A więc idealnie. Kocur uśmiechnął się szeroko, widząc, jak Noc nieśpiesznie dziwi się jego zapałem związanym z dołączeniem do połowu. Nie robił tego dla siebie, gdzieżby. W głowię miał tylko Noc i jego srebrno-czarne futro, które z każdym dniem coraz bardziej podobało się Poecie. Noc zdecydowanie był przystojny, miał przecież pokaźne mięsnie i jak się wydawało Poecie, był najsilniejszy w całym Klanie Rzeki, o ile nie lesie. A do tego zostanie takim młodym przywódcą... Istna gratka. Pozostawało tylko dorwać go, zanim zostanie Gwiazdą. Wtedy będzie martwił się o wizerunek publiczny. Póki jest łabędź, sytuacja może wyglądać na bardziej opanowaną i Noc pewnie może sobie pozwalać na więcej.
Musiał nawiązać z nim jakiś kontakt fizyczny. Jakieś muśnięcia. Dotknięcia. Komplementy. Problem był taki, ze kocury, z naturą dobrych kumpli, nie miały tendencję mówić sobie ciepłych słów, więc musiał coś wykombinować.
- Stwierdziłem, że wypada docenić twoją pracę. Włożyłeś w to masę serca, jak zgaduję - mruknął. - Może więc... Przejdziemy się tam? Tylko gdzieś niedaleko od obozu, w razie gdyby doszło do wypadku medycznego. - Pokazał już, że dba o Klan, więc z górki. - Ja? Ja trzymam się pozytywnie. Bardzo dobrze. - Kocur naprężył się przepełniony energią. - Akurat mamy ładny dzień. Ładny zachód słońca. - Prawie tak ładny jak ty. Nie, na to jeszcze nie mógł sobie pozwolić.
HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek szczerzetomałomnietobawi ktosięśmiejetensięśmiejeostatni w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj dalej swoje rób, Hejter to atencjusz zawszebędągadać,toniemaznaczenia wierzmi,mamsezondoświadczenia. hejter,hejter,kogomytumamy? jestemniewielki,aletyjesteśmały. ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
- Oh, to nic, naprawdę. Ale miło mi, serio. - odpowiedział. Cóż, sama organizacja nie była ciężka, problemy się zaczną, gdy całe przedsięwzięcie się rozpocznie i kocur będzie musiał doglądać każdego po kolei, a potem wystąpić w roli sędzi. Niemniej, bardzo cieszyło go to, że był ktokolwiek, kto to doceniał. Aż cieplej się robiło na sercu i dostawało się kopa motywacji.
- Pewnie, wody u nas nie brakuje. Chodź. - Uśmiechnął się lekko, zarządzając wycieczkę nad najbliższą wodę. Tej było u nich pod dostatkiem, więc ani nie musieli daleko iść, ani nie musieli oddalać się od obozu. Bajka po prostu.
- Bardzo cieszę się, że to słyszę. A wpadł ci może w oko... jakiś terminator? - zapytał ukradkiem. Skoro u kocura była już lepiej, to bardzo dobrze, ale może przy okazji miał szansę porozmawiać z kimś, kto by mu się spodobał? Pod medycznym względem, rzecz jasna.
Spojrzał na niebo po komentarzu Medyka.
- Rzeczywiście ładny. - skomentował jedynie. No ładny, to fakt.
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Jeden-zero dla Poety. Mamy punkty. Kocur uśmiechnął się ciepło i zostawił temat. Przynajmniej wiedział, jak wejść do serca Nocy; komplementami. Miał potwierdzenie. Co dalej na jego liście? Powinien poznać jak najwięcej wad Siniak oraz dowiedzieć się, czy Noc lubi kocury. Stwierdził, że druga z opcji będzie jego dzisiejszym celem gdyż cóż, wydawała się niebotycznie prostsza od wydobycia z zamkniętego w sobie zastępcey informacji o tak prywatnej kwestii jak związek.
Noc sam podsunął mu temat, zdając jakże dwuznaczne i plastyczne pytanie. Kocur przez moment przeszedł w ciszy, udając zamyślonego. Co mógł mu powiedzieć? Zaczął szukać, to fakt. Musiał mu udzielać szczątkowych informacji, trzymać go w niepewności. Ale jak odbić to pytanie? O co go spytać? Otworzyć się przed nim?
- Wpadł mi ktoś w oko - mruknął zdawkowo. - Powoli. Mam paru członków rodziny, którzy mają w sobie zadatki na medyka. Ale to długa, długa droga - liczył, że to zamknie ten wątek.
Teraz odbić pytanie. - O wpadanie w oko mówiąc... Zastanawiałem się jakich mamy kocurów lubiących inne kocury u nas w Klanie. Nie wiem, czy chcę wchodzić w związek. Nie wiem, czy chcę czegoś spróbować. Królikarnia to mój priorytet i nie mam zamiaru ani zakładać rodziny ani rozglądać się za kimś dopóki nie będę mieć pewności, że wszystko z nią będzie dobrze. Po prostu tak sobie myślałem, bo czasami dobrze jest mieć niewinne marzenia.
Czy zbyt odważnie? Zdecydowanie! Poeta rzucił to jednak lekkim i leniwym tonem, jakby kontynuował wątek rozmowy o pogodzie. Może to mu wyjdzie?
HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek szczerzetomałomnietobawi ktosięśmiejetensięśmiejeostatni w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj dalej swoje rób, Hejter to atencjusz zawszebędągadać,toniemaznaczenia wierzmi,mamsezondoświadczenia. hejter,hejter,kogomytumamy? jestemniewielki,aletyjesteśmały. ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
- Dobrze to słyszeć. Mam nadzieję, że ktoś rzeczywiście się nada. - odpowiedział jedynie. Nie chciał dopytywać, czy Poeta w ogóle szukał poza rodziną, bo mogłoby to źle zabrzmieć, a nie chciał Medykowi podpaść bardziej, niż do tej pory. A przynajmniej tak mu się wydawało. Nie zdawał sobie sprawy z tego, że kocur miał... pewne plany wobec niego.
Zdziwiła go otwartość Medyka. Z jednej strony go to cieszyło, oznaczało to, że traktował go jako przyjaciela, z drugiej jednak strony, cóż, zwyczajnie się tego nie spodziewał i nie wiedział początkowo jak powinien zareagować. Nie dość, że kocur zaczął mówić o swoim potencjalnym życiu uczuciowym, to jeszcze przyznał wprost jakie są jego preferencje i choć Zastępca nie miał z tym problemu, to nigdy nie przeprowadzał takiej rozmowy z nikim. Krokus po prostu mu powiedziała, że się zakochała, że ma partnerkę, nie dyskutowali o tym, kto w klanie potencjalnie może lubić kotki.
- Cóż... z doświadczenia przyznam, że rzeczywiście ciężko jest pogodzić obowiązki ze związkiem, czy rodziną, ale jeśli będziesz miał w Królikarni zastępstwo to czemu nie? Poza tym, nikt ci nie zabroni z kimś się spotykać od czasu do czasu. Tak... niewinnie. Niestety nie powiem ci od kogo mógłbyś zacząć, bo szczerze mówiąc nie wiem, jak to teraz wygląda. Kiedyś byłbym w stanie wskazać ci co najmniej trzy pewne strzały, ale teraz... Może Kwitnący Jaśmin? - odpowiedział po chwili. Kiedyś miał więcej czasu na spoufalanie się z klanem, więcej czasu na obserwację. Wiedział mniej więcej kto się z kim zadawał, słuchał Chruśniakowych plotek, teraz niestety nie wiedział za wiele, więc nie był w stanie pomóc kumplowi. Może Kwitnący Jaśmin był dobrym strzałem? Ciężko stwierdzić. Siebie nie brał pod uwagę z oczywistego względu. Owszem, w teorii razem z Siniak mieli relację otwartą, ale w rzeczywistości nikt z tego nie korzystał.
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Punkt z zastępstwem w Królikarni sobie pominiemy i będzie super, prawda? Prawda.
Był w duchu zadowolony, że wyszedł z tak brawurowym pytaniem. Noc na pewno był zdziwony, och, oczywiście, że się tego nie spodziewał. Ale już wykonał jakiś drobny krok w prawidłowym kierunku. Zainteresował go. Zaciekawił. Noc wiedział, że gdyby przyszło co do czego, Poeta nie miałby oporów próbować.
Zignorował w ogóle wspomnienie o Kwitnącym Jaśminie, który jak dobrze pamiętał Poeta był już w swoim wieku. Srebrny wolał trochę młodszych i twardszych z charakteru. Na przykład ktoś taki jak Noc.
Na razie mu wystarczyło. Gdyby ciągle krążył wokół tematu kocurowej miłości najprawdopodobniej nigdzie by to nie doszło, a Noc mógłby wpaśćw dyskomfort.
Musiał trochę zmienić taktykę. O czym mogli pogadać?
- Co tam u ciebie? Coś nowego? Coś złego? Nowinki z patroli? - zagaił zwyczajnie. Noc niby odpowiedział, że nic się u niego nie działo, ale kto wie? Poeta przecież musiał pokazać, że jest zainteresowany w życie swojego przyjaciela.
HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek szczerzetomałomnietobawi ktosięśmiejetensięśmiejeostatni w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj dalej swoje rób, Hejter to atencjusz zawszebędągadać,toniemaznaczenia wierzmi,mamsezondoświadczenia. hejter,hejter,kogomytumamy? jestemniewielki,aletyjesteśmały. ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
- W sumie to nic nowego. Jakoś się żyje, nie? Obowiązki, rodzina. U ciebie podejrzewam, że też bez większych zmian? - chętnie zmienił temat, bo poprzedni był na tyle niespodziewany, że aż trochę go speszył. Rozmowa o rzeczach przyziemnych brzmiała zdecydowanie lepiej i przyjemniej.
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Widać Noc coś ukrywał, bo jego podejście było no cóż, osobliwe. Zastępca w oczach kocura wydawał się być rozgadanym, zwłaszcza na tym etapie relacji, gdzie dyskutowali dość swobodnie o większości tematów. Zdecydowanie pojechał zbyt mocno z tematem o kocurach i musiał znaleźć sposób, jak naprawić ich relację na dawny tor.
Srebrny myślał. Nie widział jeszcze wielkiego rozpadu Siniak i Nocy, bo jako para byli wciąż i zdawali się, że będą wiecznie. Noc był w niej zakochany po uszy, ale to Poecie nie przeszkadzało. Liczyło się tylko to, by Noc i Poeta byli bliżej. Reszta? Średnio go interesowała.
- Bez większych zmian. - zgodził się.
Medyk obrał najlepszą taktykę; zszedł na rozmowy o niczym i pozwolił im trwać. Nie gadali o niczym konkretnym, po prostu coś pomrukiwali i powoli wracali do starej dobrej przyjaźni. I tak im minął czas.
//zt x2 ig
HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek szczerzetomałomnietobawi ktosięśmiejetensięśmiejeostatni w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj dalej swoje rób, Hejter to atencjusz zawszebędągadać,toniemaznaczenia wierzmi,mamsezondoświadczenia. hejter,hejter,kogomytumamy? jestemniewielki,aletyjesteśmały. ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
Wysoki, o długim, niebieskim na czubku głowy, uszach, policzkach i przy nosie oraz tułowiu i ogonie futrze. Reszta ciała biała, a na niebieskich plamach występuje ciemniejsze, tygrysie pręgowanie, choć trzeba się trochę przyjrzeć, by te pręgi dostrzec. Należy do jednych z tych wyższych kotów, co zdecydowanie odziedziczył, oraz porządnie zbudowanych, jak przystało na wojownika, ale mimo to smukły i szczupły, pod tymi mięśniami, nie ma zbędnej masy tłuszczowej, przez co mięśnie tylko trochę wybijają się przez futro. Oczy niebieskie.
Ostatnio dużo się działo w jego życiu. A raczej w jego głowie przez wydarzenia, które miały niedawno miejsce, dlatego czasami potrzebował po prostu posiedzieć sam, pomyśleć, pozbierać myśli, pomysły, plany na przyszłość, czy po prostu wszelkie wątpliwości, jakie mimo wszystko czasami go dopadały, i tak też było dzisiaj.
Zbliżał się już wieczór, wszystkie chmury na szczęście zniknęły i nie zapowiadały kolejnej fali trwającego nieprzerwanie deszczu, więc mógł spokojnie posiedzieć, wpatrując się w rzeczne tereny, podumać, pozastanawiać się... i to właśnie czynił, czasami tylko poruszając uchem, gdy usłyszał jakiś szelest, czy inne chrupnięcie gałązki, ale w gruncie rzeczy... był zamyślony. I niespecjalnie reagował na ów dźwięki, mimo że ruszał ku nim uchem.
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
Ostatnie księżyce, cóż, nie należały do najłatwiejszych. Śmierć Topik, Krokus, kłótnia z Siniak, nierozwiązana sytuacja z klanem Cienia. Problemy zdawały się tylko nawarstwiać, a uciekanie od nich przestawało być takie łatwe. Wieści o jego kłótni rozeszły się po klanie, prawdopodobnie za sprawą Śnieżnego Płatka, więc co jakiś czas kocur musiał odpowiadać tym bardziej ciekawskich, że wszystko jest w porządku. Do klanu dołączyła też Wilczyca, co było jedną z niewielu dobrych informacji w ostatnim czasie. Widząc gdzieś Strumyka, wyjątkowo samego, kocur zdecydował się podejść. Dawno nie miał okazji porozmawiać z synem sam na sam. Ostatnio kiedy rozmawiali chyba jeszcze nawet nie był oficjalnie w związku ze swoją partnerką, więc do nadrobienia mieli całkiem sporo.
- Hej, młody. Jak wam się układa? - zapytał, nie pytając o pozwolenie na dołączenie. Był jego ojcem, skoro uznał że to dobra pora, żeby porozmawiać, to tak właśnie było!
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Wysoki, o długim, niebieskim na czubku głowy, uszach, policzkach i przy nosie oraz tułowiu i ogonie futrze. Reszta ciała biała, a na niebieskich plamach występuje ciemniejsze, tygrysie pręgowanie, choć trzeba się trochę przyjrzeć, by te pręgi dostrzec. Należy do jednych z tych wyższych kotów, co zdecydowanie odziedziczył, oraz porządnie zbudowanych, jak przystało na wojownika, ale mimo to smukły i szczupły, pod tymi mięśniami, nie ma zbędnej masy tłuszczowej, przez co mięśnie tylko trochę wybijają się przez futro. Oczy niebieskie.
Drgnął, gdy usłyszał obok siebie głos, ale po chwili zdecydowanie się rozluźnił, a nawet posłał uśmiech kotu, który się do niego dosiadł. Faktycznie nie miał ostatnio za dużo czasu dla ojca, właściwie to dla nikogo, spędzając jedyny wolny czas z partnerką, ale nie sądził, by ktokolwiek powinien mieć mu to za złe, czyż nie? W końcu oficjalnie zamieszkali w końcu w jednym klanie i musieli odrobić te księżyce, gdzie tylko spotykali się na granicy, a że oboje wtedy mieli swoje własne, wojownicze obowiązki, oraz terminatorów do trenowania, to nie mieli go za dużo. Więc teraz, cóż, musieli trochę odrobić.
- Hej, tato - miauknął ciepło. Faktycznie, kłótnia między nim i mamą nie umknęła Strumykowi. Plotki lubiły się roznosić, a Śnieżny Płatek nigdy nie marnowała nadziei, by obrazić kogokolwiek z rodziny Przepiórczej Pieśni, więc na pewno te konkretne rozpowiadała szczególnie chętnie. Mimo wszystko niespecjalnie chciał rozmawiać na ten temat, dlatego bardzo zręcznie podchwycił ten zaproponowany przez zastępcę. - Bardzo dobrze, naprawdę. Cieszę się, że w końcu możemy mieszkać w jednym klanie, a nie spotykać się tylko na granicach. Naprawdę, nie wiem, jak mam dziękować tobie i Łabędziowi, że żaden z was nie kwestionował chęci Wilczek do dołączenia do klanu - rzucił, mrucząc pod koniec, bo naprawdę był wdzięczny ojcu. - Choć mam wrażenie, że mama mnie nienawidzi. No, nie dosłownie, ale rozumiesz. Nie miałem... okazji z nią porozmawiać. Od kiedy to się stało - mruknął nieco posępniej.
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
- Mi nie dziękuj, nie przyłożyłem do tego łapy. To była decyzja Łabędzia, ale cieszę się, że wam się układa. Zamierzacie trochę się sobą nacieszyć, czy raczej zaczynacie powoli rozmawiać o rodzinie? - zapytał. Nie żeby był wścibski czy coś, ale para była ze sobą już jakiś czas, Wyjąca Wilczyca spędziła w klanie Rzeki już trochę księżyców i oboje byli w wieku, w którym rodzicami już można było zostać bez wstydu. Co ważniejsze! On był w odpowiednim wieku do bycia dziadkiem i trochę nie mógł się tego doczekać. Takiego prawdziwego bycia dziadkiem. Dziadkiem, który przychodzi, bawi się ze swoimi wnukami, ale nie musi ich wychowywać, bo ich rodzice znikają jeden po drugim. Nie zamierzał rzecz jasna naciskać ani na Strumyka, ani na Wilczycę, ale przebierał łapami na samą myśl.
Odchrząknął.
- Wiesz, hm, nie rozmawiam z twoją mamą od dawna, ale bardzo nie chciała, żeby Wilczyca tu przychodziła. Uważa, że skończycie jak Topik i Huba. Z góry zakłada, że jej nie lubi. Nie jest zła na ciebie, ale... wiesz. Ja bym się nie przejmował, w końcu jej przejdzie. - albo i nie. W sumie nie wiadomo.
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Wysoki, o długim, niebieskim na czubku głowy, uszach, policzkach i przy nosie oraz tułowiu i ogonie futrze. Reszta ciała biała, a na niebieskich plamach występuje ciemniejsze, tygrysie pręgowanie, choć trzeba się trochę przyjrzeć, by te pręgi dostrzec. Należy do jednych z tych wyższych kotów, co zdecydowanie odziedziczył, oraz porządnie zbudowanych, jak przystało na wojownika, ale mimo to smukły i szczupły, pod tymi mięśniami, nie ma zbędnej masy tłuszczowej, przez co mięśnie tylko trochę wybijają się przez futro. Oczy niebieskie.
Niby nie odzywał się dużo w trakcie negocjacji o przyjęcie Wilczek do klanu, sam Strumyk też zresztą dużo wtedy milczał, żeby nie było, zresztą o większości tej historii, którą opowiadała kotka też nie wiedział, bo nie chciała mu ze szczegółami niczego nie opowiadać, by nie robić tego dwa razy. Ale, mimo wszystko, nie krzyczał, by tego nie robić, nie wtrącał z żadnymi negatywnymi myślami na ten temat, po prostu... akceptował. I swego czasu zapewnił syna, że postara się coś zrobić i sam go przekonywał, by zrobił krok w stronę kotki.
- Ale mimo wszystko... nie wiem, nie powiedziałeś wtedy nic negatywnego. Nie szepnąłeś Łabędziej Gwieździe, by po prostu się nie zgadzał, nie wyraziłeś żadnego niezadowolenia ani wtedy ani wcześniej ani teraz - wymienił za co konkretnie były te podziękowania. - No i, że nas wspierasz, bo sam mi poradziłeś, żebym jej powiedział co czuję, nie? - rzucił. Dobrze było mieć w kimś oparcie. A wiedział, że od ojca i Kałuży takie otrzymuje i serce mu rosło z radości.
Na następne pytanie zaś, o dziwo, się nie zapowietrzył, tylko delikatnie uśmiechnął. Chyba w końcu minął mu wiek, gdzie rozmowa na takie tematy wywoływała nieśmiałość i wstyd oraz chęć szybkiej zmiany tematu.
- Nie rozmawialiśmy o tym, ale chyba... chciałbym zacząć o tym myśleć. Nie wiem, czy tak od razu po tym, jak Wilczek zostanie już oficjalnie wojowniczką, bo myślę że mogłoby to dziwnie wyglądać, ale... - urwał, bo może niekoniecznie dobrze jeszcze się czuł w myślach, które właśnie wypowiedział na głos, ale zdecydowanie był gotów, by odbyć z partnerką podobną rozmowę.
- Sam się z nią o to pokłóciłem i powiedziała mi, że to się dobrze nie skończy, że historia się powtórzy... ale nie rozumiem, dlaczego by miała. Na pewno nie jesteśmy jedyną poza nimi miedzyklanową parą, która zdecydowała się na mieszkanie w jednym klanie, na pewno nie popełnimy tych samych błędów. Żadne z nas nigdzie się nie wybiera, a już na pewno nie do Gwiezdnego Klanu - mruknął, wzdychając cicho. Miał nadzieję, że jej przejdzie. Koniecznie potrzebował z nią porozmawiać, uspokoić ją, ale obawiał się, że dopóki nie mienie parę księżyców, oni odchowają kocięta, które zostaną już terminatorami, a nadal nic się nie stanie to... to nie będzie chciała słuchać.
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
— Powiedziałem Łabędziowi to samo co tobie. Jako Zastępca nie mogę być temu przychylny i nie jest do końca zgodne z moimi przekonaniami, ale jako ojciec… cóż, zależy mi na twoim szczęściu. Jesteś moim synem, to chyba normalne. — przyznał. Sam uważał, że Wojownik który przysięgał wierność swojemu klanowi wiedział, dlaczego to nie było właściwe. Nikt nie zabraniał zawierać znajomosci poza klanem, ale należało pamiętać, komu należało dochować wierności. Dla swoich dzieci sprowadziłby jednak nawet i gwiazdkę z nieba, gdyby taka była potrzeba, więc nie mógł mieć ani do Strumyka, ani do Wilczycy pretensji. Szczególnie, że w pewien sposób sam ich ku sobie pchał.
— Cieszę się, że to słyszę. Dojrzałeś, młody. Porozmawiajcie o tym na spokojnie, jeśli po jej ceremonii będziecie gotowi, to proszę bardzo. Jeśli będziecie potrzebować jeszcze trochę czasu, to też dobrze. Gdybyście tego potrzebowali, to wam pomogę. — uśmiechnął się lekko. Jeszcze nie tak dawno temu Strumyk mówił że nie wie czy chce zakładać rodzinę i czerwienił się na jakąkolwiek wzmiankę o tym. Teraz sam przyznał że powoli zaczynał o tym myśleć i wiele wskazywało na to, że byli tego zdecydowanie bliżej niż dalej. To dobrze. Dobrze że im się układało.
— Twoja mama… jest trochę przewrażliwiona. Po śmierci Topik jest oderwana od rzeczywistości i ciężko do niej dotrzeć. Nie jesteście w stanie przewidzieć, kiedy coś was zaatakuje na polowaniu, ale takie rzeczy się zdarzają i to czy jesteście w jednym klanie, czy nie, nie ma znaczenia. Daj jej trochę czasu. — może jej przejdzie. A może nie. Kto wie.
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Wysoki, o długim, niebieskim na czubku głowy, uszach, policzkach i przy nosie oraz tułowiu i ogonie futrze. Reszta ciała biała, a na niebieskich plamach występuje ciemniejsze, tygrysie pręgowanie, choć trzeba się trochę przyjrzeć, by te pręgi dostrzec. Należy do jednych z tych wyższych kotów, co zdecydowanie odziedziczył, oraz porządnie zbudowanych, jak przystało na wojownika, ale mimo to smukły i szczupły, pod tymi mięśniami, nie ma zbędnej masy tłuszczowej, przez co mięśnie tylko trochę wybijają się przez futro. Oczy niebieskie.
Zamruczał z zadowoleniem słysząc słowa ojca. Cieszył się, że mimo swoich wewnętrznych przemyśleń na ten temat, tego że nie był do końca zachwycony takim pomysłem, to mimo wszystko nie stał im na drodze. Można powiedzieć, że wygrał życie będąc synem zastępcy, który miał do powiedzenia nieco więcej, mimo że nie wychylał się do przodu, zapewne dlatego, by nie kolidowały ze sobą jego myśli i obowiązki. Rozumiał, że wiele kotów mogło tego nie popierać. On sam krzywo patrzył na związek Topik i Huby, nie dowierzając, że można się zakochać w kimś z innego klanu, bo przysparza to tylko cierpień. Ale teraz? Myślał zupełnie inaczej. I choć wiedział, że to teoretyczna zdrada klanu, któremu przyrzekało się stać w jego obronie i być mu wiernym, to gdy już doszło co do czego, to wiedział, że nie byłby w stanie zaatakować Wilczek w razie jakiejś wojny, czy po prostu żyć bez niej.
- Jasne, jak coś, to wiem, gdzie cię szukać - rzucił, poruszając wąsami w rozbawieniu, nieco unosząc kąciki pyska. Kto by pomyślał, że teraz tak po prostu rozmawiali o potencjalnych dzieciach jego i Wilczycy, kiedy to jeszcze niedawno krew mu wrzała w żyłach, kiedy tylko pomyślał o tym, by jej w ogóle powiedzieć, że mu się podoba? Niebywałe! Naprawdę chyba dorastał. Ale kiedyś by się przydało, skoro zbliżał się do 50, nie?
- Mam nadzieję... nie chcę, by... nie wiem, było między nami tak, jak teraz. Mimo wszystko chciałbym, by bardziej się z tego cieszyła, by była tego częścią, a... mam wrażenie, że z tym jest ciężko - westchnął cicho. Wiedział o tym, że z kociętami, które znalazła była związana nieciekawa historia, podczas której jego rodzice się pokłócili, a matka jeszcze bardziej wydawała się od nich odsunąć. Od wszystkich. - Wy też jesteście teraz pokłóceni, prawda? - spytał powoli.
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
— Dokładnie, wiesz gdzie jest moje legowisko. — mruknął, choć i to mogło się niebawem zmienić. Łabędź nie był najmłodszy, Noc nie miał pojęcia jak wiele i czy w ogóle stracił już jakieś życia, ale widmo przejęcia władzy było coraz większe. Kiedy przyjdzie czas, musiał sobie poradzić. Nie było innej opcji, nie było odwrotu. Faktem jednak było, że ostatni czas był dla Zastępcy ciężki i pełen burz.
— Nie wiem, co ci powiedzieć. Jest z nią ciężko i nie wiem co z tym zrobić. — przyznał. Najpierw wypadałoby z nią o tym porozmawiać, przyznać się do tego, co zaszło z Poetą i znaleźć jakieś rozwiązanie tego wszystkiego, ale tak bardzo nie miał na to ochoty i siły. Kochał ją całym sercem, ale w ostatnim czasie bardzo ciężko było się z nią porozumieć.
— Tak jakby. Twierdziła, że ma pełne prawo do tych kociąt i chce je wychować sama. Beze mnie. Chciała jedno nazwać Topik, ale nie zgodziłem się na to, pewnie sam rozumiesz dlaczego. Nie mogłem jej pozwolić się nimi opiekować, uważam że nie jest w stanie tego zrobić. — uważał, że Siniak była z YT pochłonięta przez żałobę, żeby była w stanie odpowiednio zająć sie kociętami. Powinna, przede wszystkim, zająć się sobą.
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku