Mistrz: Sensei Szkarłatka Forewa! :'( (Szkarłatny Zachód) -> Sensei Ćma... (Ćmi Zmierzch) Płeć: kocur Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar Partner: Już się nie spełni...
Urósł? To na pewno! Tygrysiopręgi terminator o krótkim kremowym futrze stał się dość duży, mimo iż jak się urodził to wszyscy go przewyższali. Ba! Nawet jest praktycznie we wzroście swojego nienawidzącego go brata, Burzowej Łapy! Jego oczy stały się dość duże i przybrały intensywną barwę mieszaniny żółto-zieleni. Jego łapy stały się grubsze, ale nie oznacza to, że przybrał na wadze. Wręcz przeciwnie! Właściwie, to zrobił się dość chudy, ale również stał się bardziej masywny, niż ktokolwiek by przypuszczał.
Czy z charakteru się zmienił? Nie za bardzo... dalej jest tym nieśmiałym i strachliwym kotem, jakim był podczas ostatnich, minionych księżyców. Jego osobowość na pewno się jeszcze kształtuje, a z pomocą jego mentorki, Szkarłatnego Zachodu, na pewno uda mu się zmienić w odważniejszego, dumnego członka Klanu Rzeki. Jednak co z niego wyrośnie? Tylko Gwiezdny Klan o tym wie...
"Leszcz" pomyślał, gdy zaorał pyskiem o ziemię, poprzez przewrócenie się o własne łapy. Był żałosny. Co on sobie myślał? Że uda mu się pomóc Sztormowi? Syknął do siebie ugryzając się w wargę, jednak... nie zamierzał się poddać. Nie teraz. Dalej był Rzeczniakiem. To dalej ich tereny. Nie podda się tak łatwo. Z nową energią wstał, a następnie rzucił się w stronę Gromiaczki, chcąc dokonać to, co nie udało się bratu. Zaorać pazurami po gardle przeciwniczki. O ile się uda. Tym razem był bliżej, bo jednak zdołał trochę przejść, zanim się wywrócił. A do tego przybył ich kolejny sojusznik! Tym razem się nie może nie udać! Są kotami z Klanu Rzeki i będą bronić swojego klanu do końca! Nie poddadzą się!
Płeć: kotka Matka: Kolorowy Wiatr [NPC] Ojciec: Chłodny Nos [NPC]
Świt jest średnio udaną córką Kolorowego Wiatru, bo nie wygląda jak dumny wojownik, przypomina wybiedzonego, chorowitego kota i to się zgadza z rzeczywistością. Świt to bardzo niska i drobna kotka z krótką sierścią. Jest chuda, koścista i w ogóle jakaś taka kanciasta. Daleko jej do piękności i kociej modelki, nie grzeszy urodą ani nie przyciąga niczyjego wzroku. Z tłumu wyróżnia ją barwa futra. Jej szata ma płomiennorudą barwę ozdobione ciemniejszymi tygrysimi pręgami, ma przejaśnienia na piersi i pyszczku. Świtająca ma duże zielone oczy barwy wiosennych liści. Ma duże uszy i długi biczowaty ogon, a środek pyska ozdobiony jest małym różowym noskiem.
Bezczelna i bezlitosna zołza. Nie liczy się z kimkolwiek i czymkolwiek ma do czynienia bo ma to najzwyczajniej gdzieś czy to kociak, starszyzna, a nawet i przywódca. Ma zupełnie to gdzieś i będzie traktować innych jak się jej żywnie podoba. Ze swojego pyska pluje wyłącznie jadem i obelgami czując satysfakcję z sprawianej przykrości komuś. O to jej właśnie chodzi, by każdy kulił się na jej widok. Największą zabawa dla tej rudej jędzy jest zabawianie się uczuciami innych. Konflikty zawsze rozwiązuje przemocą gdyż uważa, że pokojowe rozwiązania są dla "miękkich frajerów". Świt jest sfrustrowana i zazdrosna, że jej rodzeństwo zostało wojownikami, a jej się dalej nie udało. Stara się udowodnić swoją wartość żeby szybciej zostać wojowniczką, jest przy tym lekkomyślna.
Przeorała pazurami i zobaczyła jak momentalnie sączy się krew z głowy Sztormowej Łapy. Biedactwo teraz krwawi. Tymczasem ten kremowy frajer jeszcze się wyrżnął. Jak widać na chwilę los zwrócił się ku jej, ale jak na długo? Ruda zołza zmieniła swój cel i obrała tego frajera co się wywalił. Z wystawionymi pazurami zamachnęła się by podrapać kocura po klatce piersiowej, może jemu też zada taką głęboką ranę. Nawet nie zauważyła nowego przybysza bo jest za bardzo skupiona na walce.
Olbrzymie bydlę o długiej i puchatej złotej sierści z pręgami ticked. Po treningu nabrał ciała, nie jest już chudy, a przeciętny. Jego grube, gęste i długie futro skrywa ten fakt nadając mu wygląd wielkiego, puchatego niedźwiedzia. Tak jak się zapowiadał wyrósł na najwyższego kota z klanu rzeki. Sztormowy Pazur posiada białe znaczenia ciągnące się od pyszczka przez szyję po sam brzuch. Mordkę zdobi różowy nos, przeciętnej wielkości trójkątne uszy oraz oliwkowej barwy oczy, czy raczej oko. Lewe zostało wydziobane przez kruka, pozostawiając po sobie pusty oczodół. Długie łapy uzbrojone są w cztery komplety długich pazurów, z czego te u przednich łap są ponadprzeciętnie duże. Ogon jest długi i puchaty, przypomina szczotkę do butelek.
Nonszalancki, głośny, przekonany o własnej świetności i skory do wygłupów energiczny dureń, posiadający bardzo dziwne, wprost skrzywione poczucie humoru. Rwie się do każdej akcji, nieważne jak niebezpiecznej, a odwaga graniczy u niego z głupotą. Bardzo lubi sprawianie innym głupich, czy nawet niebezpiecznych żartów; gniewne reakcje tylko go bawią. Nie zna słowa "wstyd" ani "dobre wychowanie", za to jego drugie imię to "challenge accepted", gdyż nie ma rzeczy, której by nie stawił czoła, chyba że uzna coś za nudne bądź głupie. Żyje przeświadczeniu, że wszystko mu wolno, a konsekwencje nie istnieją, co jest skutkiem wychowania i nauk Kwiatowej Przełęczy, choć ostatnio hamuje go kodeks wojownika.
Na pewno, oczywiście, że na pewno, zwyczajnie teraz omsknęła im się łapa. Po raz wtóry. Sztormowi omsknęła się jeszcze bardziej, gdy oberwał po łbie i to oberwał dotkliwie. Zasyczał i stulił uszy praktycznie wgniatając je w czaszkę. Czy po tym zostanie mu blizna? Będzie miał bliznę bitewną? Super! Będzie mógł się wszystkim chwalić, że ma pamiątkę po tym jak bronił terenów swojego klanu! Pod warunkiem, że będzie jakieś "później", bo teraz wyglądało to kiepsko. I oto przybyła odsiecz, równie słaba co on sam i Ruda Łapa. Najwyraźniej klan rzeki musi zmienić swoje nastawienie i zacząć wysyłać regularne, częste patrole.
Ruda Łapa i nowo przybyły zaatakowali oczy oraz gardło przeciwniczki. Sztormowa Łapa usunął im się z drogi i postanowił zatopić zęby w ogonie gromowej kocicy. Najlepiej to go w ogóle urwać w ramach zemsty, niech ma pamiątkę po spotkaniu z synem Kwiatowej Przełęczy. Czerwona Gwiazda opowiadała mu o kotach bez ogonów, więc ruda to przeżyje, ale na pewno nie będzie mieć w życiu łatwo. I oto chodzi!
Cóż tu dużo mówić. Nic się nikomu nie udało. Świtająca Łapa rzuciła się na Rudą Łapę, który spróbował ją zaatakować w tym samym czasie, przez co oboje się rozminęli, nie robiąc sobie żadnej krzywdy. Sztormowa Łapa także chybił, nie przewidując tego, że przeciwniczka przemieści się w tamto miejsce, a odsiecz w postaci Wietrznej Łapy... cóż, była całkowicie zbędna w tym momencie, bo kocur był kolejnym, który nie zrobił absolutnie nic. Trójka terminatorów nie była w stanie zranić jednej terminatorki, dość zabawny widok.
Świtająca Łapa
lvl: 1 | S: 6 | Zr: 7(10) | Sz: 1(2) | Zm: 2 | HP: 39 - 1 = 38/55| W: 35 - 1 = 34/45
◌ zr i sz obniżone z powodu walki 3:1
• rana 1. stopnia: ugryzienie na lewej łapie, krwawi (-1HP do końca walki)
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Mistrz: Sensei Szkarłatka Forewa! :'( (Szkarłatny Zachód) -> Sensei Ćma... (Ćmi Zmierzch) Płeć: kocur Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar Partner: Już się nie spełni...
Urósł? To na pewno! Tygrysiopręgi terminator o krótkim kremowym futrze stał się dość duży, mimo iż jak się urodził to wszyscy go przewyższali. Ba! Nawet jest praktycznie we wzroście swojego nienawidzącego go brata, Burzowej Łapy! Jego oczy stały się dość duże i przybrały intensywną barwę mieszaniny żółto-zieleni. Jego łapy stały się grubsze, ale nie oznacza to, że przybrał na wadze. Wręcz przeciwnie! Właściwie, to zrobił się dość chudy, ale również stał się bardziej masywny, niż ktokolwiek by przypuszczał.
Czy z charakteru się zmienił? Nie za bardzo... dalej jest tym nieśmiałym i strachliwym kotem, jakim był podczas ostatnich, minionych księżyców. Jego osobowość na pewno się jeszcze kształtuje, a z pomocą jego mentorki, Szkarłatnego Zachodu, na pewno uda mu się zmienić w odważniejszego, dumnego członka Klanu Rzeki. Jednak co z niego wyrośnie? Tylko Gwiezdny Klan o tym wie...
Znowu nie trafił! Gwiezdny Klanie, pomóż! Jak tak dalej pójdzie, to nigdy się nie przyda klanowi. Postanowił ponownie zaatakować tą samą taktyką. Zamachnął się łapą z wysuniętymi pazurami, celując ponownie w gardło terminatorki. Tym razem... tym razem się nie może nie udać. Błagał w myślach Gwiezdnych, aby ci pomogli mu trafić przeciwniczkę.
Kocica trochę ponad średni wzrost, umięśniona, ale sucha i raczej szczupła, trochę "kanciasta". Ma trójkątną głowę z wystającymi kośćmi policzkowymi i garbatym nosem. Jej oczy są skośne i ogniście pomarańczowe, ogon długi i cienki a pazury u przednich łap zawsze wysunięte. Jej futro jest krótkie, gęste i brudne oraz rozczochrane w kolorze popielatym, szaro-niebieskim. Jest cała pokryta drobnymi bliznami, a z tych większych ma jedną przecinającą jej nos, jedną rozrywającą jej lewe ucho, jedną wielką na grzbiecie po walce z borsukiem i dwie duże na szyi po walce z lisem. Kocica wyraźnie siwieje na pysku oraz innych częściach ciała.
Niecierpliwa, brak jej empatii, pewna siebie, łatwo się irytuje, wymaga bezwzględnego posłuchu, prostolinijna, troszczy się o swoją rodzinę i Klan, obowiązkowa, pracowita i lojalna ponad życie, bardzo nastawiona na Klan. Stara się być sprawiedliwa. Bardzo dużo mówi i ogólnie uwielbia gadać, bywa oschła, nie wie co to uczucie strachu. Ma poczucie wyższości nad pozostałymi Klanami, czasem wybucha gniewem i ma skłonności do agresji słownej (fizycznej względem kotów spoza jej Klanu). Jest godnym zaufania towarzyszem i dobrze jest mieć ją po swojej stronie, ale łatwo zmienia swoje zdanie na temat innych kotów. Jest decyzyjna i szybko myśli jeśli chodzi o Klan, bardzo nierozgarnięta w kwestiach emocjonalnych i uczuciowych. Jako przywódczyni wzoruje się na swoim bracie, Świetlikowej Gwieździe.
Biegnąc od strony Trzcinowego Brodu, popielata przywódczyni w końcu dostrzegła co się działo - ujrzała trójkę swoich terminatorów bijących się z jakimś obcym kotem, którego nie rozpoznała. Z daleka nie czuła jeszcze zbyt wyraźnie zapachu Klanu Gromu, więc w pierwszej chwili założyła, że ma do czynienia z jakimś samotnikiem, i z miejsca skoczyła na pomoc swojemu terminatorowi i jego dwójce towarzyszy. Z wściekłym sykiem rzuciła się na Świtającą Łapę z zamiarem wylądowania na jej grzbiecie i przybicia wszystkimi czterema łapami do ziemi oraz wbiciem zębów w jej kark, czyli stosując jeden z najbardziej standardowych chwytów w prostych walkach. Przeciwniczka była już i tak zajęta walką z trójką uczniów, więc Czerwona Gwiazda nawet nie kłopotała się próbą ataku z zaskoczenia, bo i po co.
//w polowaniu nie straciłam żadnego W, mam statystyki obniżone o 1/3 ze względu na wiek.
★
Gdyemocjejuż opadną Jak po wielkiej bitwiekurz
Gdy nie można mocą żadną Wykrzyczanychcofnąć słów
Czy w milczeniubiałych, haniebnychflag Zejść z barykady
Czy podobnym być doskały Posypując soląból Jak posąg pychysamotnie stać
Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść ┍━━━━━━━━━━━━━━━┑ N IE PO KO NA N Y M ┕━━━━━━━━━━━━━━━┙
Wśród tandetylśniąc jak diament Być zagadką której nikt Niezdążyzgadnąć nim minie czas
Olbrzymie bydlę o długiej i puchatej złotej sierści z pręgami ticked. Po treningu nabrał ciała, nie jest już chudy, a przeciętny. Jego grube, gęste i długie futro skrywa ten fakt nadając mu wygląd wielkiego, puchatego niedźwiedzia. Tak jak się zapowiadał wyrósł na najwyższego kota z klanu rzeki. Sztormowy Pazur posiada białe znaczenia ciągnące się od pyszczka przez szyję po sam brzuch. Mordkę zdobi różowy nos, przeciętnej wielkości trójkątne uszy oraz oliwkowej barwy oczy, czy raczej oko. Lewe zostało wydziobane przez kruka, pozostawiając po sobie pusty oczodół. Długie łapy uzbrojone są w cztery komplety długich pazurów, z czego te u przednich łap są ponadprzeciętnie duże. Ogon jest długi i puchaty, przypomina szczotkę do butelek.
Nonszalancki, głośny, przekonany o własnej świetności i skory do wygłupów energiczny dureń, posiadający bardzo dziwne, wprost skrzywione poczucie humoru. Rwie się do każdej akcji, nieważne jak niebezpiecznej, a odwaga graniczy u niego z głupotą. Bardzo lubi sprawianie innym głupich, czy nawet niebezpiecznych żartów; gniewne reakcje tylko go bawią. Nie zna słowa "wstyd" ani "dobre wychowanie", za to jego drugie imię to "challenge accepted", gdyż nie ma rzeczy, której by nie stawił czoła, chyba że uzna coś za nudne bądź głupie. Żyje przeświadczeniu, że wszystko mu wolno, a konsekwencje nie istnieją, co jest skutkiem wychowania i nauk Kwiatowej Przełęczy, choć ostatnio hamuje go kodeks wojownika.
Cztery koty skakały wokół siebie i wszystkie pokazowo chybiały. Cóż za absurd. Kotka była całkiem otoczona, a i tak żaden z nich nic jej nie zrobił, a ona mimo że ledwie mogła się ruszyć także chybiła. Brzmi głupio? Bo to jest głupie i kiepsko świadczy o ich klanie. Bardzo kiepsko. Sztormowa Łapa jeszcze przed przybyciem Czerwonej Gwiazdy ponowił swój atak: zamierzał zatopić kły w jej ogonie i wyszarpać go jej z tyłka, nawet jeśli z jego siłą jest to zwyczajnie niemożliwe.
A później przybyła Czerwona Gwiazda i niechybnie zakończyła cały kabaret, nad którym niejeden zapłakał. Ktoś musiał, a widocznie wszyscy wojownicy zapadli w hibernację zimową, czy coś w tym guście. Sztormowa Łapa odstąpił, strząsając ze łba krople krwi, które zaczęły mu spływać do oczy.
- To kotka z klanu gromu! Zaatakowała mnie, gdy kazałem jej się wynosić z naszych terenów - zakrzyknął natychmiast, chcąc zebrać dla siebie całą chwałę (a tak na poważnie i tak tylko on wiedział, co się tu tak naprawdę wydarzyło, ponieważ cała reszta przybyła już w trakcie walki).
Płeć: kotka Matka: Kolorowy Wiatr [NPC] Ojciec: Chłodny Nos [NPC]
Świt jest średnio udaną córką Kolorowego Wiatru, bo nie wygląda jak dumny wojownik, przypomina wybiedzonego, chorowitego kota i to się zgadza z rzeczywistością. Świt to bardzo niska i drobna kotka z krótką sierścią. Jest chuda, koścista i w ogóle jakaś taka kanciasta. Daleko jej do piękności i kociej modelki, nie grzeszy urodą ani nie przyciąga niczyjego wzroku. Z tłumu wyróżnia ją barwa futra. Jej szata ma płomiennorudą barwę ozdobione ciemniejszymi tygrysimi pręgami, ma przejaśnienia na piersi i pyszczku. Świtająca ma duże zielone oczy barwy wiosennych liści. Ma duże uszy i długi biczowaty ogon, a środek pyska ozdobiony jest małym różowym noskiem.
Bezczelna i bezlitosna zołza. Nie liczy się z kimkolwiek i czymkolwiek ma do czynienia bo ma to najzwyczajniej gdzieś czy to kociak, starszyzna, a nawet i przywódca. Ma zupełnie to gdzieś i będzie traktować innych jak się jej żywnie podoba. Ze swojego pyska pluje wyłącznie jadem i obelgami czując satysfakcję z sprawianej przykrości komuś. O to jej właśnie chodzi, by każdy kulił się na jej widok. Największą zabawa dla tej rudej jędzy jest zabawianie się uczuciami innych. Konflikty zawsze rozwiązuje przemocą gdyż uważa, że pokojowe rozwiązania są dla "miękkich frajerów". Świt jest sfrustrowana i zazdrosna, że jej rodzeństwo zostało wojownikami, a jej się dalej nie udało. Stara się udowodnić swoją wartość żeby szybciej zostać wojowniczką, jest przy tym lekkomyślna.
No teraz to Świt ma prze...rąbane, gdyż zjawiła się we własnej osobie przywódczyni klanu Rzeki. Oczywiście Świtająca menda o tym nie wiedziała, ale szybko się dowie kim jest popielata kocica. Nie mając za dużo opcji do wyboru teraz postanowiła zrobić co tylko może. Gryźć po łapach Czerwoną Gwiazdę kiedy ta ma zamiar ją przygnieść do ziemi.
Wietrzna Łapa jest bardzo wysokim i eleganckim kocurem o smukłym i masywnym pysku z lekko zakrzywionym mostkiem nosa, ale też szerokich barkach oraz karku. Jego ciało otula zawsze dobrze ułożone długie futro koloru rudo-dymnego. Rozjaśnia się na pysku, szyi i brzuchu, a dodatkowo na piersi i brzuchu ma białe znaczenie, przy czym na piersi jest małe i przez to mniej widoczne, ponieważ znajduje się nad dymnym rozjaśnieniu. Znaczenie znajduje się też na wszystkich łapach pod postacią czterech, bardzo krótkich skarpetek. Wyjątkiem są jedynie dwa środkowe palce u lewej tylnej łapy, a będąc przy palcach - Wietrzny ma ich aż sześć u lewej przedniej łapy, lecz nie przeszkadza mu to w funkcjonowaniu. Jego oczy już dawno się wybarwiły i przybrały kolor brązowopomarańczowy.
Wietrzna Łapa zawsze był zapatrzony w ojca i chciał być taki, jak on. Nadal marzy o tym, by zabłysnąć w oczach starszych kotów i uparcie do tego dąży, nawet jeśli jego rówieśnicy już dawno ukończyli swoje treningi, a on sam został gdzieś z tyłu, zupełnie zapomniany. Jest spokojny i opanowany, a przy tym zawsze uprzejmy, choć zdarza mu się wycedzić jakąś złośliwość, jeśli ta okaże się na miejscu. Gdy choroba zatrzymała go w lecznicy, przemyślał swoje postępowanie i kilka ważnych w życiu spraw, uznając, że nie jest pępkiem świata i to, że zniknie na jakiś czas z klanowego życia, nic nie zmieni. Chce, aby jego obecność i nieobecność były wyczuwalne, dlatego też chce pracować i żyć dla klanu, by umacniać nie tylko go, ale także siebie.
Trzaskająca Łapa [Grom]
Gdy już miał zaatakować coś poszło nie tak. Zakręciło mu się w głowie, a łapa nie poleciała tak, jak powinna i nic szczególnego się nie wydarzyło, poza tym, że Wietrzną Łapę zebrało na duszący kaszel. Tak to jest, jak wczoraj siedziało się jeszcze chorym w lecznicy, a dzisiaj postanowiło się biegać na mrozie i wdychać pełną gębą lodowate powietrze, ani trochę nie zastanawiając się nad swoim stanem. Nie chciał znowu trafić pod opiekę medyka, ale pomyślał o tym troszkę za późno. Zatoczył się jeszcze raz na bok, uspokajając oddech i bardzo duszące uczucie w płucach. Chciał podejść do tego teraz trochę ostrożniej, kiedy już wiedział, że nie ma tyle sił, co sądził że ma, ale z krzaków wylazła ich przywódczyni.
- Uh - stęknął tylko. Odsunął się o dwa kroki i zrobił miejsce dla Czerwonej Gwiazdy, która na pewno wiedziała co robić. Cała czwórka nie była potrzebna na Świtającej Łapie, bo wtedy na pewno pogryźliby siebie nawzajem.
Ani Sztormowa Łapa, ani Ruda Łapa nie zdołali chociażby drasnąć Świtającej Łapy, czyli tak naprawdę niewiele się zmieniło. Jednakże wszystko uległo zmianie, gdy na salony wkroczyła Czerwona Gwiazda, której miejsca ustąpił Wietrzna Łapa. Kocica natychmiast rzuciła się na gromową terminatorkę, przybijając ją do ziemi i wbijając swoje kły w jej szyję, pozostawiając głębokie, krwawiące ugryzienie po sobie. Terminatorka za to... nie była w stanie zrobić rzecznej przywódczyni nic, choć zdaje się, że próbowała zrobić jej manicure.
Świtająca Łapa
lvl: 1 | S: 6 | Zr: 7(10) | Sz: 1(2) | Zm: 2 | HP: 38 - 20 = 18/55| W: 34 - 2 = 32/45
◌ zr i sz obniżone z powodu walki 3:1
◌ od następnej tury statystyki obniżone o 1/4 z powodu spadku HP
• rana 1. stopnia: ugryzienie na lewej łapie, krwawi (-1HP do końca walki)
• rana 2. stopnia: głębokie ugryzienie na szyi, krwawi (-3HP w pierwszej turze, potem -2HP do końca walki)
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Mistrz: Sensei Szkarłatka Forewa! :'( (Szkarłatny Zachód) -> Sensei Ćma... (Ćmi Zmierzch) Płeć: kocur Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar Partner: Już się nie spełni...
Urósł? To na pewno! Tygrysiopręgi terminator o krótkim kremowym futrze stał się dość duży, mimo iż jak się urodził to wszyscy go przewyższali. Ba! Nawet jest praktycznie we wzroście swojego nienawidzącego go brata, Burzowej Łapy! Jego oczy stały się dość duże i przybrały intensywną barwę mieszaniny żółto-zieleni. Jego łapy stały się grubsze, ale nie oznacza to, że przybrał na wadze. Wręcz przeciwnie! Właściwie, to zrobił się dość chudy, ale również stał się bardziej masywny, niż ktokolwiek by przypuszczał.
Czy z charakteru się zmienił? Nie za bardzo... dalej jest tym nieśmiałym i strachliwym kotem, jakim był podczas ostatnich, minionych księżyców. Jego osobowość na pewno się jeszcze kształtuje, a z pomocą jego mentorki, Szkarłatnego Zachodu, na pewno uda mu się zmienić w odważniejszego, dumnego członka Klanu Rzeki. Jednak co z niego wyrośnie? Tylko Gwiezdny Klan o tym wie...
O no proszę! Czerwona Gwiazda przyszła im na pomoc! Teraz na pewno im się uda wygrać!
-To prawda! Sztorm zawołał jeszcze po posiłki i wtedy ja i Wietrzna Łapa dołączyliśmy do walki!- Krzyknął spoglądając jak to przywódczyni atakuje gromową terminatorkę. Od razu rzucił się aby jej pomóc. Bo, no, nawet jako przywódczyni może przecież liczyć na pomoc swoich klanowiczów. Nawet jeśli to terminatorzy... Postanowił on poharatać Świtającej Bok... może się uda. Teraz w sumie praktycznie nie było szansy aby nie trafił, więc... Wysunął pazury i machnął nią kilka razy, próbując zaatakować kotkę w bok.
Kocica trochę ponad średni wzrost, umięśniona, ale sucha i raczej szczupła, trochę "kanciasta". Ma trójkątną głowę z wystającymi kośćmi policzkowymi i garbatym nosem. Jej oczy są skośne i ogniście pomarańczowe, ogon długi i cienki a pazury u przednich łap zawsze wysunięte. Jej futro jest krótkie, gęste i brudne oraz rozczochrane w kolorze popielatym, szaro-niebieskim. Jest cała pokryta drobnymi bliznami, a z tych większych ma jedną przecinającą jej nos, jedną rozrywającą jej lewe ucho, jedną wielką na grzbiecie po walce z borsukiem i dwie duże na szyi po walce z lisem. Kocica wyraźnie siwieje na pysku oraz innych częściach ciała.
Niecierpliwa, brak jej empatii, pewna siebie, łatwo się irytuje, wymaga bezwzględnego posłuchu, prostolinijna, troszczy się o swoją rodzinę i Klan, obowiązkowa, pracowita i lojalna ponad życie, bardzo nastawiona na Klan. Stara się być sprawiedliwa. Bardzo dużo mówi i ogólnie uwielbia gadać, bywa oschła, nie wie co to uczucie strachu. Ma poczucie wyższości nad pozostałymi Klanami, czasem wybucha gniewem i ma skłonności do agresji słownej (fizycznej względem kotów spoza jej Klanu). Jest godnym zaufania towarzyszem i dobrze jest mieć ją po swojej stronie, ale łatwo zmienia swoje zdanie na temat innych kotów. Jest decyzyjna i szybko myśli jeśli chodzi o Klan, bardzo nierozgarnięta w kwestiach emocjonalnych i uczuciowych. Jako przywódczyni wzoruje się na swoim bracie, Świetlikowej Gwieździe.
//zmień szyję na kark, Łatka, żeby potem nie było nieporozumień z tym, gdzie jest rana
Przybiła Gromiaczkę do ziemi tak, jak planowała. Puściła jej kark i zaczęła przytrzymywać ją mocno łapami, by jej się przypadkiem nie wyrwała, na co i tak były małe szanse. Kątem oka dostrzegła, jak z głowy Sztormowej Łapy cieknie krew, ale rana chyba nie była zbyt poważna, bo kocurek stał pewnie i mówił normalnie. xx - 'uda Łapo, weź Szto'mową Łapę do Księzycowego Pyłu - rozkazała ostro. Medyczka powinna opatrzyć jego ranę, żeby przypadkiem nie wdało się jakieś zakażenie - A ty, Wiet'zna Łapo, chodź ze mną na g'anicę z Klanem G'omu. Chcę potem widzieć was wszystkich u siebie w Słonej G'ocie - powiedziała im, nie wdając się w zbytnie szczegóły. To coś, co trzymała, im się powoli wykrwawiało, a potrzebowali tego żywego, więc nie miała teraz za bardzo czasu mówić trójce terminatorów, co myśli.
Chwyciła Świtającą Łapę za luźną skórę na karku i zaczęła ją ciągnąć po ziemi w stronę granicy z Klanem Gromu, niespecjalnie zwracając uwagę na to, czy robi jej jakąś krzywdę czy też nie, i czy ta protestuje. Świtająca Łapa mogła ją co najwyżej zadrapnąć, a Czerwona Gwiazda i tak by to najpewniej zignorowała.
//zt, chyba, że MG zdecyduje inaczej albo wydarzy się coś innego.
★
Gdyemocjejuż opadną Jak po wielkiej bitwiekurz
Gdy nie można mocą żadną Wykrzyczanychcofnąć słów
Czy w milczeniubiałych, haniebnychflag Zejść z barykady
Czy podobnym być doskały Posypując soląból Jak posąg pychysamotnie stać
Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść ┍━━━━━━━━━━━━━━━┑ N IE PO KO NA N Y M ┕━━━━━━━━━━━━━━━┙
Wśród tandetylśniąc jak diament Być zagadką której nikt Niezdążyzgadnąć nim minie czas
Mistrz: Sensei Szkarłatka Forewa! :'( (Szkarłatny Zachód) -> Sensei Ćma... (Ćmi Zmierzch) Płeć: kocur Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar Partner: Już się nie spełni...
Urósł? To na pewno! Tygrysiopręgi terminator o krótkim kremowym futrze stał się dość duży, mimo iż jak się urodził to wszyscy go przewyższali. Ba! Nawet jest praktycznie we wzroście swojego nienawidzącego go brata, Burzowej Łapy! Jego oczy stały się dość duże i przybrały intensywną barwę mieszaniny żółto-zieleni. Jego łapy stały się grubsze, ale nie oznacza to, że przybrał na wadze. Wręcz przeciwnie! Właściwie, to zrobił się dość chudy, ale również stał się bardziej masywny, niż ktokolwiek by przypuszczał.
Czy z charakteru się zmienił? Nie za bardzo... dalej jest tym nieśmiałym i strachliwym kotem, jakim był podczas ostatnich, minionych księżyców. Jego osobowość na pewno się jeszcze kształtuje, a z pomocą jego mentorki, Szkarłatnego Zachodu, na pewno uda mu się zmienić w odważniejszego, dumnego członka Klanu Rzeki. Jednak co z niego wyrośnie? Tylko Gwiezdny Klan o tym wie...
-Dobrze, Czerwona Gwiazdo- Mruknął szybko i skinął głową na słowa przywódczyni, po czym podszedł szybko do brata i podparł jego bok o swój, aby ten mógł bezproblemu dojść z nim do obozu. I widzisz, Świtająca Łapo? Z Klanem Rzeki nie wygrasz. Zwłaszcza nie z Czerwoną Gwiazdą. Powoli zmierzał z bratem w stronę Rzecznego obozu. Wietrzna Łapa poszedł z przywódczynią zabrać przeciwniczkę na jej tereny. Hmpf. Trzmiela Gwiazda na pewno wyciągnie z jej postawy konsekwencje. Teraz musi się skupić, aby trafili bezproblemowo do Księżycowego Pyłu. Eh... ale ci tym też się jakaś kara należy...
Wietrzna Łapa jest bardzo wysokim i eleganckim kocurem o smukłym i masywnym pysku z lekko zakrzywionym mostkiem nosa, ale też szerokich barkach oraz karku. Jego ciało otula zawsze dobrze ułożone długie futro koloru rudo-dymnego. Rozjaśnia się na pysku, szyi i brzuchu, a dodatkowo na piersi i brzuchu ma białe znaczenie, przy czym na piersi jest małe i przez to mniej widoczne, ponieważ znajduje się nad dymnym rozjaśnieniu. Znaczenie znajduje się też na wszystkich łapach pod postacią czterech, bardzo krótkich skarpetek. Wyjątkiem są jedynie dwa środkowe palce u lewej tylnej łapy, a będąc przy palcach - Wietrzny ma ich aż sześć u lewej przedniej łapy, lecz nie przeszkadza mu to w funkcjonowaniu. Jego oczy już dawno się wybarwiły i przybrały kolor brązowopomarańczowy.
Wietrzna Łapa zawsze był zapatrzony w ojca i chciał być taki, jak on. Nadal marzy o tym, by zabłysnąć w oczach starszych kotów i uparcie do tego dąży, nawet jeśli jego rówieśnicy już dawno ukończyli swoje treningi, a on sam został gdzieś z tyłu, zupełnie zapomniany. Jest spokojny i opanowany, a przy tym zawsze uprzejmy, choć zdarza mu się wycedzić jakąś złośliwość, jeśli ta okaże się na miejscu. Gdy choroba zatrzymała go w lecznicy, przemyślał swoje postępowanie i kilka ważnych w życiu spraw, uznając, że nie jest pępkiem świata i to, że zniknie na jakiś czas z klanowego życia, nic nie zmieni. Chce, aby jego obecność i nieobecność były wyczuwalne, dlatego też chce pracować i żyć dla klanu, by umacniać nie tylko go, ale także siebie.
Trzaskająca Łapa [Grom]
Dobrze zrobił, usuwając się ich przywódczyni z drogi. Powinien usłuchać medyka i dać sobie jeszcze na wstrzymanie z aktywnością fizyczną, żeby przypadkiem nie narobić sobie jeszcze większej biedy, niż dotychczas, a przecież osłabiony mógł nie tylko zachorować na kaszel zielony, czy broń Boże czarny, ale wpaść na drapieżnika i skończyć jako jego obiad. Źle, bardzo źle, na szczęście nic takiego nie miało miejsca. Dopiero po chwili zauważył ranę na łbie Sztormowej Łapy, która wyglądała paskudnie, ale na pewno nie śmiertelnie. Przygryzł swój policzek od środka, powstrzymując się od jakiejkolwiek reakcji i stanął pewniej na łapach, kiedy w głowie nareszcie przestało mu się kręcić, choć kaszel nadal szarpał jego ciałem do momentu, aż mu uległ i pozwolił ujść na zewnątrz. - Uważajcie na siebie, Ruda Łapo, Sztormowa Łapo - odezwał się w końcu i skinął im głową. - Niedaleko jest Ostowy Kolec, pomoże Wam wrócić bezpiecznie - krew śmierdziała, a w wietrzne dni rozpraszała się po terenie i przyciągała głodne drapieżniki, którym coraz ciężej było zapełnić żołądek, a nic tak nie kusiło, jak ranna i łatwa zwierzyna. Posłusznie ruszył za Czerwoną Gwiazdą, raz po raz zezując na Świtającą Łapę z Klanu Gromu, która krwawiła jak prosię i również mogła przyciągnąć jakiegoś lisa czy borsuka. 'Oby nie' pomyślał. Od czasu do czasu kaszlał jeszcze, ale starał się robić to cicho i w miarę możliwości z zamkniętym pyskiem, żeby nie zwracać na siebie uwagi.
Płeć: kotka Matka: Kolorowy Wiatr [NPC] Ojciec: Chłodny Nos [NPC]
Świt jest średnio udaną córką Kolorowego Wiatru, bo nie wygląda jak dumny wojownik, przypomina wybiedzonego, chorowitego kota i to się zgadza z rzeczywistością. Świt to bardzo niska i drobna kotka z krótką sierścią. Jest chuda, koścista i w ogóle jakaś taka kanciasta. Daleko jej do piękności i kociej modelki, nie grzeszy urodą ani nie przyciąga niczyjego wzroku. Z tłumu wyróżnia ją barwa futra. Jej szata ma płomiennorudą barwę ozdobione ciemniejszymi tygrysimi pręgami, ma przejaśnienia na piersi i pyszczku. Świtająca ma duże zielone oczy barwy wiosennych liści. Ma duże uszy i długi biczowaty ogon, a środek pyska ozdobiony jest małym różowym noskiem.
Bezczelna i bezlitosna zołza. Nie liczy się z kimkolwiek i czymkolwiek ma do czynienia bo ma to najzwyczajniej gdzieś czy to kociak, starszyzna, a nawet i przywódca. Ma zupełnie to gdzieś i będzie traktować innych jak się jej żywnie podoba. Ze swojego pyska pluje wyłącznie jadem i obelgami czując satysfakcję z sprawianej przykrości komuś. O to jej właśnie chodzi, by każdy kulił się na jej widok. Największą zabawa dla tej rudej jędzy jest zabawianie się uczuciami innych. Konflikty zawsze rozwiązuje przemocą gdyż uważa, że pokojowe rozwiązania są dla "miękkich frajerów". Świt jest sfrustrowana i zazdrosna, że jej rodzeństwo zostało wojownikami, a jej się dalej nie udało. Stara się udowodnić swoją wartość żeby szybciej zostać wojowniczką, jest przy tym lekkomyślna.
Cisnęły się jej na myśl największe obelgi jakie tylko zna, lecz nie miała sił by je wypowiedzieć. Otępiający ból na szyi i krwawienie godne wodospadów osłabiało ją z sekundy na sekundę. Próbowała jednak się ruchać przyśpieszając jedynie krwotok, ale na marne. A szło tak dobrze, gdyby nie musiała się zjawić ich żałosna przywódczyni. Takiej pomocy ze strony Trzmielej Gwiazdy można tylko pomarzyć. Ku jej niememu sprzeciwu została zabrana jak śmieci na granicę.
zt/