Logo Artemidy
Punkt Obserwacyjny
#76
Trafił swój na swojego? Pogłębiająca się pewność kotki wzbudzała w cienistym wojowniku irytację, a i gdyby zamienić im teraz miejsca, to zapewne skończyłoby się na tym samym, przy czym irytacja u Muchy szybko transformowała się w wybuch złości. Tylko podczas takiego stanu Mucha zapominała o tym, że ma swoje słabe strony, a i że tamten miał, w niektórych aspektach, nad nią przewagę. Nie dopuszczała do siebie myśli o przypuszczalnej przegranej. Nie mogłaby sobie wyobrazić popełnienia poważnego błędu czy klęski, w czymkolwiek. Nie wchodziłoby to w grę, tym bardziej, jeśli ktoś jeszcze miał to dostrzec! Była więc świadoma tego, że jeśli jej celem miałoby być zwycięstwo, to walki dojść nie mogło. Przy okazji musiałaby nieco podporządkować sobie tamtego, żeby wyszło na jej korzyść.
Do charakterystycznych dość cech samotniczki było ciągłe zmienianie miejsca, nieumiejętność usiedzenia w konkretnym miejscu na dłuższą chwilę, więc cały czas subtelnie się przemieszczała, jakby krążąc wokół syna Wiewiórczego Ogona.
Uśmiechnęła się, kiedy żółtooki się z nią zgodził. Lubiła, kiedy ktoś popierał jej zdanie, zgadzał się z nią. Właściwie to nie tyle, ile je lubiła, ale wręcz oczekiwała, że tak będzie, że ktoś się z nią zgodzi, na ogół nie podobało jej się to, że ktoś miał odmienne zdanie i zdarzało jej się narzucać innym swoje własne.
- Ach! Rybich móżdżków nie brakuje! – rzekła bez zawahania się – Ja na twoim miejscu bym tam chyba nie wytrzymała. Spróbowałbyś bezpośrednio ich trochę poprzestawiać, bo na dłuższą metę to szkoda nerwów na takich!
Nie musiał oczywiście rozstawiać wszystkich po kątach, ale na wszystko było jakieś rozwiązanie. Jeśli Muszej Łapie coś się nie spodobało, próbowała jakoś na to zaradzić, szczególnie kiedy coś działało jej na nerwy. Kiedy trzeba, to sama przejęłaby stery, żeby wszystkich i wszystko nastawić tak, aby to właśnie jej się podobało. Nie można być przecież wobec tego obojętnym, skoro można działać i osiągnąć upragnione rezultaty!
- I tak się przedstawiaj – powiedziała, co zabrzmieć mogło nieco jak rozkaz – skoro jesteś wojownikiem, to powinieneś tak się przedstawiać, Puchacz brzmi jak imię dla kilkuksiężycowego kociaka.
Z wypowiedzi córki rzecznej przywódczyni można było wywnioskować, jaka jest. Przede wszystkim, jeśli miała określone stanowisko w jakiejś sprawie, to mówiła o tym głośno i bezpośrednio, bez ogródek. Przedstawiła śmiało swoje zdanie, ale także dała tamtemu coś w rodzaju rady. Bo jak już chciał wzbudzać respekt (czy cokolwiek innego) to musiał zacząć właśnie od tego, w końcu to podstawy.
LVL 1 25 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#77
Niewątpliwie, gotowało się w nim niesamowicie, gdy kotka kompletnie ignorowała wszystkie jego początkowe sygnały, cały czas skacząc i nadając i, co gorsza, krzycząc. Jednak nie zamierzał się na nią rzucać od razu, ani nic w tym stylu, toteż siedział ze spuszczonym delikatnie łbem i zgarbionymi plecami, zerkając na czarną, krążącą dookoła niego kotkę, obojętnym wzrokiem i cofniętymi sporo uszami. Nie przeszkadzałaby mu tak, gdyby wreszcie usiadła na kuprze. Sam również nie był typem kota siedzącego w jednym miejscu i musiał pochodzić, coby się nie zastać, ale to krążenie kotki zaczynało go dobijać. W końcu więc wstał, wzdychając męczeńsko i również począł robić bączki, a co, nie będzie gorszy. Cały czas jednak śledził ją wzrokiem, nie spuszczając z niej spojrzenia.
Cóż, buras często uwielbiał mieć odmienne zdanie, niż inni. Nierzadko nie zgadzał się z kimś, czasem dla zabawy, żeby mieć pretekst do kłótni, a czasami, ponieważ faktycznie nie podobało mu się co rozmówca powiedział. Tutaj jednak, musiał szczerze przyznać rację samotniczce. W obozie było zwyczajnie nudno, co tam było do roboty? Jako kociak potrafił z tych wszystkich miejsc w nim wyciągnąć bardzo dużo - a to jakiegoś robaczka, którego śledził, a potem zjadał, a to jakiś listek, na który można było zapolować, a to wrzucanie kotom do legowisk jakiś martwych i najczęściej zgniłych już zwierząt... No, ale od kiedy "dorósł" - bo w jego przypadku ciężko uznać, że takie coś w ogóle miało miejsce - zauważył, że tam kompletnie nie ma co robić. Szczególnie, jeśli nie znało się zbyt wielu kotów, do których można było otworzyć pysk. Owszem, była jego rodzina, znajomi, z którymi chociaż raz dzielił języki, ale zazwyczaj dnie spędzał samotnie i jedyne, co mógł w chwili obecnej robić w obozie, to spanie i jedzenie, tyle. No i nie przepadał szczególnie za towarzystwem kotów.
- Dlatego tak rzadko siedzę w obozie. Szkoda na nich języka, czy rozwiązań siłowych - burknął, przystając na chwilę i spoglądając w dal. Wcześniej, zbyt zajęty napotkaną samotniczką, nie zwrócił na to uwagi, ale rozciągał się stąd całkiem zacny widok. Co prawda, dalej trochę przysłaniały drzewa, ale już nie tak bardzo, no i było tu zdecydowanie wyżej. A Puchacz uwielbiał patrzyć na rzeczy z wysokości.
Przekręcił oczami i prychnął, słysząc że tak ma się przedstawiać, po czym uśmiechnął się niepewnie. Oczywiście, że zamierzał się tak przedstawiać, jasne, tylko... Cóż, może niekoniecznie wszystkim, bo niektórzy, chociażby koty z klanu, niewątpliwie wiedzieli jak się nazywa, a jeśli nie, to na pewno na którejś z ceremonii by się dowiedzieli i klapa.
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#78
Swojego zdania zawsze była pewna. I choćby cała reszta sądziła inaczej, choćby ich zdanie było zupełnie odmienne, to była gotowa go bronić. W jej wypowiedziach można było tę pewność wyłapać, również i nutkę subiektywnych, przekonujących do przyznania jej racji akcentów. Kłótnie z nią, w zdecydowanej większości przypadków, nie miały więc sensu. Mucha, będąc przekonana o swojej racji i mając silną osobowość - nie dawała za wygraną, a jej upór wzrastał w siłę. Kruczoczarna kotka zazwyczaj nie rozpoczynała kłótni z samej chęci zrobienia tego, w przeciwieństwie do syna cienistego zastępcy, aczkolwiek łatwo jej było do takiej sytuacji doprowadzić, nieskomplikowanym procesem było również wyprowadzenie jej samej z równowagi, sprowokowanie jej, jednak konsekwencje takiego czynu nie kończyły się dobrze, było to jakby rozpalenie ogniska w środku lasu, które nie kończyło się, póki nie wyszło tamtej na korzyść.
Kochała podejmować się nowych wyzwań i byłaby w stanie prawdopodobnie zrobić wszystko, aby osiągać swoje cele. Lubiła też zmiany, nie tylko zmiany w same w sobie, lecz ich inicjowanie, wprowadzanie w życie. Wolała stawić problemowi czoła niż się z nim męczyć, przechodząc obok niego obojętnie. I z tą charakterystyczną dla siebie dynamicznością te zmiany, choćby rozdzielone na etapy, z dumą wprowadzała. Dlatego też postawa Wirującego (czy Puchaczowego, jak sam się przedstawił) Pióra była dla niej nie do końca zrozumiała. Wzbudzała w niej raczej irytację, dziwny dystans. Nie podobało jej się, kiedy ktoś nie potrafił o coś zawalczyć. Nie powinno więc nikogo dziwić, że wypowiedź kocura spotkała się z dezaprobatą ze strony córki Czerwi.
- Kompletnie się z tobą NIE zgadzam - każda jej wypowiedź była wyrazista i sugestywna, Mucha miała tendencje do mocnego uwypuklania najważniejszych, według niej, części wypowiedzi - Jeśli coś ci się nie podoba, to próbuj to zwalczyć! Nie wmówisz mi, że osiąganie własnych celów to nic ważnego, na tym polega życie wojownika.
Po zakończeniu wypowiedzi majtnęła ogonem z rozmachem. Mówiła dumnie, a wszystko, co powiedziała, było szczere. Mucha była tak pewna swoich słów, że temat nie podlegał dyskusji, były one najwyraźniej wystarczająco przekonujące, aby i tym razem przyznać jej rację.
LVL 1 25 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#79
Puchacz również bardzo silnie trzymał się swojego zdania. Niejednokrotnie o nie walcząc. Nie zamierzał też siedzieć cicho, kiedy coś mu się nie podobało, i niewątpliwie gdyby przyznał się do tego, jak naprawdę ma na imię, Musza Łapa właśnie wysłuchiwałaby całej historii jego nędznego życia. Wykładałby jej właśnie najdłuższy esej swojego życia, na jaki mógłby się zdobyć. Oj, długo by tutaj siedzieli, ponieważ co jak co, ale Wirek miał bardzo dużo rzeczy, które w jego życiu mu się nie podobały. Nie zamierzał jednak się do tego wszystkiego przyznawać, praktycznie obcemu kotowi. Nie była ona członkinią klanu Cienia, toteż dlaczego miałby się jej spowiadać? Przyznałby się jej wtedy do wszystkich słabości, które nawet on, wielki, groźny Puchacz posiadał, jak każdy kot. A miał ich sporo, zakrywając je obojętnością i oschłością, które rozwinęły się w nim szczególnie po mianowaniu na wojownika. Niezadowolenie z życia i wieczne mienie pretensji do osoby przywódcy sprawiły, że stał się nieco wyobcowany, zniknął z życia towarzyskiego klanu, częściej chodząc na patrole i polowania i mając większy kontakt z kotami z innych klanów, aniżeli z współklanowiczami. Ale cóż począć, nie zamierzał przyznawać się każdemu do swoich słabości, a jedną z nich było właśnie to, że lubił się do nich przyznawać, często nieświadomie.
Zmrużył nieco oczy, gdy kotka wyraziła swoje zdanie. Machnął parę razy ogonem z niezadowoleniem. Owszem, miała do tego prawo, każdy miał, ale nie przepadał za tym, gdy ktoś kwestionował to, o czym on mówił; a jeśli nie miał racji denerwowało go to jeszcze bardziej. A teraz, wiedząc że kotka ma rację, właśnie pogorszył mu się humor. Zgarbił się nieco, spoglądając na kruczoczarną spode łba i mierząc ją ostrym spojrzeniem. Ona na pewno też wiedziała, że ma rację, więc nie wątpił, że zaraz znów spojrzy na niego i uśmiechnie się pewnie, pokazując nad nim swoją przewagę. Mruknął coś do siebie. Chciał przyznać jej rację, ale równocześnie pokazać swój punkt widzenia - że ostatnio jak walczył o swoje prawa, to dostał takie, a nie inne imię, ale nie zamierzał się przyznać do tego, że nie przedstawił się jej swoim prawdziwym imieniem, a wytykając jej parę historii musiałby się do tego przyznać. Mierzył ją więc tak wzrokiem, nie odzywając się chwilę, myśląc nad słowami, które chciałby powiedzieć, powoli, nie spiesząc się.
- Walczę, wciąż walczę. Ale widzisz, do niektórych to nie dociera - warknął przez zaciśnięte zęby. O swoje imię walczył prawie 20 księżyców, nie licząc tych paru spędzonych w lecznicy jako terminator. Przywódca jednak, zamiast wziąć to pod uwagę, zmienił jego imię na jeszcze gorsze, z którym kompletnie nie mógł się pogodzić. - Mówię tym mysim bobkom prosto w twarz, co mi się nie podoba, ale często i tak robią wszystko na przekór. Powiedz, jak to jest być samotnikiem? - zmienił nagle temat, można by pomyśleć, tak o, żeby go zmienić i nie rozmawiać o jego problemach, ale, mimo iż nie zamierzał nigdy zostać samotnikiem, ponieważ jego największe marzenia oscylowały między zostaniem "tym najlepszym wojownikiem", oraz przywódcą, to czasami miał ochotę rzucić to wszystko, wyjść raz z obozu i nigdy nie wracać. Tak po prostu.
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#80
Reakcję Wirującego Pióra na jej słowa odebrała jako przyznanie jej racji. Kiedy ktoś popierał jej zdanie, odczuwała, wiadomo, pewność i dumę, ale też swego rodzaju wyższości, przewagę, satysfakcję, jednak nie była zaskoczona, uważała, że jej opinia jest tym prawidłowym podejściem do sprawy. Dlatego też jej odpowiedzią był zadowolony wyraz pyska.
Mucha, w przeciwieństwie do burego pręgusa nie lubiła i nie przyznawała się do swoich słabości, co nie znaczyło, że czujniejszy obserwator nie wyłapałby jej porywczości, czy nietaktu, kiedy po prostu z czymś się nie zgadzała i coś jej nie odpowiadało. Zdecydowanie preferowała mieć kontrole nad innymi niżeli sytuacje, kiedy ktoś miał kontrolę nad nią. Była zdania, że jeśli ma silną osobowość, to powinna z tego korzystać, ale szczerze mówiąc, jej wady nieszczególnie jej wadziły, była na tyle pewna samej siebie, że nie doszukiwała się w sobie mankamentów, a uwagę skupiała na realizacji swoich planów.
- Do KAŻDEGO da się jakoś dotrzeć - powiedziała pewnie - Próbuj.
I ponownie pewnie spojrzała w jego oczy. Nie była mistrzynią w rozpoznawaniu emocji innych, nie była na to uwrażliwiona, ale było w nim coś, czego Musza Łapa, jako ktoś impulsywny i temperamentny, nie rozumiała, jakiś rodzaj niepewności, ale też tłumionego niezadowolenia i gniewu.
- W Klanie chyba jest więcej do roboty - stwierdziła - zawsze się możesz czegoś podjąć, ale jako samotnik nikt ci nie rozkazuje, a jak ja tego nie lubię! Jesteś niezależny, ale powiem ci szczerze, życie w klanie jest nieco lepsze.
Mieli dość podobne ambicje. Lubiła być dobra we wszystkim, co robiła i nie bała się zawalczyć o to, czego chciała, rywalizację miała we krwi. Nie bała się wychodzić przed szereg i przewodzić innym, w tym czuła się szczególnie dobrze. Klanowe życie do niej pasowało, a im dłuższa była jej nieobecność, tym bardziej za tym tęskniła.
LVL 1 25 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#81
Puchacz nie zamierzał się jej od razu przyznawać do niepowodzeń, ale niewątpliwie wyłożyłby jej tę historię o imieniu tylko po to, by pokazać jak próbował o nie walczyć, ale bezskutecznie. Ale żeby to zrobić, musiałby się właśnie przyznać do tego, że nie miał na imię Puchaczowe Pióro, jak się czarnej przedstawił, a Wirujące. Nie miał więc jak do końca wyjaśnić, dlaczego się poddał, bo... Cóż, mogła sobie pomyśleć, że to była jakaś błahostka, z którą faktycznie da się coś zrobić, jednak pojedynek o imię przegrał już dawno temu, podczas ceremonii, kiedy to prosto w twarz powiedział staremu przywódcy, że to jakiś żart, że on się na to imię nie zgadza, a ten spojrzał mu prosto w oczy po czym sobie poszedł. Tak po prostu. Więc już na starcie przegrał tę wojnę, a dalej było tylko gorzej, gdy jego ojciec powiedział mu, żeby dał sobie z tym spokój i ma się ogarnąć. Jeśli i przywódca i zastępca, mieli gdzieś jego protesty, to niby czemu ktokolwiek inny miałby się tym przejąć? No właśnie. Dlatego na jej słowa zareagował tylko głośnym westchnięciem. Próbować mógł, tylko czy to coś da? Dopóki Wąż jest przywódcą, to na pewno nie.
Spojrzał na czarną dopiero gdy ta zaczęła mówić o tym, jak to jest być samotnikiem. Nadstawił nieco uszy. Ciekawił się, czy opowie mu o tym, czy jest ciekawiej, aniżeli w klanie, czy wręcz na odwrót, powie że jest nudno, nieciekawie. Jak się jednak okazało, powiedziała mu, że klanowe życie jest lepsze. Przekręcił delikatnie głowę w bok.
- Skoro jest niby lepsze, to co cię skłoniło do tego, by go porzucić? Znaczy, owszem, mówiłaś coś wcześniej o nudzie, ale... Zamierzasz tam wracać? Czy wolisz dalej żyć jak teraz, samotnie, bez obowiązków, chodząc gdzie chcesz? - spytał po chwili, a w jego żółtych oczach błysło zaciekawienie. Ciekawił się, czy kotka opuściła klan na zawsze, bo coś ją tu przygnało, jakaś zabawa, odkrywanie świata, czy po prostu codzienna monotonia życia klanowego, czy może wyszła tylko na parę księżyców i zamierzała kiedyś wrócić. Z drugiej strony, czy takie opuszczanie klanu nie było ryzykowne? Nie wiedział, jaka jest Czerwona Gwiazda, bo z tego co się orientował, to ona właśnie była Gwiazdą Rzeki, z której podobno pochodzi kotka, ale nie sądził, by tak o przyjęła kota, który opuścił klan. Oczywiście, nie znał też pokrewieństwa kotek, więc zrobił nieco skrzywioną minę. - A jakbyś chciała wrócić, jak myślisz, przyjmą cię tam z powrotem? No wiesz, przywódcy często są... Sceptycznie nastawieni do tych, co wracają - chyba że są Wężem - on jakby mógł pewnie przyjąłby każdego. Już się nasłuchał o kotach, które przyszły tu jako samotnicy i które zostały nawet wojownikami, więc nie zdziwiłoby go nic.
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#82
I słusznie, że oszczędził sobie opowiadania o historii swojego imienia. Po wysłuchaniu jej zapewne jej niezrozumienie postawy kocura jeszcze by wzrosło, a i uznałaby ją za po prostu głupią, a że jedną z jej cech jest bezpośredniość, to zapewne wyraziłaby swoje zdanie na ten temat. Musza Łapa byłaby dumna ze swojego imienia, nieważne, jakie by było. Jedynie, co by się dla niej liczyło, to to, że to JEJ imię i reprezentuje JEJ osobę i JEJ wkład oraz starania w stawaniu się coraz lepszą i pewniejszą. Na jego miejscu zapewne zaakceptowałaby swoje nowe imię i z dumą się nim przedstawiała, ale gdyby jednak miała ważny powód, żeby chcieć je zmienić to nie odpuściłaby, póki nie uzyska tego, czego chce, nieważne, jak i ile czasu miałoby to pochłonąć. W każdym razie trzeba próbować do skutku.
- Zamierzam wrócić - odpowiedziała twardo - A z porzuceniem, wiesz, w życiu potrzebne jest trochę dynamiczności, zmian, ale na dłuższą metę samotne życie nie ma sensu. Ech! Ogólnie życie bez żadnego konkretnego celu nie ma sensu, obowiązki też są ważne.
Większość jej decyzji zostały podjęte pod wpływem impulsu, ale sądziła, że postępuje dobrze i w zgodzie ze samą sobą, uważała je więc za te właściwe, a swoją nieobecność za uzasadnioną. Nie skupiała swojej uwagi na decyzjach podjętych w przeszłości, przyszłość była bliższa jej myślom. A przebieg wszystkich tych zdarzeń zakończył się dla niej raczej pozytywnie.
- Czuję, że tak by zrobili i wiem, że nie żałowaliby tej decyzji! - mówiła z pełnym przekonaniem.
Miała przywilej w postaci przywódców w rodzinie, jednak nie dlatego była przekonana, że przyjmą ją z powrotem. Ktoś dostrzegłby jak pewna jest swojej decyzji i jak gotowa na rozpoczęcie zmian w swoim życiu. W końcu to właśnie tam było miejsce, gdzie czekały na nią nowe cele do spełniania, wyzwania, zmiany, otoczenie pełne nowości, nowych kotów i inne ważne dla niej kwestie, to było miejsce jej przodków, musiało być to również i jej miejscem. Była pełna energii i optymizmu wobec swoich planów, nie mogłaby więc tego zignorować.
LVL 1 25 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#83
Bury kocur kompletnie nie mógł się pogodzić z imieniem - od dzieciństwa słyszał, jakie to ma groźne imię. I lubił je, bo mógł patrzeć za jego pomocą na innych z góry. Utożsamiał się z imieniem, sam się czuł jak taki duży, groźny Puchacz, którego wszyscy powinni się bać i schodzić mu z drogi. Dzięki temu imieniu wierzył w siebie; w swoją siłę, odwagę... A potem wszystko szlag trafił, gdy dostał imię Wirującej Łapy. Jego życie i światopogląd legły w gruzach, a on sam nie wiedział co ma z tym faktem zrobić. Początkowo był bardzo zły, próbował wywalczyć jakoś nowe imię, ale przywódca kompletnie go zlał. Całe terminatorskie życie, nie licząc tego momentu, gdy wylądował z lecznicy, walczył. O lepsze imię, błagał Gwiezdnych, by mógł dostać imię związane z Puchaczem, chociażby Wirujący Puchacz. Niech już będzie ten Wirek, byle był też Puchacz. Ale nie, dostał coś kompletnie innego, coś co... Wyglądało na słabe imię. Bo jak pióro mogło być... Groźne i silne? Z czasem zaczął się przekonywać do tego imienia, wmawiać sobie że nie jest złe, jednakże... Cóż, dalej mu nie odpowiadało i nie zamierzał tego ukrywać przed nikim; oprócz nieznanych sobie kotów spoza klanu, którym podawał fałszywe imiona. Bo im nie zamierzał się spowiadać, nienie.
Wysłuchał uważnie tego, co czarna kocica miała do powiedzenia i kiwnął delikatnie głową, jakby się zgadzając. Sam czasami miał ochotę rzucić to wszystko, wyjść z obozu i nie wracać nigdy, albo chociaż nie wracać przez parę księżyców, ale... Czuł, że nie byłby w stanie. Co prawda rzadko przebywał w obozie, częściej patrolując tereny klanu, czy polując, a czasem wymykając się poza te tereny, jak na przykład teraz, ale wątpił, czy byłby w stanie faktycznie wyjść i nie wrócić chociażby na noc. Co prawda jego życie przepełniała teraz monotonia, ale... Byłoby inaczej, jakby został samotnikiem? Co prawda, mógłby więcej podróżować, ponieważ nie miałby konkretnego miejsca, do którego mógłby wrócić, codziennie mógłby spać gdzieś indziej, ale... Czy nie znudziłoby mu się to? No i, mimo że ostatnio tak się od wszystkich odsunął to dalej miał silną potrzebę otworzenia do kogoś pyska. Nie wytrzymałby długo w samotności, niewątpliwie. No i musiałby sobie radzić sam. Nie byłoby tej pewności, że jeśli jemu akurat nie udałoby się czegoś złapać, to komuś na pewno i jak wróci do obozu, to będzie mógł coś zjeść. Bo będzie zdany tylko na siebie.
- W takim razie powodzenia i życzę ci, żebyś się nie pomyliła - stwierdził po chwili, uśmiechając się delikatnie. Kotka denerwowała go, momentami wręcz doprowadzała do szału, ale poczuł do niej jakąś tam nikłą nić sympatii, dlatego postanowił jej życzyć wszystkiego co najlepsze, bo... Cóż, każdy na to zasługiwał.
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#84
Respektu nie wzbudzało samo znaczenie imienia, a raczej sposób, w jaki się je wypowiadało. Gdyby dumnie manifestował to, kim jest i jak się nazywa, nawet i ten 'Wirujący' dobrze by brzmiało, nawet 'Pióro' kojarzyłoby się z czymś silnym i dumnym, ale z drugiej strony dobrze, że walczył o to, czego chce, dobrze, że się nie poddawał. Musza Łapa też się nie poddawała, póki nie uzyskała upragnionego, ale wtedy tez podejmowała się nowych wyzwań, chciała więcej.
A styl życia samotnika nie był dla każdego, nie każdy był wolnym duchem gotowym do wiecznych wędrówek, tych bez celu. I kimś takim nie była Mucha, chociaż potrzebowała zmian, nowości. Lubiła jednak zdobywanie, osiąganie, stawanie się tak dobrym, jak tylko by się dało, a to wszystko czekało na nią w innym miejscu. Po to właśnie ruszała dalej!
- NIE pomylę się - odrzekła odwracając się w drugą stronę - No, powodzenia i tobie, PUCHACZOWE PIÓRO, to brzmi zdecydowanie lepiej niż Puchacz!
Taka już była, doprowadzała do szału, denerwowała, ale jednak miała w sobie chryzmę. Zeskoczyła z obiektu i żywym krokiem ruszyła dalej, miała kilka rzeczy do zrobienia, spełnienia. Nigdy nie siedziała w jednym miejscu zbyt długo.

//zt
LVL 1 25 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#85
Dla Puchacz owszem, chodziło i o imię samo w sobie i o jego wydźwięk. Bo, gdzie tu było coś fajnego w Wirującym? Był to tak denny człon, że Puchaczowi było niedobrze na samo jego wspomnienie. No bo... Ugh. To ani nie brzmiało groźnie, ani ładnie, po prostu... Było nijakie, no. No nie mógł nic poradzić na to, że było badziewne. Starał się, ale te starania, cóż, nie wychodziły mu, zwyczajnie.
Szybko uniósł głowę słysząc głośniejszy ton kotki, przyłapując się na tym, że znów się zamyślił, a było to dość niebezpieczne, biorąc pod uwagę że był właśnie na terenach niczyich, a przed nim stała mu nieznana samotniczka. Może i nie sądził, by ta mogła mu coś zrobić, oprócz połaskotania co najwyżej, ale mieć się na baczności powinien cały czas, a nie wyrywkowo! Nigdy nie wiadomo, co takiej strzeli do łba.
Uniósł delikatnie kącik ust, słysząc jak ona również życzy mu powodzenia, wyraża opinię co do jego imienia i ucieka. Machnął na pożegnanie ogonem, chwilę jeszcze siedząc w tym dziwnym czymś z którego było wszystko widać, po czym zszedł stamtąd, kierując się z powrotem na tereny swojego klanu. Miał parę rzeczy do przemyślenia i wolał tak nie chodzić po terenach niczyich, bo kto wie na kogo by teraz trafił.

/zt c:
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#86
Jaskółka dużo spacerowała. Chciała znaleźć jakieś miejsce, gdzie będzie w stanie wraz z maluchami zrobić legowisko. Musiało to być jednak miejsce bezpieczne, z dala od klanów, zwłaszcza Gromu. Zostawiała więc kociaki we względnie bezpiecznym miejscu i ruszała na poszukiwania, a następnie na polowanie. Wierzyła, że maluchy jej słuchają, że nie robią głupstw i nie zbliżają się do granic z klanami, które na pewno gdzieś tu były, ale samotniczka nie wiedziała dokładnie gdzie. Kocięta były jej jedynym szczęściem w życiu, były jedynym co miała. Gdyby ktokolwiek z tych śmierdzących klanowiczów pozbawiłby jej i tego... kocica sama nie wiedziała, co by zrobiła. Nie miałaby już nic.

Modrzew
b i r d s .flying .high . you know how I feel
sun . in . the . s k y . you know how I feel
breeze driftin' on by . you know how I feel

it's a new dawn
it's a new d a y
it's a n e w life
- ̗̀ FOR ME ̖́-
LVL 3 60 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#87
Jestem trochę zmęczony, ale chcę zobaczyć co robi Mamusia.
Zakradam się do niej od tyłu. Jestem przecież już bardzo duży. skończyłem siedem ksieżycy i chcę się czegoś nauczyć. Chcę pomagać mojej rodzinie... Mogę zacząć polować! To jest bardzo dobry pomysł.
Kiedy się zbliżam na odpowiednią odległość wyskakuję w powietrze i krzyczę:
-Cześć Mamo!-uwielbiam to, że jestem bardzo zwinny, ale też silny. W przyszłości na pewno mi się to przyda, ale jak na razie nie mam zamiaru opuszczać mojej rodziny. Nadal jesteśmy zagrożeni ze strony tego dzikiego klanu... Jak mu szło...Gromu! Tak Gromu. Kompletnie mnie oni nie obchodzą. Równie dobrze mogliby nie istnieć. Ale miałem pomóc Mamie znowu odleciałem myślami:
-Co robisz? Mogę Ci pomóc? Wiesz, że jestem bardzo duży już? - jestem największy z rodzeństwa, co prawda nie najstarszy, ale za to największy.
Mam ochotę się zapytać Mamy Jaskółki czy nasi "wujowie", albo byli "wujkowie" będą nas odwiedzać, ale to jest chyba za świeży temat na tę rozmowę.
[Obrazek: vZNuBkC.gif]
RUN boy r u n! This world IS not made f o r YOU
RUN boy run! They’re t r y i n g TO catch YOU
RUN b o y run! RUNNING is A VICTORY
RUN b o y run! Beauty LAYS behind the HILLS
RUN boy run! THE sun will be g u i d i n g YOU
RUN b o y run! they’re dying to STOP YOU
RUN boy run! This race IS a prophecy
RUN boy run! Break o u t FROM society
TOMORROW is another day
AND you won’t have to hide away
You’ll BE a man, boy!
BUT for NOW it’s time
TO r u n, it’s TIME
TO RUN!
LVL 1 35 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
7
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#88
Jaskółka wzdrygnęła się, gdy za jej plecami rozległ się głos, a zaraz potem obok pojawił się jej syn. Szok jednak nie trwał długo i szybko ustąpił radości, o czym świadczył uśmiech goszczący na pyszczku kocicy. Od wydarzeń na granicy z klanem Gromu, nie spędzała jakoś dużo czasu ze swoimi pociechami. Było jej wstyd za siebie, a oprócz tego zajęta była poszukiwaniami jakiegoś bezpiecznego miejsca dla całej piątki. Nie zamierzała jednak gardzić towarzystwem Modrzewia. Wręcz przeciwnie, z chęcią z niego skorzysta!
— Hej, skarbie — przywitała się, przejeżdżając czule językiem między uszami kocurka. — Spaceruję. W tym się chyba nie da pomóc, ale jeśli chcesz, to możesz dołączyć — zaproponowała, uśmiechając się blado. Na temat o "wujkach" było zdecydowanie za wcześnie, ale cóż, kiedyś pewnie trzeba będzie o tym porozmawiać.
b i r d s .flying .high . you know how I feel
sun . in . the . s k y . you know how I feel
breeze driftin' on by . you know how I feel

it's a new dawn
it's a new d a y
it's a n e w life
- ̗̀ FOR ME ̖́-
LVL 3 60 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#89
Od razu przytuliłem się do Mamy. Tak się cieszę!
- Spacerowanie brzmi nudnooo. Nie lepiej szukać przygody?- bardzo się ostatnio nudziłem. Chciałbym się czegoś nauczyć nowego albo coś zrobić szalonego!
- Może poszukamy gniazd i jajek? Podobno są pyszne! Tak słyszałem- już nawet sam nie pamiętam od kogo to słyszałem. Nadal jestem bardo ciekawy, jak to smakuje.
- Albo zaczniemy się ścigać z wiatrem! Wiesz, że raz go dogoniłem. Wiatr jest bardzo szybki, ale na całe szczęście da się go dogonić- często tak się bawię kiedy nikogo nie ma. Mama jest na polowaniu, a reszta rodzeństwa sobie zwiedza to zawsze wtedy urządzam wyścigi z wiatrem.
- Wiesz Mamusiu, że uczę się swojego ryku? Mech mówi, że jestem w tym bardzo dobry i że jak jeszcze poćwiczę to będę BARDZO straszny- wyprzedzam delikatnie Mamę i skaczę do niej twarzą w twarz i robię ogromne:
-ROAR!-całe powietrze z moich mały płucek wypłynęło. Można powiedzieć, że przez to dźwięk był bardziej dramatyczny i mroczniejszy. W sumie to był jeden z moich najlepszych ryków.
[Obrazek: vZNuBkC.gif]
RUN boy r u n! This world IS not made f o r YOU
RUN boy run! They’re t r y i n g TO catch YOU
RUN b o y run! RUNNING is A VICTORY
RUN b o y run! Beauty LAYS behind the HILLS
RUN boy run! THE sun will be g u i d i n g YOU
RUN b o y run! they’re dying to STOP YOU
RUN boy run! This race IS a prophecy
RUN boy run! Break o u t FROM society
TOMORROW is another day
AND you won’t have to hide away
You’ll BE a man, boy!
BUT for NOW it’s time
TO r u n, it’s TIME
TO RUN!
LVL 1 35 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
7
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#90
— Kto ci naopowiadał takich bzdur? Jedzenie jajek brzmi jak zły pomysł. Na pewno bolałby cię po tym brzuszek, a tego chyba byś nie chciał, prawda? — dla Jaskółki jedzenie czegokolwiek poza mięsem wydawało się być dziwne. Mięso było najlepszym pokarmem, jakie istniało w lesie, a w porównaniu z tymi paściami, które dostawała u dwunogów, było niczym dar prosto z niebios. Jedzenie jajek brzmiało więc jak totalna abstrakcja i nie widziała sensu w robieniu tego. Poza tym, nie spotkała się jeszcze z tym, by jakiś kot jadł jajko, więc pewnie nie wpływa to za dobrze na organizm, a już na pewno nie takiego młodzika, jakim był Modrzew. — Moje stare kości chyba nie są gotowe na wyścig z wiatrem, wiesz. Co jest w złego w powolnym spacerku? — zapytała. Nie miała za bardzo ochoty na jakieś dzikie zabawy. Po prostu miała... gorszy humor. Wolała powolutku spacerować, niż ścigać się i rzucać na wszystko co popadnie i po cichu liczyła na to, że synek to zrozumie i nie będzie naciskać.
Na jego ryk zachichotała. Brzmiał bardzo groźnie, zdecydowanie.
— Wow. Nikt się do nas nie zbliży, jeśli poćwiczysz jeszcze trochę. Brzmiało naprawdę przerażająco.
b i r d s .flying .high . you know how I feel
sun . in . the . s k y . you know how I feel
breeze driftin' on by . you know how I feel

it's a new dawn
it's a new d a y
it's a n e w life
- ̗̀ FOR ME ̖́-
LVL 3 60 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości