Mistrz: Sensei Szkarłatka Forewa! :'( (Szkarłatny Zachód) -> Sensei Ćma... (Ćmi Zmierzch) Płeć: kocur Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar Partner: Już się nie spełni...
Urósł? To na pewno! Tygrysiopręgi terminator o krótkim kremowym futrze stał się dość duży, mimo iż jak się urodził to wszyscy go przewyższali. Ba! Nawet jest praktycznie we wzroście swojego nienawidzącego go brata, Burzowej Łapy! Jego oczy stały się dość duże i przybrały intensywną barwę mieszaniny żółto-zieleni. Jego łapy stały się grubsze, ale nie oznacza to, że przybrał na wadze. Wręcz przeciwnie! Właściwie, to zrobił się dość chudy, ale również stał się bardziej masywny, niż ktokolwiek by przypuszczał.
Czy z charakteru się zmienił? Nie za bardzo... dalej jest tym nieśmiałym i strachliwym kotem, jakim był podczas ostatnich, minionych księżyców. Jego osobowość na pewno się jeszcze kształtuje, a z pomocą jego mentorki, Szkarłatnego Zachodu, na pewno uda mu się zmienić w odważniejszego, dumnego członka Klanu Rzeki. Jednak co z niego wyrośnie? Tylko Gwiezdny Klan o tym wie...
Właśnie był w pobliżu. Nie miał pojęcia, jakim cudem znalazł się poza obozem, skoro zazwyczaj wolał siedzieć w obozie, a na początku treningu nie miał zamiaru nawet stamtąd wyjść. Przechadzał się po Rzecznych terenach, gdy nagle usłyszał jakiś głos. I to... jego brata. Atakują tereny?! Mimo, że zazwyczaj był strachliwy, to tym razem dostał... jakąś dawkę odwagi. Pobiegł szybko w stronę Martwych Pni a tam... walka? Jego brat próbował uniknąć jakiejś kotki, która go atakowała. Klan Gromu, jeśli dobrze wyczuł. O nie, nie da jej atakować jego własnego brata! W jego gardła wydał się dziwnie nieznajomy mu warkot, a ten ruszył z wysuniętymi pazurami w stronę przeciwniczki. Skoczył w stronę pyska Gromiaczki, planując jakkolwiek go pocharatać szponami, tak jak ona próbowała to zrobić Sztormowi.
Choć z początku zapowiadało się na walkę pełną emocji, w rzeczywistości było dosć... przeciętnie. Świtająca Łapa rzuciła się na Sztormową łapę i miała spore szanse na powodzenie, gdyby nie to, że kocur po prostu odskoczył w bok, udaremniając jej próbę. Praktycznie zaraz potem na miejscu zjawił się Ruda Łapa, zwabiony krzykiem brata, ale jemu także nie poszło najlepiej i po prostu wylądował tuż obok gromowej terminatorki, nie robiąc jej tym żadnej krzywdy.
Świtająca Łapa
lvl: 1 | S: 6 | Zr: 8(10) | Sz: 1(2) | Zm: 2 | HP: 55 | W: 45 - 2 = 43/45
zr i sz obniżone z powodu walki 2:1
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Olbrzymie bydlę o długiej i puchatej złotej sierści z pręgami ticked. Po treningu nabrał ciała, nie jest już chudy, a przeciętny. Jego grube, gęste i długie futro skrywa ten fakt nadając mu wygląd wielkiego, puchatego niedźwiedzia. Tak jak się zapowiadał wyrósł na najwyższego kota z klanu rzeki. Sztormowy Pazur posiada białe znaczenia ciągnące się od pyszczka przez szyję po sam brzuch. Mordkę zdobi różowy nos, przeciętnej wielkości trójkątne uszy oraz oliwkowej barwy oczy, czy raczej oko. Lewe zostało wydziobane przez kruka, pozostawiając po sobie pusty oczodół. Długie łapy uzbrojone są w cztery komplety długich pazurów, z czego te u przednich łap są ponadprzeciętnie duże. Ogon jest długi i puchaty, przypomina szczotkę do butelek.
Nonszalancki, głośny, przekonany o własnej świetności i skory do wygłupów energiczny dureń, posiadający bardzo dziwne, wprost skrzywione poczucie humoru. Rwie się do każdej akcji, nieważne jak niebezpiecznej, a odwaga graniczy u niego z głupotą. Bardzo lubi sprawianie innym głupich, czy nawet niebezpiecznych żartów; gniewne reakcje tylko go bawią. Nie zna słowa "wstyd" ani "dobre wychowanie", za to jego drugie imię to "challenge accepted", gdyż nie ma rzeczy, której by nie stawił czoła, chyba że uzna coś za nudne bądź głupie. Żyje przeświadczeniu, że wszystko mu wolno, a konsekwencje nie istnieją, co jest skutkiem wychowania i nauk Kwiatowej Przełęczy, choć ostatnio hamuje go kodeks wojownika.
Brat! Brat przyszedł! Rudego się tu akurat nie spodziewał. Był strachliwy i w ogóle delikatny jak płatek kwiatu, a teraz pomagał mu w walce z wrogiem? Dziwne rzeczy się dzieją. Sztormowa Łapa wyszczerzył się do Rudego mimo jego niepowodzenia i sam zaatakował. Teraz gromowa kotka nie ma szans i nic mu już nie grazi, we dwójkę dadzą jej radę. Tamta nie da rady bronić się na dwie strony równocześnie.
- Z lewej ją bierz! - krzyknął do Rudej Łapy, a sam zamierzył się na kark kotki, w którym miał zamiar zatopić kły. Był o wiele większy od rudej i bez problemu mógł tam dosięgnąć.
Mistrz: Sensei Szkarłatka Forewa! :'( (Szkarłatny Zachód) -> Sensei Ćma... (Ćmi Zmierzch) Płeć: kocur Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar Partner: Już się nie spełni...
Urósł? To na pewno! Tygrysiopręgi terminator o krótkim kremowym futrze stał się dość duży, mimo iż jak się urodził to wszyscy go przewyższali. Ba! Nawet jest praktycznie we wzroście swojego nienawidzącego go brata, Burzowej Łapy! Jego oczy stały się dość duże i przybrały intensywną barwę mieszaniny żółto-zieleni. Jego łapy stały się grubsze, ale nie oznacza to, że przybrał na wadze. Wręcz przeciwnie! Właściwie, to zrobił się dość chudy, ale również stał się bardziej masywny, niż ktokolwiek by przypuszczał.
Czy z charakteru się zmienił? Nie za bardzo... dalej jest tym nieśmiałym i strachliwym kotem, jakim był podczas ostatnich, minionych księżyców. Jego osobowość na pewno się jeszcze kształtuje, a z pomocą jego mentorki, Szkarłatnego Zachodu, na pewno uda mu się zmienić w odważniejszego, dumnego członka Klanu Rzeki. Jednak co z niego wyrośnie? Tylko Gwiezdny Klan o tym wie...
Hm, zaskoczył brata nagłą "wizytą". No, ale w sumie to było do przewidzenia. Przecież sam w sobie był strasznie strachliwy. A teraz? Skinął stanowczo głową, po czym, tak jak powiedział brat, rzucił się z lewej strony na kotkę, tym razem planując zatopić zęby w przedniej nodze przeciwniczki. A niech wie, że z Rzeką się nie zadziera. Niby byli terminatorami, ale w dalszym ciągu mogą walczyć dla dobra klanu. A Rudy nawet mimo swojego charakteru.
Płeć: kotka Matka: Kolorowy Wiatr [NPC] Ojciec: Chłodny Nos [NPC]
Świt jest średnio udaną córką Kolorowego Wiatru, bo nie wygląda jak dumny wojownik, przypomina wybiedzonego, chorowitego kota i to się zgadza z rzeczywistością. Świt to bardzo niska i drobna kotka z krótką sierścią. Jest chuda, koścista i w ogóle jakaś taka kanciasta. Daleko jej do piękności i kociej modelki, nie grzeszy urodą ani nie przyciąga niczyjego wzroku. Z tłumu wyróżnia ją barwa futra. Jej szata ma płomiennorudą barwę ozdobione ciemniejszymi tygrysimi pręgami, ma przejaśnienia na piersi i pyszczku. Świtająca ma duże zielone oczy barwy wiosennych liści. Ma duże uszy i długi biczowaty ogon, a środek pyska ozdobiony jest małym różowym noskiem.
Bezczelna i bezlitosna zołza. Nie liczy się z kimkolwiek i czymkolwiek ma do czynienia bo ma to najzwyczajniej gdzieś czy to kociak, starszyzna, a nawet i przywódca. Ma zupełnie to gdzieś i będzie traktować innych jak się jej żywnie podoba. Ze swojego pyska pluje wyłącznie jadem i obelgami czując satysfakcję z sprawianej przykrości komuś. O to jej właśnie chodzi, by każdy kulił się na jej widok. Największą zabawa dla tej rudej jędzy jest zabawianie się uczuciami innych. Konflikty zawsze rozwiązuje przemocą gdyż uważa, że pokojowe rozwiązania są dla "miękkich frajerów". Świt jest sfrustrowana i zazdrosna, że jej rodzeństwo zostało wojownikami, a jej się dalej nie udało. Stara się udowodnić swoją wartość żeby szybciej zostać wojowniczką, jest przy tym lekkomyślna.
Co. Takie wielkie bydle i drze japę o pomoc? Żałosne. To koścista szkapa powinna wyć o posiłki, a nie taki masywny kocur. Oczywiście musiał się zjawić jakiś kolejny kocur, na szczęście Świt jest dość przeciętny to może tak prędko nie powali jej jednym zamachnięciem się łapy. Niestety nie drasnęła złotego kocura, ale przynajmniej ona również nie oberwała. Postanowiła się skupić na tym pierwszym i zamachnęła się łapą by podciąć kocurowi łapy.
Świtająca Łapa zamachnęła się łapą i uderzyła prosto w łapy Rudej Łapy, jednakże nie był to atak na tyle mocny, by kocura powalić. Niewątpliwie zostawiła po sobie jednak ślad w postaci obicia, co było lepsze niż zrobienie absolutnie niczego. Sztormowa Łapa natomiast okazał się być lepszym strategiem niż wojownikiem, albowiem nie trafił on w przeciwniczkę, tak jak jego brat przed chwilą. Skoro jednak o kremowym kocurze mowa, to zdecydowanie poszło mu lepiej, niż ostatnio. Zatopił kły w lewej przedniej łapie gromiaczki i zostawił po sobie krwawiącą ranę. To... już coś.
Świtająca Łapa
lvl: 1 | S: 6 | Zr: 8(10) | Sz: 1(2) | Zm: 2 | HP: 55 - 11 = 44/55| W: 43 - 3 = 40/45
◌ zr i sz obniżone z powodu walki 2:1
• rana 1. stopnia: ugryzienie na lewej łapie, krwawi (-1HP do końca walki)
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Mistrz: Sensei Szkarłatka Forewa! :'( (Szkarłatny Zachód) -> Sensei Ćma... (Ćmi Zmierzch) Płeć: kocur Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar Partner: Już się nie spełni...
