia.
Niestety Jeżynie też nie powodziło się od samego początku. Ale to dopiero początek, więc na pewno coś uda jej się znaleźć. Nie zmienia to jednak faktu, że na ten moment okolica wydawała się być pozbawiona jakiejkolwiek zwierzyny.
Nie byle kto, umie się cieszyć byle czym I byle co, choć byle jak, bylebyś ty, byleby być Bylebym mógł, odkurzyć mózg choć trochę Igdybędzieszjakskałazawszezmieniaćsięwwodę
Mistrz: Drżący Płomień Płeć: kotka Matka: Paprociowy Kwiat [*] Ojciec: Niegodny tego tytułu Partner: Ayyy....kwiatki?
Zwiewna dorosła... chociaż czy zmieniła się? Raczej nie, a jeśli już, są to zmiany wewnętrzne. Wciąż pozostała tym samym, jednym z najmniejszych kotów w Rzece, jak i nie najmniejszym. Widać, że nigdy nie osiągnie chociaż standardowego wzrostu, a aby spojrzeć komukolwiek w oczy, musi zadrzeć łepek do góry. Brak jej rozbudowanych mięśni, jednak nadrabia to zwinnością i szybkością. Cechuje ją długie i puszyste, buro-białe futerko, poprzecinane klasycznie pręgowanymi łatami na ogonie, grzbiecie, karku a także głowie, gdzie na mordce nachodzi bardziej na prawą stronę. Plamę na grzbiecie i ogonie oddziela natomiast wąski, biały pasek sierści. Posiada też kilka znaczeń na piętach, a także jedną, czarną kropkę na dziąśle, którą widać dopiero przy otworzonym pysku. Nos i poduszki łap również pozostały różowe. Wyraz pyszczka jest delikatny, o subtelnych rysach, na którym zawsze widnieje ciepły uśmiech. Całości dopełniają jeszcze duże, złote ślepia, które przy źrenicy zmieniają kolor na zieleń.
Dorosła fizycznie, ale czy i psychicznie? Ani trochę! Wciąż jest tą samą, wesołą i energiczną Zwiewną jak za czasów kociaka, tyle, że teraz trochę już dojrzała i zrozumiała, że wygłupianie się na środku obozu nie jest niczym dobrym. Ma w sobie mnóstwo wigoru i werwy, a do tego masę ciepła i tony miłości dla wszystkich. Wyuczona za młodości zasad dobrego wychowania, okazuje szacunek wszystkim kotom starszym od niej. Niezwykle pomocna i dobroduszna, a do tego troskliwa. Swoje obowiązki traktuje mimo wszystko dość poważnie i nigdy ich nie zaniedbuje. Pewna siebie optymistka, patrząca na świat przez różowe okulary, którą ciężko wyprowadzić z równowagi. Delikatna dla kociąt i bliskich, uwielbiająca przytulanie i ceniące przestrzeń osobistą innych. Twarda psychicznie, nie poddaje się, nawet w trudnych momentach w swoim życiu. Troszczy się o swoją rodzinę, przyjaciół i najbliższe jej koty, uwielbia również przebywanie w towarzystwie i nie ma absolutnie żadnych problemów z integracją z klanowiczami. Zazwyczaj pierwsza zaczyna rozmowę, zupełnie nie wstydząc się tego, jaka jest i jak się zachowuje. Może trochę impulsywna i lekkomyślna, ale zawsze na pierwszym miejscu stawia dobro klanu.
xxSpodziewała się tego, że nie od razu znajdzie zwierzynę. Niemniej jednak nie zamierzała tak łatwo rezygnować. Odwróciła się tak, aby wiatr wiał jej w pyszczek, a następnie ruszyła do przodu, starając się stąpać spokojnie i cicho. Ogon wciąż trzymała na równi z linią grzbietu, chociaż i tak nie miała zbyt wielkiego doświadczenia. Uważnie obserwowała otoczenie, wyłapując wszelkie dźwięki i zapachy jakie tylko mogła. No, w końcu na coś natrafi. Póki co nie miała szczęścia, ale polowanie trwa. Ciekawe, jak radzą sobie inni.
Toń wyrósł, jednak nie jest wcale potężnym kotem. Wielkości bez dwóch zdań dodaje mu gęste, prążkowane futro przetykane białymi znaczeniami, które okala całe jego ciało. Całe? Niemalże. Tam, gdzie kiedyś pysznił się jego ogon, pozostał obecnie jedynie niezbyt apetyczny kikut, który porasta tę część skóry niewiele jeszcze włosów - jakby w ogóle nie chciały się tutaj przyjąć. Ten brak włosów z całą pewnością rekompensują mu całkiem ładne bokobrody i długie, śmieszne włosy, jakie wyrastają przy jego uszach, nadając mu nadal nieco komiczny, nieco starczy wygląd. Przez to, że ów uszy są wywinięte pod dziwnym kątem, jego mordka, choć już wyraźnie dorosła, nadal sprawia wrażenie nieco zdziwionej, jakby kocurek nieustannie miał uniesione brwi i spoglądał na świat z pewną dozą niedowierzania. Oczy zdążyły się już wybarwić i mają teraz kolor zielony, wpadający w złoto, a może orzech, wszystko zależy od tego, jak akurat padnie na niego światło.
Wielka tragedia, jaka dotknęła go wkrótce po mianowaniu na terminatora, wcale go nie zmieniła, ba!, być może dodała mu jeszcze więcej optymizmu. Po czasie załamania, gdy witał się już wręcz z Gwiezdnym Klanem, stał się o wiele silniejszy, pogodniejszy i wszystko co złe niszczy swym wyśmienitym humorem. Stał się również wspaniałym bajarzem, lubi zmyślać i bujać w obłokach, tam ma swój perfekcyjny, niesamowity świat pełne magii i czarów, których chociaż nie zna, umie sobie je wymyślić. Nie stąpa twardo po ziemi, zdaje się raczej ponad nią unosić. Lekko i zwiewnie. Czasem jedynie zdarzają mu się chwile melancholii, gdy wspomni się w jego obecności nie to, co by wypadało, sięgnie się tam, gdzie boli.
Aha! Najpierw jego zabawne uszy, a później nos, złapały ślad myszy. Piszczała i szurała zawzięcie, co pomagało w jej zlokalizowaniu. Toń zamarł, by przypadkiem jej nie spłoszyć i upewnił się, że wiatr wieje mu w pysk, skorygował swoją pozycję o pół kroku w lewo. Potem zaś przystąpił do swych łowów, które jednak różniły się od tych, jakie wykonywały inne koty. Musiał rozjechać się nieco na łapach, ciężar ciała rozłożyć w miarę równomiernie z uwzględnieniem kupra pozbawionego ogona, obniżył się na tyle, na ile pozwalała mu równowaga, a potem krok z krokiem zaczął posuwać się na przód. Szedł ostrożnie, najciszej jak umiał, oddychał lekko i przystawał, by nie rozpędzić się jak kula armatnia. Tak naszykowany zamarł w niewielkiej odległości od myszy, wciąż pamiętając o wietrze wiejącym mu w pysk i czekał. Poruszył się ledwie trochę przed skokiem, który w jego wypadku był cięższy i niższy, ale liczył na to, że mysz chociaż chwyci jednym pazurem.
Polowanie Tońka jest w sumie trudne do pisania czasem :"D
SEETHEWORLDINGREENANDBLUE seeChinarightinfront of you seethecanyonsbrokenbycloud see thetunafleetsclearingtheseaout see the Bedouinfiresat night seetheoilfieldsatfirstlight
Jeżynowy Cierń jest dość drobną, niedużą kotką o smukłej budowie ciała, bez wyraźnie zaznaczonych mięśni. Sylwetkę ma zgrabną i proporcjonalną, z całą pewnością więc miłą dla oka - dopóki nie przeniesie się spojrzenia na jej zwykle skwaszoną mordkę. Kotka porusza się z zwinnie i z gracją, kroki stawia zdecydowanie i bez wahania. Jej szara, krótka i gładka sierść niezmiennie nie ustępuje miejsca żadnej innej barwie. Charakterystyczną cechą futerka jest to, że nie błyszczy w słońcu, sprawiając wrażenie bardzo matowego. Kanciasto wyrzeźbioną głowę kotki zdobią owalne ślepia o barwie zimnej, rozbielonej mięty, niemal czarny nosek i długie, srebrzyste wąsiki. Bardzo ruchliwe uszy są długie i szpiczaste, ogon natomiast cienki i biczowaty, często z impetem przecinający powietrze.
Jeżynowy Cierń jest kotką przede wszystkim dumną, kapryśną i despotyczną. Brak jej moresu, co okazuje najczęściej niedomiarem dobrych manier, wybuchowością i przekonaniem o swojej wyższości. Łatwo można ją rozdrażnić i wywołać negatywne pierwsze wrażenie. Nie znaczy to, że traktuje wszystkich jak gorszych od siebie, ale na prawdziwy respekt i przychylne spojrzenie trzeba sobie u niej po prostu zasłużyć. Jeżyna jest również pewna siebie i szczera, nie waha się przed wyrażaniem własnego zdania ani okazaniem komuś dezaprobaty. Jest ambitna, zależy jej na byciu dobrym wojownikiem i mistrzem, lubi zdobywać wiedzę tak samo jak się nią chwalić. Choć jej charakter jest trudny i ma w sobie dużo z choleryka, to w głębi jej lodowatego serca nie mogło zabraknąć miejsca na ciepło i troskę dla najbliższych. Kocha swoich krewnych i jest gotowa bronić ich mimo, że nie wszyscy jej zdaniem na to zasługują. Jest jednak śmiała oraz lojalna wobec Klanu Rzeki i swojej rodziny.
Szepczący Pył (KC/GK), Chłodna Łapa (KW)
Jeżynowy Cierń, podobnie jak Zwiewna Łapa, nie wyczuła nic na samym początku. Nie było jednak powodu, by się zrażać, w końcu Popiołka doskonale wiedziała, że zwierzyna nie wyrasta nagle z ziemi (no, może z wyjątkiem kretów) i nie w każdym miejscu można coś złapać. Miała zresztą towarzystwo w postaci dwóch innych kotów, które również szukały piszczków czekających na upolowanie. Wojowniczka nie zaniechała więc swych poszukiwań, przemierzając podmokłe okolice brzegu Grzmiącej Rzeki w pozycji łowieckiej. Wciąż pilnowała, by wiatr wiał jej w mordkę, przemieszczała się możliwie cicho i ostrożnie i wyostrzała wszystkie zmysły, by wychwycić którymś z nich obecność potencjalnej ofiary.
Kolejny biały kociak, niezbyt wyróżniający się swoim futrem, czy też posturą. No, tyle tylko, że wydaje się być nieco szarawy, ba, czasami nawet pojawiają się czarne plamy! Z tym, że te plamy migrują to tu, to tam bo wcale nie są łatami innego koloru - to brud. Obłok jakoś nie potrafi zatrybić o co chodzi z tym całym "myciem". Co prawda mama Wirka próbowała mu to tłumaczyć i czasami coś tam go liźnie... Ale on chwilę później pobiegnie na zwiedzanie i to by było na tyle jego czystości.
Za to tym co go może wyróżnić zdecydowanie są oczy. Odziedziczył je po tatusiu! Szkoda, że go nie zna, bo by go pewnie polubił i wtedy może mama powiedziałaby mu, że te oczy to ma po nim... A tak to jedyne co może zrobić to patrzeć na świat tymi tak jasno błękitnymi oczami, że czerwone nitki krwi nadają im fioletowego odcieniu.
Przyjazny, nieogarnięty marzyciel którego pełno jest wszędzie. Właściwie to by starczyło za opis, bo mniej-więcej tyle widzą wszyscy którzy go znają. Ale jak jest głębiej? No cóż, na pewno przez jego głowę ciągle biegnie gonitwa myśli, którą ciężko zdiagnozować. Ciągle wpada na inne pomysły, inne rzeczy, ale ma pewne stałe punkty których stara się trzymać. Na przykład bezwzględna miłość do rodziny. Nie potrafi się na nich gniewać, czy żywić do nich jakichkolwiek innych negatywnych emocji, a na dodatek za rodzinę uznaje praktycznie cały Klan Wichru. Kolejnym punktem jest chęć bronienia ich i niesienie pomocy, ale już jakiś czas temu zrezygnował z robienia tego poprzez bycie wojownikiem. Absolutnie nie wierzy w swoje możliwości zostania na tyle dobrym wojownikiem by móc chronić kogokolwiek, nawet siebie. Ciągle zastanawia się nad byciem medykiem. Ale tylko w skrytości i nigdy o tym nikomu nie powiedział. Dlaczego? Trochę się boi, a z drugiej strony ma wrażenie, że zostanie wyśmiany, albo delikatnie mu oświadczą, że Medyk ma już dwóch terminatorów więc trzeci jest zbędny…
Dlatego można powiedzieć, że pomimo całej otwartości i braku kłopotów z kontaktami, oraz tego, że wydaje się dość głupiutki, jest całkiem inteligentny i dość skryty. Wszystko co go dręczy i wszystkie ważniejsze uczucia chowa głęboko w sobie, nie dając światu dostępu do nich.
Zwiewna szła aż w końcu dotarł do niej zapach, który wydawał się być obiecujący. Podążając za nim w końcu udało jej się zobaczyć krążące po okolicy drobne, żółte kaczątko. Samotne i zgubione. Być może gdzieś niedaleko było jego gniazdo, wraz z rodzeństwem i matką, ale w tej chwili Zwiewna nie była w stanie tego zauważyć.
Toń starał się jak mógł, ze wszystkimi swoimi niedoskonałościami i przeciwnościami, utrudniającymi polowanie. I starał się na tyle, że wkrótce skoczył i udało mu się mysz złapać nie jednym pazurem, a całą łapą. Stworzenie nie zdążyło zareagować na zbliżając się niechybnie śmierć, a już było martwe. Pierwsza zdobycz dzisiejszego dnia może nie była duża, ale na pewno była szybka. +5exp
Wojowniczka dalej szła przed siebie, i dalej nic nie mogła znaleźć. Nie docierał do niej żaden ciekawy zapach, czy chociaż szuranie wśród okolicznej roślinności. No cóż, bywa i tak, że czasem trzeba się czasem nachodzić, zanim wpadnie się na choć najdrobniejszy trop.
Nie byle kto, umie się cieszyć byle czym I byle co, choć byle jak, bylebyś ty, byleby być Bylebym mógł, odkurzyć mózg choć trochę Igdybędzieszjakskałazawszezmieniaćsięwwodę