Logo Artemidy
Bobrowa Tama
Jego mimiczna alternatywa sygnału SOS zdaje się sprawdzać, o ile utrzymujące się na nim ciut dłużej spojrzenie Wilczej Góry można interpretować jako nawiązanie porozumienia — Feniks ma nadzieję, że tak! Oczywiście ani mu w głowie konspirowanie z nowo poznanym wojownikiem przeciwko Ruletce, skądże znowu. Wsłuchuje się jednak w słowa cętkowanego z wręcz pobożnym oddaniem, z mózgiem działającym na wysokich obrotach szukając wyjścia z niełatwej sytuacji. Najlepiej takiego, które pozwoli mu zadowolić obie strony, bardzo by sobie tego życzył! Wtedy mogliby z przyjaciółką usłyszeć same fajne rzeczy (ciekawostki już przecież padają; wreszcie wiedzą, że te granice to wcale nie muszą być widoczne!! I każdy klan ma swoją specjalną!), a zarazem nie robić sobie wroga z kocura na brzegu... Może nawet udałoby im się zaprzyjaźnić...
W zdeterminowaniu uchyla mordkę, jeszcze zanim Rzeczniak kończy formułować treść ugody — on wszystko łapie, wszystko rozumie, muszą współpracować, by przekonać Ruletkę. A co za tym idzie, nie może pozwolić odezwać się jej jako pierwszej!
— Słyszysz??! Mamy szansę dowiedzieć się o kodeksie! I przejść się po granicy, to prawie jakbyśmy poznawali teren klanu!! Nigdy nie byliśmy tak blisko! — zwraca się do niej, drepcząc w miejscu z na wpół ekscytacją, a na wpół z podenerwowaniem. — Co tam tama, pff, tama jak każda inna, nudna straszliwie i bezbobrowa, możemy poznać KLANY! Chodźmy, chodźmy noo, będzie super! Posłuchamy o Nocnej Gwieździe!!!
Nakłaniania nie ogranicza do słów. Pod koniec wypowiedzi robi kilka kroczków w stronę zejścia, nie zamierzając co prawda wyprzedzać kotki i opuścić konstrukcji bez niej, ale przynajmniej zasugerować jej obranie podobnej drogi. Bobrów poszuka się kiedy indziej (albo przy okazji?!), popatrzeć na rzekę mogą z innej perspektywy. Nic straconego, a do zyskania tyle, że ho–ho!
— A nie będziemy mu przeszkadzać w wykonywaniu obowiązków, miły jest i ani trochę nie dzikus, to byłoby nieuprzejme! — kontynuuje w myśl zasady, że im więcej argumentów, tym przekaz jest silniejszy; nie wiadomo, który z nich okaże się być tym kluczowym, ale któryś musi do niej trafić?! Jego przekonują! Zwłaszcza że... Nagle przypomina mu się coś, co momentalnie wywołuje w nim niepokój oraz opadnięcie uniesionego pewnie ogona. Kolejne słowa dopowiada ciszej, by nie trafiły do wilczych uszu: — Słyszałem, że w klanach mordują, jak im się coś nie podoba. Może za niedopilnowanie tamy też? Nie chcę, żeby przez nas miał kłopoty...
LVL 2 90 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Dlaczego nie przedstawiać ich każdemu?
  Ruletka miała lepsze pytanie – dlaczego łagodził każdą z jej wypowiedzi? Dlaczego obniżał oczekiwania względem rzekomego Rzeczniaka? Nigdy wcześniej nie podważał jej metod. No dobra, może nie zdążył jeszcze doświadczyć tej wersji szylkretowej pointki, ale czy zaufanie nie powinno być bezwarunkowe? A może to miłość, nieistotne, to co teraz było najważniejsze, to brak współpracy ze strony rudego. Więc uparcie go ignorowała – nawet czując złote spojrzenie wywiercające dziury w jej mordce – skupiając na cętkowanym. Nie było szans, że zrezygnuje ze swojej taktyki teraz, wtedy to już w ogóle wyjdą na frajerów zapchlonych.
  Uniosła nieco wyżej nos. Nie nazwałaby tego talentem, a dedykacją, ale nie wtrącała się w wypowiedź cętkowanego. Jeszcze ten drobny manewr kosztowałby ich dużo ciekawszą wiedzę z dalszej części. Chociaż Ruletka nie mogła pozbyć się wrażenia, że już coś słyszała na temat zapachów. W zasadzie – słyszeli, ale jak na swoją pamięć nie mogła liczyć to jakie były szanse, że Feniksa sprawdziła się lepiej? No i nie mogła go jednocześnie ignorować i podpytywać. Ostatecznie intensywne, charakterystyczne zapachy każdego klanu zostały zaklasyfikowane jako logiczne. Słowa Wilczej Góry miały sens. Do pewnego stopnia – jeśli Rzeka to był ten przyjemniejszy zapach do rozpoznawania, Ruletka chyba poczeka na solidny katar zanim ruszy na poszukiwanie pozostałych trzech klanów. Czuła, że to był idealny punkt do zahaczenia pazurkiem, jak świeżo przyniesiona kanapa, ale brakowało jej tego metaforycznego pazurka do wbicia. Nie miała klarownego obrazu, z którego mogłaby ukraść informacje, jedynie mglistą wspominkę, który aromacik był najgorszy do zniesienia. No i nie był to Rzeczny, więc wniosek prosty – w rozmowie to im nie pomoże. Jej. Feniks i Wilcza Góra pewnie by byli z tego zadowoleni, pf.
  — Nie no, stos to stos, a stoisko to stoisko. Dwie różne rzeczy — zaprzeczyła, nie siląc się na faktyczne wyjaśnienia. Nie ma tak dobrze, to oni tu przyszli po informacje! Starczy, że Feniks oddał ich imiona za darmo. Teraz Ruletka będzie się ściśle trzymać tego o co ich pytają, ani słówka ponad. Zresztą, dzięki temu rozmowa nie zboczyła na nieistotne kwestie jeszcze przed dotarciem do pełnej Rzecznej listy.
  Przywódca i jeden wojownik. Przypłynie do nich łabędź krzykliwy i po klanie Rzeki zostanie tylko śmierdząca granica. No dobra, Wilcza Góra powiedział, że nie wymieni wszystkich kotów z klanu, ale czy tak właśnie nie powiedziałby kot z dwuosobowej grupy?? Albo takiej do zliczenia na palcach jednej łapy. Gdy w jednej części mózgu trwały intensywne prace nad oszacowaniem możliwej liczności Rzeki, tuż za pomarszczoną ścianą było krytykowane imię przywódcy – wszystkie gwiazdy były widoczne w nocy. Co kolejne? Ptasie Pióro? Czy to nie brzmiało jak imię wymyślone na kolanie przez kota, który nie był klanowy? W pomieszczeniu naprzeciwko notowany był pierwszy (w zasadzie dwunasty) punkt kodeksu wojownika. Ekipa obok analizowała już treść ugody. Ale w całym pięknym umyśle Ruletki nie było miejsca, w którym można by natrafić na tak abstrakcyjny koncept jak Feniks wychodzący przed ich dwuosobowy szereg.
  I to nie tylko w przenośni, bo po wstępnym przekonywaniu zrobił te kilka kroków w przód. Kotka już spięła mięśnie, gotowa... w sumie gotowa co?? Złapać go za ogon, bo nigdzie nie schodzą?? Bo niech da jej się zastanowić?? W tej sekundzie to przede wszystkim była gotowa tupnąć łapka i z góry odrzucić propozycję – niech sobie idą razem gdzie chcą, ona tu zostanie, skoro z jej zdaniem nikt się nie liczy (nie umknęło jej, że Wilcza Góra patrzył tylko na Feniksa, gdy pytał o zgodę! a o tym, że Feniks podważał jej metody to już szkoda strzępić język nawet!!).