Urósł? To na pewno! Tygrysiopręgi terminator o krótkim kremowym futrze stał się dość duży, mimo iż jak się urodził to wszyscy go przewyższali. Ba! Nawet jest praktycznie we wzroście swojego nienawidzącego go brata, Burzowej Łapy! Jego oczy stały się dość duże i przybrały intensywną barwę mieszaniny żółto-zieleni. Jego łapy stały się grubsze, ale nie oznacza to, że przybrał na wadze. Wręcz przeciwnie! Właściwie, to zrobił się dość chudy, ale również stał się bardziej masywny, niż ktokolwiek by przypuszczał.
Czy z charakteru się zmienił? Nie za bardzo... dalej jest tym nieśmiałym i strachliwym kotem, jakim był podczas ostatnich, minionych księżyców. Jego osobowość na pewno się jeszcze kształtuje, a z pomocą jego mentorki, Szkarłatnego Zachodu, na pewno uda mu się zmienić w odważniejszego, dumnego członka Klanu Rzeki. Jednak co z niego wyrośnie? Tylko Gwiezdny Klan o tym wie...
Trafił... od razu poczuł w pysku słaby, metaliczny smak krwi, więc szybko puścił łapę Gromowej Terminatorki i spróbował odskoczyć mocno od przeciwniczki zbliżając się o długość ogona w stronę Grzmiącej Rzeki, tak na wszelki wypadek jakby ta próbowała atakować. Pierwsze co zauważył, że zrobił małą rankę na łapie kotki. Może nie jest taki słaby jak myślał... no, ale trochę podczas tych dwóch tur walka doprowadziła do malutkiego obicia łapy.
Olbrzymie bydlę o długiej i puchatej złotej sierści z pręgami ticked. Po treningu nabrał ciała, nie jest już chudy, a przeciętny. Jego grube, gęste i długie futro skrywa ten fakt nadając mu wygląd wielkiego, puchatego niedźwiedzia. Tak jak się zapowiadał wyrósł na najwyższego kota z klanu rzeki. Sztormowy Pazur posiada białe znaczenia ciągnące się od pyszczka przez szyję po sam brzuch. Mordkę zdobi różowy nos, przeciętnej wielkości trójkątne uszy oraz oliwkowej barwy oczy, czy raczej oko. Lewe zostało wydziobane przez kruka, pozostawiając po sobie pusty oczodół. Długie łapy uzbrojone są w cztery komplety długich pazurów, z czego te u przednich łap są ponadprzeciętnie duże. Ogon jest długi i puchaty, przypomina szczotkę do butelek.
Nonszalancki, głośny, przekonany o własnej świetności i skory do wygłupów energiczny dureń, posiadający bardzo dziwne, wprost skrzywione poczucie humoru. Rwie się do każdej akcji, nieważne jak niebezpiecznej, a odwaga graniczy u niego z głupotą. Bardzo lubi sprawianie innym głupich, czy nawet niebezpiecznych żartów; gniewne reakcje tylko go bawią. Nie zna słowa "wstyd" ani "dobre wychowanie", za to jego drugie imię to "challenge accepted", gdyż nie ma rzeczy, której by nie stawił czoła, chyba że uzna coś za nudne bądź głupie. Żyje przeświadczeniu, że wszystko mu wolno, a konsekwencje nie istnieją, co jest skutkiem wychowania i nauk Kwiatowej Przełęczy, choć ostatnio hamuje go kodeks wojownika.
Poczuł woń krwi. Wygląda na to, że bratu udało się zranić przeciwniczkę, ale niestety sam przy tym oberwał. Sztormowa Łapa po raz pierwszy poczuł złość, bo nikt nie miał prawa tłuc Rudej Łapy oprócz jego samego. Kocurek odskoczył w kierunku rzeki, lecz złoty został na miejscu i dalej atakował kotkę. Nie widział, by próbowała uciekać, jeszcze nie podjęła takiej próby, a więc widocznie chciała się prać po mordach jeszcze bardziej. Nie ma sprawy. Syn Kwitnącego Jaru wysunął pazury i zamachnął się łapą na klatkę piersiową kotki, na której miał zamiar zostawić krwawiące szramy. Jego szpony na przednich łapach były dłuższe niż u przeciętnych kotów i miał nadzieję, że to pomoże mu wyrządzić gromowej jakąś szkodę mimo nikłej siły Sztormowej Łapy.
Płeć: kotka Matka: Kolorowy Wiatr [NPC] Ojciec: Chłodny Nos [NPC]
Świt jest średnio udaną córką Kolorowego Wiatru, bo nie wygląda jak dumny wojownik, przypomina wybiedzonego, chorowitego kota i to się zgadza z rzeczywistością. Świt to bardzo niska i drobna kotka z krótką sierścią. Jest chuda, koścista i w ogóle jakaś taka kanciasta. Daleko jej do piękności i kociej modelki, nie grzeszy urodą ani nie przyciąga niczyjego wzroku. Z tłumu wyróżnia ją barwa futra. Jej szata ma płomiennorudą barwę ozdobione ciemniejszymi tygrysimi pręgami, ma przejaśnienia na piersi i pyszczku. Świtająca ma duże zielone oczy barwy wiosennych liści. Ma duże uszy i długi biczowaty ogon, a środek pyska ozdobiony jest małym różowym noskiem.
Bezczelna i bezlitosna zołza. Nie liczy się z kimkolwiek i czymkolwiek ma do czynienia bo ma to najzwyczajniej gdzieś czy to kociak, starszyzna, a nawet i przywódca. Ma zupełnie to gdzieś i będzie traktować innych jak się jej żywnie podoba. Ze swojego pyska pluje wyłącznie jadem i obelgami czując satysfakcję z sprawianej przykrości komuś. O to jej właśnie chodzi, by każdy kulił się na jej widok. Największą zabawa dla tej rudej jędzy jest zabawianie się uczuciami innych. Konflikty zawsze rozwiązuje przemocą gdyż uważa, że pokojowe rozwiązania są dla "miękkich frajerów". Świt jest sfrustrowana i zazdrosna, że jej rodzeństwo zostało wojownikami, a jej się dalej nie udało. Stara się udowodnić swoją wartość żeby szybciej zostać wojowniczką, jest przy tym lekkomyślna.
Syknęła z bólu. Szlag by to trafił została ugryziona. Jedynie do kogo może mieć teraz pretensje to do siebie. Ale czy to ją speszyło? Ani trochę. Ruda menda postanowiła skupić się na Sztormowej Łapie i wykonała podobny ruch. Z wysuniętymi szponami z zamiarem przejechania po piersi złotego kocura.
Gromiaczka zmieniła cel i tym razem rzuciła się na złocistego kocura. Niestety, nie było jej dane w żaden sposób go zranić. Jedyne co zrobiła, to przeczesała mu sierść na piersi, podczas gdy on nie był w stanie zrobić nawet tego. Ruda Łapa natomiast wykonał unik, ale od czego... tylko on jeden wie.
Świtająca Łapa
lvl: 1 | S: 6 | Zr: 8(10) | Sz: 1(2) | Zm: 2 | HP: 44 - 1 = 43/55| W: 40 - 2 = 38/45
◌ zr i sz obniżone z powodu walki 2:1
• rana 1. stopnia: ugryzienie na lewej łapie, krwawi (-1HP do końca walki)
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Mistrz: Sensei Szkarłatka Forewa! :'( (Szkarłatny Zachód) -> Sensei Ćma... (Ćmi Zmierzch) Płeć: kocur Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar Partner: Już się nie spełni...
Urósł? To na pewno! Tygrysiopręgi terminator o krótkim kremowym futrze stał się dość duży, mimo iż jak się urodził to wszyscy go przewyższali. Ba! Nawet jest praktycznie we wzroście swojego nienawidzącego go brata, Burzowej Łapy! Jego oczy stały się dość duże i przybrały intensywną barwę mieszaniny żółto-zieleni. Jego łapy stały się grubsze, ale nie oznacza to, że przybrał na wadze. Wręcz przeciwnie! Właściwie, to zrobił się dość chudy, ale również stał się bardziej masywny, niż ktokolwiek by przypuszczał.
Czy z charakteru się zmienił? Nie za bardzo... dalej jest tym nieśmiałym i strachliwym kotem, jakim był podczas ostatnich, minionych księżyców. Jego osobowość na pewno się jeszcze kształtuje, a z pomocą jego mentorki, Szkarłatnego Zachodu, na pewno uda mu się zmienić w odważniejszego, dumnego członka Klanu Rzeki. Jednak co z niego wyrośnie? Tylko Gwiezdny Klan o tym wie...
Dobra, jednak go nie atakowała. Hm, w sumie dobrze. Jednak jak nie jego, to Sztorma. Na szczęście nie trafiła długowłosego brata. Ale on jej również nie trafił. Dobra, nie może stać jak kołek i nic nie robić. Musi pomóc. Rzucił się przed siebie, planując zrobić to samo, co kilka chwil temu. Tym razem jednak, obrał za cel tylną nogę terminatorki. Wyskoczył szybko na przód, w stronę tylnych łap Gromiaczki, otwierając przy tym pysk, gotowy wbić kły w tylną kończynę przeciwniczki.
Płeć: kotka Matka: Kolorowy Wiatr [NPC] Ojciec: Chłodny Nos [NPC]
Świt jest średnio udaną córką Kolorowego Wiatru, bo nie wygląda jak dumny wojownik, przypomina wybiedzonego, chorowitego kota i to się zgadza z rzeczywistością. Świt to bardzo niska i drobna kotka z krótką sierścią. Jest chuda, koścista i w ogóle jakaś taka kanciasta. Daleko jej do piękności i kociej modelki, nie grzeszy urodą ani nie przyciąga niczyjego wzroku. Z tłumu wyróżnia ją barwa futra. Jej szata ma płomiennorudą barwę ozdobione ciemniejszymi tygrysimi pręgami, ma przejaśnienia na piersi i pyszczku. Świtająca ma duże zielone oczy barwy wiosennych liści. Ma duże uszy i długi biczowaty ogon, a środek pyska ozdobiony jest małym różowym noskiem.
Bezczelna i bezlitosna zołza. Nie liczy się z kimkolwiek i czymkolwiek ma do czynienia bo ma to najzwyczajniej gdzieś czy to kociak, starszyzna, a nawet i przywódca. Ma zupełnie to gdzieś i będzie traktować innych jak się jej żywnie podoba. Ze swojego pyska pluje wyłącznie jadem i obelgami czując satysfakcję z sprawianej przykrości komuś. O to jej właśnie chodzi, by każdy kulił się na jej widok. Największą zabawa dla tej rudej jędzy jest zabawianie się uczuciami innych. Konflikty zawsze rozwiązuje przemocą gdyż uważa, że pokojowe rozwiązania są dla "miękkich frajerów". Świt jest sfrustrowana i zazdrosna, że jej rodzeństwo zostało wojownikami, a jej się dalej nie udało. Stara się udowodnić swoją wartość żeby szybciej zostać wojowniczką, jest przy tym lekkomyślna.
Co za pech. Ale z jednej strony dobrze, że i ją nie trafił. Świt postanowiła się nie poddawać i ponownie zamachnęła się łapą z pazurami na złocistego kocura, tym razem celując w głowę. Może teraz trafi. Gdyby tylko ten kremowy kocur się nie wtrącał byłoby o wiele lepiej.
Olbrzymie bydlę o długiej i puchatej złotej sierści z pręgami ticked. Po treningu nabrał ciała, nie jest już chudy, a przeciętny. Jego grube, gęste i długie futro skrywa ten fakt nadając mu wygląd wielkiego, puchatego niedźwiedzia. Tak jak się zapowiadał wyrósł na najwyższego kota z klanu rzeki. Sztormowy Pazur posiada białe znaczenia ciągnące się od pyszczka przez szyję po sam brzuch. Mordkę zdobi różowy nos, przeciętnej wielkości trójkątne uszy oraz oliwkowej barwy oczy, czy raczej oko. Lewe zostało wydziobane przez kruka, pozostawiając po sobie pusty oczodół. Długie łapy uzbrojone są w cztery komplety długich pazurów, z czego te u przednich łap są ponadprzeciętnie duże. Ogon jest długi i puchaty, przypomina szczotkę do butelek.
Nonszalancki, głośny, przekonany o własnej świetności i skory do wygłupów energiczny dureń, posiadający bardzo dziwne, wprost skrzywione poczucie humoru. Rwie się do każdej akcji, nieważne jak niebezpiecznej, a odwaga graniczy u niego z głupotą. Bardzo lubi sprawianie innym głupich, czy nawet niebezpiecznych żartów; gniewne reakcje tylko go bawią. Nie zna słowa "wstyd" ani "dobre wychowanie", za to jego drugie imię to "challenge accepted", gdyż nie ma rzeczy, której by nie stawił czoła, chyba że uzna coś za nudne bądź głupie. Żyje przeświadczeniu, że wszystko mu wolno, a konsekwencje nie istnieją, co jest skutkiem wychowania i nauk Kwiatowej Przełęczy, choć ostatnio hamuje go kodeks wojownika.
Znów porażka. Sztormowa Łapa kompletnie nic nie robił wrogiej kotce, a na domiar złego Ruda Łapa oberwał. Sytuacja wyglądała o tyle dobrze, że wroga kotka krwawiła, a przez to na pewno słabła. Musiała! A syn Kwiatowej Przełęczy musiał coś wreszcie zrobić, gdyż na razie jedyne co robił, to sobie samemu wstyd. On również zamachnął się uzbrojoną w ostre pazury łapą mierząc nimi trochę wyżej niż poprzednio, bo w gardło pręgowanej wypluwki. Dlaczego ona się jeszcze nie poddała? Powinna zacząć uciekać wraz z przybyciem Rudej Łapy, dwa na jednego to z góry przegrana bitwa. No i oberwała już i to mocniej od jego brata, bo on nie miał otwartych, krwawiących ran. Ten klan gromu to jednak jest szalony, za to klan rzeki nieostrożny. Mimo jego wrzasków dalej nikt tu nie przyszedł, tylko jego brat, który wziął się tu nie wiadomo skąd.
Dwa na jednego to z góry przegrana bitwa? Czy aby na pewno? Świtająca Łapa zamachnęła się i dość mocno zadrapała czubek głowy Sztormowej Łapy, zostawiając po sobie głębszą, krwawiącą ranę. Kocur w zamian... cóż, przeczesał jej sierść na gardle, nie robiąc przy tym żadnej krzywdy. Ruda Łapa za to zrobił jedynie tyle, że potknął się o własną łapę i stracił równowagę, przez co nie był w stanie doskoczyć w wybrane miejsce. Nie wyglądało to dobrze dla rzecznych braci.
Świtająca Łapa
lvl: 1 | S: 6 | Zr: 8(10) | Sz: 1(2) | Zm: 2 | HP: 43 - 1 - 3 = 39/55| W: 38 - 3 = 35/45
◌ zr i sz obniżone z powodu walki 2:1
• rana 1. stopnia: ugryzienie na lewej łapie, krwawi (-1HP do końca walki)
Sztormowa Łapa
lvl: 1 | S: 3 | Zr: 4 | Sz: 11 | Zm: 2 | HP: 56 - 18 = 38/60| W: 34 - 2 = 32/40
• rana 2. stopnia: głębsze zadrapanie na głowie, krwawi (-3HP w pierwszej turze, potem -2HP do końca walki)
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Wietrzna Łapa jest bardzo wysokim i eleganckim kocurem o smukłym i masywnym pysku z lekko zakrzywionym mostkiem nosa, ale też szerokich barkach oraz karku. Jego ciało otula zawsze dobrze ułożone długie futro koloru rudo-dymnego. Rozjaśnia się na pysku, szyi i brzuchu, a dodatkowo na piersi i brzuchu ma białe znaczenie, przy czym na piersi jest małe i przez to mniej widoczne, ponieważ znajduje się nad dymnym rozjaśnieniu. Znaczenie znajduje się też na wszystkich łapach pod postacią czterech, bardzo krótkich skarpetek. Wyjątkiem są jedynie dwa środkowe palce u lewej tylnej łapy, a będąc przy palcach - Wietrzny ma ich aż sześć u lewej przedniej łapy, lecz nie przeszkadza mu to w funkcjonowaniu. Jego oczy już dawno się wybarwiły i przybrały kolor brązowopomarańczowy.
Wietrzna Łapa zawsze był zapatrzony w ojca i chciał być taki, jak on. Nadal marzy o tym, by zabłysnąć w oczach starszych kotów i uparcie do tego dąży, nawet jeśli jego rówieśnicy już dawno ukończyli swoje treningi, a on sam został gdzieś z tyłu, zupełnie zapomniany. Jest spokojny i opanowany, a przy tym zawsze uprzejmy, choć zdarza mu się wycedzić jakąś złośliwość, jeśli ta okaże się na miejscu. Gdy choroba zatrzymała go w lecznicy, przemyślał swoje postępowanie i kilka ważnych w życiu spraw, uznając, że nie jest pępkiem świata i to, że zniknie na jakiś czas z klanowego życia, nic nie zmieni. Chce, aby jego obecność i nieobecność były wyczuwalne, dlatego też chce pracować i żyć dla klanu, by umacniać nie tylko go, ale także siebie.
Trzaskająca Łapa [Grom]
Czym byłaby walka, gdyby z pobliskich krzaków nie wyskoczył kolejny bohater od siedmiu boleści, przysłowiowy Filip z konopi, przywdziewający czerwoną pelerynę supermena? Wietrzna Łapa po przebytej chorobie chciał się wykazać. Chciał być lepszy, silniejszy, bardziej ceniony w oczach klanu. Wracał właśnie z patrolu ze swoim ojcem, z którym rozmawiał o jakichś pierdołach, kiedy przed jego oczami błysnęły czyjeś pazury i kły. Nikt nie tłucze się w ten sposób pośrodku terenów Klanu Rzeki, a on nawet nie myślał - był zaślepiony chęcią zaimponowania Ostowemu Kolcowi, a także po raz pierwszy w życiu chciał przyłożyć łapę do bezpieczeństwa Klanu Rzeki. Zauważył Sztormową Łapę i Rudą Łapę, którzy walczyli z gromiaczką - tak, dobrze pamiętał ich zapach po pierwszym przelocie po granicy z tym klanem. Wydmowy Wiatr dobrze go przyuczyła, nie licząc walki. Nie miał pojęcia jak to robić i gdzie najlepiej uderzać, ale był pewny swego. Był duży i masywny, więc postanowił zabawić się w wielki czołg.
Ruszył przed siebie z kopyta, łapiąc wiatr w żagle, a wszystko po to, żeby całym ciężarem swojego ciała rzucić się na intruza i pazurami przeorać jej pysk, celując w oczy. Tak. To właśnie namyślał sobie Wiatr. Oczy patrzą, oczy widzą, a jak oczu nie ma to jest się ślepym i niezdolnym do czegokolwiek. Czuł się trochę obrzydzony na ten pomysł, ale nie pokazał tego po sobie. Musiał wesprzeć młodszych kolegów z legowiska.