Logo Artemidy
Błyszczące Głazy
Mżawka spojrzała na niego z udawanym spojrzeniem pełnym urazy, które jednak tak naprawdę maskowało pewne rozbawieniem.
– Mi zawsze wychodzą żarty i ani trochę nie są one głupie – odpowiedziała pewnym siebie tonem głosu, bardzo głośno i wyraźnie akcentując każde słowo. Przecież jej żarty były doskonałe. Doskonałe i nic więcej.
Mżawka sama nagle spochmurniała słysząc jak brat wspomina o zaginionej siostrze. To było... Dziwne. Dalej pamiętała te jedną rozmowę z wujkiem Skałą, który sam przecież zaginął, kiedy to uświadomiła sobie, że jej rodzeństwo pewnego pięknego dnia może zaginąć, ale... Ale i tak dziwnie było doświadczyć tego na własnej skórze.
– Wiesz, myślę, że gdziekolwiek ona teraz jest to i tak ma dobre życie – powiedziała w jakiejś nieudolnej próbie pocieszenie go. Bo to, że Topik żyła i miała się dobrze było dla niej bardziej, niż pewne, albo inaczej... Nigdy nie przyjmowała do siebie innej opcji. Może po prostu napotkała na swojej drodze jakiś Dwunogów i ci przyjęli ją do siebie? Bycie Pieszczochem nie brzmiało przecież jak aż taki zły los, nawet jeśli sama patrzyła na to dość sceptycznie. Ale... Ale chyba wolała mieć siostrę Pieszczocha, niż dowiedzieć się, że Topik przeszła do innego klanu, bo jakby... Czemu wolałaby inny klan? Rozumiała jeszcze totalnie inne życie z dala od nich, ale inny klan? – Na pewno świetnie ci pójdzie. Ja też hm...W sumie to też nie wiem gdzie jest moja terminatorka. Ale to nie tak, że ja ją zgubiłam.
LVL 1 435 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
8
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Mhm, tak - odpowiedział prześmiewczo, uśmiechając się szeroko. Na przykład jemu nie podobał się żart, który wywinęła mu księżyce temu, ale może faktycznie miała jakieś lepsze w zanadrzu, którymi darzyła innych, tylko nie jego. Możliwe, że teraz nie nabrałby się na jej nagłe zesztywnienie i udawanie martwej, ale wtedy był zwyczajnie przerażony, bo myślał, że naprawdę coś jej się stało.
Na słowa o Topik westchnął cicho, cofając uszy. Miał nadzieję, że cokolwiek się z nią stało, to miała się tam dobrze. Naprawdę już wolał wersję o tym, że była pieszczochem, ale takim mającym się dobrze, żyjącym, zdrowym, niżeli gdyby miało jej się coś poważnego stać i właściwie to obserwowała już ich z chmurki. I miał nadzieję, że jeszcze kiedyś wróci i znów będą szczęśliwi, całą rodziną. I że wszystko odpowiednio się wyprostuje.
- A co się z nią stało? - zmarszczył nieco brwi, acz spojrzenie miał rozbawione, bo w sumie pasowałoby do Mżawki zgubienie własnej terminatorki!
LVL 5 195 / 400
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– Moją Terminatorką? – Zmarszczyła nos, zastanawiając się nad odpowiedzią na to jakże trafne pytanie. – Wiesz no... W sumie to sama nie wiem. W sensie no to nie było tak, że zniknęła przeze mnie, nie? – Wyraz jej twarzy nagle stał się nieco bardziej zaniepokojony. – Bo nie myślałeś, że zniknęła przeze mnie prawda? To nie tak, że nie wiem, szła za mną i nagle jej nie było. Lub wskoczyła na dach potwora i pojechała na nim gdzieś, chociaż to by było śmieszne nawet. Po prostu... Umówiłyśmy się na trening i no nie przyszła. W sumie szkoda trochę, bo myślę, że byłabym dobra nauczycielka, zwłaszcza że no tata był moim mistrzem, więc wiesz, nie mówię, że ciebie źle mistrzowano, bo na pewno nie, ale jednak tata to no... tata. Więc pewnie fajnie by było kiedyś mieć jakiegoś terminatora, byle nie takiego co tak szybko znika. A wiesz co się stało z twoim? W sumie to też się martwię, wiesz? Mam wrażenie, że ta ciążą Topik zapoczątkowa jakąś... Serię niefortunnych zdarzeń. Myślisz, że to przez to, że miała dzieci? Co jeśli czyha na nas jakieś fatum i no... Jeśli którekolwiek z nam miałoby dzieci, to też znikniemy my i one?