  Ale przecież nie chciała zostawać sama na bezbobrowej tamie. I tu właśnie leżał pies pogrzebany, jak Ruletka miała zachować honor, ale nie stracić okazji na wypytanie wojownika?
  — Koło ogona mi latają jego kłopoty — prychnęła w odpowiedzi na cichą konspirację. Oczywiście dopasowując swój głos tak by nie sięgał do stałego lądu. — Jak nie piśnie nikomu, że nie upilnował tamy to nikt go za to nie zamorduje. Starczy trzymać język za zębami, nikogo innego tutaj nie ma. Nocna Gwiazda pewnie pilnuje drugiej tamy. — To nie była do końca prawda, że zupełnie nie obchodziły jej potencjalne konsekwencje dla cętkowanego. I to, niestety, nieco podkopywało pewność jej postawy. Rozważania czy schodzić niespostrzeżenie przeszły w pod jakim warunkiem schodzić.
  — Niech będzie — zgodziła się z ociąganiem. Na tyle głośno by Wilcza Góra ją usłyszał, chociaż niezadowolonego spojrzenia nie spuszczała z rudej mordki. Uderzenie serca. Dwa. Tyle powinno starczyć by poczuli radość z wygranej, a Ruletka mogła przejść do drugiego etapu strategii zgoda, ale. Teraz obróciła głowę w stronę swojego przeciwnika. Tego głównego, nie swojego Judasza. — Pod warunkiem, że wymienisz pięciu wojowników i jakieś trzy inne koty. I powiesz jaką mają rangę. Liczba nie podlega negocjacji. A. I Nocna Gwiazda się nie liczy, już był.
[Obrazek: tcG3eZc.png]
LVL 3 110 / 200
MedLVL 2 80 / 300
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Feniks zatańczył idealnie do nadanego rytmu – wilcze machinacje sprawdzały się z wydajnością tak wysoką, że aż sam Wilczomlecz poczuł się nieco onieśmielony ich skutecznością. Ale Gwiezdni świadkami, nawet jeśli dobrze szło, nawet jeśli mógł mieć do tego wrodzony talent, o którym oczywiście nie miałby wcześniej pojęcia, to cętkowany wojownik nigdy w życiu nie chciał go nadużywać!!
Mimo to, rzeczywiście dobrze było widzieć zalążki współpracy, pomijając już, że zapewne niechętnej od strony wielkouchej pieszczoszki. Przytakiwał powoli, z pełnym namaszczeniem i zupełnie nie w rytm do chaotycznego trajkotania Feniksa, podrzucającego chyba wszystkie argumenty jakie wpadły mu do głowy. Tak trzymać kocurku, tak trzymać.
Zmarszczył brwi na sprostowanie odnośnie stosu i stoiska. A więc istniała różnica! Niestety szansa by się o nią spytać była spalona – osłabiłoby to pozycję wojownika w tym konflikcie. Będzie musiał znaleźć lepszy moment lub pozostanie mu przełknąć gorycz porażki w tej kwestii. Obecnie mógł tylko cmoknąć z niezadowoleniem, nawyk nieświadomie zapożyczony od pewnego ni to ptaka, ni to grzyba.
Intensywnie obserwował pieszczoszkę, która musiała namiętnie analizować zgromadzone informacje. A może już myślała nad kontrofensywą? Potem dwójka wydawała się przejść do pieszczochowej narady wojennej. Gdzieś w cętkowanym odezwała się także swego rodzaju empatia – owszem, nie zamierzał na wszystko się zgadzać, ale czy próba skłócenia ich nie była lekką przesadą? Koniec końców nie chciałby działać jako katalizator do jakichś większych zgrzytów między tą dwójką. Zapewne mieli jeszcze przed sobą drogę powrotną po swoich przygodach przy na klanowych terenach.
Uśmiechnął się do nich jak kocię, słysząc że rzeczywiście udało się dojść do porozumienia. Chwała Gwiezdnym! Jakakolwiek radość i wcześniejsza doza empatii szybko jednak opuściły ciało wojownika, gdy zaraz doszły do tego warunki umowy.
Na wilczym pysku pierwszy raz zagościł grymas rzeczywistego podirytowania, podkreślonego strzepnięciem biczowatym ogonem. Nie zakładał, że to Feniks wpadł na ten pomysł, tylko długouchy chochlik chciał jeszcze chapnąć dla siebie więcej niż to stosowne. Tak nie działa dyplomacja!!
Z głową zadartą do góry i brwiami ściągniętymi w dół spoglądał na Ruletkę.
Cały problem z Wiesiołkiem polegał na wyjawieniu komuś z zewnątrz zbyt dużej ilości klanowych informacji. Z drugiej strony, nie stoi przed nim bezgwiezdnie wyglądający samotnik, tylko dwójka wypłoszów; ale za to z trzeciej strony nic nie stoi na przeszkodzie, by owe wypłosze przekazały potem te informacje komuś innemu… Na całe szczęście nie pytają o Obóz, to jest w tej sytuacji chyba jedyna ratująca wszystko kwestia.
Mimo to, jeśli miałby się teraz zgodzić, to chyba trochę głupio, prawda? Niestety nie było za dużo czasu na dogłębniejsze snucie strategii, cętkowany nie chciał by cisza zaczęła robić się niekomfortowa – to też w pewnym sensie ukazanie swojej porażki. Skoro wycofywanie się tylko oddaliłoby go od pogodzenia interesów wszystkich zgromadzonych, to może warto to… bardziej napompować? To też zapewne spowolni nieco negocjacje, ale wojownik wypadnie na tym lepiej, jeśli to od nich wyjdzie zmieszanie.
Syn Jęczmiennego Ziarna spojrzał się za siebie, jak gdyby w celu upewnienia się, czy nagle nikt ich nie obserwuje. Następnie ciężko westchnął i wrócił wzrokiem do dwójki tamowych uzurpatorów, konkretnie spoglądając teraz na Ruletkę. – Podam pięciu wojowników i trzy koty z mojego klanu, a także dodatkowo po jednym, nie, po trzech kotach z pozostałych klanów, wraz z rangami, oraz opowiem o wszystkim, o czym wcześniej wspomniałem, jeśli zejdziecie z tamy i oddasz mi to coś, co masz na szyi. – Uderzenie serca czy dwa przerwy. Wzrok przerzucił na Feniksa. – Ty też.
LVL 4 270 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Traci resztki dostępu do ruletkowych myśli — przyjaciółka nie reaguje ani na porozumiewawcze spojrzenie i ton, ani nawet na bezpośrednie pytanie, chociaż to ona zaczęła temat! Feniks jest lekko skonsternowany tym nagłym odcięciem go od niej, ale okoliczności nie pozwalają na zrobienie kroku w tył i przeanalizowanie sytuacji na spokojnie.
Może nie jest to potrzebne; w końcu Wilczej Góry nie ignoruje, racząc go zaraz lakonicznym strzępkiem informacji. A zatem chyba wszystko w porządku i zwyczajnie jest zbyt zaaferowana toczącą się rozmową?? I wcale nie ma mu aż tak za złe przedwczesnego zdradzenia ich imion...
Szczególnie, że ostatecznie wraca do reagowania, nawet jeśli znacznie odbiega ono od feniksowych nadziei na tę interakcję. Kotka nie rusza się ani o kawalątek w stronę zejścia z tamy, co jeszcze samo w sobie nie w pełni zaskakuje w świetle jej dotychczasowego podejścia. Za to słowa, jakimi komentuje kluczowy(!) argument, to kompletnie inna para kaloszy! Oczy rudzielca zaokrąglają się, idąc za przykładem sarny w świetle reflektorów, a mordka ściąga się nieco. Jak to kłopoty wojownika latają jej koło ogona?! Nic ją nie rusza, że potencjalnie może grozić mu nawet ŚMIERĆ??!
— Nikogo tutaj nie ma teraz!! — odszeptuje gorączkowo. — A jak ktoś przyjdzie i nas zobaczy? To niewykluczone! Przecież taki klan to mnóstwo kotów!
I każdy z nich może mieć ochotę udać się nad tę konkretną tamę. Co nie?? Nie do końca wie, jak funkcjonują układy wewnątrzklanowe, natomiast raczej nie działa to w taki sposób, że dopóki jest tu Wilcza Góra, istnieje gwarancja, że nikt więcej się nie zjawi? To dopiero byłoby dziwne...
Ale, ale! Coś musiało drgnąć w jej serduszku, czego wyraźnym dowodem jest zgoda na zejście z tamy i przejście na odpowiednią stronę granicy. Doskonale! Zadowolony (aczkolwiek podskórnie węszący kłopoty w jej ociąganiu) Feniks wyszczerza się do niej w uśmiechu równie szerokim, co niepewnym, i niczym Pimpek energicznie wymachuje ogonem z boku na bok. By wiedziała, że się cieszy!! I docenia! I żeby może na tym poprzestała...
Ruletka nie poprzestaje. Głęboki wdech i wydech, zachowujemy opanowanie. Mogło być lepiej, jasne, ale mogło też być gorzej! Nic straconego! Wilcza Góra wydaje się rozsądnym kotem, przystanie na podane warunki w imię wyższego dobra, jakim jest pokój, prawda? Prawda??? W końcu czym jest kilka imion i rang... Młodziak kieruje na niego pełne nadziei spojrzenie, lecz już uderzenia serca później rzednie mu mina, gdy wprawiony w boju wojownik odbija piłeczkę swoimi żądaniami. Och. I to jakimi.
Kątem oka zerka na przyjaciółkę, starając się nie pokazywać nowemu koledze, że czuje się przez niego zdradzony po tym, jak zdawało mu się, że dążą do wspólnego celu. I zarazem próbując nie sugerować (bez większego powodzenia, po prawdzie; jego smętna ekspresja to kolejny zdrajca tego dnia), że taki układ nie do końca mu leży, najwyżej jest do niego odrobinkę nieprzekonany. Lubi swoją obrożę i moooże tak troszkę nie uważa, by przehandlowanie jej było warte nadprogramowej wiedzy o imionach, skoro reszty (ciekawszej reszty!) chwilę temu mieli dowiedzieć się bez oddawania ozdób. Z drugiej strony... Jeśli Ruletce zależy...? Przełknie gorycz straty, a wtedy wszyscy będą szczęśliwi, tak? Nie będzie przecież zachowywać się jak paskudny materialista.
Decyzja należy do niej.
LVL 2 90 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  — Żadne mnóstwo skoro się tak miga od podania imion. Jakby ich było dużo to by nie miał z tym problemu — odbiła konspiracyjnym szeptem. Tak dla zasady. Ignorując całą, logiczną, resztę. Jak się do niej nie odniesie to Feniks nie będzie wiedział, że nie miała kontrargumentu na fakt, że brak innych kotów był jedynie chwilowy. Z pewnością klan nie składał się z przywódcy i jednego wojownika, ktoś mógł się tu zjawić. Ale może nie aż tak zaraz. Znaczy mogliby się trochę pośpieszyć z negocjacjami i znaleźć się po odpowiedniej stronie granicy zanim narobią kłopotów cętkowanemu....
  Wszelka empatia względem Rzeczniaka wyparowała, gdy tylko przedstawił swoje żądania! Wiedziała by nieufnie zmrużyć oczy, gdy zaoferował jeszcze dziewięć kotów z pozostałych klanów! No i jakieś niekonkretne wspominki. Oczywiście, że musiało być jakieś ale zaraz potem! Nawet Feniks przygasł, nawet bardziej niż po jej ale, gdyby miała oceniać. Kątem oka złapała złote spojrzenie. Zmarszczyła lekko brwi, żeby wiedział, że jej też to się nie podobało! Ale skoro rudy nie rwał się do ognistych zapewnień, że nie ma mowy na taki układ, odpowiedzialność za zachowanie ozdób należała do Ruletki.
  Tylko że Ruletkę ciągnęło do odrobiny ryzyka.
  Jasne, w pierwszym odruchu chciała zaprzeczyć. Ale co jeśli właśnie tego oczekiwał Wilcza Góra? Pod ogonem miał ich obróżki, wcale ich nie potrzebował, po prostu chciał dowodu na to, że to oni zerwali negocjację! Istniała też druga możliwość – faktycznie zależało mu na wejściu w posiadanie tych przedmiotów. I to była lepsza opcja dla kolejnego kroku jaki pieszczoszka zamierzała wykonać. Ponieważ o ile obie drogi prowadziły do tego samego rozwiązania, tak jedynie druga sprawiała, że...
  — Nasze ozdoby są dużo więcej warte niż dodatkowe dziewięć kotów. Może jedna jest warta cały kodeks. A dwie? — pozwoliła pytaniu zawisnąć w powietrzu. Między innymi, dlatego że nie wiedziała o co się mogą targować. Ale może ich przeciwnik tego nie zauważy. Szczególnie, że nie planowała czekać na jego ofertę, miała swoją. — Mój, nasz, poprzedni warunek dalej obowiązuje, jeśli chcesz. Możemy być na tyle mili, że połowa imion teraz, a połowa po zejściu z tamy — podsunęła gałązkę oliwną. — Jak chcesz się targować o ozdoby, można osobno, na granicy. Zobaczymy czy masz w ofercie coś co będzie ich warte. Chyba, że koniecznie chcesz teraz to proszę bardzo. Tama jest całkiem wygodna.
  Wcale nie, bobry nie znały się na komforcie.
[Obrazek: tcG3eZc.png]
LVL 3 110 / 200
MedLVL 2 80 / 300
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Poczuł momentalne uczucie satysfakcji gdy w końcu udało mu się wyrzucić z siebie coś z większą dozą asertywności. Ogon się uspokoił, a spojrzenie bacznie, z nieukrytą ciekawością, obserwowało reakcję pieszczoszków.
Na pierwszy ogień poszedł Feniks i… nie trwało długo, by wilcza ciekawość przerodziła się w terror.
Optymistyczny, momentami zakłopotany czy zszokowany reakcjami towarzyszki kocurek był teraz po prostu przygaszony. Ulotniła się z niego energia. Może nie krzyknął od razu w proteście, ale widać było, że grabież obroży ewidentnie mu się nie spodobała. Do tego spoglądał teraz na długouchą. Czy Wilcza Góra stracił właśnie sojusznika? Nie chciał zabić jego zapału, miło było przytakiwać do jego słów!!
Otworzył pysk by coś powiedzieć, zaprotestować na własne słowa, szybko jednak go zamknął. W końcu teraz nadeszła kolej by to Ruletka określiła swoje zdanie na temat jego kontrpropozycji.
Absolutna dewastacja. Wszystkie fundamenty solidnej defensywy, jakie cętkowany był w stanie wskórać w dyskusji z tą dwójką, zaczęły się kruszyć. Zgubiła go chciwość. Wcale nie próbował w sprytny sposób zadziałać na negocjacje – chciał wykorzystać potencjalne zmieszanie i uszczknąć coś dla siebie z obrożami, ale nie potrafił! Tylko grabieżcy i zwyrodnialcy by się tego dopuścili!! Srebrna Skórka najwyraźniej obserwowała czujnie jego ruchy i postanowiła dać mu nauczkę. A rolę wykonawczyni egzekucji otrzymał nikt inny, jak chuda bestia na tamie.
Wszystkie jej słowa można było porównać do wbijania pazura między żebra i przekręcania: Wpierw jasno określiła, że obroża ma swoją konkretną wartość. Może oddawanie ich jest wręcz swego rodzaju pieszczochowym tabu? Kotka, którą spotkał z Mentorką na rybach, była wręcz oburzona gdy otrzymała propozycję oddania tej dekoracji, powinien był szybciej połączyć w tej sprawie kropki. Dalej, jakby Ruletka była już przekonana o ich zwycięstwie, wyciągnęła pomocną łapę i okazała miłosierdzie, nieco łagodząc warunki umowy. Tak, aby jeszcze bardziej splamić honor konającego wojownika, poturbowanego przez dwójkę pieszczochów. Kopanie leżącego, gdzie ona się tego nauczyła w takim wieku?? Była zupełnie bezlitosna.
Na sam koniec, poza groźbą o pozostaniu na tamie, padło jeszcze kilka słów odnośnie potencjalnego handlu. To akurat było warte zapamiętania i rzeczywiście sensowne, zakładając że Wilczomlecz przeżyje całą tę kompromitację. Ale puentą tego było, że zabrzmiała dojrzalej niż on, a przecież to cętkowany tutaj wojownikuje!!
Gdzieś w trakcie jej słów syn Srebrzystego Jeziora chciał się wtrącić, ale podobnie jak wcześniej, skończyło się tylko na zszokowanym spojrzeniu oraz otwarciu i zamknięciu pyska. Z jednej strony roztrzaskany przez swoje haniebne zdradzenie rudego, z drugiej dobijany warunkami wielkouchej, koniec był bliski. Wiedział, że przegrał. Teraz musiał tylko wpaść na pomysł, jak chociaż trochę odkupić swe winy.
Kolejny raz zerknął za siebie, tym razem bardziej nerwowo, następnie wbił wzrok gdzieś w dół tamy. – H-ha ha – Parsknął niemrawo śmiechem. Jak będzie gadać, to wejdzie w rytm, trzeba tylko zacząć. Wymusił uśmiech i spojrzał się na dwójkę kotów, przez którą zdążył już przeżyć prawie całą paletę dostępnych emocji. Wdech i wydech. – Gr-gratuluję! Zdaliście test. Test… wojownika. – Gwiezdni... Niech to zadziała. – Wykazaliście się silną wolą i asertywnością tam gdzie było to istotne. –O, brzmi dobrze, mamy to. Na tym etapie zdołał już rozluźnić uśmiech w coś bardziej naturalnego. – Nie pozwoliliście odebrać sobie tego, co dla Was cenne, chwyt na obroże był z mojej strony nieco podstępny. Z drugiej strony zachowaliście otwartość do dalszej dyskusji odnośnie tamy, co też jest bardzo ważne. – Wzrok zawiesił na Feniksie. Miał nadzieję, że ten monolog rozgrzeszał cętkowanego z poprzednich niecnych czynów. – Miarą dobrego wojownika jest umiejętność rozwiązywania konfliktów nie tylko siłą, ale też słowem, dlatego nie chciałem was przeganiać i wybrałem rozmowę. Ten test ukazał, że macie w sobie to coś by, kto wie, może któregoś dnia też dzierżyć tę rangę. – No to się wygadał, oby przywróciło to jednak temu spotkaniu chociaż odrobinę magii. Miał ochotę skinąć im głową na pożegnanie i wskoczyć do rzeki, ale to przecież nie koniec. Teraz spoglądał na Ruletkę. Westchnął.
– Zgodnie z... umową – imiona pięciu innych wojowników to: Nadpływająca Ławica, Kałużowa Dolina, Wyjąca Wilczyca, Szczerbata Mordka i Ważkowe Wybrzeże. Dalej… Trzy inne koty: Ogniste Serce, nosi rangę Zastępcy, czyli pomocnika Przywódcy; Wierzbownicowa Łapa, nosi rangę Terminatorki Medyka, dba o zdrowie członków klanu i ostatecznie Jęczmienne Ziarno, który ma rangę Opiekuna, zajmuje się, no, opieką, nad kociętami. – Wyspowiadał się. Zrobił to i się wyspowiadał, nie do wiary. Nie czuł się najlepiej, zwłaszcza ze wspominaniem o Wierzb przy tej całej rzeczno-medycznej sytuacji, ale alternatywą było podanie zwykłego terminatora lub kociaka, a młodszych nie zamierzał w to mieszać. Mentalnie sponiewierany i zmęczony, teraz zamiast wskakiwać do rzeki wolałby po prostu spontanicznie eksplodować.
– Ruletka… Feniks… Tylko może zachowajcie te imiona dla siebie, a zwłaszcza nie dzielcie się nimi z żadnymi podejrzanymi kotami, wyglądającymi jakby chciały kogoś skrzywdzić, dobra..? – Dodał błagalnie. –I zejdźcie już z tej tamy… Proszę…
LVL 4 270 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Uchyla pyszczek i zaraz go zamyka. Przed dramatycznym złapaniem się za głowę powstrzymuje go wyłącznie to, że potrzebuje wszystkich łap do stania na tamie i niewpadnięcia do rzeki. I co tu niby odpowiedzieć na taki argument?!
— No coś ty... Orion nie nagadałby nam głupot... — broni się słabo. Nie ze względu na niski poziom wiary w nieobecnego kocura, co jak co, jego wiedza jest niezaprzeczalna i nieskończenie rozległa! Za to w wątpliwość łatwo poddać pamięć Feniksa, który już nie jest taki stuprocentowo pewny, czy te chmary kotów, jakie widzi oczami wyobraźni, myśląc o klanach, to reprezentatywny obraz usłyszanego opisu rzeczywistości, czy raczej należy do tych nieco bardziej podrasowanych. Wciąż! Tych kotów powinno być co najmniej dziesięć, chyba?! Czyli mnóstwo!
Przynajmniej w jednym zdają się zgadzać — żadne z nich nie chce zrezygnować ze swojej obróżki. Dobrze mieć to ustalone, rudzielec może wyzbyć się nieco wyrzutów sumienia, że pojawiło się w nim materialistyczne zwątpienie. I na tym kończą się pozytywy, bo o ileż prostsze byłoby powstrzymanie się od dalszego targowania, przystanie na najnowsze warunki i przejście nareszcie do przyjemniejszych rzeczy! Tym bardziej, że moment, w którym Ruletka zbiera myśli, jest dla niego chwilą trwożnego zawieszenia. Co jeśli zadecyduje o ich powrocie i stracą szansę na poznanie klanów...? Albo, co gorsza, postanowi, że w takim razie wejdą głębiej na tereny Klanu Rzeki?! Coś, co normalnie nie przyszłoby mu do głowy, obecnie zdaje się nie tyle możliwą, co wręcz prawdopodobną wersją nadchodzących zdarzeń.
Zmartwienie na wyrost, jak się okazuje, a przyjaciółka przechodzi do dalszych negocjacji niczym urodzony handlarz!! Feniks jest pod wrażeniem jej opanowania i umiejętności dyplomatycznych. Zdolności wyceny właściwie też, bo sam nie wie, ile są warte ich ozdoby. Wie tylko, że niespecjalnie spieszno mu do rozstania z tą jego! Ale, musi przyznać, jej słowa brzmią całkiem przekonująco. Gdyby miał wtrącić swoje trzy wąsy, ma zastrzeżenia wyłącznie do ostatniej części, a mianowicie do pozostania na tamie jeszcze dłużej. Na sekundkę zdążył zapomnieć, że to właśnie od tego konfliktu interesów wszystko się zaczęło, i dopóki się nie dogadają (w sprawie obróżek i nie tylko), najwyraźniej na szali pozostawać będzie los Wilczej Góry. Nie jest to zbyt komfortowe...
Przestępuje z łapy na łapę. Jak to się stało, że śmieszna konstrukcja bobrów stała się istną pułapką?! I to, po czym wspinał się z takim entuzjazmem, teraz kłuje go w opuszki?!
Skaczące z tamy na ląd i z powrotem spojrzenie złotych oczu zatrzymuje się na wojowniku, kiedy ten parska przygaszonym śmiechem. Feniks mruga kilkukrotnie, z lekka ogłupiony taką reakcją, aczkolwiek tchnięty też nową nadzieją. Nie śmieje się ten, który czuje się urażony nieudaną propozycją!! Albo ten, który nie zamierza chociaż jej rozważyć, a za to przystąpić do kontrataku...
Nadchodzące słowa cętkowanego budzą chór anielski w głowie pieszczocha. Zdali test?? WOJOWNIKA???! Zszokowaniu nie ma końca, oczywiście pozytywnemu!! Szeroki uśmiech strzepuje pozostałości po zbolałym wyrazie, puchaty ogon kocurka wybija w górę w wyrazie dumy. A więc to tak!! No pewnie, że Wilcza Góra nie miał niczego złego na myśli, jak mógł zwątpić?! Warte odnotowania, że za cnotę zostało uznane niesiłowe rozwiązywanie konfliktu — sporo z tego, co udało mu się dowiedzieć o klanach, dziwnie przeczy takiemu podejściu jako normie... Może te wszystkie rzeczy, które mają ich odstraszyć, są częścią sprawdzianu? I wtedy, przy śmierdzących krzakach, zwyczajnie mu nie podołali (szkoda!).
Energicznie szturcha łapą Ruletkę w bark, jakby chciał powiedzieć: „Słyszysz to?! Słyszysz?”, nie wydobywając z siebie przy tym ni słówka i pozwalając Rzeczniakowi na dalsze pochwały pod ich adresem. Jego zdaniem oni też mogliby być wojownikami! Serio, przy czymś takim, poznanie kilku następnych imion to nic, niby co lepszego mógłby dzisiaj usłyszeć?? No dobra, to nie do końca nic; nie da się powiedzieć, by kocurek wysłuchiwał ich bez zainteresowania. Ba, w myślach już transformuje je w wariacje swojego imienia: Nadpływający Feniks, Feniksowa Dolina, Wyjący Feniks... ekhm, Szczerbaty Feniks... Cóż, jedne brzmią lepiej od innych, ale każde ma jakiś potencjał! A z pewnością każde brzmi klanowo!!
Przez jego pysk przemyka pobieżne zdziwienie. O jakich podejrzanie wyglądających kotach mowa??? Jednak zbyt wiele dzieje się w rudej główce, by skoncentrowała się na dłużej akurat na tej części wypowiedzi.
— Ale super! Siłą ich z nas nie wyduszą, słowo!! Co nie, Ruletka? Nikomu nic nie powiemy, wiedza tajemna! — Chyba coś w tym jest, że imion nie podaje się byle komu, skoro kolejna osoba kładzie na to nacisk... Tylko dlaczego?? Później będzie musiał dopytać przyjaciółkę, niech mu to wyjaśni! — To teraz możemy zejść z tamy, tak?? Tak??? — na razie pyta ją o to. — I przejdziemy się po terenach, łuhu! Znaczy obok, po linii, rzecz jasna!
Wykonuje dwa raźne susy w stronę lądu, gotów na tym poprzestać, jeśli również teraz Ruletka znajdzie powód do pozostania na drewnie. Oby nie! Ciągnie go na te granice!
— A skąd takie imiona?? One coś znaczą? — Jego łapy mogą zaczekać. Jadaczka nie. — Szczerbatą Mordkę rozumiem, ale jak jest Wilcza Góra i Wyjąca Wilczyca to co?? Cała rodzina musi być wilcza? Albo Wierzbownicowa Łapa... czyli w sumie jaka... O, o, a jakie byłyby nasze imiona?!
LVL 2 90 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Przyroda najwyraźniej zawsze dążyła do równowagi, ponieważ tam, gdzie Feniks niemalże wybuchał z radości, Ruletka czuła się zobowiązana do bardziej sceptycznego podejścia. To ona musiała być nieufna za ich dwójkę, co wychodziło jej... czasem. Czasem gorzej. Zastrzygła uszami z zaciekawieniem na wiadomość o zdanym teście. To nie tak, że w niego nie nie wierzyła, ale również nie wierzyła. Znalazła się gdzieś pomiędzy, gdzie chciała żeby te słowa były prawdą, ale nie pasowało jej, że to pokojowe podejście było rozwiązaniem. Wszystko co słyszeli o klanach, czego doświadczyli pod psimi krzewami? Nadawali się na wojowników i Wilcza Góra sugerował, że może pewnego dnia mogliby rzeczywiście nimi zostać? To było aż zbyt piękne by mogło być prawdziwe – klany przecież nie lubiły wpuszczać obcych elementów w swoje szeregi. Liczyło się pochodzenie, więzy krwi, a jej krew była tu równie mocną kartą przetargową co krew losowego gołębia, niewystarczającą by zagwarantować przyjęcie aż dwóch kotów.
  Klany zmieniły swoje podejście czy srebrny kocur wszedł im do głów i mówił teraz to co chcieli usłyszeć??
  Chcieli usłyszeć imiona, ale po tę informację nie musiał sięgać w głąb ich umysłów, sami mu to podali. Nadpływająca Ławica, Wyjąca Wilczyca, Szczerbata Mordka i Jęczmienne Ziarno wpadły do wspólnej szuflady na sensownych imion, zajmowanej już przez Nocną Gwiazdę. Ważkowe Wybrzeże i Kałużowa Dolina? No nie były zupełnie... nielogiczne, Ruletka potrafiła sobie wyobrazić dolinę pełną kałuż, albo wybrzeże po którym latały ważki, ale te imiona zdawały się być tak osobliwe. Jak Wilcza Góra, jeśli się teraz zastanowić. Może wszystkie imiona nawiązujące do miejsc były skazane na takie brzmienie. Wierzbownicowa Łapa brzmiała śmiesznie, ale była terminatorką medyka. Terminatorzy chyba zawsze brzmieli zabawnie, aby mieć motywację do szybszego ukończenia treningu. Ale ze wszystkich poznanych właśnie imion, to Rzeczny zastępca wzbudzał największe zainteresowanie w Ruletce. Ogniste Serce nie wpisywało się w żadną z obecnych kategorii, otrzymało własną, osobną szufladę. Brzmiało dumnie. Ognisty Feniks również by brzmiał dumnie, ale trafiłby tam gdzie Wyjąca Wilczyca – wszystkie feniksy były ogniste, to było coś z czego słynęły. Ale serca nie były własnymi prywatnymi ogniskami, które koty nosiły wszędzie ze sobą.
  Kiwnęła niemrawo głową, gdy przyjaciel zaczął gorliwie zapewniać, że żywcem z nich tych imion nie wydrą. Z tyłu głowy pojawiła się gorzka myśl, że ich własnych mógłby bronić równie zaciekle, ale nie zagościła na długo, bo po usłyszeniu kolejnego pytania, spadła na nią nagła realizacja.
  Wygrała tę rozmowę.
  No tak, to oczywiste, dlatego usłyszeli imiona zgodnie z umową. Ale jakoś tak, między pochlebstwami, a nową wiedzą, nie zarejestrowała momentu, w którym pokonała Rzecznego wojownika. I teraz, gdy do niej to dotarło, zachwiała się, choć zamaszysty ruch ogona uratował ją przed krokiem w stronę nieplanowanej kąpieli. — Możemy — potwierdziła Feniksowi i ruszyła tuż za nim, wciąż w szoku. Ale tak jak Ruletka szła za Feniksem, tak za jej szokiem szło zmęczenie. Im niżej się znajdowali, tym niższe były też emocje, które prowadziły ją przez negocjację. I gdy znalazła się czterema łapami na solidnym gruncie, była już w stu procentach pewna, że potrzebowała przerwy. Koty po ukończeniu wyścigu miały jeszcze siłę by świętować swoje zwycięstwo, pieszczoszka chciałaby wiedzieć skąd ją brały. Póki co znalazła sobie miejsce u rudego boku, tak by ją odgradzał od Rzeczniaka i nie wtrącała się. Słuchała jednym uchem, na wypadek, gdyby musiała jednak interweniować.
[Obrazek: tcG3eZc.png]
LVL 3 110 / 200
MedLVL 2 80 / 300
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Chyba… Udało się ich przekonać? Reakcje mieli nieco kontrastowe, ale Gwiezdni, to chyba rzeczywiście zadziałało..!
Przytaknął z aprobatą, jednak wciąż ewidentnie zmęczony i nieco zgarbiony. Obietnica Feniksa była raczej szczera, lecz Ruletkowe potwierdzenie odrobinę go zmartwiło, chociaż z drugiej strony… Gdyby wielkoucha zaczęła obiecywać tak samo żarliwie jak jej wspólnik, byłoby to jeszcze bardziej podejrzane.
Aura spotkania nabrała nieco innych barw. Przynajmniej takie cętkowany odniósł wrażenie, chociaż nie wykształcił receptorów pozwalających na dogłębniejszą analizę i zweryfikowanie tej tezy. Było jednak kilka elementów, których był pewien – Feniks się ożywił, natomiast z Ruletki chyba uciekło nieco duszy… Gdy dwójka ostatecznie i definitywnie zeszła z tamy (niebywałe!), przybrał nieco pewniejszą siebie postawę, przede wszystkim się wyprostowując. W końcu miał teraz prowadzić swego rodzaju nauki na granicy. Które sam obiecał...
Powoli ruszył w stronę Naznaczonego Buku, ostrożnie obserwując czy ekipa za nim podąża. Nawet pozwolił sobie na drobny uśmiech. – No! To teraz będziemy mogli sobie normalnie porozmawiać. – Zagaił, z nieco wymuszonym entuzjazmem. Pora zająć się gradem pytań, którymi kocurek zarzucił wojownika jeszcze zanim całkowicie zszedł z tamy. – Myślę, że każde imię oznacza coś więcej niż tylko dosłowne znaczenie jego członów. Ale, nie jestem tutaj znawcą; rozszyfrowanie głębszego znaczenia Wilczej Góry jest jeszcze przede mną. Ogólnie to klanowe imiona zmieniają się wraz z naszymi rangami! Przeciętny kot wpierw jest kocięciem, następnie terminatorem, a ostatecznie wojownikiem lub opiekunem. I na moim przykładzie nazywałem się Wilczomlecz, potem Wilcza Łapa, a teraz Wilcza Góra. Więc rodzice nazwali mnie od rośliny, dopiero Gwiazda uznał że najwyraźniej jest coś we mnie z wilka! Chyba. Chyba tym się kierował..? – Był to taktowny moment na poruszenie kolejnej kwestii – Kociaki zwykle mają imiona składające się z jednego słowa, a u terminatorów zawsze jest człon Łapa. Stąd czasami mogą wyjść dosyć… dziwne połączenia i pewnie dlatego często wtedy kocięce imiona nieco się zmieniają, jak Wilczomlecz na Wilczą Łapę właśnie. Rybia Łapa, Wężowa Łapa czy Miętowa Łapa to też imiona, które mogłyby zostać nadane, nawet jeśli średnio mają sens. A co do Waszych imion… – Oh, przyznać musiał, nadawanie imion brzmiało ekscytująco!! Potrzebował jednak nieco więcej informacji, w końcu brał to na poważnie! – Hmm, co właściwie oznaczają Feniks i Ruletka? Trudno mi bez tego wymyślić coś, by do Was dobrze pasowało…
Jednocześnie jak mówił, z tyłu głowy cętkowanego zapaliła się drobniutka lampka. Czy nie rozgadał się nieco za szybko..?
LVL 4 270 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Po zejściu z tamy czuje się, jakby uwolniono go z łazienki, w której musi czasami odsiedzieć swoje, kiedy jego ludzie są z niego wyjątkowo niezadowoleni. Uff, wolność! Świeże powietrze! Autonomia! A może to jest to samo, co wolność... Jedno nie ulega wątpliwości, ten Feniks gotów jest odlecieć, tak lekko się czuje! Ale o żadnym odlatywaniu nie ma mowy, przecież po dopiero co przebytych trudach czeka ich wreszcie poznanie tajnik życia w klanie. Za nic by tego nie przegapił!
Tanecznym krokiem rusza za wojownikiem, co chwilę oglądając się na Ruletkę i szczerząc się do niej wesoło. Niechże się uśmiechnie!! Cóż to za wspaniały dzień, wyśmienite okoliczności! Nawet ten smród granicy jest fajny, bo należy to KLANU! I właściwie to... oni byli na terenach KLANU! Wcześniej nie miał przestrzeni na docenienie tego faktu... A teraz? Będą mogli normalnie porozmawiać, właśnie!
— Och! Czyli każdy musi sam rozszyfrować znaczenie swojego imienia?! — wtrąca się z przejęciem. — To taka... tajemnica?? Ale super! A skąd będziesz wiedział, że dobrze zrozumiałeś?! Ja to chyba bym się bał, że źle interpretuję... — Chyba często zdarza mu się coś przeinaczyć! — O! Wilczomlecz to roślina? Ruletka, słyszałaś??? Znasz taką?! — Spogląda na nią z wytrzeszczem oczu. On pierwsze słyszy, ale ona pewnie widziała ich setki i w ogóle to dla niej żadna nowość, że z wilczomleczy biorą się wilki! — A dlaczego Łapa? A nie Ogon? Albo Ucho?
Skoro sam Wilcza Góra wspomina, że bezłapne Łapy to u nich codzienność, co stoi na przeszkodzie, by użyć innych części ciała?! Łatwiej byłoby o pasujące!
— Feniks to OGNISTY ptak! — wyjaśnia dumnie. — Jest rudy... jak ja! I ma płonące pióra!
Już chce mówić dalej i z rozpędu wyręczyć przyjaciółkę w opowiadaniu o swoim imieniu, jednak w porę się hamuje. Była na niego zła za przejęcie inicjatywy i przedstawienie ich wcześniej, może znaczenie woli zachować w tajemnicy...?
LVL 2 90 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Mimo najszczerszych prób Feniksa, żaden uśmiech nie zagościł na cynamonowo-rudym pysku – Ruletka wciąż miała swój neutralny wyraz, który dla niewtajemniczonych mógł być odbierany jako niezadowolony czy inny negatywny. Chyba, że mieli rozum i godność, dzięki którym nie oczekiwali od rozmówcy radosnego grymasu o każdej porze dnia i nocy. Kręcona pointka zaczęła się zastanawiać czy przyjaciel mógł się liczyć jako jeden z kotów, które miały siłę świętować po wyścigu, czy energia wynikała z tego, że to ona niosła ich dwójkę przez znaczną część trasy. Ale może wypoczynek na jej grzbiecie nie miał wielkiego znaczenia, to brzmiało prawdopodobnie, zważywszy na to, że Feniks był taki.
  Ale jakże się to przydawało, szczególnie w chwilach takich jak ta, gdy zasypał Wilczą Górę pytaniami.
  Ruletka zwróciła uwagę na dobór słów cętkowanego. Krótkie myślę, że poprzedzające cały wykład. Czyżby nawet klanowe koty nie miały solidnych informacji, a jedynie domysły w pewnych aspektach? Czy – jako że nie był stary aż mózg się marszczy – wojownik nie dałby sobie łapy odgryźć za swoją wiedzę? Może Ruletka powinna być zawiedziona, zamiast dostrzegać w tym cienką jak koci wąs możliwość wygranej. Szczęśliwym trafem mogłaby wysnuć teorię bliższą prawdy od klanowego kota. Póki co taka okazja się nie nadarzała. Mogła jedynie odnotować z zadowoleniem, że wiedziała o zmianach imion wraz z rangami, w teorii mogła teraz kontrolować czy cętkowany im kitu nie wciska. Ale tylko w teorii.
  A jeśli o teoriach mowa – zdaniem kędzierzawej, terminatorzy zostawali średnio sensownymi Łapami, aby głupie imiona zmotywowały ich do szybszego ukończenia treningu. Tylko że ta teoria nie odpowiadała na pytanie Feniksa. A jak już o jego pytaniach...
  — Wilczomlecze są trujące. Nawet nie trzeba ich zjadać, starczy, że skapnie na ciebie ich sok i już są problemy — wyjaśniła rudemu, tylko kątem oka zerkając na ich nowego znajomego. Wiedział po jakiej roślinie go rodzice nazwali? Hm, a może to niemiło zabrzmiało. Stwierdzanie faktów czasem tak miało, więc na szybko zastanowiła się co przyjemniejszego mogłaby dodać. — Zwykle mają takie małe, żółto-zielone kwiatki, nie widziałam takich u innych roślin. I podobno czasami potrafią wyrosnąć jak spory krzew.
  Szczerze mówiąc, samych wilczomleczy też nie widziała. Powtarzała jedynie zasłyszaną wiedzę, ale wierzyła w swoje źródło.
  — I nie umiera. Gdy się spali, to z popiołu odradza się nowy feniks. Jest większy niż gęś, nie, nawet większy niż łabędź, chociaż nie ma tak długiej szyi — uzupełniła tłumaczenia przyjaciela. Rośliny i ptactwo. Dwa tematy, które były dla niej ciekawe. Znaczenie jej własnego imienia? Ech. — Ruletka to taka gra — odparła lakonicznie i kiwnęła do Feniksa, który szedł w środku grupy. Może on zechce rozwinąć? Lubił mówić, a Ruletka miała ochotę spytać o coś jeszcze. Taki podział zadań byłby bardziej efektywny. — Ale czy znając znaczenie imion nie skupisz się na tym by nowe imię pasowało do obecnego? A nie by pasowało dobrze do nas. Może Szczerbatej Mordce brakuje jakiś zębów, ale serca nie są ogniste. To musi być coś w waszym zastępcy, że został tak nazwany, prawda? Jakiś powód, dla którego został Ognistym Sercem, a nie Bijącym Sercem. To ciekawsze niż Jęczmienne Ziarno.
[Obrazek: tcG3eZc.png]
LVL 3 110 / 200
MedLVL 2 80 / 300
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Każdy krok bliżej granicy wyrzucał z ciała Wilczej Góry wcześniej zmagazynowane spięcie. W pewnym sensie prawie zapomniał już, że jakiekolwiek przekroczenie granicy w ogóle nastąpiło! Całemu temu odczuciu na pewno pomagał fakt, że dobrze kleiła się luźna pogawędka, chociaż u dwójki wypłoszów zdecydowanie to Feniks przejął teraz inicjatywę.
– Nie ma złych interpretacji! Znaczy, chyba. Też trochę się nad tym martwiłem, dlatego myślę, że trzeba po prostu dobrze zastanawiać się nad takimi rzeczami. Czas aż tak nie goni by mieć przygotowaną odpowiedź na już!
Niedługo potem Ruletka została wciągnięta do rozmowy, spoiwem czego miały być roślinki, a jeszcze konkretniej kwestia wilczomleczy. Jak się okazało, była w tych tematach całkiem dobrze obeznana, a przekazane przez nią informacje uderzyły w samo centrum istnienia Wilczej Góry…
– Oh? – To ostatni dźwięk jaki wydał kocur zanim przystanął i został wessany w odmęty własnego umysłu. Na kilkanaście uderzeń serca Ruletka i Feniks byli zdani sami na siebie.

Wilczomlecze… były trujące? Wilczomlecz został nazwany przez swoich rodziców po roślinie, która mogła sprawiać problemy przy samym skapnięciu jej soku na kota? Była tak toksyczna, że nie trzeba było jej zjadać, a i tak odczuwało się jej efekty..? I on uzyskał imię po czymś takim?! Nie. Nie było szans, że jego rodzice o tym wiedzieli. Kochali go. Kochali go i kochają nadal – ani Srebrzyste Jezioro, ani Jęczmienne Ziarno nie nazwaliby swojego syna Wilczomlecz, gdyby mieli świadomość jak nieprzyjemna jest to roślina, na pewno. Musieli po prostu nie wiedzieć. To wszystko to smutna pomyłka wynikająca z niewiedzy. Ale gdy zsumuje się imię przypisane do własnej egzystencji jako "pomyłka", to też nie brzmi najlepiej, prawda? Niezależnie od punktu widzenia, jeśli założy się że Ruletka nie kłamała (bo czemu miałaby?), to kot z imieniem Wilczomlecz, który nie chce sprawiać problemów, był na przegranej pozycji! Chyba że…
Chyba że pojawi się ktoś, kto jest w stanie naprawić tę sytuację. Wilczomlecz nie był już Wilczomleczem. Był Wilczą Górą, ponieważ pewien ważny kot uznał, że zamiast zostać Wilczomleczową Łapą, pozbędzie się z jego życia mlecza i mianuje go wilkiem, a konkretniej Wilczą Łapą.
Łabędź wiedział. Staruszek musiał mieć świadomość co do właściwości wilczomleczy, ale jednocześnie rozumiał też, że żaden z rodziców cętkowanego nie nazwałby go w ten sposób świadomie. Tak więc wziął sprawy w swoje łapy – dyskretnie zmienił bieg imienia, aby nie urazić rodziców i ich decyzji, ale jednocześnie aby powiązać młodego z nieco szlachetniejszą symboliką. Teraz był wilkiem. Istotą, jak sam Łabędź kiedyś określił, silną i niezłomną. Był wilkiem!! I czy to nie było piękne? Czy nie oddawało to ogromu odpowiedzialności, jaka spoczywała na klanowym przywódcy? Manewrował życiem innych kotów w skali ogólnej, grupowej, ale był w stanie także skupić się na konkretnym kocie i "nakierować" go w odpowiednią stronę. Kolejny dowód ukazujący wybitność Gwiazd Klanu Rzeki. Ile dobroci mogło mieścić się w jednym, starszym kocie? Ta myśl o dobroduszności Łabędzia radowała duszę cętkowanego i powodowała drobne zaszklenie oczu, lecz kocur starał się powstrzymać chociażby jakąkolwiek myśl o łzach. Musiał być dzielny, jak wilk, tak. Pozostaje jeszcze kwestia jaka rolę w tym wszystkim pełni Góra, ale to temat na kiedy indziej...

Po drobnej śmierci ego, wypadałoby wrócić do żywych.
– A-aha! Wiedziałem, że mają żółto-zielone kwiatki, ale o, er, właściwościach, nie miałem pojęcia! Dogadałabyś się z Wierzbownicową Łapą! – Utkał najbardziej sterylną i neutralno-pozytywną odpowiedź na jaką był w stanie wpaść, nie oszczędzając forsowanego entuzjazmu. Skierował wzrok na Feniksa. – Mówiłeś coś o łapach..? A, że czemu łapy?? Dobre pytanie! Może to symbolika… Trójka klanowa to głowa kota i mózg operacji, wojownicy to ciało, terminatorzy to łapy, a starszyzna… to ogon..? – Chyba jeszcze się nie pozbierał po tej wilczomleczowej rozterce.
W końcu padły też sprostowania odnośnie imion, po których nadal pojawiało się wiele odpowiedzi. Słuchał w szoku opisu OGNISTEGO ptaka, który do tego ponoć potrafił się reinkarnować..? I do tego ten rozmiar! – Żyją u Was takie ptaki?! Jakim cudem ogień go nie rani?? Znaczy nie, chyba rani, skoro się spala, tak? Ale wtedy się odradza..?! – To były racjonalne pytania, prawda?? Nie mógł jednak pozostać przy temacie feniksów, bo aby dobrze nazwać dwójkę, musiał także dowiedzieć się co nieco o znaczeniu imienia kotki.
Ta jednak nie uraczyła go zbyt obszernymi informacjami… – …Taka gra. – Powtórzył jedynie. No, wokół tego to trudno będzie cokolwiek ugrać, hehe.
Jednak kotce chyba właśnie na tym zależało, bo jej kolejne słowa ponownie wprowadziły nieco zamętu w wilczej głowie. Widział sens w tym co mówi, chociaż nazywanie kotów w ciemno bez rozumienia ich oryginalnych imion było chyba przesadą w drugą stronę! Mimo to, porównanie Ognistego Serca z Bijącym Sercem było dobrą wizualizacją niuansu… – Rozumiem, rozumiem… Ale Jęczmienne Ziarno to i tak bardzo ładne imię!! – Nie wytrzymał od komentarza i zaraz znowu się zamknął, myśląc przeróżnie. Tyle było z Ognistego Feniksa… Albo Ruletkowej Łapy… Imiona nie mogą być zbyt oczywiste!!
Po chwili dumania spojrzał się pewnie na dwójkę pieszczochów. – Feniksie, jako terminator nazywałbyś się… – Chwila zawahania. Gwiezdni, wymyślanie imion na poczekaniu jest trudne! – Ognista Łapa... A Ty Ruletko zostajesz, mm, Grającą Łapą, tak. – Wydech i wdech. – Natomiast jako wojownicy, będziecie nazywać się kolejno… Hoho, NIEŚMIERTELNY OGIEŃ oraz SZYBKA GRA! Gratuluję!! – Wyyydech. To bardziej stresujące niż myślał!! – Ale serio, czym jest ruletka?? Strasznie trudno cokolwiek się do tego układa, nawet jak staram się sięgać szerzej!!
Cętkowany już kilka kroków temu zrównał się z Naznaczonym Bukiem, lecz zajęty tematem brnął dalej, w kierunku Łanu Rzepaku.
LVL 4 270 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— O! To brzmi mądrze — cieszy się. Byłoby nad wyraz smutno żyć z niepoprawną interpretacją swojego imienia! Porównywalne do scenariusza, w którym dowiedziałby się, że feniksy są w rzeczywistości rybami i nigdy nawet obok ognia nie stały. Nie wspominając o zdobywaniu wyżyn i unoszeniu się w przestworzach! — Ale ja to bym chyba nie wytrzymał i spytał Nocną Gwiazdę, skąd akurat takie imię!! Och... I bym oblał test? Bo wojownik powinien być powściągliwy, tak? Wykazać się cierpliwością, jasnością umysłu... A nie iść na skróty. Mam rację???
Chyba powoli rozumie, o co chodzi w tym całym wojownikowaniu, a przynajmniej tak mu się wydaje! Nie bez powodu Wilcza Góra powiedział im, że mają w sobie to coś, co mogłoby uczynić z nich prawdziwe klanowe koty! Mają do tego naturalny dryg.
Kolejnym powodem do zadowolenia jest to, że — zgodnie z oczekiwaniami! — Ruletka doskonale zna wilczomlecze. Oczywiście!!
— Wow! Naprawdę?? A myślałem, że to taki... mlecz! Tylko wilczy, haha — odpowiada, wyraźnie pod wrażeniem niezwykłej rośliny. — I co? Jak kropla soku spadnie ci na futro, to zostanie łysy placek?!
Dla odmiany ogląda się na wojownika, spodziewając się u niego równie wysokiego poziomu ekspertyzy. Dopiero wtedy orientuje się, że kocura nie ma obok; stoi jak wyryty kawałek za nimi. Feniks zatrzymuje się w pół kroku i spogląda na przyjaciółkę, nie kryjąc konsternacji. O co chodzi?? Prawda, jej wiedza o florze jest niecodzienna, ale znaczenie wilczomlecza raczej nie miało być tajemnicą...? Każdy wie, czym jest szczerbata mordka. Albo wyjąca wilczyca. Sekrety kryją się w głębszym znaczeniu klanowych imion, ustalili to!
— Chyba zrobiłaś na nim giga wrażenie — szepcze do Ruletki. — Albo zakrztusił się śliną... Powinniśmy mu pomóc???
Jeśli chodzi o medyczne kwestie, w nich też jest obcykana, Wilcza Góra może czuć się bezpiecznie! Na szczęście, ku nieopisanej uldze rudzielca, który już zaczął się denerwować, Rzeczniak wraca do normy sam z siebie. Uff! Można wznowić przerwaną wędrówkę, puścić w niepamięć tę niezrozumiałą scenę. Bo choć normalnie wolałby dopytać, czy aby na pewno wszystko w porządku, rozmowa jest po prostu zbyt absorbująca!
— Ooo, wierzbownica to też kwiatek? Tego, krzak? Czy coś? — Może i tym razem usłyszą jakąś ciekawostkę! — I mimo to tylko terminatorzy są faktycznie Łapami! Całkiem śmiesznie! Znaczy, fajnie–śmiesznie, a nie że głupio, w żadnym razie!
Gorliwie potwierdza rozwinięcie opisu ognistego ptaka. To miłe, że Ruletka chce podkreślić pełnię niesamowitości jego imienia!
— U nas nie, a przynajmniej nie widzieliśmy! Ale gdzieś na pewno są!! — przekonuje wesoło. — Trzeba dobrze poszukać. W końcu nam się uda, wychodzimy coraz dalej! A ogień feniksowi nie szkodzi, wcale a wcale! On odradza się po innych rzeczach. Na przykład, yyy... Może po deszczu?? Ogień nie lubi wody!
Równie żywiołowo kiwa głową na lakonicznie wyjaśnienie, czym jest ruletka. Wydaje mu się, że skinienie w jego stronę to jasny sygnał uprawniający go do rozwinięcia tematu, mimo to jakoś tak... woli nie ryzykować przekonania się, że jednak się pomylił. Nie teraz, kiedy rozmowa idzie wyśmienicie. Poza tym, przyjaciółka zaraz podnosi inną, interesującą kwestię. Ciekawi go, co Wilcza Góra ma do powiedzenia!
I chociaż wojownik niezbyt rozwlekle odnosi się do zaadresowanych wątpliwości, po chwili wychodzi im naprzeciw z czymś znacznie lepszym — ich prywatnymi, klanowymi imionami!! W dwóch fantastycznych odsłonach! Feniks aż wykonuje radosny sus przed siebie, a tuż po tym mocno wybija się w górę.
— ŁOHO! NIEŚMIERTELNY OGIEŃ!!! SZYBKA GRA! Mega!! Brzmimy jak PRAWDZIWI WOJOWNICY, co nie, Ruletka?! — wykrzykuje. Jest nieco zdziwiony brakiem bezpośredniego użycia ich oryginalnych imion w tych propozycjach, jednak ogólne zaaferowanie skutecznie odwraca jego uwagę od szczegółów. — Z KLANU RZEKI! Nieśmiertelny Ogień... Rany, jak dla jakiegoś przepotężnego kota! A Szybka Gra... To pewnie dlatego, że masz taki bystry umysł! Wilcza Góro, powinieneś częściej wymyślać imiona! A może ty też będziesz kiedyś przywódcą?! Jak to działa??
Tym razem nie udaje mu się już zachować wstrzemięźliwości.
— No, to jest takie, że masz miskę na stole... nie zwykłą miskę, a taką zupełnie fikuśną, z różnymi znaczkami! I się nią kręci! Tylko najpierw wrzuca się do niej piłkę, nie można się nią bawić ani nic, bo musi się kręcić w misce! I jak już się zatrzyma — ta miska i piłka też — to czasami jest fajnie i wszyscy się cieszą, a czasami nie — oferuje eksperckie tłumaczenie. — O, a na stole obok leżą porozrzucane żetony, idealne do zabawy, ale też nie wolno! Chociaż później i tak się je zabiera, to niby co szkodzi tyknąć łapą...
LVL 2 90 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości