Mistrz: Wydmowy Wiatr ( Płeć: kotka Matka: Okoniowy Ogon[NPC] Ojciec: Gilowe Gardło[NPC] Partner: A może partnerka?
Mgiełka to mała puszysta, lecz krótkowłosa kotka o ładnej srebrnej sierści z czarnymi klasycznymi pręgami.
Futro jest krótkie i lekko odstające od ciała. Długi ogon zaokrąglony przy końcu. Szczupła sylwetka i długie łapy. Porusza się szybkim lecz delikatnym krokiem.
Okrągła głowa z zaokrąglonymi na końcu uszami. Kotka posiada duże okrągłe zielone oczy o dość szerokim rozstawieniu. W jej spojrzeniu widać ciekawość. Pyszczek zakończony różowym trójkątnym nosem.
W skrócie cała mama
Mgiełka to ciekawska, lecz rozważna kotka o pogodnym charakterze. Bardzo opiekuńcza w stosunku do swojego brata. Pilnuje go jak własnego ogona. Jest niecierpliwa i niezdarna. Kotka jest miła dla innych kotów, lecz czasami bywa nieśmiała.
Zębata Łapa [KC] Płatek [KG]
Faktycznie dużo zebrała. Będzie musiała odstapić trochę starszyznie. Mglista uwilbiała siedzić w ciszy, aż było dziwne jak taka kotka gdzie wszędzie jej pełno może lubić ciszę, ale tak właśnie było - tak woda jest lodowata! Przekonałam się na treningu - łowilismy ryby, a póżniej pływalyśmy - bry! Pływanie było w porządku, ale te wspomnienie lodowatej wody nie było za ciekawe - Wiesz, bo chcialabym cię przeprosić za to w Chrusniaku - opuściła wzrok lekko zażenowana swoim postępowaniem - ja poprostu... nie wiedziałam czy mogę, ale było to... nie miłe... przepraszam - zamilkła czekając co powie. Nadal siedziała wpatrzona w ziemię. Bała się na niego spojrzeć. Wyszla na taką głupią i najgorsze było to, że uraziła tym Deszcza.
Niebieski, szorstkowłosy kot; wysoki; długie łapy; szczupły z delikatnym zarysem mięśni; ogon długi i chudy; ślepia w kolorze zieleni wpadającej w niebieski. [więcej w KP]
[Deszczowa Łapa dojrzewa, a wraz z nim opis jego charakteru się zmienia; tbc]
Srocza Łapa [KG], Śnieżna Bryza [GK]
Wzdrygnął się na myśl o wodzie. Okropne.
- Jastrzębi Szpon mówiła, że nauka pływania i łowienia ryb jeszcze przede mną - miauknął niezbyt zachwycony. Wyraźnie nie miał ochoty na moczenie futra. Biedny Borsuk. I biedna Mgiełka, że Wydmowy Wiatr w ogóle kazała jej coś takiego robić. - Na pewno czujesz jeszcze... Właściwie czym się łowi ryby? - dopytał. Nie wiedział, co mogło Mgiełce przy przy tym odmarznąć. Oczy nie pysk. Nie wiedział, jakby zareagował, gdyby okazało się, że musi wsadzić łeb pod wodę.
Stojąc przyglądał się swojej rozmówczyni. Kotka zdawała się smutna, zakłopotana. Kocur przestał już myśleć, że chodziło o mech. Kto byłby tak uczuciowych w jego sprawie? To co usłyszał zdziwiło go. Czyli kotka to pamiętała! Zdziwił się. Myślał, że był jedynym, który w ogóle. Poruszył końcówką ogona, myśląc.
- Nic się nie stało... - miauknął, przechylając łeb. Niepotrzebnie się smuciła. Nie chciał nigdy sprawić przykrości. Ani być powodem do smucenia się. - Byliśmy kociakami. - Przynajmniej ja byłem. - Wtedy robi się różnie nierozważne rzeczy.
Stuknął ją niebieskim ogonem na pocieszenie. - Nie przejmuj się tym. Ja już dawno zapomniałem. Kłamca.
Mistrz: Wydmowy Wiatr ( Płeć: kotka Matka: Okoniowy Ogon[NPC] Ojciec: Gilowe Gardło[NPC] Partner: A może partnerka?
Mgiełka to mała puszysta, lecz krótkowłosa kotka o ładnej srebrnej sierści z czarnymi klasycznymi pręgami.
Futro jest krótkie i lekko odstające od ciała. Długi ogon zaokrąglony przy końcu. Szczupła sylwetka i długie łapy. Porusza się szybkim lecz delikatnym krokiem.
Okrągła głowa z zaokrąglonymi na końcu uszami. Kotka posiada duże okrągłe zielone oczy o dość szerokim rozstawieniu. W jej spojrzeniu widać ciekawość. Pyszczek zakończony różowym trójkątnym nosem.
W skrócie cała mama
Mgiełka to ciekawska, lecz rozważna kotka o pogodnym charakterze. Bardzo opiekuńcza w stosunku do swojego brata. Pilnuje go jak własnego ogona. Jest niecierpliwa i niezdarna. Kotka jest miła dla innych kotów, lecz czasami bywa nieśmiała.
Zębata Łapa [KC] Płatek [KG]
// Przepraszam za zamieszanie, ale wolę chyba w ten sposób pisać
Czym się łowi. Wydma nauczyła mnie jednego sposobu, ale wydaje mi się, że może ich być kilka - Na początku musisz włożyć ogon do wody, a póżniej jak ryba podpłynie wyławiasz ją łapą i zabijasz - o tak takie niby banalne, a jednak taka ryba jest szybsza i do tego śliska. Zanim się zorientowałam ryba rozpoczeła ucieczkę z powrotem do wody - wydaje mi się, że można jeszcze ją wyłowić pyskiem - pewnie się da, ale nie zamierzam próbować.
Pokiwałam głową chodź nadal czułam się nieswojo. Pomógło mi stuknięcie przez niebieskiego ogonem i nagle zdałam sobie sprawę, że nigdy nikt mi czegoś takiego nie zrobił - dziwne, bo ja zawsze to robiłam. Miłe. Dobrze, że przeprosiłam, bo wyrzuty sumienia goniłyby mnie już do Gwiezdnego Klanu. Spojrzałam na kupkę mchu - zdecydowanie wystarczy - Wracamy? - spojrzałam na niego zdając sobie sprawę, że wzrok miałam ciągle wlepiony w ziemię. Uśmiechnęłam się lekko - drobne kłamstewko i tyle.
Niebieski, szorstkowłosy kot; wysoki; długie łapy; szczupły z delikatnym zarysem mięśni; ogon długi i chudy; ślepia w kolorze zieleni wpadającej w niebieski. [więcej w KP]
[Deszczowa Łapa dojrzewa, a wraz z nim opis jego charakteru się zmienia; tbc]
Srocza Łapa [KG], Śnieżna Bryza [GK]
/ Żadne zamieszanie :D. Tak w sumie Mgiełka jeszcze bardziej uroczo brzmi :3.
Niebieski kot zrobił żałościwą minę. Trochę chciał rozbawić kotkę, a trochę naprawdę zasmucił się na wieść, że jednak cokolwiek trzeba wkładać do wody.
- Dobrze, że mam ogon długi. Jak włożę trochę go do wody, to jeśli odpadnie z zimna zostanie pozostała część - odpowiedział poważnym tonem, po czym się zaśmiał. Łowienei ryb zostawi kotom, które bardziej niż on tolerują zimno. Albo będzie musiał przytyć, ale to należało do bardzo trudnych zadań w Porze Nagich Drzew. - Dzięki - uśmiechnął się i kiwnął łebkiem. Dobrze wiedzieć, jak nie zginąć z głodu, jeśli niczego w pobliżu nie będzie mógł znaleźć.
Dostrzegł, że kotka nadal się peszy, jakby nie wybaczyła sobie tego jednak. Deszcz pamiętał, że był zraniony. Mgiełka była dla niego bardzo miła. Może rzeczywiście wtedy się zagalopował. Może chciał zbyt wiele, o ile w ogóle rozumiał o co mu chodziło. W końcu był tylko maluchem, którym rodzice się nie interesowali, a on musiał być odpowiedzialny za całe swoje rodzeństwo. Zastanowił się chwilę, by dojść do wniosku, że ufa kotce i bardzo ją lubi. To na razie mu wystarczyło. Jej chyba też, bo podniosła na niego wzrok, patrząc się teraz swoimi zielonymi oczami.
Na propozycję Mgiełki kocur zamruczał przytakująco, nie przestając się delikatnie uśmiechać.
- Oczywiście - przytaknął. - Musimy zdążyć nim Liliowa Sadzawka zmieni się w Zamarzniętą Sadzawkę - zażartował, po czym nabrał tyle mchu, ile tylko potrafił i ruszył w stronę obozu, jak tylko Mgiełka także to zrobiła. I tak jeszcze kilka razy będą musieli tutaj przybiegać po swoje zbiory.
Mistrz: Wydmowy Wiatr ( Płeć: kotka Matka: Okoniowy Ogon[NPC] Ojciec: Gilowe Gardło[NPC] Partner: A może partnerka?
Mgiełka to mała puszysta, lecz krótkowłosa kotka o ładnej srebrnej sierści z czarnymi klasycznymi pręgami.
Futro jest krótkie i lekko odstające od ciała. Długi ogon zaokrąglony przy końcu. Szczupła sylwetka i długie łapy. Porusza się szybkim lecz delikatnym krokiem.
Okrągła głowa z zaokrąglonymi na końcu uszami. Kotka posiada duże okrągłe zielone oczy o dość szerokim rozstawieniu. W jej spojrzeniu widać ciekawość. Pyszczek zakończony różowym trójkątnym nosem.
W skrócie cała mama
Mgiełka to ciekawska, lecz rozważna kotka o pogodnym charakterze. Bardzo opiekuńcza w stosunku do swojego brata. Pilnuje go jak własnego ogona. Jest niecierpliwa i niezdarna. Kotka jest miła dla innych kotów, lecz czasami bywa nieśmiała.
Zębata Łapa [KC] Płatek [KG]
No tak dobrze, że mamy długie ogony, bo inaczej ogona już byśmy nie mieli. Przynajmniej ona nie. Taka Mgiełka bez ogona. Podsunęłam aż ogon pod siebie żeby to zobaczyć - no to by było na tyle - nie ma za co - uśmiechnęłam się podbiegając w stronę kupki. Ha! To teraz zobaczymy kto weżmię więcej - uważaj na swój ogon! - puściłam do niego oczko i pobiegliśmy do obozu. Tak prawda wracać to będą jeszcze parę razy. Z jednej strony ganianie w jedną, a to w drugą wydaje się zabawnym zajęciem, a kiedy wyobrażasz sobie jak inne koty widzą takich debili robi się jeszcze zabawniej.
Sierść w kolorze piasku, zawsze czysta i lśniąca - oto znak rozpoznawszy Rzecznej medyczki. Pokryta jest niewiele ciemniejszymi pręgami, które na bokach układają się w grube zawijasy. Nie brak także mlecznobiałych akcentów, które zdobią jej mordkę, gardło, brzuch, palce oraz końcówkę ogona. Aparycja Księżyc jest zupełnie nieimponująca; przykrótkie łapy noszą smukły, nieco wydłużony korpus oraz zaokrągloną głowę, na której osadzone są nieduże uszy, orzechowe oczy i nos o barwie łososiowej. Jej skóra jest wolna od blizn, za to na brzuchu, bokach i biczowatym ogonie widać niemal łyse fragmenty - efekt zbyt intensywnego czyszczenia futra w momentach stresu. Głos Rzeczniaczki jest dość charakterystyczny; jako że transpłciową kotką musi nad nim pracować, by był wyższy i brzmiał jak głos kotki.
Sztywna jak kłoda, wiecznie poważna perfekcjonistka.
Pora zdecydowanie nie sprzyjała, ale Księżyc liczyła na to, że uda jej się znaleźć pozostałości ziół, by zapełnić nimi składzik. Nie żeby potrzeba była duża; pomocnica medyka potrzebowała rozprostować łapy, wytracić nieco energii. Śmierć Świetlikowej Gwiazdy oraz zaginięcie Słońca przytłoczyły ją do tego stopnia, że nie wiedziała co ze sobą zrobić, stąd też ostatecznie podjęła decyzję, by poszukać nieco medykamentów. Albo chociaż pochodzić, nawet jeśli nie udałoby jej się nic znaleźć. Jednak nim jeszcze nawet dobrze wyszła z obozu, usłyszała za sobą Ćmią Łapę. Po krótkiej wymianie zdań, córka Ubłoconej Mordki z ciężkim westchnieniem zgodziła się zabrać ze sobą czarną terminatorkę, choć zdecydowanie wolałaby iść sama. Jednak ta nie była już taka młoda i niedoświadczona, a Księżyc zdecydowała, że tego dnia było jej już wszystko jedno. Jej zmęczone spojrzenie padło na Ognistopręgą, która była jedynym doświadczonym wojownikiem w zasięgu wzroku. Pomocnica medyka na moment się zawahała, po czym zdecydowała się podejść do kocicy. Już dawno przestała być kociakiem, więc kocięce konflikty nie miały znaczenia. Zapytała ją, czy nie chciałaby im towarzyszyć w trakcie poszukiwania ziół poprzez polowanie w okolicy, jako swego rodzaju stróż, w razie gdyby coś poszło nie tak; gdy rudopręga się zgodziła, nieduża grupka wyruszyła. Księżycowy Pył normalnie wychodziła sama, ale skoro brała na siebie w taki sposób odpowiedzialność za Ćmią Łapę, nie chciała ryzykować, że coś złego się stanie bez kogoś innego w pobliżu do pomocy. Mimo wszystko kremowa kotka była zbyt słaba, by obronić kogokolwiek przed poważniejszym zagrożeniem, a wypadki zawsze mogły się zdarzyć. Gdy była sama, mogła zwyczajnie się wycofać lub uciec, ale z kimś innym pod opieką... to nie było takie proste.
W pobliżu Błyszczących Głazów Księżyc kiwnęła głową w kierunku Ognistopręgiej, dając jej znać, że mogła już ruszyć w swoją stronę, ale pozostawała w zasięgu słuchu. Po tym odwróciła głowę ku Ćmiej Łapie i nakazała jej iść za sobą. Zbliżyła się do kamienistego podłoża i ruszyła wzdłuż niego, próbując wypatrzeć rośliny, które mogłyby nadać się do użytku. Niektóre z medykamentów rosły między skałami; możliwe, że coś się jeszcze ostało. Zawsze warto było sprawdzić.
//ćma, ogni, zapraszam. uvu
x
x
x x x x x x xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚
mybirds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we havefewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline fromthrowing fuel to the fireof that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring menothing that.
Kotka ma krótką sierść w kolorze intensywnie rudym, pokrytą nieco ciemniejszymi pręgami (pręgowanie tygrysie). Charakterystycznego wyglądu dodaje jej biały pyszczek oraz ciemniejszy kolor końcówek uszu. Jest nieco większa i mocniej zbudowana niż przeciętne kotki w jej wieku. Oczy ma koloru bursztynowego. Od innych kotów łatwo można ją rozpoznać patrząc na jej puchaty ogon, który nienaturalnie przekrzywia się w lewo. Od urodzenia przeszkadzał on kotce w swobodnym poruszaniu się - został jednak naprawiony przez medyka i od tego czasu funkcjonuje prawidłowo, jednak wygląda nieco inaczej niż ogony innych kotów. W dodatku zdarza się jej być nieco niezdarną, ponieważ jej rozwój przebiegał inaczej niż u przeciętnego kociaka.
Z nieco wycofanej, nieśmiałej kotki przeistoczyła się w jedną z najodważniejszych kocic w Klanie Rzeki - o ile nie w całym lesie. Nie jest może zbyt wygadana czy charyzmatyczna, ale zdecydowanie nie boi się wyrażać swojej opinii, a jej wypowiedzi są zawsze przemyślane. Przez zdecydowaną większość swojego życia na pierwszym miejscu stawiała sprawy Klanu Rzeki i jest gotowa do poświęceń, co niejednokrotnie udowodniła ratując życia współklanowiczom. Po przejściu do Starszyzny jednak przestała być na bieżąco ze sprawami Klanu, skupiając się bardziej na swojej rodzinie.
Gradowy Podmuch (KW), Bagienna Trzcina (KC), Dymne Niebo (KC), Kamienny Potok (KG), Niski Krok (GK), Lady (P/Z), Kacza Łapa (KR)
Ognistopręga w zasadzie nie spodziewała się, że Księżycowy Pył kiedykolwiek z własnej woli poprosi ją o pomoc i towarzystwo. Od czasu problemów, jakie ona i Rudzik mieli z bliźniakami, raczej nie miała z nimi bliższego kontaktu - nie była pewna, czy którekolwiek z nich ma w ogóle ochotę jeszcze z nią rozmawiać. Mimo zdziwienia zgodziła się jednak bez wahania towarzyszyć Pomocnicy Medyka w wyprawie na ziółka. Sama po spędzeniu księżyców w kociarni, a potem zajmując się kociakami rozłażącymi się po Obozie, była spragniona tego typu przygód. Może przy okazji uda się nawet nawiązać jakiś lepszy kontakt z kotką?
Na to chyba nie było zbyt wielu szans, bo córka Ubłoconej Mordki nie była zbyt rozmowna - z resztą towarzysząca jej Ćmia Łapa również. Cóż, Ognik nie zamierzała naciskać. Gdy znalazły się w odpowiednim miejscu, rozdzieliły się. Bursztynowooka uważała jednak, żeby nie oddalać się zbytnio: w razie problemów na jedno zawołanie zjawi się przy kocicach. Sama odeszła nieco w bok i zaczęła poszukiwania zwierzyny. Szła ostrożnie, wytężając wszystkie zmysły. Szukała wzrokiem, słuchem i węchem, skupiając się na tym zadaniu aby nie przeoczyć żadnego tropu.
Księżycowy Pył rozglądała się za roślinami, próbując wypatrzeć wśród nich potencjalne medykamenty. Niestety, przez to trochę mniej patrzyła pod własne łapy, a kamieniste podłoże nie było najprzyjemniejszym dla kocich łapek, w szczególności poduszek. Przednia, prawa łapa omsknęła jej się na jednym z większych kamyczków i kotka poczuła lekkie ukłucie bólu. Kamyk obtarł jej skórę na jednej z poduszek - nie na tyle, by uniemożliwić jej sprawne poruszanie się, jednak niestety, przy niektórych krokach mogła odczuwać dyskomfort, zwłaszcza idąc po tak nieregularnym podłożu.
Panie dzieju, ja to już nie jednych takich przeżyłam.
Panie dzieju, nie jedno widziałam, gdy się tak tu kręciłam.
Nosiłam wdechy takich, wdechy takich, wdechy takich cnych
Nosiłam gnojów jak but głupich, tych do cna, tych do cna złych.
Sierść w kolorze piasku, zawsze czysta i lśniąca - oto znak rozpoznawszy Rzecznej medyczki. Pokryta jest niewiele ciemniejszymi pręgami, które na bokach układają się w grube zawijasy. Nie brak także mlecznobiałych akcentów, które zdobią jej mordkę, gardło, brzuch, palce oraz końcówkę ogona. Aparycja Księżyc jest zupełnie nieimponująca; przykrótkie łapy noszą smukły, nieco wydłużony korpus oraz zaokrągloną głowę, na której osadzone są nieduże uszy, orzechowe oczy i nos o barwie łososiowej. Jej skóra jest wolna od blizn, za to na brzuchu, bokach i biczowatym ogonie widać niemal łyse fragmenty - efekt zbyt intensywnego czyszczenia futra w momentach stresu. Głos Rzeczniaczki jest dość charakterystyczny; jako że transpłciową kotką musi nad nim pracować, by był wyższy i brzmiał jak głos kotki.
Sztywna jak kłoda, wiecznie poważna perfekcjonistka.
Wojowniczka nie musiała długo szukać tropu. W pewnym momencie na śniegu mogła dostrzec drobne ślady. Dość szybko rozpoznała towarzyszącą im woń wróbla. Parę kroków dalej zauważyła brązowego ptaszka o szarej "czapce" na głowie, który uparcie próbował wydziobać jakieś resztki w miejscu, gdzie śnieg odkrywał ziemię. Najwyraźniej za bardzo się oddalił od siedzib ludzkich, albo dopiero leciał w ich kierunku. Nie zdążył jeszcze zauważyć zagrożenia, ale był dość czujny.
Pomocnica medyka gwałtownie wciągnęła powietrze przez zaciśnięte zęby, kiedy jej łapa ześlizgnęła się z jednego z kamieni, co spowodowało drobne uszkodzenie skóry. Po krótkiej chwili przestało tak boleć, ale stawianie łapy na ziemi sprawiało dyskomfort. Księżyc położyła uszy po sobie, jednak uspokoiła się, gdy zauważyła, że obrażenia nie były duże; ciągłość skóry nie została przerwana, więc nie było co się przejmować. Postanowiła trochę bardziej uważać na podłoże, żeby bardziej nie podrażnić otarcia. Kątem oka zerkała na Ćmią Łapę, która podążała za nią, zgodnie z poleceniem. Lepiej, żeby tak było, bo córce Ubłoconej Mordki nie uśmiechało się jej szukać, w razie gdyby ta za bardzo się oddaliła. Kremowa kotka westchnęła ciężko, idąc dalej i próbując dojrzeć lub wyczuć jakieś zioła.
x
x
x x x x x x xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚
mybirds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we havefewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline fromthrowing fuel to the fireof that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring menothing that.
Kotka ma krótką sierść w kolorze intensywnie rudym, pokrytą nieco ciemniejszymi pręgami (pręgowanie tygrysie). Charakterystycznego wyglądu dodaje jej biały pyszczek oraz ciemniejszy kolor końcówek uszu. Jest nieco większa i mocniej zbudowana niż przeciętne kotki w jej wieku. Oczy ma koloru bursztynowego. Od innych kotów łatwo można ją rozpoznać patrząc na jej puchaty ogon, który nienaturalnie przekrzywia się w lewo. Od urodzenia przeszkadzał on kotce w swobodnym poruszaniu się - został jednak naprawiony przez medyka i od tego czasu funkcjonuje prawidłowo, jednak wygląda nieco inaczej niż ogony innych kotów. W dodatku zdarza się jej być nieco niezdarną, ponieważ jej rozwój przebiegał inaczej niż u przeciętnego kociaka.
Z nieco wycofanej, nieśmiałej kotki przeistoczyła się w jedną z najodważniejszych kocic w Klanie Rzeki - o ile nie w całym lesie. Nie jest może zbyt wygadana czy charyzmatyczna, ale zdecydowanie nie boi się wyrażać swojej opinii, a jej wypowiedzi są zawsze przemyślane. Przez zdecydowaną większość swojego życia na pierwszym miejscu stawiała sprawy Klanu Rzeki i jest gotowa do poświęceń, co niejednokrotnie udowodniła ratując życia współklanowiczom. Po przejściu do Starszyzny jednak przestała być na bieżąco ze sprawami Klanu, skupiając się bardziej na swojej rodzinie.
Gradowy Podmuch (KW), Bagienna Trzcina (KC), Dymne Niebo (KC), Kamienny Potok (KG), Niski Krok (GK), Lady (P/Z), Kacza Łapa (KR)
Znalazła więc pierwszy trop. Trafiła jedynie na niewielkiego wróbelka, ale Ognik nigdy nie była wybredna. Zbliżała się do ptaszka ostrożnie stawiając łapy i patrząc, by nie nadepnąć przez przypadek na jakiś patyczek. Starała się ukrywać za jakimiś roślinkami, żeby wróbel jej nie dostrzegł, podchodziła też do niego od boku, idąc na ugiętych łapach. Pilnowała, żeby nie szurać brzuchem po ziemi i trzymać ogon w odpowiedniej pozycji. Gdy tak ostrożnie zbliżyła się do ptaszka, wybiła się nagle z tylnych łap i skoczyła w jego stronę wyciągając pazury. Celowała w skrzydła - planowała najpierw je uszkodzić, a potem szybko dobić niewielkie stworzonko.
Księżycowy Pył kontynuowała szukanie mimo lekkiego dyskomfortu, jaki odczuwała przy chodzeniu. Rozglądała się uważnie za ziołami, niestety nie mogła dostrzec niczego, co przydałoby się jej w Lecznicy.
Panie dzieju, ja to już nie jednych takich przeżyłam.
Panie dzieju, nie jedno widziałam, gdy się tak tu kręciłam.
Nosiłam wdechy takich, wdechy takich, wdechy takich cnych
Nosiłam gnojów jak but głupich, tych do cna, tych do cna złych.
Sierść w kolorze piasku, zawsze czysta i lśniąca - oto znak rozpoznawszy Rzecznej medyczki. Pokryta jest niewiele ciemniejszymi pręgami, które na bokach układają się w grube zawijasy. Nie brak także mlecznobiałych akcentów, które zdobią jej mordkę, gardło, brzuch, palce oraz końcówkę ogona. Aparycja Księżyc jest zupełnie nieimponująca; przykrótkie łapy noszą smukły, nieco wydłużony korpus oraz zaokrągloną głowę, na której osadzone są nieduże uszy, orzechowe oczy i nos o barwie łososiowej. Jej skóra jest wolna od blizn, za to na brzuchu, bokach i biczowatym ogonie widać niemal łyse fragmenty - efekt zbyt intensywnego czyszczenia futra w momentach stresu. Głos Rzeczniaczki jest dość charakterystyczny; jako że transpłciową kotką musi nad nim pracować, by był wyższy i brzmiał jak głos kotki.
Sztywna jak kłoda, wiecznie poważna perfekcjonistka.
Choć sama w sobie technika wojowniczki nie była zła, to zapomniała o paru drobnych szczegółach, które przesądziły o wyniku tych podchodów; wiatr uprzedził wróbelka o nadchodzącym drapieżniku. Zwierzątko z przerażeniem oderwało się od ziemi, jednak z lekkim opóźnieniem, przez co pazury zahaczyły o jedno ze skrzydeł. To na chwilę zachwiało równowagę ptaka, dzięki czemu Ognistopręga wciąż miała szansę go złapać.
Na pytanie ze strony terminatorki Księżycowy Pył kiwnęła sztywno głową. Drobne otarcie nie było czymś, co mogłoby ją zatrzymać, gdy tak bardzo potrzebowała zająć umysł czymkolwiek. Choć z zewnątrz nie wydawała się być tak przepełniona energią i entuzjastyczna jak Ćma, jej łapy mrowiły nieprzyjemnie, zmuszając ją do wyjścia z Królikarni. Nie lubiła poddawać się bezcelowym rozważaniom, które powracały do niej uparcie niczym irytujące owady. Była kotem, który twardo stąpał po ziemi i potrzebował zajęcia, któremu mógłby się poświęcić. Inaczej robiła się niespokojna. W jej głowie pojawiały się myśli, które wywoływały określone emocje i stany, których ona w większości nie rozumiała. Nie potrzebowała tego.
Pomocnica medyka przystanęła na moment i westchnęła ciężko; jej mordka wyraźnie się zachmurzyła. Nie mogła nic znaleźć, co było nieco frustrujące, jednak od zawsze posiadała w sobie duże pokłady cierpliwości, jeśli miała określony cel przed sobą. Mimo to mogła podrzucić parę wskazówek Ćmiej Łapie. Chciała znaleźć cokolwiek, co mogłoby znaleźć zastosowanie w lecznicy. Dwie pary oczu to nie jedna. Księżyc przywołała w swojej głowie to, czego nauczyła się na treningu. Rośliny rosnące na terenach kamiennych, tego na razie szukali. Później zamierzała się przenieść w okolice Grzmiącej Rzeki, ale nie była pewna, czy o tej porze znalazłaby tam wiele. Warto jednak było spróbować, jednak trochę później.
- Wysoka roślina... w miękkich włosach. Białe kwiaty... albo ich resztki. - Wątpiła, aby o tej porze wiele się z nich zachowało. - Krzew, zdrewniały u nasady. Kwiaty... fioletowe. Małe. Niska krzewinka, która rozgałęzia się. Podwinięte liście. Drobne kwiaty. Dalej... żółty kwiat z bladą łodygą. Czerwone liście. Roślina, bardzo wysoka... kwiaty żółte, liście małe. Wąskie. Roślina ze zwisającymi kwiatami, dużymi. Łodyga szorstka. Inna... drobna, delikatna. Tworzy łany. Kwiaty... białe. Pajęczyna... znasz. - Każdy zna. - Jeśli wyczujesz bardzo słodką woń... mów. To miód - powiedziała, tym samym kończąc krótki wykład.
Córka Ubłoconej Mordki starała się robić przerwy pomiędzy wymienianiem każdej rośliny, by nieumyślnie nie zmylić Ćmiej Łapy. Nie lubiła dużo mówić, ale skoro zioła i tak nie pojawiały się w zasięgu wzroku czy węchu, zdecydowała w międzyczasie poszukiwań przekazać terminatorce to, co trzeba. Na tym etapie wiedza medyczna wydawała się wręcz być wryta w jej umysł, dzięki czemu dużo szybciej przypominała sobie potrzebne informacje. Długo jej zajęło osiągnięcie tego, ale była kotem, który miał wobec siebie wysokie wymagania; musiała zapamiętać wszystko tak, by niczego nigdy nie pomylić. Nie było innej opcji, nie dla niej. Zerknęła kątem oka na Ćmią Łapę, po czym kontynuowała poszukiwania ziół, starając się dostrzec coś pośród kamieni albo wyczuć znajomą woń.
x
x
x x x x x x xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚
mybirds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we havefewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline fromthrowing fuel to the fireof that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring menothing that.
Kotka ma krótką sierść w kolorze intensywnie rudym, pokrytą nieco ciemniejszymi pręgami (pręgowanie tygrysie). Charakterystycznego wyglądu dodaje jej biały pyszczek oraz ciemniejszy kolor końcówek uszu. Jest nieco większa i mocniej zbudowana niż przeciętne kotki w jej wieku. Oczy ma koloru bursztynowego. Od innych kotów łatwo można ją rozpoznać patrząc na jej puchaty ogon, który nienaturalnie przekrzywia się w lewo. Od urodzenia przeszkadzał on kotce w swobodnym poruszaniu się - został jednak naprawiony przez medyka i od tego czasu funkcjonuje prawidłowo, jednak wygląda nieco inaczej niż ogony innych kotów. W dodatku zdarza się jej być nieco niezdarną, ponieważ jej rozwój przebiegał inaczej niż u przeciętnego kociaka.
Z nieco wycofanej, nieśmiałej kotki przeistoczyła się w jedną z najodważniejszych kocic w Klanie Rzeki - o ile nie w całym lesie. Nie jest może zbyt wygadana czy charyzmatyczna, ale zdecydowanie nie boi się wyrażać swojej opinii, a jej wypowiedzi są zawsze przemyślane. Przez zdecydowaną większość swojego życia na pierwszym miejscu stawiała sprawy Klanu Rzeki i jest gotowa do poświęceń, co niejednokrotnie udowodniła ratując życia współklanowiczom. Po przejściu do Starszyzny jednak przestała być na bieżąco ze sprawami Klanu, skupiając się bardziej na swojej rodzinie.
Gradowy Podmuch (KW), Bagienna Trzcina (KC), Dymne Niebo (KC), Kamienny Potok (KG), Niski Krok (GK), Lady (P/Z), Kacza Łapa (KR)
Cóż, nawet doświadczonym wojownikom zdarzają się błędy. Ognistopręga jednak w tym momencie nie miała czasu o tym myśleć. Natychmiast ruszyła instynktownie w pogoń za malutkim ptaszkiem. Gdy odległość między nią a wróbelkiem nieco się zmniejszyła, znowu wyskoczyła w jego stronę i tak jak poprzednio, celowała w skrzydła. Gdyby udało jej się uszkodzić jedno, będzie już miała praktycznie "wróbla w garści", bo pozbawiony możliwości latania ptak raczej nie zdoła jej uciec.
W końcu Pomocnicy Medyka udało się dostrzec przydatną roślinę. Kwiaty tej rośliny były całkiem spore i zwisały ze szczytu łodygi. Cała roślina była pokryta szorstkim meszkiem i wydzielała specyficzny zapach, przez co ciężko było ją pomylić z innym ziołem.
Panie dzieju, ja to już nie jednych takich przeżyłam.
Panie dzieju, nie jedno widziałam, gdy się tak tu kręciłam.
Nosiłam wdechy takich, wdechy takich, wdechy takich cnych
Nosiłam gnojów jak but głupich, tych do cna, tych do cna złych.
Sierść w kolorze piasku, zawsze czysta i lśniąca - oto znak rozpoznawszy Rzecznej medyczki. Pokryta jest niewiele ciemniejszymi pręgami, które na bokach układają się w grube zawijasy. Nie brak także mlecznobiałych akcentów, które zdobią jej mordkę, gardło, brzuch, palce oraz końcówkę ogona. Aparycja Księżyc jest zupełnie nieimponująca; przykrótkie łapy noszą smukły, nieco wydłużony korpus oraz zaokrągloną głowę, na której osadzone są nieduże uszy, orzechowe oczy i nos o barwie łososiowej. Jej skóra jest wolna od blizn, za to na brzuchu, bokach i biczowatym ogonie widać niemal łyse fragmenty - efekt zbyt intensywnego czyszczenia futra w momentach stresu. Głos Rzeczniaczki jest dość charakterystyczny; jako że transpłciową kotką musi nad nim pracować, by był wyższy i brzmiał jak głos kotki.
Sztywna jak kłoda, wiecznie poważna perfekcjonistka.
Pomimo nie najlepszego początku, refleks wojowniczki okazał się być nienaganny. Nim ptak zdążył odbić się do góry i poza zasięg ostrych pazurów, uzbrojona łapa Ognistopręgiej uderzyła w niego z dużą siłą, łamiąc delikatne kości nie tylko w skrzydle wróbla. Zwierzątko bardzo szybko wyzionęło ducha, bez życia padając na pokrytą śniegiem ziemię.
Żadna słodka czy inna woń nie zaszczyciła czarnego nosa Ćmiej Łapy, jednak w pewnym momencie jej uwagę przykuły srebrne nitki. Zawieszone były pomiędzy pozbawionymi liści gałęziami niedużego krzewu, który rósł między kamieniami. Dostęp do nich nie był w żaden sposób utrudniony, jeśli nie liczyć twardej, nierównej powierzchni, na której łatwo było się poślizgnąć albo skaleczyć, gdy się nie było dostatecznie ostrożnym.
Księżycowy Pył nie musiała nawet zgadywać, na jaką roślinę natrafiła. Z zamkniętymi oczami rozpoznałaby zapach ogórecznika, zbyt charakterystyczny, by go pomylić z czymś innym. Niestety, nie było to to, czego poszukiwała. Ogórecznika mieli na pęczki w Królikarni, a nie był on aż tak często stosowany. Owszem, dobrze było mieć zioła w zapasie, ale przechodzenie w przesadę również nie wchodziło w grę, a przynajmniej w tej konkretnej sytuacji. Nie bez powodu parę księżyców temu Łososiowa Łuska nie zebrał ogórecznika, na który natrafił, tylko jej pokazał jak wygląda; od tamtego czasu liczba liści nie zmniejszyła się najpewniej nawet o jeden. Pomocnica medyka namierzyła spojrzeniem Ćmią Łapę, która natrafiła na coś. Po chwili srebrne nitki przykuły uwagę kremowej kotki. Zbliżyła się na parę kroków do terminatorki, mrużąc oczy. Szybko przypomniała sobie ilość pajęczyn, które znajdowały się w składziku(szła na całość nie tylko w kwestii zapamiętywania wyglądu i innych cech ziół, ale także ich liczby w Rzecznej lecznicy). Wypuściła powietrze przez zaciśnięte zęby. Pajęczyny nigdy za wiele, ale skoro czarna kotka tu była, to równie dobrze mogłaby się czegoś nauczyć. Choć Księżyc nigdy nie przyznałaby tego przed samą sobą, ani tym bardziej powiedziała o tym na głos, chodzenie samemu bywało dość... przytłaczające. Szczególnie teraz, gdy nastąpiły pewne zmiany. Dobrze by było mieć kogoś u boku do pomocy w razie, gdyby Łososiowa Łuska nie był pod łapą, przynajmniej dopóki zamiennik nie był głośny i irytujący - najlepiej, gdyby tylko był wypełnieniem przestrzeni, dostrzegającym to, czego jej nie udało się dostrzec. A jeśli trzeba było kogoś nauczyć, to jaki był lepszy sposób na zbieranie doświadczenia niż poprzez próbowanie? Przy aktualnym stanie składzika mogła sobie pozwolić na podjęcie takiej decyzji. A w razie czego... mogła zacząć regularniej wychodzić w poszukiwaniu pajęczyny, gdyby w przyszłości zaszła taka konieczność.
- Ćma - rzuciła, chcąc zwrócić na siebie uwagę kotki. - Znajdź podłużną gałązkę... i nawiń na nią pajęczynę. Ostrożnie. Pajęczyna... się lepi - wytłumaczyła najlepiej jak była w stanie, po czym zacisnęła na moment zęby, wyraźnie się nad czymś zastanawiając. - Jak ci się nie uda... w porządku. Przyjdź do mnie jak skończysz. - Wycofała się w kierunku ogórecznika, dając Ćmie pole do popisu.
Być może rzucała kotkę na głęboką wodę, każąc jej się uczyć w ten sposób, ale prawdę mówiąc Księżyc nigdy nie uczyła nikogo i nie wiedziała jak się do tego zabrać. W jej głowie nawinięcie srebrnych nitek na patyk było banalnie proste; przez natłok myśli wyleciała jej z głowy możliwość, że niedoświadczony kot mógł nawet nie wiedzieć jak się za coś takiego zabrać, pomimo instrukcji, których udzieliła.
x
x
x x x x x x xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚
mybirds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we havefewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline fromthrowing fuel to the fireof that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring menothing that.
Kotka ma krótką sierść w kolorze intensywnie rudym, pokrytą nieco ciemniejszymi pręgami (pręgowanie tygrysie). Charakterystycznego wyglądu dodaje jej biały pyszczek oraz ciemniejszy kolor końcówek uszu. Jest nieco większa i mocniej zbudowana niż przeciętne kotki w jej wieku. Oczy ma koloru bursztynowego. Od innych kotów łatwo można ją rozpoznać patrząc na jej puchaty ogon, który nienaturalnie przekrzywia się w lewo. Od urodzenia przeszkadzał on kotce w swobodnym poruszaniu się - został jednak naprawiony przez medyka i od tego czasu funkcjonuje prawidłowo, jednak wygląda nieco inaczej niż ogony innych kotów. W dodatku zdarza się jej być nieco niezdarną, ponieważ jej rozwój przebiegał inaczej niż u przeciętnego kociaka.
Z nieco wycofanej, nieśmiałej kotki przeistoczyła się w jedną z najodważniejszych kocic w Klanie Rzeki - o ile nie w całym lesie. Nie jest może zbyt wygadana czy charyzmatyczna, ale zdecydowanie nie boi się wyrażać swojej opinii, a jej wypowiedzi są zawsze przemyślane. Przez zdecydowaną większość swojego życia na pierwszym miejscu stawiała sprawy Klanu Rzeki i jest gotowa do poświęceń, co niejednokrotnie udowodniła ratując życia współklanowiczom. Po przejściu do Starszyzny jednak przestała być na bieżąco ze sprawami Klanu, skupiając się bardziej na swojej rodzinie.
Gradowy Podmuch (KW), Bagienna Trzcina (KC), Dymne Niebo (KC), Kamienny Potok (KG), Niski Krok (GK), Lady (P/Z), Kacza Łapa (KR)
Udało się. Rudopręgowana wojowniczka Klanu Rzeki złapała swoją bądź co bądź niezbyt dużą zdobycz w zęby. Przeniosła ją w okolice dość charakterystycznego głazu i tam zakopała w ziemi, żeby mogła potem bez problemu ją odnaleźć. Postanowiła namierzyć wzrokiem Księżycowy Pył i Ćmią Łapę - te jednak wydawały się być pochłonięte swoim zadaniem i na pewno nie wzywały pomocy, dlatego też bursztynowooka kontynuowała polowanie. Ruszyła przed siebie stawiając ostrożnie kroki i wytężając wszystkie zmysły, aby nie przegapić choćby najmniejszego śladu zwierzyny.
Zbieranie pajęczyny nie należało do najprostszych zadań. Ćmiej Łapie przy pierwszych próbach nie udało się poprawnie nawinąć srebrnej nitki na patyk - delikatna sieć rozerwała się przez to, że czarna kotka nie była wystarczająco delikatna, co pewnie wynikało z jej braku doświadczenia. Pajeczyny było jednak na tyle dużo, że terminatorce po kilku próbach udało się poprawnie zebrać 2 motki.
Panie dzieju, ja to już nie jednych takich przeżyłam.
Panie dzieju, nie jedno widziałam, gdy się tak tu kręciłam.
Nosiłam wdechy takich, wdechy takich, wdechy takich cnych
Nosiłam gnojów jak but głupich, tych do cna, tych do cna złych.
Sierść w kolorze piasku, zawsze czysta i lśniąca - oto znak rozpoznawszy Rzecznej medyczki. Pokryta jest niewiele ciemniejszymi pręgami, które na bokach układają się w grube zawijasy. Nie brak także mlecznobiałych akcentów, które zdobią jej mordkę, gardło, brzuch, palce oraz końcówkę ogona. Aparycja Księżyc jest zupełnie nieimponująca; przykrótkie łapy noszą smukły, nieco wydłużony korpus oraz zaokrągloną głowę, na której osadzone są nieduże uszy, orzechowe oczy i nos o barwie łososiowej. Jej skóra jest wolna od blizn, za to na brzuchu, bokach i biczowatym ogonie widać niemal łyse fragmenty - efekt zbyt intensywnego czyszczenia futra w momentach stresu. Głos Rzeczniaczki jest dość charakterystyczny; jako że transpłciową kotką musi nad nim pracować, by był wyższy i brzmiał jak głos kotki.
Sztywna jak kłoda, wiecznie poważna perfekcjonistka.
Wytężanie zmysłów dość szybko przyniosło efekty, bo kilkanaście uderzeń serca po zakopaniu złapanej zwierzyny pojawiła się kolejna potencjalna ofiara, tym razem w postaci dzięcioła. Nietrudno było go zlokalizować po charakterystycznym odgłosie, który rozchodził się po lesie, gdy ptak uderzał dziobem w drzewo. Znajdował się na wysokości skoku, jednak lada chwila mógł odlecieć, więc wojowniczka nie miała dużo czasu na zastanawianie się.
Księżycowy Pył spojrzała z ledwo dostrzegalną aprobatą na dwa motki pajęczyny, które udało się zebrać Ćmiej Łapie. Nie było to dużo, ale z całą pewnością mogło się przydać w przyszłości. Na pytanie ze strony terminatorki zamyśliła się na moment, mrużąc lekko oczy. Nigdy się nie zastanawiała nad zamiennikami dla srebrnych nici, dlatego musiała się chwilę zastanowić nad tym, jak odpowiedzieć kotce.
- Na rany. Przytrzymuje medykamenty... i skórę, by rana mogła się zagoić. Chroni przed brudem. - Zamilkła na moment, nie spuszczając spojrzenia z mordki Ćmy. - Zamiennika nie ma. Można próbować... ale tylko w ostateczności. Lepiej pilnować, by nie zabrakło - odpowiedziała wreszcie na ostatnie z pytań.
Nie dało się zaprzeczyć, że pytanie, które postawiła przed nią czarna kotka, było warte głębszych przemyśleń. Sama nigdy nie myślała nad tym co by się stało w razie braku pajęczyny. Wiedziała jednak, że praca medyka wymagała pewnych improwizacji, więc gdyby coś takiego się zdarzyło, z całą pewnością nie siedziałaby w miejscu albo rozpaczliwie poszukiwała srebrnych nitek, ignorując alternatywy, gdy pacjent jej się wykrwawiał. Księżyc strzepnęła jednym z niedużych uszu po czym ruchem głowy wskazała na roślinę, która wydzielała przyjemną woń.
- Ogórecznik. Na stany zapalne, gorączkę. Moczopędny. U matek... zwiększa ilość mleka - wyjaśniła pokrótce, bardziej z odruchu niż chęci przekazania wiedzy, ale nie zaszkodziło powiedzieć Ćmie tego i owego, w razie gdyby to nie była ich ostatnia podróż. - Jeśli chcesz, po obejrzeniu go możesz... zerwać parę liści. Na próbę. W składziku jest go dużo, nie potrzeba więcej - dodała, po czym odwróciła się i ruszyła dalej, pozostawiając Ćmią Łapę z ogórecznikiem.
Nie oddalała się za bardzo od terminatorki, głównie dlatego, że wzrokiem dokładnie przeczesywała kamieniste podłoże w poszukiwaniu niezniszczonych przez zimę medykamentów, które można by zanieść do składziku. Przy okazji węszyła i nasłuchiwała, w razie gdyby do jej nosa dotarł inny zapach, na który powinna zwrócić uwagę, a do uszu - dźwięki potencjalnego zagrożenia. Mimo wszystko musiała być czujna.
x
x
x x x x x x xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚
mybirds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we havefewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline fromthrowing fuel to the fireof that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring menothing that.
Kotka ma krótką sierść w kolorze intensywnie rudym, pokrytą nieco ciemniejszymi pręgami (pręgowanie tygrysie). Charakterystycznego wyglądu dodaje jej biały pyszczek oraz ciemniejszy kolor końcówek uszu. Jest nieco większa i mocniej zbudowana niż przeciętne kotki w jej wieku. Oczy ma koloru bursztynowego. Od innych kotów łatwo można ją rozpoznać patrząc na jej puchaty ogon, który nienaturalnie przekrzywia się w lewo. Od urodzenia przeszkadzał on kotce w swobodnym poruszaniu się - został jednak naprawiony przez medyka i od tego czasu funkcjonuje prawidłowo, jednak wygląda nieco inaczej niż ogony innych kotów. W dodatku zdarza się jej być nieco niezdarną, ponieważ jej rozwój przebiegał inaczej niż u przeciętnego kociaka.
Z nieco wycofanej, nieśmiałej kotki przeistoczyła się w jedną z najodważniejszych kocic w Klanie Rzeki - o ile nie w całym lesie. Nie jest może zbyt wygadana czy charyzmatyczna, ale zdecydowanie nie boi się wyrażać swojej opinii, a jej wypowiedzi są zawsze przemyślane. Przez zdecydowaną większość swojego życia na pierwszym miejscu stawiała sprawy Klanu Rzeki i jest gotowa do poświęceń, co niejednokrotnie udowodniła ratując życia współklanowiczom. Po przejściu do Starszyzny jednak przestała być na bieżąco ze sprawami Klanu, skupiając się bardziej na swojej rodzinie.
Gradowy Podmuch (KW), Bagienna Trzcina (KC), Dymne Niebo (KC), Kamienny Potok (KG), Niski Krok (GK), Lady (P/Z), Kacza Łapa (KR)
Dość szybko udało jej się znaleźć kolejną zwierzynę. Gdy tylko dostrzegła dzięcioła, zaczęła się do niego ostrożnie zbliżać. Pilnowała, żeby iść pod wiatr w pozycji łowieckiej, pilnując by nie nadepnąć na żadną gałązkę. Nie szła w stronę ptaka w linii prostej - podchodziła do niego od boku, co jakiś czas zamierając na chwilę bez ruchu lub chowając się za jakimś krzakiem. Gdy znalazła się wystarczająco blisko, skoczyła, wyciągając pazury. Celowała w skrzydła - gdyby udało jej się je uszkodzić, ptak nie miałby możliwości szybkiej ucieczki i wtedy mogłaby go szybko dopaść i dobić.
Księżycowy Pył ruszyła w poszukiwaniu kolejnych medykamentów. Znajomy zapach zwrócił jej uwagę, lecz gdy zwróciła wzrok na jego źródło, mogła poczuć się nieco rozczarowana. Szorstka roślina z dużymi, zwisającymi kwiatami no i ten dość przyjemny dla nosa zapach...
Panie dzieju, ja to już nie jednych takich przeżyłam.
Panie dzieju, nie jedno widziałam, gdy się tak tu kręciłam.
Nosiłam wdechy takich, wdechy takich, wdechy takich cnych
Nosiłam gnojów jak but głupich, tych do cna, tych do cna złych.