Logo Artemidy
Punkt Obserwacyjny
- I wiesz, nie ma w tym nic złego! Cieszę się, że mnie lubisz, bo ja też cię lubię... no wiesz, bardzo. Ale nie ma w tym nic złego, że się nad tym nie zastanawiałaś i ja wiesz, nie mam nic przeciwko temu, że ty mnie po prostu lubisz. I chciałbym aby nic się między nami nie zmieniło. W sensie nie, że nie wiesz, że mi się... no... podobasz. Tylko chciałbym abyśmy dalej spędzali ze sobą czas i rozmawiali tak jak zawsze ze sobą rozmawiamy. - powiedziałem, nie spuszczając wzroku z Kózki. Nie miałem jej nic za złe. Uczucia były... uczuciami. Nie mieliśmy wpływu na to, kto się nam podoba, a kto się nam nie podoba. Rozumiałem, że kotka o tym po prostu nie myślała i nie mogłem zmienić tego, co ona sama o mnie myślała... ale też nie mogłem zmienić tego, co ja myślę o niej. Uczucia były też zmienne, ale również nie ja miałem na to wpływ. Poza tym, nie chciałem, aby czuła presję.
Byłem przekonany, że na niebie mignęła mi jakaś spadająca gwiazda. Nie interesowało mnie jednak teraz to, ile gwiazd spadnie i ile przegapimy. Uśmiechałem się do Kózki, jednocześnie wpatrując się w jej zielone oczy. Myślałem, że to zjawisko na niebie jest piękne, ale dopiero teraz przekonałem się, że patrzę na najpiękniejszą ze wszystkich gwiazd. I do tego była ona obok mnie.
Podobało mi się to, jak trzymała swój obok na moim grzbiecie. Miałem ochotę ją przytulić, jednakże nie chciałem tego robić bez jej zgody. Wcześniej nie miałbym z tym problemu, ale w takiej sytuacji nie chciałem, aby się poczuła przymuszona.
- Czy... mogę cię przytulić? Bo nie chcę nic robić bez twojej zgody! Jeśli uznasz, że za dużo to też to będzie dla mnie w porządku. W sensie najważniejsze, abyś ty się czuła dobrze, ale... no... wiesz... chcesz?
[Obrazek: BiDK5C8.png]
LVL 4 65 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wątpliwości Koziej Skarpy zostały rozwiane, a zapewnienia ze strony terminatora trochę ją uspokoiły. Chciałaby móc odwzajemnić jego uczucia. Może odwzajemniała? Sama nie była pewna. Nigdy nawet nie myślała o posiadaniu partnera. Zawsze jej myśli były głównie zajęte obowiązkami i życiem klanowym, nie poświęcała czasu na rozmyślanie nad swoim życiem osobistym w ten sposób. A teraz na plan wszedł Kudłata Łapa. I swoją samą obecnością przyćmił wszystkie dotychczasowe myśli i plany wojowniczki. Plany? Czy w ogóle miała jakiekolwiek plany? Została wojowniczką, ale niby co dalej? Wątpiła żeby udało się jej kiedykolwiek wejść na szczebel zastępcy, nue mówiąc nawet o przywódcy. Nie wiązała z tymi pozycjami planów. Więc... Poza treningami swoich terminatorów i resztą jej obowiązków... Nie miała w sumie żadnych planów. Mogła... Spróbować. Spróbować odwzajemnić uczucia Kudłatego. Nic na siłę się nie dało, ale może z czasem...?
Na pytanie terminatora parsknęła cicho śmiechem, nieco rozluźniając mięśnie.
- Się głupio pytasz. - Skomentowała jedynie, po czym przycisnęła swój bok o ten należący do Kudłatej Łapy. Wtuliła nieco pysk w futro na jego szyi, mrużąc oczy nieco. Uśmiechnęła się, mrucząc cicho. Nie znała się na tych wszystkich uczuciach, ale... Podobało jej się, jak teraz było. Jak leżeli obok siebie wtuleni, jak czuła ciepło Kudłatego o jej bok. Kompletnie zdążyła zapomnieć o tym, po co w ogóle tu przyszli. Czy faktycznie spadały jakieś gwiazdy? Kozia Skarpa nawet już nie zwracała na to uwagi.
If I lay here
If I just lay here
Would you lie with me and just forget the world?
Forget what we're told
Before we get too old
Show me a garden that's bursting into life

Let's waste time
Chasing cars
Around our heads
LVL 10 515 / 500
MedLVL 0 0 / 100
29
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
105
Punkty Życia
HP
85
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie wiedziałem, czy to co czułem do Kózki nazwałbym miłością. Miłość była… czymś bardzo silnym ale wierzyłem, że występuje - ale tylko między dwoma jednostkami. Wiedziałem jednak, że to zauroczenie i to nie chwilowe. Odkąd ją zobaczyłem to uznałem, że jest najpiękniejszą istotą jaką widziałem - a widziałem dużo pięknych stworzeń! Tylko to Kózka była tym najpiękniejszym.
Prawda była taka, że naprawdę mi się ona podobała. A gdybym mógł w kółko wracać do jednego dnia w swoim życiu, to zdecydowanie byłby ten, w którym ją poznałem. Albo dzień w którym byliśmy razem na mokradłach. Albo dzisiajszy dzień… noc? Tą chwilę teraz, gdy sobie leżeliśmy i rozmawialiśmy i wyjaśnialiśmy wszystko między sobą.
Zaśmiałem się, gdy usłyszałem jej śmiech. Cieszyłem się, że między nami opadła ta napięta atmosfera. Czyli nic się nie zmieniło. Całe szczęście.
Zamruczałem cicho i dosyć mimowolnie, gdy wojowniczka przytuliła się do mnie. Podobało mi się, jak wtula się w moje futerko i szyję. Moje serce zabiło nieco szybciej, podobnie jak przyspieszył mi oddech. Nawet nie wiedziałem, że tak przyjemnie mogę reagować na bliskość… ale cieszyłem się. Cieszyłem się jeszcze bardziej, ponieważ podobała mi się ta bliskość z Kózką.
Objąłem ją jedną łapą, przytulając się do niej mocniej. Miała przyjemne futerko, krótkie ale przyjemne. Uśmiechnąłem się szerzej, po czym traciłem ją nosem w ucho.
- Naprawdę cię lubię. Jesteś najjaśniejszą gwiazdą, jaką mógłbym zobaczyć tej nocy! - wymruczałem wesoło, ale jednocześnie z przekonaniem.
[Obrazek: BiDK5C8.png]
LVL 4 65 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie wiedziała już w jaki sposób powinna reagować na słowa Kudłatego. Jeszcze parę dni temu pewnie by przyjęła je tak jak... Miała to w zwyczaju, podziękowałaby i odwzajemniła komplement. Teraz jednak, wiedząc znaczenie stojące za jego słowami, Kozia Skarpa czuła że taka reakcja byłaby co najmniej... Niezręczna. Ale może tylko dla niej. Kto wie. Kózka nie wie. Kózka w tym momencie już niczego nie wie.
Zaśmiała się nieco, przekrzywiając nieco łeb aby otrzeć się o podbródek kocura. Mimo że była od niego wyższa.
- Ja też cię lubię. - Odparła jedynie, otwierając nieco oczy, wzdrygając się niespodziewanie. - Gwiazdy! No tak. - Odwróciła wzrok z powrotem na nocne niebo, nieco wyprostowując się, jednak wciąż trzymając się blisko do boku Kudłatego. Kompletnie wypadło jej z głowy, że przyszli oglądać spadające gwiazdy. Czy jakieś w ogóle przecięły niebo? Kozia Skarpa była tak zajęta- Panikowaniem nad ich sytuacją i próbowaniem zrozumienia własnych uczuć, że zupełnie zapomniała o tym, po co tu przyszli. I po co. Niepotrzebnie się stresowała. Kudłaty nie chciał nic zmieniać, z czym wojowniczka się w pełni zgadzała. Nie chciała, by cokolwiek wpłynęło na ich relację, nie nic negatywnego. A pozytywnego...? Co by się mogło w sumie zmienić? No... Jeśli Kozia Skarpa by faktycznie odwzajemniła zauroczenie terminatora, to chyba jedyne co by się mogło zmienić to zostali by partnerami... Ale czym właściwie by się to różniło w ich sytuacji? Już i tak byli ze sobą w miarę blisko, a co dopiero po tej rozmowie. Partnerstwo to... Chyba po prostu taka formułka. Nie wiedziała, jak by to w ogóle wyglądało. Jej rodzice byli trochę skłóceni, może nie do stopnia aby ze sobą zerwać, ale przynajmniej przez okres jak Kózka i jej siostry jeszcze siedzieli w kociarni, to Aster z Bluszczem nie spędzali ze sobą zbyt wiele czasu. Później się to chyba poprawiło, ale dymna była wtedy zbyt zajęta własnym życiem aby zwracać uwagę na tą dwójkę i analizować ich relację. Poza wychowaniem jej nie była z nimi szczególnie blisko tak czy siak.
Oczy kotki się zalśniły, na moment zapominając o rozterkach uczuciowych. - O, patrz, chyba jakaś leci-! - Rzuciła nagle, unosząc ostro łapę aby wskazać na świecący punkt, przecinający przez sekundę niebo. Rozdziawiła pysk w zachwycie, a serce przeskoczyło jej w piersi z ekscytacji. - Widziałeś? - Zamruczała, odwracając na moment łeb by spojrzeć radośnie na terminatora, by ponownie po chwili wbić go w nocne niebo, wypatrując kolejnych gwiazd. - Szkoda, że codziennie tak nie spadają. Moglibyśmy tak noc w noc gdzieś wychodzić.
If I lay here
If I just lay here
Would you lie with me and just forget the world?
Forget what we're told
Before we get too old
Show me a garden that's bursting into life

Let's waste time
Chasing cars
Around our heads
LVL 10 515 / 500
MedLVL 0 0 / 100
29
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
105
Punkty Życia
HP
85
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Uśmiechnąłem się szerzej. To, że Kózka również mnie lubiła było naprawdę miłym uczuciem. Przyjemnym. Oczywiście wiedziałem, że mnie lubi - w końcu chciała spędzać ze mną czas, dużo rozmawialiśmy i w ogóle! - ale jednak gdy to ona powiedziała to na głos, poczułem się... lepiej. Nabrałem jakby większego przekonania! Jeszcze większego niż przedtem.
Podobało mi się to, jak blisko jesteśmy. Czułem dziwne, aczkolwiek przyjemne, ciepło rozchodzące się po całym moim ciele. Ponownie zamruczałem, gdy otarła się o mój podbródek. Zastanawiałem się, czy mogę przejechać językiem po czubku jej głowy. Czy to nie byłoby jednak za dużo? Naprawdę nie chciałem, aby Kózka poczuła się przeze mnie atakowana. Nie wiem, czemu nie chciałem również o to zapytać... ale po prostu uznałem, że nie zapytam. Było mi dobrze, tak jak było teraz.
Położyłem się już całym cielskiem obok, nadal jednak zostając w kontakcie futrowym z wojowniczką. Gdy jej łapa wystrzeliła w górę, zwróciłem w tamtą stronę pysk. I faktycznie! Widziałem końcówkę spadającej gwiazdy, ale widziałem!
- Fajnie, prawda? - miauknąłem, gdy ponownie wróciłem wzrokiem do kotki - Szkoda! Ale chyba nie mogłyby spadać cały czas. Wtedy zabrakłoby gwiazd na niebie i zrobiłoby się w nocy ciemno i pusto nad nami. Obiecuję, że to nie ostatni raz, gdy je oglądamy. Mamy caaaałą noc, aby je obserwować, a potem jeszcze kolejne i kolejne. - odmiauknąłem, po czym ponownie spojrzałem w niebo. - Te gwiazdy układają się w owce! Spójrz tylko, o, tutaj! - tym razem to moja łapa powędrowała do góry, wskazując w stronę gwieździstego zbiorowiska. Według mnie to była owca - puchata, jedząca trawkę. Jednocześnie mój ogon powędrował bliżej ogona Kózki. Nie splotłem ich razem, aby dać jej przestrzeń, ale gdyby jednak chciała to ja też chciałem. Dlatego miał leżeć obok, a my mieliśmy oglądać niebo. Razem było zdecydowanie lepiej niż samemu.
[Obrazek: BiDK5C8.png]
LVL 4 65 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zaśmiała się nieco, przytakując na słowa Kudłatego. Fakt, gdyby gwiazdy spadły, zapewnie zapanowałby w nocy ciemność. Nie żeby nawet z ich obecnością nie było już dość ciemno. Do tego z pewnością nocne niebo straciłoby swój urok. Wciąż było czasami widać na nim chmury, ale chmury to nie to samo co gwiazdy.
- Byłby wciąż księżyc. - Zwróciła uwagę, na ułamek sekundy spoglądając na lśniącą, białą kulę na niebie. Westchnęła niemo, uśmiechając się. - Dawno nie oglądałam gwiazd... Jak byłam mniejsza to robiłam to dość często, zwłaszcza gdy chorowałam. Moje siostry mogły się beztrosko bawić w Liściastym Gąszczu, a ja musiałam bezprzerwy siedzieć w Korzennej Jamie. - Brakowało jej tego. Znaczy się... Nie chorowania. A możliwości zabawy z siostrami. Teraz żadna z nich nie została w klanie. Gdzie się podziewały? Zostawiły ich. Bluszcza i Kózkę. Właściwie to głównie Kózkę, dla której jej rodzine siostry były jedną z najważniejszych rzeczy w klanie. W życiu. A teraz została sama... No. Chociaż teraz może miała też Kudłatą Łapę.
Od myśli wyrwał ją głos terminatora, na co Kozia Skarpa od razu zareagowała, spoglądając we wskazane miejsce. Owce... - Faktycznie - Odparła, odnajdując zgromadzone ze sobą gwiazdki, tworzące coś na wzór zwierząt przypominających chmurki, o których wyglądzie mogła Kózka tylko się zastanawiać. - Widziałeś owce na żywo? Albo kozy? Ja nigdy. Chociaż kiedyś z początku mieszkałam na osiedlu, moja mama stamtąd pochodzi. A podobno takie zwierzęta są blisko gniazd dwunogów głównie. Poza kozami, kozy chyba są raczej w górach. - Wyjaśniła, nie będąc pewna co do pochodzenia imienników. Kiedyś ktoś jej powiedział, że kozy spotyka się w górach, ale słyszała, że są podobne do owiec i baranów, tylko mniej puchate. - Ale pamiętam, że przechodziłyśmy z mamą koło jakiegoś stada. Jak nas zabrała do Cienia... Chyba koni? Tak mi się zdaje. Były dość daleko.
If I lay here
If I just lay here
Would you lie with me and just forget the world?
Forget what we're told
Before we get too old
Show me a garden that's bursting into life

Let's waste time
Chasing cars
Around our heads
LVL 10 515 / 500
MedLVL 0 0 / 100
29
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
105
Punkty Życia
HP
85
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Prawda, chociaż pewnie byłoby mu smutno, gdyby wszystkie gwiazdy sobie zniknęły i zostałby sam. - miauknąłem, lekko przekrzywiając głowę w bok. Nie chciałbym zostać sam, tak samo jak pewnie nikt inny. Księżyc bez gwiazd byłby jak kwiaty bez płatków. Dlatego byli dla siebie tak ważni. Tworzyli jedną wspólną całość. Może... z Kózką mógłbym też być jedną całością? Gdyby tylko tego chciała!
- Przykro mi, że byłaś tyle czasu chora. Ale teraz możesz już robić co chcesz. I oglądać tyle gwiazd ile tylko zechcesz. - powiedziałem pokrzepiająco, wpatrując się w oczy Koziej Skarpy. Mogła trochę stracić za młodu, ale teraz mogliśmy to wszystko nadrobić. Jeśli tylko miała takie życzenie to moglibyśmy oglądać niebo codziennie!
- Ty... też nie jesteś z Klanu Cienia? Wow. W sensie nie spodziewałem się! Znaczy, to nic złego, ja przecież też jestem z osiedla, ale ty po prostu wiesz wszystko o klanach, jesteś wojowniczką. Nie wiedziałem - miauknąłem, będąc trochę w szoku. Naprawdę nie sądziłem, iż kotka była spoza Cienia. I jeszcze pamiętała podróż do klanu! A mimo to zachowywała się jak prawdziwy cienisty kot.
- Widziałem! Mogę ci je kiedyś pokazać. A kozy też można spotkać u ludzi! Znaczy dwunożnych. Kozy mają takie rogi i dziwne oczy. Ale są serio spoko. Za to owce wyglądają jak białe chmurki na czterech nóżkach. Na konia kiedyś prawie wsiadłem. Wiesz, ludzie lubią na nich jeździć. Nie udało się, bo chciał mnie zrzucić - miauknąłem, delikatnie przekrzywiając głowę w bok. - Chociaż duże są też krowy. Takie łaciate.
[Obrazek: BiDK5C8.png]
LVL 4 65 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Uważasz, że księżyc ma uczucia? - Spytała. Sama taka myśl była absurdalna... Ale Kózka nie mogła się powstrzymać od uśmiechu, rozbawiona wybujałą wyobraźnią Kocurka. To nie pierwszy raz gdy z jego pyska wyszło coś takiego sortu, nie miała wątpliwości, że terminator faktycznie w to wierzył. Tak czy siak jednak pytanie zadała, chcąc usłyszeć więcej co mógł mieć na ten temat do powiedzenia. Lubiła słuchać jego wymysłów. Nawet kiedy wiedziała, że były to zwykłe głupoty.
Uśmiechnęła się, na moment znów zapominając o gwiazdach. Na tę chwilę i tak nic nie zdawało się spadać, najwyraźniej odbywały swoją podróż przez niebo pojedynczo. Ruszyła ogonem, owijając swój szczurzy wokół puchatej kity kocura, skrajne przeciwieństwo pomiędzy ich sierściami. W długości, w kolorze, we wszystkim. Zamruczała cicho. - No... Ale mało pamiętam z tego okresu. Mama nas podrzuciła na granice, znalazł nas Bluszczowe Pnącze. Wziął nas ze sobą do obozu i wychował wraz z Astrowym Płatkiem... - Wzruszyła nieco ramionami. - Ale wychowałam się tu. Właściwie z samego osiedla pamiętam tylko mamę, jak wyglądała. Nie pamiętam nawet jej imienia ani czemu nas tu zostawiła. - Nigdy się nad tym nie zastanawiała. Było jej to zbędne, wiedzieć czemu Macaroni zostawiła ją i jej siostry Cieniowi. Jaki był jej powód, motywacja... Bywały momenty, że Kozia Skarpa zastanawiała się, czy udałoby się jej wytropić szylkretkę. Znaleźć ją i zażądać odpowiedzi. Odrzuciła te myśli, chcąc się skupić teraz tylko i wyłącznie na momencie z Kudłatą Łapą. Nie zadręczać się nieprzyjemnymi myślami. - Jak wyglądało twoje życie na osiedlu? Dołączyliście... Z Bagno, nie? I tą... Jeżyną?
Wsłuchała się w słowa terminatora, obserwując go z zaciekawieniem. Na jego wspomnienie o próbie dosiadania konia, wojowniczka parsknęła cicho, przytakując łbem. Pamiętała, kiedyś jej już nawet raz o tym mówił. Do dzisiaj była w szoku, że faktycznie próbował kiedykolwiek coś takiego osiągnąć. - Chciałabym kiedyś zobaczyć te zwierzęta... Kozy zwłaszcza. Wiesz, z opowiadań mogę się tylko domyślać jak wyglądają, pewnie nijak ma się to do tego jak wyglądają w rzeczywistości. - Przeciągnęła się nieco z ziewnięciem, relaksując się nieco przy ciele Kudłatego.
If I lay here
If I just lay here
Would you lie with me and just forget the world?
Forget what we're told
Before we get too old
Show me a garden that's bursting into life

Let's waste time
Chasing cars
Around our heads
LVL 10 515 / 500
MedLVL 0 0 / 100
29
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
105
Punkty Życia
HP
85
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Myślę, że każdy ma uczucia. Nawet taki księżyc. - miauknąłem, delikatnie podnosząc się na przednich łapach, aby wyprostować grzbiet. Już po chwili pacnąłem z lekkim klapnięciem obok kotki. - Wiesz, wydaje mi się, że wszystko może mieć uczucia. Rośliny, zwierzęta... Tylko my nie potrafimy tego zrozumieć, bo nie mówimy w ten sam sposób. Na przykład wydaje mi się, że słoneczniki lubią słońce. Zawsze obracają się w jego stronę. Trochę jak kociaki, które podążają za zapachem mleka mamy. Więc słońce to taka mama dla słoneczników. - wyjaśniłem wesoło. Kiedyś miałem okazję obserwować te kwiatki przez parę dni. Ludzie z siedliska koni mieli parę, obserwowałem co się z nimi dzieje i jak rosną. Wtedy też zaobserwowałem, jak główki kwiatów obracają się ze słońcem. Było to dla mnie coś niesamowitego.
Drgnąłem, gdy ogon kotki owinął się wokół mojego. Musiałem przyznać, iż ogon kotki był taki inny od mojego. Już wcześniej to widziałem, ale teraz też mogłem poczuć. Sierść kotki była taka krótka, czułem skórę i wszystko co pod skórą. Moja sierść była długa, kręcona. Kózce musiało być zimno w czasie pory śniegu.
- Oh... to... przykre. Przykro mi. Ale może miała jakiś powód, aby tak zrobić. - miauknąłem. Zmartwiłem się tym, że Kózka została porzucona przez mamę. Nieco mocniej ścisnąłem jej ogon. Nie chciałem, aby czuła się z tym wszystkim źle. Nie mieliśmy przecież wpływu na to, co robiły i czuły inne koty. - Tak. Ja, Jeżyna i Bagno. Nie pamiętam swojej mamy, nie wiem jak wyglądała ani nic w sumie. Wiem tylko, że było nas dużo. A potem zabrali mnie moi ludzie. Mama, tata i małe dziecko. Lubili mnie! Głaskali, dużo się bawiliśmy. Leżeliśmy na takim miękkim cośku, nazywa się kanapa. Spałem w legowisku razem z dzieckiem. Ale potem już chyba mnie nie lubili... Wiesz, nie chcieli już ze mną spędzać czasu, dziecko nie chciało mnie już w swoim legowisku... Jak znajdowałem sobie coś do roboty to często dostawałem po dupie. No to zacząłem wychodzić na dwór, a Jeżyna chciała znaleźć klany więc tu przyszliśmy i no, jestem! Chociaż Jeżyna chyba wolała zwiedzać świat. - miauknąłem, nieco spuszczając wzrok. Tęskniłem za Jeżyną, ale chciałem, aby była szczęśliwa. A zwiedzając była szczęśliwa. - Potem, jak nie było mnie trochę w klanie, to też zwiedziłem trochę. W Siedlisku Koni. W sensie trochę za nim, ale w sumie to można powiedzieć, że to to. - dodałem, uśmiechając się nieco. Spojrzałem w niebo, lekko przekrzywiając głowę w bok. Najwyraźniej dzisiaj dużo gwiazd nie chciało spaść. Odwróciłem ponownie wzrok od nieba, a spojrzałem na swoją gwiazdkę na ziemi.
- To pójdziemy! Znajdziemy je, abyś mogła je zobaczyć. - powiedziałem, uśmiechając się wesoło. Zaraz potem jednak ziewnąłem również, podobnie jak Kózka. Przytuliłem się do niej, kładąc głowę na jej karku. Zacząłem powoli przymykać oczy, nawet nie do końca wiedziałem, kiedy zacząłem przysypiać.
[Obrazek: BiDK5C8.png]
LVL 4 65 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Słuchała wesołych słów Kudłatej Łapy, przymykając nieco oczy. Wszystko... Wszystko co mówił było surrealistyczne. Jak kwiaty miały mieć uczucia? Uważać słońce za ich rodzica? Była w stanie wyobrazić sobie jednak, że inne stworzenia mogły czuć. Z pewnością czuły jakieś emocje. Dało się to zobaczyć, usłyszeć... Radosny trel ptaków w koronie drzew, przestraszone piski myszy chowających się w swoich norkach... Czuły emocje, nawet jeśli nie okazywały ich w ten sam sposób co koty.
Wzruszyła nieco ramionami na odpowiedź terminatora. - Było minęło. - Stwierdziła, nawet jeśli wciąż czuła jakiś żal wobec matki. Ale co mogła teraz niby zrobić? - Hm... Dwunodzy są... Dziwni. - Stwierdziła krótko. Jej jedyne doświadczenie z tymi łysymi istotami było w momencie gdy jeszcze mieszkały z Macaroni. Nie miały chyba młodych, a dorosłe dwunogi reagowały na widok Kózki i jej rodzeństwa dość negatywnie. Chyba. Nie pamiętała wiele.
Ułożyła łeb wygodnie przy łapach terminatora, mrucząc gdy ten oparł się o jej kark. Obróciła się nieco, aby było im obu wygodniej, na słowa kocura reagując już mimowolnie przytaknęciem łba, odpływając powoli w sen u jego boku, pod otwartym niebem.

//Zt x2 <3
If I lay here
If I just lay here
Would you lie with me and just forget the world?
Forget what we're told
Before we get too old
Show me a garden that's bursting into life

Let's waste time
Chasing cars
Around our heads
LVL 10 515 / 500
MedLVL 0 0 / 100
29
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
105
Punkty Życia
HP
85
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Łup, łup, łup!

Meteor przyspieszyła kroku, gdy na horyzoncie zamajaczyła drewniana wieżyczka. Ależ stamtąd musiał być widok! Jej łapy pracowały w tempie małego żołnierzyka, boki falowały jak u węża, a ogon niemal nabijał siniaki chmurom - taki był sztywno zadarty. Odkąd nawiała z domu, codziennie pokonywała po kilkanaście kilometrów, rozkoszując się wolnością, a pod koniec spacerku nawet samym poczuciem zmęczenia w nogach. Przynajmniej czuła, że żyje, a nie że jest tylko ładnym pluszaczkiem w oknie, który większość dnia spędza sam i się potwornie nudzi. Nie była kwiatkiem w doniczce, bezmózgą ozdóbką, więc c'est la vie, arrivederci durni ludzie!
Pokonała drabinę w kilku sprężystych susach, co spodobało jej się na tyle, że zlazła z powrotem na ziemię tylko po to, żeby jeszcze raz wspiąć się na samą górę. Po wszystkim pufnęła zwycięsko, oparła przednią łapę na najwyższym szczeblu i rozciągnęła rozgrzane mięśnie najpierw w prawej, a za chwilę w lewej kończynie. Kolejny szczyt zdobyty. Łatwizna. Jedynym, co trochę ją zaczynało martwić, to te paskudne, przeszywające do szpiku kości noce. No cóż, będzie trzeba częściej robić rozgrzewki albo coś...
bum bum bum bum
bum BUM bum BUM bum bum bum bum
bum bum bum bum BUM bum BUM bum
bum BUM bum bum
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
7
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Drogę do domu znał doskonale. Lata praktyki, ćwiczenia orientacji w terenie i zapamiętywania każdego z postawionych kroków, najmniejszego mijanego krzaka, czy drzewa. Księżyce spędzone w Lesie robiły swoje. Swój dług na osiedlu spłacił, pożegnał Brzózkę i wszystkich innych zgromadzonych w okolicy, by więcej nie pojawiać się w sąsiedztwie Dachowiska, a przynajmniej nie do momentu, gdy zrobi się cieplej, czy... cokolwiek. Jakakolwiek wymówka była zasadna, gdy nie chciało się odwiedzać (nie)dobrych (nie)znajomych. I chociaż, jak wspomniano wcześniej, doskonale znał drogę prowadzącą do Klanu Cienia, los (a może on sam) chciał, iż nieco z tej ścieżki zboczył, kierując się najzwyczajniej - przed siebie.
Zręcznie ominął Osiedlowe bramy, zaszywając się w głąb terenów niczyich. I choć sam nie zwykł do opuszczania cienistego obozu na dłużej, czuwając jak wielki brat na najwyższej obozowej gałęzi (czyż nie brzmi to lepiej od pluszaka w oknie?), wszystko, co dzisiaj, było skutkiem - a i w pełni oddane tej chwili ciekawości. Gdzie by się jednak nie znalazł - na świat od zawsze najlepiej patrzyło mu się z góry i zdawać się mogło - odnalazł do tego idealne miejsce. Raczej nie liczył na towarzystwo, wystawiając się nieświadomie na ten element zaskoczenia.

ZBUDZONY NOCĄ WIDZĘ DIABŁA CIEŃxxxxxXXXXXXx


spowity płachtą pełną złoceń; tuż obok kapcia wylękniona mysz zastyga nagle niczym posąg


nie lękaj się
on nie jest zły
on też ma sny
jak słodkie łzy
[Obrazek: YykUSwC.png]
natury grzech
anielski śpiew
kosmaty dzień
diabelski cień

zamknięte są wrota miłości, bezsenne daremne marzenia, zamglone są oczy przyszłości

xxxxxXXXXXXxBEZKSZTAŁTNE JAK MORSKIE ROJENIA

LVL 12 425 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
27
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
120
Punkty Życia
HP
90
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Psia kość.
- Zajęte! - zagrzmiał cętkowany łeb, który wysunął się nagle z wejścia do upatrzonej sobie aż przez dwójkę kotów wieżyczki, idealnie na czołowe spotkanie z okazałym łbem przywódcy klanu Cienia. Metka błyskawicznie podchwyciła czyjeś kroki, skoczyła na cztery równe łapy, zapominając w jednej sekundzie o potreningowym rozciąganiu, ale i intruz był szybki - prawie zdążył wspiąć się tu do niej, na górę! Zablokowała go na ostatnim stopniu leśnej ambony, wystawiając ceglasty nos i wszystkie swoje piegi na ekspozycję z bliska.
- Łooo... - wyrwało jej się, jako że nie tylko Psia Gwiazda miał ją teraz na wyciągnięcie wąsa, ale i ona jego, a kocur, chcąc nie chcąc, robił OGROMNE wrażenie, nawet trochę przerażał. Nie, żeby Meteor mu nie przyłożyła, gdyby nie chciał kooperować i nosił się z zamiarem przejęcia jej punktu obserwacyjnego, ale pierwszy raz na wolności poczuła, że stanęła oko w oko z rywalem godnym siebie, rywalem, z którym mogłaby honorowo przegrać.
- Ale Ty masz wielki pysk! - zamruczała, unosząc cienkie brewki z podziwem, by po chwili dojść do siebie i już groźnie, cała pomarszczona na pyszczku, oświadczyć kocurowi, że...
- To moja miejscówka, znajdź sobie własną.
bum bum bum bum
bum BUM bum BUM bum bum bum bum
bum bum bum bum BUM bum BUM bum
bum BUM bum bum
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
7
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wystawił się - świadomie lub nie - na element zaskoczenia. Nie było co do tego ni cienia wątpliwości.
Element niespodziewany, acz w żadnym wypadku - niebezpieczny. Dla kogoś z równie nieprzystępną aurą, czy aparycją mało co stanowiło zagrożenie i cóż, cienisty przywódca lubił z tego przywileju korzystać. Widok okupującej Punkt Obserwujący kotki nie wprawiła jednak Psiej Gwiazdy w konsternację, w istocie wywołując... zero reakcji. Czy kogoś, kto na co dzień zarządzał pokaźną sumą mniej lub bardziej problematycznych jednostek, cokolwiek byłoby w stanie zdziwić?
- Och, widocznie... - mruknął - Proszę zatem wybaczyć. Zwykła kocia ciekawość.
Trafiła mu się zadziora i choć syn Polnego Chwastu z reguły przyjmował względem równie butnych kotów postawę pełną dezynwoltury, czy raczej - politowania, to ta konkretna istota budziła w nim coś w rodzaju... rozbawienia. Cętki na jej ciele na myśl przywodziły mu na myśl Świetlikową Łapę, czy Kometę i Mgławicę, o których to jednak pomyślał w drugiej kolejności... I mógł mieć tylko nadzieję, iż w rzeczywistości niewiele miała z nimi wspólnego. Świat przecież nie był aż tak mały...
- Mam uznać to za komplement, czy raczej zwykłą uwagę? - odparł - Widzisz, niektórzy posiadają wyjątkowo rosłe pyski, inni zaś zwyczajnie niewyparzone. I tylko czasami jest to kwestia wyboru...
Gruntowne klanowe wychowanie ukształtowało w nim zachowawczą postawę, tę zakładającą poszanowanie obcych granic i nieprzekraczanie ich terytoriów. I jako kot, który winien był świecić przykładem - nie miał zwyczaju posuwania się do podobnych praktyk, acz...:
- Nie bez powodu miejsce to zwie się terenami niczyimi. Jeśli jednak masz zamiar przypłacić za nie własnym życiem, lepiej, byś je zachowała. Lepiej dla ciebie... Ja, jeśli o to chodzi, liczyłem jedynie na lepsze spojrzenie na okolicę. Na świat zawsze lepiej spoglądać z góry... więcej się wówczas dostrzega.
Ostentacyjnie, a może obojętnie zajął więc miejsce w Punkcie. Nie, żeby zamierzał zostawać samozwańczym królem na obczyźnie. Ot, chwila odpoczynku przed długą powrotną drogą.

ZBUDZONY NOCĄ WIDZĘ DIABŁA CIEŃxxxxxXXXXXXx


spowity płachtą pełną złoceń; tuż obok kapcia wylękniona mysz zastyga nagle niczym posąg


nie lękaj się
on nie jest zły
on też ma sny
jak słodkie łzy
[Obrazek: YykUSwC.png]
natury grzech
anielski śpiew
kosmaty dzień
diabelski cień

zamknięte są wrota miłości, bezsenne daremne marzenia, zamglone są oczy przyszłości

xxxxxXXXXXXxBEZKSZTAŁTNE JAK MORSKIE ROJENIA

LVL 12 425 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
27
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
120
Punkty Życia
HP
90
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kot z manierami, pomyślała po pierwszych słowach intruza, co pozwoliło jej przestać się w środeczku jeżyć, a na zewnątrz okazać mniej wrogości. Łaskawie odsunęła się nawet na bok, robiąc kocurowi miejsce w chatce, ale pozostała czujna – złote oczy skakały po jego paszczy, szerokich barach, grubych łapskach. Rany. Czym, na sto piorunów, matka go karmiła? A może to kanibal? Sapnęła, ni to z irytacją, ni ze szczerego rozbawienia, bo po paru chwilach gość poczuł się pewniej i znacznie rozkręcił się w mieleniu ozorem. Mimo że nadal odnosił się do niej grzecznie, przyłapała go na zawoalowanej krytyce jej bezpośredniości, czego nie zamierzała mu puścić płazem.
– Na komplementy to sobie trzeba zasłużyć, Panie Mądry. A z tymi aluzjami to możesz sobie zejść znowu na dół, bo tu nie zrobią na nikim wrażenia.
Nawet nie mrugnęła - skanowała tylko kocura zawziętym spojrzeniem, gdy jej pokryty czarnymi plamkami ogon wirował szybko w powietrzu. – A kto konkretnie tak zwie to miejsce? Ty? Ja sobie to zwę miejscem Meteor, czyli moim, ale jestem gościnna, więc proszę bardzo, siadaj – szybko uderzyła łapką w dechy, zachęcając burego olbrzyma do zajęcia miejsca z widokiem, który go interesował. Sama Metka stała wyprostowana pod ścianą, jej klatka piersiowa ruszała się dynamicznie. – I co? Dostrzegłeś już coś ciekawego? – zapytała maksymalnie może po dziesięciu sekundach. - Skąd u Ciebie ten kompleks wyższości? Jak Cię w ogóle zwą?
bum bum bum bum
bum BUM bum BUM bum bum bum bum
bum bum bum bum BUM bum BUM bum
bum BUM bum bum
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
7
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości