Logo Artemidy
Mały Grąd
Oto się zaczęło, nowy etap życia samotniczki.
Nigdy by jej przez myśl nie przeszło opuszczanie rodzinnych stron, tych znajomych uliczek w Osiedlu. Te znajome pyski, głosy. Głosy kotów, które znowu będą się darły do Muzy by wróciła, bo właśnie podwędziła komuś mysz albo wróbla by potem śmiać się z Chudym z tego jakże udanego kawału. Ale, mniejsza z tym. Muza opuściła dom i sylwetkę ojca, którą mogła wspominać teraz dopiero w pamięci. Co jakiś czas spoglądała przez ramię w kierunku Osiedla zastanawiając się, czy aby na pewno nie wrócić po ojca i nawet go siłą stamtąd zawlec ze sobą. Nie jest małym kociakiem co boi się wynurzyć nosa poza uliczkę bez towarzystwa ojca obok siebie. Nie znała jednak tego świata poza Osiedlem, nie wie co ją tu spotka. Ale takie bojaźliwe nastawienie w niczym jej nie pomoże. Musi unieść głowę wysoko do góry i iść przed siebie. Tak też i zrobiła. Wpierw postanowiła podążyć wzdłuż ścieżki z dziwną wonią. Nie znała jej, a wydaje się dziwnie znajoma. Może kot z tych okolic był kiedyś na Osiedlu? Cholera wie. Z zaciekawieniem spoglądała na gęsty las obok, ale nie podchodziła za blisko. Coś czuła, że może to się źle skończyć.

// Kamień
LVL 2 50 / 150
MedLVL 0 50 / 100
6
Siła
S
7
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jego zaś wiódł się ten stary. Klanowicza.
Nie zmieniał planów. Nieustannie wychodził poza obóz, przyzwyczajając się coraz bardziej do przyszłego wędrowania... bo będzie musiał dużo chodzić, nim znajdzie to dogodne miejsce, gdzie mógłby żyć. Nadal wierzył, że Orion mu pomoże ze wskazaniem takiego, ale nie mógł całej odpowiedzialności zrzucić na jednego kota. Do tego - wciąż nie chciał po prostu być w obozie i każda, absolutnie każda wymówka była dobra, byleby być daleko od Klanu.
Mały Grąd - podobnie jak niemal każde miejsce, które odwiedzał - nie był przypadkiem. Tu dostał swoją... przepowiednię. Coś, co zaczęło mu mniej lub bardziej formować życie, wpływać na niego tak bardzo, że momentami zupełnie przestawał przypominać siebie sprzed parunastu księżyców. I słusznie. Przestał być miękki, byle jaki, zaczął być lepszy, zaczął być prawdziwą nadzieją tego pokolenia. Tak, jak być powinno, taka jaka miała być jego rola od zawsze. Nie, żeby kiedyś był gorszy, teraz jednak uważał, że faktycznie, godny jest poziomów Gwiezdnych - jeśli nie wyższych.
Spokojny krok, ciężki, pewny prowadził go tutaj nieustannie. Nie liczył na spotkanie z tym szaleńcem, a bardziej spodziewał się Oriona czy niedawno poznanej mu kotki... a trafił ni na jednego, a na jakąś zupełnie obcą przybłędzinę. Uszy postawił do góry, oczy delikatnie zmrużył. Bała się? Wyglądała na ostrożną. Ciekawą zresztą też. Czyżby dosłownie trafił na przybłędę? Wziął krótki oddech, opuścił łeb tak, by zrównać go z linią grzbietu i ruszył w jej stronę. Ta nie oczekiwała od niego pomocy jak poprzednia. Więc tym bardziej, wzbudziła jego ciekawość.
- Czego szukasz? - mruknął, gdy był już jakąś lisią odległość od niej. Spokojnym, nieagresywnym tonem. Znudzonym. Nie sądził, że musi się jej bać. Nie zrobiłaby mu nic. Mimo to, nie zbliżał się. Ostatnia znajoma była bardzo przytulaśna... i mimo, że mu to nie przeszkadzało, dobrym byłoby nie znosić zapachu każdego samotnika do Klanu.
✦ ✮ ✦
I'm alive but I'm D E A D
hear my voice up in your head
watch it fill you full of dread
TILL YOU GO POW
xx
LVL 5 45 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie wiedziała nawet konkretnie gdzie się ona znajduje. Od ojca wie tylko, że niedaleko Osiedla swoje miejsce grzeją cztery pokaźnych rozmiarów grupy kotów, zwane klanami. Ale nie wie do końca gdzie jest jaki. Czuje dziwny zapach, jakby w linii prostej w jednym miejscu, ale nie wie co on oznacza. Może to jeden z tych klanów robią coś takiego by wiedzieli gdzie chodzić a gdzie nie? Nie wie, jakoś ją to zbytnio nie interesuje. Ale przeczuwa, że tak długo jak nie zbliży się do tego zapachu to jest bezpieczna. Chyba.
Ogarnij ogon, Muza. Nikt się na ciebie nie rzuci od tak. W końcu, też masz łapy z pazurami i dasz radę się wybronić jak ktoś cię zaatakuje - tak, musiała się wspierać w ten sposób. Musiała gadać w myślach sama do siebie, ale to normalne że każdy myśli do siebie. Po to jest ta możliwość, no nie? I nie ma z kim pogadać to musi z kimś mądrym pogadać. Nagle usłyszała szelest obok i nieznany jej głos, przez który aż podskoczyła. Nastroszyła ogon i obróciła głowę w stronę... Kocura. Tylko i wyłącznie ogon się napuszył, ale Muza była spięta
— Niczego nie szukam. Wędruję, nie widać? - rzuciła nerwowo kręcąc koniuszkiem ogona. — Już mnie tu nie ma - spodziewała się, że właśnie tego jegomość chce. Aby kotka osunęła się z tego miejsca. Nic innego jej nie pozostało. Powoli skierowała swoje kroki tam, gdzie wcześniej wędrowała.
LVL 2 50 / 150
MedLVL 0 50 / 100
6
Siła
S
7
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nadal się bała. Skoczyła na sam jego głos, stroszyła się jakby widziała ducha - daleko mu do tego nie brakuje - była spięta jakby... Och, i jeszcze jaka charakterna. Uniósł brew ku górze. Może zrobił złe podejście, nie przejmował się tym. Nie znał jej, nie była mu ważna, jeśliby wzięła w tył zwrot i odeszła, uznałby to za nic.
- Nie kazałem ci odejść - nie ruszył dalej. Nie miał zamiaru jej gonić, kim by był? Nawet jeśli był niedojrzałym, buntnym szczylem, nie miał w głowie gonienia się za każdym napotkanym mu osobnikiem. Po co? Stresowałby ją jedynie. - Dokąd wędrujesz? Mogę ci pokazać okolicę.
Chyba było milsze w obyciu? Nie brzmiało tak, jakby miał jej zasadzić kępę na mordę tylko dlatego, że ośmieliła się przed nim pokazać.
✦ ✮ ✦
I'm alive but I'm D E A D
hear my voice up in your head
watch it fill you full of dread
TILL YOU GO POW
xx
LVL 5 45 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nigdy nie miała styczności z kotami z tych okolic, więc po prostu odniosła wrażenie, że prędzej czy później kocur może zejść na temat obrony swoich granic. Ale to dlatego, że Muza wyprzedza fakty i już postawiła go w roli agresora. Najwyraźniej nie słusznie, bo ten był skłonny jej pomóc. Zatrzymała się z łapą lekko uniesioną i odwróciła głowę w stronę rudzielca. Ogon leżał łagodnie ku ziemi i nie wyglądał już jak szczota po wirowaniu.
— Ty tak poważnie? - w jej głosie nie rozbrzmiała irytacja, a zwykła ciekawość, kiedy dość żwawo wróciła w miejsce spotkania. Ale nie zmniejszyła odległości między nimi. Kiedy lepiej zastanowić się nad odpowiedzią... To sama nie wiedziała gdzie idzie.
— Cóż, idę tak długo, aż nie znajdę odpowiedzi. Szukam pewnej grupy kotów, ale nie chodzi mi o klany. Nie wiem gdzie są, więc pozostaje mi liczyć na szczęście - wyjaśniła tak, jak tylko się dało. — Ale... Na pewno możesz mnie od tak oprowadzać dookoła? Bo ty chyba jesteś z jednego z tych, no, klanów. Nie macie tam jakiś nie wiem, zasad, reguł, czegokolwiek? - spytała, a wypowiadając słowo "klan" skrzywiła się niezbyt pewna, czy dobrze to zapamiętała.
LVL 2 50 / 150
MedLVL 0 50 / 100
6
Siła
S
7
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie miał zamiaru się powtarzać. Z nieugiętą neutralnością tkwił w miejscu, czekając na rozwój sytuacji. I najpewniej to wystarczało, bowiem rozmówczyni już po momencie znów była obok, znów się otworzyła i znów bardziej ochoczo dzieliła się tym i owym... Które było bardzo interesujące. Grupa kotów, która nie jest Klanem? Zanotować w głowie.
- Jestem ponad wszelkie zasady - odpowiedział prosto, bez krzty wątpliwości. Był ponad wszystkie panujące prawa świata - a szczególnie te, które ustalały byle żyjące koty. Słowa i zakazy nie miały prawa go powstrzymywać przed rzeczami tak prostymi jak spacery czy pomoc. - Chciałaś iść w jakąś konkretną stronę czy mi pozostaje wybierać dokąd ruszymy?
Dorzucił. Nie wiedział gdzie jest jej cel - nie musiał, raczej. Był jedynie przewodnikiem w tej chwili, jeśli doprowadzi ją tam, gdzie zmierzała, to dobrze. Jeśli nie... próbował chociaż pomóc.
✦ ✮ ✦
I'm alive but I'm D E A D
hear my voice up in your head
watch it fill you full of dread
TILL YOU GO POW
xx
LVL 5 45 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
To "jestem ponad wszelkie zasady" jakoś nie zachwyciło Muzą, ale bardziej interesował ją fakt, że kocur może wiedzieć to, czego ona potrzebuje. To jedno słowo, a zdobyło całą uwagę dymnej samotniczki. Wlepiła w niego jasne ślepia, a na jego pytanie rozejrzała się wpierw lewo, potem w prawo. Czy wie dokąd ma iść? Za cholerę nie wie. Ale, może tak powinno być. W końcu, ojciec sam podróżował i nie wyniósł z tego nic złego. Może taka podróż i jej nie zaszkodzi?
— Średnio wiem dokąd mam iść. Dlatego zdam się na ciebie - powiedziała, ale z pewną ostrożnością w głosie. Nie była pewna, czy kocur jej nie wyprowadzi w złe miejsce, z dala od jej celu podróży, a potem stwierdzi "no, sora, mój błąd. Nara!"
LVL 2 50 / 150
MedLVL 0 50 / 100
6
Siła
S
7
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Słyszał tę ostrożność. Był świadomy już od jakiegoś czasu, że nie czuje się przy nim pewnie. I... nie bał się tego, nie przejmował się tym, nie robił wiele więcej by ją do siebie przekonać. Jeśli nie przywyknie do towarzysza podróży takiego, jaki jest, po co miałby ją gdziekolwiek prowadzić? Żeby całą drogę mieć na mordzie maskę oszusta? Żeby dawać fałszywe wrażenie o tym jakie koty może spotkać? Opcji nie było.
- Zatem tędy - mruknął cicho, spokojnie, łbem wskazując by szła za nim. Kroki swoje za to skierował już w stronę granicy z Cieniem. Tę stronę, której nie znał zupełnie.
Bo jak przygoda, to na całego!
✦ ✮ ✦
I'm alive but I'm D E A D
hear my voice up in your head
watch it fill you full of dread
TILL YOU GO POW
xx
LVL 5 45 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czy czuła się bezpiecznie w obecności kocura? Absolutnie. Dopiero co go spotkała, potrzebowała przewodnika, a ten nagle jej tak z nieba spada. Czy ma zamiar zrezygnować z tego szczęścia? Nie. Jak los się do niej uśmiechnął, to ma zamiar przyjąć ten podarunek w postaci rudego przewodnika. Podążyła za nim kiedy ruszył przodem. W razie czego łapy ma całe: może albo stłuc go po pysku albo uciec. Chociaż ta druga opcja wydaje się być lepsza.

// zt i przeniesione tutaj
LVL 2 50 / 150
MedLVL 0 50 / 100
6
Siła
S
7
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
A odkąd ruszyli, dzielnie parli przed siebie, w okamgnieniu przekraczając Gęsty Las, omijając Drzewo Puchacza, aż ich łapy oficjalnie odkleiły się od gromowego terytorium i wyszły poza nie. Odsłoniła się przed nimi nieco bardziej przerzedzona (pod kątem drzew) przestrzeń, aczkolwiek zmiana krajobrazu nie była drastyczna. Bądź co bądź nie przeszli przez żaden teleport, ledwie ominęli znaczenia zapachowe. Nic wielkiego.
Tak mówiła sobie Nurt, równocześnie nie do końca w to wierząc. Miała okazję spacerować po Ziemiach Niczyich, dotarcie do nich teraz nie było szokującym wydarzeniem, niemniej fala nowych, trochę dzikich, a już na pewno niedomowych zapachów dzisiaj wprowadzała w inny klimat. Córka Żubrzej Gwiazdy wiedziała bowiem, że to nie jest typowy spacerek. Że nie wróci do obozu nim zajdzie słońce... Po prawdzie nie miała pojęcia, kiedy i czy jej życie wróci do normalności. Może nie postawi więcej łapy na piaszczystej ziemi Gromu? Nie kontynuuje treningu, nie zostanie medyczką? Nigdy nie powie, dlaczego odeszła i dlaczego nie wróci. A co gorsze, sama nie znała przyczyny swojego ewentualnego zaginięcia na zawsze. Nie planowała go, planowała powrót. Musiałoby stać się coś niespodziewanego, co pogrzebałoby te plany.
Od wyjścia z obozu trzymała uszy wysoko postawione. Mijając kolejne drzewo w Małym Grądzie, wyprostowała szyję i wyciągnęła mordkę ku górze. Otworzyła ją, zarazem wciągając do płuc haust świeżego powietrza. Wyczuła przestarzałą woń zwierzyny i delikatny chłodek, z którym mieszała się pobliska roślinność. Mimo braku śladu obecności znajomych kotów, nie mogła powiedzieć, że cokolwiek ją zaniepokoiło. Nie wyłapała nic prawdziwie obcego ani czegoś, czego należało się obawiać. Noc była cicha i spokojna.
- To się Bagno zdziwi, jak nas zobaczy! - miauknęła z zapałem, przemierzając kolejne długości u boku brata. - Ciekawa jestem, kogo jeszcze spotkamy!
Barwny Płomień? Pszczelą Łapę? Wyjca? Oriona? Opcji było sporo, jedne mniej prawdopodobne od drugich, ale żadnej nie dało się na sto procent wykluczyć. Prócz znajomych pysków były te, z którymi dopiero mieli się zapoznać, i one również Nurt interesowały. W końcu co to za daleka podróż, jak nikogo podczas niej nie poznają?
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kamień niewiele myślał o wyjściu. W ogóle się nie bał przedłużonego spaceru; spodziewał się, że nikt poza Puchacz, Krzyżakiem i Dymem nawet nie zauważy jego braku. Nie przejmował się tym, że może się zgubić, że może coś się mu stać - bo jemu krzywda na dobrą sprawę stać się nie mogła - jedyne co go przejmowało, to Nurt. O nią musiał dbać. Nie mógł pozwolić, by stała się jej krzywda. Ale póki co, było daleko do tego, by jakkolwiek cierpiała. Nie narzekała na nic, szli ledwo moment, byli cali i zdrowi.
Tym, o czym myślał rudy było... imię. Nie, aby zmieniał je już teraz, ale w przyszłości? Tak. Nie chciał mieć nic prawdziwego. Nie potrzebował imion typu Rzeka, Trawa czy inne Powiewy. Wolał łączyć niepowtarzalne, niewyobrażone litery, by powstawał niezrozumiały misz-masz. Wtedy przynajmniej będzie mógł wmawiać innym, że jego imię znaczy coś innego, niż to czym jest naprawdę. Jak chociażby...
- Hm? - wyrwała go z myśli. Wpierw nie zajarzył o czym w ogóle mówiła, jedynie co wspomniała coś o Bagnie. Uśmiechnął się pod nosem, wzruszył barkami, dając jasno znak że nie usłyszał jej słów. Odpłynął na moment, zdarza się każdemu. - Wiele kotów. Na osiedlu są gangi... Wiesz coś o nich?
Zakładał, że nie, ale lepiej podpytać. Szczególnie, że on o nich wiedział już trochę rzeczy, które paskudnie go niepokoiły. Oblizał nos, spojrzał przed siebie.
- Byłaś kiedyś... tak daleko?
✦ ✮ ✦
I'm alive but I'm D E A D
hear my voice up in your head
watch it fill you full of dread
TILL YOU GO POW
xx
LVL 5 45 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Chyba przypadkowo wyrwała Kamienia ze swojego świata tym nagłym zainicjowaniem konwersacji, bo z początku wyglądał na rozkojarzonego. Rozumiała to, sama przecież buzowała przejęciem od kiedy postawili łapy poza obóz, a jej zmysły nie wiedziały, czego się uczepić, wobec czego lawirowały wokół wszystkiego; materialnych drzew, ścieżek czy nor, oraz niematerialnych myśli na tysiąc różnych tematów. Komentarz o Bagnie nie był niczym ważnym, dlatego nie czuła potrzeby się powtarzać, a zamiast tego skierowała jedno szare uszko do brata, który mówił ciekawe rzeczy. Zwłaszcza jedna taka była.
- Gangi...? - miauknęła zaintrygowana... oraz poirytowana wewnętrznie! Znała samotników, opowiadano jej o pieszczochach, ale o gangach słyszała po raz pierwszy. I jakkolwiek nie czuła potrzeby zgrywać wszechwiedzącej przed własnym bratem, to nie miałaby nic przeciwko, gdyby dysponowała jakąś wiedzą i nie musiała dużo dopytywać. To sprawiało, że czuła się jak głupi terminator! - Nie wiem. A ty co wiesz?
Na kolejne pytanie potrząsnęła głową, aby zaraz doprecyzować:
- To znaczy, tutaj jeszcze nie jest daleko, bywałam poza granicami! Zwłaszcza bliżej Klanu Cienia i po drugiej stronie rzeki. Tą drogą nie szłam. I do Siedliska Koni nie dotarłam.
Przechyliła łeb do boku. A ty?
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Grupy kotów w mieście. Większe, mniejsze, różnie z nimi jest. Z reguły bardziej krwiożercze niż stado psów - przesada, ale... kto wie, może miał rację w tej kwestii? Ani on, ani ona nie spotkali gangu. On wiedział szczątkowe informacje, które zdecydowanie nie były pochlebne względem miejskich kotów. - Są zaczepne, groźne. Bardziej terytorialne niż koty z Klanów. Z tego co mówiła mi znajoma, szczególnie uczepiają się kotek.
Tu się skrzywił. Nadal był zdania, że gdyby zobaczył nawet obcą kotkę, która jest jakkolwiek zaczepiana przez byle durni, rozerwałby ich na miejscu. Głupie, bezmyślne zwierzęta, co by zaczepiały innych bo? Bo co? Bo tak? Absurd, niesprawiedliwość i wszystko, co było przeciwko kodeksowi moralnemu rudego. O siostrę też się bał, chociaż wiedział, że ona sobie powinna dać radę. Mimo wszystko, wolałby aby każdy trzymał się od niej z dala.
- Tam możemy go spotkać - choć nie mogli być też pewni. Kamień podejrzewał, że Bagno zahaczyłby o jakiś gang bo to z nim spędzał niegdyś najwięcej czasu, wiedział o nim cokolwiek. Ale kto wie? Może się zmienił? Może wolałby zupełną samowolkę? Nie wiedział. Nie miał pojęcia.
Przyuważył jej gest.
- Byłem w okolicy... parę razy - zmrużył na moment oczy. - Ale tutaj nie. Pytałem, bo widziałem jak się podekscytowałaś tym, że tu idziemy.
Zimne ślepia skupiły się na niej. Spokojna rozmowa, niezobowiązująca.
✦ ✮ ✦
I'm alive but I'm D E A D
hear my voice up in your head
watch it fill you full of dread
TILL YOU GO POW
xx
LVL 5 45 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie wiedziała, co o wyjaśnieniach Kamienia myśleć. Grupy kotów w mieście? Czyli takie miastowe klany wyjęte spod Kodeksu? Ciężko uwierzyć w ich domniemaną krwiożerczość; w końcu to nie psy ani lisy, nie mogą być aż tak przesiąknięci złem! Tak czy siak im nie powinno nic ze strony gangów grozić, nie będą im przecież wchodzić w drogę, to i żadne nieprzyjemności nie mają prawa ich spotkać. Tak jak samotnikom puszcza się płazem kręcenie przy terytorium klanów tak długo, jak nie pchają się do przekraczania granic. Inna sprawa, jeżeli odkryją, że Bagno przebywa wśród nich, wówczas nie ma szans, że po prostu odejdą!
- Wystarczy nie pchać się na ich teren, nie? - Lekceważąco machnęła ogonem. - A jak się nas uczepią, to rozłożymy ich na łopatki!
Ona się nie bała. Oboje skończyli trening wojowniczy, no i właśnie, byli wojownikami, nie to co te wypłosze z Osiedla.
- Tam, czyli wśród kotów z gangu? - dopytała z powątpiewaniem. - Czemu miałby żyć z agresywnymi kupami futra? To nie miejsce dla niego!
Nie wyobrażała sobie Bagna zaczepiającego kogo popadnie, bez większego powodu. I szczerze liczyła, że się nie zdziwi. Jasne, wolała myśleć, że celowo opuścił klan, a nie został porwany bądź zabity, ale miałby przynależeć do gangu? Dobrowolnie? Jej własny brat? Nie no, oczywiście że nie!
- Nigdy nie widziałam koni! - Kwaśny wyraz pyska prędko ustąpił na rzecz podekscytowania. - Chcę je zobaczyć! Konie to nie takie byle co.
Zgadywała, bo tak naprawdę nie wiedziała, czego się po nich spodziewać. Ale tajemnicze zwierzęta działały na wyobraźnię i musiała przekonać się, czy jej wyobrażenia pokrywały się z rzeczywistością.
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Na ten pierwszy komentarz jedynie wypuścił powietrze z płuc. Znaczyć mogło to mniej więcej tyle, że sam nie jest pewien, czy to będzie takie łatwe. Nie, aby się bał walczyć... warto? Warto bić nie raz niewinne koty, które są wciągnięte w jakąś organizację? On byłby zmuszony walczyć dla Klanu. Nawet jakby nie chciał.
- Jeśli są tak terytorialni, mogliby nie dać mu zgarniać jedzenia. Dla ochrony życia i zdrowia mógłby dołączyć do jakiegoś. To... logiczne, moim zdaniem. Gdybyś mogła jeść pod warunkiem, że będziesz w Gromie lub nigdy nie jeść bo w nim nie jesteś, w końcu byś dołączyła do Gromu. Inaczej byś umarła z głodu - poruszył barkiem. - Lub została Pieszczochem. Ale wątpię, by nim chciał być. Uciekłby.
Dodał z przesadną aż pewnością. Ich brat nie cieszyłby się z kanapowego życia. Na pewno. Nie wierzył, by tak po prostu pozwolił sobie mieć wszystko... tak o.
Konie. Nie słyszał o koniach. Uniósł uszy do góry, po nich brew, później szerzej uśmiechnął się(!) pół pyskiem.
- Co w nich takiego niezwykłego?
✦ ✮ ✦
I'm alive but I'm D E A D
hear my voice up in your head
watch it fill you full of dread
TILL YOU GO POW
xx
LVL 5 45 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości