Wysoki, o długim, niebieskim na czubku głowy, uszach, policzkach i przy nosie oraz tułowiu i ogonie futrze. Reszta ciała biała, a na niebieskich plamach występuje ciemniejsze, tygrysie pręgowanie, choć trzeba się trochę przyjrzeć, by te pręgi dostrzec. Należy do jednych z tych wyższych kotów, co zdecydowanie odziedziczył, oraz porządnie zbudowanych, jak przystało na wojownika, ale mimo to smukły i szczupły, pod tymi mięśniami, nie ma zbędnej masy tłuszczowej, przez co mięśnie tylko trochę wybijają się przez futro. Oczy niebieskie.
Już myślał, że kotka mu w ogóle nie odpowie, zignoruje totalnie i pobiegnie dalej za motylkiem i tyle ją widzieli, a on będzie się następne parę dni czuł niesamowicie głupio, gdy tylko ta mignie mu gdzieś w obozie, ale nie, po chwili już motylek poleciał w siną dal, a kotka niebezpiecznie szybko odwróciła się w jego stronę, a jeszcze straszniejsze było to... że już pół uderzenia serca była obok niego!
Zjeżył nieco sierść na karku, otwierając szeroko oczy i wpatrywał się z niedowierzeniem w Bzyczącą Łapę, która chyba miała niesamowite pokłady energii i... o rany! Gdyby był dwunogiem, to spaliłby tak wielkiego buraka, jakiego świat jeszcze nie widział, ale jedyne co, to zrobiło mu się niesamowicie gorąco pod futrem.
- Ja... co... my tylko rozmawialiśmy parę razy, na pewno nie... - wymamrotał, totalnie zapominając, że w sumie to niebiesko-biała pokręciła jego imię.
Krótkowłosa, niebieski z bielą. Biel na pysku (od czoła przez całe policzki), całym brzuchu i łapach. Przednie - do łokci, tylne w całości. Za kociaka mała, drobna. W dorosłości przeciętnych rozmiarów, szczupła.
ADHD, wszędzie jej pełno, nie zamyka się ani na moment, wiecznie uśmiechnięta, w spektrum.
Nocny Szkwał [Krz]
Zmarszczyła pyszczek na dźwięk odpowiedzi kocura. Co to za spekulacje? Nie pytała go co o tym myśli, tylko stwierdziła fakt. Poza tym, zadała WAŻNE PYTANIA, na które nie odpowiedział. Tak się nie robi.
- Jestem jej siostrą, ja ją znam. Poza tym, nie pytałam co o tym myślisz, tylko no, czy kogoś masz. Bo jak kogoś masz to nie ma tematu i nie będę się wtryniać, co nie. Ale jak jesteś sam i Cyprysia też jest sama, i się lubicie i w ogóle to wiesz o co chodzi. Nie mówię że musicie albo coś, ale tak pomyślałam, że spoko by było i no. - bo zmuszać przecież nie będzie, ale jeśli oboje się lubili, w dodatku byli z tego samego klanu i nie mieli nikogo innego, to co stało na przeszkodzie? Przecież to znalezienie sobie kogoś było TAKIE łatwe!
Wysoki, o długim, niebieskim na czubku głowy, uszach, policzkach i przy nosie oraz tułowiu i ogonie futrze. Reszta ciała biała, a na niebieskich plamach występuje ciemniejsze, tygrysie pręgowanie, choć trzeba się trochę przyjrzeć, by te pręgi dostrzec. Należy do jednych z tych wyższych kotów, co zdecydowanie odziedziczył, oraz porządnie zbudowanych, jak przystało na wojownika, ale mimo to smukły i szczupły, pod tymi mięśniami, nie ma zbędnej masy tłuszczowej, przez co mięśnie tylko trochę wybijają się przez futro. Oczy niebieskie.
Widocznie kotka w nosie miała to, co sam powiedział, bowiem wróciła sprytnie do tematu i jeszcze dowaliła pytaniami, na które wcześniej nie odpowiedział, bo mózg mu się zagotował od ilości pytań, które usłyszał i to takich, co to się ich nie spodziewał nigdy! Gdyby wiedział, że Bzycząca Łapa tak zareaguje na jego obecność i wypowie z siebie takie słowa, to dałby jej gonić tego motyla w spokoju, a sam zawrócił, póki go nie zauważyła. A tak? Woda się przelała, mógł tylko z przerażeniem patrzeć na mówiącą do niego kotkę.
- Ja... zacznijmy od tego, że wydaje mi się, że do takich rzeczy trzeba się... trochę inaczej lubić, niż tylko darzyć się sympatią - mruknął powoli, powoli otrzeźwiając, ale nadal był skołowany tym, jaki temat zaczęła Mucha i nadal był trochę w szoku, że do takiego doszło. - Nie, nie mam... nikogo, ale jak powiedziałem... to nie wystarczy się tylko lubić, wydaje mi się? No i... to powinno wyjść... od obu zainteresowanych stron, a nie tak... o - dodał, coraz bardziej gubiąc się w wypowiedzi, ale wydawało mu się, że sens został zachowany, tak.
Krótkowłosa, niebieski z bielą. Biel na pysku (od czoła przez całe policzki), całym brzuchu i łapach. Przednie - do łokci, tylne w całości. Za kociaka mała, drobna. W dorosłości przeciętnych rozmiarów, szczupła.
ADHD, wszędzie jej pełno, nie zamyka się ani na moment, wiecznie uśmiechnięta, w spektrum.
Nocny Szkwał [Krz]
- No ty to się najwięcej znasz! - odparła naburmuszona. Grzecznie spytała, stwierdziła niektóre fakty, a ten już wydziwiał i się wymigiwał. Czerwona flaga na samym starcie! Grabisz sobie, młodzieńcze, a z Muchą nikt nie chce zadzierać. Głównie dlatego, że jest irytująca, a nie dlatego że jest taka niebezpieczna, ale ćśś. Niech nikt jej tego lepiej nie mówi.
- Ale od czegoś to się zaczyna, tak? Od takiego lubienia właśnie! Poza tym, ja nic nie robię, tylko przyszłam wybadać teren. I skoro mówisz o obu stronach, to rozumiem, że ty nie jesteś zainteresowany? - niezainteresowany Cyprysią? Bez gustu. I do tego stąpa po cienkim lodzie. Nieźle. Konkretny gagatek.
Wysoki, o długim, niebieskim na czubku głowy, uszach, policzkach i przy nosie oraz tułowiu i ogonie futrze. Reszta ciała biała, a na niebieskich plamach występuje ciemniejsze, tygrysie pręgowanie, choć trzeba się trochę przyjrzeć, by te pręgi dostrzec. Należy do jednych z tych wyższych kotów, co zdecydowanie odziedziczył, oraz porządnie zbudowanych, jak przystało na wojownika, ale mimo to smukły i szczupły, pod tymi mięśniami, nie ma zbędnej masy tłuszczowej, przez co mięśnie tylko trochę wybijają się przez futro. Oczy niebieskie.
Nie spodziewał się, że Bzycząca Łapa tak się zdenerwuje i będzie taka naburmuszona! Nie spodobało mu się to trochę, co okazał cofnięciem uszu, ale starał się jak najbardziej nie zirytować, bo naprawdę nie lubił kłótni i wolałby przyznać niebiesko-białej rację, niżeli się z nią wykłócać i męczyć.
- Noo - mruknął, zaczynając, ale uznał, że w sumie wiele podczas tej dyskusji chyba nie zdziała, więc tylko westchnął ciężko. - Tego nie powiedziałem, ale chodzi mi po prostu o to, że... nie wiem, cieszę się, że może gdzieś tam próbujesz znaleźć dla siostry kogoś, ale czy to nie powinno bardziej wyjść od niej? Znaczy się... rozumiesz, żeby ona sama sobie kogoś znalazła? - zadał powoli pytanie, bo nie był pewien, jak zareaguje Mucha. A naprawdę-napr
Księżyce: 93 Mistrz: Szafirkowy Pyłek, Głębinowy Minóg, Płotkowy Potok Płeć: transpłciowy kocur Matka: Trujący Kieł, Zbożowy Kłos Trwałe urazy: Zboże jako rodzic; na lewej tylnej stopie ledwo widoczna blizna po zaplątanym drucie
Niewielki, długowłosy, kremowy klasycznie pręgowany kot z bielą. Bladozielone oczy. || pełny w kp
leniuszek i obibok, prędzej ucieknie od bójki niż da w pysk || pełny w kp
Kasztanowa Łapa (KW/nkt) || Kruczy Ogon/Gwiazda, Trujący Kieł i inni
***
Były rzeczy, które potrafiłem - jak łowienie ryb. Były też rzeczy, których jakoś nikt mnie nie nauczył, chociaż powinien - jak łowienie wszystkiego innego. Mogłem wydedukować jakieś podstawy czy samodzielnie dojść do wniosków dotyczących chociaż samej techniki, ale do tej pory w ogóle mi się nie chciało. Nie, żeby się to jakoś zmieniło, ale kiedy na terenach pojawiły się pasy ziemi, przeorane przez dziki, nagle poczułem głębokie pragnienie wyruszenia na samotne polowania. Wcale nie po to, żeby wygrzebać możliwie najlepsze fanty spośród wywróconych grud ziemi, skądże.
A jednak, kiedy już zawitałem w okolicy Martwych Pni, rozglądanie się za piszczkami szło mi tak sobie, bo co i rusz węszyłem w poszukiwaniu ciężkiej woni, jaką charakteryzowały się wykopane spod ziemi skarby. Nie pogardziłbym myszą, skądże, ale musiałaby mi chyba sama w łapy wpaść, żebym coś faktycznie zrobił w kwestii jej łapania.
Księżyce: 47 Mistrz: Płotkowy Potok, Wiewiórczy Skok Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Ślimacza Muszla* [NPC] Ojciec: Ostowy Kolec* [NPC] Trwałe urazy: brak lewego oka
Kocur ma umaszczenie czarne srebrne pręgowane. Jego futro jest długie jasnoszare z ciemniejszymi pręgami oraz trochę jaśniejszą szyją, pyszczkiem i brzuszkiem. Uszy ma długie, a pozostałe oko złotawe. Kwiat jest duży wzdłuż, wszerz oraz wzwyż, jak taki potężny klocek. Od kiedy zaczął trening jego mięśnie się uwydatniły i syn Ślimaczej Muszli zrobił się silniejszy, a do tego wygląda całkiem pokaźnie już z daleka.
Kwiat w dalszym ciągu jest precyzyjny, punktualny i obowiązkowy, jednak z czasem intensywność tych cech zaczęła opadać i stanęła na chyba całkiem znośnym dla innych poziomie. Po tym co zrobił mu Czarna Łapa, po zaginięciu matki i śmierci ojca, syn Ślimaczej Muszli wyciągnął trochę lekcji z życia po swojemu. Przede wszystkim uznał, że te wszystkie trudności, które los rzucał mu pod nogi miały na celu zahartować jego ducha aby Kwiatka nic nie mogło odciągnąć od celu, który ten sobie postawi. Zaczął też wierzyć, że świat urządzony jest w sposób racjonalny i że z każdej sytuacji można wyjść w jakiś sposób pozytywnie jeśli tylko się o to postara, a on po prostu w przeszłości popełniał błąd za błędem przez swoje narwaństwo i dlatego tak skończył jak skończył. To sprawiło, że się uspokoił i bardziej myśli o swoich słowach, jednak nie sprawiło że stał się milszy niż wcześniej. Jeśli chodzi o intensywność upartości co do jego przekonań to w tym przypadku nic się nie zmieniło, tak samo z jedzeniem.
No niestety, tym razem poza zwierzyną Piołunowa Łapa nic nie znalazł, ale zwierzyna chyba też nie była taka zła, hm? A zwłaszcza taka, bo kocur natrafił na kręcącą się pomiędzy korzeniami drzew w Martwych Pniach kuropatwę, całkiem sporą, na dodatek, a i jeszcze go nie zauważyła, a to plus, nie?
Księżyce: 93 Mistrz: Szafirkowy Pyłek, Głębinowy Minóg, Płotkowy Potok Płeć: transpłciowy kocur Matka: Trujący Kieł, Zbożowy Kłos Trwałe urazy: Zboże jako rodzic; na lewej tylnej stopie ledwo widoczna blizna po zaplątanym drucie
Niewielki, długowłosy, kremowy klasycznie pręgowany kot z bielą. Bladozielone oczy. || pełny w kp
leniuszek i obibok, prędzej ucieknie od bójki niż da w pysk || pełny w kp
Kasztanowa Łapa (KW/nkt) || Kruczy Ogon/Gwiazda, Trujący Kieł i inni
Skarb? Owszem, jak najbardziej. Ale nie do końca dla mnie. Byłoby lepiej, gdybym w ogóle wiedział, jak do takiej ptaszyny podejść. Coś mi się kojarzyło, jasne, ale teraz, na szybko… Wolałem chyba oddać wodze instynktowi. Przecież miałem jakiś, co nie? Opadłem nisko na łapach i spróbowałem po prostu podejść do ptaka - powoli, metodycznie, ale czy z dobrej strony? Nie miałem pojęcia, nie zastanawiałem się. Skupiłem się na tym, żeby faktycznie się do tej kuro-czegoś podejść, a potem skoczyć i przyszpilić ją do ziemi. Jeśli przy okazji udałoby mi się ją zabić, to już w ogóle świetnie, ale tak daleko myślami nie wybiegałem.
Księżyce: 47 Mistrz: Płotkowy Potok, Wiewiórczy Skok Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Ślimacza Muszla* [NPC] Ojciec: Ostowy Kolec* [NPC] Trwałe urazy: brak lewego oka
Kocur ma umaszczenie czarne srebrne pręgowane. Jego futro jest długie jasnoszare z ciemniejszymi pręgami oraz trochę jaśniejszą szyją, pyszczkiem i brzuszkiem. Uszy ma długie, a pozostałe oko złotawe. Kwiat jest duży wzdłuż, wszerz oraz wzwyż, jak taki potężny klocek. Od kiedy zaczął trening jego mięśnie się uwydatniły i syn Ślimaczej Muszli zrobił się silniejszy, a do tego wygląda całkiem pokaźnie już z daleka.
Kwiat w dalszym ciągu jest precyzyjny, punktualny i obowiązkowy, jednak z czasem intensywność tych cech zaczęła opadać i stanęła na chyba całkiem znośnym dla innych poziomie. Po tym co zrobił mu Czarna Łapa, po zaginięciu matki i śmierci ojca, syn Ślimaczej Muszli wyciągnął trochę lekcji z życia po swojemu. Przede wszystkim uznał, że te wszystkie trudności, które los rzucał mu pod nogi miały na celu zahartować jego ducha aby Kwiatka nic nie mogło odciągnąć od celu, który ten sobie postawi. Zaczął też wierzyć, że świat urządzony jest w sposób racjonalny i że z każdej sytuacji można wyjść w jakiś sposób pozytywnie jeśli tylko się o to postara, a on po prostu w przeszłości popełniał błąd za błędem przez swoje narwaństwo i dlatego tak skończył jak skończył. To sprawiło, że się uspokoił i bardziej myśli o swoich słowach, jednak nie sprawiło że stał się milszy niż wcześniej. Jeśli chodzi o intensywność upartości co do jego przekonań to w tym przypadku nic się nie zmieniło, tak samo z jedzeniem.
Niestety, ale najwidoczniej Piołunową Łapę instynkty oszukały, bo kuropatwa nagle podniosła głowę, jakby wyczuwając jakimś szóstym zmysłem niebezpieczeństwo, i rozejrzała się, w pewnym momencie zauważając terminatora, a następnie szybko uciekając, zaskakująco błyskawicznie uciekając z jego pola widzenia, najprawdopodobniej na zawsze.
Księżyce: 93 Mistrz: Szafirkowy Pyłek, Głębinowy Minóg, Płotkowy Potok Płeć: transpłciowy kocur Matka: Trujący Kieł, Zbożowy Kłos Trwałe urazy: Zboże jako rodzic; na lewej tylnej stopie ledwo widoczna blizna po zaplątanym drucie
Niewielki, długowłosy, kremowy klasycznie pręgowany kot z bielą. Bladozielone oczy. || pełny w kp
leniuszek i obibok, prędzej ucieknie od bójki niż da w pysk || pełny w kp
Kasztanowa Łapa (KW/nkt) || Kruczy Ogon/Gwiazda, Trujący Kieł i inni
No i dobra, wyszło jak zawsze, zero zdziwienia. Kuropatwa postanowiła dzisiaj nie umierać, a ja nie zamierzałem nawet próbować jej łapać - jeszcze by mnie wyprowadziła gdzieś na drugi koniec terenów. A przecież nie tego chciałem! Chciałem znaleźć coś… Coś na pewno. Coś ciekawego. Coś innego niż drób, który po prostu przypałętał mi się pod łapy. Zacząłem się rozglądać, węszyć, za czymś, co miało bardziej woń ziemi i dzików, niż zwyczajnej zwierzyny.
Księżyce: 47 Mistrz: Płotkowy Potok, Wiewiórczy Skok Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Ślimacza Muszla* [NPC] Ojciec: Ostowy Kolec* [NPC] Trwałe urazy: brak lewego oka
Kocur ma umaszczenie czarne srebrne pręgowane. Jego futro jest długie jasnoszare z ciemniejszymi pręgami oraz trochę jaśniejszą szyją, pyszczkiem i brzuszkiem. Uszy ma długie, a pozostałe oko złotawe. Kwiat jest duży wzdłuż, wszerz oraz wzwyż, jak taki potężny klocek. Od kiedy zaczął trening jego mięśnie się uwydatniły i syn Ślimaczej Muszli zrobił się silniejszy, a do tego wygląda całkiem pokaźnie już z daleka.
Kwiat w dalszym ciągu jest precyzyjny, punktualny i obowiązkowy, jednak z czasem intensywność tych cech zaczęła opadać i stanęła na chyba całkiem znośnym dla innych poziomie. Po tym co zrobił mu Czarna Łapa, po zaginięciu matki i śmierci ojca, syn Ślimaczej Muszli wyciągnął trochę lekcji z życia po swojemu. Przede wszystkim uznał, że te wszystkie trudności, które los rzucał mu pod nogi miały na celu zahartować jego ducha aby Kwiatka nic nie mogło odciągnąć od celu, który ten sobie postawi. Zaczął też wierzyć, że świat urządzony jest w sposób racjonalny i że z każdej sytuacji można wyjść w jakiś sposób pozytywnie jeśli tylko się o to postara, a on po prostu w przeszłości popełniał błąd za błędem przez swoje narwaństwo i dlatego tak skończył jak skończył. To sprawiło, że się uspokoił i bardziej myśli o swoich słowach, jednak nie sprawiło że stał się milszy niż wcześniej. Jeśli chodzi o intensywność upartości co do jego przekonań to w tym przypadku nic się nie zmieniło, tak samo z jedzeniem.
Jednak, jak widać, Piołunowi nie dane było znaleźć tego co chciał, a raczej napotkać coś kompletnie innego na swojej drodze. Coś kompletnie innego i coś zdecydowanie bardziej agresywnego. Kocur poczuł zapach samotnika, jednak zanim zdążył się w jakikolwiek sposób zorientować w sytuacji, nagle poczuł pazury na policzku. Jak widać, samotnik nie przypałętał się na wręcz prawie środek rzecznych terenów z pokojowymi zamiarami, ale raczej w celu szukania zwady. Co prawda młody kot nie zostawił krwawych śladów na policzku rzeczniaka, ale zadrapanie na pewno po tym zostanie.
Księżyce: 93 Mistrz: Szafirkowy Pyłek, Głębinowy Minóg, Płotkowy Potok Płeć: transpłciowy kocur Matka: Trujący Kieł, Zbożowy Kłos Trwałe urazy: Zboże jako rodzic; na lewej tylnej stopie ledwo widoczna blizna po zaplątanym drucie
Niewielki, długowłosy, kremowy klasycznie pręgowany kot z bielą. Bladozielone oczy. || pełny w kp
leniuszek i obibok, prędzej ucieknie od bójki niż da w pysk || pełny w kp
Kasztanowa Łapa (KW/nkt) || Kruczy Ogon/Gwiazda, Trujący Kieł i inni
Nic mi dzisiaj nie szło, kompletnie. Byłem właściwie o krok od poddania się, a dwa od stwierdzenia, że całe te plotki o dzikach były totalną mrzonką i bajeczką dla kociąt. Zaczynałem się też trochę irytować, zupełnie skupiając się na znalezieniu bardzo konkretnych rzeczy, przez co nawet nie zauważyłem, że sam jestem podchodzony niczym zwierzyna. Poczułem tylko, przy okazji nagłego podmuchu wiatru, woń innego kota - obcego kota, zupełnie bez charakterystycznego zapachu klanów. Zanim zdążyłem otworzyć chociaż pysk, żeby się odezwać, poczułem łapę na policzku. Pazury. Wszystkie plany czy założenia dotyczące rozmowy, jeśli w ogóle jakieś istniały, właśnie spłynęły z biegiem rzeki, po drodze ciamkane przez ryby. Wystrzeliłem z miejsca, tak szybko, jak tylko mogłem, z zamiarem zniknięcia agresorowi z oczu. Chciałem kierować się gdzieś w stronę pól na północ, a potem, jeśli wciąż będzie mnie gonił, skręcić w stronę Grzmiącej Ścieżki, bo - przepraszam bardzo - ale niech jakiś Poważny Wojownik się z nim klepie, mi się narażanie życia dzisiaj nie uśmiechało.
Księżyce: 47 Mistrz: Płotkowy Potok, Wiewiórczy Skok Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Ślimacza Muszla* [NPC] Ojciec: Ostowy Kolec* [NPC] Trwałe urazy: brak lewego oka
Kocur ma umaszczenie czarne srebrne pręgowane. Jego futro jest długie jasnoszare z ciemniejszymi pręgami oraz trochę jaśniejszą szyją, pyszczkiem i brzuszkiem. Uszy ma długie, a pozostałe oko złotawe. Kwiat jest duży wzdłuż, wszerz oraz wzwyż, jak taki potężny klocek. Od kiedy zaczął trening jego mięśnie się uwydatniły i syn Ślimaczej Muszli zrobił się silniejszy, a do tego wygląda całkiem pokaźnie już z daleka.
Kwiat w dalszym ciągu jest precyzyjny, punktualny i obowiązkowy, jednak z czasem intensywność tych cech zaczęła opadać i stanęła na chyba całkiem znośnym dla innych poziomie. Po tym co zrobił mu Czarna Łapa, po zaginięciu matki i śmierci ojca, syn Ślimaczej Muszli wyciągnął trochę lekcji z życia po swojemu. Przede wszystkim uznał, że te wszystkie trudności, które los rzucał mu pod nogi miały na celu zahartować jego ducha aby Kwiatka nic nie mogło odciągnąć od celu, który ten sobie postawi. Zaczął też wierzyć, że świat urządzony jest w sposób racjonalny i że z każdej sytuacji można wyjść w jakiś sposób pozytywnie jeśli tylko się o to postara, a on po prostu w przeszłości popełniał błąd za błędem przez swoje narwaństwo i dlatego tak skończył jak skończył. To sprawiło, że się uspokoił i bardziej myśli o swoich słowach, jednak nie sprawiło że stał się milszy niż wcześniej. Jeśli chodzi o intensywność upartości co do jego przekonań to w tym przypadku nic się nie zmieniło, tak samo z jedzeniem.
Jednak samotnik był szybszy niż się mogło wydawać, a także jak widać jeszcze bardziej uparty i szukający worka treningowego oraz zwady. Młody kot pogonił za Piołunem, kiedy ten tylko wystrzelił z miejsca w próbie ucieczki i wow, dogonił go. Nawet próbował go jeszcze raz zaatakować, ale nic z tego nie wyszło, samotnik źle wymierzył i nie trafił rzeczniaka, chociaż tyle dobrze, ale zabawa w ganianego zdecydowanie trwała dalej.
Księżyce: 93 Mistrz: Szafirkowy Pyłek, Głębinowy Minóg, Płotkowy Potok Płeć: transpłciowy kocur Matka: Trujący Kieł, Zbożowy Kłos Trwałe urazy: Zboże jako rodzic; na lewej tylnej stopie ledwo widoczna blizna po zaplątanym drucie
Niewielki, długowłosy, kremowy klasycznie pręgowany kot z bielą. Bladozielone oczy. || pełny w kp
leniuszek i obibok, prędzej ucieknie od bójki niż da w pysk || pełny w kp
Kasztanowa Łapa (KW/nkt) || Kruczy Ogon/Gwiazda, Trujący Kieł i inni
Dalej za mną leciał? Serio? No dobra, możemy się bawić, nie ma problemu. Przede wszystkim skupiłem się na trzymaniu tempa, jakieś tam unikanie czy inne tańce mogły wyjść w praniu. O ile, oczywiście, wcześniej delikwenta nie uda się zgubić. Miałem przynajmniej przewagę znajomości terenu, tak mi się przynajmniej wydawało. Sus w jedną, skok w drugą, a między nimi i zaraz po nich biegłem, ile tylko sił w łapach, starając się przy okazji nie tracić tchu czy prędkości. Trzymałem się przy tym wcześniej obmyślonej trasy, zamierzając wybiec w miarę potrzeby na pola rzepaku, o tej porze roku pewnie wyjątkowo puste.
Księżyce: 47 Mistrz: Płotkowy Potok, Wiewiórczy Skok Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Ślimacza Muszla* [NPC] Ojciec: Ostowy Kolec* [NPC] Trwałe urazy: brak lewego oka
Kocur ma umaszczenie czarne srebrne pręgowane. Jego futro jest długie jasnoszare z ciemniejszymi pręgami oraz trochę jaśniejszą szyją, pyszczkiem i brzuszkiem. Uszy ma długie, a pozostałe oko złotawe. Kwiat jest duży wzdłuż, wszerz oraz wzwyż, jak taki potężny klocek. Od kiedy zaczął trening jego mięśnie się uwydatniły i syn Ślimaczej Muszli zrobił się silniejszy, a do tego wygląda całkiem pokaźnie już z daleka.
Kwiat w dalszym ciągu jest precyzyjny, punktualny i obowiązkowy, jednak z czasem intensywność tych cech zaczęła opadać i stanęła na chyba całkiem znośnym dla innych poziomie. Po tym co zrobił mu Czarna Łapa, po zaginięciu matki i śmierci ojca, syn Ślimaczej Muszli wyciągnął trochę lekcji z życia po swojemu. Przede wszystkim uznał, że te wszystkie trudności, które los rzucał mu pod nogi miały na celu zahartować jego ducha aby Kwiatka nic nie mogło odciągnąć od celu, który ten sobie postawi. Zaczął też wierzyć, że świat urządzony jest w sposób racjonalny i że z każdej sytuacji można wyjść w jakiś sposób pozytywnie jeśli tylko się o to postara, a on po prostu w przeszłości popełniał błąd za błędem przez swoje narwaństwo i dlatego tak skończył jak skończył. To sprawiło, że się uspokoił i bardziej myśli o swoich słowach, jednak nie sprawiło że stał się milszy niż wcześniej. Jeśli chodzi o intensywność upartości co do jego przekonań to w tym przypadku nic się nie zmieniło, tak samo z jedzeniem.
I jak widać znajomość terenu też miała znaczenie i była faktyczną przewagą, bo po jakimś czasie biegania Piołunowi udało się zgubić natrętnego i agresywnego młodego samotnika. Teraz można było powiedzieć, że typiarz stał się problemem kogoś innego, a przynajmniej w teorii, bo kto tam mógł wiedzieć co się dalej wydarzy? Może jeszcze się spotkają? Może nie? Jedyne co dało się zrobić to zobaczyć co dalej przyniesie los.
atak Piołunowej Łapy: ucieczka >>> 12 >>> ucieczka udana