To brzmiało głupio nawet dla niej, więc chyba musiało być coś w tym prawdziwego. Bo przecież zły los mógł być sprytny i brzmieć tak głupio, że nikt by w niego nie wierzył, a nagle bum. Atak!
LVL 1 435 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
8
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Poruszył wąsami w rozbawieniu, gdy siostra trochę się rozgadała i zaczęła swoje historyjki, marszcząc jednak brwi na wspomnienie potwora, bo teraz, po tym, jak byli je zobaczyć, nawet nie musiał się starać, by wyobrazić sobie, jak taki terminator jedzie na grzbiecie potwora w siną dal, bo biegały niesamowicie szybko na tych swoich okrągłych łapach. I choć wiedział, że to nie ma prawa się zdarzyć (a przynajmniej bardzo ciężko byłoby w to uwierzyć!), to jednak trochę się wzdrygnął, na samo wyobrażenie.
- Nie no, co ty - miauknął z jeszcze większym rozbawieniem na jej pytanie. Cóż, może byłby w stanie uwierzyć, że Mżawka by się rozgadała, jak na przykład teraz, no i nie zauważyła, że jej terminatorka trochę zboczyła z trasy, aczkolwiek raczej nie zgubiłaby jej na tyle, by już nigdy nie wróciła do obozu, nie? - Cóż, Zwęglona Łapa trochę źle się czuł, wiesz, długo, ale teraz go po prostu nie widuję w obozie, w ogóle, nawet w lecznicy, więc myślę, ale to tylko mój strzał, że poczuł się lepiej i postanowił poszukać mamy? Tylko szkoda, że nie poinformował o tym mnie, przecież nie robiłbym mu pod górkę, może mu pomógł, ech - westchnął ciężko. W tym wszystkim współczuł jeszcze Pieczarce, która przez to, jakby nie patrzeć, została sama sobie.
- Hm, byłoby to ciężkie do wyobrażenia sobie, ale właśnie zacząłem się obawiać mieć kocięta, wiesz? - rzucił, a wąsy znów poruszyły mu się z rozbawieniem. Ach, jak on kochał rozmowy z siostrą, naprawdę.
LVL 5 195 / 400
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– Hm, tak to chyba prawdpodobna wersja wydarzeń – przyznała mu rację, bo o innych wersjach wydarzeń, w których ktoś zostaje ranny, lub nawet martwy, nawet nie chciała myśleć. – Może po prostu uznał, że nie chce cię w to mieszać? Eh... Sama nie wiem. Jakoś wcześniej nie zakładałam, że inne koty gubią się tak... Łatwo, a tu proszę. Mam wrażenie, że ostatnio co chwila coś takiego się dzieje, a my nic nie możemy zrobić. – Może... Może to jednak były jeszcze jakieś inne potwory? Bo przeciez jeszcze inne potwory było, co jak co, ale całkiem logicznym wytłumaczeniem pewnych sytuacji.
– Ej no, nie no. Tak tylko sobie gadam. Raczej żadnego fatum nie ma, bo no rodzice mają się dobrze i w ogóle, nie? Zresztą, jak to się mówi, kto nie próbuje ten nie pije czystej wody, czy jakoś tak. Jeśli chcesz mieć kiedyś kocięta, to szalej i miej. To znaczy, nie szalej, przy kociętach raczej należy być odpowiedzialnym i też nie mieć ich jakoś strasznie dużo, ale chodzi mi tylko o to, że nie warto się martwić czystoteoretycznym fatum, bo w sumie to nie wiadomo, czy znikniesz, a nawet jakbyś zniknął, to tylko dla nas, ty będziesz na miejscu tylko gdzieś indziej, więc no. Zero problemu, nie? – Głupio by jej było, gdyby przez jej słowa brat zrezygnował z ojcostwa, gdyby tego chciał. – Zaraz. A masz powody, aby obawiać się posiadania kociąt? W sensie, to prawdopodobne? – Przyjrzała się bratu, jakoś tak uważniej i nieco podejrzliwiej.
LVL 1 435 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
8
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Też uważał, że to chyba najbardziej logiczna opcja. Innej nie przyjmował pod uwagę. I miał nadzieję, że u Węgielka wszystko w porządku i po prostu... zabłądził. Ale, może, faktycznie znalazł mamę i kiedyś wrócą razem? Kto wie. Miał naprawdę nadzieję, że jeszcze wszystko im się ułoży. No, oprócz tego, że Huba raczej nie wróci po śmierci, nie? Ale reszta, oby, nadal była żywa!
Słuchał z rozbawieniem dalszych słów Mżawki, bo naprawdę uwielbiał te jej słowotoki, podczas których rzucała bardzo nieprawdopodobnymi i śmiesznymi historiami, naprawdę miło się to słuchało. I nie wiedział, co by zrobił, gdyby kiedyś jej historyjek i wyobrażeń zabrakło, naprawdę.
Ale na ostatnie słowa o mało się nie zapowietrzył, a gdy ta zaczęła mu się przyglądać, to odwrócił łeb, ukrywając zmieszanie na pysku. W sumie to nie był pewien, czemu opowiedzenie rodzinie o Wilczek sprawiało mu taką trudność. Najpierw miał wątpliwości, czy powiedzieć o tym ojcu, potem ten próbował z niego wydobyć uczucia dobry kawał czasu, bo ten nie chciał się przyznać, a jego rodzeństwo... dalej nie wiedziało o tym, że ma partnerkę, jakkolwiek nadal nierealistycznie brzmiało to na języku. Na pewno byłoby łatwiej, gdyby nie to, że była z klanu Gromu. I gdyby nie historia Topik i Grzybka.
- No... wiesz, poznałem ostatnio całkiem miłą kotkę... - zaczął niepewnie, mając nadzieję, że albo temat nagle zaginie, albo jednak się przełamie i o tym opowie.
LVL 5 195 / 400
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No dobrze, musiała to przyznać – myślała, że Strumyk co najwyżej się speszy, a potem powie, że nie no co ona, on wcale nie ma takich perspektyw. A tu jednak! No nie! Nie tylko kogoś poznał, to jeszcze tak śmiesznie mieszał się na myśl o tej kotce i najwyraźniej przynajmniej przez myśl przemknęło mu posiadanie z nią kociaków!
Najpierw oczywiście zrobiła bardzo głupią minę, wyrażającą wielkie podekscytowanie takimi rewelacjami, ale po chwili nieco się poprawiła, nie chcąc jeszcze bardziej zmieszać brata. To znaczy... Nie chcąc jeszcze za bardzo zmieszać brata.
Trzeba było przeprowadzić to delikatnie. Tak delikatnie jak to tylko ona potrafiła.
– Umh... I co z tą kotką? – zaczęła, przysuwając się nieco w stronę brata, aby dać mu jasno znać, że była szalenie ciekawa tego co miał do powiedzenia i absolutnie nie zamierzała tak łatwo odpuszczać.
LVL 1 435 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
8
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Może normalnie by tak zrobił, nawet jeszcze księżyc, czy dwa temu, ale teraz... czuł, że powinien zacząć mówić o Wilczycy swojej rodzinie, choć czuł, że nie zareagują dość pozytywnie, mimo wszystko. Wiedział, że robi zwyczajnie powtórkę z rozrywki tego, co się już stało w przeszłości, ale uważał, że mimo wszystko jest trochę dojrzalszy, biorąc pod uwagę wiek i doświadczenia, no i nie zrobi dosłownie powtórki z rozrywki, bo nie zamierzał już, teraz, robić sobie kociąt. Może kiedyś, ale bolało go, że być może nigdy by ich nie zobaczył jako małe, bezbronne kluski, a dopiero jako terminatorów, czy dorosłych wojowników.
- Nie wiem, jak ci to powiedzieć - mruknął, cofając uszy, widząc jak ta się do niego przybliża, widocznie zainteresowana tym, co dalej wypłynie z jego pyska. No cóż, mleko się rozlało. Nie ma odwrotu. - Nie jest z tego klanu. To... siostra Grzybowego Grzbietu... i... nie wiem, jak to się stało, ale jednego dnia byliśmy przyjaciółmi, a drugiego... no wiesz - wyznał, poddając się na razie z większą ilością słów. Po prostu czekał na sąd siostry.
LVL 5 195 / 400
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Możliwe, że była za stara i zbyt dorosła na reakcję, którą właśnie zaserwowała bratu. Możliwe. Nie zmieniało to jednak faktu, że po raz kolejny wypowiedziała bardzo głośno awwww tym razem znacznie głośniejsze, niż to poprzednie.
– Aaaa. Strumyk ale super. I co o niej myślisz? To znaczy, nie inaczej, bo pewnie myślisz o niej bardzo dobrze. To wręcz pewne. Bardziej mi chodzi, że eeee. No powiedz jaka ona w ogóle jest? Co cię w niej urzekło? Kurcze, czyli to może być takie szybkie? Takie jesteście przyjaciółmi, jesteście, jesteście i nagle BAM. Miłość, dzieci, wnuki i wspólną śmierć? Nie, że zaraz umrzecie, ty to masz tak w ogóle zakaz umierania, ale no wiesz o co chodzi i... Zaraz. Grzybowego Grzbietu? – zamilkła na chwilę I aż z wrażenia usiadła. – Hah. Zabawne w sumie. Tego to się w sumie trochę nie spodziewałam wiesz?
LVL 1 435 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
8
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Mżawka nagle wypaliła z siebie bardzo dużo zdań... ale na szczęście wszystkie pozytywnie odnoszące się do tego, co powiedział. Nie palnęła nic w stylu "czy to ma sens w ogóle", albo nie wypomniała mu, że kiedyś miał o tym takie złe zdanie, ale oczywiście los zasądził za niego, czy to ma w ogóle rację bytu, nie powiedziała, że i tak pewnie niedługo skończą z tą całą miłością, bo co to w ogóle za bycie partnerami będąc w dwóch różnych klanach, że się sobą znudzą, czy coś, więc... pocieszyło go to, zdecydowanie. Nawet cicho odetchnął z ulgą.
Choć kolejne słowa spływające z pyska siostry nieco go przeraziły, co widać było po nagle otwierających się szerzej oczach. On w ogóle nie wybiegał tak bardzo w przyszłość, podczas gdy ona zdecydowanie od razu przeszła do tego. On nie myślał o tym, czy w ogóle się do siebie zbliżą, a ona już o wnukach mówiła? O śmierci?
- Rany, Mżawka, zwolnij, błagam - wymamrotał, bo póki co jedynie na to było go stać. - Więc, zacznijmy od początku, chyba... no, poznałem ją właśnie dzięki Grzybowemu Grzbietowi. Znaczy, nie dosłownie, nie przedstawił nas sobie, ale chodzi mi o to że... no, często przychodziła na naszą granicę wypatrując go, zastanawiając się co u niego, bo wiesz, tęskniła za nim, no i pewnego dnia się spotkaliśmy. I potem parę razy również... Bo obiecałem że nauczę ją pływać i w ogóle, no i tak wyszło, że spędzaliśmy ze sobą czas. I nigdy bym nie pomyślał, że to się może stać, ale faktycznie w pewnym momencie poczułem, że to nie jest tylko przyjaźń, wiesz? Że nie patrzę na nią tak, jak na kogokolwiek innego. No i co, jest piękna, mądra, no i naprawdę przekochana, serio, myślę że byście się od razu polubiły - wymienił. - Popełnia błędy, ale nie jest na tyle dumna, by ich nie żałować, czy się do nich nie przyznawać, jest zabawna, troskliwa - mówił dalej, choć trochę ciszej, by na koniec dodać: - Po prostu idealna.
LVL 5 195 / 400
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Niby miała się nie zapędzać i trochę zwolnić, ale jak miała to zrobić, kiedy Strumyk mówił jej TAKIE rzeczy. No nie dało się. Tak samo jak nie dało się, bardzo dorośle, zacząć nucić na głos pewnej piosenki.
– Strumyk się zakochał! Strumyk się zakochał! A Strumyk się zakochał! – Niby się trochę z niego śmiała, ale jednak naprawdę cieszyła się jego szczęściem. Było coś uroczego w patrzeniu, jak bratu błyszczą się oczy, gdy powiedział o tym jaka wybranka jego serca jest idealna. – No już, już. Śmieję się tylko, ale serio, to naprawdę, naprawdę dobrze. Nazwijcie wasze pierworodne po mnie dobrze? Tak dla uczczenia tego, że nie udawałam przed tobą martwej na tyle często, abyś padł zanim urodziły ci się dzieci. I z przyjemnością ją poznam. Na pewno jest wspaniała.
LVL 1 435 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
8
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czy Poeta miał pojęcie co robić? Absolutnie nie. Ale wreszcie przynajmniej dostał jakiekolwiek wyzwanie. Szansę na miłość. Coś innego, niż mechaniczne leczenie i zbieranie ziół. Zajęcie. Przyjaciela. Srebrny nie wiedział, czego dokładnie oczekiwał, ale oczekiwał jakiś skutków. Zmiany sytuacji. Tego, żeby wreszcie sprowadzić nękania o terminatora medyka do wartości poniżej zera.
Najpierw musiał ustalić, czy Noc lubił kocurów. Wiedział już, że powinien go komplementować i doceniać każdy jeden detal z jego ciężkiej pracy. Wiedział również, że Siniak, partnerka zastępcy, w jakiś sposób była niewystarczająca i brakowało jej czegoś. Pozostawało odkryć co.
Chcąc spędzać więcej czasu z Nocą, medyk napchał się rumiankiem by uspokoić emocje i przed wyjściem z obozu polecił zastępcy, by - jeśli ten oczywiście będzie wolny od obowiązków - spotkali się na Błyszczących Głazach bliżej zachodu słońca. Poeta słyszał o wiosennej tradycji i czuł, że Noc oszaleje na wieść o tym, że medyk zechce wziąć w niej udział. Ryby umiał łowić, ale nie szkodziło grać głupa.
Kocur czekał nad rzeką, zapatrzony na zachodzącą kulkę na niebie. Mieli godzinę, może półtorej, dnia. Niebo było zaróżowione. Romantycznie.
//noc

HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?

jestem niewielki, ale ty jesteś mały
ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek
szczerze to mało mnie to bawi
kto się śmieje ten się śmieje ostatni
w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.

[Obrazek: pBh6uZU.png]
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj
dalej swoje rób, Hejter to atencjusz
zawsze będą gadać, to nie ma znaczenia
wierz mi, mam sezon doświadczenia.
hejter, hejter, kogo my tu mamy?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały.
ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek


A TY GADASZ CO POWIE CI ŚNIEŻNY PŁATEK

LVL 7 315 / 500
MedLVL 11 17 / 1500
13
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
31
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Słysząc, że Senny Świt chce się spotkać przy Błyszczących Głazach, Nocnemu Szkwałowi do głowy przyszły jedynie sprawy biznesowe. Byli ze sobą całkiem blisko, jak na Zastępcę i Medyka, Noc sam mówił, że może dla Poety być przyjacielem, jeśli zajdzie taka potrzeba, ale nie sądził by w jego obecnym stanie psychicznym miało do tego dojść.
Założył więc, że chodzi o coś całkiem ważnego i znalazł czas, by pójść w umówione miejsce w konkretnym czasie.
- Hej. — przywitał się elegancko i usiadł obok kocura, domyślając się, że zależy mu na dyskrecji skoro chciał spotkać się poza obozem. — O co chodzi?
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kocur zdziwił się zachowaniem Nocy. Wydawał się taki... oficjalny. Elegancki i bezpośredni. Jakby miał do przekazania istotną sprawę, a nie coś tak głupiego jak zwykła randka pod pretekstem spotkania. Czy to natura zastępców, czy może sztywność Nocy?
Musiał wtopić się w cały temat życia zastępcy. Po pierwsze, musiał go komplementować i chwalić choćby miałoby mu to wyjść uszami, ale nie mógł się zdradzić. Dopóki nie będzie mieć ku temu wyraźnemu powodu, musi ograniczyć się raczej do chwalenia jego charakteru i zachowań - wygląd pozostawał ryzykowną sferą. Gdy zastępca przywitał się z nim, kocur rozpromienił się na jego widok i wyluzował.
- Cześć - powiedział łagodnie. - To nic nagłego, możesz wracać do obozu, jeśli coś pilnego cię wzywa - poinformował najpierw i powoli rozruszał kości. - Zbliża się to całe wydarzenie na wiosnę... Połów? Chyba tak to nazywacie. Patyk uczył mnie łowić ryby, ale chciałbym popracować nad techniką. Może znasz jakieś miejsca, gdzie lepiej łapią ryby czy coś - mruknął powoli. - Jak się trzymasz? - spytał najpierw, dość luźno. Jak zwykli przyjaciele pytają zwykłych przyjaciół o życie. - Z tym wszystkim? Z organizacją i z życiem?

HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?

jestem niewielki, ale ty jesteś mały
ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek
szczerze to mało mnie to bawi
kto się śmieje ten się śmieje ostatni
w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.

[Obrazek: pBh6uZU.png]
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj
dalej swoje rób, Hejter to atencjusz
zawsze będą gadać, to nie ma znaczenia
wierz mi, mam sezon doświadczenia.
hejter, hejter, kogo my tu mamy?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały.
ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek


A TY GADASZ CO POWIE CI ŚNIEŻNY PŁATEK

LVL 7 315 / 500
MedLVL 11 17 / 1500
13
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
31
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Pilnego w sumie nie. - przyznał. Miał już wszystko załatwione z priorytetów, patrole wyznaczał z samego rana, więc poza tym, że wolny czas starał się spędzać z dziećmi albo Siniak, to raczej mógł chwilę posiedzieć z Medykiem. Świat nie powinien się przez to skończyć, raczej.
I choć w głowie zebrało mu się kilka rzeczy, o które Poecie mogło chodzić, tak to, co właśnie powiedział, nie było na żadnej liście. Zamierzał brać udział w Połowie Rozkwitu i prosił go o pomoc? Oh. OH. Nie spodziewał się tego nawet w najmniejszym stopniu.
- Grzmiąca Rzeka jest pełna ryb, więc dobrze jest poćwiczyć tam. - powiedział. W rzece ryb było pełno, a im bliżej granicy się szło, tym miał wrażenie, że było lepiej. Dobrze więc by było, gdyby to tam Senny Świt sobie poćwiczył, bo tutaj, no, może być nieco gorzej.
- Nie jest źle. Organizacja nie jest taka trudna, a z życiem jakoś idzie. - odpowiedział. Sytuacja z klanem Cienia spędzała mu sen z powiek, jednak to było coś, co mógł przedyskutować jedynie z Łabędzią Gwiazdą, przynajmniej na tę chwilę. Niestety. - A ty, Poeto? Jak się trzymasz? - odbił piłeczkę. Kto wie, może Medyk zdołał znaleźć jakiegoś godnego terminatora?
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości